amster
Members-
Posts
451 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by amster
-
uszykuj mi tez po angielsku tekst: Bilans BEFORE EVERYTHING ELSE debiutował w klasie ?? na nieoficjalnych zawodach w obediecne w ???. zdobył ?? pkt na ?? możliwych. sędzia ?? coś w tym stylu.
-
nie wątpię. czy w kwietniu na oficjalnych zawodach już zamierzacie startować? PS. tak wogóle to miło się czytało to wyznanie miłości dla Borysa. aż mi się coś gdzieś zakręciło, ale nie powiem co i gdzie, bo przecież chłopaki nie...
-
Rotti: moje najserdeczniejsze gratulacje. następnym razem wysikaj Borysa przed wejściem do konkursu. swoją drogą nawet na ringu wystawowym pies może się załatwić i nie robi się z tego większego problemu. Nadia: a więc jednak... kiedy? Charciara: świetne foty Chartomaniacy: u mnie też już lekarze stwierdzili ta przypadłość. co gorsza nikt nie zna leku na to, ani zadnej terapii nie mozna zastosować, bowiem pacjent nie zamierza się z tego leczyć
-
Wirka, nie przesadzasz z tą nienawiścią? Nienawiść rasowa jest obecnie w polsce karalna
-
podnieś Siwemu owo posłanie na taki sam poziom jak masz łóżko. To nie to samo, co łóżko Państwa, ale może pomoże.
-
nie róbmy z tego aż takiego dramatu. to na prawdę nie jest skomplikowane i jeszcze nie słyszałem, żeby komuś odmówiono. a Ty Carragan spełniasz wszystkie warunki by takowe dostać. W końcu przecież Twój chart to nie chart :):)
-
We wniosku napisz, że chcesz pozowlenia na posiadanie i hodowlę chartów. Nie pisz jakiej rasy, ile ich masz. Najwyżej przyjdą i zweryfikują, że masz dwa. Ale to nie znaczy, że masz mieć pozowlenie tylko na dwa. Ja bym tam robił ogólnie, po co za jakiś tam czas wydawać znowu kasę. Mi nałożyli obowiązek składania rocznej informacji o stanie pogłowia zwierząt mieszkających u mnie na stałe z podaniem numeru rodowodu. Brali tez opinie z kół myśliwskich, związku i od sąsiadów. Kazli podnieść ogrodzenie do dwóch metrów. Mam też nakaz prowadzania psów na smyczach i w kagańcach. ale po ostatnich zmianach administracyjnych nagle okazało się, że mieszkam w innym województwie niż to które mi wydało pozwolenie. i tak już zostało. teraz na dodatek mieszkam gdzie indziej i nie wiadomo, czy znowu nie będę się gdzieś przeprowadzał.
-
kazali mi jedynie podnieść ogrodzenie. wówczas miałem jakiś walący się płotek wysokości może 80 cm. zapłacić oczywiście opłatę i wydali.
-
posiadam na miejsce swojego zameldowania które nie pokrywa się z miejscem zamieszkania
-
no i właśnie to jest taki beznadziejny przepis.
-
ja miałem takowe na poprzednim miejscu zamieszkania. Zezwolenie na posiadanie i hodowlę chartów.
-
charciara: a nie lepiej załatwić sobie zezwolenie zbiorowe?
-
BARBARZYŃCY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
mogę się wypowiedzieć jedynie co do sikania. w domu nadal są Tania, Boy i Rosi. jak sie któremuś zechce (głównie Tanii) to nie przepuści. Włazi do wyra z kopytami, aż w końcu ktoś wstanie i ją wypuści na dwór. Nie ważne która godzina. musiał się Scot nauczyć od Hali. A jak tam ewentualne objawy jego dominacji nad nią? bo z tego co czytam to ona nadal jest panią w domu, oczywiście po właściwej Pani Domu.
