-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Wszystkim życzę wspaniałego weekendu i odezwę się po nocy :)
-
AlfaS - Wampirowski ma szlaban na dwór, ja jedynie sobie marzę: że wychodzi na trawkę, załatwia się pod krzaczkiem, zaraz wraca do domu , a B. nie zrzędzi, że znowu musi ścierać sikura i kupsztalona :) W sumie to mam teraz dwa marzenie: - wysprzątać mieszkanie, bo mam straszny bajzel - nauczyć Wampira korzystać z kuwety. No a marzenia ma się po to żeby się spełniały, więc będę nad tym pracować :)
-
Terra, nic się nie bój :) Nie wylezie, choćby błagał :) na kolanach znaczy się :)
-
Rany, no to Maurycy swoje przeszedł. Nic dziwnego, że na swój sposób wytłumaczył sobie, tę traumę i w ten sposób traktuje kuwety :) Biedaczek... Alaskan, zazdroszczę Ci bardzo tego, że mieszkasz w tak spokojnej okolicy. U mnie jest jedynie pozorny spokój, niby dużo zieleni, koło Biedry widywane są lisy i zające. W nocy po ogródkach chodzą jeże, a równocześnie ruch jest ogromny. Poza tym kiedyś dzieci z sąsiedztwa, widział jak kierowca specjalnie przyspieszył i potrącił moją kotkę - taką dziką, z działek. Miała złamaną miednicę w trzech miejscach. Przeżyła, udało się, ale wariatów na drogach nie brakuje. Nie będę tu opisywać innych moich historii, jak i historii sąsiadów, którzy mają podobnie jak ja koty, bo te historie są podobne i wynika z nich jeden wniosek - wypuszczać jedynie w nocy, albo wcale. Maurycy jest pięknym kotem, z dużym dystansem do ludzi, może nawet ma sporo genów dzikiego kota :) Ta moja kotka z działek, którą obłaskawiałam przez miesiąc, zanim raczyła się wprowadzić, jest u mnie 8 lat i dopiero teraz zaczęła włazić nam na kolana :) Taka dzicz :) Alaskan życzę Ci pięknego weekendu :)
-
Kochane Dziewczyny:) Nie bójcie się, nie wypuszczę go teraz :) Owszem, bardzo bym chciała, bo by się załatwił na trawce, ale u mnie nie jest teren przyjazny kotom. Ruch samochodowy w ciągu dnia jest ogromny. Tego białego kota z avatara, wypuściłam dopiero po pół roku mieszkania u mnie, a i tak w sumie żałuję tego, bo jak mówię ruch jest ogromny. Teraz wypuszczam te moje koty jedynie w nocy, na głodniaka i jak potrząsnę karmą, bądź otworzę puszkę to lecą do domu. Niedaleko mojego miejsca zamieszkania są ogródki działkowe, również przy bardzo ruchliwej ulicy i od znajomej, która na tych działkach dokarmia koty, wiem, że statystyki są nieubłagane - dzikie koty, w naszej okolicy, przy ogromnym szczęściu, żyją dwa lata... Tak więc nie bójcie się, wypuszczanie Wampirowskiego na siku jest jedynie wizją, której nie zrealizuję :) Zresztą on się specjalnie nie garnie na dwór, taki domator się z niego zrobił :)
-
-
Dziś korespondowałyśmy z Terrą i Terra doradziła mi, żeby zrobić badanie moczu, ponieważ może być tak, że Wampirek kiedyś tam korzystał z kuwety, ale ta kuweta mu się źle kojarzy. No bo mogło go boleć jak sikał. Tak jak Terra sugeruje, infekcja dróg moczowych może u Wampirka być. Kazałam Bogdanowi - to mój mąż, przyobserwować go, bo w sumie to co my bierzemy za sygnalizowanie sikura, to może być, jednak nie sygnalizowanie, a wyraz bólu. Pytam się: "Bogdan, on miauczy, przed, czy też w czasie siurania" - no ale B. mi mówi, że w sumie to on nie wie... bo stara się kota, ani nie podsłuchiwać, ani specjalnie nie podglądać, żeby kot się nie speszył, hm...:) Ale teraz, obiecał mi, że zwróci na to uwagę, tak dyskretnie, no bo w końcu siedzą w tym pomieszczeniu gospodarczym, czasami wiele godzin dziennie, więc nawet wypada, żeby B. wiedział co tak dokładnie Wamirowski wyprawia z tym siuraniem :) na worki :) B. zresztą sprząta po szczochu :) Tak więc, w przyszłym tygodniu zrobimy mu badanie moczu i rozeznam jak cenowo wygląda sprawa tego Feliwaya. Plus donicowanie, gazetowanie, wypróbowanie innego żwirku :) No i proszę, zrobiłyśmy burzę mózgów i wykluło się tyle wspaniałych pomysłów :) Serdecznie Wam dziękuję :) Teraz moja kolej, na przetestowanie tych sposobów i miejmy nadzieję, że odniesiemy sukces pedagogiczny, i wspólnymi silami nauczymy Wamira załatwiać się tam gdzie należy :)
-
Z moich dzisiejszych ambitnych planów, takich jak sesja zdjęciowa Wampirka, jak również sesja zdjęciowa kuwet nic dziś nie wyszło. Jutro powinnam się zmobilizować. Wampirek dziś bardzo dużo spał, no i ten katar znowu zaczął się pojawiać - no wiecie - biały glut. Trochę ostatnio było problemów z tabletkami, bo ma brać 2 razy dziennie po ćwiartce Unidoxu, a tak się broni przed tymi tabletkami, że coś strasznego. Wyrywa się, drapie, ślini...na widok pensety wpada w panikę :) Dziś wypróbowałam kolejny sposób, doradzony mi w lecznicy - pasta z masła i pasztetu, do tego lek i taką pastę wsmarować z boku w zęby. No i udało się, zjadł całą połówkę leku, a pod wieczór już zdecydowanie lepiej oddychał. Zastrzyki to mniejszy problem, ale z tabletką jest zawsze walka.
