-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Aniu kochana, dziękuję bardzo, bo to jest super fajne rozwiązanie i kto wie, może kiedyś skorzystam :) A choróbsko - brało mnie cosik, ale jakoś udało mi się wywinąć ;). Czasem tak jest, że jak zadziała się w porę, to choroba się nie rozwinie. Spotkanie... z najmilszą chęcią...tylko jak pomyślę, że z Loni taka paskuda, co okrutnie straszy i goni Taksię, to nie wiem, czy my tak teraz mile widziane...;). A biorę gadzinkę ze sobą, bo to zawsze mamy już porządny spacer zaliczony, a do tego szansa na nowe zdjęcia dla niej jest.
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Figunia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Przypomina mi się łapanie psa Wtorka z Sochaczewa. Takich sytuacji jest wciąż sporo, ale tamta szczególnie mi zapadła w pamięć. Oj, chyba trudno będzie, skoro taki bojaźliwy.. Piesku, zaufaj Mari!!! -
Myszko kochana :) pięknie dziękuję, ale coś w tym stylu właśnie Lonia już ma, czyli ocieplany płaszczyk ortalionowy (od Cioci Anulki) :). Do tego ma 2 sweterki a wkrótce pochwalimy się kolejnym ciuszkiem, obiecanym od Cioci Bgry... To chyba wystarczy jej tych łaszków... :) Coś mi się zdaje, że jednak Ciociom nie bardzo spodobał się mój sweterek...ale w sumie, nie dziwię się, mnie też... :( A Siostrę masz zdolną bardzo, zazdroszczę takich umiejętności...kubraczek piękny i na pewno na bazarku ktoś się nań skusi :)
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Tasi, ślicznej i słodkiej rozrabiary :) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Figunia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Oby udało się złapać pieska. Czytam zawsze i zawsze z podziwem ale i wstydem...bo mam tylko 1 tymczaskę a bywa, narzekam, żem zmęczona itp... Napisałabym nieraz, ze zaglądam, kciukuję, ale...co to daje...niewiele. Dlatego zbyt często się nie odzywam. Nie wiem, jak Ty Mari dajesz radę, ale cóż...pewnie musisz i nie myślisz za wiele, tylko działasz, bo jak nie Ty, to kto... Znikam już, bo taki wpis psu na budę, tylko czas zabieram (a czytasz, bo pewnie masz nadzieję, na konkretną pomoc, a nie podziw i kciuki). Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo sił, zdrowia, dobrych adopcji, a jak najmniej i coraz mniej psich,kocich nieszczęść. -
O rany! Czytam wszystkie Wasze rady i Jesteście Kochane, że tak chciałybyście pomóc i ślecie życzenia zdrowia. Dziękuję!!! :) Jakoś się trzymam, nie jest gorzej i to zapewne dzięki Wam!!! :) Masz rację Bożenko, teraz ktoś bardzo by mi się przydał, bo o leżeniu w łóżku, wygrzaniu się nawet nie mam co marzyć. Tylko co potem z takim Jankiem zrobić??? Ja już tyle lat sama...nie wyobrażam sobie życia z kimś,pod jednym dachem, tych stałych kompromisów, znoszenia czyichś humorów, itd,itp. Samotne życie ma trochę wad, ale ma też mnóstwo zalet. Wiele lat temu zdecydowałam, że wybieram samotność i tego nie żałuję. Nie przewidziałam tylko tego, że będę miała jeszcze jakiegoś stworka pod swoja opieką... Nie mam kogo poprosić o pomoc. Na szczęście nie muszę leżeć, czuję się prawie dobrze, więc nie ma problemu. Tylko martwię się, co będzie dalej... Havanko, niestety, ale jest cisza. Żadnego telefonu. Jakby co, to zaraz tu napiszę... Lonia-termoforek :) taki tyciuteńki co prawda, ale jest. Tylko najpierw sama szuka ciepełka, najczęściej wtulając się we mnie... Inna sprawa, że nie mam pojęcia jak to jest, ze śpię z Lonią wtuloną np. pod pachę i nigdy jeszcze nie zrobiłam jej krzywdy. Strasznie się tego na początku bałam, bo wiadomo, człowiek nieraz we śnie się wierci, przewraca z boku na bok, bałam się, że ją przyduszę, albo co innego...Tymczasem (odpukać) śpię jakoś tak uważnie...jak matka z dzidziusiem... B-buniu - dziękuję za radę. Tabletki kupię, bo skład b. mi odpowiada i to, że są na bazie ziół. Wierzcie Ciocie, lub nie, ale mnie pomogły (oprócz Waszych życzeń :)) chyba kiszone ogórki. Wczoraj, kiedy brało mnie to cholerstwo, kichałam, czułam gardło i ogólne rozbicie, wypiłam wode z ogórków (swojej roboty) i zjadłam ich dużo. Na nic nie miałam takiej ochoty, jak na nie. I zaraz poczułam się lepiej. Ok. 11 poszłam na targ razem z Lonią, a że dzień był piękny i po drodze mamy park, to siedziałyśmy tam kilka godzin. Lonia się pięknie bawiła w słońcu, aż chyba miała dość...w domu byłyśmy ok. 14.30...Gdyby nie to, że w nocy bardzo się pociłam i czuję się mocno osłabiona, to powiedziałabym, że już po chorobie. Coś niewątpliwie mnie brało, ale solidna porcja wit.C i czegoś może jeszcze, co jest ogóraskach, pomogło to zwalczyć. Polecam sprawdzić...bez żadnej chemii, bez tabletek. A najlepiej = nie chorować, czego serdecznie Wam kochane życzę! :)
-
Bożenko kochana, przytulam Cię z całego serca, bo czasem słowa wydają się takie płaskie i nie sposób oddać tego, co się czuje. Ukłony dla Maminki, głaski dla Maleńtasków!
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Figunia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Kto się wreszcie w Tobie zakocha, piesku??? I czy to w ogóle kiedyś się stanie...:( -
Miejmy nadzieję, że to jeszcze nie TA ostatnia prosta. Że jeszcze będzie sporo zakrętów, ósemek nawet... Misiaczku, żeby tak móc dodać Ci sił, wzmocnić...
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe wieści, Aniu! Taksunia - dzielna Maleńka! Bądź grzeczna!!! Serdeczności dla Was!!! -
Alesiątko kochane, gdzie Twoje oczka... Niby wiem jak jest, czytałam wąteczek od początku, ale jednak serce się ściska...
-
Myszko, jak miło jest czuć czyjąś sympatię :) :) Też bardzo Cię lubię :) :):) Pani Ania wpadła w stan zakochania i zachwytu nad Swoim Piesiem i niechaj nigdy z niego już nie wyjdzie!!!:) My to wszystko wiemy od lat, jakie CUDO, Jej się trafiło...:) Za dobre wyniki Meksia wielkie, ogromne KCIUKI!!!!!
-
Tak się cieszę Jego szczęściem i bezpieczną przystanią, że czasem takie głupotki piszę, że potem aż sama się temu dziwuję...;). Ale Wy, Ciocie Jesteście widzę bardzo wyrozumiałe i kochane :)