Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. To jest straszne... Na tyle wystaw w roku może kilka będzie z "grupą 0". Zastanawiam się o co chodzi z tymi formularzami. Przeważnie zgłoszenia są przez wystawy.net, albo rasę wybierasz z "okienka", nie możesz wpisać samemu... I tak większości ras nieuznanych nie ma do wyboru w formularzu, na ten przykład Silken Windsprite (whippet długowłosy), Silken Windhound (mix whippeta z borzojem), czy nawet Chortaj, który przecież miał swój wkład w rozwój naszego Charta Polskiego. Zastanawia mnie dlaczego tak jest. Z wystawy.net mamy tylko te rasy do wyboru: - American Hairless Terrier - Biewer Yorkshire Terrier - Boerboel - Bolończyk kolorowy - Buldog amerykański - Cesky strakaty pes - Chart kirgiski Tajgan - Chart środkowoazjatycki Tazy - Chodsky pes - Gończy rosyjski - Lancashire Heeler - Moskiewski pies stróżujący - Patterdale Terrier - Prazsky krysarik - Pudel duży (czarny podpalany) - Pudel toy (czarny podpalany) - Pudel wielobarwny duży (czarno-biały) Więc co jakbym chciała wystawiać np. whippeta długowłosego? :diabloti:
  2. [quote name='Pani Profesor']inna sprawa, że części osób może wydawać się, że sam fakt telefonu do PRAWDZIWEJ hodowli (zrzeszonej w ZK) automatycznie załatwia sprawę 'pobocznych' ;) cech jak eksterier, badania, itd. - stawiają to za pewnik, więc dopytują o kolor. tak to widzę. no, jest jeszcze wersja optymistyczna, tj. że chętny na szczeniaka zna hodowlę, sam sobie sprawdził, po jakich rodzicach są szczeniory, czytał o hodowli i wie, że mają dobre pieski więc wybiera sobie tylko maść, bo to jedyna 'niedogadana' w sprawie :)[/QUOTE] I to też jest jakaś opcja. Miałam kilka polskich hodowli, które mnie interesowały i z "kilku" zeszło tak naprawdę do jednej (kwestia zbierania informacji od zaufanych ludzi) i zanim napiszę do hodowli tak naprawdę rozglądam się na stronie co i jak, czy robią badania (chociaż u whippetów mało jest chorób genetycznych, które faktycznie przyczynią się do śmierci psa - głównie jest to serce) i w mailu tak naprawdę pytam kiedy będzie kolejny miot, czemu akurat takie skojarzenie, jaki charakter mają psy (a szczerze na to pytanie odpowie naprawdę niewielu :roll:) i... tyle. Przed pytaniami ZAWSZE piszę esej o tym co robię z obecnym psem, jakie mam plany, jakiego szczeniaka szukam i co będę z nim robić. I szczerze - spotkałam się tylko raz z dość agresywną odpowiedzią, no bo "gdzie z chartem na agility, to niszczenie ich natury" ;).
  3. [quote name='Sonka95']U nas to nawet sporo jest basenji strasznie podobają mi się te psy .... jedna pani ma w domu 3 psiaki tej rasy Ja uwielbiam prawie wszystko co w V grupie, więc... :diabloti: Chyba macie też w Warszawie hodowlę basków, o ile dobrze kojarzę :loveu: [quote name='Squ']Myślałam, że krócej je miał ;) To chyba nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie czekać aż się zagoi. A co do chwilowej rezygnacji z faraona to trochę szkoda :eviltong: Ale biorąc pod uwagę Twoje zamiłowanie do psich sportów to faktycznie z whippetem łatwiej. Mnie się niezmiernie podobają saluki, ale wizja posiadania go ociupinkę mnie przeraża :lol: Tak, 12 dni to i tak nieco poza "terminem", do którego miał je nosić... Z dnia na dzień wygląda to coraz lepiej, już się w połowie zabliźniła :D Nie ma co przy tym faraonie się upierać, o tyle dobrze, że zrozumiałam to teraz, a nie po fakcie :). Nadal lubię tą rasę i wciąż chciałabym kiedyś takiego rudzielca mieć, ale... jednak poczekam aż zbiorę więcej doświadczenia, bo to pierwotniak, a nie whippet, który jest znacznie łatwiejszy w "obsłudze". To dwa razy bardziej uparty zwierz, który dojrzewa BARDZO późno (są przypadki, że do późnej starości taki pies jest mentalnie wesołym szczeniaczkiem :diabloti:), jeszcze bardziej niezależny... a nie chciałabym po prostu wziąć takiego psa i zniszczyć go brakiem doświadczenia.
