-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Elu, kurteczka jest idealna na Usie i śliczna a także bardzo praktyczna i na czasie... Ogromne podziękowania i buziaki!
-
Dziekuje Anulko, zaraz pisze do Koi. Napisałam, czekam teraz na odpowiedź. Napisałam też SMS do Marzenki ale jeszcze milczy. Sunia2000 wyjechała w rodzinne strony... Chyba jednak będę uderzać do Milady, jakoś mi niezręcznie znowu Ja prosić, zwłaszcza ze to jest daleko od dzielnicy, w której mieszka.
-
Elu, wlasnie mialam napisac, ze nie przyszla i ze zaraz sprawdze status przesyłki, ale przerwał mi łomot do drzwi . Jak od razu sie domyslilsm, był to listonosz z paczuszka :). Mam ja już więc przy sobie. Dziękuję Elu serdecznie i Usia trzesidupka także !
-
Przepraszam Bogduniu, ze odpisuje dopiero dzisiaj. Jak już wszystko powyłączałam i poszłam spać, przypomniałam sobie, ze jeszcze miałam Tobie odpisać... Dziś rano dostałam SMS z zapytaniem o wiek Usi, wiec to zapewne ta Osoba. Pytała też o możliwość spotkania i chciałaby, by Usia jak najszybciej znalazla sie u Niej. Problem w tym, ze mieszka w Olawie i nie wiem, czy znajdę kogoś, kto zrobi tam wizytę. Pani ma sunie, bardzo podobną do Usi i chcialaby, by miala koleżankę. Powiedziałam, że Usia lubi sobie poszczekac, Pani na to, ze to nie problem, bo Jej sunia też z tych szczekliwych, tez duzo szczeka... pytałam, czy w takim razie dwie szczekaczki nie będą zbyt męczące - Pani (jakby zdziwiona pytaniem), zapewnia, ze nie. Mówiłam też, ze Usia nie przepada za suczkami. Podchodzi, powącha i zaczyna szczekac, Pani też to nie zaraża. Myślę, ze warto byłoby sprawdzić ten domek i w razie, gdyby Usia trafiła jednak do innego domu (bo raczej widzę ją, jako jedynaczkę), zaproponowac sunie w podobnym wieku. Wczoraj pisał tez do mnie jakiś Pan, wypytal o procedury adopcyjne, spotkanie, itp po czym podziękował, przeprosił "za zamieszanie", pisząc, ze "na razie sprawę odpuszcza". Zainteresowanie Usią jest spore, stawialabym jednak na tą parę młodych ludzi z wczoraj, bo jakoś nie widzę Usi, żyjącej w zgodzie z drugą sunia, dzielacej się z nia, kochanym człowiekiem. Może za 10 lat, jak sie zestarzeje...ale nie teraz. Możliwe, ze się mylę, biorę to pod uwagę, jednak w przypadku Państwa z Kruszwickiej, takich obaw nie ma i jakoś tak serce mi mówi, ze to jest TEN domek.
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
A ja znowu mam pytanie o wizytatora. Tym razem chętny dom jest w Olawie. Czy znajdzie sie ktoś, kto zrobiłby ta wizytę? I ponawiam pytanie odnośnie ul. Kruszwickiej. -
A ja trzymam za wszystkie Twoje sprawy i Twoje zdrowie przede wszystkim.
-
Ewus, też Cię ściskam i pozdrawiam. O onku biednym, czytałam...:(
-
Anulko kochana, bardzo dziękuję! Napisałam juz prośbę na wątku wrocławskim, bo chciałabym, by zgłosiła sie Osoba, ktora mieszka w poblizu i nie będzie musiala jechać przez całe miasto. Mam nadzieję, ze ktoś się zgłosi...
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Czy któraś wroclawianka mogłaby zrobić wizytę PA - ul. Kruszwicka (przy pl. Strzegomskim). Bardzo prosze! Chętny na sunię (z Miedar) domek, czeka :) -
Basiu, niesposób nawet skomentować Waszej niekończącej się pracy, walki o to, by ratować te psy. O dobre domy tak trudno a ich przybywa lawinowo. Tymczasem Usi kroi się fajny domek. Jesteśmy już po zapoznaniu. Weronika i Filip nadal chcą Usie, choć wiedzą o jej szczekliwosci i przy nich też trochę szczekala, gdyż spotkanie odbyło się przed Leclerkiem, a Usia nie lubi, gdy jest halas, duzo ludzi, aut, itp. Usia wpadła w oko P. Weronice, która na jej widok powiedziała "Ta i tylko Ta". Oboje z uśmiechem patrzyli na Usie, Pan Filip powiedział, ze jest idealna...taka, jaka chcieli. Także szukam teraz Osoby, która moglaby zrobic wizytę PA, przy ul. Kruszwickiej.
-
Bogduniu, weci oceniają ją na 2, góra 3 lata. A ja, jak widzę jej szalencze zabawy, wręcz szczeniackie czasem zachowanie, dałabym jej trochę ponad rok.
