Jump to content
Dogomania

Alexandra20

Members
  • Posts

    461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alexandra20

  1. no, on chyba bardzo ma zakorzenione bronienie kośći, miski niekoniecznie... wydaje mi się , że kiedyś mieszkał przy budzie... po pewnych jego zachowaniach... jak choćby gonienie gośći,
  2. no niestety... jak to moja mama mówi do mnie i siostry mojej (akurat na porodówce jest bidulka...) ,że "proces wychowawczy to Wam się nie udał..." aż się boję pomyśleć jak będzie przy dzieciach... ;) ale fakt , że gdzieś chyba popełniam błąd skoro tak jest jak jest...
  3. a dziś pierwszy raz Pucek na mnie warknął... ;( wprawdzie może to i moja wina bo pewnie myślał, że chcę mu odebrać kość prasowaną... ale ja mu dałam kawałek arbuza i chciałam go zabrać z powrotem bo go nie jadł... okrzyczałam go i mu powiedziałam , że się do niego nie odzywam bo jest taki i sie go pytam co chciał mi zrobić... gupol...
  4. dzięki za zainteresowanie ;) daj namiary ;) a gdzie znajduje się ta szkoła??
  5. właśnie wróciliśmy ze spaceru... i mieliśmy niemiłą przygodę... szliśmy sobie spokojnie dołem wału, na górze dzieciaki z Shi-tzu (czy jak tam to się pisze...) , nagle piesek przyleciał do nas i Pucek jak to Pucek chciałby się z nim bawić, ale piesek(o imieniu "Supeł", jak się później okazało) chciał Pucka "zgwałcić"i nawet coś w stylu zabawy czy pogonienia Pucek wykonał i piesek niby się oddalił, więc próbowałam też się z Puckiem oddalić... w końcu jakiś chłopczyk (ok.10lat może...) przybiegł po pieska, Pucek się wystraszył i chciał chłopca zaatakować(szczekał i próbował się rzucać, bałam się, że chłopiec będzie chciał swojego psa chwycić i Pucek może mu coś zrobić...), dzieciak wrzeszczał "Supeł, Supeł", ale piesek jakby ogłuchł i w ogole nie zwracał uwagi... za to latał cały czas za tyłkiem Puca... a dzieciak nie wiedział jak złapać swojego psa, ja już w końcu w desperacji trzymałam Pucka za obrożę mimo, że był na smyczy... bałam się, żeby dzieciaka nie ugryzł... rozwścieczył się całkowicie... nie wiem co w takim momencie powinnam zrobić... sama chciałam tamtego psa chwycić, ale jak Puc zaczął warczeć i atakować chłopca to jego piesek też stał się agresywny... poradźcie co robić... nie podoba mi się Pucka agresja wobec ludzi... zastanawiam się nad halterem, ale nie wiem czy miałabym kontrolę nad nim, w szelkach mam wrażenie jakby mniejszej kontroli, najlepiej Pucek zachowuje się jak jest na zwykłej smyczy i zwykłej obroży... zauważyłam też , że bardzo ekscytuje się na widok smyczy, obroży w domu, ale to miał od początku jak do nas przybył, najbardziej jednak ekscytuje go dźwięk adresatki obijającej się o obrożę... jak wychodzimy przed dom, Pucek od razu się rozgląda jakby szukał swojej "ofiary" (trochę przerysowuję, ale próbuję Wam nakreślić nasz problem) po czym z podekscytowania szczeka na cały głos, a już nie daj boże przejedzie obok nas rower to normalnie szał w niego wstępuje, albo człowiek z laską/grabiami/kijkami, może też być jakiś "dziadek" i też spowoduje, że Pucek nagle z potulnego pieska staje się "bestią"... jeśli idzie w tym momencie z TŻtem to zachowuje się normalnie... wydaje mi się, że on jets tak podekscytowany tym , że idzie ze mną na spacer , a ze mną aportuje, bawi się, a z TŻtem jedynie idzie na spacer...nic ciekawego się na tym spacerze nie dzieje, a ze mną jest coś fajnego i dlatego tak się tym podnieca... tak samo jest z wychodzeniem, lata za mną i podszczypuje , a to w ręce, nogi, skacze jak wariat, a jakbym jeszcze "zadzwoniła" obrożą to już by całkiem ogłupiał... dochodzę powoli do wniosku, że to moja wina , że Pucek się tak zachowuje jak wariat... jak do nas przyjechał to był spokojny... co robić?? nie bawić się z nim wcale?? jak wychodzimy na wieczorny spacer to przeważnie idziemy tylko wzdłuż uliczki i idziemy wolno, Pucek