-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Czy zwierzątko było w ogóle badane podczas pobytu u właścicieli? Częśc osób tu się oburza że wstrętni dogomaniacy linczują... itd - a przecież nasuwa się pytanie JAK Malaiza próbowala radzic sobie z problemem jaki się pojawił. Wychodzi na to, że pies ani nie został przebadany (może infekcja pęcherza na przykład - zwłaszcza że nagle się okazuje że zaczął sikać w domu po ucieczce...) ani nikt z nim de facto nie pracował? Słowa nie ma choćby o przyzwyczajeniu suczki do klatki (co jest najprostszym sposobem pracy nad zachowywaniem czystości). :roll: Wychodzi na to że właściciele suki wymyślili żeby... nie robić nic - zachowali idealnie bierną postawę. Na co liczyli - że suka sama z siebie przestanie siusiać? :crazyeye: A w nowym wynajmowanym domu miałoby być - jak? Cud się miałby stać czy co? Po co przetrzymywać sukę dla kogoś kto co najwyżej za jakiś czas zgłosi że kolejny "podły" właściciel wynajmowanego mieszkania poczuwszy fetor moczu... wypowiada mieszkanie? Kto normalny wynająłby mieszkanie ludziom z psem ktory sika po podłogach? :roll:
-
[QUOTE] "jak sie zjada termometr? w calosci, polykajac?" [/QUOTE] Ależ moja deroga, gryzie się chrup, chrup, trochę szkła & rtęci zostawia tu i ówdzie, przeważającej większości - nigdy nie odnaleziono. :lol: Dorotka, kupy wszelkiego autoramentu są - masz rację - zbyt pospolite. Fi donc... :lol: To co, my z tym zmywakiem (wyszedł po kilku godzinach zwrocony w stanie nienaruszonym, był to gruby uczciwy drut więc nie dziwota) i termometrem (opis powyżej) jesteśmy w czołówce...? Chociaż nożyk do tapet też brzmi uroczo. :lol:
-
:evil_lol:Uuu, a ja tu już szykuję się żeby Wam zadać pytanie (jak najbardziej do druku, do druku :lol:) - co najbardziej niejadalnego zjadł kiedykolwiek Wasz średniak? No, kobitki, do roboty, do roboty. Wasza prawa ręka staje się cięęęężkaaa... lewa reka staje się cięęęężkaaaa.... powieki Wam opadają... wchodzicie w stan nadświadomości.... ... ... ... no przypomnieć sobie do licha! :razz: (Ja tam mogę zaznać. Druciak do szorowania garnków oraz termometr szklany z rtęcią). :cool1: P.S. Dorotka - o kurcze, a ja znam calkiem normalne samce średniaczki. No patrz. :evil_lol:
-
[quote]No dobra, dalej piszesz o szkoleniu. Super! Ja też zawsze mówię, że to psy, które nigdy nie odmówią pracy. Ale teraz podchwytliwe pytanie :diabloti: - [B]ilu[/B] - Twoim zdaniem - właścicieli średniaków bierze je, bo chce z nimi pracować? Ilu z nich poradzi sobie z tymi "kremówkami"? Ja trochę z moim psem pracuję, a i tak na tej "kremówce" łamię sobie czasem zęby (nieświeża już jakaś lekuchno, czy jak? :evil_lol: ) [/quote] Wiesz co, Dorotko? Dawno, dawno temu, jako straszliwie nieletnie dziecię (10 lat) radziłam sobie ze średniakiem ktorego teraz oceniam jako "twardziela" - przypuszczam że de facto był to "stary" typ średniaka, bliski temu, co twórcy rasy (stajenni? he hehe... no ja wiem, Berta i te sprawy ale... :lol:) chcieli uzyskać. W moich okolicach widuję średniaki uczepione staruszków i średniaki wyprowadzana przez nastoletnich mlodziankow. Co więcej, te psy nie zachowują się jak schizy. Podtrzymuję swoje twierdzenie - przy rozsądnym (może być nawet