-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
Berek replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
Vectra pisze w pewnym momencie bardzo mądrą rzecz- że w sumie najgorsza mieszanką jest "nowobogacki Kowalski" & pies z rasy hmmmm "trudnej" kupiony jako bodyguard. :p Główny problem w psiej sytuacji w Polsce to kwestia niedostosowania psa do własnego charakteru plus - znikoma wiedza na temat psiej psychiki ale za to mniemanie że się ją (tę wiedzę) ma - ogromną. :lol: Niby wszyscy wiedzą że są rasy trudniejsze w wychowaniu (czy wymagajace więcej uwagi albo po prostu stanowczego, mocnego charakteru) i że nie każdy sobie z nimi poradzi ale... MY zawsze sobie dajemy z naszymi psami rade - koniec, kropka. A wiec teoria sobie, zycie sobie. Z przerażeniem sobie podczytuję czasem fora typu "molosy" czy inne gdzie znajduje takie kwiatki: mój pies (rasę pomińmy miłosiernie - no, jeden z modnych i drogich molosów) jest super-grzeczny i mnie słucha, tylko na widok psa na spacerze jest nie do opanowania, ALE TO NORMALNE - i chór pochlebców - masz rację , te nasze całuśne pieski "tak już mają". Plim, plim. Ach te charakterki naszych psiaczkow, mli mli mli. :angryy: W tym wszystkim giną głosy paru rozsądnych osób mówiących że to nie jest normalne, że pies jest niepodporządkowany, że to świadczy o potencjalnie niebezpiecznej sytuacji itd (oddam sprawiedliwość - to są często hodowcy "tych" ras i przyznam że szukając psa z tej grupy pierwsze kroki bym do takiego wypowiadajacego się "pod prąd" hodowcy skierowała) . :cool1: Kolejna kwestia to zgrabne anglosaskie powiedzonko "two makes pack". Nie do końca wyobrażam sobie, jak można dobrze prowadzić, wychowywać i szkolić 11 psów - nawet maleńkich ozdóbek, nie wspomnę o czymkolwiek większym. Wiem że są hodowcy ktorzy mają psów kilkadziesiąt, ale umówmy się, to jest trzymanie dzikich zwierzątek, a nie posiadanie psów ktorych charakter i potrzeby są nam znane. Pieski mogą być nawet wyczesane i skropione wodą kolońską, ale to nie jest normalna sytuacja pod względem psychologicznym. W połączeniu z brakiem wiedzy na temat zachowań psów powstaje mieszanka wybuchowa - i umowmy się, akurat rodowód lub jego brak nie ma wiele do rzeczy w takim przypadku. -
Boże broń. Chyba, że się poczuwasz... :lol: Ino, że często obserwuję taki mechanizm - ktoś od rasy X zapytuje niejednokrotnie o kwestie hmmm niemal życia i śmierci - i odpowiadają mu z namaszczeniem właściciele psow tejże rasy, ale nie majacy za dużo pojęcia:lol:. Tak, jakby dobry Duch Święty namaszczał każdego właściciela i przelewał mu wiedze praktyczną dotyczącą szkolenia, wychowania, karmienia, zdrowia itd. :lol: O ile można się podśmiewać z porad żywieniowych udzielanych przez miłosników ras - a jakie dziwne rzeczy się czasem czyta, to chyba każdy użytkownik psich forów wie ! - :evil_lol: - to już kwestie tak poważne jak pies potencjalnie niebezpieczny czy agresywny, czy sytuacje w ktorych zwierzę kogoś pogryzło itd - i sypiące się porady od pelnych dobrej woli laikow ktorym się zdarzyło że mają psa (albo mieli w przesżłości kilka i stąd sa pewni że sięznają) budzą niepokój. Zwłaszcza jak topik zaczyna mitomańskie dziecię ktore wygląda że nie ma za dużo zdrowego rozsądku. :shake:
-
Co to znaczy "bez kosztów"? Masz psa niebezpiecznego dla otoczenia i szukasz pomocy na internetowym forum?? Gdzie udzielą Ci rad gimnazjaliści albo przepełnieni chęcią czynienia dobra właściciele labradorów - na przykład malo mający pojęcia o szkoleniu? :crazyeye: W sumei dobrze że się okazało że nieletnie dziewczę robi sobie zabawę ale gdzieś tam w tle mamy nadal niepodporządkowanego labradora zdolnego pogryźć poważnie inne zwierzątko.
