-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
A mi po poscie vege przyszło co innego - doszyć od spodu na szyi taki pasek do podpięcia do obroży jak maja własnie baskery. Nie uchroni to przed ściągnięciem ale przynajmniej pies nie zgubi tylko pozostanie mu na szyi. A z ciekawostek - miałam ostatnio przyjemnośc wsadzić mojemu psu na pysk chopo dalmatynczyk suka : koszmar! Wciął mu się prosto w oczy, nie było mowy żeby ani chwilę postał, wyglądał jak torturowany wiadrem... Basker 5 który teraz mamy też już tarmosi, a basker 6 z kolei jest za duży....
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
O matko... My ostatnio jak byliśmy to wszedł gość z pieskiem,czarny w typie spaniela ok roku, kłębek nerwów i strachu, wciągnął go na kantarze (żeby było śmiesznie miał tylko ten kantar, z którego wychodził szarpiąc się jak dziki ogier), po czym puścił między jakieś 20 psów - stado samców przebywające na wybiegu już dłuższą chwilę i witające wszystkie inne psy z pozycji gospodarza - po czym wywiązała się gonitwa : tamten popuszczając ze strachu zwiewał,a inne go goniły. Wreszcie gość karnie dopadł psa, zakantarował dwukrotnie, bo raz w panice mu się wyrwał, a potem wyszedł... Właśnie przez to nie lubię wybiegów, bo się w pewien sposób zmusza psy do przebywania w niekomfortowych warunkach, a nie wszystkie lubią takowe... A sam argument właścicieli suk pt " no przeciez jej nie zamknę w domu na miesiąc" czy " to właściciel powinien pilnować psa, a jak pies nie umie się zachować to jest niewychowany!" to śmieszna sprawa. Niestety, im bardziej wchodzę w świat pełnojajecznego psa widzę że to jest zupełnie poza kontrolą. I tym bardziej mi to nie odpowiada, więc chyba zdecydujemy się na przywrócenie Warchlinie rozumu poprzez krok ostateczny. Eksterier eksterierem, wystawy wystawami, pucharów na półce można mieć bądź ile, dyplomów itd, ale święty spokój po pierwsze... Dziś na lotnisku spędziłam jakieś 3 h z hakiem. Jakoś wyjść nie mogłam :D. Najpierw w straszliwej mgle spacerowałam sama, Wald gonił znikając w białych mokrych obłokach, nawet wpadł na jednego bażanta co mu miałam okropnie za złe, bo nie kontroluje się w żadnym stopniu i pracuje się z nim do dupy. Początkowo spotkałam ludzi z małym kundelkiem , którzy zaskoczyli mnie tłumacząc mi że jest drugi taki pointer IDENTYCZNY, zaczęłam więc że jest, ale to bracco suka, na to pani wyjaśniła że nie , pointer pies i wabi się ...Alduś! Olśniło mnie, no przecież to o nas, i chciałam kobiecie oświadczyć,że tak, ten mały Alduś który sobie biegał po lotnisku to właśnie ten Waldek (WAlduś),który teraz biega z ich psem, ale pani mi oświadczyła że nienienienienie, tamten był Alduś i nie może być to ten, z prostej przyczyny, że to był inny i chodził z taką młodą dziewczynką (kurde, 3 lata, a z nastolatki awansowałam na emerytkę :D). Potem spotkaliśmy boksera, z którym Wald się bawił jak miał jakieś 8 miechów. I tu właśnie dość długo gadaliśmy o kastracji, bo boksa pamiętam z tamtego momentu że strasznie był pobudzony i dominował, babka mówiła że nawiewał jej ,wybiegał na ulice, tropił po osiedlach suki a na wakacjach uciekł im 2 miejscowości dalej żeby siedzieć suce pod domem, był moment że chodził na krótkiej smyczy , zaciśniętej kolczacie i w kagańcu, bo był tak nakręcony - koszmar! Dopiero po kastracji się zmienił i jak tak patrzyłam na niego to stwierdziłam że też chcę mieć starą dobrą Warchlinę, która znajomości nie zaczyna od "witam, jestem samcem ". Przy którymś okrążeniu dołączył się do nas facet z labkiem, też wykastrowanym, też dośc miękkim psychicznie, też superowym niekonfliktowym psem i też dał mi do myślenia. Gdy tak się bawiły Warchlina biegając znalazła w trawie .... 