-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Można powiedzieć, ze super błyskawiczna. Sunie wiozlam do Wroclawia tydzien temu (w Wielki Piatek) i juz tego samego dnia Państwo się na nią zdecydowali i czekali tylko na czas, kiedy skończy brać (profilaktycznie) surowicę . Nim wiec przyjechała do DT, czekał już na nią DS.
-
Moja Malucha też już "na swoim" ! 15 minut temu wróciłam do domu. Dziękuję serdecznie Marzence, z którą zrobiliśmy wizytę PA. Sunia dostała na imie LORKA. Bardzo miła, ciepła, zwierzolubna Rodzinka. Być może zajrzą tu do nas, poprosiłam o to. Mam nadzieje, ze Malutka szybko się tam zaaklimatyzuje i nie będzie długo za mną tęsknić, oby wcale...
-
Elik, Malwa - dziękuję za podpowiedzi.
-
Elu, dziękuję serdecznie za radę! Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby to mari23 pomogła mi w tej wizycie. Ale Ona mieszka w Malczycach, koło Środy Śl. a to przecież Wrocław...
-
Eluniu, ja mogę jechać w każdej chwili, tylko nie czuję się na siłach robić tą wizytę sama. Jeszcze spytam nieśmiało Anię, ale wiem jak krucho u Niej z wolnym czasem, wiec mam wielkie opory. Tym bardziej, że jak Ją poproszę, to pewnie mimo wszystko, mi nie odmówi...
-
Teraz już tylko od wizyty PA.
-
Cztery biedactwa do zabrania na juz... Gdybym tylko miała lepsze warunki... bo siły jeszcze mam (odpukac...), wzielabym co najmniej dwa. Żeby też domek dla Lorki (takie imię dostała już od swojego młodego opiekuna) wypalil i Malucha poszła jak najszybciej "na swoje", to miejsce dla kolejnej bidusi, byłoby wolne...
-
Trudno taki widok skomentować bez gniewu i złorzeczen...
-
Na "moją" Maluchę jest chętny domek. Ona już jest gotowa do adopcji, tylko jeszcze musi byc zaszczepiona na wirusowki (za 12 dni), a potem kolejne 2 tygodnie nie wychodzenia na dwór - Państwo o tym wiedzą. Czy któraś z Cioc zrobiłby ze mną wizytę pa? To jest Księże Małe, ul. Chorzowska. Bardzo byłabym wdzięczna.
-
Suka, która przez 11 lat miała "dom"... Riki za TM
Figunia replied to Zosia123's topic in Już w nowym domu
Zły los sie nią uwziął. Strasznie trudno się z tym pogodzić. Biedna Sunia...ale odeszła za TM, (czy gdzie tam te cudne Istoty odchodzą), z zapachem Twoich rąk, Twoja troska i miłością i pamięć o tym z Nią zostanie. -
One wszystkie piękne i biedne... Tak chciałoby się, je wszystkie przygarnac. A ten Dziadzio pewnie złamie serce, jak tak bardzo wyniszczony. Oby szybko mogły opuścić schron! Może ktoś się zlituje (jeśli tylko ma warunki) i im pomoże. ..to takie malizny....
-
Dziękuję Elu serdecznie.
-
Boguniu, mój wet za badanie (mierzenie temp.), zrobienie zastrzyku z surowicy, wyciągnięcie kleszczy i zrobienie zastrzyku, wziął 20 zl. Na drugi dzień, czyli w Wielką Sobotę, wyciągnął jeszcze dwa kleszcze, oczywiście te miejsca zdezynfekowal, zakropil ja do tego, a gdy pytałam, ile się należy, powiedział: "nic". Więc kochana, nie ma o czym mówić...
-
Jesli juz jakaś pomoc, to prosiłbym dla Basi. Sunia dostała 2 ampułki surowicy (koszt zdaje się ok. 200zl) i nowa smyczke, szeleczki, obrózkę, nawet igły i strzykawki. Basia kupila tez specjalna torbe do przewozu ampulek z surowica w lodzie.To wszystko kupuje z własnych pieniędzy i przecież to nie jedyny piesek tak przez Nią zabezpieczony. Dlatego bardzo Ciocie proszę o wsparcie dla Niej (nie wiem, czy mi za to się nie oberwie...)
-
Udało się wstawić fotki! Maleńka lepiej się czuje, dziadostwo pasożytnicze wytrute, można jeść, spać i rozrabiac...
