-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gezowa
-
No niestety gekony powinny chociaż raz na jakiś czas zjeść mysiego oseska. Są mrożone do kupienia...
-
Wczoraj znowu dowiedziałam się, że mam głupiego psa, bo nie załapuje tak szybko jak border no i przecież trzeba go nakręcać na pracę z człowiekiem :loveu:. [video=youtube;KSnzX5aD7bE]http://www.youtube.com/watch?v=KSnzX5aD7bE&feature=youtu.be[/video] Z nudów przed spacerem :). Nie mam pojęcia dlaczego, ale dźwięk jest opóźniony o sekundę, albo nawet półtorej (widać szczególnie na klikaniu, albo jak leci głos, a moje usta są zamknięte :lol:). Pewnie jestem tak samo głupia jak mój pies i nie potrafiłam tego naprawić :diabloti:. Tak odpoczywamy:
-
Pisałam na charcim, więc napiszę tutaj: maluszek obłędny... normalnie się zakochałam :loveu:
-
[quote name='Rinuś']i co w związku z tym?[/QUOTE] Pewnie mamy kupić pięknie łóżka do sypialni :lol:
-
[quote name='Beatrx']Gezowa, ja nie twierdzę, ze wszystko spod znaku ZKwP jest super, chodzi jedynie o prawdopodobieństwo. pomyśl sama, czy łatwiej trafić na hodowlę (a raczej pseudohodowlę, mimo że od ZKwP) taką jak opisujesz czy jednak na pseudohodowlę niezarejestrowaną, traktującą psy tak jak opisujesz? czasem zwykła rozmowa z hodowcą jest w stanie pokazać, jakie dany człowiek ma psy. bo jeśli mi hodowca ONków chwali się jedynie tym, że on to ze swoimi psami na wystawy jeździ to coś tu jest nie tak i ja od niego psa bym nie kupiła, mimo że mam najbliżej.[/QUOTE] Wiem o co ci chodziło i zgadzam się z tym, po prostu dodałam jeszcze od siebie, że i w ZK zdarzają się "czarne owce" i tak czy siak hodowlę trzeba wybrać STARANNIE :).
-
[quote name='Beatrx']Tylko, ze biorąc psa z zarejestrowanej hodowli obniża się prawdopodobieństwo dostania chorego zwierzęcia.[/QUOTE] O ile hodowla jest dobra, bo i w ZK zdarzają się przypadki, gdzie psy żyją w strasznych warunkach, albo nawet nie odbiegając w taką skrajność - które po prostu mają nieprzemyślane krycia, nieprzebadanych rodziców itd. Mój młody jest z hodowli zarejestrowanej w ZKwP. Psiak trafił mi się zarąbisty, ale miałam szczęście, bo to, co dowiedziałam się później o tej hodowli po prostu zbiło mnie z nóg. Jasne, szczeniaczki mieszkały w domu, miały jeden pokój dla siebie, ale ile kłamstw zostało mi wciśniętych to można się za łeb złapać. Nie żałuję, że mam mojego gnojka. Hodowla w tej chwili teoretycznie nie istnieje, bo ostatnio matka mojego psiaka została opchnięta nie-wiadomo-komu za 300zł (bez sterylki :roll:) i chyba tylko ja nie boję się pisać i mówić o tym głośno. Sory, ale skoro dowiaduję się po 7 miesiącach od znajomej, że w tej hodowli "znikały" psy, które nie chciały się sprzedać to świadczy tylko o tym, że nie chcieli mnie dobijać, bo poznałam masę fajnych osób już po fakcie, jak młody był ze mną. Hit: na maila dostałam wiadomość pod koniec lipca, że szczeniaczek do odbioru. Miał 6 tygodni. Naczytałam się naprawdę dużo o tym, jak ważny jest dodatkowy tydzień (a najlepiej dwa) z matką i rodzeństwem w życiu takiego wypierdka, więc po prostu puściłam kit, że jestem na wakacjach i małego odbiorę na początku sierpnia :roll:. Zanim posypią się w moją stronę jakiekolwiek niefajne posty, powiem tylko tyle, że nie zależało to ode mnie. Póki mieszkam z rodzicami... Chcieli koniecznie psa, który jest blisko, ale jak doświadczyli na własnej skórze jaka może być hodowla, która jest najbliżej domu, to obiecali mi, że po następnego psa pojadę sobie nawet za granicę, o ile będzie nas na to stać :roll:. Mądry polak po szkodzie... Dlatego mówię - miałam szczęście. Psiak ma super socjal, o co sama też zadbałam. Żadne "widoczne" choróbska się go nie trzymają, a na resztę zrobimy za jakiś czas badania... Dlatego warto się zastanowić czy chcemy iść w ciemno i brać psa z hodowli, którą znamy jedynie od tej strony, jaką nam pokaże. Teraz myślę bardzo powoli nad drugim psem, ale minie co najmniej półtora roku zanim faktycznie kolejny wypierdek zjawi się w moim domu. Rozmawiam z ludźmi o hodowlach, rozmawiam z samymi hodowcami, oglądam psy, poznaję je, czy aby na pewno chcę po takim psie czy suce szczeniaka... To wszystko wymaga czasu, ale warto. Dla mnie ważne i fajne jest to, żeby utrzymać kontakt z hodowcą, któremu zależy na jego szczeniakach (nasz nas olał w październiku...), prosić o rady, dzielić się problemami, ale i sukcesami. Nawet w tej super hodowli może się zdarzyć jakaś choroba, ale prawdopodobieństwo jej występowania jest bardzo małe. No... ja ciągle mówię na przykładzie whippetów, które same z siebie chorowite jakoś mocno nie są :).
-
[quote name='Unbelievable']Kurczę, nie wiedziałam, to szkoda że sobie poszłam ;) też nie chciałam zamieszania niepotrzebnie robić bo się nagle dużo ludzi zrobiło :evil_lol: Cóż, taka dziwna sytuacja nie wyszła ode mnie. Z Tobą popatrz jestem w stanie normalnie gadać, ciekawa sprawa :diabloti: A to że Broom cię olała to jakiś szok :mdleje: bo ona kocha ludzi i przytula się i rozdaje buziaczki ;) To chyba przez to zamieszanie, za dużo ludzi na raz ;) a masz w planach go wystawiać? ja raczej rezygnuję totalnie, chyba, że w wakacje coś powalczę, pewnie w whippetach jest inaczej, ale ja nie mam ochoty wydać kasę żeby usłyszeć, że mój pies jest za chudy i za lekki, i ogólnie to nie przypomina bordera a saluki są oceniane na tamtym ringu, dis :diabloti: co do westa, gadałam z dziewczyną i coś mi się nie wydaje że ona pochodzi, a jak pochodzi to nie za długo ;) chociaż mogę się mylić, oczywiście Kaśka chodziła sporo mniej niż ja więc zobaczymy, fajnie byłoby być razem, nie ukrywam :diabloti: a i jeszcze ci coś zaraz na pw napiszę[/QUOTE] Ano, cyrk to jest jak zajęcia kończy nasza grupa, a wchodzi Wasza - wtedy jest taki tłok, każdy ze sobą rozmawia przez pierwsze 10-15 minut, ploteczki, śmiechy, a tor i przeszkody odpoczywają :lol:. Wczoraj wykorzystałam okazję i naprawiłam sobie niemca, bo zrąbałam za pierwszym razem. Za dużo razy robiłam zmianę belgijską i teraz po prostu mi się rąbie :roll:. Każdy wczoraj zrobił idealnie francuza, a ja musiałam walnąć cztery razy belga i dopiero jak na sucho sobie powtórzyłam to mi wyszło :lol:. Bo ja ogólnie nie jestem konfliktową osobą... Raczej staram się załagodzić spory, co często mi nie wychodzi :mad:. Dyskutować lubię, owszem, ale o ile są sensowne argumenty, które mogą mi pokazać, że jestem w błędzie, bo nie ma co na siłę upierać się przy swoim skoro ewidentnie się mylę :diabloti:. Według mnie po prostu bezsensu się żrecie, bo wydaje mi się, że obie macie duże pojęcie o psach, o borderach, o szkoleniu i tak dalej, obie lubicie frisbee (z tym, że Skaju nie ćwiczy często skoków, bo on niefajnie ląduje i nawet na agi zwracali na to uwagę...), więc dogadałybyście się. Trochę się pohejtujecie, powyzywacie, ale klub i spotkania na treningach wyjdą Wam na plus ;). Ej, nie wiem czemu, ale większość borderów mnie olewa... :lol:. Mamy jeszcze jedną suczkę w tej nowej grupie, której imienia nie pamiętam (Yuno chyba...?) i ona do każdego się cieszyła, no to do niej podeszłam i pytam czy mogę pogłaskać. Okej, pozwolili, stabilnie, więc ciumciam do niej, głaszczę, a ona taki wzrok na swoją właścicielkę jakby mówiła: "Pańcia, co ten debil ode mnie chce...?" :lol:. Ogólnie chciałam mu nabić tego Ch.PL, ewentualnie zrobić z niego reproduktora, ale czasami nie wiem czy jest sens, bo z racji tej, że on jest użytkiem jest tak jakby gorszy według wielu sędziów (tylko jeden dał mi do zrozumienia, że użytek to nie znaczy gorszy :roll:). Jadę do tego Grudziądza jeszcze i może Dobre Miasto i dalej to nie wiem... Chciałam jechać na klubówkę chartów, ale nie widzę w tym większego sensu... Wydam setki zł na podróż na drugi koniec Polski + pewnie 75zł za samego psa, tylko po to, żeby dostać opis na dwie linijki i ocenę bdb/doskonałą :lol:. A dlaczego? Taka niechętna do współpracy, czy co? Teoretycznie my jesteśmy na trochę niższym poziomie niż Drakulec, a wczoraj robiliśmy wszyscy razem pierwszego niemca, więc wiesz... Różnie to może być. Kamila (na dogo Nanashi) przyszła miesiąc po mnie, więc miała 8 treningów w plecy, a na luzie nadrobiła indywidualnie :)
-
[quote name='evel']Wiesz, z drugiej strony ktoś na Twoim miejscu stwierdziłby, że "on tak ma, bo to chart!" i nie piłował tych drobnostek. Ale czy w tym rzecz...? ;) Ja z przesiadki po dobermance na moje małe uparte też miałam trochę załamkę, pewnych rzeczy chyba nigdy nie uda nam się osiągnąć, ale staram się dać z siebie wszystko, żeby Zu dawała wszystko z siebie ;) Mogłabyś mi pokrótce wyjaśnić, jakie są różnice między liniami show a wyścigówkami? ;)[/QUOTE] Jestem chyba za bardzo uparta... Chcę mieć dobrze wychowanego psa, który podczas pracy (czy raczej zabawy) uważa mnie za cały jego świat i nie ważne czy to border, chart czy jakiś pierwotniak. Za bardzo zależy mi na tym kontakcie, żeby wszystko rzucić po byle jakim potknięciu. Ostatnio mieliśmy trudne chwile, bo nie mam pojęcia dlaczego, ale strasznie się wycofał. Jakbym go co najmniej biła kilka razy dziennie (NIGDY go nie uderzyłam) i miał do mnie taki stosunek po prostu, jakbym była jakaś zła. Nie wiedziałam co się dzieje i po prostu usiadłam sobie wieczorem i poryczałam się, był dół, że to nie ma sensu, że bezsensu wkładam tyle pracy i czasu w tego psa, skoro nic nie wskóram... ale przespałam się z tym i rano było to co zawsze: "okej, bierzemy się do roboty" ;-). Od jakiegoś czasu wróciło wszystko do normy - do teraz nie wiem co było przyczyną jego zachowania. Hmmm, pisałam o tym wcześniej, ale sama nie wiem, na której stronie, więc tak krótko: Psy z linii show są nastawiony głównie