-
Kropka i Maksio-chihuahua- wciąż bez domu.... psiaki za TM
Berek replied to Zmysł's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Domek ktory sprawdzałam wycofal się - ale za to - na fali także wyrzutów sumienia :bo my nie możemy" obiecal zająć się sprawą na poważnie i szuka aż iskry lecą. -
Kropka i Maksio-chihuahua- wciąż bez domu.... psiaki za TM
Berek replied to Zmysł's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
... typowy problem małych ras - nie dlatego że "taka ich uroda" tylko że na początku drogi życiowej ich właściciele znacznie gorzej sobie radzą z naukączystości. O.K., przyjmuję do wiadomości. Znaczy, szukamy "twardego rzemienia" ktory będzie bardzo zdecydowany na pieski. Ktoremu mała kupka czy kałużka na dywanie od czasu do czasu nie robi róznicy... :lol: -
Kropka i Maksio-chihuahua- wciąż bez domu.... psiaki za TM
Berek replied to Zmysł's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
P.S Już odgrzebałam w ogloszeniach, działam dalej. :lol: -
Kropka i Maksio-chihuahua- wciąż bez domu.... psiaki za TM
Berek replied to Zmysł's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Uwaga - mam telefon pani zainteresowanej adopcją, straciła yorka, ma w tej chwili chihuahua. Chętnie dam jej namiary do osoby bezpośrednio zajmującej się pieskami żeby już się panie zajmowały tym bezpośrednio (im więcej pośredników, tym gorzej). -
Kropka i Maksio-chihuahua- wciąż bez domu.... psiaki za TM
Berek replied to Zmysł's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słuchajcie, być moze - tylko BYĆMOŻE! ale zawsze... są szanse na dom. Gapam więc nie doszytałam - gdzie są w tej chwili maluszki, tzn. w jakim mieście? -
! Super! Good Citizen Dog! Jestem ZA! :lol:
-
Vectra, zaczynam się martwić że Ty nie czytasz dokladnie moich postów. [QUOTE] "Pewnie gdyby trzeba było za to dużo zapłacić , nagle suczki by nie musiały rodzic ... " [/QUOTE] Sama sobie odpowiedziałaś. Jesteśmy karani za FAKTY DOKONANE a nie za MOŻLIWOŚCI. :cool3: [QUOTE]"W PL ile jest psów ? 6 - 8 milionów ? ile w tym psów hodowlanych ? kilka tysięcy ? i czy to te hodowlane rodzą miliony nowych psów ? czy to może miłosierdzie właścicieli powołuje do życia tysiące nowych istnień "[/QUOTE] Z calym szacunkiem, ile z tych kilku tysięcy (hmmm jest ich więcej...) powołuje do zycia dodatkowe "lewe" mioty? Bo okazuje się że najczęstszym pytaniem słyszanym w telefonie przez nabywców r=r bywa ostatnio "ale chce pan z metryką czy bez"? :angryy: Jak zamiatamy, to zamiatajmy wszędzie - na naszym podwóreczku takoż.
