Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Kochana, tak samo Tobie wspolczulam, kiedy opisywalas rozstanie ze Swoimi tymczaskami. Oby było tak, jak piszesz, ze to my przeżywamy bardziej. Zresztą, to nie chodzi o to, co ja czuję. Jestem świadoma tego co sie dzieje i jaki jest tego cel, więc jest mi łatwiej. Chodzi mi tylko o Niego, bo te wierne psie serca tak mocno potrafią się przywiazac, pokochać a nagle ten kochany człowiek robi Mu coś tak strasznego... Oby to juz był ostatni taki stres w jego życiu.
  2. Zaglądam do Fidusia z kciukami za zdrowie, bo tylko tyle mogę...
  3. Basiu kochana, przytulam mocno.
  4. Dziękuję Tysiu. Obiecuję, niebawem będę pękać z dumy i radosci, ze przyczynilam sie do odmiany losu kolejnej psiej istoty. Ale jeszcze na razie smutek bierze górę, bo wiem, ze on przezywa kolejne porzucenie i cierpi przez to. Ale juz dosyc o tym. To niestety, nieodlaczna część pomagania w ten sposób. A skoro chce być dt, to musze ponosić tego konsekwencje. Chciałam też zwrócić uwagę na to, ze prawdziwym Aniołem Stróżem i wybawcą Lakiego, była i jest Ania - anica. To przecież Ona szukała dla niego pomocy, kiedy tylko dowiedziała się o jego niedoli. Dzięki Niej został zabrany z domu, gdzie był źle traktowany, a potem szukała ratunku, gdy znowu był w potrzebie. No i to dzięki Ani, Lakus trafił teraz do wspanialego domu, czym zakończył (oby!!!) swoją niemal 7 letnią tulaczke. To Jej bardziej powinien Lakus wiec być wdzięczny i oddać swe serce.
  5. Strasznie mi przykro, ze nie moge pomoc. Wszystko napisała juz Poker. Przede wszystkim wyjeżdżam z kraju na kilka miesięcy. No i jednak balabym się dużego psa, który nie jest niczego nauczony i może być agresywny. Oby znalazł się ktoś, kto będzie mógł mu pomóc.
  6. Anulko, jestem przeszczesliwa, ze Lakus ma swój domek i to jaki... z tej najwyższej półki. Ale z drugiej strony (ze też zawsze musi byc ta druga strona...) on jeszcze o tym nie wie. Pewnie znowu czuje się porzucony, jest smutny...to jest bardzo przykre. Kiedy samochód znikał za zakrętem a wciąż słyszałam jego szczekanie a potem długo stałam na ganku jak skamieniala i nie bardzo wiedziałam, co z sobą począć, to przyszła mysl: nigdy więcej nie chce tego przeżywać. Ale wiem, ze to minie. Będą przychodziły relacje, może i zdjęcia, zobaczymy jak mu dobrze, jaki jest szczesliwy i radosny. Wiem, ze tak będzie, ale to jeszcze nie jutro...
  7. Marysiu, kiedy 30 kwietnia Laki do mnie przyjechał, to po odejściu Pana, który opiekował się nim przez 4 lata, Laki przez kilka godzin szczekal i wył pod drzwiami. Oczywiście nie chcial też jesc, dlugo trzeba bylo go karmić, bo sam z miski nic nie ruszył. Chciałabym, by teraz tak nie było, by szybko się pozbieral. Niczego w tej chwili chyba bardziej nie pragnę, jak tylko usłyszeć, ze ma apetyt, nie tęskni. ..ze już zapomniał. Ale trzeba czasu. ..
  8. Rozstanie było niestety, ze tak powiem "na żywca", bez żadnego "znieczulenia" w postaci choćby chwilowego odwrócenia psiej uwagi. Zresztą, nie wiem, czy udałoby się Go oszukać, to mądry pies, do tego zawsze bardzo mnie pilnował. Zrobiłam mu to, co można zrobić najgorszego, bo ufnie wsiadł za mną do auta a potem został nim "porwany" i uwieziony. Strasznie sie z tym czuję. Wiem, ze za kilka dni on juz poczuje sie bezpieczny, az w koncu zapomni. Ale trzeba, by trochę czasu upłynęło. Mam nadzieje, ze będziesz nadal z nami. Wiesci będą na pewno. Ania juz o to z pewnością zadba.
  9. Mam spisane wszystkie wpłaty dla Lakiego, jest tego ponad tysiac złotych. Napiszę całe rozliczenie, tylko muszę znaleźć ta karteczkę w swoim bałaganie.