instynktowne) prowadzeniu są to bardzo dobre psy - towarzysze, psy dla rodziny dość jednak aktywnej. [quote]Zawsze będę przeciwna takiemu radosnemu "to milutkie, prościutkie psy, mięciutkie jak kremówki". Sama napisałaś - nie zaniedbać, bo skutki będą opłakane. No więc jeszcze raz - [B]ilu[/B] przeciętnych właścicieli (takich zwykłych, co to chcą miłego psa do towarzystwa) będzie w stanie ich "nie zaniedbać" a [B]ilu[/B] spotkają te "opłakane skutki"? [/quote] Uchylę rąbka tajemnicy, już niedługo spełnię Twoje wymagania i to w druku :lol: - w ogole KAŻDA rasa przedstawiana "ach, och, cacy cacy" ma potem kłopoty - a jest to na przykład SCH (Standardowa Choroba Hodowców). [quote]Za często spotykam się z opiniami takimi, jak przedstawiłam wcześniej. A jeszcze [B]nigdy[/B] nikt do mnie nie podszedł i nie powiedział "o, średniak, miałem takiego - super pies, to był pies mojego życia!". Jakoś zawsze podchodzą i zaczynają wyliczać problemy... [/quote] No widzisz Dorotko, jednak jest tak że piękno w oku patrzacego - a moze jest jednak róznica w maściach? ;) Muszę powiedzieć że - począwszy od wyłudzenia całego ogromnego pęta rolek papieru toaletowego w czasach głebokiego kryzysu od pani sklepowej - "na średniaka" - och, ona miała kiedyś sznaucerka, och, och, (łzy wycierane fatruchem)... pani poczeka - i rzut z zaplecza tym nader atrakcyjnym towarem :lol: (a jak strasznie się bałam wracać z tym do domu że mi ludziska na ulicy wyszarpną!) po czasy całkiem dzisiejsze, gdy statystycznie rzecz biorąc chyba ponad przeciętnie często podchodzą do mnie ludziska i zagadują o średniaki wspominając swoje psy - być moze nuta nostalgii jest w tym bo widać że moje średnie stareńkie już i czlapiące, nie powiem. No i sąsiad z bloku ganiający mnie za kazdym razem jak mnie widzi i dziękujący mi za podsunięcie mu tej rasy do rozważenia - bo "to ich ukochany piesek" i "są bardzo zadowoleni". Więc to naprawdę chyba jednostkowe doświadczenia. - i tylko raz zetknęłam się z czymś co mogę podpasować pod Twoje doświadczenia. Pan hydraulik, patrząc na mojego szczeniaka rzekł z ponurą satysfakcją: sznaucer, co? taaa.... mam takiego - po nim to tylko niebo i ziemia zostaje". :lol: Być moze rzecz jest w procencie osobnikow naprawdę świrowatych w rasie - przez pewien czas ten procent był niepokojąco wysoki, ale sytuacja zdaje się zmierzać w lepszym kierunku.:lol: No i jeszcze kwestia tego, czego ludzi oczekują od swoich psów i co są w stanie znieść. Dla mnie demol mieszkania jest naturalną konsekwencją sprowadzenia do domu szczeniaka sznaucera średniego (Jo-ann, UWAGA - to tyle odnosnie nowego sznaucerka hodowanego "od nasionka" :lol:). Pewnie są ludzie ktorzy po pierwszym takim doświadczeniu idą sobie podciąć żyły. :roll: P.S. Jo_ann mnie wystuka naparstkiem po glowie za nie trzymanie się tematu więc naokolo, naokoło powrócę do tegoż - niedawno widziałam na wystawie TAKĄ olbrzymkę cud mniodzio charakter że prawie tym ludziom ją ukradliśmy (akurat kolega się przymierzał do olbrzyma i oglądaliśmy). Muszę go spytac gdzie ma namiary do tych państwa, bo suka była dziesięć długości (pod względem charakteru i temperamentu) przed resztą tego, co koczowało przy i pokazywalo się w ringu.
