-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
No właśnie. Co słychać dobrego? -
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
irenas replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Oglądałyście "przygarnij mnie" na TVP2? -
No, ja bym tego gwizdu ślicznym śpiewaniem nie nazwała. Nawet myślałam, że ktoś mnie przedrzeźnia! Ale najważniejsze, że wszystko co śpiewa, w jakikolwiek sposób by nie było, zwiastuje wiosnę. Tak trzymać. I listków już coraz więcej, na razie na krzakach, ale i drzewa zaraz się obudzą. A co to za "bycie sobie w szpitalu"? Brzmi groźnie. Pokroili Cię? Wiesz, że chirurdzy uwielbiają swoją robotę. Nawet mnie kiedyś jedna pani internistka uprzedzała, wysyłając do naczyniowca: "Tylko niech pani uważa, on każdego chce kroić". W każdym razie trzymam kciuki za Twoje zdrowie i szybki powrót do formy. Zwierzęta i rolnicy czekają, pamiętaj! Święta można obejść na różne sposoby - ja na przykład zamierzam dużym łukiem, chyba że mi się nastrój radykalnie poprawi. Szyby umyję, jak się zrobi naprawdę ciepło i będę w formie (w której ostatnio też nie jestem, to chyba wiosenne przesilenie). Cieszę się z wiosny, ale jednocześnie martwię - zaczną się tabuny dzieciaków na rowerach jeżdżących po ulicy zygzakiem, rozhisteryzowane mamusie, które na widok psa na krótkiej smyczy i w kagańcu wołają z daleka "nie ugryzie?", małolaty na quadach, panowie przeżywający drugą młodość na motorach i inne tego rodzaju przyjemności. A na dodatek budowlańcy rzucili się w mojej wsi do roboty, już postawili jeden ogromny (spróbujcie kupić mały domek na rynku wtórnym!) bliźniak, jeden trochę mniejszy dom jednorodzinny, a teraz zaczynają chyba.... Pałac Kultury, po wykopach pod fundamenty sądząc. I to wszystko jedno obok drugiego, praktycznie na kupie. Po prostu groza!
-
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
irenas replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
A "nieskromne" zdjęcie pokazuje, jaka Lerka czuje się bezpieczna w domu! Żeby tak cały brzuszek wywalić na wierzch, to naprawdę trzeba być pewnym, że nikt krzywdy nie zrobi. I Ty chcesz ją oddać, Konfirmie31????! Przecież ona tego nie przeżyje. -
Jak chcecie sobie poprawić humor, to zajrzyjcie tutaj: http://kobieta.onet.pl/onet-na-czterech-lapach-oto-nasze-zwierzaki/recw7x
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ufff! Tak trzymać, mileńka! -
A jakie logiczne! Mój uczulony na wszystko siostrzeniec, kiedy był malutki i chciał mieć zwierzątko, wiedząc, że sierść uczula, wymyślił sobie WĄŻA. Logiczne? Jeszcze jak. Dostał żółwia, który zresztą do tej pory pałęta się po domu. Ma pewno ponad 40 lat, bo siostrzeniec już mocno dorosły, a zwierzę przy zakupie już kilka latek miało. A tak przy okazji... Nie wierzcie, że żółwie są powolne - kiedy jest gorąco i zbliża się burza, lata po domu jakby miał propelerek w pupie. Wracając do naszej rozmowy o gwiżdżących ptakach. Sprawdziłam: szpak jest czarny w kropki, kos czarny, a wilga jaskrawo żółta z czarnymi skrzydłami. Czyli to, co widziałam nie było żadnym z nich. Ha! Tajemnica przyrody.
