-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
SZCZECIN Briard zagryzł jamniczkę króliczą KONWALIĘ [']['][']
Berek replied to AMIŚKA's topic in Pogryzienia
Ludzie kochani, o czym Wy własciwie mowicie...? Przypadek parki ewidentnie psychopatycznej - kobita rąbnieta i piesek tyż nie za dobrze... - kilkukrotne ataki ze skutkiem śmiertelnym a my z namaszczeniem liczymy anioły na czubku szpilki... :angryy: An1a, gdyby Nero dokonał kilku takich pogryzień, jak ten miły briardzik, to oczywiście bylabym za jego uśpieniem. Co z tego, że go znam? Albo lubię...? Śmiem twierdzić, że Ty pewnie też zdecydowałabyś się na eksterminację psa jeśli odkryłabys, że za ludowe Chiny nad nim nie umiesz zapanować / zastosowac środkow bezpieczeństwa. Własnie tym się rożnisz od włascicielki tamtego psa, że jakims cudem psa dopilnowujesz. :cool3: Coz, cywilizacja galopuje, nie wiem dobrze to czy źle, ale na tego typu przypadki nie ma w niej miejsca i po prostu nalezy to rozwiązać "systemowo". Że przypadki się zdarzają? A to trzeba by przeanalizowac w jakich okolicznosciach zginął jeden z psów - jesli sprowokował, podbiegł i zaatakował, a na dodatek dysproporcja wielkosci była taka że w sumei śmierć mogła być przypadkowa - to pies ktory zabił faktycznie móglby otrzymac coś w rodzaju "wyroku w zawiasach". Ale drugi tego typu przypadek świadzyłby że wlaściciel nie potrafi zachowac środków bezpieczeństwa mimo, że juz wie, jak się kończą bójki z jego psem - krótka pilka, piesek idzie pod igłe, nie z zemsty, ino w ramach zapewnienia społeczności lokalnej bezpieczeństwa. A właściciel dostaje zakaz posiadania psów, tyle. BTW sprawa Konwalii nie nadaje się do sofistycznych wygibusow - maly psiaczek an nie sprowokowal, ani nie zaczepiał, pies agresor był ewidentnie niebezpiczeny (drugi atak tego samego dnia). :shake: -
[quote] "Wystarczy za referencje?" [/quote] Hm, to wszystko o czym piszecie świadczy raczej o dobrym PR, a nie o faktycznych umiejętnościach. Moze i rynek weryfikuje szkoły, ale trochę śmieszne jest - w samej stolicy mamy kilka takich przypadków - gdy bardzo młode osoby po skończeniu kursiku korespondencyjnego i nauczeniu swojego psa podawania łapy :lol: w ściśle kontrolowanych warunkach zakładają szkołę i (co już w ogóle najzabawniejsze) dyktują ceny absurdalnie wysokie :evil_lol:. Pewnie że się ludziska w końcu orientują, że coś nie halo, ale najpierw stracą trochę money a to już nieco nieuczciwe jest... tak sądzę. :razz: Kult świętego papierka - nawet jeśli jest to pięknie wydrukowany na komputerze dyplom skończenia "kursu trenerskiego" w szkole złożenej z trzech osiemnastolatek które wykazały się zaliczeniem klasy A0 na zawodach agility w Pcimiu Dolnym - panuje w naszym społeczeństwie i oczywiście nalezy sobie z tego zdawać sprawę... ale niekoniecznie to świadczy iż owa sytuacja jest zdrowa. :evil_lol:
-
... ale to Twój problem emocjonalny, nijak nie przekładający się na kwestie merytoryczne... :lol:
-
"Hodowle", Oddawanie suk po kilku miotach-czy mozna cos z tym zrobic?
Berek replied to betty_labrador's topic in Hodowla
Czy szczytny cel p.t. rozwój rasy polega na hodowli hurtowej? :evil_lol: Bo na to wygląda - tylko przyrzucając duże ilosci miotów z coraz to większej ilości suk można "ulepszać" rasę? (przy takim podejściu - dokładnie rozumiem że takie filmy o psach rasowych, jak ta ostatnia seria BBC, pokazują sedno problemu, niestety...:shake:). Porownanie z oddawaniem psów ze schroniska co najmniej zastanawiajace. Pies lepiej odczuwa zmianę z bardzo złych i stresujacych warunków na lepsze (a i tak przeżywa swego rodzaju szok jeśli pobyt w schronie był dlugotrwały). Sądzę, że w dobrej, prowadzonej z miłością hodowli taka sytuacja nie ma miejsca... czy jednak się mylę...? :-o -
"Hodowle", Oddawanie suk po kilku miotach-czy mozna cos z tym zrobic?
