Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Kochana... bardzo, ale to bardzo mi przykro, ze oba Pieski nie żyją. Poczytam o Nich, zajrzę tam, ale już jutro. Dziś jeszcze Ich nie znam, nie wiem, jak wyglądają, jakie były Ich losy, ale już mi Ich strasznie szkoda, bo na pewno, zanim trafiły w Wasze ręce, zaznaly biedy i pewnie cierpienia też. Tobciu Tobie, Adze76 i wszystkim wspaniałym Ludziom, którzy pomagali Panu Marianowi i Reksowi, również finansowo, a teraz godzą się na przekazanie pozostałych pieniędzy Lakiemu, dziękuję z całego serca. Bardzo jestem wzruszona Waszym pięknym gestem. Gdyby Lakus umiał mówić...dołączył by zapewne do tych podziękowań. To kochane, wdzięczne psisko... Jeszcze raz dziekuje Tobie Aga76, za wybranie akurat mego tymczaska i Tobie Tobciu, za aprobatę tego wyboru! Dziękuję też NikaEli, za wysłanie moich danych do przelewu!
  2. Gacolku, no co Ty... nie strasz Gabrysi...nas też... Jesteś już bezpieczny, poczuj to! Nikt już nigdy Cię nie skrzywdzi. Trzymam kciuki za powyższe, bo wierzę, ze wszystko co złe minie, lub będzie łatwe do "naprawienia", tylko trzeba na to czasu.
  3. Trzymam kciuki za domek z Bierunia. Brzmi tak dobrze, zwlaszcza slowa, ze Oni juz ją wybrali i zeby tylko byla wzajemnosc...
  4. Może uda mi sie napisać bez problemów. .. Lakus dziękuję za odwiedziny i zaprasza. To bardzo przyjazny piesek... Dla równowagi, po tych smutnych historiach, napisze o czymś pozytywnym. Już od kilku lat, spotykam młodego mężczyznę, z dwoma lub trzema psami. Zawsze są to stare pieski, takie dziadunie. Na początku myslalam, ze po prostu ma swoje dwa psy (wtedy miał dwa), które nie są juz młode i tyle. Nawet kilka razy z Nim rozmawiałam, bo niestety, zostawial je uwiazane przed Leclerkiem, a jeden z nich, strasznie szczekal i trzasl się, wiec kucnelam przy nich i je pocieszalam, glaskalam, itp. Nawet Mu wtedy zwróciłam uwagę, ze ten mały bardzo sie stresuje i żeby ich tak nie zostawial. Kiedy w tym roku zobaczyłam, ze ma trzy psy i ten "nowy" wygląda na jeszcze starszego dziadka, spytalam, co to za piesek. No i chłopak powiedział, ze wziął go z naszego schroniska. Że zawsze bierze tylko staruszki. A ten nowy, ma padaczkę, wiec tym bardziej trzeba było go zabrać. Nie muszę chyba pisać, jak byłam tym wzruszona, zwłaszcza, ze chłopak nie wygląda na zamożnego, raczej na ... nie zamożnego... Od jakiegoś czasu On juz mnie kojarzył,chyba mając Karacika, powiedziałam Mu, ze szukam dla niego domu, bo mam go na dt. Przy tegorocznym spotkaniu, powiedziałam Mu, ze Karacik ma już swój dom, a teraz mam na dużego, owczarkowatego pieska. Niedlugo potem zobaczył Lakusia na spacerze i juz sie nim zachwycal i mowil, ze gdyby nie jego dziadki, to wzialby go ode mnie... Dziś się znowu spotkaliśmy, pytał, jak tam Lakus, czy ma już dom. Jak powiedziałam, ze niestety nie, to rzekł, ze bardzo Mu Lakusia szkoda, ze wciąż nie ma swego domu i jeszcze: " ja bym go wziął, tylko nie wiem, jaki jest do kotkow, bo mam też kotki, no i trzy psy staruszki...." Tak wiec, moja konkluzja jest taka, ze są też wokół nas ludzie-anioły. Dobrzy, wrażliwi ludzie, z sercem dla zwierząt. Nie są halasliwi, nie rzucają się w oczy, ale robią tak dużo dobra.
  5. Też trzymam kciuki za zdrowie sunieczki. Przerabialam krwotoczne zapalenie jelit u tymczaski Loni, 4 lata temu. Dobrze pamiętam jeszcze ten koszmar... Ale skoro stareńka, ok.16 letnia psinka dała rade i wyszla z tego chol...stwa, to tym bardziej uda się to Dusince.
  6. Wygląda na to, ze wkrótce kolejny zamojszczak rozgości sie na swojej kanapie... :)
  7. Ponieważ znowu mam problemy ze znikajacym nagle Internetem, napisze tylko, ze dotarła do mnie kolejna wpłata . Z bazarku Cioci Elik, Lakus dostał 152 złote!