  4. Odświeżę trochę temat, bo ciekawi mnie, czy ktokolwiek z Was natrafił na wystawę, gdzie była dodana "grupa 0", która podlegała ocenie? Przeglądam te nasze wystawy i tam nic kompletnie nie ma... Nawet na wystawie chartów jedyne nieuznane to tajgany i tazy, a przecież jest ich nieco więcej... EDIT: O, Będzin: [url]http://www.zkwp.bedzin.pl/images/expo_2014_obsada_400px.jpg[/url] ... szkoda, że tak mało wystaw z grupą 0 :(
  5. [quote name='jmcp94']Czyli jednak poprawia się ? Oby to się raz dwa zagoiło. Na tym zdjęciu wygląda jakby siedział na baczność :evil_lol: U nas też ostatnio basenji odkryłam :-D A we Wrzeszczu mieszka jeszcze jeden pipecik od ypsylonów tylko że 2 miesiące starszy z poprzedniego miotu. Trza go gdzieś poszukać i spacer zorganizować. :diabloti:[/QUOTE] Taak, ale nie ma szans na jutrzejszy spacerek :( Kilka dni jeszcze musimy poczekać żeby to się zabliźniło chociaż trochę. O jaaaa, tych whippetów jest coraz więcej... [quote name='Squ']Oja, ale macie z tą raną :/ Nie dało się na dłużej szwów zostawić?[/QUOTE] Nie, bo one podobno zaczęły się już wrastać... miał je 12 dni. Akcja stała się w niedzielę, kiedy nasz gabinet był nieczynny. Musiałam jechać na Oliwę do całodobowej kliniki i tam go zszyli. Według naszej p. weterynarz, ta rana prawdopodobnie nie była oczyszczona prawidłowo, co według mnie jest dziwne, bo stałam obok i dokładnie patrzyłam na cały proces odkażania i szycia, według mnie nie było nic do zarzucenia... Najgorsze, że on ma to w takim miejscu, że nawet kołnierz nie pomoże, bo wszelkie próby polizania rany kończyłyby się na "przejechaniu" plastikiem centralnie po niej :/
  6. Zaniepokoił mnie wygląd tej rany, bo wygląda strasznie... z małego kanaliku poszerzyła się do rozmiarów pięciozłotówki - jest minimalnie mniejsza niż przed szyciem... Całą noc praktycznie nie spałam i pilnowałam, żeby tego nie lizał. Dopiero co wróciliśmy od weta, dostaliśmy maść, która ma przyśpieszyć gojenie i w sumie nie jest aż tak źle jak mi się wydawało, bo pod spodem faktycznie jest zrośnięte, tylko ta wierzchnia część jeszcze krwawiła... W ogóle... nie wiedziałam, że na naszym osiedlu mieszka papillon i basenji :loveu: Szkoda, że tego drugiego widziałam jak już jechałam autem, ale ciekawa jestem z jakiej hodowli go mają. Piękny psiak :loveu: Mój mały, dzielny żołnierz :)
  7. [quote name='motyleqq']no właśnie ze względu na rygor obi, wolę rally :eviltong: szczerze to mi się nawet nie chce tej perfekcji... ona naprawdę nie jest duża, to ja jestem mała :evil_lol: mam tylko 155cm :cool3:[/QUOTE] Szczerze mówiąc to mi też nie zależy na tej perfekcji ;) Ja sercem jestem i będę agilitowcem, co nie znaczy, że nie chcę spróbować czegoś nowego. Obi to nic innego jak nowe doświadczenie dla mnie, pies nabierze nieco ogłady i polepszą się stosunki między nami. Dostanę masę nowych, świeżych wskazówek jak jeszcze bardziej mogę go nakręcić na siebie, bo dla mnie każda taka informacja jest na wagę złota. Za bardzo zależy mi na sporcie z tym indywidualistą, żeby stwierdzić, że "mam to w dupie", bo jakiś problem mnie przerasta :D Ojeeju, to faktycznie... :diabloti: [quote name='motyleqq']jeśli chodzi o powtarzanie ciągle tego samego, to Etna bardzo chętnie, za to mały... po kilku razach zaczyna myśleć, że pewnie robi coś źle i wymyśla coś nowego :evil_lol: [/QUOTE] Ale myśli! A mój jak za długo trwa sesja "myśleniowa" to zaczyna się frustrować albo zniechęcać... Dlatego czasami jak oglądam filmiki czy Twoje, czy Martyny to tylko gały wywalam i pytam siebie: "Jak można z psem 5 minut robić jedno i to samo?!" :grins: Już się przestawiłam, że u nas sesje są bardzo krótkie. Frisbee rzucone max 8-10 razy i koniec. Sztuczka wykonana max 5 razy i koniec. Jedynie za piłkami może biegać cały czas, bo się ruszają i uciekają, a z racji tej, że to chart - uwielbia je gonić i łapać :D Zdjęcia super :loveu: [url]http://img849.imageshack.us/img849/5121/jydc.jpg[/url] - to mi się najbardziej podoba :)
  8. To pozazdrościć, serio :D U mnie nie ma takiej opcji, bo prawdopodobnie bym go przeciążyła. I tak muszę mega uważać co z nim robię i w jakich ilościach, bo strasznie szybko traci motywację. To jeden, jedyny minus chartów - nudzi ich powtarzanie ciągle tego samego, dlatego też nauka idzie trochę dłużej niż u ras nastawionych na pracę z człowiekiem. I tak samo jak go "przeciążę" to zaczyna mieć mnie w zadzie i muszę zrobić kilka dni przerwy, czyli absolutnego-nic-nie-robienia tylko nudny spacer bez urozmaiceń. Wtedy jest nagrzany aż miło :loveu: No ale... chciałam charta to mam charta... i nadal chcę charta :diabloti:
  9. Heeeej, ale obi jest fajne :diabloti: Nie no, obi i rally-o to dwa różne światy, to drugie jest bardziej na luzie i to mi się w tym podoba... ale niektórych jara rygor w obi i przyznam szczerze, że gdyby nie drobny problem, jaki mam z moim młodym to gnałabym na rally-o na próbę, a dopiero później na obi. Niemniej nie ma sportu, który by mi się nie podobał, chciałabym spróbować wszystkiego, ale nie z tym jednym psem... poczekam na drugiego i go zamęczę :evil_lol: Bardzo mi się podobają oba filmy, super się zawija :loveu: I też myślałam, że jest nieco mniejsza... a tu zonk ;)
  10. Cześć Sonieczko :) [quote name='Sonka95']A Soniaka wczoraj chciałam nauczyć sztuczki '' Wstydź się '' :diabloti: ale zamiast tego machała łapką i chyba nie skumała o co chodzi :evil_lol: [/QUOTE] Ja jestem paskudą, ale tak uczyłam tej sztuczki mojego psa, że przyklejałam mu kawałek taśmy między okiem, a uchem i po prostu chciał ją ściągnąć... :diabloti: Taśma oczywiście tzw. "papierowa", więc bez problemu się odklejała i nie sprawiała mu bólu ;)
  11. Haha, dokładnie. Mnie najbardziej dobija to, że niektórzy właściciele chartów, nieposłuszeństwo psów i swoje lenistwo tłumaczą słowami, które już przytoczyłam: "To charty, one tak mają". Jedyne co charty mają w genach to instynkt łowiecki i niezależność, ale chyba jestem na to za głupia, więc co im tam będę tłumaczyć... :diabloti:
  12. [quote name='Amber']Bordery są teraz modne i wiele nastolatek marzy o BC, ale koniecznie merle czy czeko ;) Może hodowczyni odbiera 20 takich tel. dziennie i miała po prostu dosyć, natomiast jak już się prowadzi hodowlę to trzeba być przygotowanym na wszystko.[/QUOTE] Według mnie to bardzo prawdopodobna wersja :) To ja miałam przypadek, że hodowca "naskoczył" na mnie, bo poinformowałam, że z whippetem będę bawić się w psie sporty... Śmieszne jest to, że są osoby w charcim towarzystwie, które twierdzą, że inne sporty poza coursingami (wyścigami chartów) niszczą charcią psychikę i naturę :cool3: No bo po co charta uczyć aportowania? To nie retriever. A po co charta uczyć sztuczek? To nie owczarek. Po co w ogóle go uczyć posłuszeństwa? TO CHART, "one tak mają" :evil_lol: Natomiast ja tak samo - w pierwszej kolejności interesuję się charakterem rodziców i informuję, że wolałabym szczeniaka z lepszym popędem łupu niż reszta rodzeństwa, bo to podstawa w sporcie :) Kiedyś chciałam czarnego chudzielca, później niebieskiego, a ostatecznie stwierdziłam, że umaszczenie nie jest dla mnie takie ważne :) Ale każdy ma inny gust i dla mnie to nie jest nic dziwnego, ze ktoś chce psa określonej maści ;)
  13. Podenco to bardzo niezależny typ. Kiedyś się nimi mocno interesowałam (i w sumie interesuję nadal, ale nie w takim stopniu jak faraonami :diabloti: tzn. podejrzewam, że wcześniej zagości u mnie faraon niż podenek, ale to nadal kwestia wielu lat ;)), bo po prostu pasuje mi ich charakter. Z wyglądu to tylko gładkowłose, jakoś nie lubię szorstkości ;) Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać na jakiejś wystawie :) A co do wystawiania na smaka, to po prostu robię tak, ze biorę coś większego i najlepiej śmierdzącego (np. płucko suszone) i psiak sobie to skubie, a ja go ustawiam w tym czasie ;) To jest najlepszy sposób na początek, bo pies jest tak pochłonięty jedzeniem, że prawie w ogóle się nie rusza. Tak samo jak młody miał 3-4 miesiące to po prostu wlewałam jogurt na talerzyk, czy nawet smarowałam nim rękę i ustawiałam :evil_lol: Dopiero później stopniowo przechodziłam do patrzenia na rękę itd. Można tez uczyć psa pozycji wystawowej poprzez kształtowanie, ale... trochę w tym posiedziałam i dałam spokój, bo moje młode się za bardzo frustrowało... :shake:
  14. Dzisiaj ściągnęliśmy szwy, ale przyznam, że wygląda to okropnie... Krew leci z tej rany, nie jest ona zrośnięta, bo wg. weterynarza nie ma szans, żeby idealnie zrósł się koniec z końcem, więc na dobrą sprawę ma się to goić przez strup... jeszcze z miesiąc :mdleje: To oznacza dodatkowy miesiąc noszenia damskiego golfu... :mad::shake: Biedny ten mój dzieciak... ale daje radę. Dzisiaj wybraliśmy się na krótki (jakieś 3 godziny) spacer po Gdańsku, coby młody mi całkiem na tej wsi nie zdziczał :lol: Tylko dwa, przepraszam ;)
  15. Piękne zdjęcia :loveu: Zazdroszczę wyprawy! Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się z moją paskudą gdzieś wyjechać, żeby zobaczył kawałek świata :cool3:
  16. Tak, u mnie to samo... Nie mogłam go powstrzymywać od obskoczenia weterynarza :shake: A teraz taki biedny, zbity pies...
  17. Wiesz, mój od pewnego momentu też nie lubi chodzić do weterynarza... Chyba odkąd miał zszywaną łapę, nastąpił taki "negatywny przełom" :shake: Teraz jak tylko widzi, że parkujemy przy lecznicy to nie chce wyjść z auta (gdzie zawsze muszę go stopować i przypominać, że do wyjścia się siada i ogarnia emocje...), w gabinecie się trzęsie, ale cierpliwie stoi i znosi wszystkie zabiegi - nie szarpie się. Jak już po wszystkim, otrzepie się, zamerda ogonem, przyjdzie do weterynarza po pieszczoty... i daje dyla z gabinetu :lol:
  18. [quote name='klaki91']Ja myślę, że autorka powinna przystopować z kupowaniem psa i poważnie zastanowić się nad tym czy to dobry czas na nabycie nowego członka rodziny ;) Gdybym była na jej miejscu zaczęłabym szukać odpowiedniej hodowli. Ustaliła sobie kwotę jaką jestem w stanie wydać na psa, wypisała sobie czego szukam (czy chodzi mi jedynie o wygląd, czy ważne są badania, charakter rodziców czy nie, czy chcę żeby rodzice mieli zrobione testy psychiczne, szczeniaki wychowywały się w domu w którym są dzieci czy może jest mi to obojętne) i rozpoczęła poszukiwania. Im wyższe ma się wymagania tym trudniej znaleźć odpowiednią hodowlę. Najszybciej znajdzie się ją w ZK ;)[/QUOTE] Podpisuję się obiema rękami ;) To się nazywa właśnie "świadome szukanie hodowli". U mnie jest ten problem, że chcę psa "do wszystkiego". Tzn. sporty i wystawy, a to często nie idzie w parze. Z tą różnicą, że wśród whippetów, to bordera nie znajdziesz, może jeden/dwa szczeniaki w całym miocie (5-6 papsów) linii show będą miały fajnego drive'a... Wydaje mi się, że linia użytkowa ma tych psów znacznie więcej w miocie, z mocniejszym "drajwem", ale te z kolei kompletnie nie nadają się na wystawy. Tak to niestety jest :)
  19. Świetne wieści :D Trzymam nadal kciuki za dzielną dziewczynę. Jak ona to znosi...? Tyle zastrzyków, a ciałko takie malutkie :-( Nigdy nie miałam przypadku złamania ogona (i obym nie miała), ale sama mam często fazy jak młody wali tym kościstym ogonem w ścianę czy meble... zaraz mam wrażenie, że mu się połamie :lol:
  20. [quote name='Pani Profesor']gezowa, podziwiam za research odnośnie charciej hodowli :cool3: a z ciekawości - nadal ta hodowla istnieje? dowiadywałaś się, co się stało z tym petem z krzywym zgryzem?[/QUOTE] Sprzedali młodszą sukę, ta starsza ma teraz koło 6 lat z tego co się orientuję, więc przynajmniej na tę chwilę skończyli przygodę z "hodowlą"... :shake: Dowiadywałam się u hodowcy, który ma ojca tego miotu. W sumie... "dowiadywałam się", o, może w ten sposób, bo pięknie ominął temat... Nie chcę snuć więcej teorii spiskowych, ale nie zdziwiłabym się, jakby o wszystkim wiedział. Jego psy były ojcami wszystkich trzech miotów. "Bo blisko"... Poznałam go w styczniu na wystawie, z początku był zainteresowany nami, powiadomił o treningach coursingowych (wyścigi w terenie), ale później znowu cisza... I ta cisza trwa tak od kilku miesięcy :shake:
  21. [quote name='Tusia&NN']Edit : [B]Gezowa[/B], ale Ty mówisz o problemach w ZKwP. A dla mnie jednak wątek dotyczy chęci kupna psa w pseudohodowli zrzeszonej w nowopowstałych związkach, bądź też nie, a co lepsze - braku wiedzy, że jest to złe. I na dodatek zamiarze rozmnażania kundelka dla natury. Zgodzę się, że w ZKwP też nie dzieje się tylko dobrze. Ale to już osobny wątek jednak.[/QUOTE] Nie, ja tylko pragnę zaznaczyć, że dobra "domowa hodowla" nie jest zła i nie można generalizować. Fakt, jeden miot, bo właściciele pomyśleli, że to "dla zdrowia suki", będą dbać o maleństwa jak tylko mogą i je oddadzą. Natomiast to czy pochwalam takie podejście to już inna sprawa ;) EDIT: tak samo z tymi różnymi związkami... większość jest po to, żeby oszukać ustawę i rodowody w większości mają wpisane "NN". Ale wiem, że jest stowarzyszenie (zabijcie mnie - nie pamiętam jak się nazywało :diabloti:), które powstało przed falą "sprzedam psa z rodowodem po rodzicach NN" ;)
  22. [quote name='klaki91']Hodowców w ZK hodujących "źle" jest cała masa. Wystarczy rozejrzeć się wśród ras popularnych. Kwestia tego co rozumiesz przez sformułowanie "źle" ;)[/QUOTE] Nawet niekoniecznie wśród ras "popularnych". Nawet wśród mało popularnych chartów zdarzają się takie kwiatki i mam oczywiście na myśli totalną skrajność, gdzie warunki są jak w typowej pseudohodowli... Łagodny przypadek "złego" hodowania to np. wypychanie kilku miotów rok po roku. Wśród borzojów istnieje hodowla, gdzie hodowca w przeciągu 4-5 lat (nie pamiętam dokładnie) miał 100 szczeniąt. Wypycha je w świat, byle gdzie, i tak ostatnio natrafiono na trop suki, która podobno miała być martwa... rodowód, tatuaż - wszystko się zgadza. Hodowca się wyparł swojego "dziecka". Albo nawet przykład hodowli, z której mam mojego psa. Hodowla młoda, trzy mioty w ciągu trzech lat po dwóch różnych sukach, kobieta miła, fajnie wypowiadała się o whippetach... ale to były tylko pozory. Mianowicie karmione były friskies (pomimo, że Pani zarzekała się, że jedzą Acanę, a ja głupia kupiłam od razu 13kg...). No wiadomo, zdarza się, może akurat nie mieli funduszy na nic lepszego, bo 6 szczeniaków, 3 koty i dwa dorosłe psy jednak trochę żarcia pochłaniają. Później była sytuacja, która zwróciła moją uwagę. Znalazłam ogłoszenie, w którym "Hodowczyni" sprzedaje matkę mojego paskudnika za 300zł "z powodu problemów rodzinnych". Nie była wysterylizowana, no po prostu gratka dla kłusola... Chciałam ją wziąć, ale się spóźniłam, jakaś kobieta ją wykupiła. Jak się później okazało - już jednego psa z tej hodowli mają, więc trochę się uspokoiłam... ale nie na długo. Kilka dni później ogłoszenie o sprzedaży suki z tej samej hodowli, z poprzedniego miotu. Właściciele po prostu chcieli ją opchnąć. Jakiś czas później, spokojnie z pół roku, na charcim pojawiło się ogłoszenie (mamy specjalny temat z takimi "kwiatkami" pseuduchów/kłusowników... czasami uda się zdobyć takiego psa) o szczeniakach w pseudo. Pamiętałam dokładnie to zdjęcie i tą sukę - ta sama, która jakiś czas temu była na sprzedaż. Widocznie właściciele ją zostawili w wiadomym celu. O czym to świadczy? Że hodowca bardzo słabo wybierał domy, nie było tam absolutnie żadnej selekcji, po prostu wypchnąć, żeby koszty się zwróciły, albo żeby trochę kasy do kieszeni wpadło... Ale to nie wszystko. Zachowałam numer hodowcy i jak to ja - z czystej ciekawości wklepałam w google. Wyświetliły się trzy ogłoszenia z tym właśnie numerem pt. "15 wrzesnia w okolicach Gdyni Leszczynek- Grabowka zaginąl 4 miesieczny piesek , rudy krotkowlosy z czarną maską" (link do ogłoszenia: [URL]http://gdynia.olx.pl/zaginal-4-miesieczny-rudy-piesek-iid-439294107[/URL] ). Ogłoszenie było z września, ja to zauważyłam dopiero koło marca/kwietnia... Otóż w miocie, z którego mam młodego został jeden piesek. Rudy/złoty z czarną maską, miał niestety wadę zgryzu, więc był PETem, którego nikt nie chciał kupić. Na przełomie września/października pisałam z hodowczynią na jego temat. Wspominała, że zęby mu się wymieniają. Myślałam, że się znalazł, że jest w porządku... póki nie dowiedziałam się, że to nie pierwszy raz, kiedy niesprzedające się psy po prostu "zaginęły"... Co lepsze - szczeniak z wadą został usunięty z whippeciej bazy (mamy tam rozpiskę rodowodów, miotów, wyników z wystaw itd), jakby nigdy go nie było... I pomimo, że trafiłam tak pechowo to wiem, że następny pies i tak będzie z hodowli zrzeszonej w ZKwP. Bo nie można generalizować - nie każda taka jest... ale tez nie każda jest super, to działa w obie strony ;) Mam na oku naprawdę świetną, Polską hodowlę whippetów, gdzie dziewczyna ma 4 whippety, 2 saluki i jednego phalene. Mioty ma co 3 lata (tylko whippety), teraz wyjątkowo za rok ma być kolejny po innej suce (każda ma tylko jeden miot, każdy miot ma tylko jedno takie skojarzenie z tymi akurat rodzicami, później już żadne z nich, nawet ojciec się nie powtarza). Podoba mi się to, że pomimo, iż ma super psa, jednego z najbardziej utytułowanych whippetów w Polsce i w Europie (o ile nie na świecie), jest ojcem wielu miotów to ona interesuje się KAŻDYM z nich. Każdym szczeniakiem i jak ma kontakt z właścicielami to jest wniebowzięta. I co mnie naprawdę cieszy - BARDZO trudno dostać tam szczeniaka. Domy są analizowane pod każdym kątem i wybierane są tylko te najlepsze... Szkoda, że mało jest takich hodowli :shake: Kończąc: Trzeba się nauczyć szukać. Jak chce się dobrze trafić, trzeba pojeździć po wystawach, porozmawiać z hodowcami, właścicielami psów... Trzeba wiedzieć na co zwracać uwagę, ale niektórym się po prostu nie chce... no bo jak to? 2 tysie za psa i jeszcze na wystawy jeździć? Spotykać się z hodowcami? Pfe... też mi coś, lepiej brać w ciemno i później żałować. Tak to jest - mądry Polak po szkodzie. I z moimi rodzicami było dokładnie to samo, bo to oni chcieli szczeniaka z tej akurat hodowli "bo blisko". Teraz zrozumieli, że po drugiego psa będziemy jechać nawet za granicę ;) Bo ja pomimo, że nie żałuję, że wzięłam moją paskudę, to jednak inaczej bym się zachowała gdybym wiedziała o wszystkim od samiuśkiego początku...
  23. Jest absolutnie cudowny! :-o :loveu: Uwielbiam Faraony, Podenco i Cirneco :diabloti: Mój DreamTeam to dwa whippety, borzoj, charcik włoski i wspomniana trójca :loveu::loveu: Wszystko chartowate... nie ma już dla mnie ratunku ;). Ja w sumie próbowałam klikerem uczyć stania w miejscu i dało to tyle, że jak mówię "stój" to pies się zatrzymuje, bo tak czy siak na wystawie pierwszy raz był wystawiany na smaczka, a za drugim po prostu gapił się na moją dłoń :lol:
  24. [quote name='Rinuś']mogliby jeszcze jakiegoś super bohatera wprowadzić :evil_lol:[/QUOTE] Ja tam liczę na Iron Mana :diabloti: Wtedy już nie będzie przebacz... nie odpuszczę :evil_lol:
  25. [quote name='Ty$ka']Będzie dobrze ;) Joy jest silna :)[/QUOTE] Prawda :D Dobrze dziewczyna to znosi, a skoro macha ogonkiem to znaczy, że nic poważnego tam się nie stało i amputacja nie będzie potrzebna :D Ale przyznam, że też mnie to zastanawia - kiedy sobie to zrobiła... skoro mówisz, że w sobotę wieczorem było wszystko w porządku, a w niedzielę już nie... :shake:
×
×
  • Create New...