-
Chyba Basiu przechwalilam.. Dziś Usia juz nie była taka grzeczna i trochę więcej szczekala. Jednak można ją uciszyć (choć dziś trzeba było robic to kilka razy) i wg mnie mieści się nadal w granicach normy dla takich skrzatow, które z reguły są dość "rozmowne".
-
No tak, tylko żeby tych wrogów było w naszym otoczeniu jak najmniej..:) Tak się cieszę, trzeci dzień mija i jest ok.
-
Rozumiem, ze szczekadelka znalazły jednak domek, bo piszesz w czasie przeszłym. Czyli, jest nadzieja... Zaglądałam na Twoje wątki, ale od jakiegos czasu, nie daje rady czytać tylu wątków co kiedyś (choć bardzo bym chciała...).
-
Trzymajmy mocno Bogduniu, zwłaszcza jutro...:).
-
Tak właśnie robię, ze co jakiś czas stukam do drzwi, gdy Ona jest w pokoju. Oczywiście leci z jazgotem, otwieram drzwi i pokazuje, ze nikogo tam nie ma (co niewiele daje...), no i zaraz biorę do ręki talerzyk z czymś dobrym. Magia jedzonka na szczescie dziala. Nie wiem tylko, jak dlugo bedzie trwac taka zabawa, ale mysle, ze jak juz bedzie na 100% to dzialac, to wystarczy nagroda w postaci glaskow i pochwalenia a smakołyk coraz rzadziej, żeby nie zrobić z niej beczulki...
-
Oby sie udało, Basiu. Ale ona na jednym spotkaniu tak się rozszczekala, ze P. Jacek zrezygnował (pisałam o tym). Na zewnątrz trudniej nad tym zapanowac, wiec jeśli znowu tak się rozentuzjazmuje, to widzę to marnie... Acha, Pani, która w piatek pisała SMSy i prosiła o spotkanie, wczoraj zadzwoniła, że sprawę przemyslala i rezygnuje z Usi (ze wzgledu na szczekanie, oczywiście). Powiedziałam jak jest, ze to jest drugi dzień, jak z nia ćwiczę i naprawdę są postępy - nie, żeby psa wciskać na siłę, tylko ze tak jest naprawdę i Pani powiedziała, ze w takim razie zadzwoni, by jednak Usie zobaczyc.
-
Tymczasem Usi mija trzeci dzień bez wybuchu szczekliwosci. Żeby nie zapeszyc, napiszę ostrożnie, ze, jak dotąd, udaje się nad tym zapanować, bo kilka razy juz zaczynała popisy. Tak, jak jest w tej chwili, to zwykła norma. Usia biegnie do drzwi i szczeka, gdy coś tam usłyszy. Szczeka tez, gdy wychodzimy na spacer i gdy idziemy juz ulicą. Na ulicy, trudniej jest nad tym zapanowac, ale ona szybko sama milknie. Na szczęście, inaczej jest w domu. Gdy tylko mówię "spokój" i biorę do ręki coś dobrego (talerzyki, ze smaczkami, pasztetem mam w całym mieszkaniu, by mieć je szybko pod ręką), zamyka dziób i już tylko czeka na nagrodę. Przy okazji, nauczyła się komendy "siad"... Usia też mnie dziś chciała szkolić, bo zaczęła szczekac, tak do sufitu, i od razu przebiegła mi do nóg, patrząc wymownie w oczy. Oczywiście już nie szczekala... cóż było robić...dostała pochwałę i smaka. Taka madralinska z tej Usi.
-
Szkoda w takim razie, choć dla Ciebie pewnie to wielka radość, ze jedziesz do domu. Zobaczymy, co pokaże jutrzejszy dzień. Mimo wszystko jestem już mocno umiarkowaną optymistką. Dziękuję Tysiu za oferowaną pomoc! Szczesliwej podrozy i milego czasu z Rodziną!
-
Tysiu, kochana Jesteś. Bardzo Ci dziękuję! Tymczasem...jutro...będą potrzebne kciuki...spotkanie o 18.15. Napiszę tylko, ze starający się Weronika i Filip, wiedzą o tym, ze Usia szczeka, gdy coś ja zaniepokoi i nie zraża Ich to wcale. Jeśli po spotkaniu, nadal beda na tak, to bede prosić o wizytę pa, tym razem przy ul. Kruszwickiej (przy pl. Strzegomskim).
-
I to jest najważniejsze! Też czekamy na taki super dom.
-
-
Dla mnie, w tej chwili, najgorsza jest świadomość, ze po raz drugi niejako ją porzucę. Ten moment, kiedy psa zostawia się w nowym domu i ucieka, jest dla mnie straszny. Współczuję tego 3 krotnego zwrotu. Jak dobrze, ze to juz przeszłość.
-
Ćwiczę z nią cały czas i mam nadzieję, że dzięki smaczkom, szczekliwosc będzie do opanowania, jak to bylo wcześniej.
-
Moj pierwszy zwrot z adopcji... Przykre to jest bardzo.