Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Z TOTW też nie jesteś zadowolona?
  2. Też kiedyś weszłyśmy w temat pozwoleń z Gezową i faktycznie, chyba lepiej mieć papierek niż nie mieć, choćby to było chore. Bo to fakt, że czasem psy się pomieszają i za cholerę nie mają nic wspólnego z chartem, a są za charty uważane. Spotkałam nieraz przykład psa z adopcji - odebrany, wychudzony, skurczony, kostka na kostce, pysk wąski, uszy po sobie, więc ogłaszany jako chart... a po roku w nowym domu okazywało się że zupełnie z charta nic nie ma.
  3. No i jest cudownie :loveu: A nie było...2 dni Wald miał swoją szałową ekstazę, znów pobudzony jak cholera, nie wiem co tak koszmarnie na niego wpłynęło (może odwiedziny teśćiowej bo znów wpadła pod moją nieobecność :siara: ), ale mało brakło a dosżło by do krawych incydentów z mojej strony a wobec niego ... Tydzień cudownego pieska i 2 dni szału, amoku i to do tego stopnia że zastanawiałam się czy aby na pewno go na smyczy jestem w stanie utrzymać. Wczoraj spotkanie z Frankiem też spalił. Ogólnie spalił wszystkie spotkania z pieskami, ale nawet i dobrze, bo ostatnio wpadamy na jakieś ojszczynogi które gonią luzem po osiedlach i łapią za kostki. Rano w sb jak tż mnie odprowadzał do pracy to jeden z takich gonił za Waldkiem i już miał kąsnąć kiedy Wald się odwrócił i samym spojrzeniem wbił go w żywopłot. Wieczorem skoczył na nas ten tradycyjny jork, który tylko tak sobie atakuje bo jest malutki się boi... tym razem Wald jego skok na głowę odparł z rykiem, na co uradowany wcześniej właściciel zdębiał nagle i z fuczeniem że takie duże psy chodzą i atakują zabrał jorasa na rącki :loveu: A z Frankiem spotkanie było z kolei niefortunnym kuszeniem i skłanianiem psów do rywalizacji - wspólny teren i osoba ciotki trajkocząca z miłością do obydwóch z których jeden musiał być ważniejszy. W dodatku Frankowski jak ten rzep dokleił się Waldkowi do interesu, za co został w parku ostro znokautowany - i niestety park przez to nie wypalił bo ciotka się przeraziła i już chyba nie chciała brać udziału w psich spotkaniach mimo że zeszło się spore stadko, z czego wszystko w kagancach, bo trują u nas jak cholera i panika rośnie. Dzisiaj za to dzień był wariacki, bo najpierw Wald był z nami i pomagał w przeprowadzce ,a potem poszliśmy razem z tż i wzięliśmy Frankowskiego na spacer. Mialo być tak że tż będzie prowadził wózek ale jakby co weźmie awaryjnie jednego, a skończyło się tak że zaczęło padać i wrócił z młodą do domu, a ja zostałam z psami. I było fajnie, bardzo ładnie się zsynchronizowały, szły super (cholera, ostatnio dziwnie dobrze mi się spaceruje z dwoma psami :look3: ) a Wald kochany nagle pańcię zaczął uwielbiać i słuchać, na wypadek wszelki gdyby się okazało że Frank byłby grzeczniejszy i ważniejszy ;) A Frank jak ten wór z ziemniakami toczy się bez emocji przed siebie i podczas gdy Wald obkręca głowę 360stopni to Frank nieporuszony zasuwa tylko przebierając przednimi łapkami :D Z Frankiem generalnie ciężko się skomunikować i coś od niego wyegzekwować, ale jest miły i może polubi mnie za to że zabieram go na spacerkowania. Usiłowałam zrobić im wspólne zdjęcie ale jest tak przyklejony do nóg że nie jest to możliwe :D Na lotnisku spotkaliśmy jeszcze jedą buldożkę i stwierdziłam że chyba jednak trochę te bulwy lubię. Franek był super zadowolony, chętnie by poszalał ale nie miałam odwagi go puścić, za to umówiliśmy się na wybiegu na kiedyś. Wald natomiast bardzo się zaangażował w kopanie i szukanie myszy, więc nie przeszkadzałam mu w tym. Ogólnie zero spin, wszystko szlo gładko, a nawet trochę psy do siebie zabawowo podskakiwąły i poszczekiwały, ale jak Wald skoczył to Frank zamarł i chyba nie chciał być staranowany po raz kolejny. Cieszę się że to nam działa, bo już się po wczoraj bałam że jednak na tym osiedlu i pod tymi blokami nie będzie przyjaźni... A z moich dzisiejszych przemyśleń - są kagańce na buldożki? Jakbym jechała z nimi autobusem to czy istnieje coś co ja temu pieskowi mogę włożć? Wczoraj w parku była dyskusja właścicieli że oni puszczają bez kagańca bo nie ma modelu (na typowe rasy psów) więc cóż mam teraz o tych dwóch powiedzieć jak z Waldkiem stoję w miejscu a o Franku nawet nie wspominam...
