Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. [QUOTE]"Tak bardzo kulturalnie się odnieśliście co do mojej wypowiedzi na temat kopiowania, na starcie byłam na przegranej pozycji"[/QUOTE] Nowe definicje... Przejaw kultury: idealnie zgodne zdanie z rozmówcą na forum DYSKUSYJNYM. Przejaw braku kultury: posiadanie odmiennego zdania od rozmówcy na forum DYSKUSYJNYM.
  2. Karilka - wiem, że potrafią pracować, ale zobacz całą tę... atmosferę... w jakiej są hodowane i wystawiane. W gruncie rzeczy może sytuacja z obrażeniem się "hodowców" na zakaz kopiowania wyjdzie dobkom na dobre? Pozostaną przy nich prawdziwi hobbyści, ludzie którym zależy nie tyle na stojących dobermanich uszach, co raczej na dobermanim mózgu w głowie między tymiż uszami... :lol: No i - jako że nie cięte ponoć nie wyglądają już tak "groźnie", to określony elemencik ludzki faktycznie może ich nie kupi - co za ulga. Kol. Diana21 - pozwolę sobie podtrzymać swoją opinię. Jeśli kol. uczestniczyła w procederze cięcia ogonków szczeniętom, to wygłaszając takie zdania na temat cięcia, jak powyżej, daje kol. wyraz swojemu brakowi empatii. Jeśli kol. w w/w procederze nie uczestniczyła, a mimo to wygłasza kol. tego typu opinie,to cechuje kol. absolutny brak refleksji. Żeby nie rzec że brak czegoś tam innego, ale zamilczmy o tym. :evil_lol: Podtrzymuję też opinię o tym iż nie jest zapewne kol. sadystą, a nawet sadystką.
  3. [QUOTE]"ziś w ruch poszła lonża, smutne jest to że, na lince przywołany przychodzi, w domu, w ogrodzeniu to samo. On doskonale wie kiedy musi słuchać a kiedy totalnie mnie olać. Jednak spacer na lince zapewnił mu więcej ruchu niż na tradycyjnej smyczy."[/QUOTE] Ależ to nie smutne - to dość normalne w przypadku psów u których doszło do tzw. upalenia liny. Czyli zanim utrwalił się w psie odruch warunkowy na wracanie - to ta lina bywała odpinana, słowem, zwierz perfekcyjnie nauczył się obu sytuacji (jestem na linie = muszę słuchać, jestem bez liny - olewam). Jeśli już zdecydujesz się na pracę na lince, to przypinasz ją na każdym spacerze, bezwarunkowo, bez wyjątku, bez... litości :lol:, na dłuuuugo (np: sześć tygodni...!) i ćwiczysz tysiące powrotów. Skoro pies nie lubi smakołyków ani zabawek, to może nagroda socjalna - wspólny bieg po zakończonym sukcesem przywołaniu? Swoja drogą, kiedyś óoj jeden uczeń był takim niby totalnym olewaczem nagródkowym, przetestowaliśmy setkę rzeczy i odpalił na... szprotki w oleju. Kłopotliwe było dosyć, ale właściciele dzielni przeokropnie i nosili przez długi czas te szprotki. Opłaciło się, pies się naprawdę przepięknie ucywilizował i jest bardzo fajnie wyszkolonym stworzeniem, a jest to kaukaz, więc... nie najłatwiejsza rasa, że tak powiem eufemistycznie. :p
  4. [QUOTE]"I nie mówcie miże bym była jakimś sadystą."[/QUOTE] Ależ skądże znowu! Człowiekiem nierefleksyjnym, i owszem, człowiekiem mało empatycznym, jak najbardziej, ale żeby zaraz sadystą...? Oj fuj, nikt tak nie twierdzi. :lol:
