-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
dubel................ -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
edit poprawkowy bo zdu blowało potrójnie... Chłopaki "razem" Niestety Frank nie ma w zwyczaju stać gdzieś w bezruchu, a komend takich jak "siad", "zosyań" czy "postawa" nie pojmuje, więc dośc cięzko z nim się porozumieć na zasadzie "usiądzcie tutaj grzecznie chłopcy to wam zrobię urocze zdjęcie..." :D Za to udało mi sie taką nieco przekłamaną pozę wystawową zrobić... :P a tak Frank czuł się i wyglądał po spacerze z nami :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Warchlina -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
:jumpie: :jumpie: :jumpie: Warchlina ma nowego kuzyna, misja zaliczona ! :laugh2_2: Strasznie się cieszę, strasznie, strasznie , strasznie ! szczególnie że ostatnio nic nie idzie do przodu i już miałam tragiczne wizje rozłamu rodziny tak jak to było za czasów Amorka ;) Pojechaliśmy do Frankowskiego na osiedle i kiedy ciocia z nim wyszła to Wald właśnie prześladował kota naprzemiennie liżąc szczochy. I to było akurat udane, bo każdy wpakował się tak bardzo w swój świat (bo Frankowski z kolei podniecił się swoja pańcią i spacerkiem), że praktycznie się wcale nie zauwazyły, a my zgodnie z uknutym planem poszłyśmy zawężając między sobą odległość coraz bardziej, aż znalazłam się obok i nagle okazało się że stoją obok siebie i wąchają to samo miejsce. Cały czas oserwowałam Franka, ale jedno stwierdzam - pies jest jak kamień na pierwszy rzut oka. Zero jakiejkolwiek mimiki, napięcia ciała, skulonych uszu itd. On nawet nie merda ogonem, jest zwyczajnie jak zesztywniały wór na 4 łapkach i wygląda identycznie kiedy jest szczęśliwy i pozytywnie nastawiony i kiedy ma się właśnie rzucić. Za to charczy, przeraźliwie, i tu stało się tak jak się spodziewałam - Wald spinał się przy każdym charknięciu nie wiedząc czy on burczy czy też nie. Poprułyśmy do parku dziarskim krokiem i tam puściłyśmy pieski. Niestety Wald się jak zwykle nie nadał w teren bo : 1)musiał mieć kaganiec 2) polował na kaczki i gołębie 3) chciał podlatywać do każdego pieska 4)pod koniec zniknął w gigantycznej dziurze , którą wykopał po kąpieli w jakiejś podłej rzeczce... Frank za to zafiks totalny na piłkę. Jeśli kiedykolwiek umrze to zrobi to z piłką w zębach. Prawdę mówiąc bałam się że wykituje mi już dzisiaj, bo nadwyrężyłam trochę jego słabą kondycję rzucając mu zabawkę praktycznie non stop albo się szarpiąc. I tym zdobyłam jego wielką sympatię jako ta, która nosi plecaczek z zabawkami (jedno ringo nawet od nas dostał i patrzyłam z przerażeniem jak już półżywy tarmosi go jeszcze w mieszkaniu) Też zasympatyzowałam z nim, bo po części spełnił moje marzenia o piesku , któremu można porzucać w parku piłeczkę w dni kiedy nie można iśc w pole :loveu: Jest świetny i wiem że wypada mi teraz kupić tylko rozdzielnik, bo nie jest nawet aż tak ciężki w obsłudze jak go przedstawiali - odpowiedni argument w ręce i świat się wycina zupełnie. I myślę że nie tylko to dostanie od cioci, bo i szeleczki ma dziadowskie. Ale pierwszy mój priorytet odnośnie Franklina to wet - uparłam się na wizytę w sprawie jego charczenia, bo to nienormalne. Ja wiem że buldożki charczą ale nie aż tak żeby miały fioletowy język i żygały pianą... Wiem, że teraz już mam otwarte mozliwości i cieszę się cholernie, bo jaki on est paskudny tak jest uroczy :loveu: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
No ja zawsze powtarzałam ,ze to maleństwo jest ;) Chyba że uznamy że to brat taki wielki :evil_lol: Ale dla pocieszenia - ostatnio jak u nich byłam to ze zdziwieniem dotykałam matki Waldka, jaka ona nagle dziwna się zrobiła, jaką ma malutką głowę, zupełnie inna, zjawisko egzotyczne :D O Franklinie się nawet staram nie myśleć... ale boję się tego spotkania, pewnie dlatego że mi bardzo na tym zalezy, a im bardziej zalezy to tym więcej się myśli, a im więcej się myśli i kombinuje tym więcej stresu, który zżera wszystko. Wieeem, nie powinno się, ale ... to nasza ostatnia szansa. Jeśli się nie polubią to mamy z głowy widywanie się, święta itd trzeba będzie któregoś odrzucić żeby tylko jeden mógł świętować, a drugi będzie siedział zamknięty samotnie w domu, na osiedlu trzeba będzie się omijać itd... nie chcę :nerwy: Boję się jeszcze osoby ciotki , która uparła się żeby iść, a ja jej przecież nie moge odmówic jako właścicielce... A wiem że może to wyglądać tak - zaekscytowany Franek (który swojej pani nie widział od roku!) będzie przy niej dreptał kiedy wejdzie na Waldka lecącego do ciotki z miłością... i obroni, bo Franek to zachłanna istota pełna egoizmu i wyzbyta zasad ("jak dobrze ich sterroryzujesz możesz miec wszystko"), a w dodatku nie zsocjalizowana z psami. Cóż, Waldek miał już kilka takich kontaktów i kilka razy był np jedynym samcem którego dany pies zaakceptował, ale co innego mieć psa z którym się można mijać, a co innego miec w rodzinie psa, którego trzeba we wszystkim uwzględnić, a w dodatku muszę napisać ale - chcę Frankowi pomóc, dać mu rozrywkę i spacery, których nie miał już bardzo dawno , więc przesiaduje w domu zbierając stresy całej rodziny... Także kciuki proszę za mnie trzymać baardzo mocno. -
Czyt mógłby ktoś polecić jakaś fajną , dobrą i sprawdzoną hodowlę yorków? ;) Znajomi poprosili o podpowiedź, ja znam jedną, ale dla mnie zbyt masowa, więc przyszłam po pomoc ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Posiadam też inne , tak samo jak i nowe ujecia z cyklu " Kincze i Warchlincze" :D i być może je dodam, o ile nie przyćmię ich ujęciami pt " Warchlina i Franchlina". Tak, jesteśmy umówione na 15.00 bez żadnego wcześniejszego przygotowania , tak więc proszę trzymać kciuki.... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Witamy się z zaległymi zdjęciami : (jak kto ktoś napisał na fb " piękna parka". Bo, no cóż, Wald przy braciszku wygląda jak pełna wdzięku młoda suczka :D) -
Cześć Wam :):) Dziwne to co napisałaś - zazwyczaj jest odwrotnie, że psy na znanym terenie są odważniejsze i mają większe skłonności do bojek, za to na obcym już nie są takie pewne siebie... moja złota zasada brzmi : nigdy nie wypełniać w necie żadnych formularzy. Cokolwiek mi wyskoczy to omijam szerokim łukiem, zero danych. Jestem w tym temacie mocno zdystansowana, może dlatego że za czasów Amorkowych miałam różne jazdy pt kradzieże mojej tożsamości, zdjęc itd. W każdym razie wyciągnąć ode mnie jakieś poważniejsze dane sa w stanie ode mnie tylko urzędy ;)
-
Mnie też chyba wykasowało, więc się odnowię. Na chwilę obecną rozglądam się za " - drybedem dla wyżła - książeczką dla dziecka "cyferkowo" (Biedra swojego czasu miała takie ksiązeczki, kupilismy literkowo i bardzo żałujemy że wtedy nie wzięliśmy dwóch).
