-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gezowa
-
[quote name='jamnicze']No to może kiedyś się umówimy na wspólny spacer po plaży? :cool3: Ja też bardzo lubię i szanuję panią Lorenc. To bardzo miła i doświadczona sędzina. Do tego ciepła i wyrozumiała dla bardziej zestresowanych psiaków. A co najważniejsze ocenia psy, a nie drugi koniec smyczy (ja np wygrałam z psem jej koleżanki). Ja bardzo chętnie na spacerek :). Zwłaszcza, że lubię baski, ale tak "do popatrzenia", bo dla mnie są one zbyt kocie. I to chyba jedyna cecha, któraprzekreśliła włączenie do rodziny basenji jako drugiego psiurka. Lubię psie sporty, a z kolei słyszałam, że basenji mają pod tym względem bardzo podobnie jak borzoje: "albo mi się spodoba, albo nie i spadaj, bo mnie nie zmusisz" :diabloti:. Może byłoby inaczej jakby szczeniaczkowi od małego pokazywać, że psie sporty są fajne... Myślę, że u nas miało to ogromny wpływ na obecne zachowanie młodego. On na swoje pierwsze zajęcia agility poszedł jak miał niecałe 3 miesiące. Wiadomo - nie było od razu wrzucania maluszka na głęboką wodę, ale przechodzenie przez zwinięty tunel, zabawa, zabawa, zabawa, tunel i zabawa. I w tej chwili on jest mega nakręcony, bo skojarzył agila z fajną pracą z człowiekiem. Właściwie to nawet nie jest praca. To ZABAWA. I chyba dlatego tak mu się to podoba :). [quote name='Aga*Lis']Teraz wiem gdzie mieszkasz, będę cie nawiedzać :diabloti: Mogę uciekać w drugą stronę jeszcze to mnie nie dorwiecie :diabloti: [quote name='Sonka95']Następnym razem będzie lepiej ;-) [quote name='marta.k9080']z pewnością:kciuki: Każdy psiurek inaczej sobie radzi "ze stresem" na wystawie... U nas głównym czynnikiem uspokajającym jest drugi, koniecznie ZNAJOMY pies, najlepiej taki, który młodego lubi i odwrotnie. W Grudziądzu na 99% będzie jeden z ulubionych kumpli, więc stawiam na to, że pójdzie nam dużo lepiej, bo nie będzie taki spięty. [quote name='Aga*Lis']U nas jest pan na osiedlu, który żyje wystawami. Psy ma tylko na wystawy, od jakiegoś czasu to nie psy, a psa, bo jeden wpadł do rzeki, a facetowi nie chciało się wchodzić do zimnej wody i go ratować. Sunia się utopiła... :-(. A jak o tym opowiadał to na koniec dodał że szkoda, bo dobrze się zapowiadała na wystawach :angryy:. Tragedia... :roll: To jak jeszcze było ciepło, młody bawił się z suczką ogara i nowopoznanym labradorem. Biegały, szalały nad tym naszym jeziorkiem i w pewnym momencie młody pobiegł za nimi do wody. A przecież w porównaniu do nich to on kurdupel był wtedy... I niestety tam był dół. Dzieciak automatycznie pod wodę, wynurzył się, spanikowany cały, bo nie wiedział co się dzieje. To było blisko brzegu, może maksymalnie do pasa by mi sięgało i chciałam już po niego wchodzić, ale labrador wpadł do wody i wyciągnął go za obrożę :razz:. Stałam jak wryta. Normalnie scena jak z filmu :). Jak jeziorko zamarzło to ludzie i tak puszczali psy, które biegły w stronę łabędzi, kaczek i mew. No i kilka psów wpadło... :roll: [quote name='jamnicze']U nas na jeziorku lód się załamał pod buldożkiem, ale jego pancia zaraz zaciągnęła kurtkę i weszła do wody go wyciągać. Nawet stwierdziła, że myślała, że będzie zimniejsza (pewnie adrenalina ją grzała ;-)). Oczywiście urwisowi nic się nie stało i nadal spotykamy się na spacerach :smile: Nie wiem czemu ale mimowolnie ta sytuacja skojarzyła mi się ze wczorajszym spacerem... Czasami chodzę nad taki zamarznięty zbiornik retencyjny, bo tam mało ludzi chodzi, mało aut, więc można psa wyszaleć. No i szedł dziadek z wnuczką. Od brzegu na jezioro zachodzi coś w rodzaju tamy o szerokości około pół metra. No i dziadek tam wszedł i sobie spaceruje, a wnuczka na brzegu. No ja stałam jak wryta i się zastanawiałam - co jakby się potknął i wpadł? Kto by go uratował? Wnuczka, która wyglądała mi na 7 lat? Odruchowo czekałam aż z tego zejdzie i sobie pójdą, bo normalnie aż mnie strach obleciał :roll:
-
[quote name='Aga*Lis']Kojarzę go. Kiedyś jak psiaki biegały to podleciał do nas, ale na szczęście babka go złapała i jeszcze nam powiedziała że miała nadzieję że jak jej pies podleci to nasze będą w tym czasie pływać :shake:. A jak tam jesteś to w jakich godzinach?[/QUOTE] Bo ogólnie są dwa. Starszy i młodszy. Ten starszy jest w porządku, nie było z nim problemów, ale ten młodszy to na zasadzie "biegaj sobie i rób co chcesz" :roll:. Wiesz co, bardzo różnie. Teraz są ferie, więc możemy się umówić na obojętnie którą godzinę :) Byle nie po 16 czy 17, bo mam 30 minut drogi do domu przez pola, a zazwyczaj w tych godzinach pełno dzików biega :diabloti:. Z reguły uciekają, ale ja mam uraz odkąd jeden, dawno temu mnie pogonił :lol: [url]http://i50.tinypic.com/24o9jx0.jpg[/url] reklama blend-a-med :evil_lol:
-
Tak :). Rzadko ostatnio bywam w tamtych rejonach, bo niestety w godzinach, w których ja chodzę, chodzi również jeden z dwóch szwajcarów. Już raz rzucił się na młodego z zębami, więc unikam ich. Niestety prawie zawsze pies jest luzem i najczęściej jak nas widzi to ma właścicielkę gdzieś... Nie wiem co jest nie tak z tym psem, bo innym razem jak był na spacerze z facetem to podleciał do nas i ładnie się przywitał. Raz jest ok, a raz leci z zębami...
-
Ja ich też nie mogę złapać ostatnio. Remont mieli jakiś czas temu i nie było czasu na długie spacery, więc może tak znikali w ciemnościach na chwile :diabloti:. Mieli dać znać jak skończą, żebyśmy wybrali się na dłuższy spacer, ale póki co jest cisza. Często stado chodzi w okolicach 12:00. Dwa ogary polskie, doberman (suczka, 9 miesięcy), dwa weimary i kilka kundelków. Rzadko uda się złapać wszystkich naraz, ja przykładowo od około miesiąca nikogo nie spotkałam, bo wychodzę na spacer między 13, a 14. Teraz właśnie też uciekam na spacer, ale w drugą stronę. W razie czego można się umówić przy jeziorku :). Młody nie jest konfliktowym psiurkiem, więc nie da Liskowi powodów do zjedzenia go :diabloti:
-
Oooo, jak super :). W Jasieniu same fajne psiurki mamy w tym jednego whippeta. My jesteśmy z osiedla obok - Wiszące Ogrody. Głównie na poligony chodzimy na spacery, rzadziej do lasu :)
-
Skąd dojeżdżacie? My mamy tą wygodę, że do końca mrozów i śniegów mamy podwózkę, ale niestety od wiosny do SKM i cześć :diabloti:
-
Gratulacje!! :) Kurcze, zastanawiam się czy przypadkiem Was nie widzieliśmy :)
-
[quote name='rossa_']Kaganiec jako sposób na psa zjadającego różne paskudztwa? To się może nie udać:eviltong: Z autopsji mogę powiedzieć, że owszem, kaganiec (mam na myśli fizjologiczny) powstrzyma przed zjedzeniem np. padliny, ale w przypadku kup i upartego psa to raczej niewiele da... pies wsadzi mordę razem z kagańcem w g...o i tak czy siak zeżre:p Także kaganiec nie rozwiąże tego problemu, niestety. Problem jest taki, że JA czasami za wolno reaguję. On doskonale wie, że jak powiem NIE albo FUJ to on nie ma prawa tego