  4. Wald ogólnie w mieszkaniu nie szczeka (wielu sąsiadów dopiero teraz odkrywa że mamy psa :D) , ale jak tamte się drą to zaczyna jojczyć po cichu, plus bulwersuje się jak dzieciak z góry leci i wali czym popadnie o barierkę od schodów (a mnie to cholera bierze). I przeważnie właśnie w klatce - tu niby na miejscu chce być grzeczny, ale jednak dźwięk nad ktorym nie panuje się z niego wydobywa... Przez nasze "afery" mamy załatwione 2 noce. Nie wiem co się stało, ale drugą noc z rzędu obudziłam się o 2.00 i usłyszałam onkę zza ściany. Walda jakoś opanowałam, ale modliłam się żeby nie obudziła Kinii , bo to tuż za ścianą jej pokoiku. Przeliczyłam się, nie minęła chwila a oprócz wycia onki usłyszałam z pokoju młodej radosne i odkrywcze "pieeeeessss....ap ap ap ", na szczęście chyba szybko zasnęła i nie przejmowała się ujadaniem piesków. Tamtej nocy onka wyła w niebogłosy i słyszałam drapanie pazurów po ścianach, nie wiem czy ją zostawili samą czy co. Dziś natomiast ok 3 nad ranem ktoś ją wyprowadził i już była potem cisza. Jak się dziś powtórzy to chyba oszaleję... A jutro znów praca i zamykam ten cholerny tydzień- czas na przyjemności, wieczorem jestesmy umówieni na romantyczny spacer z Franklinem. Mam nadzieję że chłopaki jeszcze się pamiętają, bo Frank się własnie w czw przeprowadził, jest zdezorientowany jak cholera, ogarnia go panika że go chcą zostawić, ma ataki duszności i charczenia, podobno jest tragedia. Ciocia bardzo wierzy że ocalę sytuację . No cóż, nadzieja czyni cuda... ;) Dodam że zamówiłam rozdzielnik i będę na nim próbować połączyć tzw przyjemne z pożytecznym ;)
  5. Linku jako takiego nie mam, choć w necie jak wpiszesz hasło micro (mini) to pokazują te hulajnogi ( są też fajne dla dorosłych ;) i chodziki dla maleńtasów). Ja mam sklep firmowy niedaleko domu i tam zaglądałam, a młoda badała na żywo. Pewnie z neta bym nie kupiła bo bym nie uwierzyła że jest coś tak bezpieczne że dziecko nie jest w stanie się wywalić, ale... powaznie nie jest.