  5. [QUOTE]"Poza tym teraz można się dowiedzieć, że hodowcy są źli. Coraz lepiej :evil_lol: Hodowcy źli, pseudo złe, zagranica też zła bo się śmie reklamować na polskich portalach. Może lepiej kupić sobie po pluszaku, żeby nie wspierać niecnego procederu uprawianego ze wszystkich stron?"[/QUOTE] A tak dokładnie to o co kaman? :-o O hodowcach - tak tak, tych spod szyldu ZKwP - mam swoje zdanie, ano takie, że są przeróżni, różniaści. Ale stopień zakłamania w tej grupie społecznej - spory. :cool3: Tak tak, uwielbiane rasy to OSOBOWOŚĆ i CHARAKTER i psy do roboty, do tańca i do różańca, warunek jest jednak taki, że musowo im to i owo uciąć. Zwłaszcza to widać u dobermanów, tak długo je w końcu hodowano i sprzedawano cięte i widać, zwłaszcza na placach szkoleniowych i na zawodach, jak im to charakter poprawiło - normalnie masowy szturm na sport, obsiadają pudła na zawodach obi i IPO, mistrzostwa świata schutzhund - też inne rasy bez szans... :p No ale to dzięki przemyślanej pracy hodowlanej, oczywiście na charakter, strach pomyśleć co się będzie działo kiedy ci wszyscy wspaniali hodowcy będą się musieli przesiąść na hodowlę storczyków, a za dobki wezmą się dyletanci których ideałem są polskie gończaki (ma się rozumieć). :evil_lol:
  6. [QUOTE]"Bawić się nie chce, kilka razy przyniesie aport, odbębni komendy i idzie się położyć."[/QUOTE] Bardzo poważny problem przewodnika z motywacją i zrozumieniem jak [I]działa [/I]akurat to zwierzątko. Może poszukać dobrego trenera (takiego fachury - praktyka, a nie panieneczki z milionem dyplomów z kursów korespondencyjnych!) który by trochę się przyjrzał Waszemu wspólnemu byciu ze sobą? Coraz więcej jest też organizowanych seminariów, choćby z dziedziny posłuszeństwa - można się zapisać, na wielu z nich prowadzący w ogóle zaczynają od kwestii motywacji i wprawiania psa w stan, nazwijmy to, komfortu psychicznego. Skąd jesteś? Może coś podpowiemy?
  7. [QUOTE]"Charakter to nie wszystko, co brzmi zle i okropnie dla poprawnych politycznie. Wszyscy byli od dawna za zakazem kopiowania tak bardzo, ze dopoki mozna bylo kopiowac to 90% dobermanow bylo kopiowanych. Reszta z uszami. Z ogonami byly pojedyncze sztuki."[/QUOTE] Tja. Wyjaśnijmy sobie szczerze: charakter to nie tyle "nie wszystko", co NIC - dla naszych przekochanych hodowców. :evil_lol: Co widać zresztą na testach psychicznych (puah... i tak tragicznych w formie i treści) i na płytach zawodów gdzie takie różne rasy co to niby użytkowe i w ogóle "do roboty, panie, doskonałe" się nie pojawiają od, hm, dłuższego czasu. Okrutnie zabawne jak się poczyta choćby rozkoszne stronki www hodowców co to nic, ino myślą o rozwoju rasy, pełno zachwytów nad osobowością i rozlicznymi walorami ich ukochanych psów - ino jak wchodzi zakaz cięcia, to jeden wrzask: nieeee, no nieeee, pies niekopiowany, nigdy, nie będę już tego hodować! :cool3: Słowem, ino o te uszyska i ogony się rozchodziło...? Znaczy się, o wygląd? A reszta nawijki to takie gadki dla frajerów...
  8. [QUOTE]"podjudzać i pluć na forach internetowych"[/QUOTE] Kalemu ktoś zabrać krowa - źle. Kali zabrać komuś krowa - dobrze. :evil_lol: Słowem, nie ma jak odpowiednio ustawić sobie dyskutantów którzy śmią się z nami nie zgadzać... A tak naprawdę jedyna konkluzja z wątku: fundacja strzeliła sobie pięknie w stopę tą cała akcją i tyle.
