-
Posts
2029 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Maron86
-
Dostawała tylko gotowane żarcie, bez żadnych dodatkowych witamin czy leków na stawy - jedynie 'żelatynę' naturalną do żarcia... Po stawach widać niedobory, sunia ledwo chodzi po schodach :-(. Czekałam ponad 2 tygodnie na przesyłkę, bo tak jak pisałam 'nie mieli na stanie'... Zaraz wstawię zdjęcia, może one coś podpowiedzą. Wiecie ja ostatnio jestem pod jej względem panikara :oops:... Do weta najwcześniej w pon mogę pojechać, tylko że ona ma wyłysiałe jedynie jedno oko. Futro w pachwinach niby mogło być przetarte od pieluch/majtek... Foty: [IMG]http://zapodaj.net/images/dea3b28068782.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/fe0c3352048f1.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/13224d1467427.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/6c60c7e8c1cdd.jpg[/IMG]
-
Mam dziwny problem z Magią ... znów :roll:... Wyłysiało jej jedno oko, zrobił się tak jakby łysy 'okular' oraz sporo sierści straciła w pachwinach. Szata ma brzydki kolor i się mocno przerzedziła. Wet twierdzi że to od antybiotyku i powinno wszytko wrócić do normy po odstawieniu i suplementowaniu żarcia gotowanego... Tylko czy oby na pewno?... Czy powinnam się znów już zamartwiać, czy faktycznie dać jej czas na regenerację? Do tego znów jej stawy poszły, tak jak była suplementowana lekami na stawy to było ok - tylko że skończył mi się środek, a w hurtowni nie było i musiałam czekać do wczoraj wieczorem na paczkę. Tu liczę że glukozamina zrobi swoje i pies stanie znów na łapy. Jednak to wyłysiałe oko, zbladły kolor, wyliniałe futro jakoś spokoju mi nie daje :placz:
-
Oj ja bym nie powiedziała że tylko pies wybiegany stara się łagodzić sytuację przy bójce, a pies niewybiegany bije się ile wlezie. Z własnego doświadczenia na 'własnej skórze' przekonałam się że to wszystko zależy od charakteru danego psa. Jeden pies unika bójek i się ich boi więc zwyczajnie stara się łagodzić sytuacje i wysyła CS mówiące 'nie bij mnie jestem taki uległy', inny pies niezależnie od zmęczenia fizycznego oraz psychicznego zwyczajnie nie toleruje 'stawiania się' i zawsze doprowadza sprawę do końca tłukąc się tak długo aż 2ga strona ustąpi. Wszystkie moje psy są męczone i psychicznie (PT/ślady/Obedience) jak i fizycznie (3x spacer + jeden intensywny długi z możliwością szalenia do woli), mimo tego suka jest właśnie uległa i unika kontaktu z obcymi psami, a samiec zdecydowanie dominujący i każdemu jest gotów wtłuc. Tak więc naprawdę nie samo wybieganie/wymęczenie się liczy, ale i w znacznym stopniu charakter. Spaniele ... to jest dziwna rasa. Spotkałam słownie 2 spokojne i zrównoważone spaniele, naprawdę czasem mnie zadziwia jakie te psy się głupie zrobiły.... Oczywiście same z siebie się takie nie stały, ich właściciele musieli nad tym mocno 'pracować'. 'Bigla' też widuję w różnych odsłonach, tu niestety prawda jest taka że ludzie brali bo mały, bo ładny - teraz latają jak te yorasy na smyczy i japę drą na inne psy, a później zdziwienie 'że jak to mój pies jest grzeczny, to wasz jest walnięty bo jest duży i szczeka' (np sprowokowany wylatującym 'biglem' na flexi z za krzaków :roll:).
-
Może to ten 'języczek' który powinien być w piszczałce? Jak się rozbroi piszczałkę to tam po środku 'tunelu' właśnie jest ten 'języczek' i odpowiednio ustawiony powoduje że piszczałka w ogóle piszczy. Zazwyczaj na górze piszczałki jest jeszcze taka hmmmm 'siateczka' z tego samego tworzywa właśnie żeby ten 'języczek' nie wypadł.
