Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Bardzo ciesze sie z domku Lolusia.
  2. Eluniu, martwilam sie i martwie, choc jest o tyle dobrze, ze do czasu, kiedy Usia nie znajdzie nowego DS, moze tam mieszkac. Pierwszy raz przezywam cos takiego i coz...jest mi strasznie przykro. Chyba nawet ciesze sie, ze wyjechalam, bo nie wiem, jak tej Malej spojrzalabym w oczy i czy byloby mozliwe, bym po raz trzeci, oddawala Ja w czyjes rece, tlumaczac Jej, ze to juz na pewno Jej wspanialy domek, taki na zawsze...
  3. Co tu dodac...juz dawno temu w radiowych audycjach Pani doktor wet. Doroty Suminskiej, niemal najczesciej poruszanym problemem, byl problem pojawiajacego sie uczulenia i tego, jak sobie z tym radzic... Tez myslalam (przed laty), ze to jak wyrok i ze trzeba z "futerka" zrezygnowac. A wcale tak nie jest.
  4. Elu, cieszę się razem z Tobą ! Tylko te koszty przerażające...no i Twoja operacja a przy tym konieczność wielomiesiecznego, być może, czekania...okropne to...
  5. Też myślę, że Zuzia jest nieco "skołowana" tymi zmianami, których ostatnio miała aż nadto. Podróż do dt, pierwsza adopcja, zwrot i powrót do mnie, a wcześniej schronisko i kto wie co przed nim. Dziś mija tydzień, jak jest z Wami. O ile dobrze pamiętam, to ona uspokoila się dopiero po co najmniej dwóch tygodniach, u mnie. "Złapała" rytm dnia, wyciszyła sie, uspokoila i nabrała wiekszej pewności siebie. Za tydzień, dwa, to juz będzie inny pies, tak myślę... Tylko musi poczuć się bezpieczna, ze jest u siebie. A wracając do naszej jazdy tramwajem, to możliwe, ze była taka grzeczna, bo jechała pierwszy raz i z wrazenia "zaniemowila"... Na pewno niczego nie robicie źle. Trzeba tylko dac jej trochę czasu, no i korygować te złe zachowania, co akurat robicie. Jak szykowalam się do wyjścia z domu, to zupełnie nie zawracalam na nią uwagi. Nic do niej nie mówiłam, nie zegnalam sie, nie pocieszalam jej, mowiac np."czekaj, zaraz wroce, badz grzeczna, itp". Po prostu nie robiłam z tego jakiegoś wydarzenia, żeby przyjęła to, jako najnormalniejszą sprawę, niewartą uwagi. Ale w pierwszych dniach, często wychodziłam na korytarz i po chwili wracalam. Wiec ona nigdy nie wiedziala, czy za moment nie wroce, czy też wychodze na dluzej i widocznie uznała, ze nie warto tym się ekscytowac i zawracać sobie tym głowę. Oby jak najszybciej do tego malego łebka dotarło, ze jest bezpieczna i wszystko co złe, już za nią. Pozdrawiam serdecznie, głaski dla Usi/Zuzi.
  6. Oby tak sie stało!
  7. Adopcje tych starszaczkow bardzo wzruszaja. Na szczęście jest ich trochę, jednak zawsze za malo.
  8. To takie proste, ze az banalne: Mądrzy, dobrzy Rodzice = mądre, wrażliwe Dzieci, co w naturalny sposób przekłada się na szczęśliwe, zadbane, szanowane Zwierzątka. Mam juz ponad kopę lat a wciąż nie moge pojąć, czemu to jakaś rzadkość, ewenement...czemu na świecie jest tyle zla, kiedy bycie dobrym, przyzwoitym, jest duzo prostsze, łatwiejsze i daje tyle satysfakcji ( w sensie poczucia, ze to jest ta właściwa droga ). Ale tez mnie wzięło na rozważania... wiem jedno - nic nie wiem i nie zrozumiem tego świata juz nigdy.