  6. Są psy które nie brzydzą się niczego, ale są też takie królewny - matka Waldka przykładowo brzydzi się wejśc na obsikany trawnik, wczoraj jak z nimi spacerowałam to nie byłam w stanie pozbierać kupska po Waldku, bo ona za żadne skarby nie chciała się zbliżyć, wręcz usiłowała przejśc na drugą stronę chodnika wyrywając się z obroży :D Natomiast jak spaceruję z dwoma samcami to nie ma żadnych cięć jak jeden wącha siury żeby mu ten drugi nasikał na głowę :D
  7. To niestety zalety mieszkania na parterze. Tak samo jak ciągle czuję wzrok ludzi którzy spacerują alejką pod naszym oknem... Zero prywatności, po koszulkę w bieliźnie do szafy nie skoczysz bo zawsze ktoś lezie i się gapi , a jak Kinia zacznie wrzeszczeć albo jak Wald wygląda przez okno to czuję się jak eksponat na wystawie wśród gapiów... Ale mamy jeden plus - na wiosnę może się uda zrobić balkon, i to całkiem spory, bo na całe 2 pokoje :) Tylko kasa kasa kasa... i pozwolenia, bo z tego co pytałam tu ludzi to jest cała masakra żeby balkon wystawić, babeczka czekała 3 lata na zezwolenia, a potem w jakiś tydzień stanął balkon. A zakraplanie kiniaczkowego oczka nam jak narazie idzie całkiem nieźle, jestem zadowolona, udało się młodą oszukać , bo panikowała na widok kropli. Teraz biorę ją na ręce i idziemy się bawić w "deszcz do oka" - chyba jestem genialna, bo moje dziecko samo odchyla głowę do tyłu, a potem nie wyrywając się z chichotem pozwoli sobie oko przepłukać i zakroplić właściwymi kroplami. :jumpie:
  8. nichya - a co ja miałam powiedzieć jak to się stało, 2 dni zastanawiałam się czy nie zgłosić się do szpitala z zawałem, bo nerwy o nią zeżarły mnie całkowicie... Gdyby jej się stało coś ja bym sobie tego nie wybaczyła... Prawdę mówiąc gdybym usłyszała od kogoś że jego dziecko ma uraz od nożyczek w oku to bym najgorszych słów mu nie szczędziła. Teraz widzę że są jednak wypadki które się zdarzają, nawet jeśli się na takie rzeczy uważa, bo te nożyczki nawet nie były w jej zasięgu, a jednak spadły i zrobiły jej krzywdę... Kinia czuje się już dobrze, oczko zakraplamy, ma to w ciągu tygodnia zejść całkiem, potem kontrola u okulisty znów szał pod mikroskopem... Wald też czuje się świetnie. Dziś od samego rana wędrujemy. Obiecałam sobie że popitolę sprzątanie, nerwy, stresy i pójdę odpocząć i udało się... Rano byliśmy na polach, tam gdzie chodziłam z Amorem, były tam piękne zagajniczki, pola, łąki itd. Jak doszliśmy okazało się że są tylko bloki :look3: Super, obeszliśmy więc pół miasta, ale Wald wykazał się klasą, szedł ładnie, spokojnie. Potem zaliczyliśmy wszyscy obiad, nawet Wald załapał się na mięsko i rosołek, a potem działka i łapanie ostatnich promieni słońca :):) Wald przekopał po raz milionowy grządkę nie przejmując się że wieczorem na spacerku z tż wyrwał sobie zupełnie pazur (co jeszcze tż poprawił przy wycieraniu łap bo zahaczył szmatą...). Potem trochę się poszarpał zabawkami i poszliśmy jeszcze łazić. Na spacer załapała się z nami mamusia Waldka - Korka. Hodowczyni chętnie ją nam wydała bo Korunia jest kontuzjowana i musi dużo spacerować, a oszczędzać się jak o bieganie chodzi. Początkowo trochę się zastanawiałam czy aby na pewno chcę prowadzić 2 pointery, ale potem okazało się to dobrą decyzją. Wald szedł świetnie (kurde, on chyba jest chory, przestał ciągnąć na smyczy, może ciotka ma rację że jest już taki chudy że opadł z sił :D) a Kory na smyczy nie czuć. Dumnie mijaliśmy ujadające na nas pieski, a ja znów miałam okazję wpaść na faceta do którego pomyślałam szkolić Waldka (PP jesli będzie chciała to zostanie wtajemniczona) i w sumie cieszę się że nie poszłam, bo dźganie w żebra mnie przeraża. Szło nam się super, robilismy furrorę i nawet ekstra minęliśmy kota ( a bałam się że pofrunę bo Kor jest cięta na koty :P) , tak w sumie pomyślałam że takie drugi pointerek by mi wcale nie zaszkodził...Dobrze to wygląda, wspólnie się uzupełnia, ma takie same rozrywki i pasje, kompania idealna... Chyba mam myśl... :siara: A z innej beczki - szukam pomysłu na Warchlinę i jego nocne serenady. Do diabła, nie mogę go w nocy opanować. Tamte psy robią aferę, stale ktoś goni po korytarzu, przed blokiem jakieś pijackie burdy, Wald wie żeby nie szczekać więc...