Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. Dzisiaj zostaliśmy mile zaskoczeni, bo listonosz przyniósł paczkę, a przecież niczego nie zamawialiśmy... A w paczce cudo, które czyni mojego brzydala chociaż odrobinę ładniejszym :lol: Ponadto odkrywam ostatnio ukryte talenty Ejdena i zastanawiam się czy to aby na pewno pies: Model. Król Powagi. [IMG]http://img.liczniki.org/20130221/2013_02_21_403-1361457072.jpg[/IMG] Guma. [IMG]http://img.liczniki.org/20130221/2013_02_21_404-1361457072.jpg[/IMG] Nawet do baletu się nadaje. [IMG]http://img.liczniki.org/20130221/2013_02_21_409-1361457072.jpg[/IMG] Pan Struś. [IMG]http://img.liczniki.org/20130221/2013_02_21_415-1361457072.jpg[/IMG] Ponadto potrafi zmienić częściowo kolor jeśli wymaga tego sytuacja [IMG]http://img.liczniki.org/20130221/2013_02_21_412-1361457072.jpg[/IMG] Dodając do tego urocze chrumkanie, dochodzę do wniosku, że z całą pewnością to NIE jest pies.
  2. [IMG]http://img.liczniki.org/20130220/asdasdasd-1361396884.jpg[/IMG] :diabloti:
  3. W Polsce znane mi są dwie hodowle. Kobo planuje miot najprędzej za rok prawdopodobnie po rodzicach miotu "A" z 2011 roku (matka o dość trudnym charakterze z Czeskiej hodowli, a ojciec - "milusiński" - import ze Szwecji - poprzedni miot w całości odziedziczył charakter ojca, więc naprawdę super wyszły :D). Filmik miotu "A": [URL]http://www.youtube.com/watch?v=KTXrqsoPSTg[/URL] który osobiście obejrzałam kilka razy i nadal mi się nie znudził :evil_lol: Makiwara (post #26) ma dość luźne plany na miot wiosną tego roku po suczkach z miotu "A" Kobo i psach ze Słowacji, których niestety nie znam. Nasze pierwsze i pamiętne spotkanie z faraonami na żywo było zaledwie półtora tygodnia temu. Krótkie niestety, a ja z tej ekscytacji aż się zapowietrzyłam i niestety mało z rozmowy wynikło, prócz adresu e-mail i numeru telefonu :lol:. Ale nadrobimy to ;).
  4. Z młodym bardzo chętnie zapraszamy w Gdańskie zaspy :diabloti:. Znając życie to jutro już nic nie będzie :lol:. Ale miał chłopak radochę. A ja razem z nim, bo uwielbiam patrzeć na jego głupawkę w takim śniegu... Co prawda z rana i w nocy, przed snem, do śmiechu mi nie jest jak na smyczy się rozpędza i chce orzełki w śniegu odstawiać, ale ostatecznie i tak polegnę i zacznę się z nim wydurniać. Nigdy nie potrafię się na niego długo gniewać... Nawet jak zrobi coś, co w pierwszej chwili doprowadza mnie do furii i mam ochotę go powiesić za uszy :evil_lol:
  5. Dzisiaj nam napadało śniegu prawie po kolana... Młody dostał takiej głupawki, że aż nie dało się z nim wyjść na poranne siku :diabloti:. Pogoda na spacerku wyglądała tak: [IMG]http://img.liczniki.org/20130219/2013_02_19_386-1361301881.jpg[/IMG] Po prostu super :D [IMG]http://img.liczniki.org/20130219/2013_02_19_384-1361301881.jpg[/IMG] [IMG]http://img.liczniki.org/20130219/2013_02_19_385-1361301881.jpg[/IMG] [IMG]http://img.liczniki.org/20130219/2013_02_19_387-1361301881.jpg[/IMG] [IMG]http://img.liczniki.org/20130219/2013_02_19_382-1361301881.jpg[/IMG]
  6. Niee, u nas niestety nie... Poniedziałek, godzina 16:00, przystanek autobusowy, pies w ubranku, a trzęsie się jak galareta. Zazwyczaj też mu ubieram jak dochodzi do -10, ale wtedy dodatkowo puszczam go, żeby sobie pohasał za piłką czy frisbee i jakoś się rozgrzewa i ten spacer mija. Bo jak mówię - to ubranko z moich obserwacji nie daje praktycznie żadnej ochrony przed zimnem... W jakieś minimum może się wstrzeli.
