Jump to content
Dogomania

PALATINA

Members
  • Posts

    1082
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PALATINA

  1. Mam nadzieję, że uda się psa całkiem wyleczyć, nie tylko zaleczyć objawy! Mam koleżankę, której buldożek francuski jest uczulony na mięso!!!! Na każde mięso!!!! Sunia jest na wegetariańskiej karmie i jest ok, a wcześmiej kilka miesięcy dziewczyna szukała przyczyny alergii. Tylko, że jej psiak nie łysiał, ale miał wysypkę!
  2. Ja nie mam psa-samca, ale nie wykastrowałabym go z tego powodu. Ale to tylko moje zdanie zapewne nieprzemyślane, a ja i tak nie planuje samców, bo z suniami lepiej się dogaduję -Taka damska solidarność :wink: Cieszę się, że pies się znalazł, to faktycznie cudony zbieg okoliczności! Ale numer telefonu na obroży nigdy nie zaszkodzi. Tylko, że pies może zgubić obrożę!? Jak byłam mała mieliśmy mix pudla. Notorycznie uciekał (z działki, rzadko w mieście, bo go pilnowaliśmy) i prawie zawsze wracał bez obroży!
  3. Pewnie, że lepszy czysty pon niż sztywny! Mam nadzieję, że coś zadziała. Pa, pa :lol:
  4. PALATINA

    wycie psa

    Ale mój pies nie wyje! On (ona) szczeka! Szczeka, jak usłyszy, że ktoś chodzi po klatce schodowej. No i kiedy ktoś zadzwoni do drzwi, a mnie nie ma, więc nie mogę otworzyć. Wtedy szczeka bardzo długo zanim się uspokoi. Mam zamiar zamontować taki wyłącznik w domofonie, żeby się go dało wyłączyć, kiedy wychodzę. Pozostanie już tylko dzwonek do drzwi i pukanie - Pukanie najbardziej denerwuje sunię! Moja suńka nie cierpi katuszy w samotności. Wyłaby wtedy, a nie szczekała. Wyje tylko, kiedy wyjdę o nietypowej porze i ona nie wie, co się ze mną dzieje, bo zawsze jestem w domu o tej godzinie. Ale takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko!
  5. PALATINA

    wycie psa

    A ja biedna mieszkam w bloku z samymi staruszkami (no, prawie samymi) i im wszystko przeszkadza! Czy to moja wina, że są starzy?! I tak jestem grzeczniutka - żadnych zabaw, nawet muzyki nie słucham głóśno (chyba, że mnie jakaś babcia wkurzy), a one i tak uważają mnie zapotwora, bo mam psa, który czasem sobie trochę poszczeka!
  6. PALATINA