-
Nic podobnego. Proszę spojrzeć na bohaterską postawę Vectry! Da się. Ino "żeby nam się chciało chcieć...". :lol:
-
...ale jest to zdecydowanie inne stanowisko niż wygłaszane pełną piersią przez niektorych dogomaniaków hasło "obowiązkowa sterylka wszystkich psów niehodowlanych". :angryy:
-
[quote] "Bezdomne, latające samopas - tak. Ale nie wszystko co żyje i nie ma hodowlanki :razz:" [/quote] Martens, dajże pyska ...! Racja, racja i jeszcze raz racja. Problem w tym że ile razy się wywiązuje tego typu dyskusja, hmmm, ideologiczna - to nagle się okazuje że w wielu ludziach jest niepokojące dążenie do... ściany? :lol: Darujcie żart - dążenie do naciągania struny. Więc od pomysłu - słusznego oczywiście - zeby sterylizować psy bezdomne w schroniskach (powiem cynicznie - choćby po to żeby w panującym tam przepelnieniu nie pojawiały się dodatkowe małe pieski...) - nagle lądujemy przy "sterylizowac wszystko co na drzewa nie ucieka" itd. :lol: :evil_lol: Wszelki fanatyzm jest szkodliwy, a myśl że komunistycznie można rządzić nakazami i prikazami jest z lekka błędna. Zamiast mnożyć martwe przepisy należaloby się zastanowić po pierwsze nad wyegzekowaniem już istniejących, po drugie - nad, ewentualną, mocną penalizacją W MOMENCIE gdy się jakaś patologia pokaże. A nie ZANIM cokolwiek się stanie. Jest róznica między postulowanym tu, a bardzo moim zdaniem rozsądnym, opodatkowaniem WSZYSTKICH pojawiajacych się na polskiej ziemi miotów psów ( A co! Zaraz też - nota bene - by się okazało ilu HODOWCÓW PSÓW RASOWYCH hoduje naprawdę "hobbystycznie" a ilu jednak w celach zarobkowych. :lol: No a pan Gieniu i pani Józka by się z lekka zastanowili zanim by tak lekkomyślnie powolali do zycia kolejne szczeniatka po "ukochanej" Żorce czy Pusi - bo już by to się okazalo zbyt kosztowne, tak frajda... :cool3:) a skuciem kajdankami rąk wszystkim obywatelom ośmielajacym się posiadać psa bo na pewno nieodpowiedzialni i na pewno rozmnożą swoje zwierzatko. :angryy: Z całym szacunkiem, w moim otoczeniu jest duuużo właścicieli suk niesterylizowanych i psów niekastrowanych ktore nie rozmnażają się i nie będą się rozmnażać do końca dni swoich. :shake: Bardzo gorąco protestuję przeciwko takim pomysłom jak nakazowe sterylki itd. P.S. Vectra, a jednak wychodzi "na moje" - okazuje się że być może - na przykład - sąsiad nie będzie musiał sterylizowac swojej suczki a jednak nie będzie - dzięki Tobie i Twojemu uporowi - mieć kłopotów, hord psów pod domem itd. A więc da się - i to w obecnej rzeczywistości, a nie w krainie Nigdynigdy w Nibylandii. W ramach obowiązującego prawa...
-
Kochani, nie wylewajmy dziecka (psa?) z kąpielą - wszystko zależy od okoliczności i ani w jedną, ani w drugą stronę nie nalezy przeginać. Sztuka życia z mieszanym (niekastrowanym i niesterylizowanym) stadem bez wpadek udaje mi się na przykład od jakichś 14 lat :lol:. No dobra, jedno najstarsze już faktycznie pozbawione jest możliwości reprodukcyjnych - ale większość życia nie było "metroseksualne" ;). Z bardzo "sexi" sukami też chodzę i to nawet, wstyd przyznac, od ćwierci wieku - ale albo buty mam naprawdę ciężkie, albo w stolycy jednak większa odpowiezialność za psy jest (wiadomo - ludziska jednak bojąsiępuszczać psy tak całkiem bez opieki bo łatwo może je coś przejechać albo SM mandat przywali....:evil_lol:) . Co może być drażniące - to trochę przesadny zapał z jakim się apostołuje w wiadomej sprawie - jasne że jak schroniska w tle itd. to każdy by stał na głowie i klaskał nogami