-
Zauważyłaś, że ZAWSZE kiedy człowiek umyje okna, pada deszcz? Natura bywa złośliwa. Wczoraj istotnie było przepięknie, a dziś popaduje - szczerze mówiąc wolałabym, żeby spadł przyzwoity deszcz i podlał ogródek, bo jest sucho. A zebranie chociaż było z sensem? Moje ostatnie w życiu (przysięgłam sobie, że już nigdy nie pójdę na żadne zebranie i tego się trzymam) było w spółdzielni mieszkaniowej ze 20 lat temu i trwało w sumie 15 godzin (3 razy po 5). Zniechęciło mnie do tego zjawiska na całe życie. A u mojej Mamy w czasie zebrania wspólnoty mieszkaniowej panowie tak się pożarli o kształt rurek (!!!), że jeden z nich... umarł na zawał. Brzmi jak głupi kawał, ale to prawda. Wracając do przyrody. Czy wiecie, jaki ptak wydaje taki właściwie ludzki gwizd? Już drugi raz przechodziliśmy z psami koło sosny, na której właściciel działki zamontował domek lęgowy i zaskoczył mnie ten właśnie "ludzki" dźwięk. Zupełnie jakby ktoś wołał psa. Na gałęzi siedziało coś wielkości szpaka lub kosa, takie jasno szare lub beżowe. Na tyle na ile z tej odległości widziałam kolory.
-
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
irenas replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Dobrze mieć małe mieszkanie, kiedy przybywa lat. Ja mam ten własnie problem z moim domkiem. Rozglądam się powolutku nad czymś mniejszym (i tańszym!). Tyle, że żal mi będzie zostawiać znajomych i fajnych sąsiadów. Pocieszam się, że fajni ludzie są wszędzie. Do bloku już nie wrócę! Ja też robię powolutku porządki, a wtedy moje zwierza (no może oprócz Kajtusia, który musi być w tym samym pomieszczeniu co ja) wyprowadzają się bardzo obrażone do ogródka. Szczególnie Dziunia nienawidzi przestawiania mebli. I tak dobrze, że już się nie boi miotły, tak jak na początku. Musiała nią dostawać po łbie, bo sam widok tego instrumentu wywoływał w niej paniczny strach. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ja też. Biedne te bezdomniaki, spadają na nie wszystkie nieszczęścia świata za niewinność. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i Kaja wyzdrowieje. -
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
irenas replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Nawet nie wiesz, jakie to zabawne, kiedy niezbyt duży pies ma ogromny głos. Buba, basetka mojej sąsiadki, Eli, tak właśnie ma. Ilekroć otworzy pyszczydło - a robi to bardzo chętnie i często - wydobywa się z niego głęboki, basowy szczek, jakby to był największy pies świata. Śmieszy mnie to nieodmiennie za każdym razem. I w pewnym sensie za każdym razem tak samo zaskakuje, jednak człowiek ma wdrukowane pewne stereotypy: duży pies - potężny głos, mały pies - głosik. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Dopytuję o stan zdrowia Kai. Ona bardzo podobna do Pomidorowej złapanej przez Konfirma31 w Makowie. Tylko, że tamta już po sterylce i wygląda na to, że już wyszła na prostą. Martwię się o Kaję, jakoś mi szczególnie przypadła do serca. -
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
irenas replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Dziękuję! Nareszcie wiem, jakiej rasy był mój pierwszy pies, zwany Rudym. Też był heelerem, z tym że IDENTYCZNYM pod względem barwy. Tylko ogon trzymał inaczej - na sztorc - i nie podgryzał w pięty. Krowami się nie interesował, za to one owszem - chodziły za nim po łące z nosami przy jego ogonie, co niemal go nie doprowadziło do zawału! -
Tfu, tfu... Ale taka kiepska passa nie może trwać wiecznie. Jest słońce, robi się coraz cieplej - będzie dobrze! Szerlok na spacerze tak się rozbrykał, że usiłował zaprosić do zabawy każdego, kto przechodził. A była to pora "iścia" do pracy. Jak się możecie domyslić, nie każdy był z tego powodu szczęśliwy, chociaż muszę przyznać, że radość Szerloka była tak wyraźna i zaraźliwa, że nikt mnie nie op...
