-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Szkoda, że nie mogę pomóc temu jamnisiowi. Ale wierzę, że na tych kilka dni chociaż, ktoś się znajdzie. Tak, Aniu, wiem i nie będę niczego taić. Czasem tylko przychodzą takie myśli, że może gdybym za dużo nie gadała, to taki ktoś by ją wziął (oczywiście zakładam, że najpierw by się w niej zakochał) a potem, nawet jeśli raz i drugi Lonia pokazalaby się z tej gorszej strony...to dalby jej szansę...nie kazał zabierać. Ja też byłam uprzedzona przed jej adopcją, że jest emocjonalnie niestabilna, to przymila się, to znowu gryzie i nie da dotknąć. Ale chęć pomocy była silniejsza niż strach i obawa o swe ręce. Najwyżej mnie pogryzie - tak myślałam. I że będę uważać a z czasem ona przekona się, że krzywdy jej nikt nie robi i przestanie gryźć. Albo i nie przestanie. Było mi wszystko jedno, tylko chciałam ją zabrać ze schronu i pozwolić odpocząć, dać wszystko, co mogę najlepszego, spokój i dobre jedzenia. Nawet gdyby mnie gryzła, nie odesłałabym jej przecież. A ona zrobiła mi niespodziankę i tylko stojąc słupka, "opowiadała" o swoim nieszczęściu, o tym ile zaznała cierpienia i zła. Jak ona płakała, jak się skarżyła. I nie ugryzła nigdy, wręcz tuliła się... Gdyby ktoś myślał podobnie i umiał zrozumieć, że trzeba dać jej troche czasu... Choc właściwie to też nie wiem tego, czy ona komuś jeszcze zaufa. A jesli nie? O Boziu, chyba mam juz dosyć sama siebie z tym gdybaniem. Jednak Lonia to dość wyjątkowy piesek i tych znaków zapytania jest trochę za dużo...
-
To jest dobra i mądra rada, b-b i dziękuję za nią, ale...no i już włącza mi się moje nastawienie - bo przypominam sobie, że tak właśnie robię, ale czuję się zaraz w obowiązku podkreślić, że ona jest cudowna, kochana, bezproblemowa i to od pierwszego dnia, pierwszego spotkania, ale tylko dla mnie. Jak dotąd. Co prawda, do ludzi jest coraz bardziej ufna, podchodzi, daje się pogłaskać, jednak nie wiem jak by się zachowała, gdybym odeszła. Chociaż...przecież była tyle czasu w Długołęce i nikogo nie zjadła, nie pogryzła, ani nie nastraszyła choćby. Ale jednak nie uznała tego domku za swój - a to też jest problem.
-
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Myślę, że tak cudne wieści z nowego domu Karmelka, to będzie najskuteczniejszy balsam, na chwilowo osłabione nadnercza ...:) Wspierające myśli i serdeczności przesyłam!!! -
Już spisalam dane i telefon. Będę dzwonić, jasne...tylko przepraszam, jednak optymizmu z siebie wykrzesać już jakoś nie mogę. Za bardzo byłam pewna, tak bardzo wierzyłam Pani Kasi i dostałam ten przysłowiowy kubeł zimnej wody na łeb. Teraz już jestem nieufna...bedę się cieszyć, jak Lonia wyląduje szczęśliwie w nowym domku, poradzą sobie tam z nią a i ona poczuje, że to jej domek. A do tego tak jeszcze daleko. Naprawdę, jakoś nie wierzę, by stał się taki cud. Ale może pomimo mej niewiary tak właśnie będzie, więc dam sobie i Loni tą szansę... Co do jazdy samochodem, to jechałam z Lonią kilka razy i nic, zupełnie nic złego sie nie działo. Nie zwracała, nie buntowała się, więc myślę, że tu nie będzie problemu. Co prawda nie były to jakieś długie trasy, ale gdyby miały być jakieś problemy, to pewnie by się nie ukryły. U mnie Lonia zostaje sama raz w miesiącu, najdłużej na 4 godziny i jest ok. Więc myślę, że i tą piątą zniesie. Prawdopodobnie będzie sobie spała. Na pewno niczego nie zniszczy, trzeba tylko, wyjść z nią na solidny spacer przed samym wyjściem, by wszystkie zbiorniczki zostały opróżnione :) i będzie dobrze. Ale o tym wszystkim porozmawiam już z Panią Marią. Tak jeszcze myślę...poradźcie proszę Ciocie, bo może ja popełniam jakiś błąd, mówiąc szczerze o wszystkim, np. że Lonia jest bardzo nieufna, że zdarza jej się nasikac w zabawie i tak chcę ją uczciwie przedstawić, że mało mówię o zaletach a tylko o wadach. Pani Kasi to wydawało się nie zrażać, mówiła że to zrozumiałe, trzeba czasu itp. A potem jednak zrezygnowała, może własnie dlatego... Z kolei ukrywanie tego, mówienia,ze to pies ideał, to też bez sensu (i nie chciałabym tego robić), wszak już w pierwszym dniu wszystko sie wyda... Bo już nie wiem, może ja nie umiem jej wyadoptować, może to się robi inaczej. Tylko, że (pomimo tej wielkiej już presji czasu i mej chęci wyjazdu) nie chodzi przecież o to, by oddać ja w pierwsze lepsze chętne ręce, tylko by była szczęśliwa i jak najłagodniejsze było przejście z jednego domu do drugiego. Więc wolę wszystko powiedzieć, żeby dana osoba wiedziała jak jest i nie było pretensji i oddawania po paru dniach, bo nagle okazuje się, że miała być przytulanka a jest niedotykalska, strasząca zębami i przerażona psina. Zadałam pytanie i sama na nie sobie odpowiedzialam...a konkluzja taka, że w wypadku Loni jest potrzebny CUD. Cud nieszablonowych, odpowiedzialnych ludzi i cud ze strony Loni, by ich zaakceptowała od pierwszego momentu, tak jak mnie. Czyli dwa CUDA. Moim zdaniem szansa na to jest znikoma i stąd mój pesymizm.
