Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. Ja na swojego czekałam 4 albo nawet 5 lat i swoją drogą miał być to zwykły, dorosły kundelek ze schroniska... Biorąc szczeniaka przygotowywałam się psychicznie na wstawanie wcześnie rano, na sprzątanie po nim przez najbliższy miesiąc, na spacery (które w początkowej fazie są bardzo krótkie) oraz na fakt, że będę z tym SAMA. Mieszkam z rodzicami, ale od początku była mowa o tym, że pies jest MÓJ. I to ja się nim zajmuję już od prawie ośmiu miesięcy: czy to jestem chora, czy mam zły humor, czy źle się czuję, albo czy po prostu mi się nie chce iść na spacer. Nie ma, że nie, bo MUSZĘ. Bo nikt inny z nim nie wyjdzie, a zwyczajnie mi go żal jak siedzi cały dzień w domu, bo wiem, jak uwielbia biegać i "czuć wiatr w uszach" ;). [B]Czas[/B]. Przez pierwsze dwa tygodnie nie miałam właściwie życia. Szczeniak pochłaniał cały mój wolny czas, bo był bardzo "nadpobudliwy" - praktycznie w ogóle nie chciał spać, a jeśli już zasnął to ledwie na godzinę. Szczęście w nieszczęściu, że noce przesypiał całe. Ja mam o tyle dobrze, że pomimo szkoły - lekcje mam dość luźne, więc naprawdę prawie cały dzień miałam dla tej małej mendy. Dalej. [B]Niszczenie[/B]. Mój o dziwo nic nie zniszczył w okresie szczenięctwa, ALE wierz mi, że szczeniaki POTRAFIĄ niszczyć i narobić wiecej szkód niż owczarek ze swoją sierścią w domu ;). I na to też trzeba przygotować zarówno siebie, jak i dom. Teraz ma prawie 10 miesięcy i zwyczajnie mu odwala przez ten okres, kiedy dojrzewa i zaczyna się buntować. Szkody co prawda nadal są małe, bo oberwał jeden but i to niezbyt mocno, ale zachowanie psa w tym wieku jest po prostu wkurzające. Przynajmniej u nas, ale z rozmów ze znajomymi psiarzami wynikło, że nie jesteśmy wyjątkiem ;). Przede wszystkim pies może nagle "ogłuchnąć", bo wyczuje coś; teraz przecież każde zapachy go interesują. Doszło do tego, że podczas naszej nieobecności, gnojek wskakuje na blaty w kuchni. I to nie, że podpiera się przednimi łapami, ale wskakuje. Nie wiem jak on to robi, bo blaty są na wysokości ponad metra... Krótko mówiąc - w tym okresie psy dostają amnezji dosłownie i w przenośni. Trzeba to przetrwać ze środkami na uspokojenie ;). [B]Koszty[/B]. Szczeniak to dość sporo wydatków. Najpierw szczepienia i odrobaczanie. Później karma - szczeniak je dość dużo (pewnie u małej rasy się tego aż tak nie odczuje) i często, więc znowu w grę wchodzi tutaj czas. Maluszki szybko rosną. U nas pomimo tego, że młody ma ledwie 51 cm w kłębie (czyli jest średni), to obróżki były zmieniane w zastraszającym tempie (chociaż inna sprawa, że na początku żadna na niego nie pasowała, a później okazały się za wąskie). Szelek w ogóle nie opłaca się kupować moim zdaniem... Mieliśmy bardzo ładne, ale ponosiliśmy je "aż" dwa tygodnie, bo po prostu zrobiły się za małe ;). Legowiska (nie polecam na początek, bo szczeniak prawdopodobnie je zeżre), miski, zabawki, gryzaki, smakołyki... Niektóre rasy mają specjalne "wymagania" i tu ponosimy dodatkowe koszta. [B]Socjalizacja[/B], którą w sumie mogłabym podpiąć pod czas. Socjal jest bardzo ważny dla takiego małego wypierdka. Trzeba zabierać go do miasta, pozwolić poznawać ludzi, łagodne i zrównoważone psy, wystawiać go na różne bodźce, żeby w przyszłości nie był strachliwy, albo co gorsza agresywny. Nie wspominając o szkoleniu, zabawie i urozmaiconych spacerach. Ze szczeniakiem to w gruncie rzeczy jak z małym dzieckiem... Tyle tylko, że szczeniaki szybciej dorastają. Trzeba naprawdę wszystko dokładnie przemyśleć, czy podołamy, czy damy radę. To tak fajnie i łatwo się opisuje, ale momentami byłam wykończona, bo nie byłam przyzwyczajona do takiego wczesnego wstawania i od rana pilnowania tego małego gnojka, którego było wszędzie pełno. Jeśli nie masz czasu zajmować się psem z kojca to nie widzę sensu, dla którego masz brać szczeniaka. To ogromny obowiązek i pochłonie znacznie więcej czasu niż dorosły pies w kojcu...