Berek replied to betty_labrador's topic in Hodowla
A ja myślę, że jednak trochę jest... :oops: Że kosztowne jest trzymanie "darmozjadów"? Ano, kazde hobby kosztuje... Że w pewnym momencie zaczyna się tlok w hodowli? Ano - to jest do przewidzenia... a w prawdziwie dobre rezultaty hodowli "hurtowników" to jakoś niezbyt wierzę (popatrzcie co się dzieje z poszczególnymi rasami). A generalnie niezbyt dobrze świadczy o hodowcy jako o czlowieku jeśli żył z psem kilka lat i do tego stopnia się z nim nie potrafił zwiazać emecjonalnie, żeby - kiedy piesek nie przynosi już zysków (takich czy innych - money, ale i satysfakcja z - powiedzmy - urodzenia ekstrachampiona) przestać go troszku lubić... na tyle, zeby uznać za stosowne go oddać. Wszelkie opowiesci jak to sucza będzie grzała tyłek u kogoś na kanapie itp są uroczym wykrętem ale calkowicie dla uspokojenia własnego sumienia. Pies 8 - 10 letni oczywiście przystosuje sie do nowych warunków, ale... nie jest już tak elastyczny, jak pies mlody; może jednak dla niego byłoby lepiej go zostawić w tych warunkach, do jakich przywykł przez cale zycie? :evil_lol: -
Władczyni, cóż mam rzec... to że mnie się udaje od dwudziestu lat, to małe piwo - ale całemu mojemu otoczeniiu też (O.K., znam dwa przypadki na przestrzeni wielu lat na kilkadziesiąt posiadaczy suczek że zdarzyła się"wpadka") oraz wszystkim, jak jeden mąż, moim klientom... :lol:
-
"Nieszczęście" zależy tylko od właścicieli. Są ludzie którzy po prostu potrafią upilnować swoje zwierzaki... :lol:
-
Marmara, co się stało w Gostarze, do niedawna jeszcze było O.K.? Psy stamtąd trzymaly wysoki poziom, raczej nie ma możliwości żeby szkolący tam nie wiedzeli nic o motywacji - jakieś nieciekawe decyzje personalne? Czy jak?
-
[quote] "[B]Jak poprawnie używać kolczatki ? [/B] Liczę na sensowne nie zbywające mnie odpowiedzi :p" [/quote] A prosz bardz. Kolczatka jest narzędziem szkoleniowym (a nie obrożą na kazdy spacerek dla każdego psa). Żeby się nią posługiwać, musimy najpierw nieźle nauczyć się: -motywowania psa - dobrego operowania smyczą Sama kolczatka powinna mieć zaokręglone, dobrze wyprofilowane kolce i być jak najprostsza - bez dodatkowych kółek, karabińczyków, pasków itd. Zakłada się ją wysoko na szyi psa, pod uszami. Zapina się ją na psie, nigdy nie przekłada się mu jej przez głowę. Ma być dopasowana (co uzyskujemy, wyjmując z niej ogniwa do potrzebnego nam wymiaru). Nigdy nie dynda jak naszyjnik - no i nie powina się też non-stop wbijać, ma się rozumieć. Kolce mają dotykać szyi psa przez sierść, nie drażniąc jej bezustannie. Stosując kolczatkę posługujemy się krótkimi, lekkimi lub mocniejszymi szarpnięciami, zaczynającymi się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończącymi. Nigdy nie dopuszczamy do dłuższego napięcia smyczy. Co oznacza, ze musimy być nieźle zaawansowani w szkoleniu. :evil_lol: Nowicjuszom się ta sztuka niezbyt udaje.
