Jump to content
Dogomania

Maron86

Members
  • Posts

    2029
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Maron86

  1. Moim zdaniem każdy, ale to naprawdę każdy musi brać pod uwagę że coś się może złego stać i psem dłużej nie będzie w stanie się opiekować. Każdy z osobna powinien siąść i porozmawiać z własną rodziną czy w razie czego psem się zaopiekuje. Ciekawa ideologia, tylko ma jedną olbrzymią lukę: Ktoś w twojej rodzinie musiał mieć 'pierwszy raz w życiu psa' :roll:. Nikt się nie rodzi jednocześnie z psem w pakiecie, podejście 'nie dam ci psa bo nigdy go nie miałeś' jest okrutnym dyskryminowaniem... Tak na dobrą sprawę jeśli ktoś chce się przyczepić do człowieka to znajdzie powód: wiek (za młody człowiek jest 'za głupi', za stary nie da rady fizycznie i do tego jeszcze umrze), zamożność (przecież trzeba przewidzieć 15lat do przodu na jakie choroby nasz pies zapadnie i założyć specjalne konto zanim się psa weźmie), doświadczenie (no przecież taki niedoświadczony to nie bo jeszcze psa popsuje...), dzieci (no przecież pies będzie tylko zabawką dla dziecka), mieszkanie (bo przecież każdy pies powinien mieć domek z ogrodem, nie ważne że może wylądować na łańcuchu)... Powtórze poraz kolejny że moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest dopieranie odpowiednio psy do ludzi i odwrotnie, do tego tłumaczenie jeśli trzeba, a najważniejsze to podchodzić do każdego indywidualnie.
  2. Nie rozumiem mówienia że pies jest dla dziecka z kilku powodów: Nie dziecko wyprowadza psa, za psa ponosi odpowiedzialność prawny właściciel (osoba dorosłą), wychować musi osoba kompetentna i nie uwierzę że będzie to kilkuletnie dziecko, karmić będą osoby zarabiające (więc nie dziecko), do wet. zabierać prawny opiekun (osoba dorosłą). Tak więc pies nigdy nie będzie 'dla dziecka'. U nas psy zawsze były brane jako członek rodziny, ale traktowane jako pies. Tak więc pies nie był nigdy konkretnej osoby tylko 'rodzinny', ale miał zasady wyznaczone tak żeby wiedzieć co mu wolno a czego nie (aczkolwiek uważam że dzieciaki też powinny mieć wyznaczone granice, jednak 'młodzi rodzice' zapominają o tym).
  3. [quote name='gops']Szer. taśmy 1.8cm . Wys smyczy 20cm , szer smyczy 12cm . Ja jestem bardzo zadowolona , przed tą smyczą miałam flexi classic 3 na lince 8m niestety nie wytrzymała mojego psa, miała kilka lat była używana przez różne psy a zawiodła na 17,5 kg ttb . Postanowiłam więc kupić coś "mocniejszego " nie chciałam gianta xl bo widziałam i macałam na żywo i dla mnie to trochę za ciężkie było , więc spróbowałam giant L 8m . Smycz jest bardzo fajna, nie jest ciężka , dobrze leży zarówno w moim małym ręku jak i w dużym brata . Właściwie to używamy tylko tej smyczy , codziennie na każdym spacerze i oprócz kilku zahaczeń na taśmie od krzaków czy płotu to jest na prawde ok , ale takie coś może się trafić każdej flexi . Póki co nigdy mnie nie zawiodła , aczkolwiek brakuje mi tej rączki" przy karabińczyku jakie maja flexi na lince .[/QUOTE] Dzięki za info też z niego skorzystam bo celuje w dokupieniu na moje mniejsze psy właśnie w tą smycz ;) Martwiłam się tylko tym czy jest tak samo ciężka jak giant XL.