  2. [quote name='marta.k9080']Luna skacze ,a raczej fruwa...frisbee kocha nad życie chyba ,na pewno coś znajdziemy dla siebie.Luna jest bardzo dynamiczna i ma niekontrolowane zrywy:evil_lol:Pewnie niezle bym się urobiła przy obedience..ale kocham wyzwania więc może....[/QUOTE] No to życzę powodzenia :). Pamiętaj - najpierw wybierz jeden konkretny i jak już stwierdzicie, czy to dla was - idźcie dalej. Ja chciałabym spróbować wszystkiego z mojej listy i ocenić, który z tych sportów lubię najbardziej, jakie są wady, a jakie zalety... Ale z połową to muszę poczekać do drugiego psa, bo nie chcę na młodego za dużo ładować. No i jak mówiłam - pies do wszystkiego to pies do niczego :diabloti:. A my z młodym mamy ambicje, zawody w głowie, więc wolę się skupić na maksymalnie dwóch rzeczach z nim :). [quote name='Ty$ka']Hej ;-)) Ja najbardziej jestem wierna obi. Agi dla mnie jest nudne i zbyt precyzyjne, frisbee odpada, bo piesek nie lubi dysków :P A obi jest dla nas w sam raz. I mogę dopasować ćwiczenie do mojego kaprysu: czy będę dzisiaj pracować nad chodzeniem przy nodze, czy może nad odsyłaniem do kwadratu... uwielbiam to :smile:[/QUOTE] Haha, u mnie właśnie panuje przekonanie, że obi jest zbyt sztywne i precyzyjne :D. Dlatego chciałabym spróbować, bo może mam złą wizję tego sportu. Agility nie jest wcale nudne :D. To mega adrenalina, dynamika i super współpraca właściciela i psa, który musi się nauczyć "czytać" przewodnika. Mam pod ręką mój ulubiony "inspirujący" filmik... Za każdym razem jak go oglądam to mam łzy w oczach, nawet nie wiem dlaczego ;). Pozwolę sobie wkleić link, może i Sonka obejrzy ;). [URL]http://www.youtube.com/watch?v=wG29nx4G2aE&list=UUA0jPaVKRD06QEUvNbxkvbg&index=15[/URL] na tym kanale jest ich jeszcze kilka, ale osobiście ten uważam za najlepszy.
  3. [quote name='Ty$ka']Dziewczyny, z jednej strony jest faktycznie jak mówi Gezowa (bardzo ciepło Cię witam :) ) - moi Rodzice są nieugięci, dwa psy to dla nich za dużo jednak. Inna kwestia to wzięcie odpowiedzialności za to wszystko. Moi Rodzice nie śpią na pieniądzach, nie jesteśmy biedni, no ale... ale musimy z wielu rzeczy rezygnować (mnie np. głupio jest kupować coś sobie, na zakupy ciuchowe idę raz na pół roku, a i to latam po bazarach, bo szkoda mi kasy na markowe rzeczy), a nas jest dość dużo.. My, czyli 6 dorosłych osób (no okej, nasza trójka jeszcze nie, ale mamy potrzeby już jak dorośli, a nawet większe, bo niedługo idziemy na studia, dość drogo wychodzi nasze utrzymanie) + pies, 2koty, królik i szynszyla. To jest dużo. A jeszcze w tym roku dochodzi sterylizacja Milki, Ali non stop choruje i tygodniowo przez ostatnie miesiąca wydajemy 100zł na leczenie (około, czasem więcej, czasem mniej), moi Rodzice też podupadli na zdrowiu... Podejrzewam, że kolejne zwierzę, nawet tak niewielkie i bezproblemowe jak Bryś (bo tak został ochrzczony) byłby już obciążeniem. Trzeba patrzeć też w przód - za 3lata wyjadę na studia. Nie wiem jeszcze gdzie, ale wiem, że jestem trocha ograniczona przez psa. Pojechać z dwoma to już pewien kłopot, a szczególnie na ten kierunek, który chcę - ciągle będę praktycznie na wyjazdach, po studiach to już w ogóle. Nie wykluczam opcji wyjazdu za granicę. Nie mogę obarczyć Rodziców jeszcze opieką nad psami. Bo wiem, że koty i szynszyla z nimi zostaną. Nie wiem co z królikiem - czy uda się mojemu Bratu wyjechać z nim do Anglii. Tak czy inaczej, patrząc na to, co robią dla nas, egoizmem z mojej strony byłoby wzięcie Brysia. Na tymczas możliwe, że nie, ale mniemam, że skoro się już