2 charty! Widziałam że coś tam z oddali namierza, ale nie było żadnych psów, aż nagle wyrosły spod ziemi - 2 , chyba polskie, pies i suka. Leżały sobie w trawie. Same. Wraz z psiarzami przeprowadziliśmy akcję łapankę i kiedy bo zmaganiach już mieliśmy je na smyczy i rozparcelowaliśmy kto którego weźmie, pojawił się właściciel, okazało sie że zgubiły się we mgle i tak tkwiły w jednym miejscu spokojnie a potem chciały wrócić przez osiedle do domu... Przy końcowym okrążeniu Wald poleciał w krzaki , spojrzałam za nim, odwołałam go i kiedy się odwróciłam , stało się, właśnie pędził na nas mastino, bydle z przelewającą się skórą i różowymi oczami. Widziałam już czarny scenariusz - mój nakręcony jajecznie piesek postawi się i dostanie wpi...ol taki o jakim mu się nawet nie śniło. I postawił się, a raczej powitał się po swojemu na sztywno, ale ponieważ piesek był młodziakiem przyjął to jako reprymendę od starszego i zachęcał do zabawy. Wald niestety nie przyjął zachęty, raczej go odpędzał, konsultując się ze mną czy bardziej będzie bolało od niego czy ode mnie... i chyba stwierdził że jestem groźniejsza, bo przyjął jasno i czytelnie komunikat " odejdź" ale tamten nie odpuścił i pognał za nim. Właściwie o tą część już się nie bałam, bo galop pointera a galop młodego niezwiązanego jeszcze mastina pozostawia jakieś 3 sekundy przewagi na ucieczkę, i nawet zadowolona byłam że Wald potrafi się rozejść i liczyłam że jakoś już się tam między nimi ułoży. Dopiero wtedy spojrzałam na wyłaniającą się z mgły kobietę i stwierdziłam , że przecież to moja znajoma - babka, której te 13 lat temu mastinka poniewierała w zabawach Amorka, a potem przed której kolejnym mastinem uciekałam z Amorem, bo krótko mówiąc pieski były chorobliwie nakręcone na zabicie siebie wzajemnie :D Kupiła znowu szczyla, ten miał 8 mcy i czyste adhd. Swoją drogą bardzo przyjemny piesek, pogodny, choć Waldkowi za cholerę nie przypadł. Kilkakrotnie pokłociły się o dziurę,choć ze strony mastina bardziej był to rzut glutem w dal,Wald natomiast sztywniał po czym przychodził do mnie po ratunek " mamo , bo to bydle się na mnie rzuca jak na niego warczę!". Nie było najtragiczniej, i nawet z panią wymieniłam się numerami,ale nie było ładnie, choć po pewnym czasie jakoś upewniłam się że Wald tylko odpowiada spiną na prześladowanie ze strony mastina, a potem stawiając mnie w niezręcznej sytuacji chował się za mną i błagał żebym odpędziła tamtego jak nadchodził.... W całej tej kwestii stwierdziłam że mam już dość. Z natury jestem leniwa i lubię mieć swięty spokój, chcę chodzić z psem bez smyczy między innymi psami i jak przyjmuję że psy mają duże prawo tak spin Waldka nie chce mi się tolerować, a potem patrzeć jak się chowa za moje nogi jak juz dostanie łomot i uświadomią go że jest najsłabszym ogniwem... Dzisiaj podejdę z nim do wetów,na kolejną rozmowę,i chyba to będzie zabieg a nie tylko zastrzyk, choć gdzies sobie wmawiam jakąś światową karierę i tytuły trialera. Póki co musi odpocząć, bo chyba po odpieraniu ataków mastina rozbolała go noga (lub ogon, nie wyczaiłam jeszcze dokładnie), myślę że w ramach spacerku będzie to akurat - przecież nie ma nic