  7. [quote name='Squ']Nie jest mu za ciepło przy tej pogodzie w ubranku? :hmmmm:[/QUOTE] No nie wiem czy tak ciepło biorąc pod uwagę, że nie biegał w ogóle przez tą łapę, nie licząc kilku rzutów frisbee. Śnieg sypał, wiatr wiał, a ja wyszłam z założenia, że skoro nie puszczę go luzem przez tą łapę to ubiorę mu na wszelki wypadek. Zresztą to ubranko niestety zbyt ciepłe nie jest, ale wspominałam już, że jakoś się przemęczymy. [quote name='Sonka95']Aedan szaleje za frisbee :loveu:[URL]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_373-1361198332.jpg[/URL][/QUOTE] A gdzie tam, patyki dużo lepsze ;).
  8. Z racji tej, że młody nijak może szaleć z charcią głupawką, trzeba było jakoś drania zmęczyć psychicznie, więc... wzięłam pastuchy, które z trudem udało mi się wbić w zamarzniętą ziemię. Krzywo, ale grunt, że wbite! No i troszkę sobie poćwiczyliśmy. [img]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_378-1361198331.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_377-1361198331.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_375-1361198331.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_373-1361198332.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_372-1361198332.jpg[/img] [url]http://img.liczniki.org/20130218/2013_02_18_380-1361198332.jpg[/url] - :diabloti:
  9. Zawsze jest pewne ryzyko, ale greye na ogół są spokojne. Do teraz mam w pamięci wywiad z hodowczynią z Whiteheads... Whippety biegają jak głupie, a greye stoją i patrzą się na nie jakby były co najmniej ułomne :lol:. W przypadku szczeniaka z hodowli: jeśli chodzi o niechęć do pracy to wg. mnie i tak najważniejsze są te pierwsze chwile w nowym domu. Wyznaczenie jasnych zasad i szkolenie. Od początku :). U nas było tak, że przyjechałam z młodym, poszłam z nim od razu do ogrodu na jakieś 15-20 minut - jak tylko był pewniejszy to zaczęłam z nim naukę siadania :diabloti:. Później było zwiedzanie domu, poszedł spać i jak wstał to znowu krótka sesja. Nie było dnia, żebyśmy nie robili czegoś razem, czy to zabawa, czy nauka komend. I serio, skoro da się wyszkolić fajnie pierwotniaki, wkładając całą pracę w szczeniaka już od pierwszego dnia - to dlaczego borzoj miałby być gorszy? Powtarzałam to chyba kilka razy :evil_lol: W przypadku adoptowanego: DT powinno ci opisać stosunek psiaka do pracy z człowiekiem itd. Więc nie do końca tak w ciemno lecisz :) Aaa, haha, źle przeczytałam, myślałam, że o Etnę chodzi :D.
  10. Ja zapominam ciągle, że ZJB ma też dwa greje... :lol: bo ona mi się tylko z borzojami kojarzy :) Jakie to wątpliwości? Może pomogę rozwiać :diabloti: A chart syberyjski bardzo adekwatny do samej Etny :evil_lol:
  11. [quote name='jamnicze']Hejka, fajnie, że zawitaliście do naszej galerii, zaraz dodam zdjęcia z sobotniego spaceru po plaży z Adusią - córką Saidi :loveu: Ale te przyjazne szlaki, to chyba nie w polskich Tatrach? O, przepraszam przez pewien czas można było przejść Doliną Chochołowską, ale coś słyszałam, że się z tego wycofali. Generalnie w Polsce, to na teren Parków Narodowych chyba nie wolno wchodzić z psami, a szkoda :shake: Jak macie jakieś fajne miejsca gdzie można wędrować z psem, to napisz, może skorzystamy :razz:[/QUOTE] Właśnie był nawet wątek na dogo o szlakach, na które można wejść z psami. Musiałabym poszukać :). [url]http://i709.photobucket.com/albums/ww94/jamnicz/Saidi/62_zpsb7f62c29.jpg[/url] :loveu::loveu: [url]http://i709.photobucket.com/albums/ww94/jamnicz/Saidi/56_zps9904fdff.jpg[/url] jakie skupienie :razz: [url]http://i709.photobucket.com/albums/ww94/jamnicz/Saidi/50_zps16bdfd72.jpg[/url] to jest