teraz mi podoba i się w nim zakochałam, to by został na stałe. A na to pozwolić sobie nie mogę. Nie teraz. W ogóle coraz bardziej zastanawiam się czy w przyszłości spełni się moje marzenie o dwóch psach. Albo pies w ogóle. Trudne to wszystko, ale ja trzymam się zasady, że wolę nie mieć nic, gdybym przez tą decyzję miałam kogokolwiek skrzywdzić. Gezowa, mam nadzieję, że będziesz się u mnie dobrze bawić. Choć tu bardziej jest nagadane niż nafocone, ale jednak uważam, że mili ludzie są, to i fajna atmosferka :)[/QUOTE] Ja lubię dużo gadania :diabloti:. Masz bardzo rozsądne podejście w takiej sytuacji :). Wiem, ze ci żal pieska, ja też jak pomyślę o tylu bidach w taką pogodę i mrozy, to aż mnie serducho ściska... Do teraz pluję sobie - przepraszam za określenie - w mordę, bo nasza "hodowczyni" (raczej pseudo, bo na miano hodowcy nie zasługuje... :roll:) sprzedawała matkę mojego młodziaka za 300 zł "przez problemy rodzinne". Bez sterylki, bez niczego. Jak zadzwoniłam i zapytałam czy ogłoszenie aktualne, usłyszałam babę całą w skowronkach "Nie, już nie, zamieszkała z panem, który miał kiedyś pieska". Jaka w tym moja wina? Ano taka, że mogłam dzwonić od razu jak zobaczyłam ogłoszenie, a nie następnego dnia... może bym się załapała. Wzięłabym sukę i znalazłabym jej nowy dom, ale przed tym bym ją wysterylizowała... Żeby mieć pewność :roll:. Pieniędzy też za dużo nie mam, więc pewnie by to potrwało, ale wahałam się głównie dlatego, że myślałam o tym w kontekście "nie jestem gotowa na drugiego psa", zamiast "poszukam jej DT" :shake:. [quote name='Ty$ka']Hej Moje Kochane. Wiecie co, takiej Sybierii to jeszcze nie mieliśmy! Non stop pada. Zaspy są już większe ode mnie. Jeszcze rano było widać Morusa na dworze, ale o 9 zaspy przerastały jego samego. :lol: Więc zamieszkał w domu. Ja natomiast spędziłam piąteczek w domu. Miałam dzisiaj jechać na Dni Otwarte, ale drogi zasypało tak, że wszystkie busy odwołane. Nie poszłam też do szkoły, bo i po co na siłe dostawać jedynkę - dzisiaj sprawdzian, a ja nic nie umiałam :P Mój Brat do domu wrócił o 12, bo było mało ludzi w szkole. Z jego klasy tylko 6 osób, w tym on ;) Zresztą w południe widoczność z okna malała z minuty na minutę: w moim pokoju okna były zasypane do połowy. I są nadal. ;) Ale ja nie o tym... Bo dzieki temu, że kundel był w domu mogłam z nim poćwiczyć. W końcu zaczyna mi się naprawdę niemal idealnie dostawiać do nogi, w dodatku już podczas pracy nie ma ochoty na pasienie Milki, co było do tej pory dość wielkim problemem. I pracujemy nad trupem :p Powoli jakoś nam idzie do przodu, za to wkurza mnie to, że dalej nie wie do czego służą mu tylne łapy. Ale mam na niego pomysł :siara: Jak nie pomoże to się zastrzelę. Albo uduszę go własnoręcznie. W każdym razie wybiorę mniejsze zło :lol: Mniejsza o to. ;ppp Mam nadzieję, że nas nie zasypie całkowicie. Bo to nudne jest. Przez cały dzień czytałam Terakowską, to na przemian pomagałam w domu i mordowałam psa. Endy? Endy cały dzień przespał. I z wielką obrazą zmusił się do wysikania w kuwecie :lol: Milka za wszelką cenę chciała wyjść na dwór, więc... ubrałam się ciepło i z nią poszłam na tą zawieruchę. Wsadziłam na sam środek zaspy i od razu się zapadła :lol: Szybciej wróciła do domu niż była na dworze. Więcej już nie darła ryja, że chce na dwór :siara: Ja za to musiałam. Tzn. nie drzeć ryja (choć akurat drcie ryja to moje całe JA), ale wychodzić na dwór. Odśnieżałam trochę, choć to wiele nie dawało - po chwili znów wszystko było zasypane... Cóż, jednak bez tej syzyfowej pracy nie