ruszyć, z tym, że czasami zagapię się, a kiedy się odwrócę to już mu wisi kawał kupy z pyska :roll:. Po tabletki będziemy jechać w poniedziałek, bo dawały chociaż minimalny efekt. No, a tak czy siak trzeba go przyzwyczajać do kagańca, bo niedługo ruszamy z treningami coursingowymi :) [quote name='jamnicze']Witam "sąsiadkę" :smile: Fajny chłopaczek, lubię patrzeć na charty w galopie :smile:. Chodzicie czasem do parku Regana albo na plażę w Jelitkowie? Witamy :) Bardzo rzadko, bo to jednak kawałek od nas. Głównie umawiamy się tam na spacery z innymi psiurkami. Uwielbiamy chodzić na plażę, tylko niestety nie zawsze mamy możliwość... :( [quote name='Sonka95']I jak minęła wystawa ? :-D Średnio. Średnio dlatego, że młody strasznie się stresował. Był przeokropnie wycofany i zmęczony hałasami. W porównaniu do naszego debiutu na Gdańskiej wystawie poszło nam gorzej. Dwa razy w biegu wyrwał mi się do przodu, w tym za pierwszym razem prawie bym leżała ;). Podejrzewam, że głuptas myślał, że biegniemy do whippeta, który był na przeciwko :D. Nie mieliśmy niestety konkurencji w klasie, ale P. Lorenc będę wspominać bardzo dobrze. Naprawdę, prze-prze-przefantastyczna kobieta. Pierwszy sędzia, który dał mi do zrozumienia, że użytek nie musi być gorszy :). To już pewne, że będziemy u niej w Grudziądzu tym bardziej, że młody już wyjdzie z klasy szczeniąt :D Na finałach nie zostaliśmy, bo młody miał dość, więc właściwie... nie siedzieliśmy dłużej jak godzinę. Może to też przez tą atmosferę... Zadziwia mnie to jak ludzie poważnie potrafią podchodzić do wystaw, a frustrację wyładowują na psach... :/ Kilka fotek tragicznej jakości... i takich od D strony ;). Niestety moja mama fotografem nigdy nie będzie... :lol: "Ja nie chce, zabierz mnie stąd :(" Już padnięty w ciepłym domciu na miękkim łóżku, z ulubionym pingwinkiem bez dzioba :)
-
[quote name='leónowa']Kolejny pipet czy jakieś inne charciątko?[/QUOTE] Jeszcze nie wiemy. Dzisiaj liczę na wstępne podjęcie decyzji, bo poznam rasę, która mnie interesuje, na żywo. A przynajmniej taką mam nadzieję, bo może nie dotrą na tą wystawę, bo coś im wypadło itp. itd. Więc trzymam kciuki za to, żeby udało się złapać właścicielkę :diabloti:
- 329 replies
-
- kundelek
- mieszaniec
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ech, znowu... Biedaczka :/. Dziękujemy za kciukasy, ale nie są potrzebne, bo nie mamy konkurencji w klasie, a na BISach nie zostajemy bo: a) nie będę czekać do północy b) nie mamy szans z moją brzydką, szarą ćmą :lol:
-
Pfe, za rok moim brzydalem będą się zachwycać :diabloti:
- 329 replies
-
- kundelek
- mieszaniec
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Nanashi']Tyle nas jest, że można, ja z chęcią zapoznam Torkę z innymi psami :)[/QUOTE] To my nadal z niecierpliwością czekamy na jeden wielki spacer :diabloti:. Charcia frekwencja ostatnio podupadła i nie możemy się zgadać, więc bardzo chętnie pójdziemy z kimś innym. No i warto dodać, że Ula bardzo pomaga w wychowywaniu i szkoleniu psów, bo bez psiurka wpatrzonego w Ciebie cała zabawa w agility nie miałaby sensu :). Zdarzają się psiaki, które mają coś za uszami, więc to nie jest większy problem, bo da się to naprostować.
-
No proszę jak Falowcy daleko sięgają :razz:. Na pewno się spotkamy jeśli nie będzie to dzisiaj, bo strasznie żałuję, ale będziemy nieobecni. Wyruszamy na wystawę, która niestety godzinami pokrywa się z treningiem...
