Jump to content
Dogomania

Alexandra20

Members
  • Posts

    461
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Alexandra20

  1. no fakt, że pod względem tzw.socjalizacji to faktycznie dobra sprawa i dobre jest też to , że możecie wtedy dopowiedzieć prawie na wszystkie pytania dotyczące danego psa bo go znacie... ;) Andzike-jestem w szoku, że pies Cię nie poznał... mój np.moją kuzynkę, albo ciocię widzi bardzo rzadko pojedyncze spotkania i ich poznaje ;) a może te psy jakieś wredne i udawały ;) żebyś se nie myślała, że tęsknią za Tobą ;)
  2. no właśnie tego się obawiałam... jak dzieciaki to przeżyją i sam Pucek... właśnie te domy tymczasowe niby dobre , ale kurczę trochę niezbyt bo pies nie rozumie przecież , że na chwilę się tam znalazł... ;/ też będzie mi smutno jak on będzie smutasem...pewnie kilka pierwszych dni na pewno... i już się też do nich przywiązał...
  3. jeszcze jedno sobie wymyśliłam :D:D:D a boi się odkurzacza albo mopa?? ;) to mój chyba też ten Frontline ma...
  4. no,a w jaki sposób to zabezpieczenie na kleszcze?? bo mój to miał taką obrożę i ma ciągle tzn.zmienianą nie tą samą ;) a dodatkowo taki płyn od weta czy coś co się na karku podobno rozprowadza ileśtam kropel... a Pucek może coś lepszego ma to mówcie ;) zabezpieczę wszystkie psyw rodzinie jak coś lepszego ;)
  5. a jeszcze jedno - czy Pucek już jest zaszczepiony na ten rok?? czy posiada książeczkę zdrowia?? ;) nie wiem jakby się tu przygotować na tą wizytę ;) jakieś ciacho muszę upiec na pewno ;)
  6. aaaa jeszcze jedno pytanie, czy ja coś już powinnam podpisywać na tej wizycie przedadopcyjnej?? uszykować sobie jakieś dokumenty czy coś??
  7. witam ;) już się umówiłam z [B]Kamilką91[/B] ;) wizyta w środę po moim wyjeździe ;) ciekawe jak wypadnę ;) [B]Ulka [/B], a jak w ogóle Pucek znosi zabiegi kosmetyczne typu mycie czesanie itd.??
  8. zajmuję...- praca niestety nie w zawodzie ;) ale pracę(zlecenie nistety, ale jest ;)) mam blisko 4min.autobusem ;) mój TŻ co drugi tydzień ma popołudniówki więc Pucek pierwszy tydzień miałby weekend z nami, później ja chodzę na rano ciągle więc 6-14, a on by szedł na popołudniu jakoś coś ok.12.30-13 wychodzi z domu, a ja o jakiejś 14.20 jestem już w domu także co drugi tydzień Pucek zostawałby jedynie na 1,5-2h sam ;) mam nadzieję, że nie przyjdzie mu do głowy w tym momencie nic głupiego do głowy... no, a później znów weekend z nami ;) i kolejny tydzień musiałby wytrzymać te 8 h sam... ale ogólnie to chyab nie porblem mój pies też zostawał sam w domu czasem nawet troszkę dłużej gdyż mieliśmy dalej do szkół/pracy...spał sobie w tym czasie w najlepsze ;) sytuację myślę, że mamy stabilną, a ogólnie zawsze można zakładać rozstanie...a co jak się rozstaniemy po 8 latach...tez tak bywa... myślę, że sytuację mieszkaniową mamy stabilną bo własność, więc przeprowadzać Pucek już by się nie musiał ;) w weekendy zwykle tez jesteśmy w domu, na wczasy zawsze mój pies jeździł z nami , a jest wariat jak już pisałam i to jeździł pociagami i PKSem i innymi środkami komunikacji miejskiej,a samochodem doperio od jakichś 4-5lat;) ale niezbyt lubi samochodem... no i mam w planach to, że Pucek za rok jedzie z nami ;) nie ważne czym ;) tylko jestem ciekawa jak on się w autobusach zachowuje gdzie dużo obcych ludzi ;) w tym roku uważam , że bez sensu byłoby mu fundowac na dzień dobry wyjazdy , po pierwsze- nie zna nas i nie jets do nas przyzwyczajony, po drugie-nowy dom,nowi ludzie, nowe miejsca i to nie byłoby to miejsce bo jakiś domek na wczasach... ale jedzie z nami mojej siostry goldenka(4-mce) także muszą się polubić bo pewnie za rok też z nią pojedzie ;) jesli byśmy musieli wyjść gdzieś nie wiem na wesele na całą noc, to na pewno da się zorganizować opiekę nad Puckiem ( albo pojechałby do "teściów", albo ktoś z nich do nas, albo ode mnie dziadek czy mama, lub moja siostra albo on do niej,) do mojej mamy raczej nie bo Petrus jets psem dominującym i nie lubi innych psów i ludzi ;) a propo nas to jestesmy ze sobą już 4-ty rok, znamy się dobrze i mieszkamy juz prawie rok razem i jest nam dobrze ;) a myślę, że ślub niczego nie gwarantuje bo ludzie i po 18latach się rozstają i do tego są małżeństwami i mają dzieci... ale kiedyś w przyszłości na pewno planujemy , tylko trzeba kasę uzbierać. nie jesteśmy ludźmi przesadnie rozrywkowymi, także nie latamy na dykoteki co weekend , wolimy w tym momencie przejść się na spacer czy tego typu rozrywki ;) no, a cała nasza rodzinka mieszka tez w Bydgoszczy także mamy duże możliwości chwilowej opieki nad Puckiem w razie gdybyśmy no właśnie nie wiem gdzieś musieli koniecznie pójść bez psa, zresztą uważam, że skoro ma się psa to najwyżej albo wychodzi się na odpowiednią ilość godzin , albo się tam nie idzie typu jakieś now naszym przypadku to chyba wesele jakieś bo tak jak mówię... nie wychodzimy na dyskoteki całonocne, jak jedziemy na wczasy to też zawsze pada pytanie czy można z pieskiem ;)
  9. to ja jeszcze mogę mieć pytanie do Ulki12 -mianowicie, jak Pucek się zachowywał jak musiałaś mu zmieniać te opatrunki i tam "grzebać" w tych ranach...?? widziałam na tych fotkach tutaj, że kładł się na plecy?? ale sama musiałaś go jakoś na siłę na te plecy "przewrócić"?? czy faktycznie od razu sam się rzucał na plecy ...?? ;) czy warczał przy tym chociaż raz ?? i czy któraś z Was zaglądała mu może w uszy, albo nie wiem cośtam w pazurkach patrzyła lub np.próbowała wyciągać kleszcze jeśli je miał...?? jak się zachowywał wtedy?? albo jak się go by schwytało za ogon lub tam dotknęło?? albo za mordkę?? da się?? czy ktoś próbował zakładać mu kaganiec?? ja tylko się obawiam , że się zadziwię jaki on wielki jak już przyjedzie :D bo na tych zdjęciach to ciężko określić ;) bo niby do kolan, ale te długaśne giry ;) a i czy Pucek pływa w wodzie takiej na dworzu?? czy tylko tak sobie brodzi w niej i raczej woli się przejść po dnie ?? ;) tzw. po warszawsku ?? ;) u nas faktycznie Florentynka wypatrzyła za balkonami , za blokiem w sumie ogródki działkowe i Wisłę, a te tereny spacerowe to właśnie nad Wisłą i wał przeciwpowodziowy ;) jak Wisła wylewa to na wał zakaz wstępu jest i będziemy wtedy musieli wymyślić sobie jakieś inne spacery bo tak trochę wtedy ta woda stoi ;) ale skoro i tak trzeba sprzątać po psach to można i między blokami spacerować ;) u nas to już taki koniec Bydgoszczy jest więc ogólnie nie byłoby strachu np. żeby pies miał wpaść pod samochód bo jak ludki na działki dojeżdżają to raczej wolno a znowu tam jest naprawdę szeroki pas zieleni ;) hmm...co ja mogę Wam o sobie jeszcze powiedzieć już nie wiem ;) mój TŻ... faceci chyba inaczej podchodzą do wiadomości o pojawiających się dzieciach czy psach... raczej przyjął do wiadomości, ale oczywiście wcześniej z nim rozmawiałam bo uważam , że nic na siłę... oboje mieliśmy psy w domach rodzinnych dosyć długo ja-Petrus obecnie13 lat, on-Dejzi obecnie jakies 10-11 ;) ja jeszcze miałam po drodze świnki morskie dwie, ale już niestety nie żyją... no i jak byłam młodsza mnóstwo chomików(oczywiście nie na raz ) ;) rybki też hodowałam ;) głownie gupiki i welony, ale kiedyś welony zeżarły mi młode gupiki ;/ no i jeszcze jakiegoś agresywnego bojownika tez miałam ;) a jako, że mój pies jest taki właśnie niewychowany i agresywny (mimo, że staraliśmy się go wychować, ale właśnie wtedy nie byliśmy świadomi na co można a na co nie można psu pozwolić...) więc zaczęłam czytać książki o psychice psów ;) i np. oduczyłam go wchodzić na tapczany bo od małego spał z nami w łóżku , a w zasadzie nam na głowie ;) kiedyś mojej siostrze obgryzł warkocza w nocy ;) no i wszystko byłoby dobrze gdyby nagle każdy nie chciał wprowadzać swoich rządów... ale w nocy wskakiwał sobie na fotel i wskakiwał by sobie do dziś gdyby babcia nie zrobiła mu psikusa i sobie wymieniła kanape i dwa fotele na narożnik ;) i bidulek nie ma gdzie nocowac ;) ale on najlepiej lubi pod drzwiami bo oczywiście można coś usłyszeć i sobie poszczekać ... albo w łazience przy kibelku na dywaniku ;) lub pod ławą w pokoju ;) no ale po przeczytaniu tych wszystkich książek wyszło, że mój mały czarny kundel czuje się przewodnikiem stada , osobnikiem Alfa i jemu wszystko wolno ;) w związku z tym szczeka, ucieka na spacerach i włazi na tapczany i w ogóle jets nie usłuchany ... no do adopcji to on by się na pewno nie nadawał... ;) a tymbardziej do dzieci... nie lubi też jak ktoś się całuje np. przy składaniu życzeń, albo jak ktoś tańczy czy np. wszyscy śpiewają sto lat na stojąco...na siedząco można ;) ma swoje odpały ;) kiedyś na wczasach biegło dziecko koło naszego domku, a ten wariat zaczął je gonić (ale nie żeby ugryźć, tylko żeby gonić...) no ale dzieci i tymbardziej ich rodzice, którzy go nie znają nie wiedzą tego... a jak w takich sytuacjach zachowuje się Pucek?? dobra an razie starczy bo ja Was zastrzelę pytaniami w końcu ;)
  10. hmmm...dlaczego Pucek... powiem tak, najpierw znalazłam na allegro Rufusa z bydgoskiego schroniska, ma 7 czy 8 lat jakoś i też wypytywałam o różne rzeczy an jego temat, gdyż sama mam, a raczej miałam bo już nie mieszkam w domu rodzinnym psa o podobnym wyglądzie i nawet podobnym imieniu ;) ale jako, że planujemy jakoś myślę , że w najbliższej przyszłości powiększyć rodzinę, a moje pytania głównie zaczynają się od "czy dany piesek jest agresywny i jaki ma stosunek do dzieci...", że Rufus kiedyś ugryzł jakiegoś pracownika schroniska...no a wiadomo jak jest z dziećmi... są nieobliczalne w większości przypadków, a wiadomo, że nikt nie chce ryzykować pogryzieniem dziecka... później szukałam dalej poprzez "Kamilę"- wolontariuszkę w bydgoskim schronisku ;) o stronie takiego forum właśnie piesków z bydgoskiego schroniska(ale niestylistycznie napisałam...) i tak sobie przeglądałam, nawet się zainetresowałam kolejnym pieskiem a raczej suczką, gdyż mój narzeczony twierdzi, że suczki są lepsze... i ma tam te swoje jakieś argumenty, jak patrzę na jego psa(suczkę Dejzi) dużo większą od mojego Petrusa to faktycznie ma rację, ale mój to w ogóle szaleniec i wariat więc chyba każdy pies byłby "lepszy" od niego ;) ale chyba nie ma lepszego od niegow aportowaniu i biegach po kamienie szyszki itd ;) no, ale jest bardzo agresywny jak na takiego małego psa... no i ogólnie rodzinka i rodzinka mojego narzeczonego zaczęła mnie przekonywać , że lepiej wziąc pieska od szczeniaczka... no i wiecie jak to jets jak ktoś coś zacznie komuś sugerować... zaczęłam szukać szceniaków...tych jak to nazywacie z pseudohodowli chyba... ale jakoś zawsze sie okazywało, że albo już nieaktualne, albo zaczełam czytać bo szukałam "rasowych" niby , no i czytałam u Was tu na forum jakie te rasy są właśnie dla dzieci i jak jest z ich pielęgnacją itd... i jednak stwierdziłam, że ja nie potrzebuję psa o jakimś konkretnym wyglądzie bo uważam, że pies to pies... ja chcę psa z którym pójdę sobie na spacer, porzucam patyki i ogólnie się dotlenię ;) no i psa oczywiście też ;) no a później jak już żadna z ras jakie oglądałam mi jednak nie odpowiadała to zaczęłam pewnego dnia sobie przeglądać psy ogólnie na allegro, posegregowałam wg ceny ;) a jeszcze jak przeglądałam rasy to mój narzeczony tez keidyś stwierdził, że sobie znajdzie....i zaczął wydziwiać... znalazł jakąś Radadezian czy coś -pierwsze słyszę, żeby takie coś istaniało...a wcześniej podobały mu się bigle więc zauważyłam, że podobają mu się psy w tych barwach" ;) i najechałam na zdjęcie Pucka nie otwierając aukcji najpierw i się go pytam czy mu się widzi bo w jego kolorach ;) i powiedział, że ten fajny i nawet myślał, że to ta jego rasa niby ;) więc najpierw wyskoczyły mi te niby za 1zł, i tak jakoś Pucek wpadł mi w oko i kliknęłam w jego aukcję;) i jak przeczytałam opis aukcji... a jak pzreczytałam to CV to normalnie już byłam w nim zakochana ;) i z tego co wyczytałam odpowiadał mi charakterem więc zaczęłam pisać maile do Florentynki, żeby dowiedzieć się czegoś więcej ;) odpowiada mi, że wykastrowany i nie będzie zwiewać na "baby " ;) jak mój Petrus ;) i że jest łagodny i nieagresywny...
  11. witam wszystkich ;) to do mnie miałby Pucek przyjechać w sierpniu ;) pytajcie o co chcecie :) jestem gotowa na zastrzelenie mnie pytaniami ;)
×
×
  • Create New...