Jump to content
Dogomania

Alexandra20

Members
  • Posts

    461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alexandra20

  1. dziś Pucek na łóżko w sypialni zawlókł japonkę mojego TŻta ;) taką starą(a tamte buty też były obok ;))
  2. na wieczornym spacerze obszczekał rowerzystę :D taki niby spokojny pucuś jak się wydaje ;) chyba chciał mnie obronić odnoszę wrażenie... on w ogóle dziś się rozkręcił, ale minął jakby nie było tydzień ;) pokazuje różki ;) okrzyczałam wariata po naszczekaniu na rowerzystę, ale nie wiem czy to coś pomoże ;) no już na psy niech sobie szczeka jak już musi, ale nie na ludzi do licha ciężkiego ;) szliśmy w największym deszczu...dziwię się tym rowerzystom ... ja jakby co miałam parasolkę ;) a później Pucowi odbiło... dosłownie...zaczął się szarpać na smyczy...latać jak oszalały, aż żałowałam, że nie wzięłam tej długaśniej smyczy... myślę sobie zastosuję jak ciągnął metodę zmiany trasy w drugą stronę , ale przy nim się nie da chyba tego zastosować :D jak ciągnąć zaczął to ja w drugą, a ten wariat myślał, że się bawimy i jak nie skoczy z biegu(nie umiem tego opisać, ale jakieś szaleństwo w niego wstąpiło, więc postanowiłam wykorzytać , że się rozbrykał i postanowiłam rzucić mu coś typu kamyk ;) jak mu pokazałam to zaczął skakać i latać jak oszalały a jak rzuciłam biegł sekundę w stronę kamyka i nagle zmienia swoje biegi i w moją stronę, a wszystko odbywało się na krótkiej 3m smyczy ;) później nawet trawę czy kwiatki powąchał i jak nie odskoczy...jak oparzony:D aż żałowałam, że nie zabrałam ze sobą żadnej z jego zabawek ;) ale postanowiłam jego niespożytą energię wykorzystać ;) i jako ,że boi się tych swoich zabawek, albo nie wie o co mi chodzi to wymyśliłam, że nauczy się "szukać" i przy okazji podotyka zabawek i zobaczy, że zabawki też są fajne i ich dotykanie może przynieść coś fajnego ;) więc pokroiłam parówkę na kosteczki drobne ;) ukryłam najpierw na zabawkach albo pod nimi, obok itd ;) i pod meblami ;) i kazałam szukać, Pucek to jednak mądry pies bo od razu wiedział o co chodzi ;) później rzuciłam piłeczkę taką szmacianą jego i też mówiłam "szukaj", żeby już mu nie mylić z przynieś czy aport ;) na to przyjdzie czas ;)a wiecie jak ładnie już podaje łapkę ;) supermądra psina ;) no i noskiem sobie przesuwał zabawki ;) i się nie boi już chyba ;) a w tą pluszową kość ze snzurkiem udało mi się pod sznurek wcisnąć też kawałek parówki i nawet próbował jakoś wyciągnąć ;) ale ,że długo mu się nie udawało to mu się odechciało w taką zabawę bawić ;) ale i tak się cieszę , że powoli pokonuje swoje lęki ;)
  3. może macie rację z tymi odwiedzinami bo może Pucek kojarzy sobie, że wtdy Monika przyszła z nim do obcych ludzi i nagle zniknęła i on został z nimi...i dlatego jego zachowanie jest jakie jest przy gościach, dziś byli u mnie dziadek z babcią(nie mogłam im odmówić...wiecie jacy są dziadkowie...) i Pucek znów warczał na nich...na jedno i drugie;/ skrzyczałam go jak tylko warknął, ale robił to po kilka razy, dawali mu smakołyki, dziadek podzielił się z nim nawet swoim pączkiem ;) (dziadkom nie da się wytłumaczyć, że nie mają psu dawać... no ale to temat na inną dyskusję ;)) po czym dziadek chciał iśc do toalety a Pucek za nim, już nie warczał, ale chciał kłapnąć zębami za spodnie, ręce... tyłek, dziwaczne to jego zachowanie pod tym względem ale ogólnie ja wyszłam z innego założenia, tzn. myślałam, że jak od początku zobaczy, że przychodzą do nas różni ludzie to po prostu to zaakceptuje tak jak nas bo wiadomo, że widywać się bedziemy często z tymi akurat ludźmi ;)i się przyzwyczai... co ja mam z tym naszym Pucajło... znalazłam też w internecie takie coś Uważaj na podgryzacza pup! Czy widziałeś kiedyś, jak jedno dziecko podbiega do drugiego od tyłu, popycha je lub uderza, a następnie ucieka? Najprawdopodobniej dziecko, które popchnęło lub uderzyło) nie miałoby odwagi) by skonfrontować się z drugim dzieckiem twarzą w twarz. Podobnie jest z lękliwymi psami, gdy gość siedzi) zwierzak trzyma się z daleka) lecz gdy tylko człowiek skieruje się ku wyjściu) pies rusza i szczypie go w pupę. W końcu ludzie są o wiele