Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Slicznota. Minka taka niewinna, jakby nawet nieco smutna czy zamyslona. Kto by pomyślał, ze z niej taka rozrabiara...
  2. Przy okazji prośba do wroclawianek o namiary na dobry, sprawdzony salon psiej piękności, najlepiej w dzielnicy Psie Pole, ewentualnie Śródmieście. Mamy sponsora, który funduje Lakiemu kąpiel i doprowadzenie futra do ładu. Wciąż wyczesuje z Niego furę sierści i ta zabawa nie ma końca. Niechby zrobił to fachowiec, dokładnie i porzadnie.
  3. "Maluszek" sie przypomina... Patrzy nieco zaskoczony i skonfudowany, bo właśnie go nieco wytarmosilam, mimo ze spał. Wszystko z zemsty, za budzenie mnie o brzasku. Codziennie, ok. 4, czy 4.30 rano Lakus robi mi pobudke, przez co cały dzień chodzę nieprzytomna.
  4. Pojęcie "francuski piesek" jest dla mnie dosc mgliste. Zwykle mowi sie tak o kims, kto jest wybredny, nie zje byle czego. Pieski Nesiowatej mają zaś wszystko, o czym tylko mogą zamarzyc, taki psi raj. No i jeszcze to skakanie po Opiekunce, jak po trampolinie... Raj i tyle.
  5. Sunieczko zaznala takiej niedoli i podlego życia, ze teraz należy jej sie wszystko, co najlepsze. Bycie "francuskim pieskiem" też. Choć mam wrażenie, ze bycie pieskiem Nesiowatej, jest o wiele lepsze :)
  6. Tak jest. Rudaska juz wyczerpała limit nieszczęść na co najmniej 10 lat do przodu!
  7. Przekazuję wiesci od Cioci elik: od piatku walczy z jakims laptopowym problemem. Dzis wieczorem powinna sie juz zjawic. A za rude malenstwo mocne kciuki! Niech sie wszystko juz dobrze zrasta i goi.
  8. Tak myslalam, miałam nadzieję, ze w koncu i u Was deszcz sie pojawi. Pewnie i tak za malo ale zawsze to juz cos. No i moze to jeszcze nie koniec...oby. A Lalunie dobrze rozumiem, też nie lubię moknac i marznac, choć sikania na wycieraczke nie popieram...
  9. Bo to zwykle idzie w parze; wielki strach przed i olbrzymia radość po...
  10. Prawdziwa bieda z tak długim brakiem opadów... oby jeszcze deszcz sie pojawił, zanim wszystko wyschnie... To prawda, ze wszystkie psy nie lubia wizyt u weta. Zwlaszcza, gdy maja za soba jakis bolesny zabieg i trochę latek na grzbiecie. Ale jedne panikują bardziej inne mniej. Najfajniej wyglada pies, kiedy może wreszcie wyjść z gabinetu. Szczęśliwy, idzie jak burza, niemal taranujac wszystkich po drodze - byle do drzwi!
  11. Biedna Lalunia. Pewnie w swym mniemaniu walczy o życie. .. Moja Figa tez strasznie panikowala u weta. Zresztą, już po wyjściu z domu, wiedziała gdzie idziemy, bo to był przeciwny do spacerów kierunek. Zatem już po kilku krokach zaczynała drżeć jak osika i opierać z całych sił tak, ze musiałam ją nieść. Ale w gabinecie juz "tylko" się trzesla, potwornie szczekala i usilowala uciec. Okropne to bylo zwlaszcza, gdy juz miala 16, czy wiecej lat. Bo miala chore serce i taki stres był niewskazany. Czasem wydawało mi sie, ze prędzej właśnie ten stres ją zabije, niż np.choroba, z która przyszlysmy. Życzymy dużo zdrowia i sił, dwu i czworonoznym Istotom. I zeby deszcz popadal, jak należy. U nas znowu pokropilo...
  12. Niepokoi mnie to, ze Laki po wejściu na I piętro, staje przed kolejnymi schodami nie chce iść dalej. Muszę Go do tego namawiać i zachęcać. Wyraźnie po pokonaniu pierwszego pietra, ma juz dosyć. Wydaje mi sie, ze w ogóle, szybko się męczy. Na przykład, po tym spacerze do Ciebie Aniu, wrociwszy do domu, padł jak długi. Najpierw tylko napil sie, a potem spał i chrapal prawie do 21. Wieczorny spacer był przez to o godzinę później. Może to tylko brak kondycji i wiek. Oby! Bo gorzej, jeśli coś mu dolega.
  13. Wierzę, choć niesamowite jest to, co piszesz. Tym bardziej boli świadomość, jak cierpią te, tak rozumne i wrażliwe Istoty, gdy człowiek traktuje je niesprawiedliwie i bezdusznie. O okrucienstwie, glupocie to juz nawet nie chcę mówić.
  14. W sierpniu ma przylecieć Córka i chcemy jak co roku, ruszyć gdzieś "w swiat", czy też "w Polskę". To będzie raczej pierwsza połowa sierpnia. Natomiast jesień, to im wcześniej, tym lepiej. Zwykle wyjeżdżam z końcem października lub na początku listopada, zależy to od psów - kiedy "idą" do ds. Raz był to nawet poczatek grudnia. Ale jechac moglabym nawet juz z koncem września.
×
×
  • Create New...