-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Basiu, wiesz, sama miałam jej serdecznie dość. ..przybiło mnie to bardzo... Ja chyba tez nie mam serca...
-
Czyli najlepszy byłby domek, do tego raczej oddalony od sąsiadów i Osoba baaardzo wyrozumiala, albo przyglucha...
-
Bogduniu, Czarodziejko ogłoszeniowa :) ! Miałam telefon o Usie od Pani z Wrocławia. Pytała, czy może ją zobaczyć. Powiedziałam, ze oczywiście tak, ale powiedzialam też problemie ze szczekaniem. Pani zastanawiała się, czy i na ile, sasiedzi beda wyrozumiali i mimo wszystko chce Usie zobaczyć. Podziękowała mi za uczciwe podejście. Zobaczymy, czy będzie ciąg dalszy. Pani na razie jest chora, mamy się zdzwonić za kilka dni. Fajnie byłoby, ale dużej nadziei nie mam. Mimo wszystko, zachecalam Panią do adopcji, bo to kochana, mądra i miła sunia. Jestem tez przekonana, ze trzeba dac jej trochę czasu, no i wytrwale pracować nad ta szczekliwoscia. Tylko, kto ma czas i ochotę na pracę z psem... Wczoraj wieczorem, ktoś narobił hałasu za moimi drzwiami i Usia szczekala dobre pół godziny. Próbuje więc jeszcze inaczej. Kupiłam pyszny pachnący pasztet i sama stukam w drzwi. Usia biegnie z jazgotem, ale widok (i zapach) pasztetu, robi swoje... Nie szczeka już jak opetana, bardziej patrzy, czy coś dostanie (bezczelnie jem, a raczej udaję, ze go jem, na jej przepełnionych pożądliwoscią oczach). Oczywiście dostaje, gdy się ucisza. To na pewno jeszcze długa droga, ale trzeba przecież próbować... Straszny pesymizm i zwatpienie jednak mnie dopadło, wiec juz znikam.
-
Bogduniu, pięknie dziękuję! Czy numer konta ten sam, co rok temu?
-
O rany! W takich sytuacjach czuje niechęć do rezydentów. Moja Figa była taka i nic z tym nie moglam zrobić. Nie lubiłam jej za to...
-
Komu, komu, bo pójdziemy do... Dokąd? :(
-
-
Tymczasem Usi najlepiej jest na kolankach... Szczekania jak dotąd nie było, choć kilka razy nadstawiala juz ucholce i zaczynała burczec. Jednak słowo "spokój " i nagroda, gdy nie zaszczeka, robią swoje.
-
Basiu, nie martw się proszę. Przecież Usia do schronu nie wróci, nie ma takiej opcji. Wierzę, ze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Najwyżej, polecę w grudniu... Ona musi znaleźć domek.
-
Strasznie mi przykro, Basiu.
-
Dziękuję (oj, znowu...;)). Wyglada na to, ze dzięki Elik, Usia juz niedługo będzie szpanować pięknym ubrankiem...
-
Bogduniu, też tak bym zrobiła. Mam nawet ocieplane kurtki, które mogłabym poświęcić, tylko ze moje szycie zawsze wychodzi mocno nieudane, pokraczne, wiec juz wolę kupić a przy okazji wspomóc jakiegoś naszego psa, niż robić zakupy w sklepie... :)
-
Elu, ślicznie Ci dziękuję! Chciałam co prawda uniknąć kosztów przesyłki i najpierw "uderzać" do wroclawskich Cioc, no ale rzeczywiście szkoda suni (choć marznac bym jej nie dala).
-
Długość : 40 cm Obwód za lapkami: 48 cm
-
Eluniu, już biegnę po centymetr. Sunia leży mi na kolanach i śpi...cóż...siła wyższa.. :)
-
Muszę sprawić Usi jakieś ciepłe ubranko. Jest zimno a Ona ma niezbyt gęste futerko. Mam tylko sweterek po Loni, do tej pory wystarczal, jednak jest coraz zimniej. Może ktoś we Wrocławiu miałby taki niepotrzebny ciuszek do sprzedania?
-
Bogduniu, jeszcze raz wielkie dziękuję! Jesteś kochana, niezawodna... Napisz już teraz proszę, ile mam oddać Ci pieniędzy. Poprzednim razem zrobiłaś Usi prezent, to juz wystarczy.
-
No wlasnie, to mnie martwi chyba najbardziej. ..
-
Bardzo szkoda...wydawało się, ze jest szczesciarą... Zaraz po ogłoszeniu zjawily się chętne domki, a jednak nie udało się...
-
Bogduniu - DZIĘKUJĘ! !! Chyba trzeba napisać coś więcej o tym, ze szczeka. Żeby znowu nie trafiła do bloku lub do kogoś, komu to będzie przeszkadzać. Choć pracuje teraz nad tym usilnie (wczoraj nie rozszczekala się ani razu, dziś, jak dotąd, nawet nie próbowała zacząć, jedynie trochę poszczekala, po wyjściu na spacer ), jednak nie wierzę, bym tak szybko uporala się z tym problemem. Nawet jesli u mnie będzie cicho, to nie wiadomo, czy nie wróci do szczekania w nowym miejscu. Myślę, ze waga 7,5 kg jest trochę zawyżone. Przed adopcja wazyla niecałe 7 kg i nadal wydaje mi sie szczuplutka, ale niech będzie 7,5. Co do szczepień, to ma tylko wściekliźnie. Miała mieć sterylke, wiec szczepienia zeszly na dalszy plan a potem poszla do domu.
-
Napisałam do Pań, które tez chciały Usie adoptowac - że znowu jest "do wzięcia". Nie mam wielkiej nadziei, bo oprócz Usi, miały upatrzoną sunię w schronisku (czekaly na koniec kwarantanny), ale probowac trzeba...
-
W pierwszych dniach u mnie zdarzało się, ze szczekala. Zwykle wtedy odsylalam ja na posłanie i to zwykle pomagało. Jednak bywalo tez tak, ze trudno bylo ja uspokoic, jak nie zareagowalam w porę. Teraz wykorzystuję to, ze jest bardzo lakoma, stale glodna i staram się ją nauczyć, że dostaje smaczek, gdy nie szczeka. Wydaje mi sie, ze już łapie, o co chodzi. Były próby szczekania, poburkiwanie, ale zostały zduszone w zarodku... Uczę ja słowa "spokoj" i gdy jest - nagradzam.
-
Ale bym Go wycalowala... Tymczasem spieszę ze złą nowiną. Od ok.godziny Usia jest u mnie. Już po wczorajszej rozmowie czułam, ze może się to tak skończyć, jednak miałam jeszcze nadzieję, no i nie chciałam martwić swymi obawami Basi. Usia bardzo szczeka na byle hałas, gdy ktos jest z nią w domu. To jest wynajęte mieszkanie... Kasia i Kuba starali się to opanować, ale poddali się, bo nie było efektów, a wrecz coraz gorzej. Czytają ten wątek, podalam na niego namiary z nadzieja, ze gdy napisza o tych problemach, to może uzyskają jakąś pomoc, radę.. Okropne jest to, ze do mego wyjazdu zostały 2 tygodnie. Niecałe.