  10. Korzystam z tego, za na razie net łaskawy i jeszcze serdecznie podziękuję wszystkim wspierającym mnie dziś i wcześniej Osobom. Za wszystkie dobre słowa, myśli i życzenia. Za troskę o Lakiego, upewnianie się, czy to na pewno dobry dom, czy będzie mu tam dobrze - dziękuję z całego serca. Niech ma ta cudowna Psina juz tylko dobre życie. Zadba o to jego nowa rodzina, bo to dobrzy i odpowiedzialni ludzie. Do tego będzie otulony naszymi serdecznym myślami. Tylko trochę czasu musi upłynąć, by zrozumiał, ze jest w najlepszym domu pod słońcem...
  11. Martwilam się, ze nie bedzie chciał wsiąść do auta, ale jak tylko usiadłam, zaraz do mnie wskoczył i sie rozgoscil. Jednak zaraz musialam wysiąść, od razu zaczął bardzo szczekac, wiec jeszcze usiadłam z przodu i uspokajalam go. Ale on juz czul, ze cos jest nie tak i nie chcial sie uspokoic. To rozpaczliwe szczekanie slyszalam długo i jeszcze mam w uszach. Szkoda, ze nie można było inaczej tego zorganizować. .. Teraz trzeba czasu aby zapomniał i przestawił się na nowe życie. Na pewno takie, o jakim dla psa można tylko marzyć.
  12. Lakus pojechał! Minęło juz od tego czasu kilka godzin a wciąż czuje się tak, jakbym dostała jakim obuchem w głowę. Nie będę się rozpisywac,bo nadal nagle znika mi internet, wiec na razie tylko tyle.
  13. Myślę , że po prostu Państwo robią błyskawiczny remont i modernizację domu oraz ogrodu, by dostosować wszystko dla potrzeb i wygod naszego Księcia. Oczywiście żartuję, choć wcale nie jest mi do śmiechu....
  14. Tak na szybko, bo dopiero wróciliśmy, oboje glodni a do tego musze naladowac baterie w laptopie, bo jest końcówka. Wg mnie spotkanie wypadło bardzo dobrze. Laki jak zwykle był przyjazny, spokojny. Sunia choc nieco oniesmielona wielkością Lakiego, podchodzila do niego odważnie i machala ogonkiem. Natomiast Gizmo od Lakiego uciekał, wyraźnie bał się go. Jednak nie szczekal, ani w żaden sposób nie pokazywał agresji. A Laki nie był nachalny. Tak wiec spacer był spokojny, psy szły obok siebie i tylko od czasu do czasu do siebie się zblizaly. A pod koniec godzinnego spaceru, Gizmo wyraznie zmniejszyl dystans i spokojnie chodził tuż obok Lakiego. Stanęło na tym, ze Pani Małgosia naradzi się z Rodziną i da odpowiedź, co zdecydowali. Kciuki wiec nadal bardzo potrzebne.
  15. Kochana Marysiu, bardzo, bardzo dziękuję za tak zyczliwe rady, chęć pomocy i wsparcie. A co do poznania sie psiakow, to chyba zaproponuje, bysmy od razu poszli nad tą Odrę, (to kilka minut drogi), i to osobno, po obu stronach ulicy, a zapoznawali sie juz w spokojnym miejscu. I niechby to psy decydowalyby o tym, czy i kiedy to zrobic, zwlaszcza maluchy. Poprzednie zapoznanie, z parą z Jeleniej Góry i Ich psem, odbyło się właśnie pod moim domem. Zeszlam z Lakim kilka stopni z ganku i psy juz stały nos w nos. Tak, jakby wpadły na siebie, zamiast spokojnie podejść i dopiero się zapoznać. Może to nie ma znaczenia, ale kto wie... Dziękuję pięknie raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie!
  16. Wierzę Aniu, ze to wspaniali ludzie. Ale jeśli Ich pieski Lakiego będą obszczekiwac...choćby tylko jeden...to nie zdecydują się na adopcję. Zastanawiam się, jakie miejsce byłoby najlepsze na spotkanie. Bo chyba nie dość ruchliwa czasem ulica, pod moim domem. Może lepiej byłoby spotkać się np. nad Odrą. Pod domem bardziej muszę zwracać uwage na to kto idzie, czy np. nie wyjdzie na nas jakiś pies, rozglądać na wszystkie strony. Trudno mi wtedy skupic sie na rozmowie, odpowiadać na pytania. Dla mnie lepiej byłoby gdyby to była jedna osoba, a nie kilka i z psami. Wtedy było super, bo szłam spokojnie z Lakim a rozmowę z tamtą parą ludzi, prowadzilas głównie Ty. No ale już nie marudze, bo jestem w czarnym dole i tak też wszystko widzę.
  17. Jeszcze wszystko przed nami, spotkanie jutro. A Lakus ostatnio wciąż atakowany, obszczekiwany przez rozmaite maluchy, zaczyna im odpowiadać w podobnym tonie. Spotkanie może być więc burzliwe i bardzo krotkie.
×
×
  • Create New...