zdołaliby Rodzice wjechać samochodem. O dziwo, Morus mi ani razu nie pomagał przy odśnieżaniu. Raz go siłą wypchnęłam na dwór, to siedział jak zmaltretowany pies i walczył z żywiołem. Jego sierść w połączeniu z silnym wiatrem zrobiły z niego paralotnię i biedak odrywał się od ziemi :evil_lol: Dzisiaj też nie skakał w zaspy, chodził tylko po odsnieżonym - cóż, nie dziwię się, od razu by go ne było widać ;). Jednak raz się rozpędził i myśląc, że ten kawałek jest odśnieżony pobiegł. I od razu rozcapierzył łapy, drąc się do mnie "ratunku, tonę!". A nie dobra Ty$ka stała, gapiła się na spanikowanego psa, próbującego się wydostać z zaspy i się śmiała :diabloti: Zaraz jednak mu pomogłam. Już więcej z domu nie wyszedł tego dnia, nawet nie pomagało hasło spacerek. A szkoda, bo miałabym niezły ubaw, gdyby walczył z żywiołem :eviltong: W tym całym śmiechu jednak... jednak krył się smutek. Ano taki, że Bryś nie ma tak dobrze. Nie ma ciepłego domu. Ma tylko tą prowizoryczną budę, którą pewnie już rwano zasypało. Boję się o niego. Boję się zobaczyć co u niego ani kogokolwiek o to zapytać... oby moje przeczucia mnie myliły...[/QUOTE] O matko, prawdziwa Syberia :). U nas nie jest aż tak źle, ale śniegu też sporo napadało. Przynajmniej młody miał zabawę jak pańcia lepiła różne figury, a mała menda z wielką radością je rozwalała :diabloti:.
  4. [url]http://img831.imageshack.us/img831/7859/img1836v.jpg[/url] skojarzyła mi się z jakąś hrabiną co najmniej :cool3: Małe pytanko: z jakiej hodowli jest Luna? Swego czasu obserwowałam dokładnie tą rasę i trochę rozglądałam się po hodowlach :)
  5. Gezowa

    LaPsy 2

    Od 3 miesięcy tak nie ma ;). Strasznie mamę zrugałam za to. Ogólnie rodzina okropnie niszczy pracę ze szczeniakiem, no ale co zrobisz... No i szczeniaka nie można za bardzo "głodzić" :/. U niego jest tak, że zje gotowane jeden dzień, drugi, a trzeci już zostawi połowę, chociaż porcja się nie zmieniła. Czwartego dnia zje jeszcze mniej, a piątek w ogóle :roll:. Teraz nie ma "zmiłuj się", micha zabierana jak nie chce i niech spada, bo staję na głowie, żeby zeżarł, a on ma to głęboko w D, więc nie będzie jadł w ogóle. Niewiele to pomaga, bo menda uparta strasznie... :angryy:
  6. [quote name='leónowa']I padalce u nas są, to znaczy podobno, bo sama nogdy nie spotkałam, tak tylko słyszałam. Jak bym miała rozróżnić, to chyba bym celowała w długość, bo padalce krótkie są w stosunku do węży.[/QUOTE] Tak, są krótsze (chociaż mają do pół metra, więc można się pomylić) i mają takie zaokrąglone ogonki :). Kilka razy widziałam u nas, i to niedaleko domu. Młody wyczaił i chciał się pobawić, a Pańcia zawał, bo nie wiedziała jeszcze co to jest :evil_lol:
  7. [quote name='marta.k9080']Robienie czegoś z psem jest mega fajne:p Od początku miałam plany na IPO itp ,ale Lunka nie jest odpowiednia do tego także z nią porobię coś delikatnego ...[/QUOTE] Mieliśmy kiedyś ONka na agi, ale niestety przerwali kurs przez problemy rodzinne. W każdym razie o ile stawy są sprawne i takie skakanie nie sprawia psu bólu to wszystko będzie super :). Myślę, że obedience dla Lunki to też fajna sprawa, ale to zależy czy lubisz dłubać w szczegółach i precyzji :). Dlatego wciąż się waham - nie wiem czy mi starczy cierpliwości, bo młody lubi coś robić ze mną, ale czasami mam wrażenie, że jesteśmy w takim martwym punkcie... W obi liczy się dynamiczność i dokładność w wykonywaniu poleceń oraz to, czy psu sprawia to radochę. U nas czasami "siad" i "leż" ma szybkość pędzącego na najwyższych obrotach ślimaka :lol:. Za mało go zmotywowałam chyba przy tych dwóch komendach, bo wstaje elegancko i szybko, ale jak ma usadzić dupkę to już gorzej... ;)
  8. [quote name='leónowa']Jeśli o takie leśne chodzi to spokojnie da sie rozpoznać, bo u mnie spotkać można tylko 2 gatunki, zaskrońca i żmiję, jak wiadomo, żmija ma zygzaki na ciele, więc ten drugi to będzie zaskroniec, całkowicie niegroźny dla człowieka. Wiele lat chodziłam z babcią, zapaloną grzybiarą do lasu, bardzo mądra kobieta z niej była, wiele rzeczy się nauczyłam. Do tej pory jak całą gromadą psiarzy do lasu idziemy to ktokolwiek znajdzie grzyba, choc najmłodsza jestem pyta się czy trujący czy nie:lol:[/QUOTE] U nas latem często spotyka się... padalce :diabloti:. I cholera taki laik nie wie czy to żmija, czy wąż, czy co to, bo łapek nie widać w ogóle :evil_lol:
  9. [quote name='marta.k9080']hello;) eee no sama ze sobą nie gadam,więc nie na mnie zwalać całą winę:diabloti: słońce mamy,śnieg też nie raczy cholerstwo stopnieć:shake: Dzisiejszy horror... Rano o mało na zawał nie padłam.Luna jako bohaterka,no!:angryy: Wracamy ze spaceru,zeszłam takim mini wąwozem na dróżkę...Luna przede mną jakieś 100m...Patrzę pies biega jakiś,za nim drugi i buch na nas z ryjami.Szczekały i biegły.Jeden kundel, drugi skundlony Ast/Pit.Wyjęłam gaz,mocno złapałam kij,ale Luna mnie ubiegła i pognała na te psy:crazyeye:Wrzasnęłam co sił w płucach żeby zwrócić ich uwagę na mnie.One o dziwo się wycofały.Serce miałam w gardle.Miałam ochotę zabić Lunę za to pseudo-bohaterstwo!K**** one by ją zagryzły.Jutro idę pogadać z SM lub na Policję:angryy: To były psy z któregoś domu za parkiem przy drodze na wieś.Opisze je i poproszę o wysłanie patrolu.Mam dość![/QUOTE] Tragedia... :roll:. U nas takich akcji nie ma, na szczęście, chociaż za jakiś czas się przeprowadzam i nie wiem jak to będzie w nowym miejscu :roll:. Jamniki sąsiadów na nas leciały zawsze z jazgotem, ale jak ryknęłam trzy razy i jednego kopnęłam to się odwaliły i jak tylko nas widzą to schodzą nam z drogi. Jak już zdarzy się "samowyprowadzający" albo nieposłuszny i nieprzyjazny pies, wystarczy na niego ryknąć (najlepiej takim basem :diabloti:) i zwiewają. Dawno nie miałam takiej sytuacji, ale kiedyś to młody cieszył się jak głupi do psa, który właśnie szedł do nas w wyraźnie nieprzyjaznym celu :roll:. Więc musiałam odganiać wroga, a jednocześnie użerać się z małym gnojkiem, który szarpał się na smyczy, bo chciał koniecznie się przywitać. Teraz nie... Teraz jest dużo więcej dystansu, a jak dojdzie do spotkania "pysk w pysk, nos w nos" to jeszcze przyjmuje postawę uległą. Mam nadzieję, że nie odwali mu za bardzo w kontaktach z psami, bo nawet teraz potrafi czasami "nakrzyczeć" na dorosłego psa, ale to sporadyczne przypadki i nie robi tego bez powodu :). Niektórzy ludzie są niestety niereformowalni... Dostaną mandat jeden, drugi, a psy nadal będą biegać luzem :roll:
  10. [quote name='marta.k9080']Na początek starczy.[B]Ważne żeby Luna dobrze się czuła[/B].Dopiero co pokonała swoje lęki i dalej pracujemy.... Najbardziej rozległe plany mam co sportów obrończych...[/QUOTE] No jasne, że tak ;). Wszystko i tak wyjdzie w praniu. U nas w ogóle było założenie na samiutkim początku, że agility olewamy, a teraz sobie nie wyobrażam życia bez agi :D. Jak nie ma treningów z jakichś powodów (zawody, wyjazdy, choroba, czy jedziemy na wystawę) to strasznie żałuję, że omija nas super zabawa :). Młody znacznie bardziej woli hasanie po torze niż po ringu - podobnie jak ja, ale wystawy póki co traktuję jako zło konieczne.
  11. [quote name='Sonka95']Ja w końcu postanowiłam , ze zbieram kaskę na własne hopki i tunel :) bo huśtawkę , palisadę i kładkę mamy niedaleko to możemy podjechać i poćwiczyć w wolnym czasie ;) My może podjedziemy na zawody , ale jako widzowie zobaczyć jak wyglądają zawody w Powsinie :loveu:[/QUOTE] Ooo, no to fajna sprawa. U nas nie ma gdzie tego zmieścić, bo od pół roku jesteśmy bez ogrodu i tak prawdopodobnie zostanie :-(. Niby mamy kompletny tor do wynajęcia niedaleko, ale podobno jakość średnia i 25 zł za osobę... Generalnie i tak bym Wam doradzała pójście do klubu, bo instruktorzy dają fajne rady i to zupełnie co innego niż nauka samemu :cool3:. Albo chociaż uczestniczenie w seminariach różnego rodzaju - to też jakaś pomoc. [quote name='marta.k9080']ja bym chciała brać kiedyś udział w Agility z Lunką i marzę o IPO (ale to jak będę miała kolejnego psa...kiedyś)[/QUOTE] Skromnie :). Na naszej liście jest agility, obedience, flyball i frisbee (+ rally-o), ale nie wiem jeszcze co będę robić z moim młodym (w tej chwili agility i zostajemy tutaj na amen, ale myślę bardzo poważnie nad obedience do tego), bo jak to się mówi... Pies do wszystkiego to pies do niczego :lol:.
  12. Jejku, nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam ten Sonkowy pyszczek ;). Jak Wam idzie agi? :D. U nas w tym tygodniu nie ma treningów, ale za to będziemy na Gdyńskich pokazach za tydzień i doczekać się nie mogę :cool3:.
  13. Gezowa

    LaPsy 2

    [quote name='leónowa']O matko nie wytrzymałabym z takiem psem co mi wybrzydza. Mój pomimo, że przed spacerem dostanie michę to sępi od ludzi co z nami chodzą na spacery,a biora smaki dla swoich psów. Dlatego, że taki z niego sęp już przestałam brać cokolwiek do jedzenia na spacer, bo żadnej przyjemności nie mam z tego, że mi ciągle się kręci koło nóg. Choć jak każdy pies nieraz ma takie dni bez apetytu, a nie miałabym chyba ochoty mu dosmaczać, kombinować, bo mu sie jedzenie nie podoba.[/QUOTE] Pomysły mi się kończą, bo kiedyś to było faktycznie wybrzydzanie. Moja mama na tym punkcie była przewrażliwiona... Bo postawię mu miskę z suchym - nie zje. To mama zaraz leci z jakimś mięskiem czy cholera wie czym, "bo on musi zjeść". I tak sobie zakodował "aha, nie zjem tego co mi dają, poczekam trochę i dostanę coś lepszego" :roll:. Mimo wszystko nie martwię się, bo koleżanka mi mówiła, że jej whippet mniej więcej od 7 miesiąca nie chciał jeść kompletnie nic. Skończymy worek Acany i przejdziemy na coś innego, a jak sytuacja znowu się powtórzy to... nie wiem co. Chciałam bardzo przejść na BARFa, ale najlepsze jest to, że mięso tez potrafi wybrzydzać... :roll:.
  14. [quote name='magdabroy']A nie da się przekonać rodziców, żeby dołączył do Morusa?[/QUOTE] Rodzice to rodzice... Koło mnie jest sporo kotów, z 15 jak nic można doliczyć. Wszystkie mieszkają ciągle na zewnątrz, na mrozie, chodzą głodne, kilka zostało zagryzionych przez psy, ostatnio też spod topniejącego śniegu wyłoniły się zamarznięte zwłoki... :shake:. To wszystko to koty sąsiadów. Najpierw mieli jednego, później drugiego i tak wyszło 15... I kolejna kotka jest w ciąży z tego co widziałam. Niedługo mają nas wysiedlać... Pytałam na miau co się stanie z tymi kotami, co mam robić itd. Odpowiedzieli mi, że "nie chcę wiedzieć co z nimi będzie". Prosiłam, błagałam mamę, ale jest nieugięta... :roll:. Nic mnie bardziej nie wkurza jak taka bezsilność... A, no... a my się witamy, bo czas najwyższy poodwiedzać inne galerie :).
  15. Gezowa

    LaPsy 2

    [quote name='leónowa'][B]O matko, odmienny ci się przypadek trafił, kto to widział, żeby pies sobie jedzenia odmawiał[/B], przynajmniej ja tego nie znam, bo mój to nawet zupy warzywne pochłania w niesamowitym tempie. No cóż, ale macie właśnie ten plus, że nie będziecie go musieli odchudzać i nie będzie miał większych problemów z kręgosłupem czy stawami.[/QUOTE] Mój ma to samo :diabloti:. Nie-jamnik, ale tak świruje z żarciem, że nie mogę normalnie :roll:. Dostaje systematycznie, już dwa razy dziennie. O 9 i o 18. Rano zje od biedy, a wieczorem czasami zostanie połowa... Myślałam z początku, że to za duże porcje, ale czy zmniejszam albo inaczej dzielę - wszystko wygląda tak samo. Nie zeżre, ale będzie szukał żarcia na spacerach jakbym go głodziła co najmniej. Zresztą, nie tylko na spacerze. W domu każdy okruszek jest wysprzątany, podczas, gdy miska pełna... Dopuszczałam myśl, że mu ta karma po prostu nie smakuje, gdyby nie to, że on tak robi Z KAŻDĄ od zawsze :mad:. Dosmaczam mu czy to twarogiem, czy jogurtem albo żółtkiem z jajka, ale mimo tego nie zawsze zje do końca. Jak nie zje to miska jest zabierana, ale ni cholery nic sobie z tego nie robi... Normalnie nic, tylko udusić gnojka :diabloti:
  16. [quote name='leónowa']Ale pomyśl jak fajnie byłoby rozstawić mega tor na mega polu. Wieś jest fajna, ja mieszkam na wsi od urodzenia i nie wyobrażam sobie wyprowadzki do miasta, gdzie jest pełno ograniczeń, nie wyjdę sobie obdarta w dresach, bo naokoło pełno gapiących się ludzi, długo trzeba iść, żeby psa wybiegać, a tak wychodzisz z domu na hektary łąk i pól, gdzie nikt nie patrzy jak wyglądach i jak się zachowujesz i to jest extra. A co do psów ja planuję góra trzy, małego Leonka i dwa duże byki, więc więcej bym chyba nie dała rady ogarnąć, ale jak ktoś ma tyle zaparcia i wiary, że sobie poradzi to ja nic do tego nie mam, mogę życzyć jedynie spełnienia marzeń.[/QUOTE] Tak, mega tor jest super, ale bez instruktora, który może mi pomóc wyłapać błędy, wiele nie zdziałam :D. Mogłabym gdzieś na przedmieściach mieszkać - jak w tej chwili. Dwa osiedla 5 minut drogi od siebie, do centrum jakieś 7-30 minut (w zależności czy jedziemy autobusem czy samochodem), dookoła pola i lasy... No i socjalizacja szczeniaka jest lepsza według mnie w mieście, niż na wsi, gdzie ludzi i psy spotykasz od biedy :). Nooo, a u mnie to same chartowate ;). Więc dość drobnej budowy, nawet jeśli wielkie, z reguły jedzą mało jak na swoje rozmiary (chociaż dorastający gnojek potrafi żreć jak prosiak :D). Gorzej z weterynarzem w razie potrzeby, więc póki co zatrzymajmy się na dwóch psach. Ba... najpierw obecnego muszę ogarnąć, chociaż on nie sprawia aż tylu problemów ilu się spodziewałam. Fajnie odchowany pies bardzo pomoże przy wychowywaniu szczeniaka... Bo niestety jak planujemy nakręcać szczeniaka na pracę z nami to trzeba się liczyć z dzieleniem spacerów na dwa, bo taki maluch będzie się nakręcał na psa, a nie na nas :).
  17. Tragedia... Nie mam nawet słów, bo nie znam dokładniejszych okoliczności, ale jak amstaffka przejawiała wcześniej tego typu zachowania to tym bardziej jestem w szoku, że na treningu doszło do takiej sytuacji... Mnie zawsze mega wpienia jeden owczarek szwajcarski, który na młodego rzucił się z zębami, a właścicielka nie widziała w tym nic złego :/. Od pogryzienia uratowało go tylko to, że po prostu zwiał... Byłam tak wkurzona, że nawet zabrakło mi słów, żeby sensownie zwrócić babie uwagę... Po prostu odeszłam i teraz ich unikam, bo nie widzi mi się kopać takiego wielkiego psa, jak zasadzi się na mojego, kiedy ten będzie na smyczy :/.
  18. [quote name='leónowa']Wow aż takich planów nie mam, boję się, że tego nie ogarnę, no chyba, że jakaś willa to mogę i 15 psów trzymać, tylko, żeby mi ktoś po kilka tysięcy co miesiąc na konto wpłacał:evil_lol:[/QUOTE] Ja planuję raczej 3 średnie psy i jednego dużego (koniecznie adoptowanego), więc nawet mieszkanie w bloku może być okej :diabloti:. Zobaczymy jak to wyjdzie, bo rodzice chcą się przeprowadzić na wieś, a ja nie i protestuję. Z jednej strony wieś fajna sprawa, ale nie dla mnie, gdzie miałabym na agility 1,5 godziny drogi w jedną stronę :roll:. Nooo, ale to dalekie plany. Nawet drugiego psa nie mam, a ja tu o czterech mówię :evil_lol:. [quote name='marta.k9080']hihi a ja myślałam ,że jestem rąbnięta bo snuję plany o 5. owczarkach:razz:(kiedyś się spełni)[/QUOTE] U mnie właściwie 4 to takie maksimum, bo bałabym się, że więcej nie ogarnę. Lubię psie sporty, więc z każdym psem bym coś robiła w miarę możliwości, a przy 5 psach i więcej już będzie trudno :).
  19. [quote name='marta.k9080']oj u Was taki pech jak u nas..Luna od początku tego roku pokaleczyła się cztery razy w tym raz było szycie..ale jakoś od kilku tyg mamy spokój...[/QUOTE] No u nas też długo był spokój... ostatni raz rozciął sobie łapę w październiku i widocznie teraz musi odrobić zaległości... [quote name='rossa_']Szczerze współczuję problemów z łapkami, o dziwo Zoom sobie do tej pory nigdy nie rozwalił żadnej łapy np. na szkle, jemu jedynie zdarza się gdzieś poharatać nogi biegając po krzakach. No i tfu tfu odpukać, mam nadzieję, że nam się rozwalona łapa nie przytrafi... nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki z czasów, gdy Zumik był sześciomiesięcznym zwariowanym sceniackiem z 16 szwami, o nie:shake:[/QUOTE] 16 szwów? O matko, to co się stało? :-( U nas takie zadrapania i "dziury" w łapach to norma, ale póki co najgorsza do zagojenia była łapa ze zdartą skórą od jakiejś gałęzi czy kij wie od czego :roll:. Nie nadawało się to do szycia, więc okropnie się męczyliśmy, bo młody ciągle strupy wygryzał i to nie mogło się zagoić... Nie wiem czy to moje to jakaś łajza i pechowiec, czy mamy jakieś "nawiedzone" tereny do spacerów...
  20. Dokładnie... ja mam takie plany jak będę mieszkać sama, że nie pytaj :cool3:. Szczury, charci tymczas, gekony, trzy własne psy (albo lepiej cztery!)... tylko weź to teraz utrzymaj, bo żarcie to nie wszystko :diabloti:. Zwłaszcza, że mój pies jest pechowcem i ciągle sobie rozcina łapy.
  21. [quote name='Sonka95']Biedny Aedan znowu sobie łapkę rozwalił :( tylko się zagoiła i znowu powtórka :([/QUOTE] Tak, po tym jak to napisałam poszliśmy na drugi spacer i rozwalił sobie tą samą łapę, ale w innym miejscu :roll:. Tragedia... To chyba przez to, że teraz te wszystkie patyki i śmieci spod tego śniegu wychodzą... Chyba mu kupię jakieś buty :roll:.
  22. Tak, oglądałam takie zdjęcia i filmiki godzinami, tym większe rozczarowanie, że jednak nie mogę sobie pozwolić na takiego słodkiego cudaka :). Najpierw pies, potem szczury i gekony :diabloti:
  23. A ja uwielbiam gady w każdej postaci :loveu:. Z chęcią wzięłabym kilka węży i jaszczurek, ale nie mam w tej chwili warunków nawet na jedną, a co dopiero na całe stado :diabloti:
  24. Nie, teoretycznie nie. To ma być urozmaicenie diety :). Z tego co pamiętam (a mogę się mylić, bo dawno nie odświeżałam sobie wiedzy pod kątem gekonów) to najczęściej oseskami karmi się samice, które "noszą" jajka.
  25. [quote name='Sonka95']To teraz Aedan może sprzątać po sobie zabawki :) Jeszcze nie :). Póki co rozpoznaje nazwy sześciu zabawek, potrafi je znaleźć i przynieść, ale do sprzątania po sobie jeszcze nam trochę brakuje :D. [quote name='Buszki']Jaka ładna szylkretka :loveu: http://img.liczniki.org/20130313/33-1363189342.jpg Ładna, ładna... ale to istny demon :evil_lol: [video=youtube;gwVIzpVAv1I]http://www.youtube.com/watch?v=gwVIzpVAv1I&feature=youtu.be[/video] Krótka sesja z wysyłaniem do klatki. Czekamy na bandaże, bo niestety moja mała, kochana łajza znowu sobie rozwaliła łapę... :-(
×
×
  • Create New...