  9. Obawiam się, że prawa nie interesuje, czy ktoś kocha swojego psa, czy nie - a działanie fundacji było typowym "wyjściem przed orkiestrę". Nb. ciekawe, czy fundacja równie zaciekle tropi wszystkie łąńcuchowe kundelki i przy okazji różnych zabiegów poprawiających im komfort życia pozbawia je zdolności reprodukcyjnych...? :evil_lol:
  10. Ja znam - choć chodzi bardziej o instytucję, która sobie na spokojnie hoduje psy do pracy, nie oglądając się na nasz kochany ZK i jego takie czy inne przepisy. BTW można się oczywiście zastanawiać, co oznacza "praca hodowlana". Dla 90% nabywców wynik fajnej pracy hodowlanej to wesoły, w miarę zdrowy (wiadomo, natura to pani kapryśna i różne rzeczy się zdarzają), socjalny pies do towarzystwa czy rekreacji. No i tak się niestety dzieje że ZK nie ma monopolu na akurat takie psy - a nawet w ostatnich latach jakoś... wręcz przeciwnie. Niestety coraz bardziej widać że dla wielkich organizacji zrzeszających hodowców "praca hodowlana" to ciąg zdarzeń który np. doprowadził do tego, że suki buldoga angielskiego nie mogą urodzić szczeniąt o własnych siłach, cavaliery masowo zaczynają cierpieć na schorzenia mózgu i serca, owczarki belgijskie jeden w drugiego niosą w genach padaczkę i tak dalej. Ale za to te psy są coraz to masywniejsze / mają większe głowy / są bardziej ofutrzone / są bardziej eleganckie w ruchu - i gra gitarra, w końcu o to chodzi w "pracy hodowlanej".
  11. Ale co to ma do rzeczy? Idąc tym tropem, to w sumie kiedy ktoś strzela do biegnącego w pobliżu psa, robi dobrze - bo przecież "ten pies może zagryźć dziecko". To, że państwo jest słabe, nie oznacza że możemy na siebie brać jego funkcje i bawić się w Dziki Zachód i strzelaninę w O.K. Corralu. Uporczywe zaniedbywanie psa, ciągłe jego "gubienie" - należałoby wciąż i wciąż zgłaszać SM czy na policję, "nielegalne" rozmnażanie - US albo także policja, niech chociaż ślad w zgłoszeniach zostanie... A nie zabawa w Najwyższą Instancję. Bo akurat dana organizacja świecie wierzy w akcję R=R. :-) Ideolo naprawdę jest niebezpieczne.
  12. [QUOTE]"Różne rzeczy, które się zdarzają, to jedno, a świadome pozwalanie psu na "ucieczki" i używanie go jako lewego reproduktora to już decyzja właścicielki."[/QUOTE] Ale to nie do fundacji - i innych tego typu instytucji - należy wydawanie wyroków, czy ktoś "świadomie pozwala psu na ucieczki" czy nie, tudzież podejmowanie decyzji co do jakichkolwiek zabiegów (nie "ratujących życia" znalezionego psa) tylko dlatego, że istnieją podejrzenia że pies jest wykorzystywany do rozrodu. BTW jak rozumiem "lewi" są wszyscy rozmnażający poza naszym ukochanym ZK... Za dużo się napatrzyłam różnych rzeczy w tej organizacji, żeby potrafić machać sztandarem R=R z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem. Zresztą, dla ZK nawet taka organizacja jak ISDS to "lewizna", więc... :-)) eee... jakby to rzec... zdaje się że wylewamy dziecię z kapielą w imię czystego "ideolo". :-)
  13. Afryka, z całym szacunkiem - zdarzają się różne rzeczy w psim i ludzkim życiu - wszystkiego nie przewidzisz. W zbożnym zapale fundacja dopuściła się jawnego nadużycia, i tyle. To naprawdę jest nie do obrony, ta historia.