na wystawy, więc eksterier jest tutaj ważny. Są one delikatniejsze, mają nieco inną budowę. W charakterze podobno też są różnice. Linia show ma to do siebie, ze te psiaki lubią się pokazywać. One nawet na wyścigach jak biegną to w taki sposób, jakby mówiły, żeby je oglądać. Mi osobiście niezbyt pasuje taki narcyz, ale co kto woli :diabloti:. Wyścigówki są selekcjonowane pod względem szybkości. Są to psy bardziej umięśnione (młody ma dopiero 9 miesięcy, a te mięśnie są mocno widoczne, z tym, że to też kwestia tego, że z reguły ma naprawdę dużo ruchu, same z siebie to one nie powstały :smile:), ale niestety furory na wystawach nie zrobią. Ch.PL zdobędą, ale nie znam wyścigowego psa (u nas, w Polsce), który zgarnąłby chociażby BOG, a jeśli się mylę to chętnie poproszę o przydomek takiego psiurka :diabloti:. Wiem tylko tyle, ze dziadek mojego gnojka (wyścigówka) miał chyba BIS 2 i 3 kilka lat temu... No i to też zależy na jakiego sędziego się trafi. Nasza pierwsza wystawa to było pytanie z pobłażliwym uśmiechem "czy to użytek?" i nie muszę mówić, że nic nie zgarnęliśmy :lol:. Druga wystawa, inny sędzia i miodek... bardzo zachęcała nas na finały, wiec z ciekawości jedziemy do niej do Grudziądza, jak już jesteśmy w młodzieży ;-). Generalnie wyścigówki są trochę dyskryminowane, no ale to chyba w każdej rasie, na wystawach, jest tak, że użytek to ten gorszy? Jeśli chodzi o charakter wyścigówek to trochę takie temperamentne, tykające bomby, które na torze albo w pracy wybuchają... Tak słyszałam, bo przyznam szczerze, że nie mogę podzielić się własnym doświadczeniem. Znam kilka whippetów z linii show, ale spędzam z nimi za mało czasu, żeby wyrobić sobie zdanie na temat ich pracy. U nas wydaje mi się, że jest tak, ze bez względu na to co robimy - jest fajnie, póki robimy to razem. Dlatego chcę spróbować obedience, bo młody ma w sobie coś takiego, że on lubi współpracować i nie wybrzydza, o ile robimy to z umiarem. Oczywiście każdy pies jest inny i mamy nawet na forum whippeta, który jest 100% show, a zachowuje się jak użytek :diabloti: [quote name='leónowa']Ogólnie to bardziej interesowałby mnie jakiś klub tak bardziej na miejscu, chociaż nie wykluczam jazdy na zawody, żeby sobie popatrzeć, bo bez ćwiczeń to ogólnie ciężko byłoby startować' a i nie wiem czy mnie z moim niogarniętym kundlem wpuszczą. Moi rodziciele niestety nie bardzo rozumieją te moje zainteresowanie psami, a więc raczej nie byłoby mowy bym ich wyciągała na drugi konic Polski na psie zawody.[/QUOTE] Takich klubów jest raczej mało... Nie wiem czy ten w Poznaniu nie jest jedynym. My mamy zaproszenie hodowcy od ojca mojego gnojka, ale nie kojarzę, żeby oficjalnie coś organizował... :niewiem: Trzeba się ogólnie podpytać. Koleżanka prawie na każdym coursingu puszcza swojego bordera za wabikiem ;). U chartów nie ma z przygotowaniem większego problemu, chociaż są takie, które wabik mają w nosie. U nas było właściwie nakręcanie psa na reklamówkę :diabloti:. BA! Nawet nie musiałam go nakręcać, trzy razy wzięłam na spacer reklamówkę na sznurku i teraz zawsze po wypakowaniu zakupów mamy posprzątane w kuchni, ale za to zasyfiony cały salon, bo wszędzie walają się strzępy siatek :lol:.
-
Jeśli już to dopiero w kwietniu. Na razie czekam na info jakieś :). Ogólnie polecałabym ci zarejestrować się na charcim forum, bo tam masz wszelkie informacje o coursingach, jak psa przygotować i tak dalej. Ostatnio chyba była jakaś impreza z treningami, ale się nie zjawiłam, bo to w Poznaniu było... Poznań chyba ma jakiś swój CoursingTeam, z tego co kojarzę.
-
[quote name='Illusion']Martingale [URL]http://img23.imageshack.us/img23/1467/martingale.jpg[/URL] [URL]http://globaldogshop.com/images/products/5029-Red_Dingo_Daisy_Chain_Purple_Large_Martingale_Collar.jpg[/URL] "Charci zacisk" [URL]http://galgoblanco.home.pl/userdata/gfx/95a67cbc448537a8bd73fc02c71f6f1b.jpg[/URL] [URL]http://galgoblanco.home.pl/userdata/gfx/c23d9a4f36e750a1c16ad5739083df25.jpg[/URL] Moim zdaniem to jest to samo. Zawsze zacisk typu martingale kojarzył mi się z obrożami dla chartów ;).[/QUOTE] No bo ten charci zacisk to w rzeczywistości martingale (nawet na stronie widnieje pod taką nazwą), więc pytałam się po prostu o co chodzi z tym zaciskiem, bo myślałam, że chodzi o zwykłą, 4cm obrożę zaciskową :lol:
-
[quote name='leónowa']Nie narzekaj na niezależność swojego psa, bo naprawdę zapraszam do nas i w tym przypadku byłabyś totalnie załamana, ponieważ mój pies nie chce robić ze mną konkretnie NIC. Nie da rady go niczym zainteresować, więc ciesz się tym co masz, ale to może wina, że tak to postrzegam, bo wychowywałam się wśród owczarków mega wpatrzonych w człowieka i jest mi niesamowicie ciężko przestawić się na takie COŚ.[/QUOTE] Nie narzekam :). Piszę, że jej w gruncie rzeczy nie widzę, bo nie potrafię nawet określić w jakim stopniu moja paskuda jest niezależna. Ano właśnie. Ja nie wiem jakie miałabym odczucia jakbym miała wcześniej same owczarki nastawione na pracę z człowiekiem. Dawno temu miałam spanielkę, ale to był pies bardziej na kolana niż żeby cokolwiek z nim robić... Więc nie mam porównania. Podejrzewam, że jakbym z młodym nic nie robiła to pewnie miałby bardziej wyrąbane. Nie, żebym się przechwalała, ale myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że ja naprawdę ciężko nad nim pracowałam od pierwszego dnia w naszym domu. Odkąd się pojawił. I pomimo, że mam psa, który jest w jakimś stopniu nakręcony na pracę z człowiekiem to i tak jeszcze DUŻO pracy przed nami. Jakby wszystko było tak miodzio to nie miałabym w planach obi... Właśnie dodając do naszego życia posłuszeństwo, liczę na to, że trochę nasz kontakt się poprawi. Z drugiej strony nie wiem czy nie wymagam za dużo od psa w tym wieku - on ma dopiero 9 miesięcy i ciągle siano w głowie...
-
[quote name='evel']Nie wiem, czy tu już pisałam, czy mi wywaliło subskrypcję... :hmmmm: Ale przywitam się ładnie - dzińdybry :grins: Piękne masz to swoje psisko :) Zastanawiałam się zawsze, jak to jest szkolić charta, to se wreszcie poczytam, a co :diabloti:[/QUOTE] Nie, Ciebie chyba akurat jeszcze nie gościliśmy :D. W każdym razie serdecznie witamy :loveu:. A z chartem to różnie... Momentami i tak mam wrażenie, że mój młody to nie do końca taki chart. Jasne, instynkt ma, pogoniłby kota (ale nie mam pewności czy by zeżarł), na dziki burczy, a sarny uważa za koleżanki :lol:, ale jego charakter, jego kontakt ze mną to inna bajka. Na pewno znaczenie ma nasza praca od pierwszego dnia, ale zadziwia mnie to, że on naprawdę dużo błędów mi wybacza. To mój pierwszy pies, więc niestety robi również za swego rodzaju eksperyment. Przykład: niedawno zdałam sobie sprawę, że po prostu przegrzałam mu mózg, bo chciałam tyle z nim robić naraz, co chwilę coś. Po prostu zaczęłam go nudzić i wszystko się psuło. Zaczął mnie trochę olewać, wolał sobie węszyć niż bawić się ze mną i tak dalej... Kilka dni przerwy wystarczyło i wszystko wróciło do normy. Teraz nie przemęczam go tak sztuczkami i komendami, zabawa też jest z umiarem, żeby nie dopuścić do momentu, w którym on mniej chętnie biegnie za dyskiem np. Chciałam go jak najwięcej nauczyć w krótkim czasie, ale tak się nie da ;). Jak był małym szczeniaczkiem to faktycznie chłonął wszystko jak gąbka. Opanowanie jednej sztuczki zajmowało nam kilka dni, bez względu na jej trudność... Dopiero jak zaczął dorastać to cała praca była trochę pod górkę, bo zrobił się uparty. Teraz, kiedy jeszcze siedzi w tym okresie dojrzewania i buntuje się, mamy czasami takie dni, kiedy mam ochotę go powiesić za uszy na najbliższym drzewie ;). Powiem szczerze, że nie wiem jak mogę określić stopień niezależności u mojego gnojka, bo na dobrą sprawę ja jej prawie w ogóle nie widzę. To, że nie przyjdzie na zawołanie od razu, jak coś wyniucha? Myślę, że i to da się wypracować... ... I postanowiłam dzisiaj, że za jakiś czas jednak pójdziemy na obedience. Będę zdawać relacje z treningów na bieżąco :).
-
Jeśli z charcimi chodzi o zaciski to to zwykły zacisk w szerokości 4cm ;). Generalnie zależy od psa, ale nie poleca się chartom zacisków, bo psy łatwo z nich wychodzą. U mnie to się nie zdarzyło, więc zacisk, który dostaliśmy od MiauHau bardzo fajnie nam służy (mój młody to w ogóle jakiś dziwak, bo z szelek tez nie wyjdzie, a przynajmniej nie zdarzyło się :diabloti:). Martingale poleciłabym prędzej. Sami zamierzamy kupić :). No i wszystkie znajome mi charty chodzą właśnie w martingale. To tylko moje zdanie ;).
-
Niee, my dopiero na 17 :D. Zawsze przychodzę wcześniej w miarę możliwości, bo czasami trzeba pomóc czy to coś rozłożyć, czy to w treningu... albo żeby po prostu sobie porozmawiać :evil_lol:. Lubię sobie odświeżać pamięć, bo w niedzielę przed nami mają zawsze dwie grupki tych "świeżych" kursantów. Ula prócz agility, zawsze doradza jak nakręcić psa, co poprawić, co jest źle i tak dalej, więc słucham i niektóre rady stosuję później u siebie, bo okazuje się, że o nich po prostu zapomniałam :). Te początki są najgorsze, bo taki natłok nowych informacji, że część wyleci, a część zostanie :diabloti:. E tam, mi się wydaje, że i tak później się zgadacie ;). Justyna też od początku mówiła, że się polubicie, czy coś takiego :evil_lol: Rozumiem :). Czyli w gruncie rzeczy zależy to od gustu. Ja Skaja nazywam pieszczotliwie "spleśniałym psem" i mrówkojadem, bo ma za długi język :lol:. Ale ma w sobie facet urok mimo wszystko. Broom też mi się spodobała, ona ma świetny pysk, no i z wielką gracją mnie olała :lol:. Wiesz, na wystawach to konkurencji zmiatać nie będziemy. Jak porównuję jego budowę do innych psów to ma pewne "wady", które muszę naprawić, wystawiając go (przykładowo ma taki "dołek" między łopatką, a resztą grzbietu i po prostu za radą Kaśki, trzymam mu klatę, żeby trochę ten dołek wypełnić :lol:), a mięśnie to on ma od zawsze :diabloti:. To po tacie :lol:. Nie no, jeszcze trochę tego szczenięcego tłuszczyku ma, ale schodzi mu, bo kości zaczynają wystawać, co mnie trochę dobija, bo wolałam go w wersji "kluska" niż "szkielet" ;). A zobaczymy. Bo nam dodali tego westa, więc u nas jest 6 albo nawet 7 osób... U Was jest... Chyba 5. A z tego co kojarzę to z Kaśką chodziłaś na to agi? Więc prawdopodobnie jesteście na podobnym poziomie. Właśnie tak zakładałam, że będziecie razem, ale zobaczymy jeszcze co Ula wykombinuje :). No i fajnie, że razem z Drakulą jesteście, bo będziemy się widywać :D.
-
Znam Skajową, tak jak poznałam Ciebie wczoraj (i mi zwiałaś, a chciałam pogadać jak dzieciaka do klatki wsadziłam :diabloti:) i generalnie obie wydajecie mi się w porządku, dlatego tym bardziej nie rozumiem tej dziwnej nagonki na siebie :niewiem:. Nie gadałam z nią ogólnie na ten temat, ale wydaje mi się, że nie podeszła, bo i co miała powiedzieć? Wyzwać Cię? To tylko wprowadziłoby niepotrzebnie niefajną atmosferę na treningu, zwłaszcza, że już inna grupa czekała :). Po sytuacji z BATem nie chcemy przecież dopuścić, żeby i u Falowców było niefajnie :D. Generalnie wydaje mi się, że niepotrzebnie zaczął się temat o urodzie psów ;). Na moim przykładzie: ja wiem, że mojemu psiakowi daleko do super zarąbistego wystawowego whippeta (zwłaszcza, że on jest wyścigówką i nawet budowę ma nie tą), ba, sama pieszczotliwie nazywam go "brzydalem", ale byłoby mi trochę przykro, jakby inny, siedzący w temacie psiarz walnął mi tekstem, że on jest brzydki. Na docinki przechodniów już się uodporniłam :diabloti:. A tak btw. wiesz może do której grupy pójdzie Kaśka z Ratką? :)
-
[quote name='Asiaczek']No to lecimy z wynikami z Włocławka:smile: Zaprezentowalo się 8 basków, w tym 5 "moich";-). Wyniki w kolejności pojawiania się na ringu: [COLOR=#ff0000][SIZE=3][B]RICH BOY Asiaczek FCI - dosk.1, CWC.[/B][/SIZE][/COLOR] [B]Lans zakończył Championat Polski!!!!!!!![/B]:multi::multi::multi:, z czego jestem b.dumna. Ma juz rozpoczety przez 3 CACIB'y Interchampionat. Tak więc pora na lansowanie się poza granicami PL:smile: [COLOR=#ff0000][SIZE=3][B]Kanibaru FROMAJE FRAIS - dosk.1, CWC, BOS, BOB, BOG2!!!!!![/B][/SIZE][/COLOR] Serek na finałach biegł jak uskrzydlony, cudnie mi sie z nim wspólpracowało:smile: Niezawodny - jak zawsze:loveu: [COLOR=#ff0000][SIZE=3][B]RED ROSE Asiaczek FCI - dosk.1, CWC.[/B][/SIZE][/COLOR] To juz [B]drugi wniosek Rudej Ryski na Championa Polski[/B]:multi::multi: [COLOR=#ff0000][SIZE=3][B]SWEET LIKE HONEY siaczek FCI - dosk.1, CAC, BOS[/B][/SIZE][/COLOR]:multi::multi:[COLOR=#ff0000][SIZE=3][B].[/B][/SIZE][/COLOR] To [B]pierwszy wniosek Sue na Championa Polski[/B]. [COLOR=#ff0000][SIZE=3][B]FELMERIA FOR CHRISTMAS EVE Asiaczek FCI - dosk.1, Naj. Weteran, BIS VET.3[/B][/SIZE][/COLOR]:multi::multi: - [B]niezawodna:)[/B] pzdr.[/QUOTE] Ogromne gratulacje! :D.
-
My prawdopodobnie będziemy :). Póki co to szukam transportu, bo nie chcę rodziców ciągnąć znowu (wierzcie mi, z nimi wystawy i coursingi to tragedia :diabloti:).
-
Noo, tragedia... A jak sypało wieczorem to już w ogóle... :shake:. Nasz spacer trwał niecałe 30 minut i były jęki i stęki, bo on chce do domu. Podobno w piątek ma już być 5 czy 7 na plusie, więc jakoś się przemęczymy :)
-
[quote name='Bobryna']Ja pierwsze co, jak przeczytałam, że zwierzątko bez nieprzyjemnego smrodku, to pomyślałam o ptakach :lol: Ale co do pogrubionej części tekstu, to chyba nie byłabym taka pewna :p Jak jeszcze miałam papużki, to często siadały na podłodze (specjalnie)[B] bądź rozbijały się o sprzęty :P i spadały[/B] :roll: Najlepiej jest właśnie mieć oddzielne pomieszczenie, które można by było dostosować pod ptaki (polecam tę stronę, jest dużo przydatnych info, niby o nimfie, ale wszystkie rady można odnieść do większości papug [URL]http://www.papugi.resnet.pl/main.htm[/URL])[/QUOTE] U mnie było to samo :roll:. I przyznam się bez bicia, że też ptaszysko nie wpadło mi do głowy, ale miałam papużki, miałam nimfę i z doświadczenia wiem właśnie, że niesamowicie syfią... Z czego nimfa miała dodatkowo paskudny charakter :diabloti:
-
Też już mówiłam, że rasta trochę "ożywi" Liska :). Zresztą ja ciągle mówię, że widzę go w żywych kolorach :D U nas dziwnie wyszło i czekamy w tej chwili na dwie pary szelek. Łapki-moro od DS oraz takie cudo od koleżanki: [IMG]http://img.liczniki.org/20130309/szopopopo-1362868025.png[/IMG] :loveu: Nie mogę się doczekać, aż obie pary będą gotowe :evil_lol:
-
Młody nie lubi tylko jak jest tak mocno wietrznie (i zimno też). Chyba jakoś w styczniu (?) piździło tak konkretnie i on nawet nie miał ochoty wychodzić na siku. Deszcz nam nie przeszkadza, bo ubierzemy się i lecimy taplać się w błotku :evil_lol:. A śnieg to już w ogóle szał ;).
-
517122820 :) U nas w dużej mierze zależy od pogody. Niby ma być na granicy 0 i tak dalej, ale przeżyjemy. Ubierzemy się najwyżej :)
-
Jak nie mam nic do roboty to spacer jest naprawdę długi, a tak to z reguły właśnie około półtorej godziny nam schodzi :). Efekt i tak jest taki sam w obu przypadkach - psa nie ma do wieczora :diabloti:. Szkoda tylko, że teraz podobno ma się mocno popsuć ta pogoda... :/
-
Generalnie ja też wolę spacery w tygodniu, bo w weekend mamy agi i nie lubię wtedy męczyć młodego długimi spacerami, bo on później stęka na treningu, że ma dość, nie chce mu się myśleć i chce do domu :). Więc jak najbardziej w tygodniu jest OK :D. Jak byłyśmy... od 11 do około 15 to może spotkałyśmy tylko 3 psy :cool3:.
-
[quote name='jamnicze']U nas dzisiaj dosyć zimno, bez rękawiczek ręce grabieją. Za to w lesie byliśmy w środę i było na prawdę cudownie :loveu:. Słoneczko świeciło, ptaszki ćwierkały, a psy ganiały :lol:[/QUOTE] O tak, w środę było cudownie. Jakieś 4 godziny na spacerku nam zeszło, bo aż się nie chciało do domu wracać :D