-
taaaa Liza to naprawdę odmienny borzoj. Jak już wielokrotnie Nadii mówiłem: "tak ją kocham jak jej nienawidzę". Kiedy chodziła w ciąży miałem już nadzieję, że się ustatkuje, znormalnieje, zborzoji. Ale niestety, jak tylko doszła do siebie po porodzie, wróciła do swojej normy. Z drugiej zaś strony dała swoim szczeniętom ten przyjazny charakter. Jak dotąd słyszę jedynie pozytywne sygnały odnośnie ich zachowań. Mam nadzieję, że to nie przeminie.
-
Wirka: dobrze poznajesz Nadia: dzięki. pewnie wszytko byłoby dobrze, gdybym nie chciał uchronic szczeniąt przed ewentualnymi zbyt ostrymi atakami. co ciekawe, nie ma jak dotychczas problemu w stosunkach dorosłych z Rosi. tak jakby wyczuwały, że ta zostaje i trzeba dac jej spokój. problem jest tylko z Tanią. myślę, że dużą rolę odgrywa tu też jej charakter. jest wścibska i ciekawska. jednym słowem wściubia nos w nie swoje sprawy. nie dziwię się więc Amsterdamowi, że jej nie lubi, bo i ja za nią nie przepadam. jedyne na co wpadłem to zrobienie nam wszystkim jednej wielkiej sypialni, gdzie każde będzie miało swoje miejsce przy moim boku. pewnie jeszcze nie jedna awantura nas czeka, mam jednak nadzieję, że nie będzie tak krwawo jak to czasem miało miejsce. mógłbym też zastosować kompletną izolację tych dwóch psiaków. w końcu one nie są już moje i tylko przebywają u mnie. jednak tam trafią również do stada. narobiło się zamieszania. czy w związku z takimi doświadczeniami radzilibyście w przyszłości już od najmniejszego szczeniaka zostawiac maluchy z dorosłymi, czy może poczekać, aż im wyrosną zęby. pewnie w bardziej sprzedawalnych rasach nie ma takiego problemu, szczeniak kończy 8 tygodni i znika z zycia stada. ja jednak zdaję sobie sprawę, że kolejny miot tez będzie czekał na nowe domy kilka ładnych miesięcy.
-
właśnie, Amster też sięgnął do takiej. przyjrzał się nawet rocznikowi charta z 1999 roku. całe szczęście nie wczytywał się zbyt intensywnie. teraz nie będzie już czytania, bo w sypialni nie będzie nic poza łożami dla jaśnie wielmożów i malutkim łóżeczku dla mnie
-
a więc jednak mamy wcielone diabły, a ja już myślałem, że to moja koza jest jego ucieleśnieniem. Jakby nie patrzeć, moje wcale tak dużo nie zniszczyły. Ostatnio wprawdzie Amster znowu zagłębił się w lekturze, ale przeniosłem już bibliotekę w ramach urządzania sypialni dla mnie i ośmiu bydlaków. Tak więc czytanie się skończyło.
-
a czy sądzicie, że pudle nie niszczą, albo sznaucery o owczarkach różnej maści nie wspomnę.
-
branie do domu jednego dorosłego może wzbudzić agresję wobec tego jednego. Wymienianie ich też chyba nie będzie służyć dobrej sprawie. Ja widzę jedno rozwiązanie, żeby wszystkie były razem w domu i niech się tam pod moją kontrolą ustawiają. A właśnie na dworze dzieje się źle, bo w domu nawet jeśeli się chwilkę razem kręciły, to jednak nie działo sie nic złego.
