Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Kai jest słodziutki, ale ja nadal jestem za Ejdenem - za jego budową, postawą, idealną figurą, mądrymi oczami... Jak patrzę na te maleńtasy to tak myślę że chciałabym mieć, ale... jakby mi kto odchował :P
  2. ojojojej.... Co to się porobiło, że wirus wśród ludzi panuje to wiem, ale psiaki też bierze? Zginęłam trochę...to gdzie wy właściwie teraz jesteście?
  3. Przeczytałam temat i od razu pomyślałam o naszym hodowlanym miocie i spotkaniach mojego psa z braciszkami - niewtajemniczeni pytają czy to jest możliwe żeby w rodzinie panowała taka nienawiść i chęć mordu :D Jeżeli to dwa samce to może kastracja? To pomaga i to wiele,szczególnie jak jest ryzyko walk między psami. Sama widzę to po moim, że mimo że z natury uległy to im bardziej dojrzewa tym bardziej jest samczy. Coś logicznego, ale nieprzyjemnie się patrzy jak dwa pieski się nam na podwórku tłuką. Warczenia i ustawianie jest niegroźne, ale jakby już miało puść poważniej to wydaje mi się że dwa nabuzowane hormonalnie i mocne charakterowo samce są w stanie zrobić sobie krzywdę...
  4. Ale to o opłacie przy małym psie, nie ma powiedziane że pies nie musi miec kagańca. Choć i tak przeważnie nie ma bo jest malutki... U nas coś dawniej takiego było, więc mojego Amorka brałam właśnie na ręce. A ważył 15kg -wg przepisu miał mieć kaganiec czy nie? Kilka razy na siedzeniu jechał ze mną sznaucer średniak, też siedział mi na kolanach, tyle że miał kaganiec.
  5. Wald w domu uroczy i kochany, natomiast na spacerach coś nam nie idzie to wszystko, stale coś za nami goni i są spiny. Wczoraj wieczorem prześladował nas jakiś wielki rudy stary psiur, bez przerwy się mierzyły i gdybym miała innego pieska to pewnie by się skończyło interwencją u weta. Dziś podczas popoludniowego spacerku z dzidziusiem napadł nas owczarek. Ja z dzieckiem w jednym ręku, z plakatami (które wieszam zaginionemu psiakowi), a tu bydle w potwornej kolczacie leci do Waldka. Tż przestraszył się,a że on szybko traci kontrolę nad wszystkim to zamiast zareagować jak potrzeba powiesił (na obroży i smyczy) Warchlinę prawie że w pionie, a tamten elegancko nastawiał się do skoku i już widziałam jak mój piesek ginie tragicznie, dopiero wkroczyłam z potwornym wrzaskiem "ejjjj" i odpuściły sobie. Wieczorem nas napadł z kolei kundel od sąsiadki - wyleciał przed bramkę i cwaniaczył, ale już Waldka pusciłam luzem i spacyfikował, więc problemu nie było , za to sąsiadka oburzona jak fix, że czemu mój agresywny na smyczy atakuje jej biegającego po wsi kundla. Boże jakie to złe... I Srajonek. Wielka miłośc Kini, odwzajemniona. Zakochala się w choince i całymi dniami leży jako ozdoba tuż obok i podnieca się zapachem sosny. Natomiast Inka jakby nie istniała. Widziałam ją tylko raz pod łóżkiem...
  6. hmmm, to coś mało do nas wpadacie, bo jakos was z obecności nie kojarzę :P Bez teściowej jest cud miód, co swoje to swoje. Nie ma porówniania. Kinia wielka, a jaka sprytna, gada jak szalona i o swoje umie walczyć. Z ubieraniem Franka jest klęska - on rozszarpuje wszystko... jak sobie potrafi sam skasować smycz to cięzko żeby kaftanka nie ruszył. Ciocia, jesteśmy na wiosce, wpadaj na spacerek, sesja nam sie przyda, bo ostatnio z naszym sprzętem kiepsko. Obecnie służy mi komora, więc aż wstyd takie foty dodawać... Od wczoraj jesteśmy na wsi. Jak przyjechaliśmy śnieg leżał, ale szybko stopniał i jest błoto,w dodatku wieje jak diabli. Przeraźliwy wicher, do tego stopnia że wczoraj jak chciałam zjeść sobie obiadek na ławce przed domem to barszczyk mi porwało. Wald wiatrem zachwycony, tyle zapaszków z lasu mu nawiewa. Goni po działce jak opętany, dawno go tak euforycznego nie widziałam, skacze w górę na 2 metry, taranując wszystko co po drodze, nieopamiętana radość. Uszy mu powiewają na wietrze i trzęsie dupskiem , ale biega radośnie i zagania w pola, swoje ulubione, a w domu jeszcze przeplata dyskiem, szarpakiem i zabawkami...