żeby ograniczyć populację psów "w ogóle" ale... świat, a zwłaszcza żywe organizmy nie są czarno-białe i w szlachetnym zapale ideologicznym naprawdę nie wolno udawać że - jak w slynnym propagandowym filmie "Jasne łany" - sterylka czy kastracja mają tylko, li i jedynie jasne strony. I kazdy kto się na tego typu zabieg decyduje, powinien jednak pogrzebać w źródłach i - mieć świadomośc co może być "be", a nie tylko "cacy". :cool3: Szczerze mówiąc to, co mnie osobiście zapienia, jest na przyklad nawoływanie do "obowiązkowej" sterylki wszystkich zwierząt niehodowlanych - bo sorry winnetou, ale to już przesada. :eviltong: Podobnie przedstawianie ludzi ktorzy nie kastrują swoich psów jako nieodpowiedzialnych, bezmyślnych, ciemnogrodu itd - jest to uproszczenie, a wręcz prostactwo :shake:. Każdy przypadek nalezy po prostu rozpatrywać osobno, indywidualnie, ot co. BTW złośliwy chichot mnie dusi jak czytam o psach ktore "nie dadzą" się opanowac z powodu kontaktu z atrakcyjną suką. I dalej w domyśle - "bo jakby wszyscy posterylizowali swoje suki to by mój Maksie, Tosiek, Buruś mnie słuchał". :lol: Ciekawa sprawa - przeważajaca większość psów sportowych to "pełnosprawne" samce i "pełnosprawne" samice. Samce to często uznane reproduktory do ktorych ustawiająsiękolejki chętnych (dobre użytkowo psy, dobre geny). Cieczkowe suki ćwiczą co prawda najczęściej na końcu zawodów, ale na miejscu są i rozsiewają upojne zapachy. No i nie ma, że ćwiczący samiec nie słucha przewodnika, wącha, odlatuje z kontaktu - a jak się taki na płycie pokaże, to wszyscy szydzą, że niedoszkolony. :lol: Bo taka jest prawda, co tu kryć. :lol:
-
Apbt, zaczynam naprawdę bardzo, ale to bardzo Ci współczuć. :-( Zerowym pocieszeniem jest pewnie fakt że w sumie przeróżne psy są atakowane przez rozmaite "mój-piesek-tak-już-ma" :angryy: pieski. Tyle, że im większy pies o większym popędzie walki pada ofarą takiego napadu, tym mocniej właściciel - o ile jest odpowiedzialny - obrywa - bo bardziej stara się nie dopuscić do zwarcia. :cool1: Pocieszę Cię (słaba to pociecha) że takie rożne historie przytrafiają się też właścicielom Cosi, tych dobrze wychowanych też - akurat patrzę na sprawę siedząc okrakiem na barykadzie, mając i dużego, i małe psy. :lol: Zwłaszcza jak wyjdziesz z trzymiesięcznym Cosiem ktory to Coś jest wówczas wielkości sporego chomika mniej więcej - masz pewnośc że na dziesiątym metrze Waszego spaceru wleci na Was spasiony labrador ktory będzie po Cosiu radośnie skakać łamiąc mu kręgosłup, przy złapaniu przez Ciebie Cosia na ręce złamie zaś kręgosłup Tobie, usiłując wyrwać Ci szczeniaczka z ręki - właściciel zaś najpierw zapewni Cię że "on chce się pobawić", potem zaś, gdy powiesz co może sobie zrobić z tą zabawą, wyglosi do Ciebie wykład o socjalizacji (o ile jest użytkownikiem Dogomanii :cool3: ) albo podsumuje kim to nie jesteś z uwagi na samo posiadanie Cosia. :evil_lol: Choć na ogół przemazuję się przez okoliczne ugory w strojach nader roboczych typu kamizelki treningowe i obszarpane dżinsy, a nie, dajmy na to, skórzana czerwona minispódniczka i botki na wysokich obcasach :lol: - to kilka razy sam fakt że wędruję z Cosiem uznawanym za psa luksusowego (?) powodował iż otoczenie precyzowało jakiej-ż to nie jestem proweniencji i czym oto się w życiu zajmuję (konkretnie: k....* na pewno bo tylko k....* takie psy mają). :mad: Reasumując - nikomu nie jest za łatwo... :lol:
-
No, o tym właśnie mówię (tylko ja nie używam mopa, a staroświeckich szmat ;) ).