-
O matko! Zatkało mnie z wrażenia. Dopiero dziś trafiłam na makowskie bezdomniaki (nie pytajcie, dlaczego, bo sama nie wiem) i jestem pod ASTRONOMICZNYM wrażeniem. Dziewczyny słów brakuje, żeby Was opisać i nazwać! Konfirmie, co ja Ci będę mówić - jesteś debeściara jakich mało!
-
Wiecie, to jakaś czarna seria w moim otoczeniu: ja z podbitym okiem, mój sąsiad, Stać, potłukł się przy rąbaniu drzewa (chyba siekiera pociągnęła go do tyłu), a mąż mojej kandyjskiej przyjaciółki przewrócił się na spacerze z wnuczką i połamał sobie żebra. No, ale pechowi i czarnym seriom mówimy stanowcze NIE, może więc i to się skończy. No a poza tym, jak się zacznie prawdziwa wiosna, to wszystko inne zejdzie na drugi plan. Będzie tylko słońce i młode roślinki.
-
Ja się martwię nie bez kozery. Pamiętam interwencję mojej znajomej w sprawie rotweilera trzymanego w kojcu na betonie przy 35 stopniach upału (w budzie musiało być z 50). Właściciel ganiał ja po polach, wyzywał od najgorszych, mnie zaś gonił samochodem i zastraszał robieniem zdjęć mojego domu (to Wam już chyba opowiadałam). Może gdybyśmy miały legitymację inspektorek byłoby lepiej, chociaż na takiego prymitywa słowo pisane pewno też nie działa. Tylko w łeb! Odczynianie uroków strasznie skomplikowane! Dziękuję Grażynko za propozycję podarowania świeżego jajka, ale chyba uwierzę, że limit pecha się wyczerpał na jakiś czas i zrezygnuję. Co nie przeszkadza, że jak pogoda się poprawi (co ma podobno zrobić już we wtorek), z przyjemnością znowu się do Ciebie z wizytą wybiorę. Bezinterewsowną, nie po jajko. A słyszałyście o Parysie, któremu dorobiono nos i łapkę? Dziennikarz tak się dziwował, że implant psu zrobiono. A czemu niby nie? Pies tez człowiek.
-
A jak to się robi? Jajko mam. Ale zimno! WyszliŚmy na spacer koło 7.30 i nas po prostu zmroziło. Czy u Was też spadł śnieg? I też tak wieje? Podobno to tylko taki wybryk odchodzącej zimy (której w zasadzie nie było). Mam nadzieję, że to prawda, cała jestem stęskniona za ciepłem. A dlaczego Wasza sobota była nerwowa? Opowiedz, jeśli to dotyczy interwencji, o której już wspominałaś. Bardzo jestem ciekawa, jak to się odbywa.
-
Dzień minął pod znakiem walki z kanalizacją. Skończyło się na wezwaniu pogotowia hydraulicznego. 100 zł. Pół godziny później wszystko zaczęło się od nowa - woda wyciekała wszystkimi otworami możliwymi za wyjątkiem otworu do szamba. Znowu pogotowie hydrauliczne. To samo zresztą. Tym razem przyjechał większy samochód, z większą maszynerią i zapłata była większa - 200 zł. W sumie 300. No ale hydraulik wyczyścił rury pod ciśnieniem, dodał jakiejś "chemii" i na razie wygląda na to, że jest ok. Jeszcze nie sprzątnęłam łazienki do końca, bo a nuż... Powiem Wam tylko, że zawsze musi być jakaś wisienka na torcie: kiedy zabrałam się za zbieranie wody z podłogi, pękło sitko w wiadrze do mopa! A w Legionowie i Jabłonnie znalazłam tylko jedno takie wiaderko (jak mam to rozumieć???) No czy to nie jest jakiś urok???
-
No tak, ale minęło kilka lat, myśmy nie odmłodniały i komfort jest nam bardziej potrzebny niż przedtem. Własnie wsadziłam w odpływ pod wanną sprężynę ręczną, ale weszła do samego końca bez oporu, to znaczy zator musi być jeszcze głębiej! Kurcze blade! A na dodatek pękła drewniana deska sedesowa. Ktoś rzucił na mnie urok, czy co?
-
Moje kochane! Oko wygląda coraz lepiej, zastosowałam metodę lansowaną przez pewnego chirurga (wiele lat temu spadłam z roweru i gwizdnęłam twarzą w drzewo. Jak widzicie, jestem zaprawiona w bojach!), która wzbudza ogólne zdumienie: nie wolno przykładać do stłuczenia niczego zimnego, żadnych noży, łyżek czy woreczków z lodem, ale CIEPŁE przedmioty. Ręcznik zmoczony w dobrze ciepłej wodzie, na przykład. Jak pomyślicie, to całkiem logiczne. Niska temperatura powoduje, że krew się ścina i nie może się wchłonąć, czyli mamy siniak na kilka tygodni. A po ciepłym, nieskoagulowana krew może się wchłonąć szybko. Rezultat - to co rano było ciemno sine, teraz jest już tylko ciemno różowe i pewno szybko zniknie. A na dodatek ciepło łagodzi bół! Ale ponieważ nieszczęścia chodzą parami, dzisiaj zatkała mi się rura odpływowa i po włączeniu zmywarki oraz pralki w zlewie, umywalce w łazience i w wannie pojawiła się bruda woda. Dużo brudnej wody. Musiałam rozmontować wannę, a tam... powódź! Teraz wsypuję do odpływu pod wanną co się da i wlewam czego się nie da, żeby rozpuścić ten zator, który musiał się tam wytworzyć. Jutro spróbuję sprężyną, chociaż tego ustrojstwa nie potrafię obsługiwać, bo jakieś takie długie i samowolne. W ostateczności pozostaje pan Jacek z elektryczną sprężyną za 150 zł. Już raz mnie ratował z opresji. Konfirmie, jak Cię ludzie przyjmowali w czasie tej interwencji, o której wspominasz na wątku Lerki? Szczerze mówiąc, tylko to budzi mój niepokój, nie chciałabym dostać kłonicą przez łeb (chociaż potrafię sobie radzić z siniakami). A tak poza tym gratuluję zdania egzaminu i zwracam Szanownej Pani uwagę, że samam siebie Pani nie docenia! Poprawka! Też coś.
-
Jednego oka, co dodaje pikanterii. Tak jak mówiłam obudziłam się z głębokim fioletem w kąciku oka, teraz już nad górną powieką rysuje się gustowny cień. Jakbym chciała się sama tak pomalować, to by mi pewno nie wyszło. Skąd u psów taka mania, żeby zawsze się kłaść w przejściu i to w poprzek? Gdyby Dziunia się akurat nie ruszyła, nic by się nie stało, ale musiała wstać, akurat w momencie, gdy ją mijałam i dosłownie wplątała mi się między nogi. Jedno jest pocieszające - nie mam osteoporozy. Tyle razy się przewróciłam czy mocno uderzyłam w życiu i jak dotąd (odpukać!) nigdy nic sobie nie złamałam. A Szerloka będę chyba pokazwyać w cyrku za pieniądze: wyniósł dziś na spacer zielonego dinozaura, gdzieś na polu go rzucił, bo zajęło go coś innego. Mówię mu: idź poszukaj zabawki. A on w tył zwrot i za chwilę przynosi dinozaura w pysku. Po prostu geniusz!
-
To może jednak były bernikle, bo wyraźnie przelotne. A okulary zaczęłam nosić dopiero po czterdziestce, tak że nie mam doświadczeń z młodości z nimi związanych. Ale rozumiem, że jak człowiek ma mało lat to i na ogół mało pewności siebie, natomiast dużo różnych obaw i strachów. Ale zdarzenie z Szerlokiem i Małą było naprawdę zabawne. Nutusiu, paczuszka do mnie dotarła. Bardzo dziękuję. Jednak następnym razem sama się po nią pofatyguję, bo naszej poczcie do końca wierzyć nie można - ukruszył się kawałeczek jednego wazonika. Da się przykleić, ale zawsze to szkoda. Swoją drogą trzeba się było postarać, przecież tak dobrze to było zapakowane! Dzisiaj Szerlok pokazał, że przyjaźń przyjaźnią, ale od mojego terenu wara! Borys (harotwaty) wracał ze spaceru ze swoją pańcią, podleciał do furtki, więc jak głupia otworzyłam ją, żeby psiaki mogły się pobawić. Szerlok owszem wybiegł, ale tylko po to, żeby przydusić Borysa do ziemi, żeby mu brońpanieboże do głowy nie strzeliło próbować wejść, albo co. Nie był wcale agresywny, wyraźnie pokazywał mu o co mu chodzi - moje, nie zbliżać się. Jak ich odprowadziłam trochę dalej, zaczęli się bawić w najlepsze. Skoro już sprawę zdaję z dzisiejszego dnia: Dziuńka o mało mnie nie zabiła. Ciągle mi włazi pod nogi i dziś się jej udało. Lotem koszącym poleciałam na drzwi. Skutek - gula na czole, stłuczony nos i broda. Przeleciałam przez pusty korytarz, nie było się czego przytrzymać, stąd takie straty. Z mojego doświadczenia (już raz spadłam ze schodów na czoło) wynika, że od jutra będę miała mocny makijaż. Na czole siniaki nie bardzo gdzie mają rozwijać skrzydła, schodzą więc na oczy. No ślicznie. Znowu będę musiała przysięgać, że mnie stary nie leje.
-
Dzień dobry! A propos Szerloka chodzącego bez smyczy. Wczoraj w lasku spotkaliśmy Małą (opowiadałam Wam o niej. Jej państwo, a zwłaszcza jeden z synów, wypruli z siebie flaki, żeby sunię, wziętą ze schronu w Józefowie z tyfusem i nosówką, doprowadzić do zdrowia). Wspomniany syn był z sunią i dziewczyną. Szerlok od razu poleciał w ich stronę, przywarował w nadziei na zabawę, a tu... Mała została porwana na ręce i wstawiojna za płot posesji (w budowie), koło której stała! Szczęka mi opadła ze zdumienia! Pytam młodego człowieka, dlaczego się tak zachowuje, teraz on z kolei zbaraniał i mówi "A, to pani! Myślałem, że to jakiś obcy pies". Moje zdumienie się tylko powiększyło, bo byliśmy od nich jakieś 10 - 15 m, a z tej odległości chyba można poznać człowieka i psa. Można, jeśli się nie jest krótkowidzem! Okazało się, że młody człowiek okulary nosi tylko do samochodu. A na spacer z dziewczyną już nie. To się nazywa próżność! Potem oczywiście zaczęła się szalona gonitwa i rozstaliśmy się w uśmiechach. Mam nadzieję, że piłka wreszcie znajdzie amatora. Jakby co, to mam tu jeszcze dwie duże lanki (ważą tak z kg każda!), którymi też żaden z moch psów nie chce się bawić. Życzę udanych rodzinnych spotkań, a Tajgę szczególnie ucałujcie ode mnie - też miałam suczkę o tym imieniu, tyle że była miksem rotweilera z onkiem. PS Dziś rano tuż nad naszymi głowami, na tyle nisko, że było widać kolor, przeleciało stado gęsi. Były szare! Bernikle??? Bywają u nas?
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
irenas replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ojoj, biedne te zwierzaki! Życzę Kai szybkiego powrotu do całkowitego zdrowia i znalezienia dobrego domu.