-
Ja to wszystko rozumiem, ale moje dotychczasowe doświadczenia powodują, że raczej obawiam się łączenia szczeniąt z dorosłymi w wieku bardzo szczenięcym. Złamana szczęka, wyrwany kieł, rozbita głowa. Poza tym wszystko było dobrze przez pierwsze kilka tygodni. No i jak sobie wyobrażacie puszczenie stada 12 rozbrykanych szczeniaków do 5 dorosłych zwierząt. Czy macie pojęcie co się wtedy dzieje, kiedy taka watacha zacznie podkakiwać, oblizywać, wąchać. Stąd moja decyzja, żeby jednak szczeniaki do czasu kiedy nie zostaną sprzedane były jednak osobno. Teraz pozostały w domu tylko trzy, z czego dwa nie są moje, a muszą pozostać jeszcze przez pół roku. Muszę je jakoś socjalizować do życia w domu. Zamknięcie ich samych w jakims pokoju nie pozwoli mi na to. Mają już wszystkie zęby i teoretycznie straszna krzywda nie powinna im się dziać. No i co gorsza przez pierwsze kilka tygodni wszystko było OK. To dorosłe psy pierwsze wchodziły do domu po moim powrocie z pracy. Dopiero późnym wieczorem do domu przychodziły młodziaki. Zaciekawia mnie zaś fakt gnębienia jednej tylko suki. Jest ona prawdopodobnie zbyt ciekawska i sama im właziła pod kły. Tyle, że ataki przybrały na sile. Do Amstera dołączyły Awa i Sama. Gdyby tylko one, to łatwiej by mi było zrozumieć. Zbliżają się cieczki. Ale Amster? W najbliższy weekend zmienię układ w moim domu i wówczas będę miał możliwość żeby wszystkie były razem ze mną. Weźcie pod uwagę, że to jest osiem dużych psów. Nie tak łatwo jest mieć tak dużą sypialnię. :)
-
nie było moim celem rozwalanie hierarchi stada, szczeniaki wymagały socjalizacji, a wszystkie nie zmieściłyby się w jednej sypialnie. dlatego część musiała spać osobno. oddzielałem młode od starych, bo życie nauczyło mnie, iż takie dopuszczanie szczeniąt do dorosłych czasem kończy się tragicznie. byćmoże jednak lepiej by było. aczkolwiek przez pierwszy miesiąc wszystko było w porządku. ostatnio jednak zaczęło sie pogarszać. i to co gorsza ojciec się na nich wyżywa. mimo iż ustępują mu na każdym kroku. najchętniej bym je teraz wszystkie wziął do jednej sypialni, gdzie spędzam najwięcej czasu po powrocie do pracy. może wówczas się znowu unormuje.
-
Mam spory dylemat i liczę na pomoc Was jako fachowców. W moim stadku przebywają jednocześnie psy dorosłe i młodzież. Do niedawna młode psy nie miały bezpośredniego kontaktu z dorosłymi, co dyktowałem ochroną młodych przed ewentualnymi uszkodzeniami ciała przez stare. Od jakiegoś miesiąca jednak stado zostało połączone. Wydawało się, że wszystko będzie dobrze, ostatnio jednak wzmogła się agresja dorosłych członków stada wobec młodzieży, głównie jednak wobec jednej suczki. Nie chcę one jak na razie jej zagryźć, jednak nie wygląda to najlepiej. Osobiście uważam, iż popełniłem błąd pozwalając młodym psom na spanie w naszej sypialni. To mogło wzbudzić zazdrość dorosłych. Aczkolwiek nic na to nie wskazywało. Taki sposób miał na celu głównie socjalizację młodych w domu przy boku właściciela. I to się udało. Obawiam się jednak, że przy okazji pokręciłem coś z hierarchią w stadzie. Jak to teraz naprawić. Czy zamiana psiej sypialni coś może pomóc? Jeżeli dorosłe zaczną spać ze mną stracę jednak baczenie na młode. Może więc powinienem spać ze wszystkimi. Tylko, że tego jest osiem sztuk. Powiedzcie, co sądzicie na ten temat.
-
Raczej nie liczę na sędziów z zagranicy. chociaż może się przeliczę. sorry dla p. Małgorzaty, ale wciąż je mylę. tak czy siak obstawiam na polskich sędziów.