-
Ahhh te flexi, dla niektórych wybawienie natomiast dla innych jak sól w oku ;). Dla mojego samca którego nie spuszczam z linki jest wybawieniem, tak samo jak linka 20m - gdy jest grzeczny i posłuszny biega sobie na flexi, gdy ma dzień 'debila' to chodzi na normalnej smyczy. Jednocześnie gdy podbiegają do mnie te małe szczotki z ryjem i kąsają mi psa, oj ile wtedy nerwów jest - wtedy to prawdziwa sól w oku. Czasem się naprawdę zastanawiam gdzie ci ludzie mają rozum, później widzę jak samo nie potrafią sobie poradzić z małym rozszczekanym biegającym futrem i stwierdzam że chyba jednak tego rozumu nie posiadają. Ja jak nie potrafiłam sobie poradzić z Szamanem zwyczajnie zabrałam go na szkolenie, żeby go jakoś ogarnąć, jak się okazało to pies inteligentny i to tylko ja nie wiem ja do niego przemówić. Teraz jest inaczej, a szkolenie przydało mi się bardziej niż psu :multi:
-
[quote name='rosa']Dioranne możesz mnie zabić, ale jak pies na rozciągniętej na 5 metrów flixi może być pod pełną kontrolą? Przepraszam, ale nieraz widzę jak właściciele nie kontrolują psów na flexi rozciągniętej na 2 metry a co dopiero 5 :razz:[/QUOTE] Wtrącę się jednak nie mogę się powstrzymać. Ja swojego samca nie mogę czasem (ma takie dni jeszcze) kontrolować na zwykłej smyczy, coś mu się w tej pustej mózgownicy przestawia i ustawia na tryb 'obrona przed wszystkim co się rusza'. Za to moja suka i na 8m flexi jest pod kontrolą, wystarczy 'stój' albo 'ej' jest jeszcze 'do mnie' no i 'noga' - suka się słucha bez żadnych problemów i naprawdę jest pod kontrolą. Tak więc to chyba zależy również od psa, jego charakteru. Nie powiem że wychowania bo oba psy szkoliłam od podstaw, a mimo tego są zupełnie różne od siebie. Szaman potrafi być istnym diabłem wcielonym :diabloti: (gdzie szkoliłam go od młodszego wieku oraz intensywniej + przykładałam większą wagę nad jego zachowaniem), natomiast Magia to istna oaza spokoju i posłuszeństwa :loveu: (chociaż nie cierpi pijusów i ich akurat oszczekuje).
-
Ja osobiście dwóch większych psów nie odważyłabym się prowadzić na dwójniku. Raz że mechanizm może nie wytrzymać i wtedy podwójny problem, a dwa że jak któraś suka jest przypięta do samca to ... robi co on chce, idzie gdzie on chce, a jak on sika to biedne suki muszą robić uniki. Ogólnie ja bym brała tą smycz + końcówkę świecącą.
-
Mój brat jest wegetarianinem oraz jego dziewczyna - nie mam nic do ich diety i gdy przychodzą na obiad staram się robić takie dania by bez skrępowania mogli się najeść, a naprawdę sporo fajnych przepisów można znaleźć. Chociaż jeden 'wege-oszołom' mnie wyprowadził z równowagi gdy zrobił awanturę że nikt o nim nie pomyślał że on jest wege, a teraz biedny niema co jeść (impreza, każdy przynosił co chciał tak żeby nie był 'gospodarz' obciążony całymi finansami)... Jednak jasny szlag mnie trafia gdy ktoś bierze sobie psa i dla własnej fanaberii wmawia ludziom że właściwie przecież pies nie jest mięsożercą itp. W tym temacie moim zdaniem jest wyłącznie krytyka ludzi którzy na 'chama' chcą z psa zrobić królika, nie dociera do nich prosta argumentacja i wyszukują na siłę potwierdzenia że roślinna dieta dla psa jest super...