-
Czasami chodzimy z dwoma weimarami na spacery. Jeden ma rok, drugi 3 lata. Oba są bardzo karne, chociaż ten młodszy ma jeszcze swoje "odpały" :). Nie oddalają się. Młodszy zawsze obok, a starszy rusza kilka metrów w przód i co chwila sprawdza czy wszyscy idą. Właśnie Pani mówiła, że odkąd pojawił się drugi weimar to ten starszy jeszcze bardziej zaczął pilnować swojego stada :). Ponadto są strasznie nakręcone na właścicielkę, a jeśli trzyma aport w dłoni to już w ogóle psy sprzedane :D. Robią na mnie ogromne wrażenie za każdym razem... Przez tyle godzin ile przespacerowałam w ich towarzystwie, sama zaczęłam się zastanawiać nad weimarem, ale stwierdziłam, że to jednak nie moje klimaty. Właścicielka ogólnie nie skarżyła się za bardzo na ewentualne rozróby w domu. Pomijając fakt, że one faktycznie mają długie spacery (2-3h), na których są nierzadko męczone zabawą i komendami.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Aga*Lis']Fajnie :p myślałam nad treningami tam i zobaczyłam cię (a dokładniej to twojego psa) na filmiku ;)[/QUOTE] Zapraszam :). Jeśli się zdecydujesz to zgłoszenie składasz przez formularz na stronie. Ula Cię gdzieś wciśnie na spotkanie, koniecznie musisz przyjść z pieskiem, bo będzie chciała poznać Ciebie i psiurka, powie jak się sprawy mają, a że prawdopodobnie spotkanie będzie na którymś treningu to przy okazji zobaczysz jak to wygląda w praktyce. Może nawet na siebie trafimy :).
-
Tak, jakiś problem zrobili, że jak rodowód w nostryfikacji to nie można się zgłosić nawet na hodowcę i płacić w euro jak za zagranicznego psa. Coś tam wytłumaczyli niby dlaczego tak, a nie inaczej, bo na jednych wystawach przyjmują takie zgłoszenia, a na innych odrzucają... Ale... Z tego co widzę będą dwie suczki faraonów i chyba tylko to mnie nakręca faktycznie na tą wystawę, bo my konkurencji niestety nie mamy. Pies Faraona jest podobny do podenka, a że ja się fascynuję pierwotniakami to mam cichą nadzieję złapać właścicielkę i porozmawiać :) Jestem z Nalą w kontakcie, więc w razie czego mogę informować (aczkolwiek wolałabym, żeby sama to robiła ;)). [B]Prawdopodobnie[/B] będą w Katowicach w marcu, bo będzie ich hodowca ze Słowacji z matką i jednym psiurkiem z miotu, więc tam będzie można je pooglądać :)
-
[quote name='Aga*Lis']Hej :smile: Ty tutaj jeździsz na treningi? http://psynafali.pl/agility/?page_id=22 Hej ;). Tak, razem z Nanashi :D. Z tym, że my już jakieś pół roku tam jesteśmy i niedługo wezmą nas do klubu :). Spora drużyna się robi, a ja najbardziej się cieszę z tego, że niedługo dojdzie jeden, a może nawet dwa znajome whippety :loveu:
-
[quote name='Sonka95']Hej :D Teraz jak śnieg stopniał całkowicie to psy mają wyżerkę :diabloti: Sonia tez coś dzisiaj chciała zjeść :evil_lol: Jakie błagalne oczka :loveu: http://img.liczniki.org/20130206/2013_02_06_241-1360160780.jpg No niestety, u nas dzisiaj każdą kupę w locie łapał... W weekend składam zamówienie na kaganiec, bo i tak muszę go zacząć przyzwyczajać do niego, więc... zdziwi się :diabloti:. Nie wiem tylko jaki kolor wziąć. Myślałam nad niebieskim albo czerwonym, bo biały kompletnie nie pasuje, a czarny będzie się zlewał z mordą :lol: [quote name='Sonka95']Genialne :evil_lol: http://img.liczniki.org/20130206/2013_02_06_251-1360160780.jpg [quote name='marta.k9080']http://img.liczniki.org/20130206/2013_02_06_251-1360160780.jpg słoooooooodka:loveu: [quote name='Bobryna']http://img.liczniki.org/20130206/2013_02_06_251-1360160780.jpg świetna kicia :lol: Ona tak tylko wygląda... to demon w skórze kota i wcale nie przesadzam... :p [quote name='leónowa']Na dobra sprawę to on jest jeszcze szczeniakiem, nie można tak do końca wymagać od niego powagi. Wyrośnie z tego, jak dojrzeje i przestanie byc takim głupiutkim kochającym świat podrostkiem. Właściwie to już nastolatek. Nadal głupol, chyba nawet większy niż wtedy jak był malutki. Za bardzo chyba porównuje go do whippeta koleżanki starszego o miesiąc - on taka oaza spokoju... ale na samym początku całkowicie nieufny do ludzi, jak ktoś chciał go pogłaskać to się cofał i chował. U mnie to zupełne przeciwieństwo :). No, jeszcze teraz hormony zżerają mu mózg... nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ha, dzisiaj bez fotek i... podejrzewam, że będą dopiero w niedzielę, o ile będą. Muszę skombinować aparat na wystawę, bo rzygam tym telefonem :shake:
-
A my zawaleni :/. W sobotę nawet do domu nie wejdę :roll:.
