-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
[IMG][url]http://i61.tinypic.com/fxrpdz.jpg[/url][/IMG] Terapia kotem. [IMG] [url]http://i62.tinypic.com/1jnps7.jpg[/url][/IMG] Terapia słońcem. Ojojoj! Coś nie tak z rozmiarem!
-
[url]http://i61.tinypic.com/fxrpdz.jpg[/url] Terapia kotem. [url]http://i62.tinypic.com/1jnps7.jpg[/url] Terapia słońcem. Ojojoj! Coś nie tak z rozmiarem!
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='erka'][B]Czy ktoś wziąłby na dt malutkiego szczeniaczka wyrzuconego w windzie? [/B]Pikuś w nowym domu:). [IMG]http://i61.tinypic.com/6g99it.jpg[/IMG][/QUOTE] No, Pikuś ma zdecydowanie lepiej niż miałby u pani Wiesi w Chotomowie! Bardzo się cieszę. -
Znowu zapisało się dwa razy. Przepraszam!
-
Wiem, wiem. Przecież mam ślepego Kajtusia. Tyle, że on ślepł bardzo powoli, stopniowo i zdążył się nauczyć różnych moich komend, które ułatwiają mu poruszanie się, a Misiowi stało się to nagle. Ale i on coraz lepiej funkcjonuje - esseliv forte wyraźnie mu służy, skóra jakby się uspokajała i żołądek też. Boi się sam schodzić ze schodów, ale gdy go biorę na smycz, bardzo sprawnie je pokonuje. Cieszę się, że nie stracił do mnie zaufania w wyniku tej strasznej podróży do okulistki, inaczej chyba bym nie dała rady. Ja też przypuszczam, że to nie tylko wzrok, bo i węch mu trochę nawala. Ale idzie ku lepszemu. Przede wszystkim znika ta nerwowość i miotanie się bez sensu. Hej, jak mam wstawiać zdjęcia, kiedy image shock żąda ode mnie pieniędzy? Nie chce mi się nic w nich ładować. Może jest jakiś inny sposób? Chciałam Wam pokazać, jak Misio wygląda w chorobie.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Kolejny poduszkowiec! -
Czasem jest zagubiony, jakby nie słyszał skąd dochodzi mój głos, kręci się trochę bez sensu, wpadając na przedmioty, nie trafia w drzwi i to mnie martwi. No ale przecież nadal nie widzi. Nie drapie się, ale skóra nie wygląda zbyt dobrze. Staram się go uspokajać, bo się trochę denerwuje, że jest taki niesprawny, ciągle mam nadzieję, że to jednak przejściowe. Staram się nie tracić nadziei, chociaż czasami ogarniają mnie poważne wątpliwości, czy aby to nie jest coś w głowie. Tfu, tfu, odpukać!
-
Winna Wam jestem raport ze stanu zdrowia Misia. Otóż po nocy poświęconej rzyganiu, następnej robieniu rzadkiej, wodnistej kupy (to wszystko na korytarzu!) nastał poranek świętego spokoju. A to dzięki lekowi na biegunkę pod nazwą Taninal produkcji Herbapolu (polecam!) oraz kapsułkom Esseliv forte na wątrobę. Forma się wyraźnie poprawiła. Chociaż oczy jeszcze nie widzą, ale już nie wyglądają tak strasznie, jak na początku. Zakrapiam to lekarstwo przeciwzapalne, które przepisała okulistka. Moja okulistka (znowu mnie podejrzewają o jaskrę. Już byłam na nią leczona 20 lat temu, potem stwierdzono, że jej nie mam. Przez te dwadzieścia lat nic się nie zmieniło: mam lekko podwyższone ciśnienie w gałkach ocznych i ani śladu schorzenia w dnie oka) powiedziała, że zapalenie błony naczyniowej to choroba, z której się wychodzi, tak więc jest nadzieja. Misio wyraźnie się ożywił, bawi się piłeczką (chociaż jej nie widzi, ale wytrapia węchem), zaczął szczekać, kiedy ktoś się kręci na ulicy lub kiedy pod płotem pojawiają się dziki, ogólnie zachowuje się coraz bardziej normalnie. No a apetyt ma MONSTRUALNY! Zjadłby konia z kopytami, gdybym mu takowego dostarczyła. To chyba dobrze, prawda?