-
[quote name='PaulinaBemol']ja jutro wysylam kaskę za vario. Ten klips też mnie zastanawia, dotrze i dam znać jak to wygląda namacalnie :)[/QUOTE] Czekam w takim razie na info :diabloti:
-
Teraz jak już nabrałam doświadczenia, a przy Szamanie nie można spocząć na laurach i wciąż trzeba się dokształcać, to widzę ogromne różnice w zachowaniach molos-duży pies.Kilka molosów miałam też na DT ze schroniska i faktycznie pomimo że to były obce mi psy, widziałam kiedy się szykują do bójki i jakoś zawsze wiedziałam że co by się nie działo nie mogą się chwycić bo dojdzie do rozlewu krwi. Mam wrażenie że to są właśnie 'blaski i cienie' danych ras/grupy psów. Jak tak sięgam pamięcią (a przyznam że wiele sytuacji pozapominałam) to mój: małe psy w pysk i czeka, husky'ego wgniótł w ziemię gdy nic nie dały CS'y, a z CC ewidentnie było widać że chcą się bić na serio bez odpuszczenia (samiec CC prowadzony przez jakąś kobietę w niedalekiej okolicy, pies lekko stuknięty jak mój jednak kobieta też nad nim panuje więc nie mam żadnych obaw). Co do mniejszych psów to kiedyś, kiedyś jak byłam jeszcze głupim dzieciakiem (teraz jestem głupim dorosłym :diabloti:), do koleżanki przyjechały 2 teriery szkockie (jeden biały - myślałam że to west) , drugi czarny. Kolega zaś miał sporego agresywnego pseudo ONka, postrach innych psów. Gdy ten ONek wyskoczył do terierów to zaczęła się bójka, gdy ten doskakiwał do czarnego to biały gryzł go po dupie, gdy znów chciał zjeść białego to czarny go podgryzał. Ogólnie teriery nic nie zrobiły jeśli chodzi o 'fizyczny aspekt', tyle że futro powyrywały, jednak ONek też im nic nie zrobił. Później ONek omijał je szeeeroookim łukiem i udawał że nie widzi :evil_lol:. Szczute psy to i nas też jakieś przekleństwo, zawsze się zastanawiam czy ten 'właściciel' ma naprawdę aż tak nawalone w tej głowie :roll:. U nas była swego czasu moda na asty/pity (ogólnie 'te psy z wielką mordą'), na 10 psów można było jednego spokojnie minąć - reszta szczuta od szczeniaka. Dziś jak się idzie z psem to zostały z tej chmary asto-pitowej kilka sztuk psów, doszły może 2 'nowe'. Ogólnie to nie były szczujące dzieciaki, tylko dorośli faceci gdzie niby powinni mieć olej w głowie :angryy:.
-
Yup jest w typie MT, przyznam z ręką na sercu że początki były ciężkie. W chwilach załamania powtarzałam sobie 'nigdy więcej MT', jednak jak trafiła do mnie suka MT stwierdziłam że mam do tych psów słabość. Następny również będzie MT tylko że tym razem szczeniak z hodowli, lub już dorosły stateczny pies z 'wiadomym' charakterem. Takie przeboje jak ja z moim młodym miałam jakoś nie zamierzam powtarzać :evil_lol:. Całkiem możliwe że zwyczajnie nie chciał się pastwić i trzymał sobie tak tego psa w pyski niczym zużytą ścierę... przy spanielu myślałam że go zabił jednym złapaniem, bo tamten nawet nie drgnął tylko zwisał jak zwłoki. Dość dziwny 'obraz' i takie kujące poczucie winy pomimo że mój pies był przy mnie na smyczy, a spaniel podbiegł :angryy:. Jak o ONkach pisałaś to sobie przypomniałam jak to na wakacjach moja 20kg suka wyskoczyła do sadzącej się suki ONka i 'ujeżdżała ją' wczepiona łapami w boki i zębami w kark. Tamci nagle przestali sukę puszczać samopas (to była agroturystyka gdzie goście mogą normalnie czuć się jak u siebie, tylko niektórzy goście nie potrafili uszanować innych gości i czuli się najważniejsi :shake:) i unikać naszej suki która chodziła na smyczy od samego początku. Tamta faktycznie kwiczała jak zarzynana, a że nasza była przywiązana na szelkach do płota to w końcu linka się skończyła i ją 'zerwało' z ONki po czym pluła futrem. Wydaje mi się że tamta suka nigdy się na serio nie żarła stąd wielkie przerażenie gdy inna suka ją dorwała. Ogólnie to serio u swoich psów nigdy nie widziałam żeby tłukły się dla popisu, najpierw wysyłają sobie masę CS ostrzegawczych i już w tym momencie gdy któryś pies się nie wycofa wiadomo że trzeba wkroczyć i psy rozdzielić zanim zaczną się tłuc. Zazwyczaj (w moim własnym stadzie) starczy że ja odwołam Szamana, a matka tego 2giego 'przekupując'. Futro to leci gdy się bawią, lub za mocno zębami w zabawie chwycą wtedy jest lekki pisk i znów się bawią i jest happy. Ogólnie to może takie psy mi się zwyczajnie trafiły, ale jak sięgam pamięcią to tylko jedna suka robiła dużo hałasu i się 'burzyła' jaka to ona nie jest wielka (jakieś 15-16kg kurdupel 46cm w kłębie). Zazwyczaj jak któryś z moich już wnerwiony jej postawą fuknął (krótkie ciche 'wrrr') to zwiewała pod stół i był spokój :evil_lol:. Jednak jeśli chodzi o obce psy, cóż jeśli mój wysyła CS i 'przeciwnik' ma to gdzieś... Ja osobiście nie odciągam swojego psa, nie zmieniam trasy, stoję i czekam co dalej - zwyczajnie mój pies potrafi się ostro nakręcić, a nie jest psem który odpuści.