-
A dużo psów które mialy ten problem i zastosowano u nich antybarker znasz? :evil_lol: :lol: :lol: Jak na razie wygląda mi cosik na to że cytujesz to, co Ci ktoś powiedział :roll:. Jakąś jedynie słuszną prawdę... Ale w praktyce to znasz, czy jednak raczej słabo...? :lol: Bo dziwnym trafem ja znam całkiem sporo takich zwierzątek - i żadne z nich nie zaczęło demolki.... dziwne. BTW większośc włascicieli tych psów intensywnie z nimi pracuje :evil_lol: - a, że był nabrzmiały problem wymagający rozwiązania (sąsiedzi, skargi, wizyty SM i inne takie) to po prostu udało się go rozwiązać. Im szybciej, tym lepiej. Niechaj będzie pójscie na łatwiznę, lepsze to, niż pozwalanie psu przez wiele tygodni na nakręcanie własnego złego stanu psychicznego i wtykanie w tym czasie do kontaktu pojemniczkow z zapaszkami. :roll: Żeby mieć przyjemne zludzenie że się coś z tym robi. :shake: Zresztą... każdy sam podejmuje decyzje, faktycznie.
-
Czyli sama sobie odpowiedziałaś - lepiej glosić wysoce humanitarne teorie ktore w praktyce się nie sprawdzają, niż zrobić coś konkretnego i rozwiązać problem. Dobre. :roll:
-
Z tego co wiem, Storat przyjmuje w swoje szeregi osoby spoza "ich" terenu - o ile pamięta, owczarek niemiecki Bruno ktory uratował dziecko mieszkał ze swoją panią w Warszawie... Więc raczej wszystko zalezy od stopnia determiancji własciciela - i od tego, czy pies przejdzie testy... ;)
-
[FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Nu tjaaa...[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Pamiętam taką historię, wypisz-wymaluj. Wychodziłam z młodziutką yorką mojej mamy – miała wtedy parę miesięcy.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Suczka od początku wykazywała małą pewność siebie, trafiła do stadka psów ale bardzo rozsądnie moja rodzicielka poprosiła o pomoc w przyzwyczajeniu jej do tego, że wychodzi także sama a przy okazji nauczeniu stworka podstaw posluszeństwa.:lol:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]No i fajnie, blady świt, trawnik (wielki) osiedlowy i moja (jak się okazało błędna) ocena że pusto, więc yorek ćwiczy sobie na środku w/w trawnika.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Za bardzom się zaangażowała w nagródki, siady, do mnie i inne takie – i w porę nie odkryłam że oto zmaterializowała się przy nas suka pisz-pan-wilczurka w ciężkim kagańcu, która to suka runęła na yorkę usiłując ją owym kagańcem trzasnąć, najlepsze, że w „absolutnie przyjaznych zamiarach”, co uświadomil mi wlaściciel owej wilczurki znajdujący się bardzo, ale to bardzo daleko od nas.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Rycząc na cale gardło wyjaśnił mi, ze jego pies chce się pobawić ze szczeniaczkiem, któremu [B]to doskonale zrobi[/B] bowiem się [B]zsocjalizuje[/B]. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]W tym czasie yorek był już w panice totalnej, suka zjawiła się nagle, była bardzo brutalna i szybka – udało mi się odłowić yorka chyba tylko dzięki szczęściu, bo w przerażeniu biegał zataczając koła usilując uniknąć uderzenia kagańcem i nie slyszał literanie nic; pan od wilczurki nie był w stanie suki odwołać mimo niechętnego nawoływania, yorek na moich rekach trząsł się i wpadł w katatonię z przerażenia, suka się w końcu oddaliła i znikła w kierunku przeciwnym do właściciela, właściciel wyjaśnił mi jeszcze że jestem typową właścicielką yorka co to porywa głupie małe zwierzę na ręce i ono od tego się zrobi agresywne i dziamgotliwe.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [SIZE=2][FONT=Verdana][SIZE=2]Szczerze mówiąc miałam ochotę wręczyć mu wizytówkę i wyjaśnić że może zadzwonić do mnie w sprawie lekcji bo ma totalnie niewychowane zwierzę... To była druga myśl, bo pierwsza, i owszem, szanowna[/SIZE] [/FONT][B][COLOR=black][FONT=Verdana]beatus105 - [/FONT][/COLOR][/B][FONT=Verdana][SIZE=2]Dorosła Opiekunko Piesków Schroniskowych – obrzucić durnia obelgami albo może go... walnąć[/SIZE]. :angryy: [/FONT][/SIZE] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Dodam jeszcze, że to wydarzenie spowodowało wyrobienie w yorku bardzo silnego lęku wobec psów z którym walczyłam potem przez kilka miesięcy :cool3:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Nie wspomnę już o radosnych chcących się pobawić psach próbujących skakać po starym, schorowanym yorku który dopiero co doszedł do siebie po serii ciężkich epileptycznych ataków. :angryy: :mad: [/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2]Jak rozumiem, ten pies też właściwie nie miał prawa wychodzić na spacery, bo stanowił element utrudniający jakimś radosnym pieskom „wesoła zabawę” tudzież „socjalizację”. [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Widać mamy takie prawo że na spacery chodzą tylko psy młode, zdrowe i piękne oraz pewne siebie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Psy stare, chore, strachliwe powinny być ew. wynoszone na spacery do piwnic lub wypuszczane na balkon.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Nowa definicja "chamstwa" - sytuacja w ktorej nasz pies podbiega do innego psa i zostaje pogryziony - tamten wlasciciel "cham i burak", my jesteśmy światli wlasciciele bo chcieliśmy pozwolić pieskom na socjalizację. :cool3:[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2]Sytuacja w ktorej nasz pies podbiega i gania jakiegoś psa ktory się go boi - jeśli właściciele tamtego psa mają jakieś uwagi, to są chamami - w końcu jak mogą nie pozwolić NASZEMU psu na trochę rozrywki?[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana]:roll: [/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][/SIZE][/FONT]
-
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/f96/warszawa-przed-chwila-zginela-adoptowana-sunia-z-ostrody-131435/[/URL] przyczynek do dyskusji... :shake:
-
Kompendium wiedzy. Co zrobić, gdy pies sika w domu.
Berek replied to GrubbaRybba's topic in Nauka czystosci
[QUOTE] "Czasem jak ją przyłapie to dostaje po dupsku i (o zgrozo) to pomaga. " [/QUOTE] Jak widac, to NIE pomaga, bo pies powtarza zachowanie dalej. :cool3: Czy suczka potrafi mieszkać w klatce? -
Genialną rzecz powiedział Ed Frawley, trener i hodowca psów użytkowych: przywódca zezwala reszcie psów na jedzenie i już się do nich nie wtrąca. ;) Nie podbiera im jedzenia, bo sam się już najadł. Ludzie poszaleli z tym bezustannym majdrowaniem psom w michach - im bardziej eksperymentują i "uczą" swoje psy "bycia grzecznym przy misce" tym bardziej prowokują konflikt.
-
Nie. Psy nawet chętniej demonstrują nagradzane zachowania. Ale, generalnie, problemem Twojego psa jest nawyk; z początku zachowanie bylo spowodowane frustracja, odkrył że szczekając czy wyjąc może się jakośtam rozladowywać z tych negatywnych emocji. Na oduczenie niekorzystnego nawyku recepta jest jedna: dlugotrwałe uniemożliwienie powtorzenia tego zachowania ktore nam się nie podoba. Dlatego np. psy-niszczycieli zostawia się w kennelach, podobnie jest przy nauce czystości itd. Twoj problem jest taki, ze nie możesz kontrolować zachowania psa (uciszyć go) w ciągu dnia - siła rzeczy, bo Cię nie ma... ;) Dlatego powinno się sięgnąc po takie metody ktore za każdym razem dadza psu do zrozumienia że szczekanie jest "be" - nie widzę innych, niż antybarker, narzedzi ktore by Ci to umożliwiły. Oczywiście mozna kombinować z zabawkami interaktywnymi czy włączonym radiem. Z moich doświadzen wynika że to skutkuje przy psach ktore dopiero zaczynaja wykształcać w sobie takie nawyki albo przy takich ktore odzywają się w bardzo ograniczonym zakresie, mało tak naprawdę przekonanych do hałasowania... Psy z utrwalonym nawykiem sa niezwykle oporne na tego typu "domowe" sposoby. No i znow - wszystko zależy od tego jak bardzo hałas męczy sasiadów. :lol: Jeśli bardzo, bardzo - to będziecie mieć powazny problem. :-(
-
To już Wasza decyzja (i kwestia jak bardzo zawzięci są sąsiedzi... ;)).
-
No to pozostaje kupić antybarker - skoro sprawa jest na ostrzu noża... Wersja "lignt" - mniej skuteczne: [url=http://www.shopping.com/-anti+bark+citronella+gentle+spray+dog+collar]anti bark citronella gentle spray dog collar - Compare Prices and Buy anti bark citronella gentle spray dog collar at Shopping.com[/url] I dobrej firmy, bezpieczne w użyciu acz niektoryz bardzo przeżywają zasadę działania: [url=http://www.k9electronics.com/TriTronics-Bark-Limiter.html]TriTronics Bark Limiter[/url] Innych możliwości - w Waszym przypadku - nie widzę.