-
U nas też jeszcze nie ma.
-
No to super, że ma domek :D. I to tak idealnie w czasie :loveu:. Ostatecznie schronisko się odezwało, czy olali sprawę? Ja już nie mogę się doczekać kluski :D. Ja z kolei mam nadzieję zaczepić właścicielkę dwóch faraonków na Bydgoskiej wystawie. Trzymam kciuki żeby dotarli na miejsce :).
- 329 replies
-
- kundelek
- mieszaniec
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
U nas znowu trochę śniegu spadło, ale nie jest to jakaś ogromna ilość, więc nawet nie przeszkodził nam w spacerku w promieniach długo wyczekiwanego słońca :loveu: Ostatnio przerabiamy bunt na nowo, prawie miesiąc był spokój i teraz znowu mu odwala, ech :diabloti:. I tak się ciesze, że na chwilę obecną mamy tylko dwa problemy, z czego jeden jest dość 'whippeci'. Jedzenie kup/śmieci oraz ta przeokropna wylewność... która powinna być chyba bardziej plusem niż minusem. Każdy mi mówi, że to lepiej kiedy mam psa, który cieszy się do każdego zamiast uciekać z podkulonym ogonem w panice... Ja twierdzę, że nadmierna wylewność też nie jest ok. Plusem jest to, że on w tej chwili tylko na znajomych tak reaguje :) Mam dwa zdjęcia ze wczoraj, ale wciąż z telefonu, więc pozostaje mi tylko przeprosić za jakość: Straszny cyrk jest kiedy młody się zbudzi po spacerku. Zazwyczaj łapie ulubioną zabawkę i biega z nią po mieszkaniu za kotką, prosząc o rzucenie aportu :lol:. Jeszcze się niecierpliwi i wymusza darciem japy, a biedna kicia nie wie o co chodzi temu małemu idiocie więc po prostu go ignoruje :evil_lol:. "Spadaj z tym aparatem :angryy:" "Pańcia, ona nie chce mi rzucić aportu, powiedz jej coś :(" Moje ulubione: :diabloti:
-
Nic nie tracicie, bo niestety nie będzie ich :/ Zgłoszenie odrzucone. Taka okazja tak blisko, a tu klops :(.
-
Moja rodzicielka ostatnio wzięła się za siebie i sama wyciąga nas na spacery, ale przyznam, że nie lubię z nią chodzić, bo ona po godzinie chce do domu, a dla młodego to za krótko :). Dlatego niedługo kupię mu kaganiec (trzeba go zacząć przyzwyczajać i tak), żeby nie zbierał kupsk i mama będzie z nim wychodziła na godzinę kiedy będzie chciała, a ja będę chodziła po swojemu + bieganie :diabloti:. Oj, sporo będzie miał rozrywki facet, zwłaszcza, że później dojdzie jeszcze ten rower... :evil_lol: Zamęczę biedaka. Ale aż się chce coś robić jak nie ma tego śniegu :). Z młodym to jest tragedia wychodzić w mrozie na spacer, bo maksymalnie godzinę-półtorej wytrzyma i stęka, że zimno i do domu...
-
My dzisiaj tak na szybko i "bezfotkowo". Śnieg stopniał, błota pełno, trochę lodu się zachowało, ale młody... gdybyście tylko widzieli jego radość, że już nie jest mu zimno w łapy :D. Poszliśmy na prawie dwugodzinny spacer, młody trochę mnie wnerwiał, bo wszystkie kupska wyszły na wierzch to on musi poskubać :mad:, ale ogólnie uważam spacer za udany. Wyszalał się, wybiegał jak nigdy, zwłaszcza, że wczoraj nie byliśmy na spacerze (taki okropny wiatr był, że młodemu nawet nie chciało się ruszyć tyłka na siku :shake:) i... jak postanowiłam tak zrobiliśmy - od dzisiaj razem biegamy :). Najpierw zaczynamy od krótkich dystansów, bo ja też jakiejś super kondycji nie mam, ale jak jutro nie będzie niespodzianki w postaci nowego śniegu to zaczniemy wydłużać nasze biegi. Powolutku, stopniowo. Przyda nam się, podobnie jak wycieczki rowerowe, ale to później...