Faustus
Members-
Posts
413 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faustus
-
[quote name='ulvhedinn']Powiem paskudnie, gówno prawda. Gówno prawda, że usypianie, po dwóch tygodniach, dwóch dniach, usypianie psów starych, a nawet ślepych miotów czy innych psów na zasadzie selekcji jest w najmniejszym chociaz stopniu sposobem na rozwiązanie problemu psów bezdomnych. Więcej- to system który nie tylko nie rozwiązuje daloekosiężnie probelmu,a le wręcz generuje większy przyrost psów, a za tym idące większe mordowanie. I nie kurde, nie nazywajcie tego eutanazją- to po prostu bezduszne zabijanie. [/QUOTE] Nazywam to tak jak to widzę. Dla mnie to eutanazja. Dla Ciebie bezduszne zabijanie. Za dużo emocji kobieto, za dużo... [quote name='ulvhedinn'] Taki system po drodze prowadzi do odczłowieczenia naszego stosunku do zwierząt, do usprawiedliwienia i zabijania i "wymiany psów na nowe", i do usprawiedliwienia własnego porzucania psa, takie umywanie rąk. A do tego generuje świetne zarobki - dla hycli, dla pseuduchów, dla zabijających. [/QUOTE] A widzisz dla mnie to jest kwestia odpowiedzialności za coś co się "stworzyło". [quote name='ulvhedinn'] Bo dopóki te psy są, to są wrzodem na dupie urzędasów, i są zgryzem dla osób prozwierzęcych. I jest bodziec, żeby coś robić- bodziec do sterylizacji, bodziec do promowania adopcji, bodziec do walki o zmianę warunków itd. A jak pieski znikają- jest ślicznie, czysto, ładne, czyściutkie boksy i jakoś łatwo zapomnieć że ten piesak zaraz, też czyściutko pójdzie do bozi. [/QUOTE] Nikt nie napisał, że eutanazja to super rozwiązanie. Nikt też nie napisał, że z radością na twarzy wbijałby igłę psom. To nie jest proste rozwiązanie. To jest odpowiedzialne rozwiązanie. [quote name='ulvhedinn'] I prosze nie gadać bzdetów, że się nie da. Na przykładzie Wrocka- dzięki wolontariatowi, promocji adopcji i sterylkom w ciągu ostatnich nastu lat udało się zmniejszyć ilość uśmierceń w schronie z ponad pół tysiąca do poniżej pięćdziesięciu rocznie!!!! Psów siedzących długo jest bardzo mało, praktycznie nie ma psów siedzących "całe życie". Warunki są niezłe a nawet dobre. Owszem, psów jest kilkaset, ale to sa psy "rotacyjnie", miesięcznie obrót to ok 300 psów.... Padnięć, zagryzień tez jakoś nie ma wielu. [/QUOTE] I widzisz....kolejny przykład pt 50 siedzi w schronie i marnieje, ale za to ten 51! Nooo to się nam udało! Patrzcie, da się niedowiarki?! Psa uratowaliśmy. Jednego! ;) [quote name='ulvhedinn'] A dla złych schronisk przyzwolenie na zabijanie będzie generować prostą patologię- zgadzać się jedynie na jednorazowe stawki za odłów, chrzanić warunki, bo po co, skoro i tak pójfdzie do piachu, szybko zabijać i mieć jak największy przerób. I generować kolejne psy, nawet produkując szczenięta......[/QUOTE] To czysta dywagacja. Nie wiesz jak by było. Przypuszczasz. Ponadto...taaak teraz jest bosko. Cudownie wręcz ;)
-
[quote name='sleepingbyday'] co do usypiania psów w schronach z powodu, ze im źle, to jestem za, pod warunkiem, że postulujący sam wybiera psy do uśpienia i samodzielnie, osobiście je usypia.[/QUOTE] Jeśli sądzisz, że miałoby to spowodować zmianę mojego myślenia to się mylisz. Ponadto dość wybiórczo czytasz: psy nie miałyby być "wybierane" tylko byłby to określony czas. [quote name='Macia']Paru %? Zależy jakie schronisko. U nas adopcji jest dużo. Psy mają osobne boksy i są leczone. A w złym schronisku to, że będzie można usypiać psy nie spowoduje poprawy stanu kolejnych.[/QUOTE] I super, że u Was jest dobrze. Tylko powiedz mi skąd w większości schronisk przepełnienie? I te przepełnione to są złe? Bo przepełnione? Czy mało zaradne bo nie mają setek boksów (na stronie choćby krakowskiego schronu jest prawie 500 psów do adopcji) ?
-
[quote name='Macia'] A usypiania psów po jakimś czasie w schronisku nie rozumiem i nigdy się nie zgodzę na to. Mamy w schronisku psy, które dopiero po dłuższym czasie znajdowały dom i nie wyobrażam sobie uśpienia dorosłego, zdrowego i przyjaznego psa, bo zajmuje boks za długo.[/QUOTE] No właśnie. I tak z czystej ciekawości...ile psów kończy swój żywot w schronach po wielu latach cierpienia, wycia, chorób, pogryzień, będąc psychicznie i fizycznie okaleczonych w imię tego, że paru % psów uda się znaleźć domy stałe.