śpiewa, skrzeczy, piszczy, jojczy, stęka. I to silniejsze od niego. Nie mogę go tłuć notorycznie po łbie za to że się nie może opanować, ale opanować muszę. Kilka dni temu jakaś dziewucha goniła po klatce z góry na dół (na górze wynajmują studenci), Wald tak się podkręcił że jak zerwałam się setny raz z łóżka słysząc jego wycie i płacz Kinii to się z nim nie certoliłam, potem mnie do rana przepraszał i był załamany że chcial dobrze a zrobił źle.A jak laska dwukrotnie leciała ze spazmatycznym rechotem i wrzaskiem "ejjjj!! ejjj!!" to wyskoczyłam na korytarz i zakomunikowałam jej że ludzie w nocy chcą spać, na co usłyszałam " to dobranoc!" :madgo: Otwarcie drzwi spowodowało kryzys pt " mamuniu, słodzinka ją dla ciebie zabije" i już do rana miałam poukładany cykl " cicho k.....!!"... Im bardziej mówimy że nie wolno tym on bardziej się stara i nie może wytrzymać....
  9. Ja myślę malutkiej kupić na jakąś okazję "hulajnogę" firmy m-cro. Tzn , nie jest to taka zwykła hulajnoga, bo ma przedział wiekowy 8 mcy - 5 lat, 3 stopnie wysokości, dla najmniejszego dziecka (może być dopiero chodzące) ma niskie siodełko takie ala "chodzik", dla większego jest poziom wyzej rowerek biegowy, a na koniec odczepia się to siodełko i jest zwykła hulajnoga. Myślałam początkowo o jeździku, ale jak mi babka to pokazała, jak Kinia na to siadła to przepadłam. Nawywalała mi to na wszystkie strony, pokazała co się dzieje jak się z tym biegnie i rzuci nagle (hamuje w sekundzie), jak trzyma równowagę przy upadku, jak amortyzuje, udowodniła na Kini że mniejsze niestojące stabilnie dziecko się na tym nie wywali itd itd. Ogólnie sprzęt mi się podoba, wprawdzie kosztuje te 3 stówy, ale chyba teraz się zdecyduję i kupię, albo na wiosnę. Choć na wiosnę chciałabym wystartować z jakimś minipacykiem zabaw dla małej, więc tutaj też proszę o rady - jakie sprzęty są najlepsze i na co zwracać uwagę? Zastanawiam się w co lepiej inwestować - plastik czy drewno?
  10. Nie, nadmierne dokarmianie jest formą okazywania (chorej?) miłości. Mój ojciec tak robił i robi. Dla niego i niektórych ludzi dawanie zwierzęciu jeść to najwyższa forma dobroci, tak jak i gotowanie mu zupek, przyprawianych kotlecików i innych cudów - to nic że psia dietetyka mówi inaczej, ci ludzie dbają, kochają, podają kawior bo są ponadprzeciętnie dobrzy dla swoich piesków... Z tym że pies karmiony nudnym tym samym pokarmem w dostosowanych dawkach będzie za chudy, ale energiczny i zdrowy, a pies przekarmiony ... A mój nie szczeka prawie na "podwórku" w ostatnim czasie. On stanie jak sierota i obserwuje. Dopiero gdyby ktoś do bramy podszedł czy odezwał się to obszczeka. Za to sasiedzi mają ozdóbki, których jazgotu sami nie wytrzymują :D Zazdroszczę wam tego że możecie sobie psy puścić luzem jak was wkurzają. Mo je nowe osiedle jakoś nie pozwala na to - to jest tragedia, tabliczka "zakaz wprowadzania psów..." co krok, nawet na klatkach schodowych są poprzyklejane informacje że zaq niepozbieranie po psie rozi 500zł mandatu... Masakra, nowe osiedla są tak nieprzyjazne dla psów że szok.Ale to też wina ludzi, którzy zamiast wziąc ten worek i sprzątnąć srają psami gdzie popadnie i uważają się za urażonych gdyby kto uwagę zwrócił..
  11. Witamy :) Wreszcie święto , wolne i pogoda. Jakos nigdy nie może się zebrac taka kompilacja w całośc i jak tylko mam wolne to pada deszcz... Wczoraj też pogoda dopisała i nawet umówiłam sie w pola, ale dzień spędziliśmy z młodą w szpitalu okulistycznym - miała wieczorem przy kąpieli wypadek z udziałem nożyczek i oka... :lookarou: Najstraszniejsza chwila mojego życia,i choć niezależne ode mnie to czuję się za to cholernie winna, na szczęście badania wykazały że prócz wylewu krwi do białka (zniknie) nie stało się jej nic więcej, żadnych uszkodzeń siatkówki, rogówki itd. Odetchnęłam z ulgą... Wald przesiedział z tej okazji sam od 7- 17 i jak na taki czas wcale nie zniszczył zbyt wiele... Gorsza sprawa że przerzuca się z butów (bo co zrobić jak się ich dopaść nie da) na inne rzeczy i ostatnio są to pampersy, więc jak wróciliśmy to okazało się że wytarmosił kilka sztuk, na szczęscie bez zawartości, wiec na spacerkach robi przeźroczyste watowato-galaretowate kupska... Jak wrócilismy to aż bał się wyjść z klatki, a potem do końca dnia był aniołkiem. Poszłam z nim na lotnisko i aż miło - ani razu smycz się nie napięła, cały czas pozostawała między nami w formie luźnego U, szedł, merdał do mnie, podskakiwał radośnie, pakował łeb pod rękę i słuchał pilnie co do niego mówię. Bardzo zrekompensował mi ten fatalny ciąg zdarzeń. Potem puszczony był super grzeczny, raz urządził sobie tylko pogoń za wykopaną z ziemi myszą 100km/h ale wcale nie chcąc jej złapać... Tak to reagował na gwizdek, aż byłam dumna że mam nad nim takie sterowanie, super. I oczekuje ode mnie zabawy, przychodzi do mnie i podskakuje, jestem ponad wszystko ważna, a ja ciągle głupia zapominam piłeczki lub jakiejś zabawki ( tu uśmiecham się do PP, bo nasze wszystkie piłki oddaliśmy potrzebujacym pieskom). Dziś wykorzystamy pogodę na 100% na wspólnym spacerku i juz nawet chyba wiem gdzie pójdziemy - w nasze stare tereny spacerowe, tam gdzie chodziłam z Amorkiem. Trochę powrócą zapewne wspomnienia,szczególnie że w listopadzie mija kolejny smutny rok jak go nie ma :(
  12. O kurde, to ja jak zwykle w epoce kamienia... Moda minęła a ja się dopiero rozkręcałam. Mi tam małych piesków nie szkoda, jak doleci to jego strata. Już nauczyłam się jak katarynka powtarzać " bo mój odda!". co za oburzenie na twarzach tych ludzi że ja bestię taką bez kagańca itd. Gorzej że wczoraj do nas doleciał piesek pokroju molosa, jakieś 60kg i dośc fajna sportowa sylwetka i... spina. Pocieszałam tylko stojącą obok ciocię że Wald jets mądry i w takim układzie skapitalizuje a tamten ma kaganiec. Tylko nie wiem do końca co zrobił jego właściciel, bo podszedł do nas trzymając go za obrożę, zaczął gadać z drugim facetem, a psa puścił i zorientował się dopiero jak zaczął atakować Warchlinę... Z Amorem natomiast problem podbiegaczy nie istniał, bo nim podbiegać zdązył podbiec to już był w pysku i Am wycierał nim chodnik... Ale to były krwawe starcia, wolę te z Warchliną
  13. Hmm a z tym racja, choć równowaga musi być - ani nie ciućkiać ale też nie narażać na zbędne bakterie - takie moje zdanie ;) Z kwarantanną to wiadomo że nie da się sterylnie, szczególnie przy psach. Kiedyś nawet omawiałam temat z wetką i bardzo mi rozjaśniła podając jakie szczepy czego przynoszę ja na butach, jakie zostawia gołąb na parapecie, co jest na osiedlowym trawniku itd.
  14. Urocza ta suczka. A ja jak zwykle nie wiem co się dzieje, ale to nic , kciuki trzymam i tak :)
  15. To już nie kopać? Podbudowałyście mnie z tymi opisami niewybiegania ;) Kalyna - a psiaki nie mają problemów być zamykane w kojcach potem?
  16. To już nie kopać? Podbudowałyście mnie z tymi opisami niewybiegania ;) Kalyna - a psiaki nie mają problemów być zamykane w kojcach potem?
  17. Nie boisz się kontaktu młodego z obrożą przeciwpchelną? Wiem, że niby to foresto, ale ja bym tam pewnie na zaś zdjęła ;) Ryjówka pod wełnianym namiotem :loveu: :loveu: Hehe , już zaczyna to być standardem że ludzie wybierają najspokojniejszego pieska z miotu i ...wyrasta z niego diabeł. Dla porównania Wald w hodowli też był najbardziej myślącym i flegmatycznym psem, kiedy inne żarły ślimaki i patyki on siedział po kilka godzin w miejscu i wpatrywał się w pole za ogrodzeniem.... :siara: I wyrosło... No cóż, powodzenia :D
  18. A wiesz co mi to da jak zamknę ? Rozszarpie materac, wciągnie do środka jakąś firankę i poszarpie, obgryzie ścianę/szafę/podłogę. Przerobiłam. A pampers wyszedł dobrą stroną w formie regularnej watowatej galaretki (mniej więcej efekt taki jakby przemielić przez maszynkę stado meduz)... Dobrze bo się martwiłam. Za to inna sprawa że Warchlina strasznie chudnie... Wetka podejrzewa suki i możliwe bo nasza sąsiadka owczarka własnie rozpoczęła 1,5 tydzień cieczki. I z tego co poduważyłam to przychodzi się załatwiać pod nasz (a także jej) balkon w tym sławnym ogródku, a west dostaje obłędu pod jej drzwiami. Po Waldzie nie widzę jakiegoś podniecenia w jej kierunku.
  19. Jest przerozkoszny!!! Wybrażam sobie go jak dorośnie.... :loveu:
  20. Też miałam takiego gończego w parku, i pan też na wejściu witał nowych psiarzy z " uwaga, bo ten biały strasznie agresywny" , pomimo że biały się odsuwał za każdym atakiem a kaganiec mu ściągałam dopiero jak polała się z jego ucha krew... A przypomnij , młody kastrowany?
  21. phase - ręka nie jest usunięta, pies siedzi sam. Wiem że obroża wskazuje że jest "powieszony", ale... tak jak pisałam, trochę za mocno ścieśniłam mu obróżkę :D Chwalę mój pointer - wczoraj z tż się wyszalał wieczorem, a dzisiaj... Pracowałam do 14, i jak wróciłam to odkryłam w klatce but babci i ...brudny (czytaj obsrany i obsikany!) pampers, wyciągnięty niewiadomo skąd i ...wyżarty ze środka wraz z zawartością. Nie wiem jak jego organizm przetrawi taką ilość waty, ale mam nadzieję że nic mu nie będzie :look3: Do tego przed chwilą pożarł jakiś chleb , który też skąd się wziął choć nigdzie na wierzchu nie było... i po częsci moja wina, bo dzisiaj miałam powrót do domu - zapomniałam kluczy i kiedy wróciłam to piesek spał grzecznie, ale jak już mnie zobaczył to się wybudził i moje wyjście musiał zaakcentować...
  22. Majkowska

    Negra vel Kekła

    Natarczywośc , przylepnośc , poszczekiwanie - TO SAMO u nas!
  23. A ja będę jeszcze bardziej spóźniona - NAjlepszego!
×
×
  • Create New...