sobie siknie gdzieniegdzie i wracamy, jest to nudny spokojny spacerek i krótki, Pucek wychodząc wieczorem nie wiem czy jest zaspany już czy po prostu na tych spacerach też nic ciekawego się nie dzieje...i dlatego idzie ładnie po schodach wtedy, nie ciągnie, i nie wariuje... ja już się boję mijać ludzi, a rowery szczególnie ... zawsze obchodzę szerokim łukiem, najbardziej boję się jeśli widzę tzw."dziada" z wędką i ludzi na rowerach... zauważyłam, że popadam już w jakąś paranoję... może powinnam chodzić z Puckiem ulicami, a nie na wał , gdzie przeważnie nie ma ludzi... i mam wrażenie jakby Pucek stał się tzw."dzikim psem" bo ciągle łazimy na odludziu... a tu macie rozbawionego Pucka z jego ulubioną zabawką... kaczuchą ;) [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/7986/sam5022y.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/4853/sam5025g.jpg[/IMG] [IMG]http://img811.imageshack.us/img811/4356/sam5027x.jpg[/IMG] i w nowych szeleczkach od [B]task [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/7522/sam5077.jpg[/IMG] [/B]i uśmiechnięty Puczik ;) [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/7219/sam5092.jpg[/IMG]
  6. Pucek bardzo się boi gdy się kłocimy np. i coś głośniej ktoś wtedy "powie", widocznie też ma złe doświadczenia z takimi sytuacjami... staramy się jak najmniej takich tworzyć no,ale nie da się niestety całkowicie uniknąć tzw. "wymiany zdań" ;) Pucek też nie bardzo lubi jakieś przemeblowania i gruntowne porządki, jakby się bał, że się gdzieś przenosimy i go zostawimy czy wywieziemy gdzieś... na początku bał się odkurzacza, nie jakoś panicznie, ale jak tylko się pojawiał Pucek wychodził z pokoju ;) a teraz potrafi nawet przejśc obok niego, ale nie żeby był zachwycony jego widokiem ;) raczej nie przepada ;) powiem Wam w sekrecie, że dziś już ćwiczyliśmy frisbee(czy jak tam to się pisze) tak bardziej na poważnie ;) i Puckowi super szło, więc następny filmik wiecie jaki będzie ;) nawet jak go odpięłam , żeby leciałw stronę Wisły z wału, to on na mnie i na frisbee( gdzie rzucamy?? gdzie mam lecieć?? ) taki nakręcony był na nie,a ja już nie miałam nagrody dla niego, ale 5 razy poleciał na dół za frisbee i gdyby na samym końcu nie skręciło w lewo to by na bank je dorwał ;) do mnie z frisbee w pysku też leciał tempem odrzutowym ;) szybciej niż na prostej drodze leci ;) on w ogóle lubi zasuwać, jak już nie raz tu wspominałam ;) później jak już zeszliśmy nad Wisłę to latał jak opętany po wysepkach, które się tam potworzyły i znów chciał polatać za frisbee , ale latała z nim, warczał sobie przy tym po czym zostawił frisbee na środku... a ja się głowiłam pół godizny jak ja je stamtąd wydostanę bo leżało w największym błocie... ale na szczęście jak już przyleciał to mu kazałam "przynieść" i o dziwo mnie posłuchał ;) w piątek gonił też sarenkę z tych krzaczorów... i nawet w jakiś nie znany mi sposób przełożył łapę przez szelki, przez ten dolny pasek... chyba sarenka mu pomogła i je odpięła bo nie wiem jak to możliwe... a tu macie trochę świeżych fotek z wizyty u Costuszki ;) był taki upał akurat, że Pucek postanowił wykopać dołek ;) cafaniaki te psy jednak ;) mądre stworzonka , że wiedzą same gdzie chłodniej...skąd one to wiedzą?? a Costa patrzyła "co on robi??" [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/3723/dsc00150f.jpg[/IMG] po czym najpierw ona się położyła dla ochłody,a później Pucek ;) a w ogóle Pucek nie chciał zostać z Costą w ogródku ;) chciał z nami do domu wleźć :D w końcu paniczyk nie będzie się brudzić ;) moja mama nie mogła śmiechu powstrzymać jak stalismy przed drzwiami, żeby jakoś im zwiać do chaty, a Pucek pierwszy przy drzwiach i merdał ogonem, tak, że robił nim kółka, więc wyglądał jakby śmigło miał zamiast ogonka :D mama się pytała czy on zawsze tak merda... bo nigdy nie widziała, żeby pies