-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Filipek,mały,przestraszony kudłaczek-już w swoim na zawsze DS.
Figunia replied to Anula's topic in Już w nowym domu
To ja się odezwę, bo czytam, kibicuję i trzymam kciuki by wszystko najlepiej się udało :) -
Tak, domyślam się, że to nie była mowa o Loni, ale że mowa o piesku, dla którego szukacie domku i zgłupiałam, bo raz było, że to "chłopak" a potem nagle "sunia"... Ale już dobrze...mnie to trzeba czasem łopata do głowy, bo nie dociera... Czyli jeszcze nie wiadomo, co z jamniczkiem? Skąd on w ogóle jest? I gdzie... Jak nie masz akurat czasu, to nie pisz. Wiem, że czasem robi się "gorąco" i każda minuta cenna, bo spraw ileś tam nagle wali się na głowę. W odpowiednim czasie się dowiem...jesli tak ma być...
-
Anusiu, nie bardzo "kumam"...jaki domek i jaka sunia...czyli jest jakiś domek, czy może to chodzi o mój??? Czyli to ten starszy jamniczek z wątku ewu...o niego chodzi...tak się teraz domyślam. Myślałam, że to jakiś wrocławski piesek. Czy to przetrzymanie na kilka dni oznacza, że jest dla niego coś pewnego i tylko trzeba go zabrać ze schronu? Nie, znowu mi nie pasuje, bo pisłaś, że trzeba go ratować aby do schronu nie trafił. Więc nic nie wiem, ale czekam na wiadomości i drzwi będą otwarte.
-
Nie wiem, czemu miałaby być na Ciebie zła...i nie sądzę...ale, nieważne. Tak, możecie na mnie liczyć, aczkolwiek jak miluśińscy zaczną wojować, to pewnikiem wyłysieję do reszty, ale niechtam... Nie pakujesz mnie na minę, sama sie pakuję, jakby co... Anusiu. teraz zaraz wychodzę. Wyjdę jeszcze tylko na chwile z Lonią i pędze do koleżanki, bo jesteśmy umówione. Może, jakby było coś pilnego, to żebyście nie musiały czekać do mego powrotu, na PW dam Ci nr telefonu do tej koleżanki.
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Też to słyszałam przed laty i skutecznie na długi czas zniechęciło do tego "okaleczenia" Figuni. Na szczęście Pani doktor Sumińska, do której zwróciłam się po radę (były takie audycje radiowe, można było zadzwonić i zadać pytanie) cudownie rozwiala moje watpliwości. I pomimo że Figa miała już 9 lat, chore serduszko , to szybko ją wysterylizowalam. Jestem święcie przekonana, że dzięki temu dożyła prawie 20 lat, bez ropomacicza i nowotworów...A jej koleżanki, dużo młodsze, odchodziły na raka w wieku 15 lat nawet wcześniej - te niesterylizowane. Szkoda, że ludzie myślą jakimiś stereotypami...i choc chcą niby dobrze, ale robią wielką krzywdę. -
Aniu, dziękuję. Mnie już z jakiegoś żalu który tak nagle mnie dopadł, miesza się w mózgownicy. W ogóle to męczy mnie dwoistość tej sytuacji z Lonią. Bo tak bardzo chciałabym by znalazła wspaniały, skrojony na jej miarę i potrzeby kochający domek, tak samo bardzo żal mi ją oddawać. Chociaż, gdyby domek byłby taki, jak jej trzeba, to byłoby łatwiej i jakoś bym to przebolała. Sama myśl o tym, że muszę szukać jej domu i tak podle knuję za jej pleckami, jest dla mnie przykra. Roztraja mnie to wszystko po prostu. Jednak, jak pomyślę o zimie w moich warunkach, to ...i tak w kółko. I tak źle i tak niedobrze. Co do jamnisia, to gdyby nie wielka obawa o zachowanie Loni, to przygarnęłabym go na tyle, ile Wam trzeba czasu. Ale - Sama widziałaś, jaka ona jest "miła" dla innych piesków i płeć nie ma tu znaczenia. Więc czy powinnam pieskowi fundować taki stres...a jakby nie patrzał, Loni także... Może jednak dalabym radę. Może byłoby jak z kotkiem - pogodziłaby się z losem. Bo gdybyście naprawdę nie miały żadnej lepszej opcji i ten przysłowiowy nóz na gardle - to może dajcie go do mnie.