mniej straszni od tyłu. Jeśli twój pies jest podgryzaczem pup (lub jego zachowanie wskazuje na to) że mógłby nim się stać) masz do wyboru kilka możliwości: a. zamknij psa w odosobnieniu, zanim przyjdą goście; b. zamknij psa, zanim goście zaczną szykować się do wyjścia; c. weź psa na smycz, zanim goście zaczną szykować się do wyjścia; d. naucz psa porządnego waruj, zostań! i wydaj mu tę komendę, zanim goście podniosą się z krzeseł lub e. trzymając psa na smyczy, poproś gości, by rzucali psu smakołyki (powolnym gestem, spod ręki), tak by lądowały za psem. Najpierw ćwicz to z gośćmi stojącymi bez ruchu, a ostatecznie, gdy idą w kierunku drzwi. To pomoże psu skojarzyć gościa z pysznymi rzeczami, lecz także nauczy go trzymać się z tyłu, gdy ktoś wychodzi. Pamiętaj, że podgryzacz pup może się uaktywnić także w innych momentach niż wyjście gości, na przykład gdy ktoś wychodzi do toalety. Trzymanie psa na smyczy lub przywiązanego w komfortowej odległości od gości zapobiegnie wszelkim wpadkom. dokładnie jakbym widziała Pucka w tym opisie akurat;/ czy u Ciebie [B]florentynko[/B] też działo się coś podobnego ??
  4. witam ponownie ;) dzięki wszystkim za rady... ;) teraz opowiem Wam co dziś zastałam jak wróciłam z pracy ;) był sam jeszcze krócej niż wczoraj ;) przed wyjściem kazałam Tomkowi dać Puckowi jego ulubioną kurzą stopę i kość wędzoną, żeby mu się kojarzyło, że jak nas nie ma jest fajnie ;) no i tak robimy od czasu jak zostaje sam;) a dziś bo wczoraj wyczytałam właśnie, żeby psa 5min.po powrocie ignorować po czym dopiero go zawołać jak się uspokoi... wiem... mnie też się to niezbyt podoba bo lubię się z nim witać, ale on zbyt entuzjastycznie się ze mną wita ... wskakuje namiętnie łapami na mnie , a trzeba go tego oduczyć, jak mu mówię "siad" to z tej radości i tak nie słucha tylko wskakuje na mnie ;) no więc wczoraj sobie trochę poczytałam po tym "warczeniu" i postanowiłam właśnie tak zrobić i faktycznie się cieszył znów wskakiwał, ale po chwili się ładnie uspokoił i nawet wykonał komendę ;) (łapkę póki co podaje niechętnie tylko kilka razy, ale nie wymagam cudów od niego bow końcu od dwóch dni to zna ;)) no więc dziś najpierw poszłam do kuchni jako , że wyczytałam, że najlepiej w tym czasie właśnie jak się "ignoruje" psa to zrobić coś co nie będziemy nawete na niego patrzeć ;) ciężko mi było bo super uczucie kiedy Wasz/Nasz pies się tak na nas cieszy tymbardziej, że zna nas krócej niż tydzień ;) ale dałam radę ;) po czym idę do sypialni... a tam buty Tomka, jeden na naszym łóżku ;) (Pucek nigdy na nie nie wchodzi, nawet jak z rana przybiega się cieszyć, że nas widzi...) a więc musiał na łóżko wskoczyć z butem razem(a dziwne bo buty te są dość ciężkie, a on nawet zabawek nie chce brać do pyska, ani kamyka, ani patyka ;)) a drugi but też w sypialni na dywaniku ;) ciekawe coz nimi robił ;) muszę chyba kiedyś nagrywanie zostawić i sobie popatrzeć co ten nasz Pucek wyrabia jak nas nima ;) ( Puckowa łapka i kość i inne przysmaki dajemy mu jak wychodzimy w salonie bo tam ma też swoje posłanie i zabawki i spędzamy tam większość dnia... jak zobaczyłam te buty to tylko sobie pomyślałam, żeby się nie okazało, że je pogryzł...ostatnio T.sobie je kupował... po czym wchodzę do salonu...z daleka tego nie widziałam, a tam na kanapie pełno okruchów...i tak sobie myślę, no pewnie Tomek dał mu te przysmaki, a ten cwaniaczek sobie wciągnął na tapczanie ;) ale jakoś se myślę, co on żarł, że takie brązowe okruchy , a to co....??? mój piernik, który został na stole na talerzyku po wczorajszej wizycie gości... a na drugim były Petitbbery... tzn.już ich nie było....to się Pucek najadł... a może ja chciałam sobie do tej kawki też piernika zjeść...to co mi pozostało chyba poczęstować się Puckową suchą kulką żarcia... bo tego jakoś nie ruszył skubaniec... jak zabierałam buty z sypialni to taki podkulony chodził...jakby już kiedyś właśnie za to ktoś mu coś zrobił... ja nie odezwałam się ani słowem do Pucka na ten temat ;) ani nawet zła nie by byłam...porządków nas Pucek nauczy ;) żeby wszystko chować ;) może i dobrze... gorzej , że tyle tego słodkiego zjadł...