przyjemniejszego niż pójśc na spacer do pani doktor (a pani doktor zawsze ma coś dla Waldusia w szufladzie ;)) I tak najpierw chcę zrobić mu serce i morfologię, którą już zwlekam kolejny miesiąc... Z ciekawostek dodać jeszcze mogę, że jak już wracaliśmy to na ścieżce rowerowej tuż obok przyhamowała kobieta i zaczęła obserwować Warchla, co potem skomentowała " bardzo rzadkie umaszczenie u nich!" :O Więc pociągnęłam temat rozjasniając że to pointer i to raczej takie podstawowe umaszczenie, na co pani skwitowała " ja mam westa". Aha :D Wczoraj za to podsłuchałam gadkę mijających nas ludzi z jamnikiem : facet : 'ojezu, a co to?' babka : 'no chart!' Wrzasnęłam więc do tż wskazując ich jamnika 'zobacz jaki śliczny ratlerek!!!' :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Ja też nie wiem, bo Wald zawsze miał kontakt z dziećmi ok, jak był szczenięciem to dzieciaki go normalnie głaskały, dbałam o jego socjal itd, aż podrósł i stał się ogólnie nietowarzyski - chyba z tego momentu nie mam zapisków blogowych, ale gdy miał tak 8 mcy to zaczął na ludzi warczeć, i też nie sam z siebie, a sfrustrowany tym że każdy go zaczepia i maca, a im bardziej chciałam uniknąć tym bardziej ludzie mi przeszkadzali w tym. Teraz jakby wyrósł z tego i znów jest spokojnym psiakiem, stoi koło mnie grzecznie w poliżu dzieci, ostatnio nawet spotkałam znajomą z psem i roczną córeczką i nasza głaskała tamtego, tamta naszego, biegały między psami i było ok, także fazę obszczekiwania mamy za sobą ;) Wczoraj wyprawiliśmy Kiśkę z dziadkami na wieś, mają piękną pogodę, a my zajęliśmy się Warchliną... Nie jestem zbyt zadowolona z opieki jaką sprawuje nad nim tż, bo ogólnie go zaniedbuje i pies pod jego opieką staje się zupełnie uciążliwy,niewybiegany i niezadbany, ale cóż... WiecZorem poszliśmy na lotnisko i tam Warchl wyszalał się solidnie. Ogólnie piesków nie było, powdzięczył się do tęgiego labka, obszedł kozacko pudla, pogoniły go jakieś wściekłe 2 kundelki , ale raczej biegał sam. Dopiero podczas powrotu był hit dnia - Wald biegł przed siebie jak wyłoniło się z krzaków kilka chłopaków ubranych w czarne dresy, dość postawnych itd. Z niepokojem widziałam jak wbiega pomiędzy, ale nie dopatrzyłam się psa więc nie wołałam, wtedy okazało się że Waldek goni za jednym z nich, a ten ucieka z podniesioną do góry ręką . Spojrzałam na tż osłupiała i pomyślałam że może ma jakąś piłkę, na wszelki wypadek psa odwołałam i wtedy odezwał się chłopak że byłby wdzięczny gdybym go zabrała, więc wrzasnęłam " a co tam pan ma?", na co usłyszałam " yorka!". Myślałam że gośc żartuje, ale faktycznie, york był, wisiał sobie w powietrzu dygotając zestresowany i spoglądając na Waldka jak na swojego oprawcę,więc usiłując opanować sytuację uspokoiłam że mój mu nic nie zrobi, na co usłyszałam że ..."ona ma cieczkę!" i dodając że niechciałby "żeby jej stanął w gardle, bo by się udusiła" Uwielbiam to, centrum psich spacerów, wybieg niemalże, a gość sobie puszcza w ciemnościach płodną i chętną sukę i zaskoczony jest że samce za nią gonią... No cóż, jajka nie sługa... A mam tez fotki coby pusto nie było (choć bez Kinci pusto strasznie!) -
E tam zjedzą, ja lubię czytać co piszesz ;) A z mojej strony pytanie - jak tam jajeczka? Tzn zastrzyki. Poszliście na drugi, i działa - bo już nie pamiętam?
-
Ja na początku klęłam na zalewające mnie mleko, ale teraz patrząc z perspektywy czasu to żal mi że nie mogłam karmić małej jakoś dłużej...