-
E tam. Ze średniakiem jest tak - jak przeżyjesz pierwszy rok, to resztę - paręnaście lat - będziecie mieć jak w niebie. Byle ten roczek... :lol: Co do inteligencji średniakow, zauważam że opinię o ich "głupocie" wypowiadają ludzie pozbawieni mózgu (taka ciekawostka przyrodnicza). :evil_lol: Faktem jest że średniaka nie da rady "zaniedbać wychowawczo". :lol: To znaczy da radę ale skutki sa opłakane. :lol: Oprocz tego, że świry - to w pracy są przecież przefajne. Szybko się uczą, są miękkie jak kremowki i trochę przemocy włożone w odpowiednim momencie czyni cuda - i jest to przemoc na ktorą w sumie stać niemal każdego, nawet rozniunianego właściciela... Łakome jak choroba, z popędem łowieckim na swoim miejscu. I stosunkowo wytrwałe. Byleby tylko nauczyć siebie - motywacji a psa - wyciszania emocji - to jesteśmy w domu.
-
[QUOTE] "Jakie są ceny danej rasy ogólnie wiadomo,a czy to jest różnica 100,czy 300 złotych to dla mnie nie ma żadnej!!!!!!!!!!" [/QUOTE] Ooo... a ja nie za bardzo wiem, jak u licha dowiadywac się o te ceny - skoro nie można u hodowców - bowiem o jednym się przekonałam, wszelkie internetowe zestawienia w typie "cennik psów rasowych" nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. :razz: Skoro spytanie o to hodowcy jest takim strasznym grzechem to... :roll: :crazyeye: - skąd brać takie info? Pliiiz, tylko nie piszcie że moge powchodzić na strony zachodnich hodowców i sobie poprzeliczać ceny w euro bo to troszkę śmieszne, abstra***ąc od całokształtu - czyżby ci nasi rodzimi hodowcy byli na wyższej gałezi drzewa ewolucji od tych zachowdnich skoro zachodni mogą podawać widełki cenowe swoich szczeniakow na stronie internetowej - a naszych "nie wypada" pytac nawet w rozmowie telefonicznej? :lol: :evil_lol: :roll: :roll: :roll:
-
A propos głosów ktore znów coś powtarzają o tym że szcznięta bólu nie czują lub czują go mniej - widać że ten mit trwa w najlepsze a wypowiadajacy się jakoś nie są w stanie ustosunkować się do naukowych badań - podane nawet na pierwszej stronie tego-ż topicu :roll: - cytat: "[FONT=Verdana]Ból można klasyfikować jako „ostry” nagły ból który zanika w procesie rekonwalescencji, oraz chroniczny („patologiczny”) który trwa nawet po zaleczeniu rany. Po zbadaniu dostępnych źródeł medycznych Wydział Weterynarii Departamentu Środowiska, Żywności i Upraw ogłosił w 2002 r. swój wniosek dotyczący tej sprawy. W nocie napisano, iż „[B]obcinanie ogonów zdecydowanie powoduje ból u nowo narodzonych szczeniąt[/B]”.[/FONT] [FONT=Verdana](...)[/FONT] [FONT=Verdana]Badania statystyczne przeprowadzone w Australii w 1996 roku wykazały, że 76% lekarzy weterynarii wykazywało, iż cięcie ogonów powoduje „silny lub uciążliwy ból” u szczeniąt, przy czym żaden (0%) z przebadanych lekarzy nie zgłosił przeświadczenia iż szczenięta „nie czują w ogóle bólu”.[/FONT] (...) [B][FONT=Verdana]Czasami sugeruje się, że szczenięta nie czują silnego bólu, skoro tak szybko po zabiegu zasypiają lub zaczynają ssać matkę. Jest to rozumowanie błędne[/FONT][/B][FONT=Verdana]. Naukowcy wskazują na fakt, iż istnieją ewolucyjne mechanizmy, pomagające szczenięciu znieść szok, zachować siłę potrzebną do przeżycia po drastycznym nawet zranieniu. [/FONT] [FONT=Verdana]Przypuszcza się także że ssanie matki ma działanie uśmierzające ból, akt ssania stymuluje wydzielanie endorfin redukujących nieco ból.