  8. Jak chodzi o jedzenie, to nie wyobrażam sobie, bym mogła jeść trzy posiłki dziennie, a pies by tylko patrzył, bo miskę miałby dostać, powiedzmy, tylko raz dziennie, po ostatnim spacerze. Choć na początku, Laki był niejadkiem i nie byłaby to wielka krzywda. Teraz jednak, na szczescie, ma juz normalny apetyt.
  9. Oj tam, zaraz "wspaniała"... no, nie wiem... ;) Każdego tymczaska traktuję, jak własnego psa, nie wiem, jak możnaby inaczej. To tak niesamowite, niezwykle istoty...czasem jestem bardzo już zmęczona, ale przyjdzie taki, popatrzy, machnie ogonem, przytuli się, i już to co złe, mija... A co do tej suni, to tez mam nadzieje, ze uda sie jej pomoc. Ale badania to podstawa, oby do opiekunki to dotarło...
  10. Tysiu, tak właśnie robię. Lakus dostaje jedzonko dwa albo trzy razy. Cieszę się, ze nie jest to jakiś błąd (ponoć najlepiej jest karmić psa raz dziennie), bo miałam wrażenie, ze do tego rytmu (micha raz dziennie), muszę jednak wrócić. No i jedzenie zawsze dostaje po spacerze, tak robię, odkąd dowiedziałam się, ze tak jest najlepiej i najbezpieczniej. Dziękuję za wszelkie rady i sugestie!
  11. Poruszyles ważną sprawę. Kiedy Laki do mnie przyjechał, poruszał się niepewnie, jakby Go coś bolało. Teraz na szczęście, wygląda to juz inaczej. Laki biega, podskakuje (np.kiedy biorę do ręki smycz i wie, ze to juz ostatnia faza przygotowań do wyjścia na spacer), goni wrony jak szalony i co wazne, nie widze juz tego niepewnego chodu, dziwnego stawiania tylnych lap. Nie mam więc juz wrażenia, ze odczuwa jakiś dyskomfort. Tak jakby lepsze jedzenie i dużo ruchu sprawiły, ze mu się z tym poprawiło. Oby!
  12. Pytasz Aniu o Lakusia. Źle znosi upały, zwłaszcza w domu. Na spacery biegnie z radością, wręcz trudno mi za nim czasem nadążyć. Za to kiedy trzeba wrocic do mieszkania, juz jest gorzej. Najpierw musi odpocząć i zebrać siły, wiec siedzi lub leży przed gankiem. Kiedy uznam, ze już wystarczy, zachęcam go, by wszedł na ganek czy do budynku, gdzie ponownie się kładzie zadowolony (tam zwykle jest najchlodniej). I znowu po jakimś czasie kaze mu wstać i wspinamy się na I piętro i znowu jest odpoczynek. Tak to wygląda w upalne dni. Czasem od razu wspinamy się na I piętro i dopiero tam odpoczywa. Nauczył się już i to bardzo szybko, ze przed gankiem może odpocząć i bardzo mu to pasuje. Widać wyraźnie, ze chętnie by do mieszkania nie szedł, bo wolałby zostać na dworze. Przykro mi pozbawiać go tej przyjemności (zwłaszcza w największe upaly) i zmuszać do powrotu do nagrzanego mieszkania, ale co zrobic... A apetyt bardzo mu się poprawił. Rzadko kiedy muszę go zachęcać do jedzenia, czy karmić z ręki. Bywa, że i trzy razy dziennie pokazuje mi, ze jest głodny. Z uwagi na to wcześniejsze słabe jedzenie, nie szykowalam mu dużych porcji, bo połowę potem wyrzucalam. Teraz są chyba za małe, dlatego dostaje miche dwa razy dziennie, a czasem nawet trzy. Że chciałby coś zjeść, widzę po nim, po tym, jak na mnie patrzy. Nie żałuję mu jedzenia, bo tyle czasu jadł marnie, ze na pewno schudl. Na tyleczku ma dobrze wyczuwalne kości. Kupole od jakiegoś czasu, też wyglądają dobrze, juz nie panikuję, ze może źle go karmię, albo że moze biały ser, lub kurczak mu nie służy... Bardzo fajny jest do dzieci. Czy maluchy, czy starsze, bez różnicy. Wszystkie wita radośnie, macha ogonem, kręci się wokół, daje głaskać, widać, ze je lubi. Ma sporo "kolegów" i "kolezanek". Tylko z dużymi psami trzeba bardzo uważać, bo nigdy nie wiem, czy po niby przyjaznym zapoznaniu, nagle nie włączy mu się chęć dominacji, co kończy się groźnym warczeniem i psy trzeba szybko odciągnać. No i nie lubi psow agresywnych, ktore na sam jego widok, wpadaja w histerię i szal. Takie zwykle szczekanie na swoj widok, ale bez agresji, znosi wyrozumiale i z godnoscia - nie reaguje. Ale jak pies, nawet mały, ujada groźnie i bez opamiętania, to też mu się odszczekuje w tym samym tonie. Ogólnie, lubi wszelkie psie towarzystwo, zabawy, czasem mam wrażenie, ze woli samców niż sunie, ale to chyba zależy od tego, jaki to pies. Może kiedyś uda mi sie zrobić zdjęcia z tymi kolegami i koleżankami, jednak jest to trudne, trzymać psa na smyczy (puszczam to jedynie na łące, nad Odrą, gdzie nie ma ulicy) i robić laptopem zdjęcia, zwłaszcza, ze psy kręcą się, plączą smycze, cały czas są w ruchu. A byłoby co podziwiać, bo jego towarzystwo to malenkie yorczki, maltanki, ale tez dlugowlose, wielgasne ONki, amstafy i przerozne sredniaczki.
