Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Tak, to bardzo smutny widok, kiedy psu broni się kontaktu z innymi psiakami. Idzie takie biedactwo i za samo oglądnięcie się za innym przedstawicielem gatunku, jest karany szarpaniem i łajaniem. Pól drogi, czyli jakieś 2,5 godz. To też sporo, ale zawsze lepiej niż ponad 5... Jest jeszcze trochę czasu - tak, mowa jest o 16-17 maja, choć w sumie to nie wiem już dlaczego. Bo jeśli Maksio wydobrzeje wcześniej, to chyba lepiej by znalazł się w swoim domu jak najszybciej.
  2. Od kilku dni kusiła mnie mordysia Kokuni. Tylko wciąż brak było czasu, żeby zajrzeć. Wreszcie się udało i...jestem oczarowana. Kokunia przeurocza i strasznie sympatyczna. Opiekunki - tak samo :lol: Będę do Was zaglądać i cieszyć oczy :lol:!!! Serdeczności!!!
  3. [COLOR=#222222]Tak jak już się deklarowałam, mogłabym przetransportować Maksia do Krakowa. Pociągiem. Oczywiście, nie ukrywam, że trochę się boję, jak on zniósłby tak długą podróż, więc to taka ostateczność. Może cos się jeszcze nowego w tej kwestii "urodzi"... A tymczasem zakomunikuję wszystkim Maksiowym Cioteczkom, że bohater wątku ze spaceru wrócił tak wybawiony i zmęczony, że leży jak ten pies Pluto i nawet o swędzącym tyłeczku zapomniał. Dogadał się z pieskiem :loveu:, 10-miesięcznym urwisem i choć początkowo solidnie się obszczekali, to potem zabawie, wariactwom wszelkim nie było końca :loveu:. Czarny Nemo Maksia solidnie sponiewierał :mad:, Maks leżał brzuszkiem do góry i miał podgryzane gardło, uszka i łapki. Nemo deptał łapami po Maksiowym brzuszku...:placz:Przykro wprost było patrzeć na ten jego upadek i sromotę...:shake:. Za chwilę jednak Maks był górą i brał srogi odwet...:evil_lol: Jeden drugiego usiłował tez zdominować...:diabloti:, no, zabawa była przednia!!! To wszystko dzięki mądrej Pani (od Nema), która zobaczyła w Maksiu fajnego NIEGROŹNEGO i całkiem NORMALNEGO psa i nie uciekała w popłochu, choć tak się wcześniej obszczekali. Potem jeszcze spuściła Nemo ze smyczy, by lepiej było im dokazywać i nie plątali smyczek. Maks oczywiście nie został spuszczony... Będę chciała żeby spotkali się na wieczornym spacerze. :lol: [/COLOR]
  4. [quote name='tatankas']Serdecznie zapraszam do zapraszania mnie ;)[/QUOTE] Jak dla mnie, jedna z piękniejszych wypowiedzi :lol:
  5. Piesku - słyszałeś????
  6. Byłabym wdzięczna, gdybyś mogła zobaczyć. To już trzeci dzień a wcale nie wygląda to dobrze... Choć może wszystko goi się prawidłowo, tylko dotąd nie kastrowałam pieska, więc nie mam doświadczenia. Figa po sterylce tak nie szalała, a też była wygolona... Niczym rany nie pryskam, lekarz nie zalecił żadnych zabiegów.
  7. I kolejny niefajny dzień. Jeszcze dziś nie pobrykamy... Dalej ogolone ciałko straszliwie dokucza. Piesek podskakuje jak oparzony i patrzy na mnie z przerażeniem w oczach.Nie ma mowy, bo go czymś posmarować, dotknąć nawet.
  8. Ja też :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs:
  9. [quote name='ona03']Ależ delikates się zrobił z [B]Maxia [/B]:evil_lol:, też trzymam kciukasy :) Moja kotka po sterylce jak zaczęła brykać to musiałam coś na uspokojenie podać :diabloti:[/QUOTE] Dobrze, że ten "delikates" waży niecałe 8 kg. Taki rudy skrzacik... Już chciałabym, żeby zaczął się bawić, brykać (nawet). Ale to jeszcze nie jutro... Dzwoniła dziś jego poprzednia opiekunka, pytała jak Maksio po kastracji...
  10. [COLOR=#222222]Niestety do mnie nikt dzisiaj z Krakowa nie zadzwonił. Może jutro... Maksio dostał kolejną tabletkę p/bólową i poza podskakiwaniem co jakiś czas, jakby ktoś go dźgał szydełkiem w dupcię, jest raczej dobrze. I to podskakiwanie tez coraz rzadziej. Najbardziej szaleje na spacerze, pewnie przy chodzeniu jest to bardziej dokuczliwe. W domu prawie cały czas leży. Dzień po zabiegu (wczoraj) jakoś tak nie mógł zdecydować się, by wejść na schody (po spacerze). Zapewne nie czuł się dobrze, więc wnosiłam go na rękach. I teraz stoi i czeka, aż go wezmę...Spodobało mu się :lol: [/COLOR]
  11. u nas popadało, pogrzmiało i się ochłodziło...