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
No ja nie wiem, czy to jest dobra strategia. Jak się patrzy na te przygarnięte przez Was psy, roześmiane, rozbawione i szczęśliwe, to trudno uwierzyć, że są biedne i potrzebują gwałtownie pomocy! Co Wy im zadajecie, że tak szybko zmieniają się z kłębka nieszczęścia w promieniejące radością istoty? -
Węgielkasowa! Nie widziałaś Misia po tej podróży do okulisty. Blisko, nie blisko, trzeba go wsadzić do auta, a to dla niego zdecydowanie za dużo! Może za jakiś czas zdecyduję się na te badania krwi, chociaż straciłam całkowicie wiarę w wiedzę weterynarzy, a przede wszystkim w ich uczciwość i szczerą chęć niesienia pomocy. No może za wyjątkiem sobie samym dzięki świńskim pieniądzom, które robią na biednych, chorych nic nierozumiejących zwierzakach. Na razie Misiowi potrzebny spokój i dużo miłości, jest tak przerażony niewidzeniem, że nie mam sumienia męczyć go czymś innym.
-
Kochane dziewczynki! Zważywszy na to, co Misio przeżył w związku z wizytą u okulistki (kiedy wreszcie wczesnym rankiem wysiadł z samochodu (czy raczej ja go siłą wyciągnęłam) zaczął po omacku sprawdzać, dokąd go wywiozłam. Zachowywał się jak obłąkany, mimo ślepoty latał po ogródku i wąchał, wyraźnie nie dowierzał, że jest u siebie. To samo powtórzyło się potem w domu. Dopiero piłeczka trochę go uspokoiła. Wczoraj niemal cały dzień spał), postanowiłam dać mu całkowity spokój. Żadnych więcej weterynarzy, żadnych antybiotyków, sterydów czy diet wegetariańskich. Znajomi stwierdzili, że przed leczeniem Misio był w lepszej kondycji niż po. Macie rację, że również kieleckie leczenie obciążyło jego organizm - Misio jest po prostu totalną porażką weterynarii. Dlatego będziemy sobie żyli spokojnie tyle, ile jest nam pisane być razem. Zajrzyjcie do wikipedii pod hasłem "uveitis" (zapalenie błony naczyniowej) przeczytacie opis tej choroby - źródła są tak liczne, że trzeba by nie wychodzić od weta, a i tak by się nie dotarło do sedna sprawy. Ani Misio ani ja nie mamy po prostu na więcej siły. Co ma być, to będzie. W końcu Kajtuś też nie widzi, co nie przeszkadza mu być wesołym, zadowolonym z życia pieskiem. Przyzwyczaił się do swoich ograniczeń, wypracował bezkolizyjne metody poruszania się, nauczył różnych słów, które pomagają mu się poruszać w ciemności. Misio też się nauczy. Na razie będę mu zakrapiać te lekarstwa, które dostałam od okulistki, dawać witaminę b complex, bo to mu jednak pomaga na skórę, ale to by było na tyle. Nigdy więcej weterynarzy!
-
W piątek wieczorem Misio oślepł. Ogromne, nieruchome źrenice, ropa w kącikach oczu i wpadanie na meble. Był przerażony, podobnie zresztą jak ja. Dziś byliśmy u okulisty (jedna z pań lekarek u sławnego Garncarza). Oto opis badania: W obu oczach objawy zapalenia błony naczyniowej oka, obrzęk tęczówki, przesącz zapalny w ciele szklistym i komorze przedniej oka. - Nie widzi przez ten "przesącz, czyli płyn zapalny, który zgromadził się w gałce ocznej. Problem polega na tym, że z tego samego powodu pani doktór nie widziała nerwu wzrokowego i nie mogła stwierdzić, czy ten stan zapalny już go uszkodził, czy jeszcze nie. Powód takiego stanu rzeczy: zły jakaś choroba, która toczy organizm. Może to być choroba serca, nerek, wątroby, skóry itd. Dopóki nie znajdzie się przyczyny i jej nie wyleczy, nie ma co liczyć na poprawę stanu oczu. Poszukiwanie źródeł choroby mieliśmy zacząć od dermatologa. Niestety Misio do tej pory nie opuścił samochodu po wyprawie do okulisty, jest tak zestresowany, że ledwo reaguje na jakiekolwiek bodźce, obawiam się więc, że raczej jutro o 20.00 nie wtłoczę go ponownie do samochodu. (Poszłam zobaczyć co się dzieje - śpi. Niech odeśpi ten stres.) W związku z tym zamierzam udać się z nim do pani Ewy i zażądać wykonania wszystkich możliwych badań, które pozwolą określić w miarę precyzyjnie, co mu naprawdę jest i leczyć to, co trzeba. I tu liczę na Waszą pomoc, ponieważ po dzisiejszym doświadczeniu jestem o 170 zł uboższa, a była to tylko wizyta u jednego lekarza + trzy rodzaje kropli. Dermatolog życzy sobie 120 zł. Po prostu nie dam rady.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
W mojej wsi jest onek o imieniu Zeus. Pasowałoby do tej wyniosłej, surowej miny i skupionego, oceniającego wzroku (Mimo klapniętego uszka). -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='savahna']Albo Bari??????:p (ten kto ma więcej znaków zapytania ten wygrywa:eviltong::eviltong:) Szybka decyzja szefostwo,bo jak znajde chwilę to go dzisiaj ogłoszę. Irenasowa z tym siwym pysiem to nie jest do końca takie oczywiste Linssi i wegielkowa by mogły coś na ten temat powiedzieć.;);)[/QUOTE] A co? Też mają siwe pysio i niewiele lat? -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Cudne to klapnięte ucho! Ale cztery lata? Z takim siwym pyszczydłem? Oj, coś mi się nie wydaje. -
Co to znaczy "nadmiar", jeśli te witaminy są rozpuszczalne w wodzie i wydala się je z moczem oraz potem (nigdy nie spotkałyście człowieka, który pachnie witaminą B, bo mu wychodzi przez skórę?)? Aha, tak a propos - psy z niedoborem witamin z grupy B są szczególnie podatne na kleszcze. Z tego co wiem, te padalce (nie ubliżając padalcom!) szczególnie nie lubią tego zapachu! W związku z powyższymi wątpliwościami pozostaje mi jedno: podawać Misiowi tabletki, tak jak zaczęłam (nie będzie łatwo, bo on też tego zapachu nie lubi i wykręca się, jak może), i zobaczyć co będzie. I tak jak dotąd nikt nic lepszego nie wymyślił. Będę Wam donosić, jak się sytuacja rozwija.
-
[quote name='devoner']irenas mnie się coś kojarzy,że witamina B u psów prawie wcale się nie wchłania i dlatego moja suka dostawała w zastrzykach,zapytajcie może jakiegoś weta[/QUOTE] To dlaczego sprzedają ten preparat Vitamin B complex, który można kupić w Krakwecie? Czyżbyśmy żyli w aż tak zakłamanym świecie? A może weterynarze tak twierdzą, bo zastrzyki z pewnością drożej kosztują niż tabletki? Komu wierzyć??? Robię się coraz bardziej cyniczna, jak widzicie.
-
Najlepiej podawać B complex, bo inne witaminy z grupy B także są potrzebne, a ponieważ są rozpuszczalne w wodzie, się je wysikuje po prostu. Z tego też powodu (przynajmniej zgodnie z ulotką w opakowaniu) nie można przedawkować. (Noo, jakby się pożarło całe opakowanie za jednym zamachem, to nie wiem...). Ja daję Misiowi tak jak dorosłemu człeku - 5 tabletek na dobę. Wiem, że witaminy B są BARDZO bolesne w zastrzykach, ale podawane w kiełbasce w postaci tabletek jakoś przechodzą (mimo specyficznego zapachu). Nie odtrąbiajmy jeszcze zwycięstwa, zobaczymy, jak sytuacja się będzie rozwijała w miarę podawania leku. Aż się boję myśleć, że to może być takie proste. A dlaczego żaden wet nie wpadł na witaminę B?... Opakowanie B complex kosztuje w aptecec 4, 20 zł. Może jestem cyniczna, ale to powinno chyba wystarczyć za wyjaśnienie. Poczytajcie sobie o samych witaminach na [url]http://www.volharddognutrition.com/vitamin-b-complex.html[/url] (w języku obcym angielskim), a u nas można nabyć ten preparat BEAPHAR Vitamin B Complex przeznaczony dla zwierząt na przykład w Krakwecie za 17 zł 90 gr. To jest w płynie i służy także dla ptaków, kotów, psów i wszelkiej innej niewielkiej gadziny. A przy okazji chciałam Wam zasugerować, żebyście brały taki problem pod uwagę za każdym razem, jak będziecie miały do czynienia z kolejnym zaropiałym łysolcem, ale widzę, że nic już nie muszę sugerować. Boję się tylko, żeby moja radość i nadzieja na definitywne rozwiązanie problemu nie okazały się przedwczesne.
-
Muszę Wam opowiedzieć pewną historię. Otóż 25 lutego zerwałam kartkę z kalendarza opatrzoną datą 24 lutego. Na ogół nie czytuję tego, co napisano na odwrocie - za drobny druk - ale tym razem coś mi kazało przeczytać. Widzę - Witamina B6. Czytam - historia odkrycia tej substancji, do czego służy i w końcu: niedobór: stany zapalne skóry, łojotokowe zmiany na twarzy, itp., zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym (apatia, napady drgawek). O kurcze! Przecież to opis dolegliwości Misia toczka w toczkę! (Zmiany łojotokowe ma na pysku i za uszami z braku twarzy). Myślę sobie: sprawdźmy, czy to tylko dotyczy ludzi. Ależ skąd! Gdy chodzi o psy dochodzą jeszcze alergie na pchły, wypadanie włosów i zębów. Nawet to, że z Misia zrobił się taki albinos to też niedobór witaminy B6!!! A cóż wywołuje niedobór tej witaminy? Po głodzie, który przeszedł w pierwszym domu, dieta wegetariańska, kortyzon, antybiotykoterapia. Matko przenajmilsza! Przecież to dokładnie to, czym od blisko półtora roku był traktowany mój ukochany Misiolec! Muszę Wam powiedzieć, że to odkrycie mną wstrząsnęło. Trzymajcie kciuki, żeby się okazało, że rozwiązanie jego problemów jest takie proste. A tak przy okazji
-
O kurczę! Ja tu choruję i nie zaglądam do wątku, a jestem potrzebna! Niestety, jak już napisałam, dopadło mnie jakieś dziwne choróbsko: gwałtowne ataki kaszlu + totalna niemoc, i na pewno 21 bym nigdzie nie pojechała, bo leżałam martwą kawką. Wczoraj to bym pojechała, bo mogłam góry przenosić, a dziś znowu padłam. Psiapsióły miały stawiać bańki, ale za późno wróciły z miasta i nie miałam sumienia ich ganiać. Jeśli mi się nie poprawi - operacja zostanie przeprowadzona jutro. Bardzo przepraszam, że tak nawaliłam. Co do kleszczy to są ZAWSZE! Nie przeszkadza im ani mróz ani wiatr, byle było jasno. Słońce nawet przy -25 stopniach wyciąga je na powierzchnię. Mam problem natury pedagogicznej: dzisiaj Misio ugryzł Dziunię w łapę. Fakt, wyżerała mu jedzonko, ale on wcale nie chciał go jeść! Moja komediantka ciągnęła rzeczoną łapę za sobą jakby ją co najmniej odgryzł, łkając głośno. Ale nie myślcie, że przestała na niego szczekać i warczeć, kiedy się zbliża do JEJ jedzonka! A ponieważ jestem chora, bardzo mnie męczy ta ich wrogość. Nic to, pójdę spać, może do jutra wydobrzeję. Mimo wszystko polecam się na przyszłość z podróżami. PS Jako, że znowu padłam, nie poszłam do weta, ale skoro Misio gryzie swoją współtowarzyszkę niedoli, chyba nie jest chory, co? Czy psy cierpiące na babeszjozę aktywnie bronią michy? Nie wydaje mi się.
-
Mokra i posklejana też, ale ogólnie jest jej mało. Nadal nie jestem pewna tego kleszcza, wydaje mi się, że spojówki Misia są za blade, po 9-ej wybiorę się do znowu do weta. Jedno takie wredne zwierzę promenowało mi się wczoraj po ręce (utopiłam bez litości, oczywiście!). One się mnie nie imają bo... jestem za zimna! Zawsze mam nieco ponad 35 stopni C, a one podobno lubią tylko gorące kobiety. I dobrze, nie żal mi tego. Choć raz oziębłość się do czegoś przydaje.:evil_lol:
-
Ta ziemia to była na działce, na której niedawno ścięto wszystkie (co na to polskie prawo?) drzewa. Podejrzewam więc, że w ziemi mógł być jakiś olej, smar czy inne chemiczne świństwo. Dziś znowu nie jemy, ale to chyba dlatego, że na kolację jest biały serek. A nie przepadamy za nim. Skórna sytuacja też jest widoczna na powyższym zdjęciu, trzeba się tylko trochę dokładniej przyjrzeć - jest marna. Misio szykuje się stanowczo do odgrywania gigantycznego grzywacza chińskiego, bo niemal jest łysy. Włosy wychodzą mu na potęgę. Między ostatnią i przedostatnią kąpielą była zdecydowanie za długa przerwa, nawet mu się zrobiły dwie takie ranki jak przedtem. Chociaż teraz drapie się zdecydowanie rzadziej, właściwie można powiedzieć, że wcale. Następną kąpiel zrobię mu w poniedziałek lub wtorek, potem znowu za tydzień i zobaczymy. Ta wczorajsza to była na pół gwizdka, nie miałyśmy szansy go porządnie wymasować, bo się położył i już, ale ogólnie mimo wszystko jest jakby lepiej, bo się nie drapie i nie robi sobie ran. A chociaż jest taki na wpół łysy, wzbudza powszechny zachwyt: niedawno jakiś pan spytał mnie jaka to rasa, taki śliczny pies!
-
[IMG]http://imageshack.com/a/img138/9866/lja5.jpg[/IMG] Przedwczoraj Misio nie popisał się w kąpieli! Jakoś go wsadziłam do wanny, ale potem odmówił wszelkiej współpracy. Nie dość, że pokazał mi zęby (sic!), kiedy usiłowałam go wyjąć, bo sam nie chciał się ruszyć, to uwalił się na dnie i trzeba go było podsuszać, kiedy brzuch i pupsko moczyły się jeszcze w wodzie. Dopiero hasło "idziemy do domu" ruszyło to cielsko z posad. No ale niepotrzebnie się wyzwierzam na biedaka, bo potem okazał się, że po prostu źle się czuje: nażarł się ziemi (dlaczego psy to robią?) i bolał go żołądek. Przestał jeść, zrobił się strasznie apatyczny, aż się przestraszyłam, czy jakiś kleszcz go nie dopadł. Na szczęście nie - po zastrzyku przeciwbólowo - rozkurczowym zjadł kolacyjkę, zasnął spokojnie, a dziś rano śniadanie. Jeszcze nie jest bardzo wesoły, ale jest nadzieja, że to się zmieni.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Mag.da muszę wyrazić zachwyt nad Twoimi zdjęciami. Zakochuję się w każdym z prezentowanych psiaków, a duża w tym Twoja właśnie zasługa. Zazdroszczę Ci takiego talentu jak cholera!!! Aha, a pod Warszawą jestem jeszcze ja. Jakby był jaki problem z dowiezieniem z Warszawy pod wskazany adres - służę swoją osobą i Pandzią. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='wegielkowa']irenasowa, bogaty wdowiec, z wielkim domem, na emeryturze.... o co się Ciebie rozchodzi, co w tym odrażającego?[/QUOTE] No właśnie. Bogaty wdowiec na emeryturze z wielkim domem i skłonnością do alkoholu. Tak go przynajmniej przedstawiłaś. Nie wiem, może to intuicja, ale wzbudził moją głęboką niechęć. Ale nie powiedziałaś w końcu, co z Barym. To mnie bardziej interesuje niż bogaty wdowiec z alkoholowym problemem.