-
[quote name='waldi481']Cytat: ) DT które działają na zasadzie zarejestrowanych domowych schronisk (taki powiedzmy odpowiednik rodzinnych domów dziecka) finansowanych przez państwo, a jednocześnie często kontrolowanych -koniec cytatu ----------------------- Państwo Polskie to państwo,które stale cierpi na brak pieniędzy jestem pewna,że nie byłoby ich również na takie finansowanie..Kontrola?Naprawdę w to wierzysz?W Polsce?Gdzie prośba o założenie psu kagańca wywołuje dzikie awantury kontrolę wpuściłby taki dom tymczasowy?No chyba,że kontrolujący weszliby w towarzystwie antyterrorystów... Usypianie psów,które nie znajda domów?To byłoby dopiero pole do nadużyć... Usypianie psów..Jak leci?To zlikwidujmy schroniska zaraz i nie będzie problemu..Zlikwidujmy domy dziecka-koniec problemów,zlikwidujmy domy starców..Nie będzie problemów...I wreszcie wszyscy będą szczęśliwi... Elżbieta[/QUOTE] Pisałem o tym, że u nas sporo jeszcze myślenia z poprzedniego systemu.... O ile się nie mylę to schrony są finansowane przez Państwo. Więc nie widzę wielkiej różnicy do kogo ta kasa miałaby trafiać. Kontrole? Nie wpuszczają raz: może się zdarzyć, przypadek losowy. Nie wpuszczają drugi raz: ostrzeżenie. Nie wpuszczają trzeci raz: zamykamy kurek z pieniędzmi. Proste? Gdzie widzisz pole do nadużyć przy opcji usypiania psów, które nie znajdą domów? I jeszcze jedno: (odwracając kota ogonem ostatni akapit) trwajmy w tym jak jest. Jest naprawdę świetnie ;) A porównanie do domów dziecka czy starców: żałosne.
-
[quote name='Macia'](...)I nie wiem jakim cudem mieliby opłacać wszystko samodzielnie.[/QUOTE] Najlepiej aby nie mieli. Dla dobra zwierzaków. Serio. Zgodzę się że jeśli staje przed nami jeden, konkretny zwierzak to trudno mu nie pomóc. Tyle, że póki co DT plus akcje przewożenie psów z przepełnionych schronów rozwiązują problem doraźnie. Tu i teraz. Rozwiązują go na tyle skutecznie, że nie wywiera to presji na rządzących, bo....jest kiepsko, ale nie aż tak kiepsko, aby się tym konkretnie zająć. Według mnie tu należy sobie zadać pytanie nie o to co teraz, jutro, za miesiąc z konkretnym DT czy schronem. Ale co za 5 co za 10 lat. I jakkolwiek by to nie było trudne to lepiej przestać myśleć o tym pojedynczym bidulku z proszącym spojrzeniem, ale pomyśleć o psach w Polsce globalne. Niestety dopiero bardzo zła, a wręcz krytyczna sytuacja w schronach zagwarantuje to, że ktoś się za to w rządzie weźmie na poważnie. Sorry ale dla mnie sytuacja DT nie jest normalną sytuacją. A w każdym razie nie w tej formie. Normą są dla mnie relatywnie luźne schrony, plus (ewentualnie) DT które działają na zasadzie zarejestrowanych domowych schronisk (taki powiedzmy odpowiednik rodzinnych domów dziecka) finansowanych przez państwo, a jednocześnie często kontrolowanych przez inspekcje. Niestety u nas to marzenie ściętej głowy. Za dużo jeszcze w głowie mamy pozostałości z poprzedniego systemu. Ja osobiście nie widzę nic złego w zarabianiu na profesjonalnie i godnie (dla zwierząt) urządzonym prywatnym schronie (czy domowym, czy publicznym). Widzę jakieś tam światełko nadziei, które w dużej mierze może za parę lat upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Mam na myśli dwie ustawy: jedną (jak wiemy mocno skopaną) tą która poskutkowała rejestracją dziesiątek nowych stowarzyszeń hodowców psów i kotów. I drugą tą którą ma być nowelizacją jej (swoją drogą ktoś może podrzucić jej projekt? Może być na priv). Myślę, że finalnie doprowadzą do tego, że schrony będą coraz bardziej zasiedlane przez psy ekhm....rasowe ;) Czyli jednocześnie takie, którym stosunkowo łatwiej znaleźć nowy dom. I ta druga "pieczeń": sądzę, że wiele nowych stowarzyszeń padnie. Bo pojawią się psy rasowe, bądź w typie w "obrocie wtórnym" i to za darmo. Przy czym: ja dalej obstaję przy tym, że najlepszym rozwiązaniem jest ustawowo regulowany okres przetrzymywania psa w schronisku. Jeśli nie znajdzie domu w przeciągu tego okresu: humanitarne uśpienie.