-
Obedience. Nie tylko uzaleznia :lol:, ale i można ćwiczyć zawsze ,wszędzie, nie wymaga dużych nakładów finansowych. :lol: I znacząco poprawia kontakt z psem.
-
[QUOTE] "Czy Pan informowal opiekunow, ze jesli pies umrze to przez conajmniej pol roku nie beda mogli miec psa(parwo)? " [/QUOTE] I to jest bardzo istotne pytanie - niestety... :shake:
-
Hmmm... a ile razy są na Dogo dyskusje o predyspozycjach róznych ras - zwłaszcza jeśli się zahaczy o TTB - to słyszymy że "to kwestia wychowania i prowadzenia" i inne takie... ;) Chyba czas się na coś zdecydować... :lol:
-
Obawiam się , że - zważywszy na poziom "socjalności" polskich włascicieli psów - to musi być zgodnie z przysłowiem "gdzie drwa rąbią, wióry lecą". Własciciel psów ktore terroryzują okolicę, wypadając zza ogrodzenia i gryząc... gryząc... - zapłaci 250 zł mandatu i zarechocze w nos kolejnemu włascicielowi pogryzionego psa. :angryy: Jak będzie miał w perspektywnie NIEUCHRONNE uśpienie zwierzaków to się jednak po pierwszym pogryzieniu nieco może zastanowi. Chyba ze olewa swoje psy - wtedy, cóz, trafią one do jednego grona z psami umierającymi z głodu na łańcuchach, dogorywającymi z nieleczonych chorów, tymi ktore są we władzy sadystów itd. Po prostu mówiąc kolokwialnie - będą miały pecha... :evil_lol: Jakoś trzeba przerwać tę chorą sytuację, jaka obecnie panuje. A że panuje, zapewniam. Generalnie obserwując włascicieli psów z problemami agresji (nie wnikajmy na razie, na jakim podłożu) widze że bardzo niewielki procent usiłuje zrobić cokolwiek, żeby psa uciszyć, kazać mu rpzestać, uspokoić. W naszym społeczeństwie jawne okazywanie agresji przez psa jest czymś normalnym... jak na razie. Pomijam patologiczne "pitmamuśki" z zamkniętych osiedli ktore chciałyby wysłac do gazu wszystkie żywe stworzenia bo ich święte dzieciątka "na pewno zarażą się od nich strasznymi chorobami" :roll: bo to insza inszość. :lol: Natomiast dla większości ludzi w Polsce "pies jest od tego żeby szczekał" (i sprobujcie wysiedzieć w ogródku w podmiejskiej dzielnicy - głównie bezustanny jazgot od rana do nocy, a nieraz i po nocy). "Pies jest od tego żeby nas bronił" więc jak się miota na smyczy i toczy pianę to jest super. I pies "nie lubi innych psów" (rowerzystów, panów, pań, dzieci, rolkarzy, staruszek, czerwonych samochodów, kotów, gołebi) wobec czego rzuca się na w/w obiekty bo tak po prostu ma. :evil_lol: I "nic się na to nie da poradzić".
-
[QUOTE]"hodowla ma ulepszczac, hodowca ma miec zamysl, jakis cel w danym miocie, dobiera psa do suki tak by uzyskac jakies cechy- charakteru/wygladu. to wszystko ma jakis cel. bo tak bylo zawsze, po to powstaly rasy poprzez krzyzowki zeby cos konkretnego z tego uzyskac, co co mialo spelniac jakas funkcje. rozmnazanie suczki raz, bo chcesz miec szczeniaczki (nawet super odchowane i wychuchane) dla mnie jest bez sensu. ja lubie hodowle, ktore tworza swoje linie, maja jakis zamysl, cel. ogólnie lubie troche wieksze hodowle niz jedna suka. ale kazdy moze miec swoj typ."[/QUOTE] Taaa, to jest takie idealistyczne, ino że w sumie mówimy coś takiego, a potem mamy takie filmy jak ten BBC. :oops: Kazdy z hodowców duszących się mopsów, nieaportujących labradorów (są takie, są!), yorków w ktorych 70% populacji prędzej czy później zaczyna cierpieć na zwichnięcie rzepki, ONków z ostrością pozorną, niewspółpracujących pastuchów itd. będzie wygłaszał opowieści o tym, jak to ma wymarzoną linię na ktorą hoduje, jak to dąży do ideału, i tak dalej, i tak dalej. :cool3: