-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gezowa
-
A ja tylko przypomnę o obietnicy, że na urodzinki miał być filmik :cool3:
-
[quote name='Pestkaa']Ale cudne zdjęcia :loveu: Ja z "hodowlą" Tiny mam podobnie. Jej matka rok w rok ma szczeniaki. Aż się chyba przejadę w tym roku jak urodzi żeby zobaczyć co i jak. Ciekawe co zrobi gdy zacznę się pytać o socjal i zobaczenie warunków? Znowu powie, że mają "trudną sytuację rodzinną" ? ;c Co jak co, ale żeby z hodowli przywieść psa ze świerzbem? Jeszcze mi wmawiała, że to brudne, bo biegają po ogrodzie .. Wiem, że różne rzeczy mogą się zdarzyć - dzisiaj masz pracę, a jutro nie, a suka kilka dni temu urodziła szczeniaki i teraz jak to pogodzić bez pieniędzy? Dlatego na Twoim miejscu pojechałabym w tym roku i zobaczyła jak to wygląda na dzień dzisiejszy. Sory, ale w rok chyba dała radę ogarnąć ;). Na tę chwilę nie myślę o drugim psie. Znaczy, nie w tym sensie... Bo do lutego to dumałam nad tym dzień w dzień, czy aby na pewno ta rasa i hodowla, czy może coś innego, a teraz... Teraz czekam bardziej na doświadczenie i przede wszystkim muszę skupić się na młodym. Jeszcze prawie półtora roku, zobaczymy czy ilość doświadczenia jakie zdobędę, będzie wystarczające na pierwotniaka, bo drugiego pipeta pod uwagę biorę nadal :). Z tym, że jak nie Polska hodowla to prawdopodobnie będzie to import ze Szwecji. Hodowla wstępnie upatrzona, ale muszę się porozglądać jeszcze w tych angielskich i porównać obie linie psów. [quote name='Sonka95']Jak się patrzy na zdjęcia to od razu się cieplej robi , bo u nas zimnica ;-)http://img.liczniki.org/20130307/DSC03188-1362677825.jpg [quote name='marta.k9080']plażowe foteczki:-P To tak ciepło tylko wygląda... Słońce grzało, fakt, ale bez rękawiczek to mi się sople z palców robiły :lol:. Psy jak psy - biegały, szalały, więc się rozgrzały, ale gorzej z nami. We włosach - pomimo czapki -to ja miałam piaskownicę... [quote name='Buszki']Plaża,słońce,psy się bawiące ... czegóż chcieć więcej :smile:. Więcej psów! :diabloti: [quote name='Ptysiak']Piękne foteczki :smile: http://img.liczniki.org/20130228/2013_02_28_458-1362068532.jpg :loveu: i jaką ma cudną figurkę :razz: Nooo, ostatnio się z niego szkieletorek robi... A taka była fajna kluska :placz: [quote name='Aga*Lis']Jak ja chcę w końcu pojechać nad morze i spuścić psa :-P Aj weź... Lisek jeszcze postanowi zaganiać fale :razz: [quote name='jamnicze']Byliście może w Brzeźnie? http://img.liczniki.org/20130307/DSC03216-1362677562.jpg Następnym razem dajcie znać, to może i my się dołączymy :razz: Tak :). Zmierzałyśmy w stronę Sopotu, ale ostatecznie robiło się już chłodno, więc niestety innym razem zrobimy sobie taką wyprawę :lol: Wiesz co, myślałam o Was nawet, ale ten wypad nad morze był bardziej spontaniczny, bo do ostatniej chwili nie wiedziałyśmy gdzie jedziemy. Dlatego nic nie chciałam pisać :).
-
[quote name='Nanashi']Ja Ci dam brzydka :mad: chcesz sie narazić na gniew Kami i nie mieć okazji się nią nacieszyć, gdy już ją przywiozę? Hm~? Swoją drogą niby mamy jeszcze 2tyg kwarantanny, ale to pierwotniak i chciałabym jak najszybciej zacząć ją socjalizować z ludźmi i innymi psami (a na agility raczej wszystkie psy zdrowe są i od patrzenia krzywda jej się nie stanie...)[/QUOTE] Nacieszę się samym widokiem :evil_lol:. TAK! Mnie zrugali ostatnio na innym forum, bo napisałam, że wychodziłam z młodym już po drugim szczepieniu, bo u mnie jest zadupie, rzadko kiedy jakiś pies chodzi, a poza tym nie mam pewności czy w moim ogrodzie nie chodził jakiś dziki kot. Wyszłam z założenia, że jak miałby się zarazić to zaraziłby się nawet z moich butów. I tak jak mówisz - nawet żeby z rąk obserwowała świat. Z początku też tak robiłam :)
- 329 replies
-
- kundelek
- mieszaniec
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
c.d Master of disaster ;). KONIEC :D.
-
c.d Dwa brzydale: Jeden brzydal:
-
Aaaaah, no dzisiaj to był spacer i takie rozumiem :-D. O 10:30 zbiórka (ale "ktoś" musiał się spóźnić... :mad:) i powrót o 15 :loveu:. Było dość ładnie, słonko grzało, więc wybraliśmy się... nad morze. Młody uwielbia plażę, nie mam pojęcia dlaczego, może to z powodu ilości piasku, na którym dostaje zawsze szajby :diabloti: Jakiś brzydal tam w tle stoi... :evil_lol:
-
Hahaha :D. On czasami jeszcze stawia uszka jak idziemy na spacerek. W domu są normalne, na agility często też, tylko na spacerze mu latają na wszystkie strony :evil_lol:
-
[quote name='leónowa']A jeśli chodzi o lampy, pomijając jakie to maja byc czy to tak bardzo drogie? Skłaniam sie coraz bardziej ku gekonowi... Chomiczki miałam, podziękuję, wychowałam juz wiele gryzoni, ale chomiki to moja zmora, żadne nie wytrzymały dłużej niż 3 miechy, nawet to mi się zdarzyło mieć parke braci, gdzie jeden drugiemu głowę odgryzł...[/QUOTE] Wpisałam na necie żarówkę i ona kosztuje 9,80zł :P. Zresztą, wejdź sobie na gekonylamparcie.net i tam masz wszystkie informacje co potrzebne itd. Na różnych forach też masz pełno informacji jak karmić, czym, ile razy dziennie, kiedy wyłączać lampę, a kiedy ma być włączona i tak dalej i tak dalej. O matko... faktycznie. U mnie chomiki żyły do 3-4 lat, ale tylko jeden był super, jakby miał duszę, bo reszta to takie głupole, które sobie karki skręcały, bo skakały po prętach :mdleje:
-
Wiesz co... ja zrezygnowałam z gekonów lamparcich tylko dlatego, że jestem leniwym człowiekiem i nie chciało mi się sklejać terrarium od początku, łącznie z wystrojem, skałkami itd, bo nie mam do tego talentu i coś bym schrzaniła. Nie pamiętam czy takie skałki robiło się ze styropianu czy jakiejś pianki, ale można też bez i tak jak u rybek - powiesić jakiś plakat, że niby tło, ale drzewka i inne do wspinania śmieci też trzeba kupić. Łącznie koszt to około 300-400zł za wszystko. Zależy oczywiście czy trafisz na promocje itd. U nas ostatnio było dość fajne i duże terrarium za 170zł (takie na styk na trzy gekony); na allegro terrarium dla jednego gekona masz już od 85zł :). Sam koszt jaszczurki też jest dość rozbieżny. U nas młody, 6cio miesięczny gekon kosztuje około 50zł (a przynajmniej kiedyś kosztowały, bo dawno nie obracałam się w tym temacie). Te wielkie koszty lampy nie są aż takie wielkie, bo można kupić zwykłą żarówkę lustrzaną, która bardzo fajnie spełnia swoje wymagania. Byłam psychicznie przygotowana nawet na hodowanie różnego rodzaju robactwa, bo po co latać do sklepu ciągle :D. Miałam kiedyś chomiczki :diabloti:. I naprawdę, jak klatka jest sprzątana regularnie to nie śmierdzi :).
-
Może jakaś gadzina, albo pajączek? :evil_lol:. Ja zawsze chciałam szczury albo dwa gekony :cool3:
-
[quote name='Sonka95']My to dzisiaj zaliczyłyśmy swój pierwszy wypad na rower i jestem zadowolona z Sonki :loveu: Tu się fajnie Aedan prezentuje :) http://i45.tinypic.com/1o7r5u.png A daj spokój, Sonki nie ma nawet co porównywać do Ejdena :evil_lol:. Sonka to taka damulka, ogarnięta, fajna, super wszystko, a to moje to dzikie jest i nic w głowie nie ma :cool3:. No, ale mimo wszystko całkiem fajnie zachowywał się na tej krótkiej wycieczce, czasami wbiegał mi pod koła i musiałam hamować, ale jak w końcu powiedziałam mu bardzo dobitnie, że mi się to nie podoba to taki obrażony biegł przy nodze z wielką łaską. [quote name='Buszki']Ta fota jest akurat bardzo ładna :smile:. http://i50.tinypic.com/2hzh4qx.png Bo ją wyostrzyłam :evil_lol: [quote name='Bobryna']Nie bądź taka surowa dla mamy ;-) http://i50.tinypic.com/2hzh4qx.png wielki nochal :loveu: Też się przymierzam do roweru i pomyślałam, żeby Blue biegła przy rowerze, ale... no właśnie żeby dojechać w jakieś fajne miejsce muszę jechać wzdłuż większych ulic i nie wiem czy pies może biec po ścieżce rowerowej? :hmmmm: I jeszcze poćwiczyć, żeby Blue biegnąc na smyczy przy rowerze nie zrobiła sobie krzywdy i mnie nie zabiła :-P E tam, mama doskonale wie, że jej zdjęcia nie są za dobre :diabloti:. A co do "treningu" to fakt... Wspominałam, że młody pierwsze spotkanie z rowerem miał wtedy, kiedy był kochanym papisiem, ślepo zapatrzonym w Pańcię. Teraz bałabym się go puścić luzem, a na smyczy obawiałam się, że nas pozabija, ale nie było aż tak źle ;). [quote name='jamnicze']Piesy czują wiosnę i dostają głupawki :shake:. Z koleżankami stwierdziłyśmy, że psom na wiosnę uszy się zatykają :diabloti: Prawda ;). Myślałam, że to moje takie walnięte tylko, ale dzisiaj każdy właściciel narzekał na swojego psiurka :lol:. [quote name='Aga*Lis']Jak ja chcę już na rower z psem :mdrmed:. Ale u nas to błotko :-?. U nas lód i błoto, więc jeszcze sobie poczekamy :). No ja dzisiaj jestem nieżywa. Po 11 wyszliśmy z domu, a przed 15 wróciliśmy. Przeżywam przy okazji swego rodzaju zauroczenie... :D. Szedł pan z bulwą. Puścił ją, a toto dostało takiej głupawki i tak popierdzielało, że szok :loveu:. Normalnie zajec. Młody za to się wkręcił i bawił się w bordera :razz:. Ejdeno-dobek z krzywo uciętymi uszami :evil_lol: Trochę pijanego faraona ;) Ależ on chce uszczęśliwić Pańcię, upodabniając się do ras, które jej się podobają... Tu trochę dobermana, tam faraona, a w dodatku dzisiaj przemalował się na szaro w błotku, bo zawsze wiedział, że Pańci podobają się szare whippety... I jak ja mogę na niego narzekać? :loveu:
-
[URL]http://i85.photobucket.com/albums/k54/sasi-chan/uta1_zpsc0e33352.jpg[/URL] nie wytykaj języka, bo... :cool3: Już się nie mogę doczekać aż zobaczę ją na żywo, bo na zdjęciach jakaś taka brzydka jest :evil_lol:. Ile jeszcze będziesz się nią cieszyć? :cool3:
- 329 replies
-
- kundelek
- mieszaniec
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Magdalena2309']Agnieszko, pewnie masz sporo racji. Ja jednak wciąż uważam, że jak ktoś sprzedaje pieski ze świetnym pochodzeniem, za kilka tysięcy złotych, to go stać na zapłacenie profesjonaliście tych góra 2 tys. za "wypasioną" stronę (strona za 1-1,5 tys. jest już świetna, bo sama niedawno załatwiałam komuś stronę za 1 tys. a przyzwoitą stronę można mieć już za 700 zł., niektóre strony darmowe też wyglądają w miarę ładnie jak ktoś się postara). Jak się naprawdę chce to można. Znam kilku dobrych informatyków, więc wiem, że ostatnio ceny stron mocno spadły, to już nie jest taki koszt jak jeszcze kilka lat temu. Niestety czy nam się to podoba czy nie, teraz są takie czasy, że "jeśli cię nie ma w sieci to nie istniejesz". Aktualizowanie strony to żaden problem, w dobie internetu każdy chyba umie na tyle korzystać z niego korzystać, by zamieszczać informacje na stronie, no chyba, że ktoś jest staruszkiem, ale takie osoby raczej nie prowadzą hodowli. Dla mnie strona jest bardzo ważną wizytówką każdej firmy, organizacji także hodowli i jeśli jakaś instytucja nie ma porządnej strony to niestety, ale traci w moich oczach i zapewne nie tylko moich. Gdybym miała hodowlę zadbałabym o porządna stronę- w myśl zasady: "jak Cię widzą tak Cię piszą". Jak ktoś nie ma strony to dla mnie sygnał, że nie dba o to jak jest odbierany przez potencjalnych klientów, o swoją prezencję oraz skąpi na swoją promocję czyli rzecz bardzo ważną. Doprawdy? :cool3: Nie będę się rozpisywać o tym czy na hodowli da się zbić fortunę, ale dla mnie wizytówką dobrego hodowcy jest jego podejście oraz jego psy. Co mi da strona internetowa, skoro dzięki niej nie poznam hodowcy? Serio, zamiast czytać historię rasy oraz hodowli, wolę poznać ich na żywo na jakiejś wystawie, bo w rozmowie wychodzi więcej niż w przemyślanych wiadomościach na necie... Często hodowcy zapraszają przyszłych właścicieli (lub nawet nie, po prostu znajomą osobę) do swojego domu na pogawędkę, kawę czy herbatę i wtedy masz jak na dłoni co jest OK, a co nie... Do mnie nie przemawia, że dobra strona jest wizytówką hodowli i na jej podstawie trzeba oceniać całość :roll:.
-
[quote name='Buszki']Wiesz,Twój Młody miał szczęście,bo urodził się bez wad,więc pewnie by nie "zaginął" i prędzej czy później znaleźli by nabywcę :angryy:.Gorzej z takim właśnie z wadami,jak nie ma chętnych,to może "ucieknie" i po sprawie....:angryy:. Hodowczyni,jeśli faktycznie mała jakieś problemy i musiała oddać sukę za takie pieniądze,to powinna w umowie zastrzec obowiązek sterylki,albo najlepiej samej wysterylizować i dopiero szukać nowego domku.A tak,niestety,może być tak jak napisałaś,kąsek dla pseudo :angryy:.Oby,to był jednak kochający domek bez podtekstów. No właśnie podobno wcześniej zaginęły dwa psy z poprzednich miotów w wieku 7-8 miesięcy, bo nikt ich nie chciał kupić... Nie miały żadnych wad z tego co kojarzę :/. Ech, taką mam nadzieję... Teraz codziennie po trzy razy przeglądam ogłoszenia z chartami. Codziennie szukałam, oglądałam, chociażby po to, żeby zobaczyć kto ma teraz mioty i po kim, a akurat kiedy pojawiło się to ogłoszenie (27.02), nie miałam czasu na przeglądanie... Zobaczyłam dopiero 3 dni później, kiedy po kilku godzinach było już nieaktualne :/. Od dzisiaj postanowiłam przegłodzić młodego. Nie, nie w sensie jedzenia, ale współpracy i zabawy, bo wydaje mi się, że za dużo tego miał i po prostu mu się znudziło... Wczoraj chciałam podzielić naszą zabawę w ten sposób, że w każdy dzień bawilibyśmy się czymś innym, tak, żeby nie było schematu. Niestety nie podołałam, bo zabrakło mi cierpliwości, kiedy po raz kolejny dał mi do zrozumienia, że ma to wszystko bardzo głęboko. Dzisiaj rano byłam na bardzo krótkiej wycieczce rowerowej, żeby sprawdzić, jak młody zachowa się kiedy będzie biegł na smyczy (pierwsze spotkanie z rowerem miał w wieku około 5 miesięcy, gdzie nie mogłam go też przeforsować tymi wycieczkami i ciągle biegał luzem, ale ładnie przy rowerze - teraz nie ufam mu na tyle, bo podejrzewam, że jakby coś wyczuł to olałby mnie...). Owa wycieczka niestety skończyła się dziurą w kolanie :lol:. O dziwo z mojej winy! Przed chwilą wróciliśmy z drugiego spacerku, na którym zgodnie z obietnicą - nic z nim nie robiłam, prócz wołania i nagradzania go za przyjście. Mam kilka zdjęć, ale przypomnijcie mi na przyszłość, żebym nigdy więcej nie dawała aparatu mojej mamie... :lol:. Serio. Miałam taką fajną wizję w głowie, takie super zdjęcie, a jak mama urzeczywistniła mój wymysł to niestety odczułam jedynie zawód :diabloti:. No, ale starała się kobieta... Kolory są trochę przekłamane, no ale co zrobię... :shake:
-
Oj, znam to... Zaciesz z małych sukcesów u mnie wygląda tak, jakbym co najmniej w totka wygrała :lol:. U nas jeszcze jest "ten okres", więc jak zaufałam młodemu to on po kilku dniach pokazał mi jak bardzo NIE MOGĘ mu ufać... Teraz znowu ciągle na lince, czasami ją puszczę, czasami nie - grunt, że ciągle pod kontrolą. Od dzisiaj zamierzam nic z nim nie robić, bo wydaje mi się, że jest przeforsowany taką pracą i zabawą na każdym spacerze i zaczął mieć to totalnie gdzieś. Rano byłam z nim na krótkiej wycieczce rowerowej, a teraz idę na spacer bez zabawy z nagradzaniem gnojka za samo przyjście na zawołanie. Nic więcej. Zobaczymy jak nam pójdzie :) Oby Kostek nie odwalił ci takiej akcji jak mój młody. Trzymam za was kciuki :)
-
[quote name='Buszki']Cholera,szlag mnie trafia (przepraszam za słownictwo) jak czytam o takich ludziach.Tak jak piszesz,jak psiak z mojej hodowli zginą,to mimo iż nie mieszkał już u mnie,caLą Polskę poruszyłam z właścicielami w poszukiwaniach,aż się znalazł :).[/QUOTE] A nie przejmuj się słownictwem... Jak pisałam tego posta to wszystkie niecenzuralne słowa musiałam zmieniać na te bardziej przyzwoite... :shake: Cieszę się, że znaleźliście go :). Myślałam, że właścicieli dla szczeniaków to jak ze świecą szukać, ale widać, że dobrych hodowców też... :roll:. Mimo wszystko nie żałuję, że wzięłam młodego... Na samą myśl o tym, że to on mógłby "zaginąć", ściska mnie w środku... Mogę mieć tylko nadzieję, że faktycznie suczka trafiła do dobrego domu, ale jak znajdę ogłoszenia "bardzo szybko biegających chartów bez rodowodu po matce Ch. PL" to wsiadam w auto i jadę, o ile po drodze mnie nie rozniesie... Przeciez utytułowana suka za 300zł to jak wielka okazja dla pseuduchów...
-
Były dwie suki. Matka młodego i jego babka. Nie wiem co się z babką stało, bo jak go odbierałam to nawet jej nie widziałam... :roll:. Mam tylko nadzieję, że to koniec tej hodowli. Naprawdę, przez te dwa dni tyle nerwów zjadłam, tyle płaczu było i myśli: "gdybym wiedziała...". Zresztą, co mi szkodzi... Muszę się wygadać. Rozumiem wszystko - to, że ktoś ma problemy rodzinne i musi nagle oddać psa. Nie wnikam. Najbardziej jednak wkurza mnie to, że tyle kłamstw w tej "hodowli" jest, że za głowę można się złapać. Zaczynając od dość błahych: pytałam jaką karmę jedzą szczeniaki. Padło, że Acanę Puppy to kupiłam 13 kg od razu, bo nie chciałam zmieniać, a Acana to dość dobre żarcie. Odbieram młodego, wychodzimy już, a tam zonk - mąż wnosi do mieszkania ogromną paczkę friskies junior :roll:. Wmawiałam sobie, że może to do schroniska, dla znajomych, nie wiem. Ale młody je Acanę, a tam sensacje jak po zupełnie nowej karmie. W dodatku nie chciał jej jeść. Mniejsza już o to. Krew mnie zalała wczoraj. Nie wytrzymałam i się popłakałam. W miocie został szczeniak z wadą zgryzu. Wybierałam pomiędzy nim, a moim młodym. Wczoraj znalazłam ogłoszenie z 15 września, że szczeniak zaginął. Z hodowczynią rozmawiałam pod koniec września i na początku października właśnie o tym szczeniaku i nie wspomniała nawet słowem, że coś się stało. Mało tego - ogłoszenia były trzy. TRZY. Kurde, jak komuś ginie chart to lecą na charcie forum, proszą o ogłaszanie, na fejsa wysyłają, WKŁADAJĄ W POSZUKIWANIA CAŁE SERCE, BO IM ZALEŻY. A tu nic. I JESZCZE DLA SMACZKU dodam, że rozmawiałam wczoraj ze znajomą, która powiedziała, że to nie pierwsza taka akcja, że pies, który się nie sprzedaje nagle "zaginął". Robią jedno czy dwa ogłoszenia i na tym kończą się ich poszukiwania, zupełnie jakby tego chcieli, bo wreszcie pozbyli się problemu, prawda? Stąd moje obawy, że dom był wybierany równie "starannie" co prowadzona cała ta hodowla...
-
Taa... "Już w nowym domku u Pana, który miał kiedyś pieska". Miłośnicy rasy, ta? Nie jestem w stanie napisać nic więcej, bo pluję sobie w mordę i będą mnie dręczyły wyrzuty sumienia, że póki było aktualne to mogłam dzwonić i nawet jeśli nie mogłabym jej zatrzymać to chociaż poszukać jej innego domu, bo to co dzieje się w tej "hodowli" przechodzi ludzkie pojęcie... Mam wrażenie, że oddała ją pierwszej lepszej osobie, która zadzwoniła.
-
Niestety nie jest :shake:. Boję się, że ona ma swoje nawyki, które młody będzie od niej zżynał i wyjdzie mi dwa razy więcej pracy :roll:. No nic, około 12 będę dzwonić i wszystkiego się dowiem...
-
[quote name='Vectra']z CAO i pibullami , bez smyczy i kagańca - nie podbiegają , nie zaczepiają ... zaatakowane szybko sobie radzą ;)[/QUOTE] No, ale było tam coś o braku agresji osiedlowych burków? Więc teoretycznie sielanka, bo nie ma kto atakować :diabloti:. [quote name='evel']O, psychoanaliza! :smile: To znaczy, że każdy człowiek trzymający swojego psa z rożnych przyczyn na smyczy/lince, nie ma do niego szacunku ani zaufania, nie kocha, uważa za "istotę niższą", niewolnika i debila? Ciekawe :lol:[/QUOTE] Myślę, że trochę koloryzujesz :). Nie chodzi przecież o sytuacje, gdzie pies MUSI być trzymany na smyczy (miasto, ulica). Znam bordera, który prawie nigdy nie chodzi na smyczy (z wyjątkiem sytuacji, w których na smyczy być musi czyli wcześniej wspomniane miasto czy ulica - dla własnego bezpieczeństwa [B]mimo wszystko[/B]), i ona jest kurcze idealna. Serio, jak na nią patrzę to odczuwam nawet lekką zazdrość :razz:. Temat zaczął się od tego, że SkyeDQ napisała o swoim osiedlu i o tym, że jej pies NIE PODBIEGA do innych. I właściwie bez powodu rozpoczął się wzajemny, masowy hejt, którego nie rozumiem do końca :diabloti:. Doskonale za to rozumiem o co chodzi z podbiegaczami. Domyślam się, jak bardzo to wnerwia ludzi, którzy mają psy po przejściach i starają się jakoś je ogarnąć, a tu podbiegający burek niszczy całą pracę, dlatego ja mimo wszystko staram się uszanować obce psiaki i ich właścicieli, łapiąc swojego na smycz, czy linkę. Jest młody i głupi, poleciałby na 99%, ale jakby był super usłuchany to też inna sprawa - prawdopodobnie w ogóle bym go nie łapała tylko się bawiła gdzieś na boku, odwracała jego uwagę (w sumie teraz tak czasami robię, ale z samymi ludźmi, bo psy to dla niego zbyt duże rozproszenie). Na dobrą sprawę mówimy ciągle o psie, który NIE PODBIEGA. Paradoks :cool3:. [SIZE=1]Staram się wyjść na dyplomatę, ale coś marnie mi to idzie [/SIZE]:evil_lol:
-
[quote name='Vectra']wpadnę tam w odwiedziny :diabloti:[/QUOTE] Z całą sforą? :lol: Nie, ale serio, ja nie widzę w tym nic złego, skoro inni nie mają nic przeciwko. U nas jest podobnie. Obcy pies - zapinamy na smycz. Znajomy - puszczamy, żeby pohasały :). Niektóre chodzą ciągle luzem, ale są super ułożone - nie podbiegają, wracają na każde zawołanie, a jedno skinienie właściciela wystarczy, żeby psiurek szedł ślicznie przy nodze. Pozazdrościć ;).
-
A ja się trochę cofnę: [url]http://img845.imageshack.us/img845/6296/img3533l.jpg[/url] Superancko się prezentuje :loveu:.
-
A ja powtarzam po raz enty, że SkyeDQ wielokrotnie zaznaczała, że jej pies nie podbiega do obcych psów, oraz, że na jej osiedlu wszystkie psy latają luzem, bo tam się wszyscy znają i nie mają nic przeciwko... :roll: Chyba jestem niewidzialna, a przynajmniej moje posty.