-
Posts
1695 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gezowa
-
c.d [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_123-1358950810.jpg[/img] Zapatrzony w serial w TV ;) [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_139-1358950810.jpg[/img] :diabloti::diabloti: [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_156-1358950810.jpg[/img]
-
[quote name='Bobryna']Ja tam wolę wylewne psiaki, wesoło chociaż z takimi :evil_lol: A jak tam szelasy Aedana?[/QUOTE] Nie wiem, chyba się dogadałyśmy, że wybierze wzór i uszyje... :diabloti: [quote name='Squ']Haha to jest dokładny opis mojego whippeta :evil_lol: Tyle, że on ma 3 lata i chyba już zwątpiłam, że z wiekiem się choć trochę uspokoi :diabloti: Aha, i to 100% show, który gracji i subtelności nie ma ani trochę :lol:[/QUOTE] No to współczuję nam obu :lol:. Nie no, takie zachowanie jest do zaakceptowania. Wiedziałam, ze whippet to taki mniejszy i lżejszy labek jeśli chodzi o wylewność do ludzi, ale nie wiedziałam, że aż tak, więc pozostaje mi tylko ograniczyć jego wygłupy do tego stopnia, żeby nie przeszkadzał tym ludziom, którzy tego nie chcą, czyli zero podbiegania bez pozwolenia. Wątpię, że to się odbije na jego charakterze, przecież jakieś normy są i niestety nawet takiego whippeta trzeba nauczyć życia w społeczeństwie :cool3:. Aczkolwiek patrząc na post Mozartino: [quote name='Mozartino']No to już nie wiem całkiem :P Moj lubi sie czasem wybrudzic, poszalec, ale bez przesady :-D A co do wylewnosci to u mnie on niby sie przywita, podejdzie i wszystko na spoookojnie. Jedynie jak ja przychodze to sie cieszy okropnie :smile:[/QUOTE] To mogę śmiało zakładać, że to nam trafiły się takie dziwadła :lol:. Czarek jest bratem Elvisa i on jest podobny pod względem tej wylewności - cieszy się do znajomych, ale obcych ignoruje, nie interesują go z tego co zaobserwowałam na spacerach :) [quote name='Sonka95']Witamy się :loveu:[/QUOTE] Witamy :) Wczoraj trochę się przestraszyłam, bo myślałam, ze młody naderwał sobie pazur. Była krew, ale nie bolało go, nie piszczał, nie kulał. Mimo wszystko - jak to ja - wolałam z tym jechać do weta. Na szczęście wszystko jest ok, przycięłam mu pazury na wszelki wypadek, bo to prawdopodobnie przez to, że miał je trochę za długie. Przy okazji... zważyłam go i nie mogłam wyjść z podziwu...:diabloti: Młody waży 15,10kg i na dzień dzisiejszy mierzy prawie 51cm w kłębie :) Kilka zdjęć, niestety telefonem, więc jakość dość słaba: Wczorajsze szkolenie :diabloti: [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_21_110-1358950810.jpg[/img] "Przyniosłem. Teraz dawaj tego śmierdzącego rybą smaka :loveu:" [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_113-1358950810.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_114-1358950810.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_117-1358950810.jpg[/img] [img]http://img.liczniki.org/20130123/2013_01_23_118-1358950810.jpg[/img]
-
[quote name='marta.k9080'][B]Gezowa[/B] Lunka tylko raz mi się przeziębiła jak miała 3 mieś.Śnieg to dla niej jedna wielka radocha.[/QUOTE] Dla młodego jest fajnie póki coś robimy, ale on to taki typ (podejrzewam, że jak znaczna większość chartów), że niektóre rzeczy mu się po prostu nudzą za którymś razem i stoi jak cielak albo chodzi i wącha, a dupka trzęsie się z zimna jak galareta. Dzisiaj byłam z niego bardzo dumna (pfu pfu bo zapeszę), bo spuściłam go z linki właściwie na cały spacerek i dostał w pewnym momencie głupawki i zaczął biegać jak wariat dookoła... Widziałam, że pędzi w stronę domu, więc zaczęłam gwizdać i piszczeć do niego... Matko, jaka torpeda przyleciała z tym uśmiechem na mordzie :D. Nic tylko przytulić. Mam z kolei wrażenie, że bunt ze spacerów przeniósł się do domu... :diabloti: taki kochany i grzeczny był w domu, ale wystarczy, że mnie nie ma, wyjdę np. do łazienki i już korzysta. Wczoraj zjadł ciasto ze stołu... Ale tej miny nigdy nie zapomnimy. Wchodzimy do pokoju, młody pysk na stole i taki speszony wzrok: "ja wiem, że nie mogę, ja wiem, ale muszę!" i skubnął jeszcze kawałek po czym zwiał... :mad:
-
Ech, następni "zaginieni" :mad:. Najpierw Tinka, a teraz Leoś.
-
[quote name='marta.k9080']chyba tylko ja mam zimowego bzika:evil_lol:[/QUOTE] Ja też, ale mój pies już niekoniecznie :). Lubię chodzić na spacery bez względu na pogodę, ale młody marznie po jakiejś godzinie albo półtorej... Wczoraj wcisnęłam go w ubranko (już za krótkie i dupki nie przykrywa :diabloti:), ciągle biegał, bo rzucałam mu aportek, uciekałam, komenda "równaj" i zmiana tempa... a i tak mam drugi raz przeziębionego psa :shake:. Z tym, że wczoraj było naprawdę paskudnie zimno... dzisiaj jest podobnie, więc podzielę spacer na trzy po 30 min prostu, bo to nie ma większego sensu :shake:
-
Z tego co widzę w profilu to Pestkaa wchodzi na dogo, ale się nie odzywa w ogóle :(
-
[quote name='Ty$ka']Małe shiby są urocze - czeka Cię trudna przeprawa pt. "Nie mogę ulec szczeniaczkowi" :evil_lol:[/QUOTE] Tak... dokładnie :diabloti: No to Ula się zdziwi jak przyniesiesz na trening bobra, a nie psa... :loveu:
- 329 replies
-
- kundelek
- mieszaniec
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Moja suczka ma rodowód z SWKiPR - jestem załamana!
Gezowa replied to Amberówna's topic in Wyżeł weimarski
Mój młody też jest moim pierwszym psem, a mimo tego wiedziałam, że jak hodowla to tylko z ZKwP. Właściwie tyle się o tym trąbiło na forach, że nie dało się tego przeoczyć... Wiem, że DONki są już uznaną rasą, ale przy okazji tego tematu mam pytanie: czy te wszystkie owczarkowe związki mogą wydawać rodowód? Ciotka kupiła psiaka za 1700zł, bez umowy i dostała rodowód od razu. Ostatnio wyszło, że psiak jest wnętrem. Wiem, że to nie była hodowla zarejestrowana w ZKwP, bo patrzyłam na rodowód, ale cholera nie pamiętam jaka to była nazwa... Na pewno coś z "długowłosym owczarkiem niemieckim". -
[quote name='Mozartino']Popieram :-D ale oprocz tego widze tez roznice w charakterze nie tylko jesli chodzi o uzytki i eksteriery , ale w lini show widze roznice miedzy np. moim ( mama urodzona w Polsce, pochodzenie skadynawskie i tata 100% anglik ) a Ergo ( brat Zoomika ) z hodowli Slim Extrime - mimo , ze to rozwniez hodowla nastawiona na wystawy ale rodowod, ze tak powiem bardziej polski ;-) , wiec jak widze mojego, ktory zamcha ogonem tylko i wylacznie jak widzi mnie ( bo inaczej psi arystokrata nosi ogon wystawowo :P ) , pracujac robi to tylko dla mojej przyjemosci badz jedzenia a Ergo , ktory jest usmiechniety do calego swiata, ogon to z machania odpada , mega nakrecony na prace ( przynajmniej na poczatku :P ) ogolnie bardzo pozytywnie :lol: Ile razy u Elvisa widze cos takiego ( jesli chodzi o podziwianie ) idziemy ulica, Elvisiu z gracja wyciagnietym klusikiem spaceruje, ludzie sie ogladaja a jak tylko wyczuje spojrzenie od razu zaczyna jeszcze bardziej pokazywac swoje wdzieki , no w koncu imie rodowodowe do czegos zoobowiazuje ( Cavalier ) :lol: Ja wlsnie, jezeli drugim psem okaze sie byc whippet to raczej sportowy , bo mam kolejny taki stwor jak moj nie usmiecha mi sie :P Ojej, a to czemu? :D Z Twojego opisu wynika, że nie jest tak źle. Czasami miałam takie chwile, kiedy chciałam, żeby młody jednak nie był taki szajbnięty, wylewny, żeby potrafił się chociaż trochę ogarnąć przy witaniu z innymi... Może, ale nie musi się uspokoić. Jak tak na niego patrzę i porównuję z dorosłymi whippetami to marne szanse, że z tego wyrośnie. Mogę jedynie nad nim trochę popracować, bo mimo wszystko akceptuję go takim jakim jest, ale są pewne normy... Nie każdy lubi jak podbiega do niego pies, a nie daj Boże obskoczy i wybrudzi, albo przewróci małe dziecko... Niby w stosunku do obcych jest ok, mijamy ich. Ze znajomymi jest za to masakra totalna... To już taka ekscytacja, taki zaciesz na mordzie, że nie wie do kogo biec najpierw. [quote name='marta.k9080']też tak kiedyś miałam Właśnie odrobinę pociesza mnie to, że nie tylko ja przechodzę ten okres... :) [quote name='Sonka95']I jak było dzisiaj na treningu ? [quote name='Nanashi']Czyżby Młody tak Ciebie jednak zdenerwował, że dzisiaj nie dotarłaś na trening? Mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze. Brakowało nam Was! Niee, u nas wszystko ok :). Po prostu nie mogłam... Sprawy rodzinne i tak dalej... A żałuję, bo chciałam przyjść :/. Oj tak, tak, ja już widzę Was płaczących po kątach, bo nie ma Ejdena... :diabloti:
-
Szczeniak - szuczka (4-mc) boi się innych psów - szukam porady
Gezowa replied to Dżema's topic in Strachliwość
U nas było to samo. Patrzył z zainteresowaniem na inne DOROSŁE psy (bo ze szczeniakami była szajba od razu), cieszył się, ale przy bliższym kontakcie było chowanie się za mną, między nogami, albo ucieczka. Obowiązkowo z podkulonym ogonem i przerażeniem w oczach. Nie nalegałam. Nigdy nie nalegałam, żeby młody poznał jakiegoś psa. Nie zmuszałam go do tego, a jeśli się wyrywał to puszczałam smycz (ważne: nie uciekał na oślep, on starał się obejść te psy i schować się za mną). Nie zmuszałam do bliskiego kontaktu z psem, którego on się boi. I tak to mijało i mijało, żaden pies nie zrobił mu krzywdy, nie ugryzł, nie pogonił z zębami, więc jak było napisane wyżej - wyrósł z tego :). Ale naprawdę, bardzo starałam się o jego socjalizację, a na szczęście znaczna większość psów w naszej okolicy jest bardzo łagodna. -
[quote name='Sonka95']Właśnie dużo osobom wydaje się , że jest młodsza :loveu: Miło to słyszeć ;) A po Sonci nie widać wieku nawet mało ma siwych włosków ... widzę kilka na bródce , a tak to jak młodziak wygląda :multi:[/QUOTE] No to u nas będzie ciężko... bo młody od małego ma siwą brodę :lol: [url]http://img248.imageshack.us/img248/6782/20130119818jj.jpg[/url] jak spokojnie i ładnie siedzi :loveu: Wracaj szybko do zdrowia! ;)
-
[quote name='Victoria']zapoznanie było, tylko my 3 mądre je przegapiłyśmy :lol: :diabloti:[/QUOTE] Hahaha, to wszystko jasne :D. Nie mniej jak na brak zapoznania to i tak poszło im dobrze :)
-
[quote name='marta.k9080']dzień dobry:-P[/QUOTE] [quote name='Sonka95']Witamy się wieczorkiem ;-)[/QUOTE] Dzień dobry wieczór :) [quote name='ania15']Witam :smile: Pierwszy raz jestem na tym wątku . Aedan to piękny pies :loveu:. Od zawsze podobały mi się charty nieważne jakie , może w przyszłości będę miała charta :roll: No cóż marzenia :lol: Będę często wchodzić na waszą galerię :smile:[/QUOTE] Witamy nowego gościa! :D Największy paradoks - mi się charty NIGDY nie podobały. Nawet na nie nie patrzyłam. Nie interesowały mnie, uważałam je za brzydkie i wiecznie bojące się psy :crazyeye:. Jak teraz o tym myślę to chce mi się śmiać :). I właściwie nadal by tak było, że zakochana po uszy w 5 grupie, gdyby nie koleżanka, która miała kiedyś borzoja. Zapytała: "a może jakiś chart?". Wyśmiałam ją na początku :). No bo gdzie takie... "ufo" :razz:. Ale szukałam rasy dość długo, więc powiedziałam sobie, że nie zaszkodzi. Czytałam i czytałam, wybrałam domyślnie borzoja i whippeta, ale na borzoja nie mam w tej chwili za bardzo warunków lokalowych (naprawdę, mam tak małe mieszkanie, że ciężko byłoby wcisnąć gdzieś dla niego legowisko), więc decyzja została podjęta - whippet. Im dłużej o nich czytałam i pytałam hodowców - tym bardziej je kochałam. Ciągle się o nich uczę. Kilka dni temu jeszcze myślałam, że nie ma większej różnicy w charakterze pomiędzy whippetem z linii wyścigowej (użytkowej), a whippetem z linii wystawowej... No, trochę się zdziwiłam :). Co prawda czułam, że mój młody wyróżnia się trochę na tle swoich wystawowych kolegów i koleżanek, ale myślałam, że taki charakter mi się po prostu trafił. A podobno większość whippów wyścigowych to takie temperamentne, tykające ładunki, które na torze albo w pracy po prostu wybuchają :D. Takie wszędobylskie. Z kolei whippety wystawowe są przepełnione gracją i elegancją. Do teraz mam w głowie obrazek whippeta koleżanki... Mój młody taka dzika szajba z wywieszonym ozorem, a jej... no dosłownie motyl. Jakby chciał powiedzieć: "jestem piękny, podziwiajcie mnie" :D. Nie mniej postanowiłam, że jak będę miała drugiego whippeta to właśnie z linii wystawowej. Chciałabym mieć takie porównanie na codzień, uczyć się więcej o tej rasie, o obu liniach etc. No... skończyłam swoją pasjonującą historię, wiec teraz trzymam bardzo mocno kciuki za spełnienie marzeń! :loveu: Charty to naprawdę fajne stwory, ale momentami było mi bardzo ciężko. To mój pierwszy pies, więc to głównie dlatego - brak doświadczenia. Teoria, którą chłonęłam przez kilka lat musiała zostać przeniesiona na praktykę, a momentami nie działało nic... I kiedy już traciłam siły i nadzieję... dostawałam takiego powera, brałam się do kupy, bo przecież nie mogę się poddać, bo to moja franca, mój pies, który będzie ze mną przez kilkanaście lat i MUSI umieć żyć w tym społeczeństwie... I to JA muszę go tego nauczyć. Mimo wszystko charty to "psy" (aczkolwiek znaczna większość nie uważa się za psy :razz:), które nie raz zaskoczą właściciela swoją pomysłowością. Naprawdę, złodziejstwo i spryt to one chyba mają we krwi... :diabloti:. U nas w ogóle był cyrk jak na początku w szkoleniu młodego miałam takie przekonanie, że "to tylko pies, przecież nie będzie mądrzejszy ode mnie". I w pewnym momencie to on sobie mnie wytresował, a nie odwrotnie ;). Mały, 4-5 miesięczny skubaniec ;) Od tamtej pory myślę raczej "to AŻ chart" :lol:. Zupełnie zmieniłam podejście do niego, nabrałam raczej takiego respektu do tej chudej małpy i nauczyłam się... żeby go nie lekceważyć. Bo to niby tylko PIES, a jak się okazuje - mądrzejszy od znacznej części naszego społeczeństwa. My już po agility. Dzisiaj nie za bardzo nam szło przeze mnie (nie mogłam ogarnąć :diabloti:), ale ogólnie jestem zadowolona z młodego. Bardzo fajny chłopak mi się trafił i chyba dopiero od jakiegoś czasu zaczynam to rozumieć. Pomimo tego, że momentami mnie wnerwia albo, że mam ochotę go udusić... ja i tak kocham tą mendę :). Ten bunt mnie wykańczał, bez ziółek na uspokojenie właściwie nie było mowy o wyjściu na spacer. Nie chcę zapeszać (pfu pfu), ale od ok. 2 tygodni jest znacznie lepiej. Nie powiem nic więcej, nie chwalę go, bo mi jutro wywinie taki numer, że znowu będę wnerwiona... :mad::evil_lol:
-
[quote name='zootechniczka']Wstawiam film z zawodów. Niestety tempo beznadziejne, gdyż był to drugi przebieg bez zapoznania z torem i bardziej skupiałam się żeby odnaleźć trasę niż żeby szybki i bezbłędnie przebiec. [video=youtube;FYlfPyjUdqw]http://www.youtube.com/watch?v=FYlfPyjUdqw[/video][/QUOTE] Teraz dopiero zobaczyłam ten filmik :). Pierwsze koty za płoty, ale dziwi mnie, że nie było zapoznania z torem :-o chyba, że nie zrozumiałam :). Przyznam szczerze, że nie mogę się doczekać naszych zawodów:loveu:. Tremy właściwie nie ma, bardziej się stresowałam na wystawie. Fajnie ogólnie wyszło :multi:
-
Wydaje mi się, że nawet te ze średniej półki ze zbożami są dużo lepsze od pedigree, a cenowo różnica może 50zł za wielki worek :). Wg. mnie te białkowe starczą na dłużej niż marketówki. Mniejsze dawkowanie = karmy starczy na dłużej. My Acanę 12kg jedliśmy jakoś niecałe 2msc... :)
-
[quote name='marta.k9080']Dzień Dobry:p Przymroziło u nas do -12'C.Na korytarzu stoi meblościanka,blisko naszych drzwi, Lunka olała to zupełnie:multi: Sonka95 ja smaruję wazeliną z Ziaji ,Lunka ma od niej takie mięciutkie podusie...:loveu: Super :loveu: My też smarowaliśmy wazeliną, z tym, że nie przez sól czy piasek, bo u nas nie sypią w ogóle... Tylko właśnie przez sam śnieg. Strasznie delikatne podusie już kilka razy krwawiły :/. Zmieniłam wazelinę na taką maść za 15zł i używamy jej prawie miesiąc, codziennie, a opakowanie pełne po brzegi :razz:. No i konsystencja fajna, szybko tworzy taką warstwę ochronną, więc psiak nie robi śladów na podłodze (mam dość pedantyczną mamę, która kilka razy dziennie sprząta i jej to po prostu przeszkadzało :lol: Aż dziw, że pies jej nie przeszkadzał jak wszędzie sikał :razz:). No i ochrona jest, a to najważniejsze. Aż właśnie takie miękkie są te podusie, bo wazelina cała schodziła po godzinie, czy półtorej spacerowania, a tu trzyma się prawie cały dzień. Ona nie jest tylko na zimę, tylko ogólnie do pielęgnowania łapek i regenerowania ich :). No, polecam! Ale muszę sobie przypomnieć nazwę :lol::lol:
-
http://www.coursing.chojnice.zkwp.pl/index.php?s=nzawody tutaj masz spis na ten rok :) A zobaczymy jeszcze. To dopiero w kwietniu :loveu:.
-
Haha, właściwie z tego co słyszałam to na coursingach nawet tych typowych dla chartów, można puścić psa dowolnej rasy w biegu pokazowym. Koleżanka prawie zawsze puszcza swojego bordera za wabikiem :) No nic, my powoli przymierzamy się do zakupu kagańca... :diabloti: Prawdopodobnie będzie czerwony :)
-
[quote name='Sonka95']Ja żałuje , ze mam tak mało zdjęć jak miała po 5 miesięcy i młodsza :roll: Teraz to jak bym miała szczeniaka to bym mu robiła zdjęcia codziennie :loveu: Po Sonii nie widać wieku , [B]a już w czerwcu zacznie się 7 roczek[/B] ... nawet nie wiem kiedy ten czas minął [/QUOTE] :-o:-o Myślałam, że ona dopiero 3-4 lata... Ojejku, to naprawdę dobrze się trzyma :)
-
To gumowe jest ogólnie ok, mogę polecić :). Przy wprawionym ruchu leci naprawdę ładnie, bo przyznam, że na początku jak je rzucałam to nie przeleciało nawet 10m, bo zlatywało na bok :lol:. Kwestia wprawy :). Do teraz zdarza mi się krzywo rzucić, ale młodemu to nie przeszkadza :cool3:
-
My będziemy prawdopodobnie na nocnej. Dzienna niestety mi nie pasuje :(
-
Nadal wygląda tak młodo jak z okresu kiedy miała roczek :diabloti:. Ja żałuję, że nie robiłam takiego miesięcznego porównania (w statyce), żeby sprawdzać jak młody rośnie etc :). Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Z następnym psem będę tak robić :loveu:
-
Nasze jest gumowe i mamy je odkąd młody był malutki. Używał go namiętnie przez cały okres ząbkowania jako gryzak i nie widać nawet śladu :). Teraz służy nam nie tylko jako aport, ale też baaaardzo lubimy się nim szarpać :diabloti: Tak wygląda, tylko, że my mamy żółte i ono pachniało naprawdę przed długi czas wanilią - dla mnie osobiście ten zapach był nieznośny, za słodki, ale teraz już nie czuć tego tak mocno. Nadal pachnie, ale trzeba nos przycisnąć do niego :diabloti: Nie kupywaliśmy go z neta, tylko w większym zoologu (sieciówka). Nie pamiętam szczerze ile kosztowało... Ale nie więcej jak 20 zł (zazwyczaj w sieciówkach mają ceny z kosmosu :roll: Za pierwszą charcią obrożę płaciłam 75zł... :/ a na wystawie kupiłam dużo ładniejszą za niecałe 45...). Acha, ważne jest do czego je chcecie. Ono jest gumowe, ciężkie, nie poleci tak jak normalne frisbee. My raczej używaliśmy go do nakręcania młodego na dysk i niedługo przerzucimy się na zwykły, aczkolwiek myślę, że młody będzie odczuwał lekki zawód :diabloti:
-
Ale to jest szczeniak. Szczeniaki jedzą na początku 5 razy dziennie... Ech, znowu te reklamy... Ja mam charta, a charta, tym bardziej szczeniaka raczej ciężko utuczyć, więc nie zwracałam uwagi na to ile on je. Znaczy... inaczej - sprawdzałam orientacyjnie ile szczeniak w jego wieku i o jego wadze powinien dostawać suchej karmy. Jadł ile chciał, sam sobie ustalał normę i jednego dnia zjadł mniej niż powinien, a drugiego trochę więcej. Nie wiem ile w tym racji, ale zawsze mówili mi, żeby szczeniakowi nie żałować jedzenia, bo on rośnie, buduje się to wszystko itd. Na witaminach się nie znam, sama pytałam się weterynarza czy mam dodawać jakieś suplementy. Młody był na Acanie wtedy, więc w odpowiedzi dostałam, żeby odstawić tabletki, bo mogę przesadzić. W tej chwili bardziej zwracam uwagę na karmienie, bo facet ma już prawie 8 miesięcy i zaczął gubić ten szczenięcy tłuszczyk.
-
Ja jakbym brała borzoja to tylko od P. Angeliki z Impuls i Splendor :loveu:. Podobno ma być miot w tym roku :). Aczkolwiek Contra Lege to też fajny wybór. Ich borzoje są po PT, takie bardziej otwarte na kontakt z człowiekiem, no i Pan Zembowicz podobno też naprawdę fajny koleś :). To takie dwie hodowle nad którymi się zastanawiałam.