tak robił :D [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/6668/dsc00155vl.jpg[/IMG] nie dawno mama mi powiedziała "ola, ty ciągle o Pucku gadasz" :D to moja wina?? :D chyab dobrze nie? :D [IMG]http://img707.imageshack.us/img707/8488/dsc00160so.jpg[/IMG] a później cfaniaczek wyczaił gdzie cień jest :D co się będzie na słońcu męczył ;) po południu poszliśmy z nimi tam do lasu, ale nawet Pucek nie miał siły biegać... [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/661/dsc00165ee.jpg[/IMG] a tu Costa też przyłączyła się , zauważcie, że Pucek nawet ogonek ma w cieniu ;D [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/3926/dsc00167oh.jpg[/IMG]
  7. w saszetce są smakołyki typu suche Royala-Pucek go wyjątkowo lubi, a mam w spadku od mojej siostry niedużo więc ma na nagrody ;) Frolica kółeczka też mu smakują bardzo ;) ale dzieliłam je początkowo na 4 części, żeby się zbytnio nimi nie najadał ;) bo ma jeśc swój pokarm ;) i najładniej zaczął pracować za kiełbasę, kroję w plasterki lub na półksiężyce ;) polecam kiełbasę jarmarczną, śląską ;) za parówki też się uczyliśmy różnych rzeczy, ale jednak wędzona kiełbaska robi swoje ;) no i najlepiej jak jest głodny ;) a że kulki woli zjeść jak już jesteśmy w domu to jak wychodzę z nim po pracy to jest jakby głodny ;) początkowo musiałam robić z siebie wariata i udawać ,że też biegnę za tym aportem ;) Puc jest psem głodnym, najbardziej na ludzkie żarcie więc stosunkowo łatwo się nauczył ;) on nie umiał biegać za aportem, żadnymw zasadzie, zabawkami się nie bawił, w zasadzie jakby były mu te przedmioty obojętne, za kijkami nie latał, a kamieni to nawet się lekko obawiał, czasami biegł w ich stronę ale jakby leciał dalej ;) myślę, że w przynoszeniu aportu pomogła nam rozciągana smycz bo jakby nie mógł z nim uciekać ;) lekko go przyciągałam ;) a i początkowo nie wyciągałam z aportówki jedzonka tylko dodatkowe miałam i za "oddaj", mój TŻ uczy "puść", ale że on rzadziej więc Pucek bardziej na to "oddaj" reaguje ;) a mi jakoś to słowo bardziej pasuje ;) tak samo jak nie mówię "aport" bo jakieś nienaturalne to słowo tylko "przynieś " ;) Pucek dziś jest moim zdaniem zupełnie innym psem niż początkowo ;) na pewno zyskał pewność siebie ;) co wiąże się też ze złymi zachowaniami, jak np.rzucanie się na listonosza... i te gonitwy i też rzucanie się jak idziemy obok rowerzysty na nich... ale ma też dobre strony, moim zdaniem odpukać oczywiście żebym nie zapeszyła ;) zrobił się gzreczniejszy, bardziej usłuchany i nawet dał się ostatnio odwołać jak napotkaliśmy tzw."dziada" z kijkami ;) nad Wisłą, a Puc już się rozszczekał i był bez smyczy... więc miałam obawy czy przybiegnie, wydaje mi się, że właśnie przez ćwiczenia w aportowanie ;) na filmiku jest na smyczy bo dziś trochę ludzików spacerowało , no i te nieszczęsne rowery, ale puszczałam go niedawno luzem i też ładnie przynosi aport, a najbardziej zadziwia mnie jak spadnie mu aport jak biegnie z nim już do mnie i się po niego wraca, podnosi go, żeby tylko mi go przynieść ;) czasami też ten sznurek sam nadepnie jak biegnie :D bo czasami trzyma go dosłownie w ząbkach tych przednich tak delikatnie ;)
  8. nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale chcieliśmy się z Puckiem pochwalić jego postępami w "nauce" ;) [video=youtube;agziLLiA_bg]http://www.youtube.com/watch?v=agziLLiA_bg&feature=youtu.be[/video]
  9. i jeszcze ze spacerku ;) [video=youtube;hEiNm_bFvMo]http://www.youtube.com/watch?v=hEiNm_bFvMo&feature=youtu.be[/video]
  10. zobaczcie jak Pucek nauczył się aportować ;) [video=youtube;jRLcoqs1rR0]http://www.youtube.com/watch?v=jRLcoqs1rR0&feature=youtu.be[/video]
  11. mi też się podoba taki czekoladowy ;) ale czy on nie jest chory na jakąś chorobę skóry?? bo ma tak wyłysiałe miejsca przy oczach i nosku?? czy to tak na zdjęciach wychodzi tylko?