  4. Straszne, a nawet tragiczne. Mam sukę która od pewnego momentu jazgocze praktycznie na wszystko (suka prawie 11lat), nie idzie jej uciszyć, nie idzie oduczyć - umiała zamknąć się na polecenie, teraz jest coraz gorzej. Naprawdę jak pies sobie czasem poszczeka to co innego niż jak jazgocze kilkanaście razy dziennie. Dlatego uważam że to również trzeba wziąć pod uwagę
  5. Z tego co u nas zauważyłam to jest miesiąc szkolenia za free przy adopcji psa. Ludzie myślą że pies ze schroniska to istny ideał i żadnej pracy nie trzeba wkładać więc adoptując psa nawet nie myślą o szkoleniu, a gdy się po 2-3 dniach okazuje że pies szczeka/sika/warczy na inne psy/ciągnie na smyczy/jest zbyt energiczny - pozbywają się go oddając do schroniska... Są jednak i tacy ludzie którzy ostatniego grosza wydadzą na szkolenie żeby pies spędzał czas z pobratymcami, umiał się odnaleźć w życiu i nie sprawiał sobie i innym problemów. Zmierzchnica - broń boże nie chodzi mi o usypianie. Chodzi mi o fakt że niektóre psy są na tyle mocno związane ze swoim opiekunem że najzwyczajniej w świecie nie zrozumieją dlaczego jego ukochany przyjaciel nie wraca do domu kolejny dzień... Dlatego wychodzę z założenia że psa trzeba nauczyć wszystkiego z czym może się spotkać i będzie musiał w razie czego stawić 'pyska'. Tak samo uważam że trzeba znaleźć 'prawnego opiekuna' w razie własnej śmierci, tak dla pewności żeby pies później nie wylądował w schronisku. Statystycznie powinnam jeszcze całkiem sporo czasu żyć, realnie podchodzę do faktu że każdego może spotkać nieszczęście i właśnie dlatego mój pies ma zapewnionych 2 opiekunów których jestem w 100% pewna że psem się zajmą. Szczerze uważam że lepiej 'starszą osobę' zobowiązać umową adopcyjną do uczęszczania przynajmniej na miesiąc szkolenia psów (naprawdę przy dobrym szkoleniowcu właściciel nabierze ogłady i zrozumie jak ma się psem zająć), niż zablokować jej całkiem adopcję. Powinno się wytłumaczyć takiej osobie: że pies to koszty i obowiązek, że taki pies żyje ileś-tam lat, że szczeniak jest energiczny/duży pies silny/ starszy pies może ciągnąć za sobą koszta, że musi znaleźć w razie czego osobę która psa przejmie i się nim odpowiednio zatroszczy. Przy blokowaniu adopcji nie powstrzymamy starszej osoby od 'uzyskania psa', jedyne do czego doprowadzimy to fakt że być może ta osoba kupi sobie psiureczka z kartonu za 50zł. Dlatego właśnie uważam: Nie dyskryminować, tłumaczyć i uświadamiać. Jeśli stwierdzimy że dana osoba nie poradzi sobie fizycznie czy też psychicznie z danym psem - pokazać jej psa z którym da radę i wytłumaczyć dlaczego dany typ będzie lepszy. Ogólnie sama może będę miała kiedyś dziecko (chociaż nie planuję) i wiem że psa wtedy nie wywalę, a jak zbiegnie się dziecko z decyzją o szczeniaku wtedy będę racjonalnie się zastanawiać: czy podołam fizycznie, psychicznie i finansowo. Tak samo sama kiedyś będę staruchem :eviltong: (o ile przy moim życiowym 'szczęściu' da mi dożyć los :roll:) i nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy żeby ktoś mi powiedział: jesteś za stara żeby mieć szczeniaka. Kurczę przecież z własnego doświadczenia na własnej skórze wiem że jak już to będę brała szczyla 9-12tyg albo 3+lat, taki pomiędzy jest psem zdecydowanie nie dla starszej osoby. Zazwyczaj dorasta i ma okres buntu i burzy hormonalnej...
  6. [quote name='Aneta Nowak']Prędzej dałabym szczeniaka starszej osobie niż rodzinie z dzieckiem/dziećmi w wieku do 10 lat(nie czarujmy się:małe dziecko to poświęcenie mu mnóstwa czasu..mały szczeniak to również kupa czasu..i jedno będzie cierpiało na niedostatek poświęcanej mu uwagi..i raczej nie będzie to dziecko...) O proszę, a ja widziałam szkolenia kierowane specjalnie do dzieci. Dzieci miały frajdę i pies był zachwycony. Jak dla mnie to wszystko zależy jaki jest człowiek, jak wychowa zarówno psa jak i dziecko, jak podchodzi do tematu wychowania. Mojej siostrze w życiu bym nie dała żadnego psa. Ona jest odpowiedzialna, jednak jej mąż ... cóż, do tego starszy syn nie potrafi się w ogóle zachować w stosunku do psa, natomiast 3letnia córka świetne ma podejście do psów (pomimo że większe od niej!). Tak więc: Patrzmy na każdego z osobna nie oceniając przez pryzmat innych, bo to właśnie gubi psy adopcyjne i stąd właśnie są powroty...
  7. No nie wiem, osobiście moja babcia wyprowadzała bez problemu sunię pudla miniatury, bardzo żywiołową i czułą, jednak nie konfliktową - a miała wtedy lat 82! Nigdy nie było incydentów i konfliktów z innymi psami bo sunia była dobrze wychowana. Dodam że sunia była młoda i należała do sąsiadki. Tak więc znów pytam dlaczego starsi ludzie mają nie brać psów? Czy naprawdę to takie straszne że stary pies odszedł zaraz po panu zamiast tułać się gdzieś np niechciany? Dodajmy że duży pies żyje krócej, fakt ma więcej siły jednak jest o wiele stabilniejszy od małych (mówię to z własnego doświadczenia) fakt zdarzają się skrajności, jednak chodzi mi bardziej o 'statystykę'. Natomiast koty żyją minimum 20lat, więc czy naprawdę dla kota nie będzie tragedią gdy jego pan odejdzie (nie wiem może koty są mniej czułe o czym nie mam pojęcia)? Jeśli chodzi zaś o rodziny z małymi dziećmi to sama miałam rok gdy rodzice wzięli psa pod swój dach. Pies żył z nami do końca, był pełnoprawnym członkiem rodziny, nigdy nie wyjeżdżaliśmy bez niego, żadnych świąt nie spędził samotnie. Tak więc znów mnie dziwi dyskryminowanie rodzin z dziećmi, z jednej strony pisze się o Jednak ten próg wiekowy 'dzieci' ma być 12lat? To już nie dziecko, to jest nastolatek... Jeśli ktoś chce się pozbyć psa to zawsze wymyśli alergię bo tego potwierdzić się nie da :roll:. Sama mam alergię na najstarszą sukę i dostałam jej po 2 latach życia razem kiedy to ona sierść zmieniła i już tak zostało. Zawsze można prędzej zrobić testy alergiczne przed adopcją psa/kota/królika/itp.
  8. [quote name='Dabu']Sądziłam, że to właśnie taśma lepiej się sprawdzi... Jedni są za taśmami, inni za linkami... Chyba każdy po prostu ma własne upodobania... Ja już mam łeb jak sklep i już nic nie wiem :evil_lol:[/QUOTE] Ja osobiście przy 54kg nadpobudliwym i nieobliczalnym molosie wolę taśmę, fakt nie ma rączki jednak jeśli widzimy że pies chce wyrwać to zawsze można ściągnąć go do siebie + 'owinąć' taśmę 2gą dłonią lub złapać za obrożę/szelki.
  9. Może podchodzę do tematu trochę inaczej od was, jednak... Rodzina z dziećmi chce psa? Dlaczego nie, jeśli są odpowiedzialni i świadomi tego że psa trzeba wychować, po psie sprzątać, wet kosztuje, karma kosztuje to dlaczego mają mieć blokowane adopcje? Czy naprawdę rodzina z małym dzieckiem musi kupować psa z pseudo czy też normalnej hodowli bo 'statystycznie mogą się okazać nieodpowiedzialni'? Moim zdaniem (pomimo że dzieci nie mam i osobiście mnie irytują) rodzina z małymi dziećmi powinna mieć takie samo prawo adopcyjne jak inni - tym bardziej że wiele się mówi o tym jak dzieci wychowane ze zwierzętami mają większą empatię. Jeśli chodzi zaś o starsze osoby to... co to znaczy osoba starsza? Czy to jest osoba po 40 (patrząc z pkt widzenia 15latka), czy może osoba po 60 (patrząc z mojego pkt widzenia), no a może chodzi o 80 letnich ludzi? Czy naprawdę trzeba ludzi dyskryminować ze względu na wiek? Osobiście uważam że jest to błędne myślenie! Moja prawie 60letnia matka bez problemu potrafi wyprowadzić 54kg dominującego, obronnego, nadpobudliwego i nad-aktywnego molosa - o dziwo ze spaceru wraca żywa. Prowadzenie mojego psa jest dla wielu młodych osób wyzwaniem (nie tak dawno temu około 30letni znajomy wleciał w krzaki za psem, gdzie nie jest słabą osobą). Uważam że jeżeli starsza osoba wie jak się wychowuje szczeniaka, potrafi zapewnić mu ruch (nie ważne czy na lince, czy na wybiegu, czy po prostu puści psa na polanie) to ma prawo adoptować szczeniaka! Piszecie tu że lepiej dla starszej osoby starszy pies bo młody to jest żywiołowy... nic bardziej mylnego. W tej chwili mam na DT sunie 1,5 roku która potrafi na tyle silnie i z zaskoczenia szarpnąć że szkoda gadać... Prędzej miałam około 8 letnią sunie w typie berneńczyka - miała takie problemy że niedoświadczona osoba nie miałaby szans sobie poradzić bez pomocy specjalisty gdzie w schronisku była potulnym barankiem. Nie zmuszajmy ludzi do podejmowania decyzji o braniu psów z pseudohodowli i nie nakręcajmy chorej 'produkcji zwierząt' blokując im adopcję. Moim zdaniem rodzinę/osobę chcącą adoptować psa (czy też inne zwierzę) należy indywidualnie traktować, nie patrząc na wiek, nie patrząc na domek/mieszkanie, na fakt posiadania innych zwierząt, na fakt czy dzieci są małe czy duże. EDIT: Jeszczę się odniosę do 'umieralności starszych ludzi' - czy naprawdę każdy z was wie że na 100% jutro nic mu się nie stanie? Ile jest przypadków zawałów w młodym wieku, wypadków, chorób nieuleczalnych, itp? 'Nikt nie zna dnia ani godziny'. Jedyne co możemy jako właściciele zrobić to zapewnić psu opiekę po naszej śmierci i przygotować psa do różnych niespotykanych sytuacji z którymi być może kiedyś będzie musiał się zmierzyć gdy nas już zabraknie... I to nie zależnie czy mamy lat 30 czy 60 czy też 80!
  10. Ja mierzyłam 'wysokość' kufy przy otwartej mordzie tak żeby pies mógł ziać jak lubi - bo to wysokość kagańca. Osobiście mam chopo - przy baskerville nie pokrywają mi się długość z obwodem kufy. Osobiście mój pies nie trawi kagańców które mu 'wiszą' i są za długie
  11. Taśma też nie daje gwarancji że wytrzyma zęby, jednak moja nagryzione (w końcu muszę ją przeszyć) się nie zerwała - no i taśmę samemu można w razie czego wymienić przy odrobinie umiejętności i znalezieniu odpowiedniej. Linki takiej nie znalazłam niestety.
  12. Mała rada, przed podjęciem decyzji o przygarnięciu psa dobrze się zastanów, również omów kwestię finansową z mężem bo jak sama piszesz jesteś od niego mocno zależna, pamiętaj że szczepienia nie są tanie, również u małych psów pojawiają się problemy z uzębieniem (kamień), pamiętaj również że pies zadomawia się i pokazuje swoje prawdziwe oblicze dopiero po 2-3tygodniach. Nie wiem jakie masz doświadczenie z psami, jednak jeśli wyłącznie książkowe to przygotuj się na to co wyżej pisali: załatwianie potrzeb w domu łącznie ze znaczeniem terytorium, lęk separacyjny, niszczenie w domu, agresja do dziecka, szczekliwość, zazdrość o innego członka rodziny (może skutkować agresją). Nie mówię że ten pies taki właśnie będzie, ale lepiej założyć najgorsze niż później płakać.
  13. [quote name='Aneta Nowak'][COLOR=#000000] "[/COLOR][COLOR=#000000]Szczerze może nie mam według ciebie sumienia, ale mam serdecznie ..."-a to do mnie?[/COLOR][/QUOTE] Nie :P , do isabelle301
  14. [quote name='isabelle301']Jak pieseczek ma smycz i kaganiec - zgoda... ale my tutaj przypominam - teraz debatujemy o pieseczkach które nie mając kagańca pokiereszują podbiegacza... skoro pies jest agresywny (bo pokiereszował) to powinien miec kaganiec - nie miał? Wina własciciela psa kiereszującego że nie zabezpieczył pieseczka... Jeżeli masz agresora kiereszującego - niezależnie od tego czy pies podbiegł czy nie, i masz świadków a takze potrafisz udowodnić ze oni tam naprawdę byli - wygrasz. W sadzie bo sumienia nie zagłuszysz ( nieuczciwość wraca zawsze). Tylko pamiętaj ze druga strona też może mieć świadków zdarzenia... a wtedy wygrywa ten kto ma więcej ran. Jak czytam dogo to zaczynam rozumiec fenbomen tego świata - w wątku o chamstwie innych psiarzy psiarze z dogo opisują swoje własne chamstwo przerzcając winę na tych innych... Każdy tu jest super kompetentny a wszystkie pieseczki dogomaniaków są idealnie wyszkolone - szkoda że prawda wygląda zupełnie inaczej o czym mogę się przekonać czytając popisy jednej z dogomaniaczek i potem widząc pieseczka idealnego na żywo No i nikt na dogo nigdy nie jest niczemu winien... I ratujmy cały świat - pieseczki agresywne też, przecież to nie ich wina że są śmiertelnie niebezpieczne, i to ci inni powinni uważać. Ratujmy tez pieseczki stare, brzydkie, problemowe - zero adopcyjne Ladujmy kasę w pieseczki na granicy śmierci - co tam ze się będą męczyć jeszcze parę dni/tygodni - grunt że robimy dobry uczynek którym można się pochwalić... I wiele jeszcze można tu napisać... Podsumowując - dogo się czyta jak Super Fakt przy porannej kawie w pracy[/QUOTE] Oho chyba ktoś tu zmienił temat na to jak to cały świat jest niedobry w szczególności 'dogocioteczki' :roll:... Mój pies nie trawi innych szczekaczy i to jest fakt. Nie jest psem odwoływalnym więc nigdy nie jest spuszczany ze smyczy w mieście, poza miastem tylko na lince chyba że jest ogrodzone pole z którego się nie wydostanie. Jak widzę że jest 'dzień' gdzie w żaden sposób nie mogę nad nim zapanować (ja się gorzej czuje, pies jest bardziej pobudzony, ktoś nas zaczepiał co psa zdenerwowało) to ma fizjologa na mordzie - i co z tego skoro mój 54kg molos małego około 2-5kg joreczka rozwali tym kagańcem? Inną sprawą jest to co napisała Aneta: [quote name='Aneta Nowak']Też tak nie do końca...Np w moim mieście pies nie ma obowiązku noszenia kagańca jeśli jest na smyczy. I jeśli mam na smyczy psa normalnego,który odpowiada na atak podbiegacza-to wina dla Policji leży po stronie..podbiegacza. I tu nie chodzi o kompetencje czy idealne wyszkolenie psa wg dogomaniaka. Poza tym w sądzie jest sporo możliwości dot "zbadania" zachowania(poziomu agresji-nie wiem jak to nazwać) danego psa..tylko..to spore koszta.[/QUOTE] Z tego co ja się dowiadywałam bardzo liczy się również fakt czy pies uczęszcza/uczęszczał do jakieś psiej szkoły - również ważna jest opinia szkoleniowca która tego psa obserwowała podczas szkolenia, oraz nas czy sobie z psem radzimy. Szczerze może nie mam według ciebie sumienia, ale mam serdecznie dość rozwydrzonych 'pieseczków kanapowych' które lecą z zębami i mordą na dużego psa. Jeśli właściciel nie potrafi psa wychować żeby nie atakował innego psa, ani nie umie głupiego flexi zwinąć tak żeby 'pieseczek' nie szarpał mojego za futro - to już nie mój problem. Naprawdę przez ostatnie lata kiedy to ja swojego psa musiałam wieszać na smyczy żeby nie rozszarpał kundla 'joreczka' który gryzł go po łapach, zbrzydło mi zwracanie ludziom uwagi żeby zabierali psa i pilnowanie żeby agresorowi nic się nie stało. EDIT: Żeby nie było źle zrozumiane co napisałam. U nas na zadupiu pies musi mieć albo kaganiec, albo smycz - chyba że jest to pies z listy ras 'agresywnych' i ich mieszańce. Do tego pies spuszczony w kagańcu nie może stwarzać zagrożenia dla otoczenia.
  15. [quote name='isabelle301']Tak, powinnas. W przepisach nie ma ani jednego słowa że marmara i jej pies stanowią wyjątek nie do ruszenia... marmara swojemu burkowi nie założyła kagańca, nie potrafiła nad nim zapanować tak żeby nie drasnął/pogryzł/kłapnął czy co tam jeszcze więc marmara płaci jak każdy kto swoim zaniedbaniem doprowadził do wyrządzenia szkody. Już świat kiedyś przerabiał ideologię "sa lepsi i lepsiejsi"[/QUOTE] No proszę jakoś w zeszłym roku na wakacjach była sytuacja: Pitbull poszczuty na szczeniaka poleciał bez smyczy i kagańca, pech chciał że szczeniak był z mamusią (mastif angielski) która pitbulla dotkliwie pogryzła (pitbulla 'właściciele' musieli nieść na rękach). SM wezwana stwierdziła że jest to wyłącznie wina właściciela pitbulla i to on odpowiada za cały incydent - dodam że zarówno szczeniak jak i jego mamusia były na smyczy. Tak więc teoria że w przypadku gdy nasz pies się broni to musimy płacić za weta jest nie do końca prawdziwa. Tak samo w przypadku gdy pies na flexi podbiegnie do naszego 'burka' (nie wiem skąd takie brzydkie określenie), a nasz pies na normalnej smyczy w obronie go zeżre to wina jest tego co podbiegł i zaczął awanturę. Wiem bo się dowiadywałam na policji z tego względu że nie raz 'jorczek' podbiegał z zębami do mojego psa i go gryzł po łapach. To że mój pies zazwyczaj chodzi w fizjologu nie zmienia faktu że nawet kagańcem jest w stanie zabić takiego awanturnika (o czym genialni właściciele nie myślą w czasie śmiechów i tekstów 'haha jaki on odważny') samą siłą nacisku i niefortunnym uderzeniem.
  16. Kaganiec za kare - głupi pomysł, kaganiec ma się kojarzyć dobrze żeby później pies się nie męczył. Jak piszesz jest to mieszanka labka z goldenem, w przypadku spuszczania dużych psów (w sumie ogólnie, ale dużych się czepiają) pies musi mieć kaganiec i wtedy co kara czy nagroda? Mój 'maleńki' od razu jak do nas trafił kłapał paszczą, przygryzał do krwi i ewidentnie robił to w ramach protestu i sprzeciwu (a trafił gdy miał 32kg i 6m-c, więc to nie była słodka mała kuleczka). Podziałała metoda: 1) Kable zabezpieczyć w listwy 2) nie zostawiać nic w zasięgu paszczy bo się na innych przedmiotach wyżyje 3) Jak ciebie dziabnie krzyczysz 'hej/fe/co robisz' (lub inaczej, do wyboru do koloru) za obroże i won na przedpokój (drzwi otwarte) + ignorowanie pisków, skomleń itp. Karą tu nie jest sam w sobie przedpokój tylko odseparowanie jego od was. Jak pies wlezie z powrotem i znów zacznie 'akcje' to powtarzasz sytuację. Na przedpokoju był 'ile chciał' nie było 'czasowego karnego jeżyka' tylko zwykłe 'fe' i odprowadzenie za obroże. EDIT >>>>> Gdy pies wróci i się grzecznie zachowuje wtedy można go głaskać i się z psem bawić do momentu aż znów zacznie odwalać. <<<<< Po około tygodniu może 2 pies przestał w 100% gryźć domowników. Pamiętaj żeby pies miał odpowiednią dla niego dawkę ruchu i wysiłku umysłowego. Jeśli pies jest znudzony to zawsze będzie wymyślał głupie rzeczy. Wykorzystaj potencjał psa, zapisz go np na ślady czy inną pracę węchową. Kolejna sprawa to 'gwałt owczej skóry'. Jeśli zaczyna takie zabawy to najzwyczajniej w świecie zabroń mu. Jest to 'kundel' więc rozmnażać nie będziesz, najlepszym rozwiązaniem będzie (w waszym przypadku) kastracja małego w odpowiednim wieku. Najlepszym rozwiązaniem będzie zapisanie psa (i siebie) do szkoleniowca, takiego 'zwykłego' który ma ogrodzony plac i można po zajęciach czy też przed spuścić łobuza z innymi psami żeby się wyszalał i wyszumiał. Do tego taki 'zwykły szkoleniowiec' ma dużą wiedzę i na pewno pomoże ci w rozwiązaniu problemów z psem, nie tylko tych obecnych ale i tych które wynikną podczas wychowywania. Sama osobiście wybrałam się z psem na szkolenie, gdyby nie szkolenie to zapewne nie poradziłabym sobie ze swoim psem - pomimo że jest to mój 5 pies (pierwszy molos :P )!
  17. Ja czegoś nie rozumiem chyba - pies 'morderca' który 'atakuje wszystko co się rusza' wyrządza tak śmieszne rany? Moje psy podczas zabawy potrafią się dziabnąć po uszach i faflach po czym krew się leje. Jak mnie obcy pies chapsnął (słownie raz dostałam zębami w rękę) skończyło się 4 szwami, zawiadomieniem policji (jeszcze opiernicz dostałam że tak późno dzwonię, bo pies mógł zaatakować kogoś jeszcze) złapaniem psa przez hycla, wysłaniem psa na 14dniową kwarantanne odnośnie 'czy muszę mieć zastrzyki' i obserwacją psa - najlepsze w tym wszystkim że tego psa już nie ma na moim zadupiu. Tak więc z własnego doświadczenia wiem że w przypadku faktycznego fizycznego uszczerbku na zdrowiu który wynikał z pogryzienia przez psa, sprawa nie zostaje 'bez echa'.
  18. Ja mam kilka pytań: Czy pies biega na ogrodzonej posesji bez smyczy i kagańca (pies sąsiada mi chodzi). w momencie pozostawienia go bez nadzoru? Czy próbowałaś zgłaszać na SM/Policję za każdym razem kiedy pies jest spuszczony że taki i taki pies biega bez kagańca i ty się boisz z domu wyjść? Czy osoby pogryzione przez psa zgłaszały ten fakt na pogotowiu/w szpitalu? Czy doszło kiedyś do poważniejszych pogryzień niż zadrapania? Jeśli pies biega na ogrodzonej posesji która w jakieś tam części należy do właściciela tego psa to możesz ... nic. Dosłownie wtedy nic nie zrobisz, możesz próbować ugadać się z właścicielem odnośnie godzin spuszczania itp. Możesz próbować wyegzekwować zakaz spuszczania bez nadzoru psa w spółdzielni czy też radzie osiedla czy jak by tego nie nazwać. Jeśli zaś biega luzem w miejscu nie ogrodzonym to zgłaszaj za każdym razem że takowy pies biega, nie informując policji czy jest szczepiony czy nie (chociaż jak by nie był i pogryzł to już dawno leżał by 5m pod ziemią, no chyba że ludzie nie zgłaszają pogryzień). Jeśli policja cię zignoruje znajdź paragraf (wiem że takowy jest) i zgłaszaj z paragrafu, jeśli telefonicznie nie zadziała wyślij pismo 'urzędowo' wtedy nie zignorują.
  19. [quote name='Dabu']Ja postawię na gianta L - będzie chyba najodpowiedniejszy dla mojej suni. Jeśli chodzi o linkę, to szczerze mówiąc czułabym się dość niepewnie prowadząc na niej DON-ka. Taśma wydaje mi się solidniejsza. Linka chyba szybciej może się popsuć. To takie moje subiektywne odczucie.[/QUOTE] U nas smycz linkowa wytrzymała jakieś 10lat - dopiero niedawno się lekko przetarła i mimo tego trzymała, dla pewności ją skróciłam i teraz mam 3m flexi :razz: (świetna dla psów na DT). Jeśli chodzi zaś o flexi XL giant to jest to smycz dedykowana zdecydowanie dla psów wielkich tym bardziej że zgodnie ze wzorcem DON-ek to waga do 40kg. Smycz ta jest naprawdę ciężka i toporna, więc jeśli nie ma takiej potrzeby to po co kupować ;) Mój biega na norwegach przy flexi, przynajmniej nie lata mu obroża w koło i go nie drażni.
  20. [quote name='Besti']Dzięki gops:) Tylko pies nie może w nim pić wody. I nie wiadomo jak będzie się w śniegu sprawował. Mam jeszcze pytanie do właścicieli fizjologów - czy jest tak, że jak pies ma go mocniej zaciśniętego za uszami to wchodzi pod oczy? Albo jak pies wciska nos w ziemie? Wydaje mi się, że u mnie tak jest i czasami to psa wkurza.[/QUOTE] U mnie Szaman ma doskonale dobranego fizjologa (moim skromnym zdaniem) więc nawet jak wącha i wciska w coś nos to tego niema. Magii źle dobrałam niestety (za krótki jak się okazało ona ma 'skośną' lekko budowę kufy...) i jak coś wącha to nos jej się w ratki wciska, jednak też nie nachodzi na oczy.
  21. [quote name='agutka']to fakt, moja w schronie była britem karmiona i po naszych przed adopcyjnych spotkaniach w domu musiałam wietrzyć dłuższy czas bo smród okrutny :/[/QUOTE] O no proszę czyli chyba rozwiązała się zagadka. Kiedyś moje psy były karmione britem (tym w błyszczącym opakowaniu X lat temu) i nie było problemów, myślałam że jak teraz niby lepszy jest to tym bardziej problemów nie będzie
  22. [quote name='aleola']Mój pies żywiony kiedyś Britem Premium miał straszliwe gazy ;). Znam też więcej takich przypadków u psów będących na Bricie, więc ta karma z pewnością temu sprzyja. Pies mojej znajomej zawsze po karmie z kurczakiem ma straszne gazy. Taka sytuacja może być też więc reakcją na określony składnik karmy. Probowałaś dawać karmę z rybą albo jakimś innym "nietypowym" mięsem? Wtedy też tak się dzieje?[/QUOTE] Teraz właśnie jest na karmie firstmate rybnej dla dużych psów. Prędzej była a brit premium (wtedy bąki się mega nasiliły). Prędzej była na firstmate z jagnięciną.
  23. [quote name='Aneta Nowak']aniaaxd2 - Ty chyba nie przeczytałaś nawet połowy wątku,prawda? Zwróć się o pomoc do schroniska-być może mają tam kogoś,kto psa zna lub może podjechać i na żywo ocenić,jak z "maluchem" trzeba pracować :)[/QUOTE] Pewnie tylko na temacie wzrok zawiesiła :roll:
  24. Już jest lepiej, od 3 dni ma zmienioną karmę. Do tego od wczoraj tak jak radziłaś na PW ;) Dziś jeszcze żadnego bąka nie było! Zastanawia mnie czy może ta karma brit premium na nią źle nie wpływa :mad:. Starsza sunia karmę ładnie wcina (tyle że dla seniorów) i nie ma problemów, a nawet zniknął jej łupież który dostałą po karmie royal. No, ale jak to w przyrodzie każdy jest inny. Szkoda tylko że nie wiem na jaką 'tańszą' karmę zejść żeby bączydłów nie było, bo 2 psy na drogiej karmie (ta karma po promocji będzie 260zł za 13kg!) nie uciągniemy...
  25. [quote name='gops']Jeśli bąki są " bo ten typ tak ma " (mam taki przypadek w domu ) to spróbuj dawać psu co jakiś czas siemie lniane i rumen tabsy . Od kiedy faszeruje tym psa bąki są minimalne , raz na kilka dni a kiedyś były codziennie po wiele razy nie zależnie od tego co jadł i tak jak mówisz bardzo okrutne.[/QUOTE] Dzięki wielkie, już zaczęłam się zastanawiać czy to możliwe żeby 'pies tak miał'
×
×
  • Create New...