-
Też nie pamiętam tak długiego okresu bez deszczu przy tak wysokich temperaturach. Dziś u nas już chłodniej, ale deszczu o wiele za mało... Bardzo nieciekawie jest...
-
I ja mam taka nadzieję Anulko, ale jednak coraz bardziej ona słabnie.. Patrząc obiektywnie, Lonia urodą nie przyciąga...jest tylko starszą jamnisią z siwym i bezzębnym pysiem i wyłysiałym ogonkiem... Z charakteru, też nie jest to przymilna przylepa...dużo czasu trzeba, by zaufała. Więc ile osób marzy o takim psie?
-
Jasne Ewuś, że my młode! Czasem czuję się jak ta 16-tka...no, może razy 2, bo z obu stron, ale to i tak młodo...:) Fajna przygoda z niedokończonym malunkiem oczka. A facet raczej tego drobiazgu nie zauważył, tylko szczerze sie zachwycił. Atrakcyjna musi być z Ciebie babeczka...Super. Ja to taka szara mysza zawsze byłam. Jedyną ozdobą były moje włosy, w najlepszych latach podobne do Violetty V. Kiedyś facet na ulicy pociągnął mnie za włosy i rzekł : przepraszam, musiałem sprawdzić, czy prawdziwe..." Ale od czasu, gdy urodziłam córcię,zaczeły mi strasznie wypadać. I tak każdego roku z końcem lata wypadają nadmiernie, garściami. Już jestem prawie łysa...Kiedyś to straszliwie przezywałam, wiadomo, byłam jeszcze młoda. Teraz już mniej, ale i tak przykre to jest...Ale co tam, są gorsze zmartwienia, więc już nie marudzę :) A Ciocia Bgra czemu się nie odzywa???
-
Filipek,mały,przestraszony kudłaczek-już w swoim na zawsze DS.
Figunia replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Kciukasy za Filipka, by został szczęśliwym wrocławianinem!!!! :) -
Havanko - z serca dziękuję za wszystko co dla Loni (i dla mnie ) robisz. Kolejny nasz opiekuńczy Anioł...:) Zdjęcia - tu jest mały problem, bo nie mam czym jej zrobić nowych, nie mam komórki ani aparatu fotogr. Zdjęcia Loni robione są zazwyczaj wtedy, gdy np. spotkam się z osobą, która aparat taki posiada. Postaram się o nowe zdjęcia, tylko niech te upały się skończą, to albo siostra do mnie przyjedzie, albo my z Lonią będziemy się telepać na drugi koniec miasta...
-
Fanta - nasza celebrytka - zamieszkała w Łomiankach :)
Figunia replied to Kejciu's topic in Już w nowym domu
Serdeczności wraz z kciukami tutaj też zostawiam :) -
Smutne to wszystko. Ja już tracę nadzieję, że ona znajdzie dom. Czasem myślę, że gdybym wiedziała, jak to będzie i że nie biorę jej jedynie do jesieni, do swego wyjazdu, to chyba bym dała dt innemu. Ale natychmiast pojawia się myśl, że przecież ona raczej już by nie żyła. Chora, z guzkami, z zepsutymi, bolącymi zębami, wychudzona, przerażona...nie miałaby w schronie na dłuższą metę żadnych szans. Chyba, że zjawił by się jakiś anielski Człowiek i zabrał akurat ją - z litości, Jak widzę ile w niej jeszcze chęci życia, zabawy, jaka jest zadziorna i słodka, jaka mądra i posłuszna (zazwyczaj...) to jednak nie żałuję. Mało tego, wstyd mi, że mogę tak myśleć.
-
Nie na takie telefony czekamy...koszmar. Jedyna dobra strona, że ta pani nie udawała niczego, tylko od razu pokazała się z "najlepszej strony"... Oby już nigdy więcej takich ludzi, a czarne kwiatki wg mnie jej się należą, bo czy bedzie psa szanowała i kochała, zwłaszcza gdy się zestarzeje, to wątpię. Aniu, przykro mi, że przeze mnie masz przykrości...:(
-
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki za dzisiejszy Wielki Dzień i żeby wszystkich jak najmniej bolało to rozstanie... Szczęsliwego zycia Piesku! Udanego pod każdym względem (i jakże zasłużonego) wypoczynku, Pokerku!!!! -
Biedne Maleńtaski. Oby już dziś czuły oba się lepiej, zwłaszcza Alesiowe serduszko...
-
Ewuniu, Ty młode dziewczę, już takie masz kłopoty...! Ale domyślam się, że to przez ten choler...y stres. Nerwy, stres, brak snu i z człowieka nagle robi się wrak - tu akurat mówię o sobie.
-
Bgruniu, wierszyk piękny, dający do myślenia... Wszak granica między np. tym "mądrym, nie zarozumiałym", "stanowczym, ale nie upartym", "ufnym, ale nie naiwnym" bardzo cieniutka nieraz jest. Więc trzeba być przytomnym, uważnym i umieć właściwie oceniać sytuację. Jednym słowem doskonalić się...trudna sprawa, ale chyba po to tu jesteśmy, prawda? By rozwijać się, iść coraz wyżej... Ale się zrobiło filozoficznie... Pora zejść na ziemię. A też pora na moje wyjście, ostatnie już, z Lonią. Przylazło toto , siadło przede mną i czeka... Pozdrawiam serdecznie i zyczę dobrej, spokojnej nocy!