-
[quote name='Berek']Ulv, to pewnie okropnie zabrzmi, ale... coraz bardziej mi się wydaje, że coś w stylu, a'la, circa about :cool1: trzeba by było zrobić, żeby ogarnąć cała tę sytuację którą mamy w Polsce. [/QUOTE] Dokładnie tak. Tyle że nie ma opcji by to przeszło w Polsce. Z wielu powodów: między innymi dlatego, że dla zbyt wielu osób jest to doskonały interes, aby obecny stan trwał. Kolejna sprawa: raczej nie ma opcji by jakikolwiek rząd poszedł w tym kierunku. Bo to sondażowy strzał w stopę. Ponadto...już widzę te akcje, petycje, oskarżenia, inwektywy. Jak już pisałem u nas lepiej, aby pies męczył się przez pół życia, chorował fizycznie i psychicznie, wył w schronie. Bo zawsze znajdzie się dogocioteczka, która powie "ale przynajmniej żyje". Jak dla mnie: gratuluje takiej moralności ;)
-
FiGa z całym szacunkiem ale Tobie nic do tego, kto jaki zegarek nosi. Nosisz kiepski, bo kasę na psy przelewasz: Twoja kasa, Twój kiepski zegarek, Twoja sprawa. To że ktoś pomaga psom nie daje przepustki do tego, by mieć prawo komentować. Tym bardziej, że akcja jest publiczna i jawna. A to że ludzie widzą bezsens tej akcji to dość oczywiste. Widzą bo maja rozum, oprócz tylko patrzenia na wszystko emocjami. Widzisz...co do jednego masz rację to forum to forum miłośników psów. Tylko weź pod uwagę, że słowo "miłośnik" jest bardzo pojemne. I w jednym forumowym worze są osoby, dla który oznacza to relacje z jego własnym psem aż po osoby jeżdzące do Rumunii po psy ze schronu. Ponadto co chyba najważniejsze. Nikt tutaj nie napisał słów typu: dobrze tak psom niech giną, powybijać te psy itd Zerknij tutaj: [URL]http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Tragedia-w-Bukareszcie-Glodn******-zagryzly-4-letniego-chlopca,wid,15957438,wiadomosc.html?ticaid=111562[/URL] Na dole pod artykułem masz forum wp. Poczytaj i zobacz różnicę między tym co mówią przypadkowi ludzie, a tym co jest na dogo. Rozumiesz różnicę? Tutaj przewijało się wiele różnych zarzutów względem organizatorów tej akcji. Część merytorycznych, część także emocjonalnych. Natomiast to, że ludzie widzą rozwiązanie pewnych spraw inaczej niż Ci od Rumuni nie oznacza, że są gorsi, że wręcz są złymi ludźmi. Parę postów powyżej sleepingbyday napisała, że trochę za daleko to zaszło. I ma rację.
-
[quote name='Berek']Wierszyk o psach rumuńskich który jest (kiepskim) przerobieniem słynnego wiersza o obrońcach Westerplatte to jakieś Himalaje infantylizmu - i, niestety, pomieszania w głowie autora (...ki), wyrazem nieświadomości, co - najzwyczajniej w świecie - wypada, a czego robić się nie powinno. [/QUOTE] O tym mniej więcej pisałem parę stron temu. Niestety takie wierszydła wywołują: ochy, achy, popłakania i...strumyczek pieniędzy. Więc są skuteczne. Berek w całości popieram. Najbardziej przykre jest to, że adopcjami bardzo często zajmują się ludzie, którym daleko od realizmu. A całość takich akcji oparta jest o emocje, a nie o rozsądek. Oczywiście, że bardzo trudno mówić o rozsądku czy finansach tam gdzie cierpi żywe stworzenie. Natomiast wydaje mi się bardzo ważnym, aby tą zimną krew zachować, bo tylko to gwarantuje podejmowanie rozsądnych decyzji. Mniej więcej tak samo jak lekarz, który musi odciąć się od problemów pacjenta, by móc skutecznie go leczyć. I jeszcze jedno: rozsądek nie wyklucza empatii. Nie wiem jak skończy się sprawa rumuńska. Być może pozostałe pieniądze (bo, przecież trudno ukryć, że jest ich więcej niż potrzeba było na te 13 psiaków) wspomogą nasze miejscowe. Natomiast xxxx52 prawo do wypowiedzi ma każdy. Niezależnie czy coś robi, czy też nie w kwestii ratowania zwierząt.
-
sleepingbyday raczej nie dojdziemy do porozumienia. Zresztą...nie musimy. Twoje argumenty "przeciwko", umacniają tylko moje "za" w moich oczach. Cenię Cię za to, że jesteś ciekawym rozmówcą. Poglądami możemy się różnić. Natomiast: jeśli nawet przyjąłbym Twoje poglądy (tylko dla eksperymentu umysłowego) to tylko bym umocnił kwestie rozwiązania sprawy w Rumunii. W imię dobra gatunku. Naszego gatunku: ludzi.