[/FONT] [B][FONT=Verdana]Niekiedy słyszy się, iż szczenięta (...) czują mniej bólu niż zwierzęta starsze ponieważ ich system nerwowy nie jest całkiem dojrzały.[/FONT][/B][FONT=Verdana] Na przykład, komórki nerwowe odpowiedzialne za przewodzenie impulsów bólowych są nie do końca dojrzałe gdyż ulegają jeszcze dalszej mielinizacji. Jednakże ten punkt widzenia nie jest wiarygodny i to z szeregu powodów.[/FONT] Jeśli chodzi o zagadnienie mielinizacji komórek nerwowych, to pełna mielinizacja nie jest niezbędna dla umożliwienia przewodnictwa neurologicznego, wpływa tylko i wyłącznie na jego szybkość! [B][FONT=Verdana]Nie ma to wpływu na intensywność odczuwanego bólu. [/FONT][/B] [FONT=Verdana](...)[/FONT] [FONT=Verdana]Polegając na badaniach prowadzonych na zlecenie Departamentu Środowiska, Żywności i Upraw w 2004 roku wykonanych przez eksperta zajmującego się bólem u zwierząt z Centrum Etyki Biomedycznej na Uniwersytecie w Birmingham stwierdzono, iż „bardzo młode zwierzęta odczuwają silniejszy ból, niż dorosłe”. Badania na myszach sugerują że ucięcie końca ogona zwiększa następnie wrażliwość na ból nie tylko odczuwalny w końcu ogona, ale w całym ogonie – jest to efekt zwany „hiperbólowością”. [/FONT] [FONT=Verdana]Stąd prosty wniosek, iż młode zwierzęta odczuwają ból, a trwałość tej nadwrażliwości może ciągnąć się później miesiącami."[/FONT]
-
[QUOTE] "Sztuką jest nauczyć psa by wiedział , że i psy i ukochany pancio są superaśnie " [/QUOTE] ??? :crazyeye: Dlaczegóż mam uczyć psy że inne psy są superaśne? A na co to?:crazyeye: Psy mają się nauczyć że innych psow się nie atakuje, że najlepiej darzyć je spokojną obojętnością... A że pańcio jest superaśny, to byłoby miło, zeby właścicielom zechcialo się poruszać i popracować na tyle, aby zasłużyli (w oczach psa) na to miano... :cool3: ;) Na szczęscie wielu się chce, i to nader intensywnie - najbardziej kocham tych ktorzy na pierwszy rzut oka nie wyglądają, że im się będzie chciało. :lol: A potem pracują jak szatany. :lol:
-
[QUOTE]"Izoluję, zapobiegam, nie podkręcam sytuacji, nie korzystam z metod którymi gardzę. "[/QUOTE] ... a nie zastanawiałaś się że być może trafne i przemyslane użycie awersji pod okiem doświadczonego fachowca wobec Twojego psiaka mogłoby Wam obu znacznie poprawić jakość życia...? ;) Wiem, jesteś w wieku w ktorym szlachetne ideały ponad wszystko - no ale w wyniku tego macie problemy. :lol:
-
Ho-ho-ho - rozumiem że robi się atmosfera "już po mnie idą!" :lol: :lol: :lol: A już poważnie - za Twoje czy czyjekolwiek wrażenia doprawdy cięzko mi odpowiadać. Szalenie trudno jest tłumaczyć panu Ziutkowi że lanie smyczą jego boksera kiedy ten już w końcu przyjdzie do nogi jest błędem. :roll: Szalenie trudno jest, per analogiam, tlumaczyć coś dość racjonalnego psiarzom ktorzy nie zawsze są racjonalni. :lol:
-