-
-
Suka, która przez 11 lat miała "dom"... Riki za TM
Figunia replied to Zosia123's topic in Już w nowym domu
Też bardzo Wam współczuję, Zosiu. To jakiś koszmar, sunia niedawno cieszyła się życiem, normalnie chodziła. I stało sie to teraz, kiedy dostała szansę na normalne zycie... Tak jakoś mi sie skojarzyło, ze wcześniej miała anginę i brała Augmentin. Przeczytałam, ze ktoś pisze, ze brał ten antybiotyk i zaczęły sie u niego bóle i zawroty glowy. Może Riki tak zareagowała na ten antybiotyk...choć pewnie nie trwało by to tak dlugo. Nie znam sie, jestem laikiem, tylko chciałabym pomóc, na ile to mozliwe, a akurat o tych działaniach ubocznych przeczytałam... Cóż, mogę jedynie życzyć szybkiego wyzdrowienia. Skoro dolegliwości mogły pojawić się tak błyskawicznie, niechże tak samo szybko teraz idą precz. -
Dziękuję kochana.
-
Oceniana jest na 6, 7 miesięcy, ale mój wet, zajrzał do pysia i rzekł, ze ma trochę więcej. Nie sprecyzowal jednak ile.
-
Bogduniu kochana, dziekuje Ci najserdeczniej, ale mowie zdecydowane NIE. Na razie daje radę, mam też pomoc ze strony Jurka, który dziś przywiózł dobre jedzonko dla Suni. Gdyby pojawiły się jakieś spore wydatki, to moze napisze i będę prosić o pomoc. Kochana Jestes, bo jak zawsze, spieszysz z pomocą. Nie wiem, czy będzie miała wątek, ale chyba nie. Będę pisała o niej tutaj, jak zwykle. Buziaki i uściski kochana!
-
Basiu kochana, Tobie trudno jest składać życzenia. Radosnych Świąt? Spokojnych? Już to widzę... Radosna i spokojna Jestes chyba jedynie, gdy śpisz i nie śnią Ci sie akurat psy w schronisku, nie szukasz rozpaczliwie dla nich pomocy, nie zamartwiasz się nimi... Wypocznij jednak choć trochę i oderwij się od tych tak dolujacych spraw - na ile to mozliwe.
-
Właśnie wysłałam swój wpis i zobaczyłam Basin... Wszystkim Zwierzolubom a jednoczesnie ludziom szanującym innych, za ich pomoc dla Zwierząt, tym, którzy nie napadają na innych, nie robią na wątkach i w czyimś życiu, zamętu, życzę pieknych świątecznych dni.
-
Elu, sunia jest maleńka (3,8 kg), chudzienka i zabiedzona. Taki biedny szkielecik. W dodatku, z zewnątrz sterczaly kleszczyska, a w środku cialka, rozgoscily się robale. Walczymy z tym dziadostwem, wiec, atrakcji zabiegowych (i biegania do weta) i innych (nie wolno wychodzić z nia na spacer) nam nie brakuje. Kochane toto jest i bardzo chce sie już zaprzyjaźnić, bawić, podgryzać, ale na niemal każdy ruch, kuli sie ze strachu i przypada do podłogi. To tyle w skrócie, bo zaraz jeszcze będę biec na jakieś zakupy. Wczoraj ponad pół dnia spędziłam w podróży, potem było kąpanie, gotowanie jedzonka, karmienie, a po poludniu bieglam z nią do weta, gdzie spędziłam kilka godzin, bo bylo b.dużo ludzi. Wróciłam zmęczona i już nigdzie nie wychodziłam. Zresztą nie chciałam zostawiać jej samej pierwszego dnia. Dziś już wyjść muszę, choćby po świeże mięso dla niej, bo żarloczek z niej przedni :)...nadrabia zaległości... :) Jak zrobie jakieś lepsze zdjęcia, to postaram się wkleić na wątek, a jeśli mi sie to nie uda (były jakieś zmiany, a ja z tych mało kumatych jestem...), to będę prosić kogoś o pomoc i wyśle je na maila. Eluniu kochana, zdrowych i spokojnych Świat Ci życzę! Żeby opuściły Cię wszelkie kłopoty i nieprzyjemności, tak zdrowotne, jak i wszystkie inne.
-
Te 50 zł Sharko, to od Pana, który adoptowal ode mnie jamnisię Lonię, którą w 2014r. przywiózł do mnie ze schroniska Twój brat. A ode mnie poleci dla Nero mój skromny 1% z rozliczenia podatku. Pozdrawiam serdecznie wszystkich pomagających pieskom (i nie tylko) Ludzi.