-
Mój jak dostał w nos od mojej starej wrednej suki to ... mało jej nie pożarł, jedynie zdążył drasnąć zębem ucho ... przeciął je na pół - krwi jak w jakieś ubojni się lało jemu z psyka/nosa jej z ucha. To były nasze początki z molosami to pierwsze co zrobiliśmy było rozdzielenie psów, a później 'telefon do przyjaciela' czyli szkoleniowca który zajmował się Szamanem. Spaniel ugryzł w ucho - wylądował w pysku złapany w pół przez około 8m-c Szamana, sznaucer średni ugryzł go w brzuch prawie w genitalia - skończył tak samo jak spaniel. Dobrze że mój pies jak już złapie i to coś w pysku mu się nie wyrywa to w sumie dalej nie wie co z tym zrobić i po jakimś czasie wypluwa. Tak więc nie każdy pies dziabnięty w nos będzie kwiczał i uciekał, inny się rozjuszy i właśnie tego typu mam doświadczenia. Ja w porównaniu do dużej większości właścicieli yorasów wiem że to są 'szczurołapy', a jak się zwróci takiemu uwagę że to pies pracujący to jest wielkie oburzenie bo to przecież piesek kanapowy :roll:. Tak jak by do nich nie docierało że w nazwie ma słowo 'terrier' :lol:. Jeśli chodzi zaś o warunki schroniskowe, tam się żądzą zupełnie inne zasady niż między psami 'domowymi'. Tam psy walczą o wszystko, od skrawka podłogi, jedzenie aż po chwilę ludziowej uwagi. Do dziś mam w pamięci samca dużego, młodziutkiego, radosnego który po trafieniu do boksów nocy nie przeżył ... został zagryziony :placz:. Najgorsze jest to że chcieliśmy go wziąć na DT, jednak to jajczasty samiec był, a nasz nie toleruje innych dorosłych samców (takie max do 4m-c toleruje, jak je 'pozna' to później też jest ok).
-
Znęca się w okrutny sposób w ogóle dla mnie niezrozumiały :shake:... Zawsze wyznaję zasadę "bierz na barki ciężar który udźwigniesz" nigdy większy. W przypadku zwierząt trzeba podchodzić do sprawy niestety na chłodno, nie pod wpływem emocji bo można skrzywdzić zwierzęta bardziej niż pomóc. Filmu nie oglądałam, starczyło mi to co napisaliście by zdecydowanie nie chcieć go oglądać :-(. Powinni jej odebrać psy, a jak się chce kobieta w ramach zemsty powiesić to ... droga wolna, jak rozumiem nikomu nie będzie jej brakować i jeszcze psom się przysłuży.
-
Nigdy nie byłam świadkiem poważnej walki małych psów, wszystkie które widziałam wyglądały tak jak wyżej opisałam. Dużo hałasu, kwików, łającego futra, bezradni właściciele którzy nie potrafią rozdzielić psów jak by najmierniej rozdzielali niedźwiedzie :lol:. Zawsze mnie te 'walki' śmieszą, możliwe że właśnie dlatego że nigdy sobie nic zwierzaki nie robią, ahh i ta komedia przy tańczeniu przy psach i wielka próba odciągnięcia. Tak samo nigdy nie widziałam dużych psów które by się 'gryzły' w taki sposób jak yorki, shih-tzu czy maltany (bo właściwie tylko o tych piszę ;)). Zazwyczaj psy manifestują swoją siłę na dystans, starają się samą postawą ustawić sobie przeciwnika. Niestety jak już dojdzie do bójki to idzie na poważnie i bez rozlewu krwi się nigdy nie obeszło, szkoda tylko że 2x mojej krwi przy rozdzielaniu żeby niedajboże się nie złapały :mad:. Nigdy nie widziałam jak się żrą chiłki więc nie wiem czy tak samo :eviltong:, a to że i mały pies potrafi ustawić sobie dużego to też wiem tylko że to nie jest ustawianie na płaszczyźnie fizycznej tylko psychicznej. Jednak bądźmy szczerzy jakie szanse ma np taki york z powiedzmy DONkem (oba długowłose :evil_lol:), nawet zakładając że york będzie kąsać na serio? Nie umniejszając małym rasą prawda jest taka że nie są w stanie same się obronić przed dużymi psami nawet gdy te chcą się wyłącznie wylewnie przywitać, dlatego zawsze przewiduję te kilka 'nieprzewidywalnych sytuacji' i nie dopuszczam do eskalacji złości moich psów na te mniejsze - nawet gdy 'maluchy' mają za właścicieli idiotów którzy uważają że pies w kagańcu (chopo wielkości ich psa) nic nie zrobi i ten ich może pod biedź i dziabnąć :-o. Dodam tak od siebie że piszę na podstawie swoich własnych doświadczeń i 'obserwacji'.