  12. myślę, że możę się bać, ostatnio wracałam z nim , był już zmęczony dość bo upał starszny go wykończył i najpierw jechał facet i obok niego chyba wnuczek an rowerku też , a Pucek kopał sobie dziurę w wale ;) chyba nie wolno... ale ona już była, a on poprawiał ;) i w sumie nie zwrócił uwagi... ale później mijał nas facet i miał na sobie kamizelkę taką odblaskową, a mi akurat zadzwonił tel. no i się zaczęło jego ujadanie, chciał się znów rzucić na faceta... myślałam, że faceci na rowerach go niepokoją, ale jak jechała kobitka też się zaineteresował... książkę posiadam, czytałam... ale Puc właśnie puszczony ze smyczy startuje jak torpeda z wału w krzaczyska i żeby jeszcze sobie latał to spoko, ale boję się, że właśnie podbiega gupol do ludzi... a rowerzysta czy biegacz może mu po prostu wyciąć kopa i co wtedy... on też wróci jak już mu się tam znudzi lub jak się zmęczy ;) ale wolałabym, żeby wrócił od razu jak zawołam... jak biega w kagańcu nie mogę mu rzucać aportów żadnych bo nie będzie w stanie ich podnieść... coś muszę z nim wykombinować... nie wiem co... ja też się boję , że zrobiłabym mu "krzywdę" taką obrożą...ale jak sobie myślę, że np.krowy też pewnie nie raz zostały "popieszczone" i żyją... fakt, że one mają jedynie trawę wcinać... Puc na pewno boi się , wręcz nienawidzi "starych dziadów" a już najbardziej z jakimś kijem, grabiami czy czymś podobnym w ręku...w weekendy ciężko tutaj gow ogóle puścić ze smyczy bo dużo ludzi się kręci i toz dziećmi i rowerzystów/biegaczy/z kijkami... ale np.ja trzymam Pucka na smyczy, a przyleciał do nas zza krzaków samotnie latający bez kagańca owczarek niemeicki... wprawdzie facet go wołał, ale uważam, że takiej wielkości pies powinien biegać w kagańcu... później przyleciał do ans drugi raz i o ile wiem , że akurat Pucek jest psem spokojnym o tyle gdybym szła z Petrusem bałabym się, że sprowokuje on wilczura swoją agresją, a wtedy mogłoby być po nim... a tu macie parę fotek jak mijała nam majówka ;) doszliśmy aż do szlabanu... [IMG]http://img515.imageshack.us/img515/7479/dsc00124cs.jpg[/IMG] Pucek się aż oblizywał ;) [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/1613/dsc00125mq.jpg[/IMG] a później zeszliśmy w stronę Wisły ;) żeby Pucek się napił... [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/8562/dsc00140sq.jpg[/IMG] takie piękne widoczki... [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/8058/dsc00145ca.jpg[/IMG] a tak Pucek spacerował [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/9756/dsc00138va.jpg[/IMG]
  13. jeśli mogę coś doradzić w sprawie aportowania ;) mój Pucek w ogóle nie bawił się zabawkami, jak się rzuciło patyk bądź kamień to nawet nie biegłw jego stronę ;) a teraz mamy postępy, przynosi ładnie "aport" do ręki i go oddaje, jak mu po drodze wypadnie z pyszczka to chwyta z powrotemw pyszczek i przynosi i mi daje do ręki ;) a nauczyłam w taki sposób, że ;) nie wiem jak Twoja Tosia, ale Pucek jest łasuchem i to najbardziej na ludzkie żarcie ;) nasz "aport" wygląda jak taki piórnik dla dzieci szkolny, zapinany wzdłuż na zameczek i dwa rzepy ;) okrągły;) [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/dummy_jumper/dummy/62463[/URL] i do środka początkowo wkładałam parówkę pokrojoną w kosteczkę ;) i jeszcze kawałkiem parówki wysmarowałam z zewnątrz ten piórnik ;) żeby mu pachniało ;) Pucek lubi rywalizację, więc robiłam z siebie wariata (i nadal robię) i latałam razem z nim po aport ;) Pucek był wtedy na smyczy bo ucieka(ale myślę, że to, że jest na smyczy akurat pomaga w początkowym okresie nauki aportowania ;) nie ucieka z aportem i sam sobie nie próbuje nic zniego wyciągać ) i jak już chwycił w mordkę aport to można wołać i lekko smyczą przyciągać do siebie, a jak przyniesie już (o ile nie zgubi wcześniej zdobyczy) to pochwalić, pogłaskać i oczywiście jeśli odda od razu to wyciągnąć parówkę lub kilka kawałków na początek na zachęte ;) i najlepiej początkowo chyba kilka razy tylko rzucać, aby się nie znudziła i miała motywację do dalszej nauki na następne dni ;) najlepiej zabrać do aportówki to co Tosia lubi najlepiej pożerać ;) bądź jedzonko ;) no i musi to być coś co się nie rozpadnie na drobno po uderzeniu o ziemię ;) i najłatwiej nauczyć chyba głodnego psa ;)
  14. niby tak ;) pomyślimy ;) ta długaśna linka jest lekko wkurzająca jak się idzie w więcej niż jedna osoba + pies ;) a tu macie coś lepszego ;) jak Puc wyławia z Wisły ;) i wariuje ;) wreszcie zobaczycie jak dostaje swojego ADHD ;) [video=youtube;knGLO7vdSXk]http://www.youtube.com/watch?v=knGLO7vdSXk&feature=youtu.be[/video]
  15. hmmm... no najbardziej to by się taka przydała w lesie...bo jak widzi zwierzynę to głuchnie, ślepnie w zależności co też chcę od niego... ale w jaki sposób oduczyłaś?? Puc jak się za bardzo podnieci, że wychodizmy to też drze mordę przed blokiem, szczególnie jak zobaczy jakiegoś faceta... ale nie , że na niego tyle, że tak sobie w kosmos, żeby ogłosić całemu światu, że on na spacer idzie... gupol ;) ja się zastanwiam jakby to miało wyglądać, załóżmy, że jesteśmyw lesie i Pucek wypatrzył zwierzynę, powiedzmy zająca / sarnę i co w tym momencie naciskam prąd/wibracje?? czy jak już zacznie biec czy kiedy?? czy najpierw go wołam... i czy on nie skojarzy, ze jak wołam to za chiwle ten prąd?? a tu dalsze foty ;) ładnie się zielono zrobiło w końcu ;) [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/8247/dsc00109wix.jpg[/IMG] Pucek wyłowił kija z Wisły ;) iiii... spindalał ;) [IMG]http://img3.imageshack.us/img3/4135/dsc00115oo.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/421/dsc00110ph.jpg[/IMG] i z panem ;) zwróćcie uwagę ile mleczyków ;) [IMG]http://img337.imageshack.us/img337/9906/dsc00106nr.jpg[/IMG]
  16. pewnie jesteście ciekawi co u Pucka ;) dawno nic nie pisaliśmy :D u Pucka dobrze, od tamtych ostatnich wydarzeń nie był puszczany ze smyczy... ćwiczyliśmy aportowanie saszetki z kiełbasą jarmarczną :D pokrojoną w krążki ;) Pucek świetnie przynosi aport i daje go ładnie do ręki ;)(nawet jak zgubi saszetkę po drodze biegnąc z nią do mnie to chwyta ją z powrotem i ładnie przynosi) i czeka na krążek kiełbaski oczywiście ;) po czym ma chęć biec dalej ;) tylko pogoda się zrobiła troszkę za ciepła jak na aportowanie...a nie chcę wykończyć biedaka ;) a tu macie troszkę świeżych fotek Puciastego ;) na porannym spacerku ;) [IMG]http://img861.imageshack.us/img861/7588/dsc00100vo.jpg[/IMG] [IMG]http://img191.imageshack.us/img191/452/dsc00101dm.jpg[/IMG] [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/1593/dsc00103x.jpg[/IMG] [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/4414/dsc00107ga.jpg[/IMG] [IMG]http://img851.imageshack.us/img851/1667/dsc00113zq.jpg[/IMG]
  17. obie ślicznotki, jak mój Pucuś ;) siostrzyczki jego ;) nie wiem czy zauważyliście, że bardzo dużo jest tego "typu" psów?? białych z łaciatymi łebkami ;) i nakrapianym futrem ;)
  18. puściłam dziś gupola w kagańcu żeby sobie polatał...nikogo wokół więc sobie znalazł jakąś dziurę i w niej kopał oczywiście w oddaleniu ode mnie... i z jakiś czas jechał rowerzysta... widziałam goz daleka i wołałam Pucka, ale postanowił nic sobie z tego nie robić... po czym rzucił się na rowerzystę... P.S.właśnie wyczytałam co Ci poprzedni właściciele napisali o Pucku... i zgadzam się, że jest nadpobudliwy i trudnyw ułożeniu, łatwo uczy się sztuczek i chętnie je powtarza, ale raczej za smakołyk, a nie za darmo ;) i naprawdę wkurza mnie to, że goni rowerzystów...że w ogóle podbiega do ludzi... mógłby sobie wąchać, kopać w dziurach, nawet gonić te nieszczęsne sarny... ale ludzi... nie mam siły już na niego... jak go oduczyć... co? ma całe życie na smyczy spędzić?? jeszcze zauważyłam, że lepiej zachowuje się na krótkiej smyczy niż na flexi... tak jakby ta jego nadpobudliwość wzrastała wtedy... ogólnie fajnie, że jest wesołym psiakiem... ale sama już nie wiem co robić, starałam się, dalej się staram z nim pracować , robić z nim ciekawe rzeczy... chciałabym żeby biegał za piłką/patykiem/frisbee...nie mam już pomysłu jak go bardziej do tego zachęcić?? mógłby się wtedy nabiegać... jednym słowem Puc jest nieusłuchany... no dziś leciał za takim facetem starszym an tym rowerze, pdoeszłam do faceta bo się zatrzymał i przeprosiłam , za głupiego psa... ale facet wolno bo wolno jechał, krzyczałam "Pucek chodź tu!"a on nic, był tak najeżony, co chwile podbiegał do butów faceta z jednej lub drugiej str., miałam chęć dać mu "klapsa" żeby się opamiętał... dobrze że miał kaganiec to nic facetowi nie zrobił, ale nie zdziwiłabym się gdyby go kopnął w ten głupi łeb bo naprawdę był uciążliwy... leciał za facetem do końca/początku wału (koło naszego bloku) i dopeiro jak facet zjechał z wału , a ja zostałam na środku sama to wrócił do mnie...
  19. nie prawda, ma wcięcie w talii ;) nie czepiaj się mojego Pucuszka ;) moim zdaniem on teraz wygląda normalnie ;) Pucek ma bardzo rozbudowaną klatkę piersiową, ale już miał jak do nas trafił, wygląda trochę jak potomek charta ;) a klatkę chyba po amstafie ma ;) taki mix ;) [IMG]http://www.dogsindepth.com/hound_dog_breeds/images/greyhound_h03.jpg[/IMG] dla porównania a tu Pucuś w pierwszym miesiącu pobytu u nas ;) [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/7190/sam3510.jpg[/IMG] a wiecie , że już ponad pół roku Pucek jest u nas?? ;) a dokładnie chyba 9ty miesiąc już jak dobrze liczę ;) jego urodziny będziemy obchodzić 3 sierpnia ;) bo wtedy u nas się pojawił po raz pierwszy ;) powiem Wam szczerze, że nie myślałam, że Pucek się tak szybko do nas przywiąże... po pierwszych 5 min.miałam nawet pewne obawy i przez chwilę żałowałam swojej decyzji jak tak mocno cierpiał jak Monika wyszła... a on chciał za nią lecieć... tak mi go żal było... a teraz za mną tak wariuje ;) albo może i mocniej ;) kiedyś mój TŻ stwierdził, że "on chyba myśli, że Ty jesteś jego matką..." :D a tu sobie zobaczcie jak TŻ rozpieszcza Pucka... ja tego nie robię nigdy bo by mi wlazł na głowę, on w ogóle inaczej się zachowuje przy mnie i inaczej przy TŻ ;) i inaczej się zachowuje w stosunku do nas ;) [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/600/24882518.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/8494/44461317.jpg[/IMG] [IMG]http://img17.imageshack.us/img17/1195/56768399.jpg[/IMG] tak potrafi się przy tym wyginać Puc ;) [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/9872/40870675.jpg[/IMG] a tu jakby mówił "przyczepi się taki do psa i nie da mu spokoju..." [IMG]http://img718.imageshack.us/img718/6884/84817425.jpg[/IMG] a no i zrobiliśmy postępy w przywitaniu się po pracy, mówię od razu po wejściu jak i przy wychodzeniu "na miejsce" i Pucek wie o co chodzi ;) musiał go już ktoś wcześniej tego nauczyć bo, aż niemożliwe żeby sam wiedział o co chodzi ;) a zaczęło się to od tego, że oglądałam parę razy program Cesara Milana i właśnie młody koleś miał 2 Jack Russel Teriery i miał ten sam problem przy wychodzeniu z domu co ja z Puckiem, że od razu wariowały i chciały leciec z nim najlepiej, a nie mógł nawet butów spokojnie założyć, tyle, że one mniejsze od Pucka, Pucek kiedyś mi na głowę dosłownie wskoczył ;) podgryzał mi ręce i nogi jak widział, że zakładam jeansy-ma obsesje na punkcie jeansów :) ale Cesar (czy jak tam się go pisze) kazał mu od razu odesłać psy na legowisko zanim jeszcze zaczną wariować i postanowiłam spróbować już biorąc jeansy do ręki, i o dziwo od razu posłuchał, mówiąc szczerze byłam w szoku...siedział spokojnie w swoim legowisku, też był podekscytowany, ale skądś wiedział, że musi poczekać , a ja w tym czasie spokojnie zmieniłam spodnie, ubrałam kurtkę, buty i jeszcze chodziłam po mieszkaniu, a jak czasem próbuje przylecieć do przedpokoju to od razu go odsyłam "na miejsce" i to działa... i nie wiem czemu wcześniej na to nie wpadłam... jak wracam z pracy Pucek też wariował i łapami potrafił mi na ramiona wskakiwać... było to trochę uciążliwe, a nie chcę kiedyś jak będę w ciąży, żeby skakał na mnie, czy jak znajomiz dziećmi przyjdą, żeby je przewrócił, a w swoich wariacjach potrafiłby ;) i jak wracam , cieszy się, nie głaszczę go od razu, odsyłam po wejściu"na miejsce" czasami oczywiście pójdzie ze 2m i zawraca, ale od razu dalej mówię "na miejsce" i on wie o co chodzi i idzie spokojnie bądź mniej spokojnie na swoje legowisko, nie miauczy, nie piszczy, czeka i patrzy aż go zawołam, jednak konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja ;)
  20. no gdzie jest gruby??? przecież ładną postawę ma... ja już chyba całkiem ślepa jestem:D kto jeszcze jest zdania, że Pucek jest gruby?? ;)
  21. dziś byłam z Pucem też na spacerku pomiędzy gradem, a kolejną zmianą pogody... ale niestety puściłam gada, początkowo się słuchał i przylatywał, ale później poleciał na takie pole już dość daleko od domu, a ja stałam na górze wału i wołałam sto razy i już myślałam, że jakoś się gupol nie może wydostać stamtą, a ten kopał w ziemii... chyba jakiegoś kreta wyczuł czy inne biedne zwierzątko ;) i nic go nie odgoniło stamtąd ani deszcz,ani grad, ani śnieg... i tak mokliśmy dość daleko od domu, więc postanowiłam przejść obok gupola i sprawdzić czy mnie w ogóle zauważy ;) merdnął ogonem i dalej kopał zawzięcie... cały mokry, przednie łapy całe od tyłu czorne ;) ale cały szczęśliwy ;) zabrałam dziada na smycz i poszliśmy do domu, całą drogę wiało strasznie... on cały przemoknięty , mi przemokły od tych opadów wszystkich spodnie, kurtka zimowa i nawet bluzkę miałam mokrą... nie wiem jak to możliwe ;) a nogi całe czerwone ... moje oczywiście, z zimna... kurtkę ściągałam pod prysznicem...spodnie zresztą też... wszystko było takie mokre, że szok, bałam się , że Puc się zaziębi.. ale o dziwo wytarłam go ręcznikiem i był prawie suchutki, ale pewnie zziębnięty więc ponakrywałam go ręcznikami i spał bardzo długo ;) a tu byliśmy z Puckiem na długaśnymspacerku w zeszłym tygodniu jak było tak ciepło ;) [IMG]http://img641.imageshack.us/img641/9868/dsc00063tt.jpg[/IMG] [IMG]http://img692.imageshack.us/img692/8296/dsc00065df.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/9772/dsc00067vs.jpg[/IMG] a tu takie poetyckie ;) Pucek wpatrzony w rozmrożoną Wisłę ;) [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/8199/dsc00046um.jpg[/IMG] zdjęcie zrobione w tym samym miejscu co poprzednio zmrożonej Wisły ;) [IMG]http://img254.imageshack.us/img254/5063/dsc00048gg.jpg[/IMG] P.S. moja siostra też ma termin na czerwiec ;)
  22. pewnie jesteście ciekawi co u Pucka?? :D u Pucka wszystko dobrze ;) uspokoił się chyba jak zostaje w domku, rano dostaje kość surową od schabu lub pasztet/ serek topiony/ twaróg do swojej gumowej kości, żeby miał się czym zająć jak wychodzę i nie tęsknił i się nie przejmował, że zostaje sam ;) po czym nawet zjada swoje ulubione kulki Markus-Muhle - niemieckie ;) nie potrafię powiedzieć dlaczego akurat te sobie wybrał :D wydaje mi się, że Pucek nie lubi zbyt długo gryźć czegoś przy misce ;) a ta karma jest mocno zbita i mniej jej się sypie do miski , no i kształtem nie przypomina kuleczek żadnych ;) może on nie lubi kuleczek?? w każdym razie niedawno zakupiłam mu Brit Permium cośtam dla średniaków i normalnie chyba Pucka obrzydza ta karma bo ani tknie... musiałby być bardzo wygłodzony, żeby ją zjeść... wymieszaną z czymś zje oczywiście, ale już się podzieliliśmy z pieskami wszystkimi w rodzinie Britem ;) żeby się go pozbyć :D dziś go odrobaczyłam, wymieszałam tabletki z kulką psztetu, połknął ;) a jeszcze dowiedziałam się newsa w pracy od kumpeli, żebym nie karmiła psa surowym bo się rzuci na ludzi i ich zje jednym słowem mówiąć :D nie wiem jak Florentynka może jeszcze żyć z tym swoim krwiożerczym stadem wampirów :D :D :D co Wy na to?? dowiedziałam się też , że jak będzie głodny to normalnie zaatakuje kogoś na pewno i dlatego jest tyle pogryzień dzieci przez psy... większej bzdury nie słyszałam ;) a kulka co mu jakaś spuchła na grzbiecie się prawie całkowicie już zmniejszyła także się uspokoiłam...ufffffffff... P.S. Pucek koniecznie chce włazić na moją siostrę, która jestw ciąży, na kolana jej czy ogólnie się do niej łasi, chyba chce zjeść jej dziecko ;) jak dobrze pójdzie i będzie latem ładna pogoda to pod koniec wakacji jedziemy z Puckiem nad morze ;) wszyscsy mówią jak do nas przychodzą "ale on gruby..." , teściówka nawet stwierdziła, że niedługo jak Dejzi będzie wyglądał ( a ja sobie myślę "ooooo nieee, co to to na pewno nie " ;) zresztą Pucek dużo biega, zapindala wręcz ;) on nie umie isć wolno, chyba , że jest zmęczony, fakt, że ostatnio coś więcej je, ale tłumaczę sobie, że po prostu na zimę :D waży cały czas te swoje 20kg ;) najwyżej przejdzie na Brita i będzie chudzinką bo go w zęby kłuje :) i nic nie będzię jadł chyba , że napadnie na jakąś staruszkę lub dziecko i je schrupie ;) Costa za to oszczekała ostatnio dziewczynę jak byliśmy u nas na spacerku i siostra jest na nią wkurzona , że miał być przyjazny dla ludzi pies , a tu się "agresywny" golden zrobił ;) ale nauczyła się oszczekiwać wszystkich bo ma psy za płotem, które pilnują zakładu , dwa owczarki, które cały czas szczekają na wszystkich, więc przykład zachowań ma idealny... Pucek przez tydzień jak z nami tam był też się wtedy rozbestwił ;) tutaj macie jeszcze zdjecie Pucka w mojej skarpetce jak miał tą łapkę uszkodzoną ... [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/4408/dsc00021wz.jpg[/IMG] to z a Puckiem to zamarznięta Wisła ;) [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/3161/dsc00025dz.jpg[/IMG] a tu Pucek jak swoje łapki trzyma przez sen podkurczone [IMG]http://img14.imageshack.us/img14/5923/dsc00043ey.jpg[/IMG] a tu Pucek- kangur [IMG]http://img545.imageshack.us/img545/8579/dsc00044rfn.jpg[/IMG] sory, że tak długo się nie odzywałam, ale szukałam sposobu, żeby Wam jeszcze Pucka pokazać
  23. a to chyba nie było g... tylko jakieś błoto lub co innego, wolałam nie wąchać ;) a że plan był taki a nie inny, wiatr wiał więc nie czułam :D a ogólnie cały czas się zastanawiałam co ten whiskas tak rybą śmierdzi i wmawiałam sobie cała drogę, że to w końcu dla kota więc pewnie dlatego :D a on był o smaku kurczaka niby ... skończył mi się limit na imageShock i nie mogę Wam aktualnie pokazać nowych fotek Puciastego...
  24. dzis zauważyłam u Pucka jakieś zgrubienie na pleckach przy tylnej nodze ;/ dość duże i twarde... takie jakby wypukłe coś jakby guza sobie nabił... ;/ ale nie boli go to, czuje się dobrze ;) i mam nadzieję, że to nic groźnego i Pucek wydobrzeje... wyczytałam, że może to być od uderzenia... coś jak guz u nas , a ostatnio go puszczałam luzem, żeby sobie pobiegał i latał po krzakach jak szaleniec więc może faktycznie sobie nabił guza... dziś w pracy myślałam intensywnie co też mogło się stać pucuchowi, że mu coś tam wyskoczyło...i sobie uświadomiłam, że to chyba ja mu to zrobiłam ;( jak go kujnęłam patykiem w sobotę na spacerze ;( więcej tego nie zrobię ;( zwykle tak go zaczepiałam patykiem do zabawy... no i to wygląda na takiego guza właśnie... nie jest zaczerwienione a muszę się Wam pochwalić Pucuszkiem, że wczoraj układałam sobie puzzle i TŻ kazał mi je zostawić na tej ławie jak będziemy w pracy bo jeszcze nie ułożyłam całości, a żal zwijać bo to wielki obrazek z 1000puzzli ;) i Pucek ich nie tknął ;)a chusteczki potrafi porozrywać na drobno jak zostaną gdzieś w zasięgu pyszczka jakieś otwarte ;) i jeszcze się pochwalę, bo czytałam w weekend o tym jak oduczyć psa ciągnięcia na smyczy, fakt, że z Puckiem zwykle chodzimy na flexi bo tutaj nam jest wygodniej i pies się wybiega i ludzie nie marudzą, że bez smyczy ;) no,ale za radą kogoś z forum dobra łapka chyba ;) forum klikerowe mimo, że my z Puckiem nie potrafimy się nowych rzeczy uczyć klikerowo to czytamy tam ;) no i wyczytałam, że należy wziąć jakąś kiełbachę czy co tam pies uwielbia i krótką smycz i jak pies zacznie ciągnąć to się zatrzymać i zawołać psa i iść tyłem(cofać się) trzymając w ręku to coś pysznego dla psa (wiem, gorzej z psami, które nie lubią jeść :D ) i wzięłam kaganiec, żeby Pucek sobie najpierw polatał, był wyjątkowo grzeczny, po czym w pewnym momencie sobie poleciał na takie pole między działkami i się zaczął tarzać w jakimś g... no, a ja na górze wału więc i tak już nic nie mogłam zrobić, jak wrócił to już nie był ładny bielutki...tylko upaprane futro na brąz... no,ale zapięłam go na smycz, zdjęłam namordnik ;) zeszliśmy z wału ćwiczyć ładne chodzenie na luźnej smyczy ;) ćwiczyliśmy przy pomocy saszetki Whiskasa :D nie smiejcie się ... i ogólnie stwierdziłam, że my chyba nie mamy problemu z Puckiem z ciągnięciem na smyczy ;)
×
×
  • Create New...