Tilia. 1. Toż piszę, że jedynie pokazuję drugiej stronie dyskusji, jak brzmią jej kategoryczne stwierdzenia - i podkreślam że to wypowiedź przerysowana, bialo-czarna. :roll: Jeśli ktoś musi mieć stwierdzenia jasne, proste - jak cepem - i nic poza tym, żadne drugie dno i metaforyka się nie przemknie, to nic na to nie poradzę. :shake: 2. Wladczyni pisze o KONKRETNEJ sytuacji, konkretnym spacerze, konkretnym miejscu. Że nie jest zbyt dyplomatyczna i zbyt ostro się wypowiada? Cóz, mnie też to razi... ale merytorycznie jej post dał podstawę do rozwinięcia się ciekawej (nie sądzisz?) rozmowy. ;) 3. "[QUOTE]Polecam zapoznanie sie z różnymi psami, ich psychiką- nie tylko z własnym.[/QUOTE]' Dobre! Nawet nie wiesz, jak bardzo... :lol: :lol:
-
[QUOTE] "psy naprawdę różnią się między sobą... Zapraszam na charci spacer na ten przykład- takowe odbywają sie regularnie, ponieważ bardzo wiele chartów lubi biegać z podobnymi sobie. I niekoniecznie oznacza to, że są to psy nieułożone, uciekające, nieodwoływalne a ich właściciele kynologicznie zacofani. [/QUOTE] Hej, chwileczkę - głównie chodzilo mi o pokazanie całej dyskusji... od nieco innej strony. Ludzie ktorzy pokazują swoim psom możliwości współpracy, interakcji z przewodnikiem - jak rzecz najatrakcyjniejszą w psim zyciu; albo ci od psow trudnych, agresywnych czy dominujacych - nasluchali się jak męczą swoje pieski, jakie-ż to nienaturalne itd. Więc piszę po linijkach tak, jak twierdzący w/w forumowicze - ino dokladnie w odwrotną stronę - jacyż to leniwi i nie znający psiej psychiki są ludzie ktorzy mają alibi na spacerkach - bo "piesek kocha szaleć z innymi" i już nie trzeba z siebie nic dawać, zero wysiłku. :diabloti: Bylo to celowe przerysowanie. BTW nasza Zosia szkolila co nieco chartow, pewna whippetka ładnie dość prezentowała się na zawodach posluszeństwa... chart też potrafi. Są psy infantylne lub nie potrzebujące kontaktu z czlowiekiem w takim stopniu, jak inne - oczywiscie, zgadzam się z tym ;) niemniej święta wiara w to że Towarzystwo Wzajemnej Adoracji na psich łąkach to rewelka i nic psu więcej do szczęscia nie trzeba to jedynie przekladanie potrzeb naszego gatunku na psi gatunek. Zaloże się że wielu właścicieli w takich grupkach nie spostrzega np. ze ich psy wcale nie czują się komfortowo, albo że ich psy gnoją z upodobaniem jakiegoś slabszego psychicznie osobnika - bo nade wszystko przyjemność sprawia im (ludziom, nie psom :cool3:) stanie i plotkowanie. Jest to frajda tak wielka że nie do opanowania. A zawsze lepiej jednocześnie założyć że nasz pies jest w niebie, bo wówczas to już komfort psychiczny pełen. :lol:
-
Eve-linka, O.K. Ujmijmy to tak: od strony naruszenia prawa autorskiego i prawa do ochrony wizerunku nie zrobisz gostkowi NIC. W tej dziedznie się mogę wypowiadać - no i piszesz w topiku "prawa autorskie" więc konkluzja wydawała się jasna. Spytaj cywilistów o inne możliwosci, wyhaczenie z innych paragrafów, że tak powiem. :roll: [QUOTE] "Własciciel stoczni który zamiescił na swojej stronie w celach reklamowych [B]własne zdjęcie cudzej zaglówki[/B], musiał zapłacić jej włascicielowi znaczna sume tytułem odszkodowania" [/QUOTE] Czy mozesz mi podesłać więcej danych na temat tej sprawy? Szalenie interesujące!