świetne, haha :D Widzę, że nie tylko młodego tak wcześnie do wojska wzięli :cool3: Fajnie jest mieć kontakt z rodzinką swojego psiaka. U nas niestety cisza :shake:. Pół biedy jakby mieli konta i galerie na dogo czy na charcim forum, żeby wklejać zdjęcia i porozmawiać, a tak to nie wiesz co się z nimi wszystkimi dzieje. Hodowca nas olał kompletnie, jedynie od ojca młodego stara się nawiązać jakiś kontakt, zdjęcia mu robi na wystawach, rozmawia itd. Brat miotowy ponoć był na wystawie w Bydgoszczy (dziennej, my byliśmy na nocnej, bo dzienna nam nie pasowała :/) i na tym informacje właściwie się kończą :roll:
  12. [quote name='jamnicze']Szybalonek, no, no :lol: Z miłą chęcią pomożemy w socjalizacji. [B]Saidi robi za "starą ciotkę", co to mówi maluchowi, że nie każdemu można wchodzić na głowę[/B] :diabloti:[/QUOTE] No i słusznie :evil_lol:. U nas właśnie same takie ciapowate psiaki są, co to młody mógł im wszystko robić. Dosłownie. [quote name='jamnicze']A co! :) I faktycznie pierwotniaki trzeba bardzo szybko socjalizować z innymi psami, bo to jednak małe wredoty są :evil_lol:[/QUOTE] U nas akurat wielkich problemów z socjalem nie było... Aczkolwiek przyznam, że na początku bałam się, że kontaktu z psami będzie miał za mało. Chart to nie pierwotniak, ale słyszałam o kilku whippetach z agresją lękową i to nie jest fajna sprawa. Więcej takiego kontaktu miał właśnie jak zmieniliśmy tereny do spacerowania na takie bardziej "zaludnione" (lasy i pola między dwoma osiedlami). I tam poznał naprawdę fajne psiaki, z którymi bawi się po dziś dzień :). No i na agilu też poznał sporo fajnych kumpli... Zresztą widać po nim, że socjal z ludźmi, dziećmi i psami ma raczej na dobrym poziomie :lol: [quote name='jamnicze']A lisek, to pies, czy sunia? Wy pewnie chodzicie do lasu tak koło Was?[/QUOTE] Piesek, ale on ma pewien problem z psiurkami, które jak się witają to są całe spięte i sztywne... To psiak ze schroniska, przesiąkł tym wszystkim, był pogryziony no i wymaga jeszcze odrobiny pracy, ale to już kwestia czasu. Dzisiaj byli u nas w klubie porozmawiać, Lisek zgarnął pochwały i tak czy siak będziemy nad nim wszyscy mocno pracować, żeby facet był trochę bardziej cywilizowany :). I tak, jak się umawiamy to właśnie idziemy po polach i lasach w naszych okolicach. W tym tygodniu prawdopodobnie nie będzie żadnego spotkania przez tą rozcięta łapę... Niby rana nie wymagała szycia, ale dzisiaj podczas biegania z zaprzyjaźnionymi weimarami, opatrunek się zsunął i cały strup się rozwalił, więc gojenie na nowo :shake: No, dzisiaj po agilu jestem zadowolona z młodego. Mieliśmy potknięcia, ale ogólnie według mnie zachowywał się lepiej niż wczoraj kiedy to do każdego podbiegał i się cieszył... :mad::lol:. Ale za dwa tygodnie będzie [B]dokładnie to samo[/B] co wczoraj, więc nie uważam dzisiejszego dnia za jakiś sukces :lol:
  13. No niestety charty mają talent do wychodzenia z szelek. Norwegi się nie sprawdzą do niczego innego niż flyball :). Guardy są już takiej budowy, że wyślizgnięcie się z nich zajmie trochę czasu (aczkolwiek to też zależy od psa). Niektóre nie robią tego nawet umyślnie, ot pociągną, cofną się i już są wyzwolone :D. Moja koleżanka robi właśnie szelki specjalne dla chartów z dodatkowym, trzecim paskiem, który uniemożliwia uciekanie, ale niestety wydaje mi się, że jej materiał też jest taki dość delikatny. Niby nikt nie narzeka, ale weźmy pod uwagę, że ja mam świniaka, a nie psa :). Wybrałam teoretycznie wzorek od DS, więc myślę, że jakoś w tygodniu zamówię. Jeszcze raz dzięki :). Dobrze, że zapytałam o szele z furkidz, bo mogłabym się trochę zdziwić.
  14. A mi się go czytało bardzo fajnie :). Dużo bardzo cennych informacji. Jak zwykle zresztą, bo to nie jest jedyny artykuł, który przeczytałam na tym blogu :cool3:
  15. [url]http://img202.imageshack.us/img202/8417/1042278.jpg[/url] Sonia się sklonowała? :lol: Super spacerek :D. Brak nam ostatnio takich wypadów całym stadem.
  16. O, o tym akurat nie wiedziałam. Dzięki :). Po prostu szukam jakichś sensownych wzorów już nie-wiem-ile-czasu i nadal nic nie mogę znaleźć. Średnio mi wszystko pasuje, niestety. Jak chciałam jednolite to z kolei nie było mojego koloru :lol:. W takim razie rekinki sobie weźmiemy na obróżkę, bo jak byłoby deszczowo to zakładałabym mu charcią obrożę - ona zniesie wszystko :diabloti:. Ale niestety szelki byłyby do prawie codziennego użytku, więc oczekuję trwałości... Chyba pokombinujemy jeszcze z DS, może coś jednak mi wpadnie w oko.
  17. Mam problem... Niedługo zamawiamy szele z furkidz, ale cholera nie wiem, który wybrać wzór dla takiego brzydala: [IMG]http://img.liczniki.org/20130213/3-1360761880.jpg[/IMG] Podoba mi się coś w deseń: [URL]http://furkidz.eu/pl/p/Obroza-Day-on-Bahama/119[/URL] oraz [URL]http://furkidz.eu/pl/p/Obroza-Spicy/91[/URL] z tym, że te pierwsze są wg. mnie za jasne... Często jak wracamy ze spaceru to - przepraszam za wyrażenie - uwaleni jak świnie :razz:. Wie ktoś może jak jest z 'praniem' wyrobów furkidz? Bo brałam tez pod uwagę rekinki [url]http://furkidz.eu/pl/p/Obroza-Beware-of-Sharks/209[/url] z których na 100% będzie obroża :)
  18. Nareszcie wpadamy do dziewczyny, żeby się przywitać :) Zdjęcia świetne... Też mam nadzieję, że w tym roku będziemy wędrować z młodym po górach :loveu:. W sumie na długo przed wzięciem gnojka, czytałam i dowiadywałam się które szlaki są "przyjazne" psom :lol:. Takie przygotowywanie zawczasu, a co :).
  19. Pocieszę Cię tym, że mój w wieku 5-6 miesięcy był niemal taki sam... W sensie - jak widział człowieka, całkowicie mu obcego albo psa to zaraz się rwał i musiał się przywitać. Nie mogliśmy spokojnie nikogo minąć. Dopiero mniej więcej w połowie szóstego miesiąca zaczął wkraczać w "okres buntu", dojrzewa mi chłop z każdym dniem i teraz podejrzanie wyglądającego typa potrafi obszczekać (z tym, że to jest taki niski szczek jakby się pytał "kto idzie? ktoś ty?", ale ludzie tak czy siak biorą to za darcie mordy), no chyba, że ktoś będzie się do niego cieszył, to jego podejście też zmienia się diametralnie i jest taniec, radość, całowanie, wszystko naraz ;). Powtórzę po postach wyżej, że musicie popracować więcej na zewnątrz. Mój w domu też robił wszystko super i pięknie, a na zewnątrz potrafił mnie zignorować, bo tutaj mu coś pachnie, a tam musi nasikać, a jeszcze dalej widzi człowieka, do którego musi koniecznie podbiec i się przywitać... Też nie puszczałam młodego luzem, bo po prostu się o niego bałam to raz, a dwa - po co mam mu pozwalać żeby utrwalił sobie te niefajne zachowania? Bo ignorowanie właściciela nie jest fajne, prawda? :). Moje maleństwo ciągnęło na smyczy dość długo... Jakieś 3 miesiące pracowałam nad tym, żeby mnie nie ciągnął. A do teraz jak się zapomni to i tak potrafi szarpnąć (ale to już bardziej ekstremalne przypadki - jak wchodzimy do sali na agility to szarpnie, bo tyle znajomych i fajnych osób, że musi każdemu dać całusa). My w sumie mieszaliśmy metody... Raz robiłam tzw. "drzewko" czyli stałam w bezruchu w momencie kiedy mnie pociągnął i czekałam aż się odwróci w moją stronę, spojrzy na mnie, a później wymagałam żeby zmienił pozycję (podszedł do mnie, albo cofnął się o kroczek, żeby ta smycz była luźna, a nie napięta). Wtedy go chwaliłam