  14. Przynajmniej mają co pokazywać... :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  15. A ci sto razy mądrzejsi to zapewne "behawioryści którzy mają swoje strony w internecie"... :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  16. Marmasza, Ty zabijasz inteligencją na różnych forach już od lat :lol:, więc daruj, lecz nie będę się wikłać w kilometrowe gadki z takim fachowcem, nurmalnie nie śmiem. :lol: To jest forum o psach, na forum kurzym chętnie porozmawiam o specjalistycznym szkoleniu kur (nota bene ci wszyscy od "najpierw wytresuj kurczaka" własnie na szkoleniu naiwniaków w klikaniu kurom robią kasę, co trudniejsze psie przypadki jakoś im... nie podpadają :evil_lol: ), zaś na końskim - o szkoleniu koni, na przykład o Parellim czy cuś. :cool3: Generalnie: uważam że zamiast włazić na siedem pięter teoretyzowania i machać Coppingerami, Skinnerami i innymi takimi :evil_lol: lepiej dać se siana i wleźć na plac do błotka, to i zdrowiej, i pozwala wyjąć korek (vide: Umberto Eco :cool3:, jak już ktoś nie może żyć bez dających ętelektualną przewagę nazwisk) z pewnej części ciała. :evil_lol:
  17. Ech, nie ma jak stosować definicyjki proste jak konstrukcja cepa... W takim razie "metoda pozytywna" to naprowadzanie pieska jedzonkiem i nauczenie go że człenio to automat do wydawania nagród, zaś przy zwiększeniu wymagań piesek wybiera sobie jedną z opcji - pracuje albo nie pracuje. :eviltong: Dokładnie ten sam poziom niemądrego teoretyzowania. :cool3:
  18. W ogóle nie widzę powodu żeby wypowiadać się dogmatycznie: "szkolenie pozytywne - to się robi tak-a-tak", "tradycyjne - robi się tak-a-tak". Dobre szkolenie (niezależnie od tego, jak je sobie nazwiemy) polega na elastycznym dopasowywaniu się do zwierzaka jakiego mamy akurat w rękach. Rozpoczynanie od nacisku jest natomiast w przeważającej ilości przypadków błędem, ciężko wobec tego tworzyć z owego błędu definicję "szkolenia tradycyjnego", chyba że faktycznie z góry zakładamy że mianem "tradycyjne" określamy pewien rodzaj szkolenia zajmujący się od początku tworzeniem problemów, a nie eliminowaniem ich - ale wątpię czy Markowi Frycowi chodziło o taką definicję w jego tekście. :eviltong: Nie pamiętam czy to już było wklejone, ale ostatecznie dyskusja ma wiele stron więc się może ten film odświeżyć. Początki szkolenia posłuszeństwa robione przez szkoleniowca którego należałoby nazwać "tradycyjnym" w świetle tego, jak określa je sam tekst źródłowy do ktorego się tu wszyscy odwołujemy: [video=youtube;-hOZZGRyc-Y]http://www.youtube.com/watch?v=-hOZZGRyc-Y[/video] No i tu zonk - nie pociąga za obrożę, karmi, rozkłada czynność na dziesiętne - a jednocześnie jest to trener ktory potrafi pokazać na psie bardzo interesującą formułę siłowego aportu. Więc nie "pozytywista" niby... :roll: A jednak jego psy zdecydowanie mają fun. :lol: Ten przykład pokazuje jak ważne jest określenie, co, konkretnie, tu omawiamy. :p
  19. [QUOTE] "POZYTYWNIE przykładasz psu smaka do nosa i przechylasz do tyłu aby usiadł, kiedy zad dotknie podłogi klikasz i dajesz ciaho TRADYCYJNIE podciągasz smycz do góry równocześnie naciskając na zad psa, kiedy usiądzie dajesz smaka" [/QUOTE] No i oto najwspanialszy dowód na kompletnie nieporozumienie, jakie panuje w tych sprawach. Dobry szkoleniowiec okrzyknięty "tradycyjnym" zawsze zaczyna od naprowadzania. Ustepowania od nacisku uczy się w późniejszych etapach, zresztą to "insza inszość". :roll: Może jednak najpierw warto zdefiniowac pewne rzeczy, bo inaczej robi się dyskusja o naszych wyobrazeniach na różne tematy, a nie o faktach. :razz:
  20. Moja teza jest następująca - nasze środowisko zgłupiało i ma przewrócone w główkach, niestety. Co to w ogóle za teksty? "najpierw myśleć, potem płakac"? Czy ci ludzie nie postąpili aby zgodnie z namaszczonymi wskazówkami z akcji rasowy = rodowodowy??? :angryy: Liczyli, że fakt, iż hodowca przynależy do ZK (którego oficjalna propaganda sukcesu głosi, że pieski rodowodowe sa takie "sprawdzone" i "po przebadanych rodzicach" i że ZK spełnia funkcję kontrolną w stosunku do swoich członków :roll: ) uchroni ich przed podobną sytuacją. To może od razu zacznijmy głosić że każdy kto chce kupić psa jest zobowiązany przez trzy miesiące mieszkać z hodowcą żeby sprawdzić wszystko dokladnie. :razz:
  21. [QUOTE] "Na czym polega klasyfikacja tego hodowcy jako dobrego? Siostra była w hodowli regularnie? Oglądała rodziców i szczenięta w ich środowisku, u hodowcy? Dowiadywała się o poprzednie mioty z hodowli? " [/QUOTE] No i oto dobry dowód na moją teze - jak nasze środowisko intensywnie strzela sobie gole do własnej bramki a potem narzeka. Do licha ciężkiego - naprawdę w tym kraju trzeba miec doktorat z dziedziny "poszukiwanie DOBREJ hodowli" :cool3: żeby z jakim-takim spokojem kupić szczeniaka? Ech, te akcje r = r - przy tego typu postawach nigdy nie odniosą powodzenia, bo to utopia jakaś.
