Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Będę bardzo szczęśliwa Tolu, jeśli to co napisałam, przyda się na coś. Trzymam kciuki z całych sił, za najlepszy, mądry i kochający dom dla tego cudownego Pieska.
  2. Dobrze, że maluchy zawsze można wziąć na ręce. Ale pamiętam, ze Figa byla przez to tak obrażona, że potrafiła się zaprzeć i nic nie zrobić i tak. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby tak Lakus nie zechciał wyjść na spacer, gdy pada. ..
  3. Cudowny Psiak, bardzo łapie za serce. Sama dobroć, uległość i pokora na tym pysiu. Patrzy tak, jakby patrzył na Boga. Bo też pewnie nigdy dotąd nie poznał człowieka od dobrej strony. Nie znał co to dobre słowo, glaski, cieplo i dobre jedzenie. Chyba mysli, ze trafil do Raju.
  4. Pogoda jest rzeczywiście fatalna, choć akurat Lakusiowi deszcz nie przeszkadza. Ciągnie do przodu jak mały parowóz, na kałuże w ogóle nie zwraca uwagi. Takiej niechęci do wychodzenia z domu gdy pada, nabywa się z chyba z wiekiem. Figuni też żadne opady nie były straszne, do czasu... Jak juz stała się stateczną jamnisią, to robiła to samo, co Taksia. Musiałam brać na ręce i wynosić gdzieś pod drzewo. Pogoda pogodą, ale ważny efekt spotkania. Oby był dobry dla naszego wspaniałego Szczesciarza. Oby to szczęście wreszcie się do Niego uśmiechnęło tak prawdziwie...
  5. Dziewczyny, pięknie dziękuję za kciuki i dobre zyczenia dla Lakiego! Chciałam dac Wam lajki, ale na razie ich niet. Tak samo serdecznie i gorąco dziękuję za piękne ogłoszenia dla Lakusia - b-b, Tysia - ukłony i podziękowania! Oczywiście tak samo dziękuję Alaskan malamut, bo ogłoszenia Lakiemu robiła chyba jako pierwsza.
  6. Aniu, to czekamy na to spotkanie i mam nadzieję, ze jednak też na nim będziesz. Pisałam przed chwilą odpowiedz na Twój wpis, musiałam jednak na chwilę przerwać pisanie, i niestety, wszystko zniknęło. Tak wiec na razie tylko tyle, bo już Laki przychodzi, zaczepia, daje znać, ze pora na ostatni spacer.
  7. Oczywiście, jak mogę to unikam takich spotkań, zwłaszcza z dużymi psami. Ale nie zawsze się to udaje. Dziś znowu było niebezpiecznie, znowu mogło dojść do tragedii. Szliśmy nad Odrą w stronę mostu Trzebnickiego i nagle za nami pojawiła się dziewczyna z psem. Ona biegła, pies obok. Pies, dużo większy od Lakiego, piękny (zapewne rasowy) owczarek niemiecki - biegł luzem, bez smyczy... Zdążyłam tylko szybko zapiac Lakiego na smycz i lekko odciągnąć ze ścieżki na bok i oni już nas mijali. Dziewczyna widząc, ze zapinam psu smycz, biegnąc, na moment pochylila się nad swoim, jakby miala go zapiac, ale jednak tego nie zrobiła. Biegla dalej a jej pies sie zatrzymal i oba z Lakim zaczęły warczeć i pokazywać zęby. Dziewczyna biegla i wolala swego i ten w końcu za nią ruszyl. Jeszcze i teraz, jak to piszę, to czuję tamte emocje... I co z tego, ze Ja psa pilnuje, schodzę innym z drogi, przechodzę na drugą stronę ulicy, czy nawet zmieniam trasę gdy trzeba, skoro ludzie potrafią być tak niefrasobliwi. Przyznam, ze takie sytuacje sprawiają, że czuje się mocno juz zmęczona. Małego psa w ostateczności można wziąć na ręce, szybko odejść. A Laki, niestety, jak juz zobaczy psa i jest za późno na to, by odejść, siada a potem się kładzie i już sie go nie ruszy, chyba żeby ciągnąć go z całych sił, jak kłodę...co juz tez zdarzylo mi sie robic.
  8. Śliczna Puchatka! Oczka przerazone i smutne aż przykro patrzeć...Ale wkrótce to się już zmieni, na szczęście... Przykro mi tez, ze nie moge wesprzeć. Lakus i dwie deklaracje, to niestety, wystarczajace dla mnie obciazenie... Trzymam kciuki, by sunia była zdrowa, szybko odzyskała radość życia no i znalazła super dobry domek.
  9. Anulko, mimo ze trochę znam już Lakiego, to kiedy spotykamy psy, nawet te znajome, zawsze staram się uważnie obserwować ich zachowanie. Wiem, ze i Laki potrafi nagle, z przyjaznego psa, zmienić się w groznie warczacego (tylko przy duzych). Tak do końca wiec mu nie ufam. Ale ludzie potrafią być niefrasobliwi. Zdarzyło się kiedyś, ze młodzieniec znienacka puścił ze smyczy swego psa, wyrywajacego się do Lakiego, choć wczesniej, zeszłam ze sciezki i zatrzymalam się, czekając by przeszli. Nie chcialam by doszlo do spotkania, bo to byl duzy pies, wiekszy od Lakiego. No i ten pies nagle byl juz przy moim...ech... Jednak, na szczęście, czesciej ludzie są ostrożni i to az do przesady, bo juz z daleka schodzą nam z drogi...
  10. To czekamy na spotkanie z drugim domkiem. Oby się w koncu udało. Spotykamy na spacerach yorki, maltanczyki i Laki lubi je, zwłaszcza gdy są przyjazne i odważne. Bo te, które histeryzuja, szczekają, są agresywne, spokojnie omija. Miałam niedawno przygodę, na wspomnienie której wciąż jeszcze robi mi sie słabo. Opiszę ją , by pokazać charakter tego cudownego psa. Naprzeciwko nas szła starsza Pani z pieskiem shi tzu. Piesek odwaznie podszedl do Lakiego, machajac ogonkiem. Laki oczywiście też już wywijal ogonem młynka. Psy stanely nos w nos, potem zaczely sie obwachiwac i nagle ten maluch rzucił się z furia na Lakiego. Darl się jak opętany i gryzł (tak to wygladalo). Laki rozwscieczony też szczekal i jakby gryzł tamtego. Smycze się poplataly, mały był pod brzuchem Lakiego, nie mogłyśmy ich rozdzielić. Wrzask gryzacych się psów na całą ulicę. Mnie sparalizowalo. W koncu, Pani udało się smycz odpiac i wyciągnęła malucha. Był cały, nawet nietkniety zębem. Z niedowierzaniem macalam Lakiego, pewna, ze będzie krew, ze ten maluch gryzł nie na żarty. Laki tez nie był nigdzie dziabniety. Nie będę pisać, jak to przeżyłam, bo byłam pewna, ze z małego zostaną strzępy. Tymczasem one markowaly ten caly atak i gryzienie. O ile tamten niewiele by zdziałał, to Laki bez trudu mógłby go...nie chcę nawet kończyć... A jednak NIC, kompletnie nic mu nie zrobił. To jest naprawdę niezwykły, niesamowicie mądry pies. Więc bardziej byłabym sie o niego, niż o tego yorczka, gdyby go miał atakować. Ale najlepiej, by polubily się, czy choć tolerowaly.
  11. Wiele, jak nie wszystko, zależy od ludzi. Przypomniała mi sie adopcja Soni, która była wielkości labradora i poszła do domu z dwoma malutkimi psami. O ile z pieskiem nie bylo zadnego problemu, to Ich sunia (wielkosci yorka), atakowała Sonie już na spacerze zapoznawczym. I później w domu, także. Byłam pełna obaw, bo choć Sonia była bardzo łagodna i cierpliwa, to gdyby tak kiedyś miały nerwy jej puścić...tego sie bałam. Jednak Ci młodzi ludzie nie zrezygnowali. Byli świadomi, ze czeka Ich sporo pracy no i bardzo chcieli Soni pomóc.
  12. Szkoda, ze Państwo zrezygnowali. Został zatem jeden już tylko domek ale przez tego psiaczka, pod wielką niewiadomą. Co do spotkania zapoznawczego, to też mam obawy, ze nawet jeśli odbędzie się na terenie neutralnym i wypadnie dobrze, to i tak we własnym domu, ten zaborczy yorkuś, może Lakiego atakować. Coś mi sie wydaje, ze nic z tego nie będzie. Obym się mylila! .
  13. Sliczna sunia. Niech z każdym dniem nabiera coraz wiecej zaufania i zapomina o złych doświadczeniach, bo przykro patrzeć na te smutne oczka
  14. Okropna wiadomość. Chciałabym, żeby to była nieprawda. Bardzo szkoda Kraksy, strach pomyśleć, co przeżywa Magda. Ogromnie współczuję.
  15. Mnie powiedział o tym Pan, którego poznałam na spacerach. Mówił, ze znalazł ogłoszenie Lakiego na Fb i ze je udostępnia. Być może to nie nasz Lakus, ale raczej nie, bo go przeciez widział wiele razy. Jego piesek bardzo lubi Lakusia (i wzajemnie), miło patrzeć, jak fajnie sie witają. Trzeba jeszcze spytać Ciocie AM - może to Ona jest autorką. ..
  16. Mam pytanie: jak znaleźć Ogłoszenie Lakusia na Fb? Moja przemiła Sąsiadka, chciałaby Lakiemu pomoc i je udostepnic. Nie umiałam podać namiarów, nawet nie wiem, kto je zrobił...Wiem tylko, ze jest.
  17. Nieustające życzenia zdrowia i glaski dla cudownych Psiaków.
×
×
  • Create New...