-
[quote name='sleepingbyday']ach, czekalam, czy ktoś się czepi tego skorka, co to miał być przesadzonym dla zabawy przykładem :-). ale skądinąd nawet posiadanie jakichkolwiek opinii nie jest wyznacznikiem "mania" wartości samej w sobie. dlatego opinia jest stronnicza, bo jest wypowiedziana przez przedstawiciela opiniowanego gatunku. sędzia we własnej sprawie może owszem mieć rację, ale nie ma jej na zasadzie - bo tak. można się uważać za bardziej wartościowego, owszem, jako gatunek, jako naród, jako płeć czy co tam chcesz - ale nie jest to z automatu prawdą. co nie przeszkadza mieć taką opinię :-). a co do pragnienia zemsty, to owszem, na pewnym poziomie tak własnie jest. ale dalej - niech ci będzie, ze to czysty utylitaryzm. czy humanitarne uśpienie rozwiąże problem na stałe? nie chodzi o sposób, w jaki zadasz śmierć, chodzi o to, ze w ogole ona nie gwarantuje ci bezpieczeństwa na ulicach, bo problem wróci, i to migusiem.[/QUOTE] Skorek, mucha, gołąb, świnia, pies: bez różnicy. Użyłem przykładu który podałaś, ale mogło to być jakiekolwiek z innych zwierząt. Jeśli natomiast stan faktyczny wyklucza istnienie innych sędziów w sprawie, to nie pozostaje nic innego jak być własnym sędziom. Plus w tym konkretnym przypadku: dalej potwierdza moją rację ;) [quote name='xxxx52'] Przeciez ograniczenie populacji zamknie droge psim mafiom zarabiajacym na tych biedakach,a wlasnie taki stan rzeczy panuje w Rumuni.[/QUOTE] Tylko ja widzę to, że strzelasz sobie sama w stopę ? :D
-
[quote name='sleepingbyday']a czy ja mówię, ze nie jest realny?? pewnie, ze jest! ilość psow i pogryzień (chętnie dowiem się ile bezdomnych, a ile domnych psów w tych liczbach wystepuje) jest spora, ale co z tego? wybijanie wszystkich bezdomnych może daje poczucie zadośćuczynienia za krzywdy poszkodowanym i rodzinom, ale nie przywraca na stałe bezpieczeństwa na ulicach. chodzi o rozwiązanie problemu, czy nie? [/QUOTE] Piszesz jakby to chodziło o jakieś pragnienie zemsty. A wiemy oboje, że nie o to chodzi. I nie chodzi o wybijanie, czy też jak ktoś wcześniej napisał mordowanie, ale o humanitarne usypianie. [quote name='sleepingbyday'] co do tego, że człowiek jest wartością najwyższą, to odpowiem tak: nie mamy uprawnienia do uznania takiej opinii za prawdę - bo jako ludzie jesteśmy w tej ocenie stronniczy. musiałby się wypowiedzieć ktoś niezaangażowany :smile:. Jeśli uważasz, że [B]dla ciebie[/B] człowiek jest wartością najwyższą, to tu pełna zgoda - każdy może mieć taka opinię o swoim gatunku. także skorek, o ile miewa jakieś opinie. Nie podjęłabym się przekonania skorka, że na bazie prawd ogólnych ja jestem ważniejsza od niego. każdy gatunek ma instynkt przezycia, więc zaden -jeśli miałby możliwość komunikacji takiej, jak my, czyli mowę - nie uznałby swojego gatunku za mniej wartościowy od jakiegokolwiek innego. jeśli uważamy, ze jesteśmy ważniejsi, to nie dlatego, że to prawda kosmiczna, ale dlatego, że kiedyś gwarantowało to przezycie, a teraz gwarantuje wygodę i wolność od refleksji nad swoimi czynami czy opiniami. [/QUOTE] Otóż widzisz...to że skorek opinii nie miewa ;) potwierdza moją opinię o statusie człowieka.
-
[quote name='xxxx52'] jezeli schroniska polskie prosza o pomoc zachodnich milosnikow zwierzat ,wladze schronisk i urzedy wiedza gdzie psy jada ,wiedza weterynarze woj,pow,tych panstw,wzajemna wspolpraca sie udaje wszyscy ,a przede wszystkim zwierzeta sa zadowolone to co byc nie pomogl?[/QUOTE] Trudno zrozumieć to co piszesz, ale już pal licho ;) Nie, nie pomógłbym. Dlaczego? Już Ci pisałem, ale nie zrozumiałaś. Jesteśmy w innej sytuacji niż Niemcy chociażby. Diametralnie innej. I o ile widzę sensowność organizacji działań typu: petycje, pikiety itd to tego typu działanie bezpośrednie (w tym przypadku) uważam za bezsensowne. W ratowaniu zwierząt za najważniejszy uważam rozsądek, a nie serce i emocje. I dla mnie rozsądne jest skupienie się na tym co u nas, bo pieniądze które zostały zebrane na ratowanie psów z Rumunii mogłyby uratować większą ilość naszych polskich. I widzisz: nie gadaj mi tutaj, że psy nie mają narodowości, bo to oczywiste. Natomiast jeśli zamiast 13 psów można by uratować chociażby 15 to to jest dla mnie rozsądek. Edit: przy czym jeśli przy tej akcji uda sie "wcisnąć" do ludzi, którzy ofiarowali dom psom rumuńskim nasze polskie biedy to chwała im za to.
-
[quote name='sleepingbyday']nie z twojej :-). opisy zagrożeń i ich codziennego zasięgu i stopnia uważam za przejaskrawione - rozumem, że źródłem jest twój mężczyzna. co poradzę - nie widziałam tego w takim niebezpiecznym natężeniu. [/QUOTE] Cieszę się że Cię to ominęło (serio piszę, bez sarkazmu). Natomiast liczby mówią same za siebie 10 000 pogryzień rocznie spowodowanych przez zdziczałe psy nie jest kwestią przypadku. To średnio 27 pogryzień na dzień dla całej Rumunii czyli kraju znacznie mniej ludnego niż Polska. Plus co oczywiste tą liczbę rozumiem jako liczbę osób, które zostały poddane zabiegom lekarskim, bo to najpewniejsza statystka. Do tego dodałbym jeszcze parę ładnych tysięcy osób, które do lekarza się nie zgłoszą po pogryzieniu. Więc: super, że Tobie udało się bezproblemowo odbyć podróż po Rumunii, ale liczby jasno świadczą o tym, że problem ten jest jak najbardziej realny. Co do porównań relacji ludzie - psy, ludzie-ludzie....Wybacz, ale uważam, że człowiek jest wartością najwyższą. I dla mnie życie jego jest ważniejsze od życia zwierzęcia. Może porozmawiajmy o tym ile ludzkich istnień zostało zmarnowanych przez te ataki psów? Nie mówię tylko o atakach śmiertelnych. Mówię o trwałym kalectwie chociażby.
-
[quote name='xxxx52'](...). Faustus ratuje sie tam zwierzeta , gdzie nas o ratunek prosza,a nie pomaga sie tam gdzie nas sie o pomoc nie prosi albo sie nas szykanuje.[/QUOTE] To Twoje zdanie. Ale jak już tak wnikać w to co napisałaś to jak nas o pomoc nie poproszą to znaczy, że nie należy pomóc zwierzętom? Albo jak nas będą szykanować? Tani populizm. Szkoda, że masz niewiele do powiedzenia merytorycznie.
-
[quote name='ewunian']Przystań Ocalenie [B]nie wydaje zwierząt będących pod jej opieka do adopcji realnej (wirtualnej owszem)[/B]. Nie wiem jak MondoCane.[/QUOTE] A to już jest mistrzostwo świata. Każdy kto ma myśli wie dlaczego ;)
-
Moja biedna mało rozumiejąca xxxx52....otóż widzisz to nie jest taka sama sytuacja kiedy np niemieckie organizacje wyciągają z polskich schronów psy. Bo widzisz sytuacja psów w Polsce, a w Niemczech jest diametralnie różna. I niejednokrotnie to Ty pisałaś tu zachwyty nad tym jak to tam jest cywilizowanie i dobrze. I tak szczerze to trudno się nie zgodzić. Więc aby Ci różnicę przedstawić w prosty sposób (bo inny chyba nie dotrze) posłużę się porównaniem. Otóż wyobraź sobie, że masz w mieszkaniu syf jakich mało. Brud, smród i ogólnie: burdel. Ale...idąc w odwiedziny do znajomej zauważasz, że u niej jest jeszcze większy syf. I zamiast posprzątać u siebie, zaczynasz sprzątać u niej, krzycząc, że jest brudasem. Jak byś to nazwała? Bo dla mnie to hipokryzja. I to tak delikatnie mówiąc. I widzisz: Niemcom się nie dziwię, że pomagają w Polsce. Bo ich na to i stać, i roboty na własnym podwórku niewiele. Tak mi do głowy przyszło: liczyłaś ile żarcia byłoby dla polskich psów za samą benzynę, którą spalili? Ja nie podważam sensowności ratowania psów jeśli można im zapewnić dom. I chyba nikt tu nie podważa tego sensowności. Problem w tym, że uważam tego typu akcje idiotyczne, jeśli faktycznie NIC nie zmieniają w realnej sytuacji psów w Rumunii. A za te pieniądze można uratować większą liczbę psów tu na miejscu. Ponadto: (to już z linku, który sama tu wkleiłaś) rocznie dochodzi do 10.000 pogryzień przez pół dzikie psy w Rumunii. Trudno pominąć taką kwestię i trudno się dziwić, że atmosfera w tej kwestii w Rumuni jest mało ciekawa.
-
[quote name='Rinuś']masz coś do Torunia? :diabloti::evil_lol: Nie no tam się trzeba prosić o cokolwiek...fundacja Rottka została obrzygana bo zapropnowała, że mogą przygarnąć psa w typie Rottka.Postawa tych ludzi tam jest żenująca, poziom kultury poniżej zera. Nikt nikogo nie wyzywa od nienormalnych oprócz kobiet, które to wszystko niby organizują - i jak taka osoba ma wzbudzać zaufanie i sympatię???[/QUOTE] No jak sama nazwa wskazuje najlepiej jakby przygarnęli coś w typie jamnika ;) Tak na szybko...tylko z tego co co mają opublikowane na FB wychodzi powyżej 10 000 zł.
-
[quote name='Rinuś']Posikam się zaraz :evil_lol: xxxxxxxxxx idź po rozum do główki lepiej.[/QUOTE] Rinuś....ale ja się nie spodziewałem innej odpowiedzi od niej :D
-
[quote name='xxxx52']czy ty wiesz do czego namawiasz ? Chyba zle widze i to do (wybijania)usypiania zwierzat.wybijam to tylko muchy Proponuje uspij psy z Wojtyszek krzyczek palucha itd.bedzie pusto ,bedzie miejsca na piaskownice dla dzieci ,no i duzo pieniazkow na kwietniki przed domami. Mam nadzieje ,ze nigdy przenigdy nie bedziesz pracowala w schronisku bo napewno bylyby tylko tam sliczne puchate kuleczki ,mlode i zdrowe no i stala okresllona ilsc psow tylko polskich,no bo juz jeden ukrainski czy rumunski bylyby wybity.Ach stary ,obcokrajowy ,chory pies pfuj .Ojej co za przekonanie do zwierzat.Taka opinia niedaleko odbiega od domow starcow obcokrajowcow ludzi o innym przekonaniu zwyczajach(zydow ,arabow cyganow itd Czy usypainie, mordowanie jest wyjsciem ze zwierzecej mizery oczwiscie nie Ratuje sie wszystko co zyje , co jest stare chore w potrzebie nie wazne skad gdzie i jakie jest. Tym 13 pieskom sie udalo i to jest wazne,moze wiecej pieskow zostanie wynagrodzonych zyciem.[/QUOTE] Jak zawsze daleko Ci od czytania ze zrozumienia. Ale chyba już przyzwyczaiłaś nas tutaj do tego tak, że nikogo to nie rusza. Po pierwsze: nie namawiam, a przedstawiam swój punkt widzenia, do czego mam prawo. Po drugie: tak, uważam, że lepiej byłoby psy usypiać jeśli przez określony czas nie znajdzie się dla nich dom. Bo na każde takie uratowane psie życie przypadają setki ( o ile nie więcej) psich tragedii, których istnienie tłumaczy się przez pryzmat tego jednego uratowanego. I żyją te psy gnijąc i wyjąc dlatego, że komuś gdzieś udało się polepszyć żywot jednego z ich towarzyszy niedoli. Zdecydowana większość się nie doczeka. W imię takich właśnie naiwnych poglądów jak Twoje. Po trzecie: jestem mężczyzną ;) Po czwarte: człowiek to człowiek, a zwierze to zwierze. I chcąc nie chcąc życie ludzkie jest więcej warte niż życie zwierzęcia. Więc porównanie do domów starców cokolwiek nie trafione...
-
[quote name='waldi481'] Rumunia. 2013 A gdy się wypełniły dni i umrzeć przyszło latem, przez most tęczowy przeszły psy. - Równiutko. Łapa w łapę. Od łap tysięcy dudnił most, deszcz krwawy smagał ziemię, a one szły, i szły, i szły, ból niosąc i cierpienie. Anioł zastukał w boże drzwi,:- „Mój Panie, już są blisko”-… Popatrzył w oczy pełne łez, choć przecież znają wszystko. U zejścia z mostu stanął Bóg- pobladły, wargi drżące- -jak tu utulić wszystkie psy, gdy idą ich tysiące?.. Jakimi słowy błagać ma Bóg psy o wybaczenie za to, że wierząc w obraz swój, dał człowiekowi Ziemię? --------------------- [/QUOTE] Jako osoba "bez serca" ;) powiem: piękny wyciągacz łez...i pieniędzy. Nie cierpię takiego grania na emocjach. Osobiście uważam, że ustawa mówiąca o tym, że można usypiać psy po dwóch tygodniach w schronie jest dobrą ustawą. Zwłaszcza w warunkach panujących w Rumunii na obecną chwilę. Oczywiście można tutaj długo dywagować o tym, że to żywe istoty, że to my ludzie zgotowaliśmy im ten los, że jesteśmy odpowiedzialni itd. Dla mnie w tej chwili odpowiedzialność to właśnie kwestia rozwiązania tego problemu. Ta ustawa ma realne szanse to zrobić. O ile oczywiście nie rozbije się o typowy dla Rumunii układ finansowy: czyli pieniądze pójdę do prywatnych kieszeni. Ponadto: śmiało można założyć, że taka sprawa jak z tym dzieckiem się powtórzy. I wtedy wybijanie psów będzie zdecydowanie szerzej zakrojone niż obecnie przez Rumunów. Bo prasa wyciągnie obecny przypadek, a ludzie wnioski wyciągną już sami. I to będzie tragedia dla psów. Dlatego jeśli jest szansa załatwić to w humanitarny sposób: uważam, że to rozsądna propozycja.
-
[quote name='a_niusia'] (...) to nie o to chodzi, zeby sciemniac i robic z siebie pasjonate, ktory wszystko robi "dla dobra rasy". (...)[/QUOTE] Dokładnie o tym pisałem: o hipokryzji. Plus...czasem patrząc na chodzące (bo biagać już im ciężko: mops, buldogi, owczarki niemieckie itd) wynaturzenia to wolę się trzymać od pasjonatów rasy z daleka ;) Tak profilaktycznie.
-
[quote name='a_niusia']mam w tej chwili 3 suki i zarejstrowany przydomek hodowlany. moje suki sa karmione wolfsbultem, jezdza na konkrsy, wystawy, maja najlepsza opieke weterynaryjna i nikt na nich nie oszczedza. niezaleznie od tego, czy mialabym czy nie ten przydomek, dbalabym o nie tak samo. serio sadzicie, ze hodowcy dbaja o swoje psy bardziej niz ktos, kto nie ma przydomka tylko ma psy? bo co? bo ma wiecej psow? bo maja czasem dzieci (albo nie tylko czasem, to zalezy od hodowli)? to, ze trzeba dbac o psy wynika z samego fakt ich posiadania i tu nie ma sie co zwracac ani nie ma co wyceniac. wyceniajac godzine pracy hodowcy ktorejs z moich suk moglabym rownie dobrze wycenic godzine swojej pracy...tylko jakiej pracy? pies ma byc zadbany, a praca z nim to nie jest cos, co nalezy wyceniac.[/QUOTE] Święte słowa. I teraz starczyłoby mieć jeszcze do tego reproduktorka. I masz komplet. W końcu zrobisz już im uprawienia i można mnożyć ;) To żart oczywiście. Ale mam wrażenie, że wiele osób tu podchodzi do sprawy za bardzo emocjonalnie. Bo można mieć psy z miłości do rasy, zajmować się nimi najlepiej jak się da, mnożyć je i...na tym zarabiać. Koniec :) Dioranne czytając Twoje posty mam wrażenie, że trudno Ci wyjść poza zaklęty krąg Twojej własnej osoby. Bardzo się cieszę (i zapewne nie tylko ja) że udało Ci się z psem, z hodowlą gdzie go nabyłaś, że pasjonaci itd. I super. Tyle, że piszmy tu o tym jak jest przeciętnie, a nie o tym jak jest marginalnie. A to już mistrzostwo świata ;) "Nikt nie mówi tu, że hodowcy-pasjonaci robią wszystko za free i wcale nic im nie zostaje ze szczeniąt. Jednak nie można też mówić iż zarabiają na miotach. Bo właściwie u hodowcy pieniądze są w ciągłym obiegu." To zdecyduj się :) albo albo :) I wiesz pieniądze to są w ciągłym obiegu w większości firm....
-
[quote name='Gezowa']Właśnie nie wiem jak to jest... W regulaminie jest zapis: Pytanie tylko w jaki sposób interpretować zdanie: "W przypadku psów ras nieuznanych przez FCI nawet prowizorycznie, mogą być one wystawiane, [B]jeśli są uznane przez organizację członkowską lub partnera kontraktowego FCI[/B]". [/QUOTE] Podejrzewam że dość prosto: FCI jako organizacja zrzeszająca mniejsze organizacje (np lokalne jak ZKwP) dopuszcza wystawianie ras uznanych przez te organizacje (właśnie najczęściej rasy lokalne). To samo zapewne tyczy tych określanych jako "partner kontraktowy" gdzie mowa o np wzajemnych respektowaniu wystawionych rodowodów. Myślę, że reszta jest już w gestii organizatora wystawy: czy znajdzie miejsce i czas na zorganizowanie ringu dla takowej rasy/grupy. Mogę się mylić oczywiście, bo tak na logikę to wziąłem ;) Odnośnie zaś dyskutowanego stronę wcześniej miksowania ras w celu tworzenia nowych. Tutaj bym był ostrożny. Spójrzmy na labradoodle: generalnie spełniają wszystkie wymagania, by uznać je jako rasę. Fakt że nie są jeszcze bardzo równe, ale z tego co wiem to coraz lepiej z tym. I kolejna sprawa to celowość powstawania takich miksów. Otóż labradoodle miały być tworzone w konkretnym celu, toteż w sumie...czemu nie uznać ;)
-
[quote name='a_niusia']tak, znam wiele osob, ktore kupilo psa za 3-4 tyski i jest to pies domowy.[/QUOTE] Dokładnie tak! Mnie przede wszystkim irytuje hipokryzja hodowców. To, że oni biedni są, że to tyle kosztuje, żarcie, wystawy, weterynarz... Sorry ale jakby to się im nie opłacało to by tego nie robili. I tu uważam należy spojrzeć na hodowle psów w nieco bardziej racjonalny sposób: aż tak bardzo nie różni się od hodowli świń, krów czy koni. Tu i tu w pewnym momencie chodzi o pieniądze. A że chodzi o najlepszego przyjaciele człowieka to dodatkowo włączają się emocje, które często nie pozwalają spojrzeć trzeźwo na sytuację. I aby jasne było: nie zaglądam im do portfela, ich sprawa, ich zaradność. Niech zarabiają ku chwale Urzędu Skarbowego ;) Natomiast jak a_niusia wspomniała (i jeszcze ktoś) na dogo panuje jakieś przekonanie, że każdy psiarz ma wiedzę, login na dogo, stos książek o psach plus trenuje ze swoim zwierzakiem co najmniej posłuszeństwo. Niestety przeciętny "konsument" dorobku hodowcy psów taki nie jest i pewnie nigdy nie będzie. I nie ma co się dziwić, ani ganić. Tak funkcjonuje społeczeństwo: zawsze są dwa marginesy. Z jednej w tym temacie powiedzmy niech będą Ci oświeceni ;) dogomaniacy plus pokrewni, a z drugiej ludzie którzy nigdy żywego zwierzęcia mieć nie powinni. Środek najszerszy i to właśnie oni są grupą docelową dla większości handlarzy/hodowców/pseudo. Zwłaszcza przy popularnych rasach. Bo chcąc nie chcąc to ile kosztuje szczeniak w dużej mierze zależy od rynku, czyli popularności. A w to wkomponowują się takie rzeczy jak chociażby....filmy gdzie grają psy. Starczy spojrzeć na przeciętną cenę za labradora. Jest na poziomie przeciętnej ceny za jamnika chociażby. I raczej nikt mi nie powie, że ich utrzymania kosztuje tak samo ;) I każdy z nas tutaj raczej wie czemu tak jest. Trudno wyjść na spacer z psem i nie minąć kogoś na spacerze z labkiem (czy też czymś labkopodobnym). Rynek się przesycił, a hodowli jest cała masa. Co oznacza że cena musi pójść w dół. Teraz przyszła pora na bordery, aussie. Mimo że trochę się rozpisałem to i tak napisane bardzo ogólnikowo ;) A co do tematu aby nie było, że totalny spam: dla mnie sprawa prosta. Póki jestem na etapie zakupu szczeniaka to mam do niego stosunek...nijaki. Tak samo jest mi bliski szczeniak czarno-biały, brazowo-biały, czy merle. Więc jako że to moje pieniądze to mam sobie prawo wybrać za nie to co chcę. I nic tego nie zmienia, ze to żywe stworzenie. W ten sposób myśląc to w zasadzie obojętne powinno być powinno czy ja sobie kupię doga, czy jamnika. Przecież to pies i to pies ;) Sytuacja zmienia się kiedy wejdę w bliższe relacje z tym zakupionym szczeniakiem.
-
[quote name='Tusia&NN']Całe szczęście dla mnie, obracam się w innej "zdecydowanej większości" niż Ty. Wiem, że championaty zagraniczne nie są wymagane. Jednak znam wielu pasjonatów, których psy nie mają li jedynie zaliczonych 3 wystaw. Ba! Znam takich hodowców, którzy mają super hiper championy, które nigdy nie zostaną rozmnożone. I przede wszystkim mamy inne pojęcie i zapatrzenie na określenie "prawdziwy hodowca". Może stąd różnica zdań ;) Ja również jestem bardzo uczulona na hipokryzję, choćby dlatego nie użyłam słów "wszyscy", "zawsze" itd. Ale nie znoszę również popierania pseudo, bo szczeniaczki mają tam dobrze. Cieszę się, że nie siedzą w zimnej piwnicy bez wody i jedzenia, ale uważam, że takie bezmyślne rozmnażanie może tylko zaszkodzić.[/QUOTE] Więc obracasz się w kręgach marginalnych. Niestety i szczerze powiem: szkoda. Nie sądzę, aby procent tych bajecznych hodowli o których piszesz był większy niż procent złych, czy nawet patologicznych. Widzisz...ja dla odmiany pisałem o środku. O tym czego jest najwięcej. Ponadto poruszam się po ogólnie przyjętych pojęciach i dla mnie hodowca to osoba, która prowadzi działalność hodowlaną zgodnie z obowiązującym prawem. Ty dodajesz do słowa hodowca jakąś nieomalże mistyczną otoczkę idealisty.
- 96 replies