-
[quote name='omry']Chodziło mi o podział na yorki i na psy ;)[/QUOTE] Ups, to tak nieświadomie :eviltong:
-
[quote name='omry']Padłam :megagrin: A tu to już w ogóle :roflt:[/QUOTE] Ja tam w tym nic śmiesznego nie widzę :cool3:. Widziałam kiedyś jak się yorki' gryzą, więcej hałasu, pisku typu zarzynanego prosiaka i fruwających kłaków niż czegokolwiek innego. Taki widok mnie wręcz rozśmieszył, biedni właściciele trzymający swoje 'strasznie silne' pieseczki na flexi nie potrafili ich rozdzielić :lol:. U mnie się w domu ściął Szaman z Jeanne i walnęli się po 1 razie zębami, a krwi było masakrycznie dużo. Suka rozerwane ucho na pół, samiec morda rozcięta i nos. Naprawdę nie chcę być świadkiem jak się duże psy gryzą...
-
[quote name='Pauline']Cóż, tak właśnie myślałam... Jest jeszcze jedna opcja: może po prostu zgłosić to do TOZ'u? Do wczoraj sądziłam, że w moim niedużym mieście nie ma żadnej organizacji, która zajmuje się interesami zwierząt, jednak po wpisaniu odpowiedniej frazy w Google, doznałam miłego zaskoczenia (nie mam pojęcia, dlaczego nie wpadłam na to wcześniej). Zastanawiam się tylko czy nie potraktują mnie tam jak nawiedzonej panny, która zgłasza się do nich z "byle problemem"... W końcu ta pani nie bije psów ani też nie kroi ich w plasterki, tylko porzuca - jakiś służbista może mnie po prostu zbyć, ze względu na "niski priorytet sprawy" :shake: Co do plotkowania sąsiadów, nie byłaby to wcale ściema - każdy uważa, że z tą kobietą (pod tym względem) jest coś nie tak. Doszły mnie nawet skrajne głosy, że ona te psy może jeść! Oczywiście to tylko niewinny żarcik, niemniej jednak daje do myślenia. Podejrzewam, że już niejedna osoba zwróciła jej uwagę. Jakiś czas temu (dokładnie było to po pozbyciu się owczarka), słyszałam jak tłumaczy się sąsiadce ze swojej decyzji - a to oznaczałoby mniej więcej tyle, że jest świadoma swego postępowania. Sąsiadka, chociaż jest już starszą osobą, bez ogródek powiedziała jej, co o tym myśli. Chyba masz rację, że jedynym sposobem jest reagowanie na takie sytuacje słownie... Może za którymś razem wreszcie się opamięta? Dziwi mnie tylko, że nie jest jej wstyd przed ludźmi, nie mówiąc już o tym, że ani przez chwilę nie zastanowiła się, co czują te porzucone psy. Ech, szkoda mi tego malutkiego beagla... Pobędzie z nimi do wakacji (albo i krócej) i pewnie znów zniknie w tajemniczych okolicznościach :( Pozdrawiam i dziękuję za wyczerpującą wypowiedź.[/QUOTE] Z mojego 'zadupia' olali by sprawę. Olali nawet gdy zgłoszony został starszy, głodzony, zaniedbany pies - pomimo że go widzieli i zwrócili babce uwagę że ma za długie pazury, że jest brudny i niedożywiony. Co z tego skoro pies kolejny rok jest w tym samym stanie. Stwierdzili że oni nie mają miejsca aby psa zabrać interwencyjnie, że jest to starszy pies więc też z adopcją będzie problem. Ogólnie chodzi mi o to że faktycznie wszystko zależy jakich masz tam w TOZie ludzi, ja osobiście zerwałam 'współpracę' bo zwyczajnie nie widziałam w niej sensu. Wszelkie słowa krytyki były przyjmowane ... cóż nieciekawie, jednak poklaski i wypinanie piersi po ordery i owszem mile widziane :shake:... Nie wiem czy do tej kobiety coś dotrze jeśli jej wprost powiesz co i jak, do niektórych nic nie dociera niestety. Jednak to chyba jedyna 'prawna' możliwość jaką można podjąć (prócz próba zgłoszenia w TOZie)
