Alexandra20
Members-
Posts
461 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Alexandra20
-
a jak uczyłaś chodzenia w kagańcu?? bo Pucek nie lubi bardzo jak mu kiedyś ten nylonowy założyłam, da sobie założyć,ale nie myśli o niczym innym jak ma go na sobie ;/ a chciałabym , żeby się jednak z nim oswoił...bo czasem by trzeab może pociągiem jechać czy też jak będziemy nad morzem, żeby mógł swobodnie po plaży latać...
-
dziś rano puściłam Pucka jako, że nikogo nie było na wale, żeby sobie polatał ;) no a jak już dalej szliśmy szła babka z kijkami na górze wału, ja z nim an dole od str.Wisły...a ten gupol poleciał ją oszczekiwać.. ;/ musiałam babkę przepraszać za niego...skubaniec, nie wiem co mu odbiło ostatnio... chyba za pewnie się poczuł, albo myśli, że wszędzie jest jego teren i nikt obcy wejść nie może... zauważyłam, że boi się ludzi z laskami(starszych ludzi, pewnie kiedyś od takiego oberwał może nawet taką laską dlatego pewnie boi się też mopa ;)) no,ale teraz to już wiem na pewno, że muszę mu zakupić kaganiec, albo całe życie prowadzać na smyczy... już wyczaiłam na allegro ten fizjologiczny bo ponoć psy go bardziej znoszą ;) niby dla nich wygodniejszy...ma ktoś?sprawdza się??
-
dziś Pucek poznał moją koleżankę z pracy, która przyjechała do nas rowerem, a Pucek chyba się boi rowerów ;) więc miałam okazję sprawdzić jak się zachowa i był bardzo grzeczny, dał się jej pogłaskać i nie bał się roweru, nawet jak już odjeżdżała chciał za nią biec ;) no i wszystko byłoby ok, gdyby kumpela się nagle prawie nie wywróciła przy podjeżdżaniu pod krawężnik ;) a Pucek jak się wtedy rozszczekał bo rower się wywalił, koleżanka na szczęście nie ;) a wcześniej jak z nią jeszcze rozmawiałam przechodziła obok sąsiadka i też pozwoliła mu się obwąchać i dał się ładnie pogłaskać ;) później przyjechała do mnie inna koleżanka już na dłużej ze swoją niespełna 2letnią córeczką i Pucuś znów był grzeczny, zeszliśmy ich przywitać na dworzu i poszliśmy na spacerek na wał, Pucek nawet 3 razy pocałował małą ;) i w domu polizał w rączkę ;) mniej mu mała przeszkadzała niż moja koleżanka, ale był spokojny ;) mała sobie rysowała , a Pucek leżał pod ławą, oczywiście samych ich nie zostawialiśmy ;) wszystko odbywało się pod kontrolą żeby w razie co zareagować ;) malutka specjalnie później łaziła obok Pucka i tupała, a on nic spokojnie leżał sobie, tylko bałam się, żeby go na łapkę nie nadepnęła i kazałam iść spać do legowiska swojego ;) a że malutka ma u dziadków pieski także specjalnie się też psem nie ineteresowała , a Pucek też w związku z tym , że nikt się nie denerwował był spokojny ;) oczywiście pochowałam mu całe jedzenie i nawet przysmaków nie dostał, czaił się jedynie na wafelka, którego Amelka sobie jadła łażąc po domu ;) a że miał go na wysokości swojego pyska to prawie się poczęstował ;)
-
a gdzie ciastka są to nauczył się od ludzików ;) no, chciałam Wam nagrać filmik jak się bawimy z kartonowym pudełkiem:D ale Pucek nie chce być nagrywany chyba i robił zupełnie co innego jakby wiedział, że go nagrywam:D jak mi się uda to Wam pokażę ;) a koszyk brał w pysk i rzucał ostentacyjnie na podłogę ;)
-
