-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Bardzo ciesze sie z domku Lolusia.
-
Eluniu, martwilam sie i martwie, choc jest o tyle dobrze, ze do czasu, kiedy Usia nie znajdzie nowego DS, moze tam mieszkac. Pierwszy raz przezywam cos takiego i coz...jest mi strasznie przykro. Chyba nawet ciesze sie, ze wyjechalam, bo nie wiem, jak tej Malej spojrzalabym w oczy i czy byloby mozliwe, bym po raz trzeci, oddawala Ja w czyjes rece, tlumaczac Jej, ze to juz na pewno Jej wspanialy domek, taki na zawsze...
-
Co tu dodac...juz dawno temu w radiowych audycjach Pani doktor wet. Doroty Suminskiej, niemal najczesciej poruszanym problemem, byl problem pojawiajacego sie uczulenia i tego, jak sobie z tym radzic... Tez myslalam (przed laty), ze to jak wyrok i ze trzeba z "futerka" zrezygnowac. A wcale tak nie jest.
-
Też myślę, że Zuzia jest nieco "skołowana" tymi zmianami, których ostatnio miała aż nadto. Podróż do dt, pierwsza adopcja, zwrot i powrót do mnie, a wcześniej schronisko i kto wie co przed nim. Dziś mija tydzień, jak jest z Wami. O ile dobrze pamiętam, to ona uspokoila się dopiero po co najmniej dwóch tygodniach, u mnie. "Złapała" rytm dnia, wyciszyła sie, uspokoila i nabrała wiekszej pewności siebie. Za tydzień, dwa, to juz będzie inny pies, tak myślę... Tylko musi poczuć się bezpieczna, ze jest u siebie. A wracając do naszej jazdy tramwajem, to możliwe, ze była taka grzeczna, bo jechała pierwszy raz i z wrazenia "zaniemowila"... Na pewno niczego nie robicie źle. Trzeba tylko dac jej trochę czasu, no i korygować te złe zachowania, co akurat robicie. Jak szykowalam się do wyjścia z domu, to zupełnie nie zawracalam na nią uwagi. Nic do niej nie mówiłam, nie zegnalam sie, nie pocieszalam jej, mowiac np."czekaj, zaraz wroce, badz grzeczna, itp". Po prostu nie robiłam z tego jakiegoś wydarzenia, żeby przyjęła to, jako najnormalniejszą sprawę, niewartą uwagi. Ale w pierwszych dniach, często wychodziłam na korytarz i po chwili wracalam. Wiec ona nigdy nie wiedziala, czy za moment nie wroce, czy też wychodze na dluzej i widocznie uznała, ze nie warto tym się ekscytowac i zawracać sobie tym głowę. Oby jak najszybciej do tego malego łebka dotarło, ze jest bezpieczna i wszystko co złe, już za nią. Pozdrawiam serdecznie, głaski dla Usi/Zuzi.
-
Oby tak sie stało!
-
To takie proste, ze az banalne: Mądrzy, dobrzy Rodzice = mądre, wrażliwe Dzieci, co w naturalny sposób przekłada się na szczęśliwe, zadbane, szanowane Zwierzątka. Mam juz ponad kopę lat a wciąż nie moge pojąć, czemu to jakaś rzadkość, ewenement...czemu na świecie jest tyle zla, kiedy bycie dobrym, przyzwoitym, jest duzo prostsze, łatwiejsze i daje tyle satysfakcji ( w sensie poczucia, ze to jest ta właściwa droga ). Ale tez mnie wzięło na rozważania... wiem jedno - nic nie wiem i nie zrozumiem tego świata juz nigdy.