-
Dorosłe psy które mają aż tak silną potrzebę "zabawy" (sic!) z psami obcymi i/lub znanymi z psich parków zostaly przez swoich właściieli starannie NAUCZONE, że od nich, tj. od wlascicieli, żadnych atrakcji spodziewać się nie należy. Toteż realizują swoje potrzeby współpracy, integracji ze stadem w sposob zastępczy. :roll: Po prostu.
-
[QUOTE] " ja ponownie proszę - nie uogólniajcie wszystkich bawiących się na łąkach psów. Skąd macie pewność, że za godzinę taki właściciel nie przyjdzie samotnie z psem i nie będzie ćwiczył posłuszeństwa?" [/QUOTE] Z obserwacji zachowań psa i właściciela. :lol:
-
Eve-linko, biorę głęboki wdech i jeszcze raz wobec tego tłumaczę. Możesz probować walczyć z "rozpowszechnianiem" zdjęcia - dla sądu mniej istotne jest, czy w celach zarobkowych, czy czysto altruistycznych ktoś to robił. To może być ważne w przypadku gdyby sąd dopatrzył się złamania prawa i chciał Ci przysądzić pewną kwotę tytułem zadośćuczynienia. Ale jeśli nie jesteś autorką tej fotografii, to Twoje szanse są żadne. Cały czas rozbijamy się o kwestię, tak naprawdę, praw autorskich. W zacytowanym przez Ciebie przypadku bukieciku - kompozycji sąd po prostu uznał, że było to dzielo sztuki ktorego autor żyje i ma do niego prawo (własność intelektualna). Jeśli udowodnisz że Twój pies to dzieło sztuki, hmmmm..., to moze, może... a'propos idąc za tym tokiem rozumowania psi fryzjerzy powinni masowo pozywac hodowców. Pies pięknie przygotowany do wystawy wygrywa - cieszy się uznaniem jako ekstra-reproduktor (albo super-piękna suka hodowlana :lol: ) - hodowca na pniu sprzedaje szczenięta (lub czerpie profity z krycia swoim pięknym samcem) - zarabia na tym, a kto był współtwórcą sukcesu? Fryzjer... :lol: :evil_lol: P.S. Moje pytania o podstawę prawną były... przewrotne. Nie ma takiej podstawy i tak Cię o to nękam żebyś to wreszcie zrozumiała. Chyba, że ktoś fałszywie przedstawia Twojego psa jako, powiedzmy, tatusia szczeniąt we wlasnej pseudohodowli z ktorą nigdy w życiu nic nie miałaś wspólnego (a tym bardziej Twój pies) - ale jak rozumiem, nie o to tutaj chodzi.