-
Dokładnie taka była pierwsza moja myśl jak zobaczyłam foto :D Gratuluję wyników :) I kurcze,czytam o tych pieskach dla rodziców jak o kosmosie, jak to się dzieje że tak łatwo idzie sobie sprawić psa i podrzucic go rodzicom ? :P Moi nie chcą, nawet nie zostaną z Warchliną jakbym potrzebowała ( nie dziwię im się :P). Oni tylko byli za Amorem, jak mama jeszcze pogłaska jakieś kundlisko tak ojciec zaciął się i amen...
-
W każdym środowisku są osoby niezdrowo wkręcone cy to w show czy sporty i tyczy się to tak samo hodowców jak i właścicieli. Ale odnośnie tego wieku, tak myślę sobie - wiele spotykam sytuacji gdzie np sprzedaje się podrostki, właśnie dlatego żeby widzieć ich cechy ( lub tez żeby sprzedać już zrobionego "gotowego "pieska) , więc czy to taka absolutna prawda że hodowca potrafi od razu psy tak wyselekcjonować i podzielić na pety showy itd? Bo, ok, będąc z psami te kilka mcy, znając się na rasie, potrafi powiedzieć że ten może być fajny wystawowo, a ten wyglądem może i nie ale do pracy rewelacja, charakterowo miększy i twardszy itd ,ale wątpię lekko że hodowca potrafi określić to idealnie po urodzeniu tak żeby np wybrać tego jedynego z miotu za pierwszym zamachem. Zauwazam, że np sprzedane pieski do kochających domków, żyjące sobie radosnie ot tak bez zobowiązań co do wystaw itd są i tak namawiane,bo np poprzez uprawianie sportów, dużo ruchu , socjalizację są super psami, więc nie ma przeszkód żeby się pokazały tyle ile właściciel chce. Gorzej jak hodowca napiera na to, wtedy jest właśnie taka niezdrowa stresująca sytuacja, o której pisze Gezowa...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
On nie jest jakoś specjalnie ruchawy, raczej moje przeciwieństwo - typ domator, z pieskiem na 15 minut wkoło domku, wypalić i wrócić ;) Wald, juz wspomniałam wielokrotnie, nie lubi dzieci, nie ufa im, obszczekuje. Obce dziecko nie pogłaska go, nie weźmie smaczka od dziecka, będzie raczej unikał, nie zaczepi sam, ale zaczepiony powie dobitnie że się mu nie podoba. Z obecnego stanu jestem zadowolona, bo nie wymagam od niego jakiejś większej akceptacji i przeskakiwania samego siebie,już mi minęło, świata kochać nie musi, ma tylko żyć normalnie w społeczeństwie - tzn uwielbiać nie musi, ale niech ominie i nie obszczekuje :) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Zdrowi zdrowi, patrząc na Warchline to aż zbyt zdrowi :siara: Tydzień minął kiepski, stale nudne spacerki parkowo-działkowe, wczoraj więc w akcie desperacji przeorał ogródek u znajomych. Osobiście miałam go ochotę zabić (choć już powoli zaczynam się godzić z tym że będzie mi perswadował nudę kopaniem bez względu na wszystko) ale usłyszałam " a niech sobie kopie!",więc no cóż... ciekawa jestem czy spodziewali się aż takiego efektu. :megagrin: Pogonił też trochę za piłką w asyscie Kini, a ja stwierdziłam jedno - oni są nieopisywalnie piękni! Cała ich relacja to jakieś niesamowite zjawisko, gdybym nie widziała to w życiu bym nie uwierzyła że Wald tak potrafi, że przykładowo zamiast stratować w galopie małego człowieka, Wald odda młodej pokornie piłkę i poczeka grzecznie na siedząco aż ona ją wytłamsi w rączkach,a potem rzuci ją 15 cm dalej i pobiegnie po nią sama :D Kurcze, nić porozumienia jaka między nimi jest , jest zwyczajnie cudowna :loveu: Ale mimo wszystko młodą wyprawiamy na wieś z dziadkami, a ja w tym czasie ku frustracji mojego męża planuję spędzić cudowny czas z moim pointerkiem i wreszcie go wybiegać należycie ;) -