-
Oby wszystkie psy tylko tak cierpiały...jaki piękny byłby świat...:) Byłam zdziwiona czytając, ze mieliście z nią problemy w tramwaju. Też trochę się tego bałam, jadąc z nią pierwszy raz, ale była bardzo grzeczna. Siedziała mi na kolanach, patrzyła przez okno, raz jeden wydała jakiś słaby szczek i to wszystko. No i nigdy nie bylo problemow, gdy wychodzilam z domu. Spogladala uwaznie, jakby czekajac, czy ja zawolam i pojdziemy razem. Często nawet nie przychodziła do mnie, tylko tak obserwowała, leżąc na tapczanie. Żadnych protestów, szczekan, nic z tych rzeczy - cudowny pies...I te przywitanie, takie radosne , ale to jest akurat normalne ... Wszystko teraz kochani w Waszych rekach. Bo to jest mlodziutkie psie dziecko (no, może raczej podlotek :)), który chętnie się uczy, zresztą, jak sami piszecie, są juz pierwsze efekty tej nauki i docierania się. Duzo radości i dobrych dni Wam życzę. Niech Zuzia odplaci Wam za miłość i opiekę w dwojnasob, jak tylko te stworzenia potrafią :)
-
Witajcie Weroniko, Filipie i Zuziu :) Bardzo się cieszymy, ze pokazaliscie się na wątku i możemy poczytać o Waszym wspólnym życiu z pieskiem. Początki sa trudne, wiadomo, ale Zuzia jest tak wpatrzona w człowieka, mądra i łasa na wszelkie nagrody, ze wierzę, że postępy w pracy nad nadmiernym szczekaniem, nie będą trwały długo. Przepraszam, ale zaraz muszę wyjść. Napiszę jeszcze po powrocie. Tymczasem pozdrawiam serdecznie a dla Zuzinki przesylam glaski :)
-
Nero wyluzowany i szczęśliwy. Wspaniale!
-
Tyle Osób zainteresowanych juz biedakiem i chce pomoc. Jest wiec nadzieja... Gdyby nie mój wyjazd, to mógłby u mnie czekać, aż Pani wróci...tak mi przykro, ze nie moge pomoc.
-
To jest Finek, tak? Skąd ta rana, wiadomo? Przepraszam, jeśli nie doczytałam. Od czasu oddania Usi jestem cały czas w biegu. Mnóstwo różnych spraw do załatwienia, zrobienia a dzień wyjazdu coraz bliżej, brak czasu po prostu....
-
Można powiedzieć : jak dobrze, ze nawarczal na dziecko. Teraz będzie miał szansę na lepsze życie.
-
Czekam na zdjęcia Nero. Ostatnio często o nim myślałam.
-
Basiu, to jest para młodych ludzi, psiolubnych, cieplych i odpowiedzialnych. Być może sami zechcą tu coś napisać, bo dałam namiary na wątek.
-
Usia w ds jest od 1 listopada. Miałam po południu jechać na cmentarz ale...Usia byla ważniejsza... Pierwsze wieści są raczej umiarkowanie dobre, bo Państwo "pracują nad szczekaniem a postępy są na razie mikro". Mam obiecaną dłuższą relację a nawet fotorelację z domku Usi, czekam na nią niecierpliwie i oczywiście zaraz tutaj wszystko wkleję. Przyznam, ze troszkę się niepokoję o to szczekadelko, ale Opiekunowie byli w pełni świadomi tych problemów i zapewniali, ze Sobie z nimi poradzą.
-
Usia juz grzeje doopinke w swoim domku.
-
Też wolałam nie kończyć zdania... Elu, wolałabym pomóc nie tylko słowami, bo domyślam się, jak Jesteś podlamana, niepewna tego, co będzie jutro. A mogę tylko pisać... Ale z całych sił życzę, by już było po najgorszym...by się udało Malutkiej wywinać. Dzięki Tobie i Basi...
-
Straszne jest to, ze czasem zycie zalezy od przypadku... Przypadkowo trafiłaś do lecznicy, ktora miala surowice, a gdybys była akurat w Krakowie...? Nieustające kciuki za Was, dzielne Dziewczyny i za sunieczkę.
-
Pewnie trudno określić, jak dlugo potrwa praca nad "ucywilizowaniem" suni, ale trzymam kciuki za szybkie postępy.
-
Obie sunie przesliczne. Wspaniale, ze już bezpieczne i czeka je tylko dobre życie.