głosem (cwana menda to jest i jak się nauczy, że skoro przestał i dostał smaka to wymusza później takim zachowaniem żarcie...) i szliśmy dalej. I tak cały czas. Czasami odcinek, który normalnie przechodzi się w jakieś 5 minut - my przechodziliśmy w 30 minut... :). Druga metoda to cofanie się. W momencie kiedy pies pociągnie, my odwracamy się w przeciwnym kierunku i odchodzimy. I tak za każdym razem. Ogólnie zmiany kierunków są bardzo pomocne jeśli chodzi o ciągnięcie. Początkowo myślałam, że nic nie działa, ale na efekty trzeba czekać, więc nie załamywać się i brać do roboty! Zwłaszcza, że to jeszcze dzieciak. Łatwiej szczeniaka naprostować niż dorosłego psa :D. To naprawdę trzeba mieć cierpliwość i czas, a wiem, że czasami jest ciężko. Mój pies teraz nie jest wiele starszy od Twojego - za niecałe 2,5 tygodnia skończy 9 miesięcy, a jest na etapie, gdzie na spacerze mogę go odwołać praktycznie od każdego. Jeszcze czasami jest problem ze znajomymi psami, bo tak się wkręci w zabawę, że stwierdzi, że jeszcze nie chce iść do domu :) Ale na ogół nie mogę na niego narzekać. I tak dość fajnie się zachowuje jak na faceta w tym wieku. Dopiero jak ogarniecie z nim, że na smyczy nie można ciągnąć to kupcie dłuższą linkę (bo zakładam, że pies też na niej by ciągnął...) taką 10 albo 15 metrową, na allegro nawet są za grosze. One są super do nauki przywołania właśnie :). Podsumowując: pieskowi trzeba stopniowo zwiększać rozproszenia. Najpierw robicie w domu, potem na spacerze gdzieś w lesie, albo na polanie, gdzie nie ma zbyt wielu ludzi i dopiero jak w takim terenie idzie mu super, to przenosicie się tam, gdzie jest nieco więcej ruchu. Końcowym etapem jest ćwiczenie w mieście, ale to zależy od psa... Mój nie przepada za miastowym zgiełkiem, więc trzyma się blisko i nie mam mu nic do zarzucenia.
  20. Tak, basenji to rasa pierwotna, a to mówi samo za siebie :). Wg. mnie do każdego pierwotniaka trzeba mieć cierpliwość, tak jak do chartów. To są psy (mówię ogólnie o pierwotniakach i chartach), które są nierzadko uparte i mają swoje zdanie. Nie mówiąc już o tym, że niektóre rasy mają bardziej kocie niż psie usposobienie... To zależy czego oczekujemy od psiaka. Do czego ma on być itd. Nie ma co szukać rasy na siłę... Wiem co mówię, bo sama tak robiłam. Bardzo podobały mi się borzoje, ale później stwierdziłam, że może jednak coś innego i tak szukałam i wybrzydzałam... Ale wreszcie znalazłam swój typ i tego się trzymam. Naprawdę, z decyzją co do rasy psa NIE POWINNIŚMY się śpieszyć. Każda jest inna, każda ma inne predyspozycje... A ja czytam ten wątek i odniosłam wrażenie, że sama nie wiesz czego chcesz :)
  21. [quote name='PannaAnna']Gezowa - widzę, że masz już konkretne szczeniaczkowe plany,hm? :cool3: Jaka rasa, bo nie doczytałam?;)[/QUOTE] Aaaaa, jak nie doczytałaś to trudno! :evil_lol: Napisałam to raz i w sumie nie chcę zapeszać, bo zobaczymy jak to wszystko wyjdzie :) [quote name='Sonka95']Jaki zaciekawiony ;-) [URL]http://img.liczniki.org/20130215/2-1360941560.jpg[/URL] Ostatnio coś sporo psiaków sobie rozcina łapki :shake: :-([/QUOTE] [quote name='marta.k9080']jeju z tym rozcinaniem łap to jest koszmar...dobrze ,że obeszło się bez szycia.[/QUOTE] No u nas dawno nie było takiej sytuacji, ostatnio rozciął sobie łapę na początku października. Dobrze, że nie jest to coś poważnego... Dzisiaj rano już jest strupek, który nie powinien się otworzyć, bo wczoraj menda to lizała pomimo zabezpieczenia rany jakimś gorzkim środkiem (wszystko zeżre... cytrynę to on uwielbia :lol:) i trochę zaczęło znowu krwawić... Na spacer i agila mu tą łapę "na wszelki wypadek" zawinę.
