-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Ewus, dziękuję!
-
Kolejne Ciocie przybyły z radami - bardzo dziękuję. Przecieram mu łapki mokrym ręcznikiem, ale cofa je, jakby Go parzylo (woda z kranu prawie letnia leci). O tym, by leżał na mokrym, raczej nie ma mowy, zaraz odchodzi. Ale wentylator chodzi i jest już znosniej. Tak Tysiu, schody są w tym wszystkim chyba najgorsze, zwłaszcza, ze tu nic nie można zrobić, ani jakoś mu pomóc.
-
Źle je znosi Aniu, jak zresztą każdy futrzak u mnie. Mam okna wyłącznie na południowy-zachod, wiec jak już pojawi się słońce, to nie ma przed nim ucieczki. Chyba, ze na korytarz... I właśnie tam Laki często się kladzie. Drzwi mam cały czas uchylone, wchodzi i wychodzi, kiedy chce. Przy okazji wita każdego sąsiada. ..wszyscy Go lubią, na szczęście nikomu nie przeszkadza. Najgorsze jednak jest wchodzenie po schodach. Po spacerach (choć idziemy wolno),jest tak zmachany, ze odpoczywa i zbiera siły, by wejść 5 stopni na ganek. Potem kładzie się na korytarzu i znowu odpoczywa, dyszy, jak po biegu. Potem wspinamy się na II piętro. Oczywiście powoli, z postojami. Przed drzwiami pada, kładzie się, nawet nie wchodzi do mieszkania. Daje mu tam miskę z wodą i nieraz pije na lezaco. Tak to zwykle wyglada. Mam ściągnięte gardło i płakać mi sie chce, gdy widzę, jaki to dla niego wysiłek - a jeszcze go do tego "zachęcam". Wychodzilabym z nim częściej, bo jednak nad Odrą, w cieniu drzew, jest przyjemniej, ale myśl o tym, ze bedzie musiał zaliczyc dodatkowe wejście po schodach, sprawia, ze z tego rezygnuję.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Figunia replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fado odzyskuje radość życia - piękne to i niesamowite! Wielki ukłon dla Jaagi! Czytając o wszystkich Jego zachowaniach, z przykrością stwierdzam, ze raczej nie dałabym rady i to nie tylko fizycznie... -
Znajomy, który adoptowal moja tymczaske Lonię, ma też Milenke - sunię z naszego schroniska, ktora byla tam juz weteranką, po dwóch nieudanych adopcjach. Zwracano ja właśnie z powodu szczekania. U Jurka tez szczekala...przez 2 lata... Po dwóch latach dopiero się uspokoila. Ale, nikomu do głowy nawet nie przyszło, żeby psa oddać. Po prostu, trzeba być odpowiedzialnym i choć trochę empatycznym Człowiekiem. ..
-
Basiu, o takiej ewentualnosci nawet nie pomyślałam...
-
Podlamalam się. Moje kochane, biedne Karaciatko. Co z Nim będzie. Nie dość, ze jakis facet kiedys Go skrzywdził ,teraz przez to ma stracic dom... Ale jak można nie wybaczyć tego psu po przejściach, robić problem ze szczekania. Przecież zdarzało się to już sporadycznie.
-
~Kasja - duża młoda suczka, witaj na pokładzie! u nas w bdt
Figunia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Śliczna mordysia :) Już się zakochałam i myślę, ze to dobry znak,bo "za mną pójdą inni" :)