-
Tego też nie wiedziałam :) a niedobory są na pewno, tułaczka i choróbsko dało mu mocno popalić. W paru miejscach ma też takie wyłysiałe futerko, na uszach też. Może na tych uszach to od świerzba ? albo ktoś go poszarpał. W każdym razie maść do uszu od poniedziałku ma wkrapianą. Futro powinno w końcu zacząć odrastać. Ciekawa jestem jaką historię sprzed adopcji ma Maurycy i Wampirek, i skąd te ich zachowania ? bo na pewno mają swoją uzasadnioną przyczynę.
-
Bardzo Ci dziękuję, że zajrzałaś do Wampirka :) I bardzo dziękuję Toli, że do Ciebie napisała. Alaskan, ja też najchętniej bym go wypuściła na trawkę, ale boję się, że na tym etapie naszej znajomości, mógłby jeszcze próbować nawiewać, albo oddaliłby się zbytnio, a tu niedaleko mam ulicę. Wiesz, ja mam teraz trzy swoje koty, no i Wampirka. I te moje wypuszczam - aktualnie wychodzą około godziny 23 i korzystają z dworu godzinę lub dwie. Przeważnie kręcą się gdzieś w pobliżu. Wampir też byłby pewnie przeszczęśliwy, gdyby mógł bryknąć na dwór, ale nie wiem jakby się zachował na wolności. Najbardziej to właśnie marzy mi się taki środek, że psikam nim do kuwety i kot zaczyna do tej kuwety z lubością chodzić. Myślałam też, że każdy kot będzie korzystał chętnie z kuwety, a tu proszę - zarówno Maurycy jak i Wampir za kuwetami nie przepadają. No i dodam jeszcze, że Maurycy jest bardzo, ale to bardzo piękny :) Serdecznie dziękuję Ci za porady, na pewno skorzystam :)
-
Witam serdecznie Gabrysiu :) Bardzo się cieszę, że zajrzałaś do kiciarka. Ja też tak samo lubię i psy, i koty :)
-
Serdecznie dziękuję za obecność na wątku i zainteresowanie Wampirkiem :)
-
Tak, Agusiu, też mam taką nadzieję :) Co zaś tyczy się samego Wampirka, to nadal sporo wypoczywa, ma apetyt. Bardzo chętnie wykłada się na plecy i daje brzuchol do głaskania. Nie znaczy terenu, sika na ten swój worek, więc nie jest źle. Od poniedziałku zakładam mu tę maść do uszu i planuję podjechać z tymi uszami po niedzieli do pokazania. Wampirek dalej bierze, do poniedziałku, antybiotyk w zastrzyku - ale nie jeżdżę z tym do lecznicy, tylko Pani Doktor dała mi do domu i podaję mu te zastrzyki w domu. No i plus te tabletki, których on nie chce łykać, ale też lecznica wypożyczyła mi tę pensetę do podawania tabletek, więc jakoś wpychamy mu ten antybiotyk. Próbuje też włamów do domu - to najbardziej. Dworem też jest zainteresowany, ale nie próbuje uciekać, całe szczęście. Jest prawdopodobnie bardzo towarzyski i otwarty na nowe kontakty. Zadziwia mnie to, że zupełnie nie boi się psa, a i wydaje mi się, że ze Skrzatem by się pięknie dogadali. No ale na razie siedzi z Bogdanem :) i to mu musi wystarczyć.
-
Bardzo dziękujemy za kciuki :) Dziś będzie zarówno donicowanie, jak i gazetowanie. Porobię zdjęcia :) Ogromnie dziękujemy za finansowe wsparcie Wampirka :) Jesteśmy ogromnie wdzięczne :)
-
W poście nr 2 zrobiłam taki szkic rozliczenia. Gdyby ktoś chciał potwierdzenia odnośnie kosztów leczenia, to znajome z dogomanii, z Dąbrowy Górniczej, mogą w każdej chwili potwierdzić, że poniosłam w lecznicy takie właśnie koszty. W połowie przyszłego tygodnia pojadę do Pani Doktor po receptę na Unidox i poproszę o wstępne podanie kosztu operacji /usunięcie guza i kastracja równocześnie/. Ten guz to może być guz, albo przepuklina. W dotyku to jest taka mała śliwka. Jutro zdam relację z gazetowania i donicowania Wampirka :)
-
Myszko, witamy serdecznie na wątku :) Kibicowanie ma Wielką Moc, dziękujemy ogromnie :)
-
Bardzo się cieszę z Twoich odwiedzin na wątku :) Zupełnie nie wiem, jak to z tymi nerkami u Wampirowskiego jest. Pani Doktor zrobiła mu oprócz zwykłej morfologii, dodatkowe badania na nerki i wątrobę - tam chyba były: mocznik, kreatynina i nie wiem co jeszcze. Z tych badań wyszło, że parametry wątrobowe są podwyższone - ale Wampirek brał wtedy steryd, więc to pewnie stąd. Wyniki miałam wkleić i zrobię to, jak tylko znajdę w stercie gazet wydruki z lecznicy. Bałagan mam ostatnio mistrzowski :) W kastracji również pokładam wielkie nadzieję, a dzień ten będzie miał miejsce za miesiąc. Więc jeśli nie pokocha gazet i donic, to przed nami około 30 kup i trzy razy tyle sikurów :) Terra, ogromnie dziękujemy Ci za chęć wspomożenia Wampirka :) Jesteśmy ogromnie wdzięczne :)
-
Rany jakiś punt mi wyskoczył i takie małe literki i nie da się tego usunąć...
-
Witam serdecznie na wątku Wampirka. Wszystkie rady i pomysły są dla mnie na wagę złota, więc jutro zacznę testować i kuwetę z gazetami i donicę. Oby Wampirek zaakceptował propozycje, mam nadzieję, że w końcu przekona się do kuwet. Aktualnie wybrał sobie jedno miejsce w pomieszczeniu gospodarczym i tam załatwia się na rozłożony worek. No ale jak Wampirek będzie szedł do adopcji i napiszemy w ogłoszeniu: "Kot korzysta z rozłożonego na płasko worka na śmieci w jednym z pomieszczeń mieszkalnych", to jak nic tłum chętnych ruszy do swoich telefonów. Gazety i donice brzmią w porównaniu z workiem na śmieci, jak muzyka i tych to właśnie akcesoriów, zamierzamy się od jutra trzymać :) Serdecznie dziękuję za bezcenne wskazówki :)
-
No i mam jeszcze jedną podpowiedź od znajomej z FB, która już nie pierwszy raz udziela mi fachowych porad. Zamiast kuwetowania kota należy przetestować donicowanie kota :) Jutro będę próbować, bo już dziś nie mam siły na eksperymenty - dziś będzie jeszcze ścieranie.
-
Różo, to jest pomysł do przetestowania. Dziękuję :) Włożymy do kuwety gazety i zobaczymy :) Dam znać jaki będzie efekt. Tak mi przyszło jeszcze teraz do głowy, że można też spróbować z podkładem higienicznym.
-
Marticzko, dziękuję za odwiedziny na wątku Wampirka i propozycję pomocy. Na razie sytuacja zdrowotna Wampirowskiego wydaje się opanowana. Coś tylko z tym nosem jest dziś nie tak, znowu jakieś gluty dziś widziałam, ale wczoraj nie zjadł całej dawki Unidoxu /tabletka/ - dużo wyślinił i dziś musimy podać mu pełną dawkę. Może właśnie ta niepełna dawka spowodowała, że coś z tego nosa znowu zaczęło lecieć. Jeszcze raz dziękuję za obecność na wątku :)
-
Różo, robimy tak, tzn. wkładamy odchody i siku do kuwet i nic...Wampirek idzie i załatwia się obok... Ma swoje jedno miejsce na te sprawy. Ale jeśliby tam dać kuwety, to znajdzie sobie inne miejsce. Bo kuweta jest skażona i on musi wtedy poszukać sobie innego miejsca na kibelek... I już pomysły nam się na tym etapie wyczerpały... Był piasek zamiast żwirku, wkładanie odchodów do kuwety, przyniesienie igliwia i liści z dworu, żeby było bardziej naturalnie i nic... Ale na razie jeszcze się nie poddajemy, może w końcu coś poskutkuje i Wampirek zostanie kuwetkowym czyściochem. Różo, jeśli przyjdzie Ci do głowy jeszcze jakiś pomysł, to proszę, daj znać, chętnie go wypróbuję :) i bardzo dziękuję za obecność na wątku :)
-
Bogusiu, jest za co dziękować, oj jest. Będę wdzięczna, jeśli podeślesz Bogusiu, ten mój problem z Wampirkiem Ciociom od kotków, bo może razem coś wymyślimy. Napisałam dziś PW do znajomej, która "przerobiła" bardzo dużo kotów - teraz ma chyba ich 17 sztuk z prośbą o radę, i Ona odpisała mi, że ma takiego jednego, który też załatwia się na podłogę i już się poddała. Może jednak jest jakiś sposób żeby go nauczyć...oby, bardzo chciałabym. Jeszcze raz bardzo dziękujemy :)