  13. Aniu, dziś już odpoczywam od przetworów, przynajmniej na razie. Pech chce, ze muszę je robić w największe upały, ale akurat zostałam obdarowana owocami i nie było wyjścia. Dziś już byłoby inaczej. Aniu, też cieszę się, ze być może, to nie chora trzustka. Ale cieszę się ostrożnie, bo to pierwszy dzien tej nowej karmy i kto wie, co jeszcze może się dziać. Ale, może będzie dobrze, oby. Biedna sunia, tyle lat cierpiała...A ta kobieta ponoć ją kocha...brak słów. .. Aniu, czy już rozmawialas z Dominikiem? Bo nie ma seansu chyba, bym teraz sprawę wyjasniala, jak jest już "po ptokoch". A przeproszę przy okazji...
  14. I znowu muszę Cię Aniu przeprosić. Całe popołudnie robiłam wczoraj przetwory, zajrzałam chyba tylko na bazarki, na wątek nie. Ale dziwne jest,ze nie widziałam na swojej poczcie, ze jest jakiś wpis u Lakusia. Tak mam tam ustawione, ze dostaje maila, kiedy tylko pojawi sie nowy wpis. A na pocztę zaglądałam. Więc chyba coś szwankuje i maile przychodzą z opóźnieniem. Pewnie sprawa już nieaktualna, ale dla pewności, skontaktuje się z Ulą. Jak zapewne wiesz, sunia dobrze zareagowała na karmę i nie było wczoraj biegunki. O wymiotach nic mi Ula nie mówiła. To rzeczywiście jest bardzo niepokojące i badania powinny być priorytetem. Żeby tylko chcieli współpracować!
  15. Mocne kciuki za Okruszka. Oby udało się zdobyć surowicę.
  16. I ja przybiegam do Szyszki. Miło będzie czytać o tym, jak niedotykalska sunia sie otwiera...już to się dzieje :)
  17. Odwiedzam Malucha. Cieszę się, ze wielki strach mija i zaczyna ufać. Oby przełożyło się to na stan zdrowia! Przykro mi, ze nie moge pomoc, ale mój tymczasek - dotychczasowy niejadek zamienił się w zarloczka i jak tak dalej pójdzie, to chyba puści mnie z torbami... Zaglądam więc tylko i wspieram myślami i dobrymi życzeniami.
  18. Aniu, bardzo współczuję upadku. Też mi sie to zdarzyło kilka razy. Oby nic poza stłuczeniem z tego nie wyszło. Dziękuję Ci za zaangażowanie sie w sprawę tej suni i jednocześnie przepraszam, ze zasugerowałam, by zadzwonili do Ciebie po rade. Wiem przecież, ze masz już i tak podobnych spraw "po kokardke"... Jednak Jesteś bardziej obeznana z tym, co w takiej sytuacji zrobić, no i ten znajomy z Tozu - niechby tylko Oni wiedzieli, jak do tej sprawy podejść, bo kobieta może w każdej chwili powiedzieć Im, ze pomocy i kontaktu sobie już nie życzy... Pisze na szybko, bo zaraz muszę wyjść a przede wszystkim muszę podziękować za nowe wpłaty na konto, te wczorajsze i dzisiejsza. Zatem, potwierdzam wpłaty od: Nesiowata - 10 zl ❤ Christo_fair 10 zl ❤ Aldrumka - 10 zl ❤ Uxmal - 10 zl ❤ UlaFeta - 10 zl ❤ Yucca - 20 zl ❤ Rozi - 20 zl ❤ Iv_ - 20 zl ❤ Aga76 - 100 zl ❤ Anula - 50 zl❤ Razem mamy 260 zl !!! Wielkie, naprawdę ogromne i serdeczne dzięki składam Wszystkim Ofiarodawcom!!!!
  19. Pewnie, ze może, byleby pomogli. Onkowata sunia, zaniedbana, chyba z zyciu nie widziala weta, ponoć waży 25 kg a kobieta dziwna, kłamie, zero checi współpracy
  20. Dobrze jest wiedzieć, ze ktoś myśli i czuje podobnie. Że też boli Go bezduszne traktowanie zwierzat. Tylko, niestety, ich los sie przez to nie polepszy... Anulko - wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze - z okazji Imienin!
  21. Co niektórym to dobrze... Na łonie natury...I zieleń jest i chlapanko...żyć nie umierać...:)
×
×
  • Create New...