-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Tak, boi się. Kiedy jechaliśmy do weterynarza, trzeba było wsadzić Go siłą, co wcale nie było łatwe. Podczas jazdy, miotal się, slinil, był cały czas niespokojny. A to była ledwie kilkunastominutowa jazda... Wezmę pod uwagę Twoje sugestie, choć jednak nie uważam, by podróż ze mną miała być dla Niego trudniejsza, niż nagle, raptowne oderwanie. Tak jak z ludźmi, każdy pies jest inny, nie można generalizowac. Inaczej znosi i przeżywa zmianę domu pies młody, który jeszcze nie zaznał złego, inaczej dojrzały. Chce tylko oszczędzić mu szoku, kiedy obcy człowiek siłą wsadzi go do samochodu i będzie odjezdzal. A On będzie mnie widział za szybą i nic nie będzie mógł zrobić. Tu chyba nie ma dobrych rozwiązań, to zwykle jest bardzo trudne przeżycie, zwłaszcza dla psa i to psa mądrego, po przejsciach. To jest trudne też dla mnie. Myślę nawet, czy nie skończyć z tymczasowaniem. Strach o psa, świadomość, ze będzie cierpiał (wiem, tylko kilka dni, ale właśnie chodzi o te dni !), sprawia, ze w takich sytuacjach mówię sobie "nigdy więcej!". Co innego mlodziutkie psy, one przestawiają sie błyskawicznie, choc i tak pierwsze dni bywają trudne, są zdezorientowane i smutne. Naprawdę Patmol, z ręką na sercu, nie widzę, bym miała tym zrobić Mu krzywdę, utrudnić to przejście do nowego domu.
-
Tą wielką radość przycmiewa myśl, ze Laki może cierpieć, czuć się porzuconym. To jest najgorsze i tym bardzo sie martwię. Przyszło mi do głowy, poprosić Pana,bym mogla jechać razem z Nimi. Nie wyobrażam sobie, ze wepchnie się psa do auta na siłę (po dobroci raczej nie wejdzie) i odjedzie i będzie mnie widział...co może czuć pies w takiej sytuacji. Ktoś nieznany zabiera go z jego domu, miejsca ktore zna i osoby, której już zaufał. Chciałabym choć tego Mu oszczędzić. I tak będzie się mocno denerwowal w czasie kilkugodzinnej jazdy. Potem wrócę pociągiem. Ale myślę też o tym, czy nie zostać tam kilka dni. Na pewno znajdę jakiś niedrogi nocleg, zaraz sprawdzę w necie. I jeśli Nowi Opiekunowie by sie zgodzili, odwiedzalabym Lakiego przez kilka dni, by stopniowo przechodził przez tą zmianę domu i ludzi. Co o tym myślicie. Pytam, choć właściwie decyzję juz podjelam chce tak zrobic. Jeśli jednak pojawią się głosy na "nie", będą mądre i przekonujące, to być może z tego pomysłu sie wycofam. Mnie się wydaje, ze tak bedzie Mu łatwiej przeżyć ta zmianę. Tych kilka dni, kiedy bym do niego przychodziła i spokojnie mówiła Mu "to jest Twój dom, zostań tu", pomogloby Mu. Przecież one wszystko rozumieją. No i z każdym dniem Sam by poczuł, ze to dobre miejsce, ze nikt Mu krzywdy nie zrobi a jeszcze ma kumpla do zabawy i dużo ciekawsze życie, niż u mnie.
-
Kochana Azalio, bardzo serdecznie dziękuję za przeprowadzenie wizyty dla Lakiego. Za profesjonalizm i serce. Dołączam do Ani, jak chodzi o łzy radosci i wzruszenia... Żeby jednak zanadto się nie mazać, powtarzam sobie tylko jedno: Laki nie będzie już miał schodów - i to wystarcza, bym na rychłe rozstanie patrzyła zgoła inaczej... Dom, tzn. Ludzie, wydają się przecudowni...Chyba nawet nie marzyłam o aż takich. Oczywiście, chcę, by był kochany, zadbany, szanowany, ale teraz, gdy wygląda na to, ze te marzenia sie ziszczą, a być może je przerosną (o pozwoleniu na spanie w łóżku juz marzyć nie śmiałam), to muszę się co chwila upewniać, ze to nie sen, tylko jawa.
-
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
Figunia replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Jak sie miewa okruszkowaty Figo? -
~ Szysia ma domek :) nowa tymczasowiczka - terierka Szyszka
Figunia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Wór ciepłych ,wspierających mysli posyłam. I trzymam kciuki za wszystkie, ludzkie i zwierzęce sprawy. -
Po tym, jak opisujesz Aniu, rozmowy z tym panem, mam wrażenie, ze mógłby chcieć zabrać mi Lakusia siłą. Dobrze, ze nie dałaś mego adresu, czy nawet telefonu. Ufam Twojej intuicji, no i podziwiam Cię za to, ze zamierzasz sprawdzić, co to za człek. Jak okaże się, ze jest w porządku, tylko jakiś taki, hmm...impulsywny...to gotowa jestem zwrócić mu honor a nawet swe podejrzenia odszczekac.
-
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
Figunia replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Zaglądam do cudnego Piesia. Już pewnie zadomowiony na całego i tylko rozkoszuje się radykalną odmianą losu. Pozdrowienia i glaski przesyłamy a także życzenia zdrowia, tak dla Okruszka, jak i Jego Opiekunów. -
Nic jeszcze o problemach, nie wiemy tak na pewno, bo nie było badań (rtg), ale pies niebawem kończy 7 lat, wiec myślę, że ludzie liczą się z tym, ze problemy w każdej chwili mogą się pojawić. Może Ania cos Im w rozmowie napomknela, zobaczymy, co napisze. Według mnie, pies jest w dużo lepszym stanie, niż na poczatku. Dużo lepiej chodzi, chętnie biega, podskakuje, gania za patykami, tylko schodów wyraźnie nie lubi. Ta poczatkowa sztywnosc, chwiejne tylne łapy, to chyba był efekt braku odpowiedniej ilosci ruchu. Tak tylko przypuszczam, na podstawie wlasnych obserwacji, bo specjalistą nie jestem.
-
Ale nowina!!!! Oby to był TEN wymarzony, wyczekiwany, najlepszy dom dla tego kochanego Psa. Nie wiem czemu, pokazuje mi sie wcześniejszy wpis... Jeszcze chce dodać, ze Laki zazwyczaj bardzo przyjaźnie podchodzi do spotykanych psów. Czasem nawet mam wrażenie, ze woli "chłopaków", niż sunie. Poza może dwoma incydentami, kiedy był zdecydowanie "na nie", podchodzi zaciekawiony i kręci takiego młynka ogonem, ze mu cały tyleczek chodzi. Pokazuje, ze ma tylko dobre zamiary i nie zaraża się, gdy jakiś maluch na niego szczeka, bo się boi. Tak wiec jest wielka szansa, ze zapoznanie wypadnie dobrze. O ile ten drugi psiak nie będzie się Lakiego bał, no i nie będzie od niego większy, bo tego Lakus bardzo nie lubi...
-
Śliczna, szczęśliwa Tosia :) Z radością człek patrzy na te fotki z domku, tylko niestety, już kolejny biedak gasi radość. ..
-
Kiedyś Okruszek teraz Figo i jego oczy proszące o pomoc...
Figunia replied to AlfaLS's topic in Psy do adopcji
Ależ sie biedny styrał w pracy, nawet łapką nie mógł ruszyć... :) Wspaniale, ze już zdrowy!