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
z czym ? :D Prędzej bym z kotami mogła niż z Waldkiem :D wald wymaga duuużo treningu i pracy, nie będę ukrywać że nasze chodzenie w pola to czysta rekreacja, której do konkursów duzo brakuje ;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Witam się dnia pięknego :loveu: Zaspałam pierwszy raz w pola :klacz: Wstałam o 6.00 i stwierdziłam , że jeszcze 10 minutek pośpię, bo przecież jesteśmy umówione na 8.00 i zdążę spokojnie... Jak zadzwoniła hodowczyni z pytaniem czy już idę, bo jest za 5 ósma to osłupiałam i prześcigując pointera 2 razy zebrałam się szybko i już siedziałam w aucie. Braciszek powitał Waldka jak zwykle z morderczymi zamiarami , ale na szczęscie Wald nie odpowiedział na prowokacje ani na początku ani na końcu spaceru , i choć było mi go trochę szkoda to nawet jakoś zgodnie dojechały wspólnie w bagażniku. Wald w polu dał z siebie wszystko, wybiegał się i nawet pracował całkiem nieźle, co znów nawróciło rozmowy o trialsach i moim zaprzepaszczeniu jego pasji (jak to nazwałam - hodowczyni ma psa z pasją i to rozwija, ja mam psa z pasją i to pieprzę :D) . No cóż, chyba zacznę go jakoś poważniej trenować i zamiast robić to dla rozrywki zrobimy pod konkursy, bo owszem, widzę że potencjał ma ogromny , ale... mnie się nie chce :siara: Bardziej podekscytowałam się za to obecnością aparatu i nacykałam mnóstwo mnóstwo zdjęć, na które teraz czekam i nie omieszkam dodać jak tylko dostanę. To był przyjemny czas :) Wald utytłał się tak, że to już był koniec - jak przyjechał z aromatem oczyszczalni ścieków (bo akurat nasze łąki sie przy takowej znajdują) to trafił od razu do wanny. Teraz jest bielutki i pachnący i śpi na czystym kocyku :loveu: A z spotkanie Frankowskim w efekcie nie doszło do skutku, bo cioci zmienili godziny pracy. Szkoda, bo Wald był dziś w idealnym stanie - bez zbędnej energii, z wypracowanym mózgiem i podbudowany psychicznie. Miałam propnować żbym go wzięła sama , ale ciocia chyba nie da, a szkoda bo wolałabym tak z marszu wyciągnąć na spacerek na moich zasadach i spotkać z fajnym kumplem, bez orgii na widok któregokolwiek. No cóż, nie tym razem to następnym, nie omieszkam powiadomić który przeżył :look3: -
Rozpływam się patrząc na te foty, nic mnie bardziej nie kręci jak psy w biegu :D a charty w biegu oh ah ah oh :loveu:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Witam wszystkie pamiętające o nas cioteczki :) A mi sie zdaje że przytył właśnie. Ostatnio dobrze je,aż się boję wprowadzić tego totw, bo znając jego zrobi znów miesięczny strajk głodowy. Nie podlizuj się, bo i tak jestem śmiertelnie obrażona chociażby za to , że ilekroć jestem na wsi to nigdy się nie spotkamy ;) Dzisiejszy dzień jest porażką. Jakaś suka chyba ma cieczkę.... Poranek : poświęcam mojemu pieskowi więcej czasu i przed pracą idziemy najpierw na fizjologię, potem na obchód osiedla i zabawę piłeczką. Mój piesio myśli tylko o lizaniu szczochów... Spotkalismy wyżła, starszy już,ze 6 lat ma, chyba polujący, ale też ma swoja iskrę pomylenia, kilka razy się spotkały i zawsze na siebie piszczą i szaleją. Podchodzimy i tym razem i... wyżeł skoczył na Waldka z zębami i mamy dym. Nie zdążyły się jeszcze złapać jak już je rozdzieliliśmy, głupio się do gościa uśmiechnęłam i odeszliśmy. Wald nawet nie spojrzał na mnie dostając reprymendę, gdyby mógł skoczyłby tamtemu do gardła, a dopiero co dzień wcześniej leżał mu u stóp zachęcając do zabawy... W domu okazało się że po tej szybkiej akcji jest cały we krwi - połowa pyska rozwalona i ucho rozcięte w 3 miejscach... Wieczór postanawiamy poświęcić chorej Wartkuni czas, więc idziemy do parku, zabieramy dysk. Dysk rzucamy sobie wzajemnie a nasz piesek liże szczochy i szuka partnerki. Wreszcie idziemy do domu , bo ileż można walczyc z własnym psem, który przejmuje dysk głównie po to żeby mieć wymówkę do pobiegnięcia do szczochów.... Nie weszłam w drzwi jak zadzwonił mój tata żebym przyniosła im pampersy, więc Wartkunia na smycz i dalej. Spacerował ze 2,5 h a nadal zachowuje się jak kretyn, jest pobudzony i oszalały. W dodatku pod klatką wpadliśmy najpierw na westa , a jak zaczęłam go omijać to wpadłam na babkę spacerkującą z kotem na smyczy. Tego jeszcze brakowało, przy głównej ulicy popyla z tym koteczkiem zmuszając go do łażenia chodnikiem mimo że koty lubią się zaszyć, zwiedzać i mijanie się z napalonymi na nie psami wcale dla nich nie jest przyjemne... Przed westem na szczęscie uciekłam, nie wiem jak by się to potoczyło jakby wystartował dziś do Waldka. I przede wszystkim ja nie umiem tego tak rozegrać jak szkoleniowiec, choć jutro miałam się brać za Franka, ale na szczęscie plany się posypały. Co nie znaczy że nie mamy innego planu, tzw planu B (bo są trialsy i wszystkie szanujące się pointery swój czas spędzają na treningach w polu ;)) -
Cześć PP. Oj tez mam teraz takich łapaczy dupy na osiedlu. Niby ominie, ale jak tylko Wald nie patrzy to kąsa w dupę... Z dwojga złego wolałabym mieć wtedy na smyczy Pata (albo Amorka :diabloti: ) niż taką sierocinę co się odwróci i spojrzy smętnie " ej czemu atakujesz moją pupkę?"... Ej my też ;) Umawiamy się na spacerek ? :cool3:
-
Twoja postawa wobec sprzątania psich nieczystości
Majkowska replied to Agnieszka.Chrupek's topic in Psie kupy
Zatwardzenie zatwardzeniem, ale co zrobić jak z psa się wylewa woda w trawę? Miewam tak i powiem szczerze czuję sie źle z tym , że nie sprzątam, ale Wald ma tak często - szczególnie jak pobiega, bo wtedy opróżnia jelita do dna - potrafi kucnąć i puścić jakiś farfocelek, który nurkuje tak że fizycznie nie jestem w stanie pozbierać. I choćbym 199/200 razy pozbierała to zawsze przy tym jednym niefarcie trafia mi się jakaś miła kobieta wystająca cały dzień przez okno... Zdarzyło mi się kilka nieprzyjemnych akcji podczas gdy pies miał biegunkę, i choćbym chciała to nie zdązyłam nigdzie dojść, bo walnął na wypicowanym trawniczku wodospadem,a ja zostałam zmiażdzona spojrzeniem przechodni. Jeśli tylko kupa jest ok to oczywiście że zbieram i myślę że każdy powinien,a oszukiwanie że się zbiera jest żałosne, zwyczajnie ;) Odkąd jestem matką małego dziecka to dość się wyczuliłam, bo zbieram praktycznie zawsze, a tu co krok niespodzianka. Sama wyostrzam się coraz bardziej widząc jak ktoś patrzy jak piesek zakopuje i odchodzi. Nie jest przyjemne spacerować potem z roczniakiem stawiającym pierwsze kroczki (i podnoszącym wszystko z ziemi...) i nadziać się na taką minę... Szczególnie że psów jest mnóstwo w mieście i wypadałoby zachować kulturę, bo potem się okazuje że jest wszędzie zakaz dla psów - ciekawe czemu... A już pianę toczę kiedy widzę ludzi wyprowadzających swoje psy na place zabaw (szczególnie cieszą się powodzeniem te zamykane, wieczorami traktowane jak wybieg) - nawet jeśli paniusia teoretycznie pozbiera, to często gesto na trawniczku resztki zostają i choć nie jestem przewrażliwiona nie jest miło myć kup z rączek własnego dziecka... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Te zdjęcia sa poprawione po milion razy w programie, bo mimo że mam na aparacie wszystko poustawiane na max to wychodzą jak z pogrzebu... Nieee, no bez żartów,że muszę od nowa sobie robić sub! ja nawet nie pamiętam co ja tam miałam... A starzy dobrzy znajomi jakoś wykruszyli się i zapomnieli o nas... -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
i schodzimy z powagą do zera ;) i mój największy faworyt, mój piesek najpiękniejszy wieczorową porą - i zobacz coś takiego w ciemnym lesie :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
powaga mniejsza powaga ;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Wygląda na to że wypada mi dodać trochę zaległych zdjęć ;) Zdaję sobie sprawę, że jakieś ładne one nie są, ale podziwiam siebie ze potrafiłam je dodac ;) (choć przykładowo jak dotrzeć do moich subskrypcji jeszcze nie dosżłam...) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Witam się. No i niech to pierun, rozkłada mnie choróbsko. Niech żyje mój cudowny mąż,który ma odporność zero i odkąd się poznaliśmy to co sezon przynosi po 3 przeziębienia... Od niego zaraziła sie Kincia, ale Kinia juz praktycznie zdrowa, goni pod domu zadowolona w pełni sił. Za to ja faszeruję się lekami, zatyka mi noc coraz bardziej i czuję że mam powazny problem z gardłem... Mimo wszystko pieskowi dziś obiecałam fajny dzień i choć do południa lało jak z cebra, to popołudniu zrobilismy mini wycieczkę w miasto. Waldek podpięty w szelki popylał przed siebie, trochę pobiegaliśmy, pobawiliśmy się, a potem odwiedziliśmy ciocię w pracy , gdzie Wald na oczach pani sprzątającej wytaczał się w dywanie zostawiając tonę sierści :siara: , a na koniec zaliczyliśmy wybieg. Odkryłam kolejny wybieg - okolice Prądnickiej, jakby kogo krakowskiego interesowało. Pusty, i to dokładne określenie - nie ma nic, jedna prosta alejka, 2 kosze i wystarczy, zwyczajny ogrodzony kawałek parku, ale od początku jak weszłam to Waldek był zachwycony. I tu kolejny jego odchył - dostaje bzika w okresie jesiennym kiedy lecą z drzew żołędzie, orzeszki i kasztany. Dziś królowały kasztany, sto tysięcy spadło na ziemię przez deszcze, nikt nie zbierał, a Waldek oszalał, biegał od jednego do drugiego i węszył. Chyba z godzinę spędziliśmy tam, w miescu gdzie pozornie powinien się nudzić, ale kasztany ocaliły nas i praktycznie z miejsca się nie ruszałam,a Wald galopował za rzucanymi mu kasztanami. Coś niesamowitego, taki bzik za jakimiś małymi kuleczkami, gdybym wzięła jego ulubioną piłeczkę to bym nie zrobiła żadnego wrażenia na nim, a tu...nie ma to jak kasztan :megagrin: Wrócił do domu i padł snem trupim, nie mogłam nawet go dobudzić ani na jedzenie ani na wodę - a po drodze wychlał wszystkie możliwe kałuże... Nigdy bym nie podejrzewała że da się go tak latwo zmęczyć,aż ponownie zaczynam szukać wolnego terminu na te badania, bo muszę znaleźć dziurę w całym ;) Choc póki co jest super. Za to gorsza strona medalu jest taka , ze jutrzejsze pola chyba odpadają...A jeszcze gorsze jest to , że nawet jak pojadę to nie mam czym zrobić zdjęć, mój aparat zdechł, tyle fajnych momentów przegapiłam... Trzeba pomyśleć o czymś nowym, tylko póki co wydatki bieżące przerastają wszystko. -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Nie sądziłam że kiedykolwiek będę tu poruszać tzw "kwestie łóżkowe" moje i mojego psa :D Cóż, chyba nam już tak zostanie, Wald dzień w dzień przyłazi i czeka, drypta w miejscu, a ogon lata mu tak że się dziwię jak mu się w głowie nie zakręci. I mam jedno spostrzeżenie - Wald jak już sie dostanie pod kołdrę to liże się na potęgę, nie tylko sisiora ale też wylizuje pościel, swoje łapy , iska pościel, a jakbym się odsunęła to wpycha się na mnie tak że się boję że mi żebra zaraz gruchną... Zastanawia mnie co to oznacza - jakiś stres, podstawa poddańcza czy cu? Co gorsze, myślałam że to będzie nasza wspólna tajemnica i będziemy sobie tak leżeć wygodnicko jak tżta nie będzie, a tu niespodzianka - niech no tylko ten bezczelny typ przyjdzie z pracy i zajmie Wartkuni miejsce... Wald stoi nad nim i jęczy "no posuń się, ja tam pierwszy sobie ulezałem! ", a jak go już tż wypędzi na miejsce to idzie szybko, robi kółko pod klatką i wraca znów skrzypieć. Tż zaakcentował że trzeba go tylko wykąpać żeby nie pachniał gnojem... ;) Miałam dowartościowywac pieska to dowartościowuję, no cooo, nie mój wymysł tylko poważne zalecenia szkoleniowe ;):) Piesek mi się też dowartościował też pod innym kątem, co średnio mnie zadowala... Po ostatnich konfrontacjach z tamtym westem zrobił się zupełnie inny do psów. Już nie leci z piskiem się witać i nie płaszczy się jakby go ktoś oburknął. Piesek mój zadziera ogon , stawia futerko na sztorc i idzie prosto na wojnę. I autentycznie kilka psów przyjęło rękawicę i trzasnęło go zębami mimo że to np jego znajome psy czy suki. Jestem zaskoczona, jeszcze niedawno sama zapewniałam nawiewających przede mną właścicieli że mój nawet jakby to nie odpowie, a teraz podchodzą do mnie już przekonani a Wald robi spinę... Po szkoleniu poszedł z zębami też na dwa małe pieski mopsika i cziłkę, które ujadały za płotem zawsze i zawsze Wald przechodził nieporuszony prawie wsadzając im ucho w pyski,az tu nagle odwrócił się i "milcz planktonie". Nie pojmuję czasem tego psa, ale to jego cecha specjalna - zawsze odczyta sobie coś po swojemu i zakorzeni że tak właście trzeba i będzie to powtarzał, a potem nagle mu przejdzie jakby mu sie odechciało i już. Ostatnio za zarządzeniem dodałam mu więcej ruchu, więcej swobody, teraz każdy spacer jest max wykorzystany, nawet głupia fizjologia kończy się kontaktem z pieskiem, zabawą patyczkiem, albo przebieżką na czas. Niestety wyjazd na wieś nie wypalił, bo Kiśka się pochorowała. Wczoraj w nocy dostała gorączki, budziła się co chwilę charcząc przez nosek, rozpalona jak diabli. Dziś byliśmy u lekarki. Własciwie to się cieszę że nie pojechałam, odrobię się w domu, spędzę trochę czasu z młodą i psem, a w ndz pojadę w pola na jakiś trening . Choć i tak ostatnio odnoszę wrażenie że tego mojego wolnego zdecydowanie za mało...