Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Nie wiem jak Ty, miły Konfirmie trzydziesty pierwszy, ale ja kaszkę mannę uwielbiam. Jednak zawsze mam wyrzuty sumienia, jak ją jem, bo to wyjątkowo tuczące danie. Jeśli Ty też ją lubisz - korzystaj z okazji, że możesz to robić bezkarnie. A swoją drogą, co to za krwiożerczy dentysta? Naprawdę inaczej się już nie dało? W każdym razie bardzo współczuję, bo ból zębów to jedno z gorszych ludzkich doznań. A wracając do kaszki manny - stosuję ją jako środek nasenny. Zawsze, gdy nie mogę spać do 2 czy 3 nad ranem robię sobie właśnie kaszkę mannę z cukrem i .... natychmiast zasypiam. Ciekawe, dlaczego. Chyba w zupie mlecznej nie ma nic takiego, co by usypiało. Może to jakieś głęboko ukryte, a bardzo pozytywne wspomnienie z dzieciństwa?
  2. OO! Wszyscy sIę przenieśli do Lerki? A my tu nadal jesteśmy. Dzisiaj Szerlok zaprzyjaźniał się z Dingo - siedmioomiesięcznym mieszańcem z rasy natolińksiej (kiedy tam mieszkałam, zaczęto budować metro - no chyba ponad 20 lat temu - i psy, które pilnowały budowy wytworzyły swoistą "rasę": beżowe, krótkie futro, czarna mordka, raczej duże ciało). Psiaczek podchodził do żywiołowości Szerloka z pewną taką nieśmiałością, ale skoro jego pani spuszcza go już ze smyczy, to z pewnością niedługo będą ganiać razem jak wszystkie inne szczęśliwe psiaki.
  3. No to teraz masz i chybzik. Jak chcesz być tajemnicza - używaj. To jeszcze opowiem inną historyjkę. Moja Mama też była Kujawianką. Do Warszawy zawitała w 1945 roku. Nie wiem, kiedy to dokładnie było, ale wybrała się do sklepu, bo zabrakło jej... kubaby. Myślicie, że napotkała jakieś problemy z zakupem? Wcale nie. Miała szczęście i trafiła na pobratymca, który od razu podał jej.... no co takiego? Ano ziele angielskie!
  4. Chybzik (lub hybzik, nie przysięgnę) = składzik, schowek, kanciapa. Ładnie prawda? Całuski dla Lerki. Rozumiem, że już zdrowa?
  5. Pekinczykowata "domna" tak jak "moja" Fredzia. Ale jak zagroziłam, że oddam do schroniska, to kiedy znowu im uciekła do mnie do ogródka, czym prędzej ją zabrali. Czyli jednak chyba im zależy. Taką mam przynajmniej nadzieję. A jeśli chodzi o psy zjadające wszystko, jak leci, to chyba wystarczy kilka godzin na śmietniku we wczesym wieku, żeby trauma odcisnęła się na całe życie. Moja Tajga, która w wieku 5 tygodni o 21.00, zimą została zostawiona na śmietniku w Natolinie, bo się nie sprzedała "na dołku", też była odkurzaczem. Przypuszczam, że to właśnie z tego powodu, bo nigdy potem jej jedzenia nie brakowało. Przeczytałam Waszą rozmowę o łałoku. To typowo krzyżówkowe słowo, znajm je, bo namiętnie zorwiązuję jolki, a tam pojawia się średnio raz na zeszyt. Jeśli chodzi o gwary i regionalizmy, to moja kuzynka kujawianka jest mistrzynią w tej kwestii. Namawiam ją, żeby te wszystkie sformułowania spisywała, bo to zginie niedługo kompletnie, ale jej się jakoś nie chce. Najbardziej lubię słowo "chybzik" ( a może "hybzik"?). Ktoś wie, co to jest?
  6. Kwitnie podbiał!!! To jako antidotum na śmieci.
  7. Wiesz, ale w tym lesie nie są tylko śmieci z libacji koło jeziorka. Takie też. Wyraźnie jednak zostały wywiezione jakieś odpady poprodukcyjne czy coś w tym rodzaju. Nie sądzę, żeby po tym, co zostało wyrzucone, nie można było dojść, kto to zrobił. Wczoraj akurat w telewizorze mówili o tym problemie, gdzieś (ech, skleroza!) montują kamerki, żeby ten proceder powstrzymać. Ciekawa tylko jestem na ile to się okaże skuteczne. Kwestia śmieci jest międzynarodowa. Rozmawiałam o tym z moją angielską siostrą, która tuż za domem ma drogę "techniczną". I czego tam nie ma! Tylko dziada i baby brakuje. Z tym, że ja sobie nie przypominam, żeby na angielskiej wsi były takie dzikie wysypiska. Co mnie raczej zaszokowało to starannie przycięcy żywopłot stanowiący granicę dwóch pól. To już chyba przegięcie w drugą stronę. A wywóz i składowanie śmieci stają się coraz droższe, tak że łatwo sobie z tym problemem nie będzie i w przyszłości.
  8. Ejże, a byłaś jedyną osobą po 40? Bo trudno mi w to uwierzyć. Tempo iście zabójcze, obawiam się, że raczej mało kto wszystko zapamiętał. Tak jak to opisujesz, równie dobrze można było dać materiały i zaprosić na egzamin, bez tego strasznego pośpiechu. Ja przepraszam, ale nienawidzę się spieszyć. Od razu dostaję wewnętrznej drżączki. Teraz taka moda - ma być super szybko. A dokąd to tak się spieszymy? Czy przez to coś się zmieni na lepsze? Z mojego doświadczenia wynika, że wręcz odwrotnie - żyjemy w czasach totalnej bylejakości. A jak mawiała pewna pielęgniarka - umrzeć zawsze zdążysz. No i czy takie zmęczenie naprawdę jest konieczne? Chyba nie oszczędzali na wynajmie sali, bo z tego co mi powiedziano, kurs odbywał się w siedzibie TOZ-u. Widzę też, że organizatorzy nie za bardzo liczyli się z kursantami spoza Warszawy. To niezbyt uprzejme z ich strony. Dobrze, że chociaż ludzie byli fajni. Zawsze jakiś dodatni plus. Masz anielski charakter, że to wszystko Cię nie wkurzyło. Cieszę się, że dużo się dowiedziałaś i że jesteś zadowolona. Ja nie wiem, czy bym była. No ale mimo to zamierzam zrobić ten kurs w maju - czerwcu. o ile oczywiście nic się do tej pory nie zmieni. Marudzę, co? Pojechaliśmy dziś do Buchnika (to taki las nad Wisłą na granicy Jabłonny i Warszawy). Piękne stare drzewa, uroczyska, wszystko bardzo tajemnicze i dzikie, aż dziw, że coś takiego znajduje się tylko 20 km od wielkiego miasta. Ideał? Ależ skąd! Ogormne, wielkie śmietnisko! Uciekliśmy stamtąd po pół godzinie. Nie byłam w stanie patrzeć na sterty starych opon, gruz, jakieś rolki folii itp. itd. Pewno dlatego jestem taka wpieniona. Taka piękna okolica i taki syf!
  9. No panie kursantki! Czekamy na relację. Czy już możemy się do Was zwracać per "pani inspektorko"?
  10. Mój drogi Konfirmie trzydziesty pierwszy! Wszystkiego naj, naj, nalepszego z okazji imienin.
  11. MarysiuO trudno powiedzieć. Wygląda podobnie, chociaż wydaje mi się, że tamta była jaśniejsza, ale mogę nie mieć racji. Najlepiej chyba zadzwonić do schroniska w Nowym Dworze, co prawda nie wiem, czy ją w końcu zabrali, ale moja znajoma nie odbiera telefonu, więc nie mogę potwierdzić czy zaprzeczyć. Będę starała się ją złapać w ciągu dnia i jeśli nie uda się potwierdzić w schronie, albo jej tam nie będzie, trzeba będzie pójść do Tereski i zobaczyć "naocznie".
  12. Jakie Kaja ma zabawne ust korale! Trzymam kciuki, żeby to nie było żadnego poważne choróbsko.
  13. To może ja po nie po prostu przyjadę? Z gadziną zrobimy sobie wycieczkę, poznasz wreszcie przedmiot niniejszego wątku oraz diabła tasmańskiego. Co Ty na to?
  14. Prawo, czyli religia ludzi niewierzących, jak mawia mój siostrzeniec - filozof. Czasami zastanawiam się, czy prawo dla ludzi, czy ludzie dla prawa i wychodziu mi, że to drugie. Kompletnie się nam ten świat zaplątał. A wracając do donki - kiedy poprosiłam panią z gminy, żeby nie zawozili jej do Józefowa, bo tam jest okropnie, pani urzędniczka zrobiła mi wykład (obrażonym tonem), że nie ja będę decydować o tym, dokąd oni wożą bezdomne psy. Gadała na ten temat z dobrą minutę, podczas gdy wystarczyło powiedzieć, że mają umowę podpisaną z Nowym Dworem (gdzie podobno jest znacznie lepiej).Jesteśmy okropnym narodem.
  15. Prze[raszam, pomyliły mi się przyciski i zacytowałam sama siebie!
  16. Bueeeee! Nie będę inspektorką TOZ-u razem z Konfirmem i Malagos! Pan prezes zdecydował, że jestem za mlodą towarzyszką. Będę mogła startować dopiero w maju - czerwcu. A Wy kiedy zostałyście członkiniami? Bo mnie się wydaje, że też niedawno, czy się mylę? A teraz historia od której wszystko opada już nie z szelestem, ale z łomotem. I to głośnym. Otóż do mojej znajomej przybłąkała się donka. Stareńka, chudzieńka, głucha, ślepawa, z guza na sutku leje się paskudztwo - po prostu groza. Przy czym sunia milusia, zero agresji, taki duży przytulas. Znajoma nakarmiła i pojechałyśmy do wetki, z nadzieją, że pomoże. Stwierdziła, że choroba nowotworowa w bardzo, ale to bardzo zaawansowanym stanie, że nie wiadomo, czy ta chudość to z niedożywienia, czy z choroby i właściwie należałoby ją uśpić, ale ona tego zrobić nie może, bo jakby się znalazł właściciel, mógłby mieć pretensje. Znajoma, która groszem nie śmierdzi, przeraziła się kosztów ewentualnego sprawdzania jaki naprawdę jest stan suczki i żalu (niedawno musiała uśpić swoją donkę) i nie zdecydowała się jej wziąć. Zadzwoniłyśmy do gminy. Przyjechali, obejrzeli, powiedzieli, że to musi być pies znajomej, skoro nałożyła jej obrożę i smycz (przecież jakoś musiałyśmy ją dotransportować do weta!) w związku z czym oni jej nie wezmą. Podobno poszli pogadać z sąsiadami, żeby sprawdzić, czy to nie pies znajomej. A przyjechali dużym samochodem z krzyżem - czyli na ratunek. Przypomniała mi się zaraz historia psa znalezionego przez MarysięO. Dlaczego w Polsce każdy jest uważany za oszusta lub przestępcę?
  17. Jesteś bardzo kochana, ale to trochę daleko. Szafki poskładam sama - uwielbiam takie roboty, tyle że czasem muszę zajrzeć w metrykę, bo oczy już nie te, sama wiesz, jak jest. Pomoc mi będzie potrzebna do powieszenia szafek, bo ważą więcej niż ustawa przewiduje, ale o to poproszę sąsiadów - mają zdecydowanie bliżej! Swoją drogą wagą to te szafki przypominają te z czasów słusznie minionych. Ciekawe czy to świadzy o ich dobrej jakości, w końcu kiedyś nie robiło się rzeczy jednorazowych, tak jak teraz.
  18. Magdasie kochany! A ja Ci wysłałam odpowiedź na Twoje pw. Nie dostałaś?
  19. 1. Melduję, że udało mi się dojechać do Warszawy i niniejszym jestem towarzyszką opiekunką zwierząt, inspektorką TOZ in spe (po sobocie, jak rozumiem). 2. Nutusiu, Tobie zaś melduję, że dokonałam przelewu na konto, które mi przysłałaś. A teraz padam, bo całe popołudnie składałam szafki kuchenne. Udało mi się złożyc 1 3/4 (bo bez drzwi). Oj, nie zarobiłabym na chleb w ten sposób! A jako, że padam to dobranoc.
  20. Nastąpiły pewne perturbacje. Myślałam, że kurier przyjedzie wczoraj, a tu niespodzianka! Będzie dzis dokładnie w godzinach urzędowania TOZ-u! A to pech! Czyli wyprawa do Warszawy odbędzie się jutro, mam nadzieję, że to niczego nie zmieni. Doniosę w każdym razie, jak sprawy się mają.
  21. Moje drogie Makowianki! Jutro idę się zapisać do TOZ-u, na kurs też w zasadzie mogę, jeszcze pani Kapelewska zapyta prezesa, czy aby na pewno w takim ekspresowym tempie można, ale raczejt ak. Wygląda na to, że się zobaczymy w sobotę na sesji wielce naukowej! Bardzo się cieszę.
  22. Oczywiście, że to pójście na łatwiznę. Tak jak w ogóle nasza tendencja do zakazywania różnych rzeczy i karania bez opamiętania. Bo tak najłatwiej. Edukacja zajmuje czas i wymaga wysiłku, a komu by się chciało? Najłatwiej zakazać, a jeśli ktoś tych rozlicznych zakazów nie respektuje - ukarać. A propos kupa... A co zrobić z człowiekiem, który uwalił kupę pod drzewem tylko po to, żeby Szerloczek mógł się umazać? Czy taka kupa jest dozwolona? Tutaj ucierpiał pies (no może raczej ja, bo musiałam te smrody zmywać. Szerlok był zachwycony swoimi perfumami). To co, zastrzelić jegomościa? Albo dlaczego pies bez smyczy jest gorszy od jeepa na ropę, który smrodzi i truje na całą okolicę? Nie mówiąc już o hałasie i szybkości z jaką jeżdzi. Kto jest bardziej niebezpieczny? A tu następny przykład bezmyślności. Znajoma przysłała mi zdjęcie plakatu przeciwko Walentynkom, "Pamietaj! Walentynki to obca tradycja!" Na obrazku widnieje rysunek dziewczyny z napisem na koszulce: "Walentynek nie biorę". O ile mi wiadomo to Walenty był świętym katolickim, a Noc Kupały to święto pogańskie. Czyli co, to Stowarzyszenie na Rzecz Tradycji i Kultury, które się pod tym podpisuje (abstrahuję już od błędów ortograficznych. Po polsku w tytułach tylko pierwszy wyraz pisze się dużą literą) nawołuje do powrotu do pogaństwa? W katolickim kraju? A fe! I tak dalej i tak dalej. Polecam Wam lekturę kryminałów Miłoszewskiego. Pełno tam diagnoz na temat Polski i Polaków, wyjątkowo trafnych.
×
×
  • Create New...