-
... ale, wracając do kwestii merytorycznych - osobiscie nigdy nie uczę moich psów sikania na gazety, podklady, maty itd. Jakoś wytrzymuję (dywany oczywiście zwijam :lol: ). Więc można spokojnie przyjąc do wiadomości iż sa takie jednostki ktore nie używają podkladów... i raczej nie jest to dewiacja (przynajmniej taką mam nadzieję). Wielu moich klientow ktorzy mają psy uczone w dzieciństwie sikania na podkłady boryka się za to potem z kwestią "sikania na miękkie" :lol: włącznie z kanapami... Nie jest to przypadek, niestety - ale de gustibus. :lol:
-
spacer-wyrywanie sie do obcych psow oraz szczekanie na te za plotem..
Berek replied to BlackSheWolf's topic in Wychowanie
[QUOTE] "wydaje mi się, że nawet gdybym go szarpnęła to by i tak to olał i dalej się wyrywał" [/QUOTE] Ale próbowałaś czy tylko tak hipotetycznie o tym piszesz? ;) Przyzwyczajeni psa do przymusu, zwalczenie opposition reflex (wyuczenie ustępowania od nacisku) to dość podstawowe umiejętności - z ktorymi łatwiej potem się żyje i - ewentualnie - pracuje. :lol: -
[QUOTE] "Od razu napiszę, ze jak dla mnie to efektów nie masz. Dla m,nie szarpanie psa na zwykłej obroży jest bez sensu" [/QUOTE] Oj, Angels Dream, An1a, macie szczęście że spotykacie na Dogo Prawdziwych Fachowców Od Szkolenia... Mozecie zweryfikować wiedzę Waszej trenerki i w ogóle... :lol: :lol: :lol:
-
[QUOTE] "Dlatego u mnie sprawdzają się raczej inne metody nagradzania. Ale i z tej korzystamy. " [/QUOTE] Ale ja czegoś nie rozumim. Pies żarty to dobry pies do szkolenia. Co Wam tak przeszkadza w tym że łazi blisko i niucha? To dobrze o nim świadczy, dobry materiał... :lol: :lol:
-
No to znaczy że walczysz z czymś organicznym co w psie tkwi - cięzko bedzie. To trochę jakbyś chciała kobiecie 152 cm wzrostu powiedzieć - sorry proszę pani, ale wolę żebyś pani była ze 25 cm wyższa, zróbmy coś z tym! :lol: Spróbuj tricku z rozrzucaniem jedzenia (powinno być tego sporo żeby pies się prawdziwie zacietrzewił zbierając - ot taka "gra umysłowa" trochę). Mozesz wypróbować coś w stylu bitter apple rozsmarowanego na skórze, ale to trochę karkołomne. Co do kuwety - nie możecie raz czy dwa przestraszyć suczysk jak się do niej skradają? Rzucić brzeczącym przedmiotem z furią tuż obok wejścia? Tak, żeby nie były pewne skąd pochodził Nieznany Obiekt Latający ktory walnął tuż obok - ale żeby było to na tyle przykre doświadczenie, żeby nie przepadały za zbliżaniem się do kuwety. Wreszcie - o ile kot nie jest ułomny :cool3: albo stary - można umieścić kuwetę na tyle wysoko, żeby yorczyska nie mialy do niej wstępu, a kot sobie wskakiwał...
-
Droga fałszywa: 1. Piesek nie słucha 2. Pokazuję psu smakołyk mając nadzieję że się da skusić 3. Piesek decyduje się posłuchać, dostaje smakołyk .... 4. w pewnym momencie pies ma pomysł na czynnośc tak samonagradzającą, że ma w nosie (albo i gdzie indziej :cool3: )wszystkie smakołyki świata. Wtedy robi swoje, a my na Dogo czytamy lamenty biednych ludzieńków - ojojo tak się staram, macham mu kiełbaską, odwracam jego uwagę a on i tak robi swoje... (to wielki błąd popelniany przez osoby ktore koniecznie chcą szkolić "wyłącznie pozytywnie" cokolwiek to znaczy :lol: - ale nie bardzo wiedzą co tak naprawdę dzieje się w psim móżdżku). Droga O.K.: 1. Piesek nie słucha 2. Pokazuję mu wyraźnie jakie zachowanie jest nieakceptowane 3. Wymagam respektowania mojego polecania 4. Jest nagroda i bardzo ciepły przekaz emocjonalny z mojej strony po tym, jak pies okaże w/w respekt. :lol: Kwestia smakołyków, piłek itd jest de facto bardzo ważna w naszym budowaniu kontaktów z psem. Rzecz w tym, że wiele osób nie wie, jak tego używać. Ale warto.