  7. W typie chi to znaczy w typie chi. Jak to inaczej wyjaśnić ? - piesek który budową i wyglądem jest identyczny jak cziłka z tym że rodowodu nie posiada,miał rodziców pochodzących prawdopodobnie z pseudo, jest malutki i ciężko mu kupić kagańczyk,a z przewożeniem jest problem tego rzędu że nawet będąc pod pachą ( z zębami lub ich częsciowym brakiem) ktoś zawsze do niego łapki wepchnie i wtedy piesek kłapie, o co potem jest awantura bo jakże to pieska przewozić bez zabezpieczenia jak przepis jest. Jak byśmy tu sobie nie dyskutowaly to pies kaganiec ma mieć :)
  8. Nie ma? Moja znajoma ma psa w typie chi i niestety kłapie na ludzi i z tego co wiem to ten piesek ma kaganiec.Zapytam aż jej co to za wynalazek znalazła i gdzie. Tłumaczenie że pies nie ma zębów jest żadne - pies ma pazury, ma szczękę, nawet bez zębów zaatakuje,mój też nie miał zębów a jednak jak przyszło co do czego to umiał skoczyć i krzywdę zrobić, podrapać itd. W dodatku jak to stwierdzić że pies zębów nie ma? Na gębę raczej nie, wypadałoby zaświadczenie , a to już jest fatyga,wielu by nie poszło, a jeszcze więcej by kombinowało żeby bez tego kagańca jeździć (tak jak i robią kombinacje pt " mój pies ma chorą tchawicę [czy co innego] i nie może chodzić na smyczy ani w kagańcu"). W dodatku mało jest psów które nie mają ani jednego zęba. A czy uważacie kantar za dobrą formę zabezpieczenia psa w komunikacji? Bo zauważam że ostatnio haltery masowo zastępują kagańce i pieski latają sobie z otwartymi pyszczkami.
  9. Ale wtedy własnie magicznie ją zatyka i nie ma bata żeby wysikała w żaden sposób. Czuje presję czy co... W weekendy i popołudniami sikanie do nocnika wygląda wzorowo. Niesamowite...
  10. o kurcze, to trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie wszystkich. Ja ostatnio coś narzekałam na żołądek, teraz babcia biegunka, więc też podejrzewam wirusa. A my jesteśmy w martwym punkcie - Kinia ma ciągle brzydkie podkrążone oczka, bylismy u okulisty i tylko wzruszyła ramionami że to nic, że to małe dziecko, ale pro forma mamy zrobić jej mocz i krew. I tu zaczyna się pod górkę, bo to nasza druga próba łapania moczu i ciągle nie możemy, już dawno temu mieliśmy to skierowanie, więc zrobiłam natychmiast krew i miałam donieść mocz, nie doniosłam bo nie nasikała. Teraz już któryś z kolei dzień lata z workiem między nogami i ...nic. Nie wiem czy wyczuwa presję, nasze oczekiwania itd, ale za cholerę nic z łapania, za to w sobotę czy niedzielę rano siada zadowolona na nocniczek i sika po kilka razy.... Ba, nawet ojca dziś obsikała jak ją niósł do założenia pamperka po 2h chodzenia w worku...
  11. a reszta kiedyśtam, bo już jakością nie chcę razić.
  12. Czyż pointer nie wpisuje się cudownie w klimat pustynny ? ;) Mój piesek nie sępi, przecież to nie jest łakome wcale...
  13. Wald poszedł na wyścigi z chartami :D I dał radę udowadniając że jest nie do zajechania. Nie stał ani moment, nawet przy postojach szukał sposobu na siebie i żebrał o kanapki, przepijając wodą ze zmrożonego strumienia... Dopiero w domu było widać po nim odrobinkę zmęczenia - zupełnie niechętnie wstał na wieczorną fizjologię :D
  14. Oj tak, nie ma czasu na nic, też tego doświadczam. Jeszcze nie zaczęłam weekendu a już jego koniec... Więc , tak , melduję : Frank już zdrowy. Prawie, choć ciocia średnio zadowolona z całego leczenia (ze za dużo i za drogo), ale czuje się ok. Wczoraj na moment wieczorem zobaczyły się z Warchliną i tak łaziłyśmy szukając innego miejsca na spacery niż te cholerne okolice trucicielowe. Nie ma takich, gdzie Frank dojdzie bez uszczerbku na zdrowiu i będzie wystarczająco daleko żeby wrescie puścić spokojnie psy. Na szczęscie ten spacer bardziej można było zaliczyć do szybkiej fizjologii, więc mimo że psy na krótkich smyczach przy nogach to było całkiem miło. Choć był mały zgrzyt - przy cioci zaczynają rywalizować, więc raz zaczęło bulgotać,smycze się skrzyżowały i nim się obejrzałam , ciocia wypuściła z rąk smycz i stała krzycząc żebym trzymała Waldka i choć trzymałam to Frank za nami leciał fikając, ale szybko to opanowałam. Tak się dzieje niestety nie pierwszy raz, za to jak jesteśmy sami to o mnie nie rywalizują nigdy - widocznie jestem zbyt słabym elementem żeby o mnie walczyć :P:P Dziś natomiast wreszcie spełniłam pieska i byliśmy na spacerze dogtrekkingowym. Na Pustyni.Coś pięknego :) Dziś grupa była dośc spora : 4 pointery, 2 borzoje, koikerhondie (jak napisałam źle to mnie poprawić), karelski pies , toller, 12 letnia owczarka. Teren przepiękny, wszędzie piach, idealne do biegania, Wald był wniebowzięty, szczególnie że ten tydzień miał bardzo kiepski jak o ruch chodzi... Zdjęć mam 2 milirardy, moje plus jeszcze ukradnę :D Choć z moich jestem zadowolona średnio - aparat mi padł już na ament, przestał się otwierać obiektyw, komórka mi padła, ale dostałam na mikołajki nową i właśnie ją ogarniam, byłam wielce zajarana aparatem, ale efekty nie są jakieś specjalnie oszałamiające... Chyba ten aparat mi nie odpuści. Póki co tylko kilka , bo mnie technika przerosła i nie mam sił edytować tego i wgrywać naprzemiennie. Jutro może coś pokradnę z fb to będzie już z górki.
  15. Dobrze, dziewczyny, przepraszam w takim bądź razie za marnowanie waszego cennego czasu i myślę że nie warto mi już tu dmuchać do dymu, bo mi potem przykro a życie uczy coraz bardziej żeby się nie wp**** z dobrą intencją... Oceniacie ciut za szybko... Wszystko co obiecałam było prawdą, zapewne kilka osób tu za mnie poręczy, bo i wykupywałam pakiety , ogłaszałam, drukowałam i łaziłam za nieznanimi mi psami dniami i nocami jak nawiały, tymczasowałam itd. Nie rozumiem więc z góry negatywnego stosunku do mnie, to przykre, żeście mnie tak rozliczyły. Stwierdziłam że zamiast sobie w ciepłym domku siedzieć przy wigilijnym stole mogłabym się ruszyć i porozpowszechniać sprawę tego psa skoro będę w jednym miejscu co i on, napisałam że zrobię ogłoszenia i zrobiłabym, wydrukowała na dobrym papierze (tj takim który się na deszczu nie rozpłynie i laserowow), powręczała znajomym coby dalej ponieśli, i porozwieszała jak już tam będę. Nie sądziłam że w trybie natychmiastowym dostanę łatkę i amen... Mimo wszystko będę go tam wypatrywać, będę o nim mówić tam znajomym, a gdybym zobaczyła to dam znać.
  16. W tym momencie uraziłaś mnie nieco, tym tonem... Szczególnie że w sprawie Murzyna skontaktowałyśmy się, podałyście co zrobić i jak i jak będę tylko w tamtej miejscowości to zrobię co tylko dam radę, napisałam, że plakaty zrobię, wydrukuję i rozwieszę, porozgłaszam i porozglądam się. Owszem, chcę pomóc każdemu psu któremu choć trochę pomóc mogę i robię to też żyjąc, więc cóż w tym nienormalnego że interesuje mnie zebranie informacji na temat tego co się dzieje pod moim blokiem, gdzie sytuacja jest taka że może umrzeć mój własny i jedyny pies jeśli coś zeżre. Nie poczułam się miło...
  17. Jaka Led maobroze fajna :)
  18. Jesteś w stanie napisać imię tego psa? Chodziłam tam na wybieg, obawiam się że może to być któryś z naszych znajomych labków... 4 przypadki jednego dnia? O k.... Szok. A nie wiemy ile psów umiera i nie jest to zgłoszone, bo właściciele chociażby nie wiedzą że coś takiego jest... Fajnie że mamy dobrą policję :) Miło wiedzieć że sie jest bezpiecznym i można zawsze na nich liczyć.. Czy psiarze naprawdę muszą działać sami na własną rękę?
  19. Kurde, weszłam w temat i zgłupiałam, teraz nie wiem jak z psem spacerować, a może niegłupio jest dać psu różnorodność a nie popadać ze skrajności w skrajność?
  20. Matko... Słyszałam o tym od cioci, myslałam że to jakaś przedawniona sprawa... Kurcze zastanawiam się, czy władze nie mogłyby założyć jakiegoś monitoringu na wybiegu?? Może by się dało? Albo choć napisać że obiekt monitorowany- może by odstraszyło chama co rzuca to. A czy o innych wybiegach cos wiadomo- np ten na Prądnickiej lub Dywizjonu 303? I lotnisko - my tam chodzimy, ale też słyszałam że tam rzucają...
  21. a cooo,to nie jest normalne u dojrzałych dominujących samców? :evil_lol: Ten typ tak ma i będzie miał ;) E, co jak co ale Warchlina jest porządny wujek i nie wyrywa z rączek, dopiero jak spadnie , zostanie porzucone lub wsadzone do psiego pyska, to uznaje możliwość konsumpcji. Za to nie pojmuję czemu dostał takiego fizia na punkcie zbierania świństw z ziemi, regularnie co spacer coś wchłania i żadne "puść czy zostaw" nie wchodzi w grę, łyka i tyle widzieli... :niewiem: dawniej wystarczyło się skonsultować wzrokiem i już było wiadomo co zrobić... Chyba wie doskonale że jest taka a nie inna sytuacja i wygląda na to że kagańcujemy się do odwołania jakimś chamskim plastikiem, bo wszyscy wkoło podnoszą hałas że trują psy już wszędzie... taaak, bulwa jest niezwykła, kochana, pasuje nam jak znalazł, a my pasujemy jemu :) Na owczarusia, a właściwie jego właściciela byłam zła, bo facet sobie stanął między psami i zaczął wyczesywać go i rzucać kłaki oczywiście na ziemię... Frank już wiedział co z tym zrobić, więc nawpieprzał się kłaków, a potem w domu żygał i umierał. Ostatnio zaczynam bardzo być cięta na psiarzy. Chyba przechodzę w drugą grupę czyli "mamuśki z bachorami "... Niestety, jako psiarz i matka z dzieckiem widzę cały temat - psiarze robią chamstwo, a potem dziwota że ludzie źle na niewinne psy patrzą : wszystkie trawniki zasrane (a spróbuj upomnieć czy grzecznie zasugerować żeby pozbierać!!!!), paniusie się oglądają i idą dalej albo udają że zbierają, psy się wpuszcza tam gdzie nie wolno, latają te kundle bez kagańca i ujadają na ludzi {a nie nie on się tylko boi, kompleks maleńkości}, chodnikiem przejśc nie można bo strach jak leci pies do nóg i ujada, na placyku zabaw wieczorem są zloty piesków żeby się na ogrodzonym terenie wybiegały, oczywiście kupek nie robią, bo przecież pieski się nie załatwiają a to dzieci sobie srają i sikają tam... Tragedia. Ostatnio na placyku zabaw zastałyśmy na środku na kauczukowym podłożu aż 3 gówna psie, aż niemiło wchodzić z dzieckiem, piasek ojszczany, smród, pokopane dziury pod ławkami... Nieee, szok. Jedyny piesek który mieszka u mnie w klatce też podlewa barierki i rogi ścian z naszą wycieraczką włącznie, o 2 w nocy leci na spacerek z ujadaniem (bo piesek jest szczęśliwy, weściki tak mają że szczekają), sra nam pod balkonem...A pani do mnie sie uśmiecha i zwala na niego całą winę, oj niedobrasek. Powoli przestaję się ludziom dziwić że nienawidzą psów, że wszystko dla psów jest zabronione i wszędzie są zakazy wejścia na tereny zielone, a jak się nie ogrodzi zakazanego terenu to się przed psami nie uchroni.... Nie wiem czy mam kryzys, pozbyc sie psa (albo dziecka ;)) czy czas zostać Strażnikiem Teksasu i gonić chamów z woreczkami... Tak poza tym ... miałam wspaniały dzień ;) Tyle ludzi kochanych do mnie dziś przyszło, pamiętając o jutrzejszym mikołaju i każdy coś mi podarował, jakiś mały podarek, czekoladkę czy nawet bombonierki.... Wzruszyłam się. Takie to miłe, nawet teściowa o mnie pamiętała i przywiozła prezenty. Ja też naszykowałam paczuszki i jutro będę wręczać, zapowiada się przyjemny dzień :):)
×
×
  • Create New...