-
Miejmy nadzieję, że prędko taka przykrość Piesia nie spotka. Kochana, cudna Mordeczka :)
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Strachanie nieuniknione, bo przecież chodzi o te ukochane stworzonka, zdane na nasze decyzje. Malunia chwileńkę będzie się czuła gorzej - ale może to my bardziej się boimy i bardziej cierpimy??? Aniu, będzie dobrze, Lalunia jest młodziutka, zdrowa, nawet się nie obejrzycie, będzie po wszystkim i znowu będzie radośnie hasać... Najgorzej jest przed...bo się myśli i myśli i strach oblatuje. Oby to już był wtorek i PO zabiegu!!!! Trzymam kciuki!!! -
Po minie widać, że chyba się wszystkiego nie doliczył...:( Groźnie patrzy.
-
Jaka uczta dla spragnionych serc...:) Pani Ania jest naprawdę kochana, że pamięta o dotychczasowych wielbicielkach Meksia :) A Piesio w kąpieli ma minę mocno nietęgą. Coś mi się wydaje, że nawet mógł się za to na Panią Anię obrazić. Nieszczęśliwy taki stoi. Ale teraz czyściutki i pachnący z pewnością jest tak przytulany i kochany, że powinno mu to wynagrodzić te straszne chwile pod prysznicem...
-
Liczę, że jest pierwsza, bo Dziadzia Frania z Wałbrzycha tylko przetrzymałam do czasu zabrania przez fundację. Potem był Maksiu, przy którym moja rola ograniczyła się do kilkunastodniowej opieki a potem zawiezienia go (dzięki Tobie) na umówione do przekazania, miejsce. Wszystkie sprawy związane z adopcją załatwiała Togaa. Może raz jeden rozmawiałam z jego przyszłą Panią, ale ona była już na 100% zdecydowana, więc to też trudno zakwalifikować, jako rozmowę przedadopcyjną... I podobnie z Sonią - wszystkie rozmowy z przyszłym domkiem toczyły się poza mną (sunia2000 i Szira). W umówiony na spotkanie dzień poszłam tylko z Sonusią, a potem było już przekazanie do nowego domku, podpisywanie umowy itd. gdzie ja siedziałam z boku i tylko się czasem uśmiechałam... Przy Loni miałam pewność, że będzie tak samo, bo ana666 zapewniała mnie, że jesli Lonia domku do jesieni nie znajdzie, to Ona weźmie ją do siebie, więc nawet do głowy mi nie przyszło, że zostanę z tym sama (a wiem, że nie nadaję się do takich spraw, bo za bardzo mnie one stresują i w ogóle nie umiem rozmawiać z ludźmi).
-
Tak, mam tylko stacjonarny tel. Nie mogę wysyłać sms-ów. Wiele osób nie odbiera tel. zastrzeżonych, ale Pani powinna była domyślać się, kto dzwoni, a dzwoniłam raz za razem (między 20 a 21) aż do rozłączenia się. No właśnie Myszko, rozmaite psiaczki znajdują super domki, choć bardzo z tego oczywiście się cieszę, to też zaczynam czuć coś na kształt zazdrości...i pogrążam się w smutku, Najgorsze są te niechciane myśli typu: "wszystkie znajdują domy, tylko nie Lonia" albo "kolejny pies zabrał Loni dom" To już paranoja jakaś... :(
-
wczoraj napisałam odpowiedź ale już nie wysłałam, bo net mi się rozłączył i zła poszłam spać... Wkleje ją dzisiaj, bo zapisałam. Przy dziesiątym...to jeszcze tylko dziewięć...wszak Lonia jest pierwsza. Żartuję oczywiście, choć to marny żart, bo wydaje mi się, że jak się ma takie jak ja zdolności, to już nie powinno się więcej w ten sposób pomagać. Ja wiem, że dla Ciebie adopcja psa to sprawa bardzo poważna. A wypracowany sposób rozmawiania z ludźmi jest jak widać skuteczny i dobry. Dziękuję więc bardzo za te podpowiedzi. Tylko, czy dam radę z nich skorzystać...na pewno spróbuję :)
-
Piękny kochany szorpaty Pysiaczek :) Brudny czy umyty zawsze cudny...:)
-
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
5 a może 6 razy dziennie będę zanosić modły, włącznie z padaniem na twarz i biciem czołem, o takie domki i takich ludzi dla wszystkich psiaków (kotów też) z moją Lonią włącznie :) -
Dziękuję kochana, że mając tyle ważnych spraw, jeszcze o mnie pamiętasz. Jutro poczytam to, co mi podesłałaś, bo już dziś ledwo patrzę na oczy...moja pora do łóżka. bo jak ją przegapię, to potem noc z głowy... Kaszka jaglana...mniam...znamy i lubimy. Ona ma b. dużo krzemu i w ogóle pomaga na wiele dolegliwości. Od dawna przymierzam się do postu o tej kaszce tylko, ale jak dotąd wciąż jest to w planach. Tak, masz rację, to są jakieś braki w organizmie i trzeba leczyć "od środka". Na pewno jedną z przyczyn łysienia jest stres, a tego nam obu nie brakowało. Jak mówił mi pewien lekarz, jeden będzie się jąkał, inny dostanie zawału a jeszcze inny wyłysieje...Ale czemu mnie to rokrocznie spotyka od ponad 30 lat, pomimo, że powiedzmy, już aż tak, jak kiedyś sie nie denerwuję, nie przeżywam...to nie rozumiem. Jeszcze raz wielkie dzięki Bożenko. Teraz już Dobrej i Spokojnej Nocki życzę !!!!
-
Ciocie, najpierw napiszę, potem będę czytać ostatnie wpisy. S Dzwonię do Pani Marii ale nikt nie odbiera. Albo pani zrezygnowała, albo może nie odbiera, bo mój numer jest zastrzeżony. Do tego Lonia ustawiła się przy drzwiach i muszę rzucić wsio i z nią wyjść. Jescze raz przekręce do pani, ale to już po 21 więc, jak dotąd nie odebrała, to teraz tym baerdziej.
-
Taki mały szkrab - a ile radości daje!!!! Ucałuj Bożenko Wnusiątko od nieznanej ciotki z Wrocławia :) Wiem, że wszystkim z biegiem lat czupryna się przerzedza (prawie wszystkim), ale jak zaczęły mi garściami wypadać, miałam 32 lata...i to stało się tak nagle, że nie sposób uznać tego za normalną sprawę pojawiającą się z wiekiem. Byłam nawet w Klinice Chorób Włosów, robiłam przeróżne badania i wspaniali eksperci od tych spraw napisali w orzeczeniu, cos w tym stylu: "stwierdzono nadmierne wypadanie włosów. Przyczyna nieznana" Próbowałam wielu "cudownych " sposobów, jednak wszystko na próżno. Kończy się lato, i ten koszmar wraca, jak co roku... Gorsza sprawa, bo swoim łysieniem już tak się nie dołuję, ale córka zaczęła mieć ten sam problem i to w czasie, gdy była jeszcze w liceum...Tak bardzo chcialabym jej pomóc, wiem, jak cierpi z tego powodu, dlatego proszę, napisz Ciociu, o jaki środek chodzi. Ona tez robiła już rózne cuda i nic nie pomogło ale może ten specyfik okaże się dla niej zbawienny.