Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Gabinet jest przy ul. Mickiewicza, a my na Psim Polu. Dziękuję Tysiu za proponowaną pomoc. Jakby Patrycji cos nie odpowiadało, to mamy jeszcze Ciebie .
  2. Dopiero teraz udało mi sie przeczytać. Coś mi ewidentnie się psuje, albo laptop albo modem (czy router), wciąż znika Internet. Jakby doktor wyznaczył termin i godzinę, która nie będzie pasować Patrycji, to będę jechać tramwajem, może Laki będzie grzeczny. Trochę się tego obawiam, bo to od nas daleko i z przesiadką ale co zrobic...
  3. Dobrze, ze coś się ruszyło. Trzymam kciuki!
  4. Żeby im się udało! W Radysach też szczeniaczki i to 6 , można zwariowac
  5. Dolaczam z calego serca do tych zyczen. A jak sie miewa roczny juz Synuś?
  6. Basiu, bardzo chcialabym pomoc, ale...boje sie. Boje sie, ze nie dam sobie rady. W małym mieszkaniu, gdzie jest duży psiak...nie wiadomo, jak on by się wobec nich zachowywał. Nie sposób byloby trzymać całego towarzystwa oddzielnie, bo Laki MUSI być tam, gdzie ja. Chodzi za mną jak cień. A przeciez maluchom trzeba by tez poswiecic sporo czasu. On by wtedy szczekal i wył. Boje sie też jakiejś nagłej choroby. Jestem sama,bez samochodu, w razie czego, mogłabym nie zdążyć do weta po pomoc.O tej najgorszej chorobie, nawet nie chce myslec, ale wykluczyc jej nie mozna... Myślę, czy ktoś ze znajomych by nie mógł pomóc, ale na razie, bez efektów. Strasznie mi przykro i źle z tym, ze Cię zawodzę.
  7. Aniu, Patrycja mowila o przeswietleniu kregoslupa, podawala tez duzo wyzsze ceny, ale może Sama napisze jak tu zajrzy. Jeśli już ktoś ma być przez Magdę "zjechany", to raczej ja, a nie Ty. Bo to głównie ja obawiam się tego zabiegu, jak pies go zniesie, jak będzie wyglądało wchodzenie po schodach. Wilk, czy nie wilk, tak samo czuje ból, stawia opor i może być z tym kłopot. Miałam już Sunie, która odmówiła mi kategorycznie wejścia na schody i to juz na parterze i to było bardzo przykre, zmuszac ja do tego. Trwało to wejście b.długo i było coraz gorzej, a na ręce wziąć nie byłam w stanie. Dopiero leki pomogły i to prawie z miejsca. Pieniądze to rzeczywiście problem, zwłaszcza, ze być może będzie jeszcze potrzebny rezonans A potem (oby nie!) operacja. Ale, bądźmy dobrej myśli. Może skończy się na zrobieniu przeswietlenia i lekach. A biedus Dudus...tez brak slow. Czy za takie oczywiste porzucenie zwierzęcia, nie można tych pseudo opiekunów ukarać?
  8. Doczekał się biedus lepszego życia.
  9. Oby był jakiś odzew i to jak najszybciej. Aż wierzyć się nie chce, ze nikt nie może pomóc. Gdybym nie była sama, to wzielabym je. Ale bałabym sie zostawić je z Lakim, a wyjść z domu czasem muszę. ..
  10. Kciukam za Roja (a raczej Jego ludzi) i żeby ktoś się zlitowal nad tymi dzieciakami .
  11. Nikt nie pomoże maluchom? Sama sie zastanawiam, czy nie dałabym rady...
  12. Oby ktos mogl pomoc...
  13. Melduję, ze Lakus otrzymał od Nadziejki 55 zlotych z bazarku. Dziękuję pięknie!!! Wydrukowalam wyniki badań, zrobiłam zdjęcie i teraz powinno się udać, choć jakość może być nie najlepsza. Poprosiłam też o paragon za badania, tez go wstawie.
  14. Odebrałam wyniki Lakiego. Wet powiedział, ze są dobre, tylko wątroba nieco szwankuje. Nie umiem ich niestety tu wkleić. Chyba muszę poprosić kogoś o pomoc, bo widzę tylko możliwość wysłania wyniku na maila.
  15. Jak dobrze, ze rzucilas na Lakiego okiem, choć Twoje spostrzeżenia i obawy są bardzo niepokojące. Strasznie Go szkoda. Nie mial dotad zbyt dobrego zycia a widoki na przyszłość też nieciekawe... Bardzo Wam kochani dziękuję za wizytę i wszelką pomoc. Laki czeka na Was z utęsknieniem, wiec wpadajcie, kiedy tylko macie ochotę i możliwości.
  16. To jutro będę dzwonić. Tak Aniu, koszt weta to 130 zl. Tylko, kurczę, nie mam żadnego paragonu. Tak pierwsza (badanie i zastrzyki), jak i druga wizyta (pobranie krwi), skonczyly sie wielkim szczekaniem Lakiego i ciagnieciem do wyjscia. Malo nie zapomnialam o zaplacie...coz dopiero o jakims paragonie... Ale może doktor będzie pamiętał ile zapłaciłam i jakiś dowód wystawi. Niestety, nie było Go dzisiaj, wiec nie mam wynikow Lakiego. Czekalam pod gabinetem prawie godzine,ale nikt sie nie zjawił. Doktor ma starenkiego Ojca, którym sie opiekuje i widocznie znowu musiał z Nim jechać do szpitala. Mam tylko nadzieję, ze będzie pamiętał, że za badania juz ta stowkę zapłaciłam...
×
×
  • Create New...