-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Strasznie przykry widok tych niepewnych minek, przerażonych oczu. Pakowanie do klateczek, zamykane z hukiem drzwi, wielogodzinne jazda...tyle stresu... przecież one nie wiedzą, ze jadą po lepsze życie... A jednak wszystkim psom zyczylabym takiego stresu...(o ile nie pisana im adopcja wprost ze schroniska).
-
Żałuję, ze nie moge Ci Basiu pomoc. Choć tylko towarzyszyć...
-
Mam problem z modemem. Co chwilę rozlacza mi Internet. Mimo, ze jest włączony do prądu, lampka swieci sie na czerwono, jakby byl wyczerpany. Myślę, ze to jego "ostatnie podrygi", bo to się dzieje już od jakiegoś czasu. Muszę kupić nowy, bo ten w kazdej chwili wysiadzie na amen. Nie wiem jeszcze, gdzie i kiedy go kupię, wiec pisze o tym, bo jak przestanę sie odzywac, to znaczy, ze modem calkiem padł.
-
Aniu, nie ma problemu, niech Magda przyjeżdża wtedy, kiedy Jej pasuje, dostosuje się, tylko muszę znać godzinę. Znowu byliśmy na długim porannym spacerze, a że ludzi z psami nie było, wiec Laki hasał bez kaganca. To jest chyba niemożliwe, ale on mnie chyba pokochał. Chodzi za mna i musi byc tam, gdzie ja. Choćby nie wiadomo jak głęboko spał, wystarczy, ze przejdę nawet w inną część pokoju, zaraz wstaje, rusza za mna i kładzie się przy nogach. I tak cały czas. Dziś po raz drugi był u nas Jurek. Poznał Go i cieszył się bardzo. Jurek wzial smycz, chciał Go prowadzic, jednak Laki nie chciał iść, tylko oglądał sie za mna, w koncu całkiem usiadł. Jak wzięłam smycz, od razu normalnie ruszył do przodu. Bardzo mnie pilnuje a mnie już skóra cierpnie na myśl, ze ten Pies znowu bedzie musiał cierpieć porzucenie. Jak to zrobić, by zrozumiał, ze jest u mnie tylko chwilowo i żeby się nie przywiazywal. Nie zabiegam o Jego uczucia. Nie robię nic takiego, zeby pokazac Mu, ze jestem Jego panią. Oczywiscie glaszcze Go, chwalę, jak jest grzeczny (zwlaszcza przy czesaniu i skubaniu...) karcę, gdy się rozszczeka albo straszy mi moje ptaki itd. Nie wiem, co mogłabym zrobić. Nie chce, by znowu cierpiał.
-
Aniu, pomoc Bogduni polegala na wstawieniu zdjęć, bo mi sie to nie udawało. Możemy się spotkać, kiedy zechcesz, nie ma sprawy. Jeśli jednak Magda ma dobry sprzęt i robi dobre zdjecia (w co nie wątpię), to moze poczekajmy z tym na Nią. Teraz opieka nad Kra jest najważniejsza ale pewnie niebawem będzie to możliwe, by do nas przyjechała. Teraz druga sprawa. Lakiego nikt nie zaatakował. Szło naprzeciw nas troje mlodych ludzi, chłopak prowadził psa. Jak już zblizylismy się do siebie, Laki rzucił się z wsciekloscia i ujadaniem na tamtego. Tamten nie został dłużny i też Pan musiał trzymać go z całej siły. Na szczęście to były dwie równoległe, oddalone o kilka kroków od siebie, dróżki, wiec była między nami spora odległość. Znam tamtego psa z widzenia, nigdy nie widzialam u niego agresji. Duzy ale szczuplutki czarny pies z dluga sierscia, wesoly i zapatrzony w swoich ludzi. Cóż, muszę bardzo uważać i liczyć na szczescie oraz na to, ze Lakus takiego zachowania nie powtórzy. Za kastracja jestem oczywiscie jak najbardziej. Martwię się jednak o to, czy Laki da rade wchodzić po zabiegu na to moje II piętro, skoro już teraz wchodzi z trudem, często nogi mu się jakby uginają, plączą , wyraźnie ma z tym problem.
-
Aniu, dobrze Cię rozumiem. Pan w rozmowie przedstawia mi sie w bardzo dobrym świetle. Że jako jeden z niewielu, dbał o Lakiego. Gotował Mu, zabierał do siebie na noc, wypuszczal z kojca, by pobiegal, "rozmawial" z nim, itp. Trudno mi więc zarzucać Mu ze go zaniedbal. Nie wiem też, jaka była między Wami umowa. Inna sprawa, ze Pan jest z tych, którzy zbytnio psem się nie przejmują. Jak powiedziałam, ze wg mnie Laki ma problem z nogami, to to zlekcewazyl. To dla niego w ogole nie problem, bo "każdy coś tam ma". Jak będziesz robić Mu wyrzuty, to pewnie nie będzie wiedział, o co Ci chodzi, bo raczej nie ma sobie nic do zarzucenia - tak myślę.