  5. no najgorzej jak mama skomentowała " a widzisz, trzeba było sobie wziąć szczeniaka..." ;/ a tak sobie myślę może mu z tymi facetami coś nie pasi faktycznie, muszę wypróbować jak dziadek przyjdzie w środę ;) a później Tomka tatę zaprosimy i sprawdzimy co się dzieje czy tylko na mężczyzn czy ogólnie na gości tak się zachował... ;/ no, ale zaskoczona byłam totalnie... tymbardziej, że byłam zapewniana , że on zupełnie nie agresywny... myślałam, że on niepewny się czuje przy facetach, ale wychodzi na to że się poczuł zbyt pewnie... no sama nie wiem co o tym myśleć... dziś się chwilkę pobawił z innym pieskiem na spacerku ;) mniejszym od siebie jakimś facecikiem ;) aż stwierdziłam, że może jest gejem ;) później dwa na niego nawarczały i z jedną suczką się wąchali, ale nie była zbyt skora do zabaw...
  6. macie następny filmik z tego samego spaceru ;)troszkę dłuższy ;) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=_xXDDd7vz90[/URL] no chyba jaja se robisz?? ale tak sobie myślę-Kuba to facet może mu to nie pasiło...na ciotkę i mamę nie warczał, a na niego kilka razy...
  7. a więc ;) dziś Pucek pierwszy raz był sam ;) ponad 2h ;) bo musieliśmy do pracy ;) no i ogólnie jestem z niego zadowolona, że nic nie zniszczył i był cichutko ;) podobno tylko piszczał jak T.wychodził ;) ale.... no właśnie jest duuuuuże, ale;/ Pucek dał d... byli u mnie goście: mama, ciocia i jej syn(Kuba, 17lat) Pucek jak to Pucek lekko przestraszony jak przyszli ale ogólnie wydawało się, że normalnie jak zwykle... aż tu nagle Pucek ni stąd ni z owąd zaczął warczeć na Kubę... i co dziwne... wcześniej jak usiedli to dałam Kubie takiego dropsika czekoladowego dla psa żeby mu dał (żeby myślał, że jest fajnie jak są goście...) później nawet jak przechodził obok niego to na niego warczał... (więc mamie już w ogóle widziałam się nie widziało ;( ) i teraz niech mi ktoś powie ... dlaczego??... w końcu jak poszłam robić kawę to nawet na chwilę nie mogłam go zostawić z nimi samego bo się bałam, żeby nic nikomu nie zrobił... skoro warczał tak bez przyczyny... później po czasie dał się nawet Kubie pogłaskać i odwrócił się oczywiście na brzuszek... ale jednak mam w głowie zapalone światełko teraz... ;/
  8. to macie pierwszy, acz krótki filmik ;) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=3RKYa_8RjM8[/URL]
  9. dziś nawet przed wyjściem wykorzystałam to , że jest taki radosny i podniecony, że wyjdzie, że dał sobie na spokojnie założyć kaganiec ;) nagraliśmy też filmik ze spaceru ;) tylko jeszcze nie wiem jak wstawić ;) i co zauważyłam jeszcze u niego to jakieś ma takie dziwne lęki, ale w domu, na spacerach to zupełnie inny pies, wesoły, radosny taki wariacki duży szczeniak ;) a w domu czasami się zlęknie jak Tomek go zawoła bardziej niemiłym głosem(ale robi to nie specjalnie ;)) i idzie wtedy wprawdzie w jego stronę,ale jakby taki podkulony(przerażony)... najwidoczniej ktoś mu coś zrobił właśnie w domu... rano jak do nas przybiega do sypialni jak tylko usłyszy nasz głos też jest bardzo radosnym wesołym pieskiem, jak się siedzi i go głaszzce też w miarę(ale to już zależy) jak się stoi i mu wydaje komendy to też jets bardziej pewny siebie, ale już jak się go woła tak po prostu, żeby np.pogłaskać to idzie jak na skazanie i od razu chyc na ziemię i pokazuje brzuch ;) ale może jakoś się nauczy , że w jego domu nie musi się niczego , ani nikogo bać ;)
  10. ja tam też nie wiem czemu tak jest z tymi szczepieniami...no ale jak mus to mus ;) a relacje obiecałam to są ;) Pucek nawet dziś się zajął obgryzaniem prasowanej kości ;) i co jeszcze mogę powiedzieć co mi się w nim podoba, że ładnie śpi sobie samw salonie ;) także pomyślałam, że skoro nie jesteśmy mu tak bardzo potrzebni ciągle to może już zostać sam w domku ;)
  11. słuchajcie;) jestem dumna z Pucusia ;) tak ładnie przybiega na wołanie i ładnie siada na spacerze na komendę ;) oczywiście za paróweczkę...no, ale jest ogromny postęp ;) waruj tez coraz chętniej wykonuje w domu póki co, a dziś rano spotkaliśmy taką jakby skundloną labradorkę upasioną ;) tak się cieszyli na swój widok ;) mogliby pobiegać gdyby byli luzem, ale Pucuś dziś na długaśnej smyczy latał sobie rano i teraz też ;) i wreszcie się troszkę wybiegał, uwielbia szukać czegoś w trawie i wypatruje, węszy jakby jakąś zwierzynę poczuł ;) ale ładnie przybiega, wyskakuje i z takim impetem biegnie i chęcią do nas , że aż w szoku jestem ;) i wczorajszy i przedwczorajszy cały dzień przespał ;) a dziś został w domku wreszcie sam ;) a więc po spacerze wrociliśmy do domu, daliśmy mu kość jedną wędzoną i jedną prasowaną(żeby myślał, że jest fajnie jak nas nie ma ;)) i powiedzieliśmy "zostań" chyba był zmęczony i nie zdążył zauważyć , że wychodzimy ;) a szliśmy tylko na róg do sklepu i kawałek dalej po chlebek, specjalnie bo chcę, żeby się nauczył, że jak ktoś wychodzi to wróci ;) po powrocie cieszył się,i chyba spał sobie w pzredpokoju pod drzwiami bo od razu jak otworzyliśmy drzwi to był tam za drzwiami ;) no, jutro w związku z tym też musimy na chwilę gdzieś pójść żeby wiedział, że czasami zostaje sam bo w poniedziałek ja idę na rano, a Tomek na popołudniu więc też ok.2h będzie musiał sam być ;) wczoraj była u nas Tomka mama w gościach poznać Pucka, przyniosła mu pełno smakołyków ;) i jak przyszła zadzwoniła dzwonkiem, ja do drzwi poszłam, a Pucek za mną mimo, że spał sobie pod ławą z nogami w górze i jak weszła to widać było, że Pucek się jej boi, ale pogłaskać się dał ;) no i go oczywiście też przekupiła " łakociami";) i później poszliśmyz Puckiem we trójkę na spacerek na wał , a później razme z nim na cmentarz, ale Tomek został z Puckiem pod bramą ;) i czekali na nas, to podobno piszczał za mną ;) i jak już przyszłam to tak się cieszył, że na mnie wskoczył łapami i znów mnie podrapał ;/ no, ale próbuję go oduczyć tego wskakiwania na ludzi, a głównie na mnie i podgryza mnie też jak mamy wyjść chyba z tej swojej radości i podniecenia ;) ale zdziwiłam się , że się tak na mnie cieszył ;) później poszliśmy odprowadzić mamę na autobus i Pucek nie boi się autobusów ;) i nawet chciał za nią wsiąść, ale miałam go na smyczy więc nie miał możliwości ;) i wracając Tomek jeszcze wszedł na rogu do sklepu, a ja zostałamz Puckiem, drzwi do sklepu tego akurat są stale otwarte więc na bank by wszedł do środka, bo ciągnał mnie tam ;) i piszczał też za nim ;) śmiesznie , że się tak od razu do nas przywiązał ;) a w ogóle to jest taki mały szkopuł, bo w DT nie zrobili Puckowi szczepienia w końcu na wściekliznę... i teraz musimy sami z nim iść, a nie chcieliśmy go tak na wstępie stresować wetem ;/ mama z siostrą nastraszyły mnie, że koniecznie trzeba iść już bo szczepionka była do 28.07.2011 ważna, i że trzeba koniecznie psa w kagańcu zabrać, a my nie posiadaliśmy, ale już mamy, ale Pucek się chyba boi go założyć, więc będziemy od dziś go oswajać z nim... więc wczoraj w końcu zadzwoniłam do weterynarza(jeszcze u niego nigdy nie byłam , bo mieszkałam gdzie indziej, ale z głosu bardzo miła kobieta ) z pytaniem "czy koniecznie musimy przyjść jutro lub pojutrze czy też możnaby odczekać z tydzień... i oczywiście przedstawiłam naszą sytuację" , babka powiedziała, że psu nic nie będzie, że to jedynie jakby kogoś ugryzł czy podrapał to dla nas będzie, że nikt nam nic nie zarzuci i że straż miejska może mandat dać nawet do 500zł, ale mówiłam, że chodzi na smyczy cały czas więc nic nie powinno się stać, i mówiła babka też, że powinno się przynajmniej tydzień poobserwować czy nic pieskowi nie jets , żeby stwierdzić czy w ogóle może szczepienie dostać(znaczy czy nie jets chory na coś). dlatego pójdziemy za tydzień ;) a dziś zważyłam Pucka i ważył 16,3 kg ;)ale wydaje nam się on za chudy...zapytamy przy okazji weta
  12. a dziś znów byliśmy o 6 na spacerku z Puckiem ;) powąchał się z yorkiem ;) York się bardzo cieszył, a Pucek wąchnął i bez entuzjazmu... wszystko odbyło się na smyczach oczywiście ;) i co przyuważyłam to on chyba nie bawi się zabawkami bo się ich boi... ogólnie chyba najbardziej się boi jak zabawka jest rzucona tak, że głośno odbija się od ziemii... nie wiem może w przeszłości ktoś w niego czymś rzucał...jak chcę się z nim próbować bawić to podejdzie czasem do zabawki jakiejś powącha bo siostra mi podpowiedziała żeby zabawki mu pasztetem lekko posmarować , żeby wziął je do gęby ;)ale Pucek taki cwaniaczek podszedł do kości posmarowanej pasztetówką oblizał z każdej strony ale do mordki nie wziął ;) no a jak już tak jak ze szczeniakiem próbuję chwilkę się bawić z nim to on jakby nie wie o co chodzi , ale nagle się taki jakby podkulony robi jak się rzuci powiedzmy drugą zabawkę i jak kucałam to mi wskoczył znów na kolana i się tak pchał wręcz...żeby się schować ...?? za to na spacerze na smyczy sobie znalazł kawałek jakiejś prawdziwej kości i do pyska od razu i niósł przez chwilę, ale go "okrzyczałam" , a raczej kazałam zostawić i wypluł, ale to chyba przypadkowo mu wypadło niż żeby mnie posłuchał ;) później obwąchiwał, podskakiwał, wyskakiwał z trawy, ale nie wzięliśmy tej długiej smyczy bo by sobie polatał, na spacerze jest zupełnie innym psem, jakby weselszym ;) i jak już tak się rozochocił chciałam mu spróbować rzucić kamyk bo patyków u nas nie uświadczysz... rzuciłam, a on biegł do niego niby, ale nie jestem do końca pewna czy za patykiem czy, że ja biegłam to on też ;) a jeszcze jak już wracaliśmy to pod blokiem stała taka strasza sąsiadka z klatki obok ze swoją Perłą ;) taki mały utuczony kundelek, Pucek się chyba cieszył na jej widok z daleka i nawet podbiegł do niej na ulicę(nie martwcie się, u nas rzadko coś jeździ, raczej samochody parkują tylko tu) na smyczy i chciał się z nią wąchnąć ;) ale ta z kolei niemiło szceknęła na niego a on lekko najeżony był na karku więc nie wiem czy się polubią, babka mówiła, że ona nie ugryzie tylko tak straszy... ale liczyłam, że będzie się bawił w końcu z jakimś psem , i nie wiem czy to jakiś stres u niego, czy że ta smycz czy go nie lubią po prostu inne ;) York go polubił jedynie ;) ale on jakos entuzjastycznie nie był nastawiony, obserwowałam jego ogon ;)
  13. musiałam go trochę oszukać ;) bo coś kulki nie wchodziły ;) i dostał trochę pasztetu wymieszanego z kulkami ;) i wciągnął całą miskę ;)
  14. chyba pożyczę z domu tzw. "kulę smakulę" to by była chyba odpowiednia zabawka dla Pucka ;) bo on taki na żarcie łasuch ;) może by się przekonał, że piłka jest fajna ;)
  15. straszny pieszczoch z niego ;) już załapał o co chodzi w "siad" i nawet "waruj" sobie przypomniał za parówejro ;) uczymy się jeszcze podawać łapkę ;) kurze stopy po prostu pochłania ;) ale za to wybrzydza jeśli chodzi o suchą karmę... a mam ten wór 15kilowy ;) i niezbyt mu podchodzą takie płaskie przysmaki niby bekony..ale z braku laku zjadł wczoraj wieczorem jeden co leżał od czasu jak do nas przyjechał ;) i nagle sobie o nim przypomniał ;) nie podchodzi mu też taka kość jakby z wapnem czy coś... nie myślałam , że będzie wybrzydzać ;) a dzisiejszy dzień w sumie cały przespał od czasu tego spaceru. przed chwilą wróciliśmy ze spaceru wieczornego i znów była kupa ;) i zrobił się jeszcze ruchliwszy, nie lubi za to aportować chyba, ale może uda nam się go nauczyć jakoś ...ma ktoś pomysł?? nie bawi się też zabawkami ;( [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/5992/sam3312q.jpg[/IMG] [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/295/sam3314.jpg[/IMG] [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/1705/sam3316.jpg[/IMG] [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/1020/sam3317.jpg[/IMG] [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/8503/sam3319t.jpg[/IMG] a tak sobie pod wieczór już spokojnie leżał, oczywiście koło kogo?? skubaniec jeden ;) [IMG]http://img17.imageshack.us/img17/3041/sam3322.jpg[/IMG] i podczas snu wywrócił się tak na plecki [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/8104/sam3323.jpg[/IMG] a później udawał, że jest dużo mniejszy niż jest ;) [IMG]http://img851.imageshack.us/img851/4423/sam3324.jpg[/IMG]
  16. u nas na balkonie jak wypatrywał Moniki... [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/7051/sam3301n.jpg[/IMG] [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/9830/sam3302.jpg[/IMG] [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/3425/sam3303.jpg[/IMG] i możecie od razu podziwiać obróżkę od [B]TASK[/B] [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/5978/sam3307.jpg[/IMG] [IMG]http://img543.imageshack.us/img543/5015/sam3306.jpg[/IMG] [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/192/sam3308.jpg[/IMG] [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/5695/sam3310.jpg[/IMG] [IMG]http://img839.imageshack.us/img839/273/sam3311.jpg[/IMG]
  17. a więc już po spacerku , zbyt długo nie byliśmy... Pucek, że się tak wyrażę dał d... ;/ nie polubił Goldenki chyba(może dlatego, że ona jest jeszcze szczeniakiem, ale latała wokół niego i próbowała zachęcić do zabawy) jak ją widział z daleka to ciągnął do niej, ale jak już powąchał i chyba wyczuł, że szczenior to już nie był nią zainetresowany, może też dlatego, że jej jeszcze nie zna...pewnie na drugi raz by się cieszył jakby ją zobaczył) po czym po spacerku przyszliśmy wszyscy do domu na ciacho i kawkę, i nawet chwilę leżeli sobie obok siebie pod ławą, ale Pucek bardzo zmęczony był i spał, a Costka chciała koniecznie się poprzytulać i go wąchać i w końcu mu się chyba już nie podobało i na nią warknął ;/ (mojej mamie się nie spodobało, że jej nie polubił, a mnie się wydaje, że po pierwsze starszy pies tymbardziej w swoim domu musi szczeniakowi pokazać gdzie jego miejsce i na ile może sobie pozwolić, a po drugie to pewnie sam nie czuł się zbyt pewnie w tej sytuacji... ) na spacerze nawet na nią szczeknął raz ;) pierwszy raz słyszeliśmy jego głos ;) ale chyba dla zabawy... przypięliśmy mu długaśną smycz i leciał prziodem wąchając trawki wszystkie a za nim Costa ;) puszczona luzem...a my na szarym końcu ... jak siostra wołała goldenkę to Pucek przybiegał bo zauważył, że dostaje nagrodę ...cwaniaczek jeden ;)
  18. ale nadal udaje, że nie umie ;) może nie reaguje na nasz głos po prostu, albo jeszcze jest zestresowany ;) ale udaje, że nie jest już ;) wciągnął całą paczkę ryżu znów z marchewką wymieszany i pół puszki Animondy z Jagnięciną i Wołowina ;) i jeszcze się patrzył ;) jestem w szoku , że on tyle je jak na swoją chudość ;) a w ogóle stwierdziliśmy, że on ma coś w sobie z charta chyba i pewnie tego teriera, taka mieszanka nam się wydaję, bo te chudziutkie łapki, postawa charta , długi pyszczek, uszko to klapnięte też ;) i to jak wyskoczył w górę z trawy , charty chyba też takie podskakujące są ;) jak chciałam się z nim bawić zabawką( tą kością piszczącą) to nawte początkowo łapał ją zębami tak dla zabawy(po jedzeniu to było) to poszedł po nią jak ją rzuciłam ale w zęby nie wziął, a że siedziałam na kanapie to podbiegł do mnie do głaskania i wskoczył mi przednimi łapkami i ciałem na kolana ;) i mnie liznął w ucho :D:D:D ale to pewnie myśli, że jestem fajna bo jedzenie ;) Monika ogólnie mówiła, że on się nie chciał bawić zabawkami, a jedynie z psami... ale może mu się zmieni jak już się poczuje pewniej ;) z rana też łapami na mnie wskoczył jak się cieszył, że wyjdzie ;) aż mnie po ramieniu pojechał pazurem ;) a ja stałam ;) śmieszny taki jest ;) obawiam się o poniedziałek jak zostanie sam czy nie bedzie piszczał ostro pod drzwiami jak za Moniką...
  19. na smyczy ciągnie ;) ale wczoraj był zestresowany, a dziś zaciekawiony zapachami ;) ciągnął z rana mocno aż się w pewnym momencie zaczął dusić i sapać jak mój Petrus, ale jednak jak się smycz pociagnie to trochę się uspokaja także myślę, że się nauczy, no i jak się go zawoła to też się uspokaja lekko, jak Tomek go zawołał to zaczął tak podskakiwać jakby chciał się bawić...a na mnie nie ;( Petrus też lepiej się zachowuje w stosunku do psów jak bez smyczy lata... dziś się spotka z Goldenką ;) sprawdzimy jego zachowanie ;) Goldenka już ukąpana wczoraj na wizytę ;) jakoś po 12 idziemy na spotkanie z nimi także później zdam relację ;) a on chyba nie zna żadnych komend bo nie reaguje...?? ale nauczymy go ;) jak on taki łasuch na jedzenie to na pewno się nauczy ;)
  20. witam ponownie ;) byliśmy na spacerze we trójkę o 5.30 ;) spał spokojnie na kocyku, który mu położyłam w naszej sypialni ;) obudziłam się jakoś koło 5tej jak wcinał sobie kulki w kuchni ;) i tak jakoś łaził po domu, że stwierdziliśmy, że może mu się jednak chce siku ;) wyszliśmy więc o tej 5.30 i jak stanął na rogu bloku to siiiiiikał i sikał ;) a później jak weszliśmy na wał to i kupa była ponownie ;) i jesczez parę razy sikał ;) także już chyba jest ok ;) i zupełnie inny pies już na spacerach, wąchał sobie, podskakiwał itd. ;) czai się podejrzliwie na psy z daleka jak lis na zwierzynę ;) i nagle wyskakuje i nie wiadomo o co mu chodzi....mam nadzieję ,że o zabawę ;) a wczoraj na tym pierwszym spacerze zobaczył z daleka chyba takiego małego buldoga jakiegos czy coś i jak się położył na ziemii to leżał , a my czekaliśmy...aż się łaskawie podniesie ;) aż piesek przeszedł obok i chciał chyba też się bawić, ale tamten nie bardzo...
  21. no, a jak ;) a jeszcze co Wam powiem ;) to upiekłam znów mój piernik ;) dla gości... i oczywiście tak jak Kamila pogardzili ;) bo nawet wejść nie chcieli ;) ja nie wiem co wszyscy sobie myślą , że zatruję ich czy co;) kawy też nie wypili ;) ale może i lepiej ,że nie wchodzili bo Pucek by ich czuł wszędzie ... no ale po spacerze zrobiliśmy sobie kawę , a Pucek myślał, że znów coś dostanie do żarcia ;) i jedliśmy piernika ale tomek chciał mu coś znów dawać do żarcia, ale mówię , że ma suche w razie jakby zgłodniał ;) no i poszliśmy jeść tego mojego piernika ;) no, a suchego nie chciał wcinać ;) przyleciał za mną do pokoju i siedzi i się patrzy to mówię jeszcze kawalundek ale malutki piernika dam, zobaczę czy lubi i wchłonął ;) także zdecydowanie woli domowe ;)
  22. póki co ;) super pies ;) właśnie wciągnął sobie suche żarcie sam polazł do kuchni i sobie jadł tam ;) ale znów nie sikał... ale o 5tej z nim wyjdziemy to może wtedy ;) o utuczenie bym się raczej nie martwiła bo chudzinek straszny ;) jak go zobaczyłam z Moniką przez okno to moje pierwsze wrażenie było"o matko, jaki wielki pies" ;D on robi wrażenie takiego olbrzymiego ;) przez to, że taki wysoki;) ta łapka strasznie pocharatana...musiało go bardzo boleć to... teraz tomek na fotelu siedzi a pucek obok niego oczywiście sobie leży...jestem zazdrosna ;) ale ogólnie wygląda na niemiłego psa ;) i dobrze w sumie bo jakieś bandziory się tu kręciły teraz ale zobaczyły pucka i nie szły za nami ;) przynajmniej będę się z nim czuć bezpiecznie ;)
  23. Pucek już u nas ;) potwierdzam ;) bidulek żal mi go bo jak Monika wyszła (musieliśmy to zrobić chachmętem ;) bo Pucek jak zmienił obrożę to myślał , że z nią na spacer idzie...) , więc przekupiłam go kurzą stopą w kuchni i w tym momencie Monika szybko uciekła...a ten bidulek wyczuł to i od razu biegiem do drzwi i skomlał ... ;/ i drapał w drzwi... później pobeigł do sypialni i chyba z tego stresu wskoczył na łóżko i myślał, że ich jeszcze przez okno zobaczy... ;/ i tak ciągle latał pod drzwiami i piszczał... dopiero udało mi się go przekupić kawałkiem zraza ;) i zaczęłam mu gotować ryż, ale jednak to trochę trwa więc musieliśmy go przekupywać dłuższą chwilę kawałkami zraza(a że odgrzałam gow mikrofali więc był gorący, urywałam po kawałeczku i chłodziłam pod zimną wodą , żeby pyska nie poparzył i chyba od tego momentu lecąca z kranu woda kojarzy mu się z jedzeniem) no a jak wreszcie ugotował się ryż to go szybko wzięłam pod wodę zimną, żeby ostygł szybciej ;) i polałam sosem ze zraza i podzieliłam na kawałeczki te resztki zraza ;) wymiesząłam łapą i mu podałąm i wciągnął całą paczkę ryżu , później nawet dał się na spokojnie głaskać , ale w sypialni i mój Tomek wyobraźcie sobie głaskał go, a ten sobie się położył(trochę byłam zazdrosna bow końcu kto mu żarcie dał )... póxniej jeszcze parę razy leciał do drzwi i piszczał i skrobał... wołaliśmy go i Tomek wziął parówkę z lodówki i mu dał po kawałku z ręki, żeby nie piszcał pod drzwiami ;) kulki ma w misce, ale zbytnio nie jest zadowolony z "kulek" , ugryzł raz i zostawił, natomiast wciągnął już dwie łapki kurze , a takiego płaskiego niby bekonu nie chciał ;)ale babcia mi przez tel.mówiła , że mój Petrus też nie lubi ich ;) no i że tak latał do drzwi stwierdziłam , że trzeba iść z nim na spacer bo jak się zmęczy to nie będzie tak myślał ciągle ;) więc poszliśmy , ale ciągle się oglądał za wszystkimi ludźmi, dziećmi...i taki widać niespokojny i zestresowany, ale dał się pogłaskać na dworzu ;) i nawet zrobił kupę;) i już jęzor miał wywalony to widać było, że zmęczony i zawróciliśmy, oczywiście wszystko na smyczy ;) i póki co tej krótkiej... ;) ale taki zdziczały był (nie ma się co dziwić w sumie ) wracając spotkaliśmy taką starszą sąsiadkę z dołu i poznała Pucusia ;) i się pytała i się okazało, że kiedyś też miała psa o imieniu Pucek;) no a jak wróciliśmy wreszcie się napił... jedyne co mnie niepokoi, ani razu przez cały spacer nie sikał...!!!! i nie mam doświadczenia w wykastrowanych psach,ale może taki pies sika wtedy jak suka raz ,a dobrze?? jeszcze za chwile pójdziemy z nim na spacer krótki przed blok...może sobie siknie przed snem... podpowiedzcie co myślicie z tym sikaniem??!! no a jak już wróciliśmy sobie na balkon polatał pare razy, później znów do sypialni , ale w międzyczasie do drzwi i piszczał znów pod nimi, ale go wołaliśmy do pokoju ;) i reaguje na imię więc przybiegał ;) w sypialni Tomek zaczął go głaskać i się ładnie położył i nawet na bok się przewrócił i sobie chwilę spał, ale jak tylko usłyszał , że ktoś łazi pod drzwiami to leciał i piszczał, no a po chwili jak już sobie leżał i Tomek go głaskał to się wywracał na plecy i łapki w górze i znów byłam zazdrosna ;) zrobiliśmy mu parę fotek, ale wstawię później ;) teraz aktualnie sobie śpi w tzw.salonie z nami , oczywiście obok Tomka ;) i zauważyłam, że jego słucha bardziej, mnie póki co trochę olewa ;) tzn.nie dosłownie ;) śpi już od jakiejś 0,5-1 godziny ;) i sapie co jakiś czas jakby chciał powiedzieć "dajcie Wy mi wszyscy święty spokój" ;) dobra to my idziemyz nim sikać ;) a później zdam dalszą relację ;)
  24. ja też już czekam ;) ok.17 mają być ;)
  25. niestety , przeniesione na środę gdyż wylała jakaś rzeka i zalało DT i ich podwórko;/
×
×
  • Create New...