-
Eve-linka, jeszcze raz się uśmiechnę o podstawę prawną po prostu... :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
-
Cavisiu, jakość i wysokośc popędów raczej nie zależą od rasy. :lol: INU, to nie brzmi jakoś okropnie. Raczej zabawnie. ;) Kiedyś pewien pan z lekka zawiany prosił żałośnie moją znajomą z zakagańcowanym ON-em: "niechże pani go rozkuje..." :lol:
-
... chyba, że masz nagly wypadek... ;)
-
Eve-linko, to poproś tego, co wygłosił stwierdzenie o koniecznosci uzyskania zgody własciciela zwierzęcia na rozpowszechnianie zdjęcia o podstawę prawną. Niezwykle mnie to ciekawi bo tak prawdę mówiąc wiem, ze takiej podstawy nie ma - nie istnieje prawo do ochrony wizerunku dla zwierząt (w odróżnieniu od ludzi :lol:). No bardzo mnie ciekawi, co Ci ta osoba odpowie. Niestety Internet to miejsce gdzie nieraz ludziska piszą bardzo autorytatywnie "co im się wydaje", hmmm. ;)
-
:lol:Hm. Jest jeszcze opcja że masz psy o średnich lub małych popędach. :lol: Znam kilkumiesieczne szczeniaki ktore mowią - nie ma pana? o kurczę, jakież to przykre - no to wobec tego znajdę sobie cosik do roboty... :evil_lol: BTW zapewne nie ma wielkiej róznicy pomiędzy "milymi psiarzami" a na przyklad udręczonymi przechodniami ktorym dobre wychowanie blokuje opcję "stek wymysłów" na temat, na przyklad, ubrudzonej odzieży. Trudno chodzić i wychowywać caly świat - ale też nalezy w sobie wykształcić odrobinę asertywności... :lol: :lol: :eviltong:
-
[quote] "I widzę jeszcze, że nie rozumiesz jednej rzeczy - psy się bawią w ten sposób, że sobie wyrywają zabawki, warczą na siebie, walą się po ziemi, termoszą, gonią w błocie. Już szczeniaki parotygodniowe tak robią, bo w ten sposób ustalają sobie hierarchię, a przy okazji uczą się zachowań. ' [/quote] Jest mądra socjalizacja i glupia socjalizacja. :evil_lol: A skąd biorą się DOROSŁE psy ktore nas tak męczą - podbiegają do naszego psa, skaczą na nas, są nieodwolywalne - wiele osób tutaj jak refren powtarza "tamten właściciel nie mógł psa odlowić", "tamten właściciel tylko nawolywal a pies go olewał". :lol: Te psy biora się z takich własnie "grupek towarzyskich" ktore są święcie przekonane że przez pierwszy rok życia idealne spacery maja wyglądać tak: grupa psow się kotluje, własciciele stoją i gadają. :lol: :evil_lol: :roll:
-
Evel-linka, nie, to nie tak. :shake: Wszystko zależy od tego, kto jest właścicielem i/lub autorem fotografii. [B]Polskie prawo NIE CHRONI WIZERUNKU ZWIERZĄT[/B]. Słowem, mogłabyś się kłócić gdybyś to Ty byla na fotografii z psem - ale i tak gdyby była to fotografia grupowa z wystawy psów na przyklad, to nie wygrałabyś, bowiem występowałaś wtedy na imprezie publicznej a fotografię można podciągnąc pod "reporterską". Jesli natomiast to Ty jesteś autorką zdjęcia - a, to już insza inszość, nikt nie może wykorzystać tego zdjęcia w jakiejkolwiek publikacji (w tym i rozpowszechniać w Internecie...) bez Twojej zgody.
-
Dominoxs, szczerze radzę skonsultować to wszystko u innych weterynary. :mad: Znam kilka przypadkow błednie zdiagnozowanego ropomacicza (w tym przypadki operacji wykonanej kompletnie niepotrzebnie :angryy:). U mojej suki "wykryto" ropomacicze w wielkiej warszawskiej klinice z bajerami :p kiedy miała... 8 miesięcy. Na szczęście szybko wrocił z urlopu moj "domowy" weterynarz i uchronił nas od bezsensownego - wówczas - zabiegu. :diabloti: Suka miala lekkie zapalenie pochwy &... ciążę urojoną. A propos, jest BARDZO NIEWIELU weterynarzy którzy naprawde UMIEJĄ czytać wyniki badania USG. Na przykład w całej stolycy znajdziesz najwyżej trzech którym można zaufac. A reszta, ktora się tego podejmuje...? Ano... podejmują się... i tyle. BTW podobnie jest z RTG - i samymi aparatami ktore w większości są z demobilu po prostu,, i tzw. dobrymi chęciami (a raczej pelnym samozadowoleniem :eviltong:) weterynarzy.
-
Ależ pani Doroto, przecież ten program to prosty poradnik p.t. "jak zaostrzyć sytuację i doprowadzić do tego że nasz pies nasz pogryzie". Mam nadzieję że slyszała Pani o opposition reflex chociażby...?? :-o