Pucek dziś wyjątkowo się słuchał na dworzu ;) ale za to TŻ wychodził o 13 do pracy, a ja jestem wdomku gdzieś koło 14.20 i w tym czasie Pucek zdążył sobie znaleźć paczke ciastek Hitów i zjeść prawie całą ( od razu mówię , że ciastka były zapakowane w oryginalne opakowania... nie wiem co go skłoniło wobec tego do rozwalenia ich i zeżarcia ;) no i jeszcze to samo zrobił z krakersami, ale tych zjadł tylko kilka więc mniemam , że zjadał je po Hitach i albo mu nie smakowały, albo już się najadł... skubaniec podpatrzył wczoraj, że wyciągam paczkę ciastek spod TV ( ciastkami go nie karmimy wcale, żeby nie było... że go tu tuczę ;) ) i zrobił to samo... wczoraj ćwiczyliśmy przynoszenie paczki chusteczek ;) i nawet się Pucusiowi podobało, oraz zabawy z kartonem po butach, a raczej wieczkiem i o dziwo Pucuś ładnie wiedział o co chodzi , mimo, że się nie mieścił do niego to właził nagminnie 4 łapkami do środka ( powiem Wam, że bardzo fajnie to wygląda, jak pies stoi tylnymi jeszcze w pudełku i rozmyśla o co kaman ;) po czym cofa przednie łapki też do środka ;) i pańcia jest zadowolona ;) no i próbowaliśmy bawić się też z wiklinowym koszyczkiem i to chyba się Puckowi najbardziej podobało ;) a dziś już ładnie chwytał za pałąk ;) pózniej chcieliśmy znów z kartonikiem po butach ćwiczyć , ale coś Pucajło się zniechęcił... chyba obżarty już jest całkowicie... P.S. a z kulek suchych wyżarł mokrą karmę i kulek nie ruszył cwaniaczek... a na spacerze poznaliśmy 2-miesięcznego Maxa ;) oboje stali w oddali i sie patrzyli na siebie i nikt nie chciał ruszyć do przodu ;) Max śliczny taki puchaty , chyba takiej rasy co Twój [B]Florentynko[/B] Gjalpo ;) a tak a propo, to co oznacza to imię bo nigdy nie wiem jak je czytać ;) i co to za rasa?? śliczne są ;) Pucek w podobnych kolorach tylko krótkowłosy ;) a no i Pucek wziął się za niszczenie zabawek swoich ;) nauczył się u Costy ;) a ta zazdrosna była o zabawki i jak tylko Pucuś się jakąś zainetresował, natychmiast mu zabierała,a w ogródku wręcz goniła go z warczeniem nie dobra... jak dałam im po takim psim ciasteczku to Costa wręcz połykała swoje i jak Pucek ugryzł swoje ciasteczko i mu kawałek na ziemię upadło to od razu mu zjadała... jedzonko też jej wchodziło i wydawała się ciągle głodna... a teraz po wyjeździe Pucka to Costa nawet z makrelą wymieszanego pokarmu nie chce , ani z pasztetem, nic... normalnie żyje miłością ;) taki pies ogrodnika z niej, sama nie chce, a drugiemu nie da ;) a jeszcze zapomniałabym ... Pucek przestał szczekać na szczęście ;) może faktycznie wie gdzie jak ma się zachować ;) ale w sobotę mamy gości:dziadków, mamę i siostrę z jej TŻtem więc Costa też będzie i będą mogli się nabawić znów ;) a no i już widzę Pucka radochę na widok mojej mamy ;) przyzwyczaił się też do niej bo w końcu we dwie byłyśmy z psami ciągle ;)
-
5tyg.Maleństwo Lilu - wygrała z chorobą i ma wspaniały dom :)
Alexandra20 replied to BUDRYSEK's topic in Już w nowym domu
ale ta Wasza Lilunia podobna do mojego Pucajko ;) nawet jak biega identyczne pozy ma ;) i tak samo łaciate łapki ;) młodsza siostrzyczka ;) tyle, że Pucek ma 10kg więcej ;) ale ona na małą nie wygląda ;) -
no, my już w domku ;) Pucek odsypia ;) ale ogólnie to stwierdziłam, że chyba zdziczał na tej wiosce ;) niech nikt się nie obraża, osobiście nie mam nic do wsi ;) bo się rozszczekał, szczekał i na ludzi w sumie przez ostatnie dwa dni co na smyczy chodził to już na wszystkich ludzi, na psy, na Costę, na nas z radochy, że idzie na spacer, jak weszliśmy dziś ledwo do lasu, nikogo naprzeciwko, aniw zasadzie nigdzie, a ten tak się rozszczekał przez 5min. dobre szczekał bez powodu ;) później jak szliśmy na drodze w lesie stały jakieś worki ze śmieciami, Costa boi się worków więc zaczęła je obszczekiwać, a ten z nią i się rozglądał "gdzie są Ci ludzie co na nich szczekamy??..." :) śmiesznie to wyglądało ;) Pucek nasz cichutki, spokojny piesek po prostu oszalał ;) żal mi go było na tej smyczy, ale coś mu odwaliło normalnie, a nie chciałam mieć go na sumieniu...czuł w lesie jakieś "tropy" bo normalnie nosem w powietrzu wywijał ;) a u nas dziś wieczór jak wyszliśmy na spacer to ani na sąsiadów nie szczeknął, a dziś wyjątkowo dużo ludzi spotkaliśmy i nawet jakiejś babci co schodziła z góry dał się pogłaskać ;)