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Heheh , już go widzę z tymi gaciami :D Kurde, martwicie mnie z tym guzem i całą akcją z wycinaniem...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Majkowska replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
dla mnie jednak jak jest przepis że pies ma mieć kaganiec w komunikacji to powinien go mieć, mój też trze i szarpie, ale uważam że tak samo on ma mieć jak i wszystkie małe pieski. Odnosnie kagańca, mam sytuację ze wczoraj : Idę rano dość opustoszałymi alejkami, prowadzę wózek ze śpiącym dzieckiem a pies tupta poboczem w kagańcu. Wpadamy na yorka bez smyczy, kagańca i nawet obroży, który na mojego psa się bezpardonowo rzuca. Baba stoi i się gapi zainteresowana jak sobie poradzę z wózkiem i żrącymi się psami, ale Wald nie odpowiedział i się odsunął, york szukuje kolejny atak, więc mówię " bo mój mu odda!". Na to odzywa się oburzona kobieta z pretensjami że kaganiec mojego psa jest nieszczelny! Że stanowi zagrożenie, bo gdyby się gryzł to może komuś zrobić krzywdę! Zwracam uwagę że to przecież jej pies się rzucił na mojego gdy go bezpiecznie omijaliśmy. Na to usłyszałam , że no taaak, ale pani pies jest mały a mój jest DUŻY! Zastanawiam się tylko jaki powinien być kaganiec żeby go można było nazwać szczelnym, bo czasem słyszę że jest za słaby dla TAAAAkiego psa, a czasem wręc odwrotnie - że pies się dusi i dzieje mu się krzywda ;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Czas coś napisać, choć sytuacja nie sprzyja szalonym opowieściom... ale mniejsza z tym. Z newsów - mamy chyba kolejną kumpelę - tym razem czarną labeczkę, z którą Wald na lotnisku przewraca świat do góry nogami i rozbija spokój i sielankę wśród piesków :D Cieszę się że zaczynamy poszerzać kręg psich znajomości, bo czasem jest przesmutno jak tak wałęsamy się sami, a Wald nie wie co ze sobą zrobić. Udaje mi się go w ostatnim czasie zganiać, wkręcił sie nawet w zabawy piłeczką (tudzież kasztanami czy szyszkami) ale i tak to nie TO, bo TO to tylko i wyłącznie pole. W każdym razie, z pieskami znów jesteśmy przyjaciółmi. Może w mniej "infantylnym" stopniu ale dochodzi do głosu waldcyny rozum i znów zachowuje się jak świeżo wyrośnięte szczenie, a nie lichy kozaczny samczyk ;) Nie wiem czy pisałam czy nie, ale ostatnio byliśmy w hodowli na spotkaniu z moim faworytem i psem od którego wszystko się zaczęło - Kastorkiem <3 Cóż, Kastor nie zapałał może miłością do natrętnego młodziaka ale na mój widok rozpoczął serenadę taką że uszy bolały. Bo ja = spacer, więc emocje sięgają zenitu i Kastorek śpiewa specjalnie dla mnie żebym go przypadkiem nie zapomniała. Chciałam go wziąć, ale nie udało się, bo raz że leczył kontuzję, a dwa że spacer w tak zacnym gronie mógłby być nieprzyjemny ;) Za to pomiziałam go trochę w ogródku stwierdzając że jest śmiesznie mały i drobny na tle mojej malutkiej słodzinki, a następnie cyknęłam wspólną fotkę i poszliśmy spacerkować na lotnisko. I tu Wald zirytował mnie nieco , bo całą drogę wył naśladując wujka. I mimo moich ataków pt "zamknij się" ciągle stan jojczenia trwa. Mamy punkt wyjścia ... i mamy też fotkę, na której obydwa wyglądają jak skończone sieroty ;) A wczoraj Warchlina miała dzień spacerkowy - jakoś tak się porobiło , że wyszliśmy 0 8.00 a wróciliśmy ok 20.00 :D Pierwsza część spacerku nie była jakaś specjalnie ekscytująca, bo Wald był towarzysząco z dzidziusiem ,więc człapał pokornie przy wózku częściowo na smyczy, częściowo bez. Podczas tej luźniejszej częsci wpadłam na yorka, albo inaczej - york wpadł na nas i choc starałam się się go ominąć i Wald nie wykazał zainteresowania to yoras się rzucił z zębami... Wald nie odpowiedział, odskoczył, a yoras szedł na niego drugi raz, więc odezwałam się do babeczki (a stała torba bez reakcji i patrzyła jak wybrnę mając wózek i dwa atakujące się psy..) żeby pieska zabrała bo mój odpowie wreszcie. Na to usłyszałam ton pełen oburzenia, że jak to powinnam sie wstydzić bo mój pies ma za mało zabudowany kaganiec i w takim nieszczelnym może komus zrobić krzywdę . Cokolwiek to znaczyło usmiałam się setnie, albo pies się dusi albo ma zbyt luzu, a wszystko w jednym i tym samym kagańcu :D Druga część spaceru to spotkanie na wybiegu z Nurką. Wald, mimo że miał zaledwie jakieś pół godzinki przerwy między wyjściami, zachował się jakby od 2 lat nie biegał... Na wybiegu też szalał do końca ze wszystkimi psami i widać było że do zmęczenia mu jeszcze daleko. Spotkanie z Nurką wyglądało znacznie lepiej niż ostatnio , kiedy to chciał ja staranować i połamać na znak miłości jej ostatnie niepołamane kosteczki. Tym razem zbyt był zajęty kopaniem dziury żeby interesować się pieskami. Obwąchał jej tylko tyłeczek i wrócił do zajęcia, dopiero potem się odkręcił i wrócił do piesków obwąchiwać sukom tyłki i gonić między psami z zadartym ogonem. Przypodobał sobie bullteriera , kilka franków i dość ostrą sukę wilczohaskowatą, która nie szczędziła mu czułości rzucając go z wyrkotem na ziemię. Raz tylko wybuchła pyskówka między nim , a goldenem, który właśnie doszedł do stada, ale odwołał się dośc szybko unikając większej bójki z udziałem innych psów. Odsiedział karnie swoje, ochłonął i poszedł dalej biegać, bez większych spin aż do końca. W ten sposób weszliśmy pierwsi , a wyszliśmy ostatni :D -
A Warchlina?? Jesteś pewna że to nie np krwiak, obtluczenie? Ja jestem bardzo przeciwna krojeniu psów, Amor też miał guzki przeróżnej maści - narośl na klacie, tłuszczaki, jakieś guzki na pysku , i nigdy nie kazała nam wetka ruszać. Choć nie wiem na ile jedno sie rózni od drugiego...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
i gdzie mój wczorajszy post ja się pytam ?! No nic, w każdym razie pisałam o wczorajszym spotkaniu i o tym że Wald w swoje szeregi zwerbował nową przyjaciółkę - rudą Korkę. Suka jest tak podobna do Amorka, że aż mi się serce ścisnęło jak ją zobaczyłam :( A może mi się tylko zdaje, bo ostatnio wspominam Amciaka intensywnie jako że znów upływa kolejny rok bez niego... ;( Korka ma bardzo dużo podobieństw z Amorkiem - jest przysadzista, z wyłupiastymi oczkami, odwrotnym zgryzem, półstojącymi uszami i podobnie foremna jak Am przez co nieruchawa. Spacer mimo wszystko okazał się być przyjemnym, Warchlina wyszalał się na lotnisku od czasu do czasu gubiąc Korkę w mroku. Obserwowałam też jego stosunek do psów, ale liczę że to sie wyprostuje, bo już co kontakt jest spokojnieszy i wraca do siebie. Wczoraj wprawdzie doleciał kozacznie do labradorki z ogonem w pionie i przewidywałam że się rzuci na nią, ale jej mała koleżanka tak go psychicznie naprostowała i przywróciła miejsce w szeregu, że potem jak poleciał do samca to już zachowywał się z pełnym szacunkiem, choć może zbyt napalił się na jego tyłek za co został oburczany kuląc się potulnie. Rozmawiałam o tym kozaczeniu ze szkoleniowcem, ale ostatecznie biorę poprawkę że przejdzie mu , szczególnie jak mu wyperswaduję ja albo jaki piesek że tak się nie trzeba spinać, i jak nasza sąsiadka skończy cieczkę.... Prawdę mówiąc wolę Warchlinę psychicznie stłamszoną, zdominowaną , biedną itd. Jakoś dziwnym trafem piesek który robi dziwne spiny mi nie odpowiada ;) Ale będzie ok, bo czuję że sytuacja się stabilizuje, mamy już do spacerków Franklina i Korkę, myslę że zapowiadają się przyjemne wycieczki i wędrówki :):)