  12. Dziękuję za radę :lol: i oby pomogło. Pani jeszcze nie zadzwoniła a Maksiu niebawem zaprosi mnie na spacer. Tak wygląda, jakby już chciał iść.
  13. Zazdroszczę tych cudownych zielonych terenów. Nawet bez egzotycznych zwierzaczków...:lol: We Wrocławiu tuż obok Lasku Osobowickiego jest...schronisko dla zwierząt...
  14. Dobrze by było... Ale możliwe, że jeszcze nie czuje się najlepiej. Nadal chodzi takimi zrywami: parę szybkich kroków i nagle siada jak na komendę i ponownie bieg i znowu siad...do tego saneczkowanie co chwilę i raptowne próby dostania się do rany. Tak wygląda spacer. W domu jest trochę lepiej, ale cały czas trzeba go mieć na oku. No i biedniusi taki jeszcze jest.
  15. Rudasek też pięknie się wita :lol: Kołnierza nie założyłam. Spaliśmy razem i byłam czujna jak przy niemowlaczku :cool3: Na spacerze obszczekały go 2 psy (z jednym panem na smyczy) - a Maksio nic!!! Tylko sobie głęboko westchnął..., no, byłam w szoku...:crazyeye: Za wcześnie, by się cieszyć, wiem, ale kto wie...może będzie coraz lepiej...:lol:
  16. [quote name='Nikaragua']Dziękujemy :loveu: A Maksiu niech śpi w kołnierzu (mojej całe 10 dni po operacji przepukliny nie zdejmowałam kołnierza bo się gryzła w szew)[/QUOTE] Założę biedakowi. Choć jak sobie przypominam, to mojej Figuni kołnierz zbytnio nie przeszkodził i potrafiła dostać się tam, gdzie chciała...
  17. [quote name='Poker']Zrobił siusiu?[/QUOTE] Tak, siuśka bez problemu, gorzej z tym drugim...:shake:
  18. Biedniusi z tymi nóżkami... Trzymam kciuki, aby leki mu pomogły.
  19. [quote name='Nikaragua']Bo Figunia jest wyjątkowo delikatną osobą, i Kredka na pewno to wyczuła. Oby szybko zaaklimatyzowała się w nowym domku.[/QUOTE] Bardzo mi się miło zrobiło...:cool3: A Kredeczka choć podeszła i ze wszystkich sił starała się pokazać, że jest dzielna i odważna, to jej oczy mówiły co innego. Widać w nich było wielką obawę (żeby nie napisać - przerażenie). Taki widok aż boli. Dziwię się Kredusi, w tym domu wszyscy mają serce na dłoni, ludzie, pieski, koteczki - no przecież mogłyby ją te strachy w końcu opuścić... Kudłatek Pokerek zaś niespodzianie i nieoczekiwanie skradł mi serce...
  20. Przyszłam pogłaskać maminkowe pieszczoszki...:lol:
  21. [quote name='caryca26']Wpłaciłam 10 zł na Maksia:)[/QUOTE] Rudasek pięknie Cioci dziękuje :calus:
  22. Oby to były tylko te włoski...Pewnie też potrafią nieźle dokuczyć ale gorzej, gdyby go bolały rany. Taak, przyjemności szczekania sobie nie odmawia...
  23. Cioteczki, ten post pisałam dziś ok. 12 i nie wysłałam, bo wcięło mi internet. Wkleję, jakby ktoś chciał poczytać: Maksiu wybudził się na dobre o 1.30 w nocy. Jeszcze nie zdążyłam zasnąć i potem już nie dało rady. Więc trochę nie w formie dziś jestem... Co chwilę zrywał się jak do biegu, siadał, żalił się, tak bezgłośnie. I usiłował wylizywać, choć założyłam kołnierz (od weta). Ok. 6 rano przysnęłam na jakąś godzinkę i nie wiem co w tym czasie się działo... Mam nadzieję, że nie dokucza mu ból, ale jest b.niespokojny, nic jeszcze nie jadł. Na porannym spacerze co parę kroków "saneczkował", jeździł dupcią po podłożu. Patrzy na mnie, jakby pytał co się stało... Nie wiem jak dam mu wieczorem tabletkę p/bólową, skoro żaden smakołyk go nie kusi, nawet jeszcze nic nie pił. Ale może do wieczora poczuje się lepiej, mam nadzieję. Teraz troszkę pospał. I, widzę, znowu główka mu opada...Niechby spał jak najwięcej, żeby ten najgorszy czas szybciej mu minął. Obszczekał (na spacerze) dwa psy. Ale to one akurat zaczęły jazgot, nie on... A z aktualnych wiadomości, to po pierwsze: zjadł wreszcie jedzonko i wypił 2 miski wody... na drugim spacerze nadal co parę kroków siada, trze tyłeczkiem jak przy saneczkowaniu i bardzo chce się wylizywać. Na szczęście w domu jest spokojniejszy. Znowu zasnął. Oby już zleciał ten dzień a jutro było lepiej. No i żebyśmy spali tej nocy... Acha, oponka od doktora zupełnie się nie sprawdziła. Chyba będę na noc musiała załozyć mu kołnierz.
×
×
  • Create New...