-
dzisiaj Pucek przeszedł samego siebie!! zwiał nam w lesie...a tak ładnie przychodził... byłam taka zła na siebie , że go puściłam ze smyczy... poczuł jakiś trop i leciał przed siebie, a później chodziłyśmy z mamą 3h po lesie w poszukiwaniu wariata... tyle strachu, stresu co się najadłam to moje... a najgorsze , że już miałam najgorsze myśli... bo żeby z siostry domu dojść do lasu trzeba przez taką szosę szybkiego ruchu przejść,a właściwie przebiec... bo tyle samochodów jedzie... no tak się bałam o niego, że szok... pytałam ludzi z psami i grzybiarzy czy go nie widzieli i nikt nigdzie go nie widział ;( szły też takie młode dziewczyny z małymi pieskami, a że schronisko obok to chyba stamtąd psy wyprowadzały... i mówiły, że go widziały po drugiej stronie tej drogi właśnie...i się pytały czy w czerwonych szelkach... no to wiedziałam, że to Pucek, ale one wtedy widziały go jakąś godzinę temu , a on wtedy zwiał więc oczywiście już go tam nie było ;( już nie miałam nadziei, że się odnajdzie... albo, że go znajdę rozjechanego na drodze ;( no i w końcu po bezsensownych poszukiwaniach bo nigdzie go ani słychać nie było, ani widać... przepadł po prostu...poszłyśmy do domu zrezygnowane... mama mówiła, że też się bała, że go coś rozjedzie, albo że go znajdziemy leżącego gdzieś przy drodze ;( no i wróciłyśmy do domu, a tam Pucek już pod domem... nie wiem jakim cudem udało mu się przejść przez tą szosę... to droga koło schroniska...Kamila wie co to za droga...uczęszczana przez samochody non stop dosłownie... jak go zobaczyłam to byłam w szoku..., że jest cały i zdrowy... później musiałam odespać stres bo normalnie w duchu się cieszyłam, ale jakoś z tego wszystkiego nie miałam nawet siły się cieszyć...
-
Pucek dziś oszczekał jakiegoś dziada co wylazł z lasu... i nie chciał przestać... a dziad coś mruczał pod nosem, że weźmie zaraz kija... nawet nie wiecie jaka byłam zestresowana całą tą sytuacją... Costa nie zdążyła szczekać bo mama ją złapała... a Pucka nijak nie można było odwołać... a teraz boję się w ogóle go puścić po południu jak pójdziemy bo później jeszcze oszczekiwał jakąś dziewczynę co grzyby zbierała,ale był już na smyczy na szczęście, nakrzyczałam na niego, ale nic to nie dawało ;/ się rozbestwił chyba tu bo w ogródku jak biegają to też próbuje pilnować terenu... bo psy obok co pilnują to ciągle szczekają i chyba się napatrzył... nie wiem co zrobić z tym szczekaniem... bo strach go puścić...nigdy nie wiadomo kogo się spotka ;/
-
dziś Pucek zwiał w lesie... skubaniec jeden... a już tak ładnie przylatywał, a jak już po pół godzinie przyleciał to przyprowadził z sobą wielkiego kolegę...doga niemieckiego chyba... samotnie latającego po lesie... patrzcie jaką wczoraj mieli malusią koleżankę ;) chciałam im zrobić ładne grupowe zdjęcie w "siadzie", ale malutka miała dużo energii i czmychnęła ;) a fajnie siedziała pomiędzy dużymi znajomymi;) [IMG]http://img830.imageshack.us/img830/792/sam3734.jpg[/IMG] [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/7859/sam3733.jpg[/IMG] [IMG]http://img508.imageshack.us/img508/3849/sam3731.jpg[/IMG]
-
ta jego laska, niestety nie daje mu spokoju ;) Pucek już tak jest wykończony, że nie ma siły wcale ;) zamęczy mi psa;) a dziś Pucek poznał maleńką koleżankę Yoreczkę ;) warknął na nią ze 2-3 razy , ale byćmoże , że go ugryzła bo ona jest na etapie podgryzania ;) a no i znów warczał na Kubę(syna cioci)... ale chyba on wyczuwa, że on jets chory na epilepsję... kiedyś w takim programie widziałam, że niektóre psy to wyczuwają... myślicie, że to może być powód?? moją mamę Pucek dziś przewrócił jak kucała i bawiła się z Costką ;) i Pucek jak to zobaczył to tak się rozpędził, przeleciał biegiem przez cały pokój i wskoczył jej na kolana i zaczął lizać po twarzy ;) łahahha... na spacerkach po lesie ładnie wraca i nawet jak go nie wołamy i jest dość daleko to odwraca się za nami i patrzy czy, aby jeszcze mu nikt nie zwiał i czy w dobrą stronę leci ;)
-
no ładnie ładnie ;) żeby nie powiedzieć "sexi" ;) a zobaczcie jakie postępy robimyw "klikaniu" ;) minę ma Pucek nietęgą, ale nie myślcie sobie, że go tam jakoś na siłę wpakowałam:D nie wiem dlaczego psy tak robią i nie mogę pojąć dlaczego przyszło mu nagle do głowy wleźć do tego kartonu ;) i sobie tam usiąść :D ma minę, "no o to Ci chodzi... bo ja już nie wiem co Ty ode mnie chcesz... nagrody takie sobie,a coś chcesz , a nie wiem w sumie co... zadowolona?? " Pucek jako, że się nie za bardzo lubi bawić zabawkami to i teraz miał minę nieciekawą ;) ale śmiesznie bo jakoś z tydzień czy dwa bawimy się właśnie z tym kartonem, co prawda dopiero dziś go przycięłam na wysokość jak wyczytałam 10cm ;) i o dziwo się udało ;) jestem dumna z Pucusia ;) że taki mądry, a dziś rano TŻ był z nim w domu bo ma popołudniówkę i pisał do mnie smsa że Pucuch kręcił się i piszczał i z nim wyszedł bo coś podejrzany był i robił kupę 3 razy ;) z Pucka taki trochę że się tak wyrażę obesraniec ;) już cała rodzinka o nim wie ;) nie ma spaceru bez kupy ;) akurat nie byłam przygotowana, że Pucek zaczai o co chodzi z tym kartonem i aparat leżał schowany, powiedziałam Pucusiowi "zostań" i grzecznie siedział w kartonie ;) ale w ogóle ospale się ze mną bawił :D chyba mu się nie chciało za bardzo ;) no i zdjęcie najpierw robiłam tel.przy zgaszonym świetle, później wstałam zapalić,a Pucek się ruszył,ale z powrotem usiadł w kartonie ;) więc macie i sobie zobaczcie ;) [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/8033/dsc000291.jpg[/IMG] no,a wracając do pakowania się do kartonu ;) Pucek się spakował chyba bo jutro wyjeżdżamy na ponad tydzień do Costuszki ;) bo jej pańciostwo wyjeżdża za granicę i bidulka sama zostanie ;) znaczy mama jedzie my z Pucuchem ;) także nie powinna być smutna ;) spróbuję jej też czegoś nauczyć klikerem ;) próbowaliśmy się też nauczyć "wstydź się", ale coś Pucek nie bardzo czaił o co chodzi więc postanowiłam nauczyć go czegoś bardziej ruszającego się ;) czyli "turlaj się", ale chyba nie wiem kiedy dokładnie klikać i za późno to robię i ogólnie chyba nie wygodnie mu się kulać na łysych podłogach ;/ coś muszę wykombinować ;) i chyba uzyjemy też klikera dla wzmocnienia "waruj" bo coś Pucek zaczyna udawać , że niby on pierswszy raz słyszy takie polecenie i mi łapkę podaje ;)
-
no troszkę ;) może usunę to zdjęcie... a tu już sobie grzecznie siedzieli ;) [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/8468/sam6178.jpg[/IMG] [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/5748/sam6181.jpg[/IMG] a jak Wam się podoba Pucek w szeleczkach ;) odziedziczonych po Costce ;) bo wyrosła z nich...
-
nie ;) wyjątkowo ;) był grzeczniutki ;) on zauważyłam, że jak ma drugiego psa to na ludzi nie zwraca uwagi ;) [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/7214/sam6159.jpg[/IMG] [IMG]http://img208.imageshack.us/img208/7114/sam6160.jpg[/IMG] [IMG]http://img11.imageshack.us/img11/1881/sam6169.jpg[/IMG] Pucek już później miał dosyć, ale wtedy Dejzi zaczęła za nim się uganiać ;) zakochała się ;) jak już mówiłam, Pucek jakby weteran wojenny to laski na niego lecą ;) [IMG]http://img3.imageshack.us/img3/6524/sam6171r.jpg[/IMG] [IMG]http://img824.imageshack.us/img824/8608/sam6172.jpg[/IMG]
-
no więc już po gościach ;) przyszli z Dejzi ;) i Pucek miał koleżankę ;) starą bo starą, ale miał i chcieli ze sobą kopulować... najpierw Pucek na dworzuz rozpędu wpadł na Dejzi i ta go pogoniła i warczała i ogólnie była negatywnie nastawiona, jak wlecieli do domu to Dejzi wskoczyła do legowiska Pucka i namiętnie gryzła jego piszczącą kośc:D a Pucek chciał się z nią bawić, a ona warczała na niego ;) więc musieliśmy ich rozdzielać ;) później spali sobie ,a jak się obudzili to tak jakby starzy dobrzy znajomi... cieszyli się, merdali ogonami, a że Dejzi miała niby już końcówkę cieczki to chciały ze sobą kopulować ;) ale ich rozdzielaliśmy, i całe zmęczone sobie spały ;) [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/6136/sam6148.jpg[/IMG] a że spacer był krótki, bo oni z Dejzi głównie wychodzą przed blok, pies się załatwi i do domu...(gdybym wiedziała to poszłabym z Puckiem na popołudniowy spacer zanim przyjechali...by się wyhasał) to Dejzi wygląda jak wygląda... waży 35kg...a Pucek ok.18 ;) a są tej samej wielkości w sumie... [IMG]http://img844.imageshack.us/img844/4893/sam6150.jpg[/IMG] tu ocenzurowane ;) [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/1261/sam6151.jpg[/IMG] [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/3427/sam6152.jpg[/IMG]
-
Pucek dziś się nauczył komendy "nie rusz" ;) a wiecie jaki z niego żarłok, śmiesznie wyglądał jak na otwartym ręku tuż przy jego pysku mu pokazałam kawałek kółeczka Frolica ;) widział ale odwracał mordkę jakby chciał powiedzieć "wcale tego nie widzę, nie potrzbuję..." ;) po czym "klik" i dostawał całe kółeczko;) żeby mu się opłacała wspólpraca ;) później położyłam tak samo przed nim na podłodze i też nie ruszył do póki ta "nagroda" też nie spadła mi na podłogę ;) no i skubaniec wciągnął oba jak się odwróciłam na chwilkę ;) później miał położony kawałeczek na łapce i też grzecznie czekał i udawał, że "wcale tego nie widzę , że tam leży " ;) a później nawet na dwóch łapkach ;) pojętny jednak ten mój pies ;) na mordce jeszcze nie dał sobie położyć ;) ale może kiedyś do tego dojdziemy ;) P.S. jak wychodzimy to staramy się chować już wszystko co możliwe do zjedzenia przed Puckiem ;) a ten skubaniec i tak sobie znalazł takie trójkąty tortilli, ale miał pecha bo o smaku chili...i znalazłam 3 rozgryzione na podłodze ;) a że go nagrywałam to widziałam, jak z rana tuż po moim wyjściu wyje głośno 5 razy do księżyca... już nie wiem jak sprawić by nie wył... gdyż rano dostał makaron, mięso z kurczaczka+ pomidorówka i jak wychodziłam wcinał sobie, do legowiska w tzw.międzyczasie wrzuciłam mu suchego chleba sznytkę, ucho wędzone i taki płaski przysmak... a ten skubaniec i tak wył... miał włączony TV i radio i zostawione światło w pokoju...
-
ale i tak najważniejsze dla mnie to żeby nie warczał, a tymbardziej gryzł gości... i wiem też , że Pucek codziennie jak nas nie ma to spi sobie na tapczanie w salonie:D bo zawsze podeptana narzuta jest i jak leci do drzwi to zwala przy tym poduszki :D na których podejrzewam sobie słoko śpi ;) co Wam jeszcze mogę powiedzieć to że TŻ i Pucek mają swój codzienny rytuał tulenia ;) TŻ siedzi na fotelu, woła Pucka i ten wskakuje mu na kolana ;) i się tak tulą i głaskaja ;)
-
ten mój Petrus też skacze i szczeka do tego z radości co prawda na domowników jak ktoś przychodzi, ale on malutki jest ;) więc nie jest to takie kłopotliwe ;) muszę spróbować z tymi łapami... kiedyś czytałam w jakiejś książce żeby na tylne łapy nadepnąć...ale nie wiem czy bym się odważyła tymbardziej Pucowi z tymi jego rozcharatanymi łapskami ;) a Pucek siad jak już faktycznie się uwagi na niego nie zwraca to robi i tak wywija tym swoim ogonkiem ;) widać , że się doczekać nie może, ale jak tylko się człowiek ruszy to leci, podskakuje, wskakuje na człowieka itd. ;) jedno wielkie wariactwo ;) jak wchodzę do domu to Pucek od razu na mnie wskakuje... nie zdąże nawet to siad powiedzieć :D
-
no,ale właśnie dziadek to jeszcze nie dość , że przynosi mu psie smakołyki to dzieli się z Puckiem a to pączkiem, a to drożdżóweczką... także pod tym względem Pucek nie może narzekać... ale za to ani moja mama, siostra ani jej chłopak niczym go nie przekupują, no Aga jedynie na spacerach nosi ze sobą saszetkę z przysmakami ;) i Pucek wyczaił więc na nią się cieszy najbardziej ;) ale gdzie tu logika jeśli chodzi o dziadków...albo mu starsi ludzie nie pasują... no babcie to nawet złapał zębiskami za nogę teraz... ale myślę, że tu moja wina ,że dałam mu tą kość... bo żarł sobie w swoim legowisku i jak poszłam go kuchni na chwilkę to dziadki mówili, że Pucek ostentacyjnie obszedł fotel z kością w mordzie jakby chciał się pochwalić i jak wrociłam dalej żarł ;) a teraz właśnie w weekend mamy następnych gości z okazji imienin TŻta ;) i będzie jego tata, który jeszcze Pucka nie widział i coś czuję, że się naszemu Pucajkowi też nie spodoba... może namówię ich żeby przyjechali z Dejzi, ale znów może być problem, że psy się nie polubią... a no i czy ktoś ma pomysł w jaki sposób oduczyć psa skakania na ludzi z radości...?? bo ciągle podrapana jestem jak wracam...na TŻta mniej skacze, ale teraz to na moją siostrę Pucek też się tak mocno cieszył i wskoczył na nią ;) macie przecież większe psy od Pucka więc może coś podpowiecie;)
-
a dziś znów byli dziadki w odwiedzinach... i znów Pucek nawarczał na nich ;/ a babcię nawet ugryzł w nogę (nie mocno, ale jednak...) ale chyba wiem o co chodzi... dałam mu wcześniej po jakiejś godzinie kośc prasowaną i kilka smakołyków bo był grzeczny i nawet w drzwiach babcię przywitał z merdającym ogonem... no i zauważyłam, że Pucek chyba chce bronić jedzenia i dlatego tak się zachowuje... bo jak przychodzi Costa do nas to chowam wszystko związane z jedzeniem, aby się nie pokłóciły o żarcie i żeby Costa nie zjadła czegoś "normalnego" bo ona nie może i je tylko jakąś specjalną karmę... i z Costą przychodzi przeważnie mama, siostra i jej TŻ i na nich Pucek reaguje normalnie... myślałam, że to przez Costę jest spokojny, a raczej dzięki niej, ale teraz doszłam do wniosku, że chyba chodzi właśnie o pilnowanie jedzenia...
-
ja nie wiem czy na niego, Pucek jest cwaniaczek więc pewnie zwiał ;) nawet się nie bał jak wróciłam łazić po tych resztkach talerza ;) ale coś dziś mu żarcie nie wchodzi...dziwne jak na Pucka ... a i dziś po południu znów go pszczoła w dooopke rypła ;/ a w ogóle szliśmy sobie daleko na spacer i tam go puściłam, żeby sobie polatał wariat mój ;) to pędził galopem przed siebie więc mu się schowałam za snopkiem skoszonej trawy;) i nagle słyszę jak galopuje w moją stronę i tak się cieszył jak mnie znalazł ;) a jak już był zmęczony bieganiem to zapięłam go an smycz krótką i przypięłam sobie go do paska i ćwiczyliśmy nie ciągnięcie na smyczy z klikerem ;) ale chyba coś źle robiłam, Pucek chyba nie wiedział czemu stajemy i się nudził tym staniem bo chciałam go przetrzymać i sobie siadał, za co klikałam bo niby smycz się zwalniała, ale chyba nie o to mi chodziło :D może ktoś ma wprawę w tym... chociaż Pucek ogólnie ładnie na smyczy idzie ;) chyba , że widzi akurat psa innego ;) to chce koniecznie sobie go powąchać ;) a dziś poznał takiego czarno-rudego spanielowatego psa ;) i chyba sobie przypadli do gustu, no ale Pucajek był na krótkiej smyczy to sobie nie polatali... a koleżanka mi doradziła, że jak ciągnie to kolczatkę trzeba mu założyć... nie skomentowałam tego... przecież nie jest jakimś wielkim psem więc raczej mnie nie zabije ;) póki co wychodzi nam ładnie "czekaj" na półpiętrach jak schodzimy ze schodów ;) też z klikerem teraz to "czekanie" robimy i lepiej mu idzie ;) już zczaił, że po kliknięciu jest nagroda ;) ale chyba mam nieciekawe nagrody bo na zewnątrz muszę mu wpychać je ;) ale zjada ;)
-
Pucek dziś stłukł talerz jak nas nie było bo chciał sobie zjeść wafelka... talerz leżał na blacie w kuchni... nie wiem jak on tam dosięga... a miał całą michę żarcia... ale chyba kulki przestały mu wchodzić ;)
-
dziś mieliśmy dużo gości ;) dziadki byli oraz mama z siostrą i jej TŻtem i Costą ;) Costa jak wparowała do nas do mieszkania cała rozradowana jak to ona, od razu ogonem przewróciła kwiata:D a Pucek tak się na nich cieszył jak weszli(pierwszy raz się cieszył na gości ;) ale dziadki szli wolniej po schodach i weszli jako drudzy i już się, aż tak bardzo na nich nie cieszył ;) no,ale dziś wyjątkowo nie warczał na dziadka ;) a jak dziadek szedł do łazienki to Pucek leciał wprawdzie za nim, ale tu pomogła Costa, która lata za Puckiem jak jego cień ;) i podgryza uszyska oczywiście ;) no,ale jakgdyby rozdzielała ich z dziadkiem i tym sposobem Pucek chyba przekonał się do dziadka ;) bylismy na dwóch długich spacerach i Pucek oczywiście zwiewał nad Wisłę w krzaczyska, ale po czasie wracał, a Costa się przez niego rozbestwiła i też latała za nim ;) a później nawet Pucek ruszyłw pogoń za moją siostrą jak ta biegła, Costa za nią a Pucek był obok mnie, ale jak zobaczył, że ta biegnie to ruszył w pościg ;) myślałam, że on za Costą leci, ale oczywiście przegnał ją i dogonił Agę ;) chciałam go jeszcze trochę wieczorem poćwiczyć z klikerem , żeby zainteresował się kartonem co TŻ z pracy przyniósł, ale nie wiedział chyba o co mi chodzi bo tylko patrzył na mnie co ma robić, ale zero inicjatywy:D skakać przez nogi też mu się nie chciało:D trochę się męczę już używaniem go bo nie bardzo chyba póki co umiem go nakłonić do czegokolwiek z jego uzyciem... ;) a no i karton tez próbowałam, żeby przeskoczyć umiał to go wyminął cwaniaczek jeden:D a w ogóle miałam chyba nieciekawe smaki dla niego ;) jak wzięłam paróweczkę to się bardziej zachęcił, ale chyba był najedzony i nie bardzo go obchodziło to klikanie ;)
-
dzięki dziewczyny ;) staram się jak mogę ;) wiem, że czym skorupka za młodu... itd. ;) miałam psa;) wariata jak już pisałam(obecnie ma 13lat) i kolejnego chcę spokojnego ;) tzn.nie anemicznego, ale takiego żeby słuchał na spacerach ;) chociaż Petrus też nauczył się kilku komend ;) ale jednak na wszystkich szczeka, innych psów nie znosi, Costa nie może spokojnie do mojego domu rodzinnego pójść w gości bo od razu ja atakuje i warczy... no nieznośny jest po prostu, wiem jakie błędy popełnialiśmy i mimo, że naczytałam się już kiedyś kilku książek nt.dominacji itd. i hierarchii stada u psów, wiem, że niektórym się wydaje, że coś takiego nie istnieje, jednak ja po przeczytaniu tych właśnie książek i tego jak została opisana właśnie hierarchia stada uważam, że to istnieje i Pucka też uczę , żeby chociażby pierwszy nie pchał się przez drzwi... może się to komuś nie podoba, ale on jednak troszkę waży i jest dość dużym(wysokim) psem, ma tyle energii, że gdy będzie zima, lub jak będę w ciąży lub jak będzie małe dzieckow domu to musi wiedzieć co mu wolno,a co nie i nie może wtedy ciągnąć na smyczy albo gnać do przodu... na tapczany jednak też mu nie pozwalamy wchodzić bo wiem czym to się kończy ;) brudnymi ciągle prześcieradłami i pościelą ogólnie ;) a mówię, Pucek jest duży i nie podobało by mi się gdyby byli goście, jedliby np. kolację, a Pucek by sobie po prostu wskoczył koło kogoś i ściągnął ze stołu jedzenie... no są po prostu sytuacje , w których psu nie wolno róznych rzeczy bo taka prawda, że taki duży pies może swobodnie dziecku z buzi wyciągnąć jedzenie lub z ręki... tak samo jak nie ma warczeć na gości, wiem, rozumiem , że się obawia nowych ludzi, ale ma się zachowywać inaczej ;) i wiem, że jak raz się psu pozwoli na coś to później nie będzie rozumiał dlaczego mnie zganiają z tapczanu np. lub nie pozwalają "żebrać" przy stole.... Pucek Ci co go znają osobiście wiedzą , że jest łasy na jedzenie ;) i oczywiście próbował " żebrać" o jedzenie już w pierwszy, drugi dzień, ale ja też wiem czym się to kończy(Petrus zwykle gdy są goście siedzi koło stołu i się gapi, szczeka, aż w końcu wszyscy ,a najbardziej dziadek z babcią bo myślą , że wszystko wiedzą najlepiej karmią go dla świętego spokoju, a pies się uczy, że tak jets fajnie sobie poszczekać bo coś wtedy dadzą...) ale kazałam od razu TŻtowi go ignorować i nawet na niego nie patrzeć jak jedliśmy kolację (dodam, że Pucek był najedzony bo swoje jedzonko dostał wcześniej ;) żeby nie było, że się nad nim znęcamy ;)i głodzimy i sobie patrzymy jak bidok cierpi z głodu a my jemy )) no i Pucek popatrzył posiedział, a że nie szczeka to siedział cicho chociaż ;) i sobie poszedł po chwili jak się znudził i zobaczył, że nic to nie da, na balkon i sobie tam siedział ;) nawet możnaby pomyśleć , że się obraził ;) ale przy gościach za każdym razem próbuje "żebrania" i swoich biednych głodnych oczek ;) no i dziadkowi jak już pisałam nie pzretłumaczę... ale innym mówię kategorycznie, że on już jadł i ma swoje smakołyki, nie potrzebuje ludzkich, a tymbardziej przy stole... i to za nic. nie myślcie, że u nas ciągła musztra ;) też się bawimy jak widzieliście i tulimy i w ogóle ;) myślę, że Pucek jest inny niż mój Petrus w 100%, ale jednak potrafi coś pzrekabacić na swoje i jest małym cwaniaczkiem ;) a dziś ćwiczyliśmy z tym klikaniem na dworzu skupianie uwagi, ale średnio nam wyszło ;) muszę jeszcze doczytać na ten temat... bo zielona jestem później biegaliśmy bo nam się przysmaki skończyły i nie mogłam go nagradzać klikaniem i jedzonkiem ;) chociaż następnym razem wezmę coś pyszniejszego...bo zjadał od niechcenia :D później spotkaliśmy tego Karo (taki gończy jakiś co już go widzieliśmy dwa razy i się wąchały i merdały do siebie) z daleka, gościu wychodził z nim z działek ;) i że lata bez smyczy to odpięłam Pucka też żeby się troszkę pobawił z koleżką, liczyłam nawet że pobiegają sobie bo ten pies do każdego psa podbiega z pokojowymi zamiarami ;) no i nawet Pucek chciał się bawić,aż swoją radością i energią przestraszył tego pieska ;) aż się tamten podkulił, a Pucek łapką naskoczył mu na grzbiet :D chyba Costka go nauczyła jak się należy bawić i że w ogóle można ;) no i zawołałam go i pobiegł za mną... później jeszcze pobiegaliśmy razem z góry na dół, no i Pucek oczywiście zniknął w gąszczu krzaczorów nad Wisłą, a nie jestem tam nawet w stanie wejść, wołałam, gwizdałam i nic, weszłam na wał i z daleka zobaczyłam psychola jak wylatuje z krzaków z kotami...(znaczy te koty tam siedzą w krzakach ;)) no , ale w końcu przyleciał do mnie i go zapiełam i poszliśmy do domu ;)
-
dziś przyszedł furminator :D jestem zachwycona ;) przyszedł też gwizdek- póki co Pucek nie słyszy go ;) znaczy nie kojarzy...ale na pewno mu się uda ;) mamy też od dziś kliker ;) Pucek początkowo się podjarał na dźwięk klikania, ale tylko dlatego, że myślał, że w momencie jak jest "klik" to dlatego, że żarcie spadło na podłogę ;) i szukał ;) ale już chyba wie o co chodzi i bardziej ochoczo wykonuje komendy ;) a no i mamy też od dziś prawdziwego "koga" ;) Puc jest szczęśliwy:D jets to jego ulubiona zabawka :D