  22. Znam dwa whippety, samce, które nie reagują na cieczkę tak jak było to opisane wyżej. Nie wiem, widocznie jakieś "dziwadła" się trafiły. Mojego czasami suka z cieczką rozprasza na agility, bo trzeba obwąchać dokładnie wszystko ;). Nie uważam, że suka jest łatwiejsza do ogarnięcia. Akurat u whippetów obie płci są do siebie podobne z charakteru i pod względem szkolenia. Pomijając już to, że kastracja to nie jest "kaleczenie" zwierząt... Dziwię się, że jeszcze istnieją takie przekonania :). Jest wiele dobrych hodowli, nie ma co się upierać tylko przy Whiteheads. Pierwszy lepszy przykład z brzegu: Lazarus. Zależy czego oczekujemy od szczeniaka i hodowcy... Straszne generalizowanie. Tak jakby Whiteheads było naj, a reszta be i fuj, dno totalne ;).
  23. [quote name='PannaAnna']Byłam ostatnio w 'Jurajskich Biskupicach', super mi się rozmawiało z Panią Agatą, dużo mi to dało. :) [/QUOTE] I nadal jesteś pewna w 100% na borzoja? :) [quote name='PannaAnna']Zastanawiam się też nad przestawieniem Etny na Barf bo kurcze na każdej karmie coś jest nie tak... Tylko muszę pomyśleć jak to zorganizować, znaleźć jakieś tanie źródło mięcha bo na zwyklym sklepowym to zbankrutować idzie ;/.[/QUOTE] W naszej okolicy niestety mało jest rodzajów mięsa... A też chciałam bardzo z nim BARFować, bo kurcze ciągle coś mu w żarciu nie pasuje, albo sypie się z niego jak z choinki i przy tym dostaje łupieżu, więc wkurza się, bo go wszystko swędzi... :roll:. Niby dla chcącego nic trudnego więc chyba porozglądam się za jakimiś "dostawami"... Pakowałabym wszystko do osobnego zamrażalnika :lol:
  24. Gezowa

    Miastowy Lis

    E tam z charakterkiem. Po prostu to jest pies, nad którym trzeba popracować jeszcze :) Wrzucam to samo co u mnie: Rozmazany Aedan w tle: "Co robicie? Co robicie?!" [img]http://img.liczniki.org/20130215/1-1360941560.jpg[/img] "Ja też chcę!" [img]http://img.liczniki.org/20130215/2-1360941560.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130215/2013_02_15_353-1360941560.jpg[/img]
  25. [quote name='Nanashi']I się nakręcaj dalej, bo ja za rok będę chciała Twojego szczeniaka miziać :D Im więcej pierwotniaków - tym weselej! O.[/QUOTE] Właśnie kilka minut temu skończyłam rozmowę z hodowcą i nie mam już prawie żadnych wątpliwości... :loveu: Akurat idealnie się składa, bo miot za rok, na wiosnę krycie. Zanim maluch trafi do mnie to młody skończy 2 lata :). Poprosiłam, żeby Pani dała znać jak będą na jakiejś wystawie, ale to dopiero po halówkach. Dzisiaj mieliśmy znowu mały wypadek, bo młody rozciął sobie łapę... Wyglądało to niefajnie, znowu brak części skóry, ale na szczęście nie było potrzeby szycia, więc jutro jak najbardziej będziemy na agility. Już się bałam, że znowu ominiemy super zabawę :). Rozmazany Aedan w tle: "Co robicie? Co robicie?!" [IMG]http://img.liczniki.org/20130215/1-1360941560.jpg[/IMG] "Ja też chcę!" [IMG]http://img.liczniki.org/20130215/2-1360941560.jpg[/IMG] [IMG]http://img.liczniki.org/20130215/2013_02_15_353-1360941560.jpg[/IMG] Kilka fotek napstrykała [B]Aga*Lis[/B], więc później może coś dorzuci :)
×
×
  • Create New...