Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Małymi kroczkami to tak...zgoda... Do mnie też trzeba umiejętnie podejść, zmotywować, bo zwykle nie wierzę w siebie i najchętniej bym uciekła do mysiej dziury...:(
  2. Dziękuję za filmik i wszystkie pomocne rady. Będziemy ćwiczyć! Co do jedzenia, to wygląda na to, ze on tak wlasnie je sprawdza. Choc kurczaka je u mnie od początku (i gotowane mięso je najchętniej, nie puszki, paszteciki, suchą karmę, itp), czyli prawie od tygodnia. Ale masełko polubił od razu, od pierwszego kawaleczka... Ser żółty wypluwa, jest dla niego niejadalny. Jeszcze nie próbowałam z białym, musze kupic.
  3. I ja pozdrawiam cala ludzko-psią Rodzinke. O przepraszam, jeszcze przeciez kurki są. A moze jeszcze cosik... Deszcz w koncu spadł? Jeśli nie, to życzymy go gorąco. Ale ciepła i słońca także.
  4. Oby to byly TE domki. Najlepsze na swiecie dla tak skrzywdzonych maluchów. Szkoda, ze nie mogą być razem. Na pewno są bardzo ze sobą zzwiązane, tyle przeżyły mając tylko siebie...
  5. Ciocie, przypominam się o nr konta. Obiecałam 40 złociszy od p.Jurka dla Duszka co prawda, ale On juz w lepszym świecie jest...chcę w to wierzyć... już mu tam niczego nie brak. Cebulek, Sebuś, Tulipan (jak sugeruje Jo37) a może Tuliś - niech więc beda dla niego. A Duszka tak szkoda...
  6. No wlasnie Ewus, one tak patrzą...Z nadzieją, ufnością... A człowiek wciąż je zawodzi. Na szczęście nasze "tymczaski" idąc do dobrych domów, szybko o dt zapominają.
  7. Aniu, nie dziekuj. Chciałoby się powiedzieć: "nie ma za co". Ale, może inaczej: dokąd mam siły, to chce pomagać. Duży, czy mały, tak samo zasługuje na dobre życie i ratunek przed schronem, czy innym nieszczęściem. To jeszcze tylko zadowolona (mam nadzieję,) mordka Lakiego i biegniemy na ostatni spacer.
  8. Slicznota! Super, ze na już domek. Teraz kolej na Isie i Roja.
  9. Zaglądam z pozdrowieniami do charakternego, dziarskiego chlopaka. Chlopaka, bo na staruszka to On w ogole nie wygląda :)
  10. Tak myslalam, ale wolałam się upewnić, zwłaszcza, ze oczami wyobraźni zaraz widzę, jak pies, na widok reki ze smakolykiem przed samym nosem, z miejsca skacze, by go wyrwać. Ale to pewnie kwestia odpowiedniego podejścia i cierpliwości. Mamy już pierwsza "lekcję" z szukaniem zabawki, za soba. I troche juz reaguje na polecenie "siad".
  11. Gdybym miała samochód z chęcią bym z zaproszenia skorzystała. Dziękuję! A jak chodzi o instrukcję nauki polecenia "siad", to jak rozumieć slowa: "naprowadzić reke... w siad". Jest jeszcze problem z tym, ze on niezbyt entuzjastycznie reaguje na smakołyki. Mam jakieś rozmaite, wymyślne "cuda", za którymi inne psy przepadają, a on czasem je łaskawie zje, a częściej nie. Np. Nugetsy z dzika Puriny, czy Crazy snack Dibaq. Dziś krojac mu kurczka do obiadu, dałam kawałek do pysia, bo stał i czekał. Wziął go i za chwilę wyplul. Już myślałam, ze robię mu to jedzonko niepotrzebnie, ale w koncu przekonał się i wszystko zjadł. Chcę powiedzieć, ze na smakołyki sie nie rzuca, w ogole to je raczej slabo. Trudno więc chyba będzie zmotywować go do pracy.
  12. Ale to była głównie kasza jęczmienna, bo mięsa tam tyle, co kot naplakal. U mnie tych porcji, które dostał, w ogole nie ruszył. Pan mówił, ze jak nie jadł, to się tym nie przejmował. A przecież był często zdany na ludzi, którzy nawet nie dali mu wody przez cały swój dyżur.
  13. Cudna puchatka kuleczka i jaki JUŻ szczęśliwy!!! Łapinek prawie nie widac :)
  14. To prawda, on często przychodzi do mnie, siada na wprost i patrzy prosto w oczy, jakby chciał coś powiedzieć. Sam z siebie, daje łapę, właściwie to uderza mnie nią z calej siły. Raz jedną, raz drugą. A ja, no coz...mowie mu, ze jest piekny, madry, "dobry pies", drapię go za uchem, klepię piersi czy boczki i wracam do swoich zajęć, on zaś, wyraźnie zawiedziony, kładzie się znowu spać. Spania to ma u mnie dostatek... Wiem, ze bardzo sie u mnie nudzi, wręcz marnuje swoj potencjał. Bardzo mi go szkoda, zwlaszcza, ze prawie 4 lata pracy na budowie, także raczej nie dostarczyły mu zbyt wielu ciekawych bodźców i powodów do psiej radosci. Oby trafił na fajnych, mądrych i odpowiedzialnych ludzi.
  15. Dziękuję serdecznie za wszystkie rady. Chyba rzeczywiście muszę zmienić swoje podejście, bo szczerze mówiąc, konieczność nieustannej pracy z psem, zdecydowanej i konsekwentnej, nieco mnie deprymuję. Niestety, jestem z tych zapominalskich, "roztrzepanych", do tego łatwo się zniechęcam a wtedy popadam w apatię. Liczę na konkretne wskazówki i być może, powoli, małymi krokami, będziemy pracować nad piesem. Zwykle mam sporo pytań, wątpliwości, dlatego czyjaś pomoc i wskazówki, są mi niezbędne.
  16. To wszystko oznacza ogrom pracy, na którą nie jestem przygotowana, szczególnie, ze pies miał trafić do mnie awaryjnie, do czasu, gdy znajdzie się dla niego bardziej odpowiedni dt, a kto wie, może ds, jak sie uda. Wzięłam go, bo sprawa końca jego pracy na budowie, oznaczała oddanie do schroniska.
×
×
  • Create New...