-
Ten numer z dominacją przedni :lol: - nie, to na pewno nie jest TO. Niesety autorzy popularnych pseudoporadników na Zachodzie dostali w pewnym momencie szmergla z doszukiwaniem się dominacji w każdym problemie z psem i podciągali po to wszystko, doslownie - wszystko, każde zachowanie ktore niepokoi właścicieli. Notoryczni lizacze to albo psy okazujące uległość, albo... nałogowcy - a tak! ktorzy zanadto kochają słone składniki naszego potu. :lol: Pierwszy przypadek jest stosunkowo prosty - im bardziej w momencie gdy pies rzuca się do mnie z jęzorem wchodzę ze zwierzakiem w interakcję - na przyklad... patrze na niego (nie wspominam o piszczenu, zasłanianiu się albo odpychaniu stwora) tym bardziej czuje on że musi mnie BARDZIEJ przekonać o swoim dobrych intencjach i niższej pozycji więc.... zaczyna bardziej lizać. Jeśli potworek jest w miarę łakomy, to po prostu domownicy powinni nosić po kieszeniach coś smacznego i pokrojonego w małe kawałeczki - i w momencie gdy pies próbuje akcji "lizak" :lol: - nie patrzeć na niego, nie gadać do niego, nie wyrywać się zanadto ale rozsypać to coś dobrego na podłodze - żeby się żarłok zajął wyjadaniem nagródek a nie majsterkowaniem na naszej skórze. Warto też przyjrzeć sięnaszym ogólnym stosunkom z psem - i spróbować wybitnie delikatnego traktowania, typu zwracanie się do niego bardzo spokojnym, neutralnym tonem, nie odwracanie się do psa i nie nachodzenie na niego frontalne (przywołanie - w kucki i odwróceni jesteśmy do psa bokiem), nie łapanie go znienacka na ręce itd. P.S. Ula - są na naszym rynku specjalne kocie kuwety z dachem i drzwiczkami uchylnymi. Gdyby Wasz kot zgodził sie na tego typu kibelek, to byłaby mniejsza sposobność dla psów grzebać tam.
-
Polecam ten topik: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=117259[/URL] pies pozostawiony między 13.30 a 15.00. Słowem - półtorej godziny miał siedzieć pod supermarketem; lepiej tak, niż miałby "się męczyć" w domu.:angryy: Naprawdę nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
-
spacer-wyrywanie sie do obcych psow oraz szczekanie na te za plotem..
Berek replied to BlackSheWolf's topic in Wychowanie
[QUOTE] "No właśnie problem w tym, że jak idzie inny pies to np. każę Mickiemu siąść i czekać aż on przejdzie, odwracając jego uwagę smakołykiem, ale Mickey nie wytrzyma dopóki nie powącha tego psa. " [/QUOTE] To, o czym pisze Zofia, to sama prawda - w obu sprawach - ale na dodatek spytam podstępnie czy nie jesteś w stanie wprowadzić elementu, hmmm, przemocy w tego typu sytuacjach? Tzn. szarpnieciami za smycz, krótkimi i kończacymi się na luźnej smyczy, dac psu do zrozumienia że chwilunia, chwilunia, nie on bedzie decydował o podejsciu do psa (bądź nie ;) ). I faktycznie, utrzymywanie psa w statyce jest znacznie trudniejsze, niż ruch... więc po co utrudniać i sobie, i jemu? :lol: