Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Bardzo współczuję straty Przyjaciela. To zawsze jest za wczesnie...
  2. Kolejne Ciocie przybyły z radami - bardzo dziękuję. Przecieram mu łapki mokrym ręcznikiem, ale cofa je, jakby Go parzylo (woda z kranu prawie letnia leci). O tym, by leżał na mokrym, raczej nie ma mowy, zaraz odchodzi. Ale wentylator chodzi i jest już znosniej. Tak Tysiu, schody są w tym wszystkim chyba najgorsze, zwłaszcza, ze tu nic nie można zrobić, ani jakoś mu pomóc.
  3. OK, będziemy moczyć łapy! O tym ręczniku na karku słyszałam kiedyś i to kilka razy, dlatego tak robiłam... Lakus dziękuje Ciociom za troskę i wszystkie rady :) Idę po wentylator.
  4. Daje mu mokry ręcznik na kark, ale po chwili ma go pod łapami lub pod głową - dobre jednak i to. Leżenia na mokrym, moczenia brzucha boję się, bo tak robiłam Fidze i skończyło się potwornym zapaleniem pęcherza i antybiotykiem...
  5. Zagladam do Seniorka z głaskami i życzeniami dobrego samopoczucia. Ale, ale, Cudownym Opiekunom i wszystkim futrzastym domownikom, także życzę dobrego dnia w dobrym samopoczuciu :)
  6. Biedny Dziadziuś Dolar. Współczuję bardzo, bo pamiętam jak to wyglądało ze starenka Figunia. Też całe noce spedzalam przy niej. Brałam ja na ręce i pół nocy stałam w otwartym oknie, moczylam woda, itp.
  7. Mam, tylko wciąż zapominam go wyciągnąć z szafy i złożyć. Zaraz to zrobię, dziękuję za przypomnienie. Jednak wielkiej nadziei z tym nie wiążę, bo jak dotąd, moje tymczaski uciekaly przed wentylatorem, bały sie go, wiec niewiele skorzystaly. Ale może z Lakim będzie inaczej.
  8. Zabieg i badania odłożone ale kto wie ile przyjdzie czekać na kilkudniowe ochłodzenie... Jak długo goi się rana po kastracji? Bo nie pamiętam. Czy trzeba liczyć tydzień, czy więcej? Tak średnio, oczywiście.
  9. Źle je znosi Aniu, jak zresztą każdy futrzak u mnie. Mam okna wyłącznie na południowy-zachod, wiec jak już pojawi się słońce, to nie ma przed nim ucieczki. Chyba, ze na korytarz... I właśnie tam Laki często się kladzie. Drzwi mam cały czas uchylone, wchodzi i wychodzi, kiedy chce. Przy okazji wita każdego sąsiada. ..wszyscy Go lubią, na szczęście nikomu nie przeszkadza. Najgorsze jednak jest wchodzenie po schodach. Po spacerach (choć idziemy wolno),jest tak zmachany, ze odpoczywa i zbiera siły, by wejść 5 stopni na ganek. Potem kładzie się na korytarzu i znowu odpoczywa, dyszy, jak po biegu. Potem wspinamy się na II piętro. Oczywiście powoli, z postojami. Przed drzwiami pada, kładzie się, nawet nie wchodzi do mieszkania. Daje mu tam miskę z wodą i nieraz pije na lezaco. Tak to zwykle wyglada. Mam ściągnięte gardło i płakać mi sie chce, gdy widzę, jaki to dla niego wysiłek - a jeszcze go do tego "zachęcam". Wychodzilabym z nim częściej, bo jednak nad Odrą, w cieniu drzew, jest przyjemniej, ale myśl o tym, ze bedzie musiał zaliczyc dodatkowe wejście po schodach, sprawia, ze z tego rezygnuję.
  10. Wspaniale jest pomyśleć, ze dla tej małej Istotki, cały świat sie zmienił - na dobry, przyjazny i bez cierpienia.
  11. Fado odzyskuje radość życia - piękne to i niesamowite! Wielki ukłon dla Jaagi! Czytając o wszystkich Jego zachowaniach, z przykrością stwierdzam, ze raczej nie dałabym rady i to nie tylko fizycznie...
  12. Znajomy, który adoptowal moja tymczaske Lonię, ma też Milenke - sunię z naszego schroniska, ktora byla tam juz weteranką, po dwóch nieudanych adopcjach. Zwracano ja właśnie z powodu szczekania. U Jurka tez szczekala...przez 2 lata... Po dwóch latach dopiero się uspokoila. Ale, nikomu do głowy nawet nie przyszło, żeby psa oddać. Po prostu, trzeba być odpowiedzialnym i choć trochę empatycznym Człowiekiem. ..
  13. Basiu, o takiej ewentualnosci nawet nie pomyślałam...
  14. Podlamalam się. Moje kochane, biedne Karaciatko. Co z Nim będzie. Nie dość, ze jakis facet kiedys Go skrzywdził ,teraz przez to ma stracic dom... Ale jak można nie wybaczyć tego psu po przejściach, robić problem ze szczekania. Przecież zdarzało się to już sporadycznie.
  15. Śliczna mordysia :) Już się zakochałam i myślę, ze to dobry znak,bo "za mną pójdą inni" :)
  16. Nadziejko, dziękujemy za pozdrowienia i slemy wzajemnie! Tak, chlodek by się przydał i to bardzo. U nas wlasnie zachmurzylo się, może popada, no i ochlodzi nieco. Jednak lato dopiero się zaczyna...A teraz mamy temperatury niemal afrykanskie, wiec cóż...trzeba jakoś je przetrwać.
×
×
  • Create New...