  9. Oby wszystkie psy tylko tak cierpiały...jaki piękny byłby świat...:) Byłam zdziwiona czytając, ze mieliście z nią problemy w tramwaju. Też trochę się tego bałam, jadąc z nią pierwszy raz, ale była bardzo grzeczna. Siedziała mi na kolanach, patrzyła przez okno, raz jeden wydała jakiś słaby szczek i to wszystko. No i nigdy nie bylo problemow, gdy wychodzilam z domu. Spogladala uwaznie, jakby czekajac, czy ja zawolam i pojdziemy razem. Często nawet nie przychodziła do mnie, tylko tak obserwowała, leżąc na tapczanie. Żadnych protestów, szczekan, nic z tych rzeczy - cudowny pies...I te przywitanie, takie radosne , ale to jest akurat normalne ... Wszystko teraz kochani w Waszych rekach. Bo to jest mlodziutkie psie dziecko (no, może raczej podlotek :)), który chętnie się uczy, zresztą, jak sami piszecie, są juz pierwsze efekty tej nauki i docierania się. Duzo radości i dobrych dni Wam życzę. Niech Zuzia odplaci Wam za miłość i opiekę w dwojnasob, jak tylko te stworzenia potrafią :)
  10. Witajcie Weroniko, Filipie i Zuziu :) Bardzo się cieszymy, ze pokazaliscie się na wątku i możemy poczytać o Waszym wspólnym życiu z pieskiem. Początki sa trudne, wiadomo, ale Zuzia jest tak wpatrzona w człowieka, mądra i łasa na wszelkie nagrody, ze wierzę, że postępy w pracy nad nadmiernym szczekaniem, nie będą trwały długo. Przepraszam, ale zaraz muszę wyjść. Napiszę jeszcze po powrocie. Tymczasem pozdrawiam serdecznie a dla Zuzinki przesylam glaski :)
  11. Nero wyluzowany i szczęśliwy. Wspaniale!
  12. Po prostu jest prześliczna...:) A te dziewuszki tez niesamowite są...cudowne... takim dzieciakom można powierzyć zwierzątko. Ale to niestety, rzadkość.
  13. Tyle Osób zainteresowanych juz biedakiem i chce pomoc. Jest wiec nadzieja... Gdyby nie mój wyjazd, to mógłby u mnie czekać, aż Pani wróci...tak mi przykro, ze nie moge pomoc.
  14. To jest Finek, tak? Skąd ta rana, wiadomo? Przepraszam, jeśli nie doczytałam. Od czasu oddania Usi jestem cały czas w biegu. Mnóstwo różnych spraw do załatwienia, zrobienia a dzień wyjazdu coraz bliżej, brak czasu po prostu....
  15. Można powiedzieć : jak dobrze, ze nawarczal na dziecko. Teraz będzie miał szansę na lepsze życie.
  16. Czekam na zdjęcia Nero. Ostatnio często o nim myślałam.
  17. Basiu, to jest para młodych ludzi, psiolubnych, cieplych i odpowiedzialnych. Być może sami zechcą tu coś napisać, bo dałam namiary na wątek.
  18. Usia w ds jest od 1 listopada. Miałam po południu jechać na cmentarz ale...Usia byla ważniejsza... Pierwsze wieści są raczej umiarkowanie dobre, bo Państwo "pracują nad szczekaniem a postępy są na razie mikro". Mam obiecaną dłuższą relację a nawet fotorelację z domku Usi, czekam na nią niecierpliwie i oczywiście zaraz tutaj wszystko wkleję. Przyznam, ze troszkę się niepokoję o to szczekadelko, ale Opiekunowie byli w pełni świadomi tych problemów i zapewniali, ze Sobie z nimi poradzą.
  19. Takie śliczne te sunieczki, ze domki powinny się o nie bić. ..a przynajmniej powinno być ich dużo, żeby można było wybrać, te najlepsze. I tego slicznotom życzę oraz zdrowia, oczywiście.
  20. Miała Lisiczka wielkie szczęście, ze tak sie to skończyło. Tylko się cieszyć i oby nigdy więcej!
  21. Usia juz grzeje doopinke w swoim domku.
  22. Też wolałam nie kończyć zdania... Elu, wolałabym pomóc nie tylko słowami, bo domyślam się, jak Jesteś podlamana, niepewna tego, co będzie jutro. A mogę tylko pisać... Ale z całych sił życzę, by już było po najgorszym...by się udało Malutkiej wywinać. Dzięki Tobie i Basi...
  23. Straszne jest to, ze czasem zycie zalezy od przypadku... Przypadkowo trafiłaś do lecznicy, ktora miala surowice, a gdybys była akurat w Krakowie...? Nieustające kciuki za Was, dzielne Dziewczyny i za sunieczkę.
  24. Pewnie trudno określić, jak dlugo potrwa praca nad "ucywilizowaniem" suni, ale trzymam kciuki za szybkie postępy.
  25. Obie sunie przesliczne. Wspaniale, ze już bezpieczne i czeka je tylko dobre życie.
×
×
  • Create New...