    wycie psa

    Pozwolę sobie odświeżyć temat! Moja sąsiadka zaczęła narzekać, że "Czata caaałyyymi dniami szczeka" Gówno prawda, bo wychodzę góra na 8 godzin (rzadko) - zazwyczaj na 4-6 godzin. Włączam dyktafon (nagrywa, gdy coś słyszy, nie nagrywa, gdy jest cisza). Okazało sie, że Czata szczeka 1-10 minut dziennie. Gdy wychodzę z domu na 4 godziny, rano - to nie szczeka, ani nie piszczy wcale. Troszkę (5 min) płacze, gdy wyjdę o nietypowej porze. Raz tylko w ciągu ostatnich 3 tygodni zdarzyło mi się ją zostawić na 8 godzin i płakała przez 6 minut, a szczekała przez 35 minut! Czy to już powód, żeby coś mi groziło??? ZEMAT, powiedz! Niedługo do Czaty dołączy szczeniak i obawiam sie, że będzie płakał. Nie wiem, czy mam go codziennie wozić do rodziców (dopóki nie dorośnie), żeby sąsiedzi mieli spokój? Ale wtedy nigdy nie nauczy się zostawaćsam w domu! :-? A jak jest z muzyką??? Jak głośno można ją puszczać??? Sąsziadka tak mnie wkurzyła, że miałam zamier naprawdę jej dokuczyć i puścić coś bardzo głośno, ale się powstrzymałam, bo nie lubię głóśnej muzyki. Jeśli jednak znów powie, że moj pies szczeka caaaałyyy dzień, to jej chyba pokażę, co to znaczy caaaałyyyy dzień! Żartuję troche, ale...
  7. Powiedzcie mi, czy taki halter ma dużo tych pasków itd? Czy nie przeszkadzałaby obfita sierść??? Kupiłabym coś takiego mojej Czacie. Czata ciągnie raz bardziej, raz mniej... Jest przyzwyczajona do kagańca, bo często jeżdzimy autobusem, a jak była mała zjadała kupki i różne śmieci, więc od małego chodziła w kagańcu. No i ludziska nie czepialiby sie, że pies bez kagańca (bo teraz ograniczamy się do autobusów) - pomyśleliby, że to kaganiec. Są różne rozmiary takich halterów? Trzeba przymierzać, czy da się wyregulować? (nigdy w zyciu czegoś takiego nie widziałam :oops: )
  8. Jeszcze coś, Wirka, jakie konkretnie ona zrobiła badania Dianie??? Czy ma może kontakt z innymi ponami z miotu? Jestem ciekawa, co było przyczyną choroby Czatuni, dlaczego ona i czy tylko ona...???? No i przy okazji pozdrów Dianę od Czatki! Czata by ją za uszy wyszarpała, ale Ty możesz zrobić to delikatniej :wink:
  9. Nie mam hodowli, ale szlak mnie trafia, jak czytam o takich ludziach! Tylko tu chodzi o typ człowieka, nie o kupowania psa. My mamy na uczelni 2 konie w klinice. Włascicial przywiozł ja załamany i kazał ratować za wszelką cenę. Kiedy się dowiedział, ile wynosi "wszelka cena", ślad po nim zaginął. Nie odzywa się, nie kontaktuje, nie odbiera telafonów... Mijają miesiące, licznik bije, a konie czekają... Myślę, że to taki sam typ, jak opisujecie, tylko sytuacja inna! Pozdrawiam! ...i życzę nie poznawania takich ludzi! :wink:
  10. Cieszę się baaardzo! :lol: O Dianie dowiedziałam się od nani ni! :wink: To ona mi poleciła napisać list!
  11. Nie miałam czasu na kontrolne badania, ale chyba nie jest źle. Czata wciąż czuje się dość dobrze, jest pełna energii i radości, której mi czasem tak bardzo brakuje! Oddechy są zmienne - ich liczba. Gdy jest powyżej 30, to już źle, a Czata może mieć tego samego dnia 36, a potem (za kilka godzin) 24! Dr Garncarz mówi, żeby panikować dopiero, jak stale bedą podwyższone. Dlatego ostatnio nie zawracałam jej głowy swoją i Czaty osobą! Już niedługo będą dwa tygodnie, jak nie dzwonię i nie przychodze :wink:
  12. Hej INA! Znów Cie rozumiem! :) Czatę tak rozpuściłam w ferie, że omal mnie sąsiadka nie zabiła w pierwszym tygodniu po feriach, kiedy to Czatunia, moje chore, biadactwo... zostało znów samo! Podobno płakała cały dzień! Teraz jest już trochę lepiej. Mogę ją spokojnie zastawić samą na 4-5 godzin i nie płacze ani minutki, ani nie szczeka (Wiem, bo zostawiam włączony dyktafon :evilbat: ). Niestety kiedy wyszłam z domu na 8 godzin szczekała w sumie 35 minut! Ale nie płakała, tylko szczekała :roll: Nie wiem, co mozna zastosować... Widzę, że Czata sie powoli przyzwyczaja. A ja zawaliłam rok i chodzę tylko na niektóre zającia... Przywiozłam też jej od rodziców Mikusię - starą kundelkę, coby we dwie razem im było. Ale niedługo w moim domu zamieszka kolejny pon i zupełnie nie wiem, jak będzie wyglądał mój dzień. Nawet takie maleństwo będę musiała zostawić samo w domu (nie samo, z Czatą) na jakieś 4-5 godzin.
  13. "Już" trzeci miesišc sprzštam kupki i wcale nie jest to tak wielkim problemem, jak sie spodziewałam! :lol: Czasem zdarza mi się zapomnieć o torebce lub pucić psa, który załatwi się daleko ode mnie - wtedy nie sprzštam. nie mam ochoty szukać tej właciwej kupki :wink:
  14. Czasem artymia nie jest nieprawidłowociš! Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze!
  15. Zdaje się, że w przyszłym tygodniu zrobię kontrolne RTG, żeby zobaczyć jak bardzo serducho się powiekszyło ostatnio... Chyba też będę potrzebowała silniejszych leków, bo teraz gdy zwiększam dawkę, to liczba oddechów na minutę jest w normie tylko przez kilka dni, a potem znów jest za dużo. :cry: Serce jest już tak duże, że z drugiego końca pokoju widzę przez ścianą klatki piersiowej jak bije. Nawet sierść drży w rytm bicia serca... To jest przerażające!
  16. INA Ja czasem staram się być jak Czata -cieszyć się chwilą i myśleć, że wszystko jest ok, ale potem widzę, że znów ma za dużo oddechów i w panice dzwonię do lekarki. Lekarka nie odbiera podczas wizyt, a ja godzinami nie mogę trafić na chwilę, w której akurat nie ma pacjentów... :cry: Przeklinam ją w duchu :evil: , a kiedy wreszczie odbierze mam ochotę ucałować ją przez telefon! Cieszę się, że ją mam. Jest świetna i jest mi z nią troszkę łatwiej... Ale chyba niedługo będę do niej dzwonić w nocy lub tylko w weekendy :wink:
  17. Nani ni, Ja się chcę specjalizować w zwierzętkach egzotycznych (myszki, szczurki, króliki, szynszyle, fretki...)! Pocieszające jest, że Czata czuje się dobrze, nawet gdy ma przyspieszony oddech, bo płyn się jej w płucach zbiera! Jest cały czas pełna życie i energii. To chyba dobrze. Dzięki temu i jej i mi jest trochę łatwiej znieść tę sytuację! Mam nadzieję, że ten stan będzie jeszcze długo trwał. Nie mogę znieść myśli, że mogłaby się udusić, a pewnie to jest bardzo prawdopodobne... :cry:
  18. INA, Trzymaj się jakoś. Wiem, że jest trudno, ale dasz radę! Ja właśnie zawaliłam semestr. Bede chyba powtarzać rok, ale nie mogę się skupić na nauce! Jak mogę się uczyć w takiej sytuacji??!! Pewnie czujesz się podobnie. Jestem sercem z Tobą!
  19. Żałujcie, że nie widzieliście jak Kourou Dembele robił zastrzyk mojej szczurzycy! Na szczurach to on się kompletnie nie zna (w przeciwieństwie do bydła)! Tak panikował, że pół uczelni przyszło mu się kibicować, a on rozpaczał, że sobie nie poradzi :lol: :lol: :lol: Mam z nim zajęcia z diagnostyki. To super facet!
  20. Dzięki Kamila, Wirka, nani ni! :lol: Mar, może to źle zabrzmiało, ale jak mówiły poprzedniczki, nie znasz mnie i nie wiesz, co czuję, a ja jakoś nie mam ochoty Ci tego opisywać, bo to nic miłego! A to, że dziś kupiłam sobie ślicznego srebrnego szczurka, nie oznacze, że nie kocham pięciu pozostałych i że już mi się znudziły.
  21. wirka, ja juz sobie zamówiłam kolejnego pona! Teraz czekam az się pocznie i urodzi. Na cud juz nuie licze, bo zbyt wielu fachowcow oglądało wyniki Czaty! :cry:
  22. Dzięki Wam za to, że jesteście ze mną! Z Czata już bylo gorzej, bo zacząl jej sie zbierac plyn w plucach i miala przyspieszony oddech, ale po zwiekszonej dawce lekow moczopednych juz jest dosyc dobrze! Kochani jesteście!
  23. U mnie też wisi! :lol:
  24. Boję się mieć nadzieję, bo gdy się rozczaruję, to będzie bardziej bolało! :cry: Obawiam się, że nic naprawdę nie może jej pomóc... Operacja wymagałaby sztucznego płuco-serca. Podobno robi się operacje na otwartym sercu w USA, ale Czata ma nie jedną wadę serca lecz wiele. Dlatego nie zdecydowałabym się na operację, nawet jeśli w USA mogliby się tego podjąć, a i tak nie wiem, czy by się podjęli... Operuje się dzieci z tą wadą, ale psy...??? Dostaje moim zdaniem dobre leki... One pozwolą jej trochę pozyć, na trochę zapobiegają skutkom niewydolności krążenia. Cieszę się, że Czata nie cierpi, nic jej nie boli, jest szczęśliwa (...no może nie w tej chwili, bo została sama w domu -zaraz do niej wracam!) Nie miałam we wtorek głowy do rozsądnego myślenia, ale w poniedziałek porozmawiam z lekarką Czaty. Zapytam, jak to będzie wyglądało, z jakimi objawami miałaby umierać, czy sama odejdzie, czy będę ją musiała uśpić itd. Liczę na to, że Czata tak łatwo się nie podda, że da z siebie wszystko, żeby być ze mną jak najdłużej!!! nani ni, Kochana jesteś! Wracam już do domu, do Czaty. Odezwę się za kilka dni. Pa!
  25. INA Trzymaj się. Damy sobie radę, prawda? To nic, że jest ciężko... cholernie ciężko... :cry: Trzymam kciuki za Twojego psiaka! Wiem, co przezywasz... Choć wolałabym nie wiedzieć!
×
×
  • Create New...