  22. Cóz, "człowiek musi być odpowiedzialny za to, co oswoił" - albo też, w wersji "film noir" według Makuszyńskiego - kiedy pewien człowiek odratował samobójcę odcinając go z powroza, ten rzekł do niego: - panie, obwiesiłem się z głodu, nie mogąc się wyżywić - teraz pan mnie będziesz żywił i odziewał, skoroś mnie ratował! :evil_lol: A swoją drogą, to podziwiam możliwości adopcyjne. Kurczę, znalezienie dobrego, odpowiedzialnego domu dla jednego psa idzie normalnie jak po grudzie, a dziewczyna ma najwyraźniej duże możliwości w tym zakresie. :lol:
  23. [QUOTE] "Ta prośba Mosi, odebrana jako "nie umiem, nie dam rady, nie ma mnie w domu" może była tylko wyolbrzymiona, czasem specjalnie pisze się coś krzykliwego, żeby ściągnąć parę ciotek, żeby chociażby czasem coś poradziły.. czasem ktoś ma wolną chwilę i zrobi parę ogloszeń..." [/QUOTE] A, no chyba że tak. Wyglądało, w pierwszym poście, bardzo dramatycznie. :cool1:
  24. No, zobaczymy. :cool1: Wiesz, moze lepiej było uśpić np. czwórkę - a zostawić jedno...? Zresztą, skoro małe i tak będą tej nieszczęsnej suce odebrane w rekordowo krótkim terminie, to nawet tego nie można określić jako humanitaryzm wobec psiej mamy :-( - może jednak trzeba było pozwolić na ich uśpienie... Bowiem tak młodymi szczeniorami to trzeba się zajmować na okrągło; ciężko będzie. :shake:
  25. Dwie sprawy: - najpierw trzeba sprawdzić, czy rozważana tu kilkuletnia (!) suczka nie była aby kiedyś nauczona czystosci - dla takich psów przeniesienie tego obyczaju do domu, do kuwety, jest prawdziwie traumatycznym przeżyciem (zanim pojmą, o co kaman, jest wiele dni dramatu - zapewniam :diabloti:) - żeby nie było zbyt rózowo, na ogół psy "kuwetowe" generalizują sobie fakt używania kuwety nie na zasadzie "wolno robić na dworze oraz w kuwecie" a raczej "wolno robić na dworze, do kuwety oraz ogólnie, w domu" Nie wiem, czy schorowana starsza pani się zachwyci gdy jej piesek bedzie lał po kątach, a przy okazji czasem trafi do w/w kuwetki [QUOTE] "[B]a co z psami, które są adoptowane przez młodych ludzi "na dorobku", którzy w tygodniu pracują po 10 h???"[/B] [/QUOTE] Jest to nieszczęście dla psa - i lepiej dla takich ludzi żeby po prostu nie decydowali się na psa. Tylko co to ma do rzeczy w tym przypadku? Są jeszcze psy na łańcuchach i tak dalej... A w Chinach to je jedzą! (..."a w Ameryce biją Murzynów...")[B]:evil_lol:[/B]
×
×
  • Create New...