-
Ja ostatnio stwierdziłam że serio mam gdzieś jakimi metodami ludzie próbują panować nad swoimi agresorwami, ważne żeby taki pies był zabezpieczony i bym nie musiała w duchu się modlić by nie doszło do walki... Jak się gryzą 2 yorki to co najwyżej sobie futro powyrywają, jednak gdy się gryzą 2 psy to naprawdę różnie może się skończyć. Dlatego staram się swoje zabezpieczać i unikać konfrontacji, jasny szlag mnie trafia gdy widzę że czyjś pies ciągnie tego kogoś za sobą i ewidentnie może dojść do walki - a najgorzej gdy osoba taka się nie uczy na własnych błędach :angryy:. Kurcze przecież nikt nie mówi że mają psa oddać - chociaż nie wiem czy to by nie było lepszym rozwiązaniem dla tego psa, bo starszy facet z 80letni jakoś sobie z nią radził chociaż też nie był idealny i wiele sytuacji prowokował. Miałam często wrażenie że bawią go sytuacje gdy idzie za kimś, a jego pies mordę drze i próbuje atakować - nawet gdy ktoś drogę zmieniał to on też nagle zmieniał. Dopiero gdy się stawało to jakoś do niego docierało że jednak tędy nie przejdzie i zmieniał kierunek... ale ten kaganiec naprawdę tego psa nie zabije ani mu nie uwłaczy.
-
[quote name='gryf80']a widzieliście te karmę ?: [URL]http://www.canivera.pl/produkty.html[/URL] ,może byc niezła,co prawda zawiera kukurydze,ale ważne że nie na pierwszym miejscu[/QUOTE] Dla Szamana mi taka zdecydowanie odpada, jednak sama się zastanawiałam czy dla suki niebyła by całkiem niezła. Jednak jak patrzyłam ceny to np TOTW wychodzi w podobnej cenie jak ta która mnie interesowała "CANIVERA ADULT COMBAT DOG".
-
[quote name='Beatrx']a może on nie chciał przytulić psa tylko Ciebie:eviltong:[/QUOTE] Ja wyglądam groźniej od swojego psa :lol:, więc to na pewno psa chciał tulić :razz:
-
Ja wczoraj wieczorem miałam zajebistą sytuację z ludźmi od 'tego psa z wielką mordą'. Wpierw szłam sobie z mamą i naszym stadkiem chodnikiem 'opuszczonym', wyszła kobieta z facetem i ich suką (zawsze sukę prowadził starszy pan, tylko patrzyła nienawistnie i czasem mordę darła). Suka zaczęła do moich psów ciągnąć, mordę drzeć, na koniec wywaliła kobietę na chodnik i ... ją dobre 4m przeciągnęła po chodniku i ulicy zanim facet podbiegł i złapał smycz :crazyeye:. Serio nie wiedziałam jak się zachować, moje suki w szoku, samiec gotowy do walki - jedyne co zrobiłam to kazałam suką siąść z dupą, pościągałam kagańce (no jakoś się w razie czego bronić muszą), samca wycofałam trochę do suk żeby w razie czego suki od razu pomogły... W sumie na szczęście do niczego nie doszło, facet złapał za smycz - a że sam też sobie rady nie dawał to razem tą sukę odciągnęli na smyczy i zniknęli. Czyli teoretycznie prócz 'zeszmacenia kobiety', zawału mojej matki oraz mega mojego przerażenia nic się nie stało... Tylko że na tą samą sukę z tymi samymi ludźmi trafiliśmy wracając po 30min do domu! Tym razem w bliższej odległości i naprawdę byłam przekonana że dojdzie do nieszczęścia :angryy:... Ogólnie 2ga sytuacja taka że wracaliśmy do domu prostą drogą, a ci ludzie wyskoczyli z za winkla, suka znów przewaliła kobietę. Tym razem moje całe stado mocno się podminowało i z mordą na sukę, Szaman dostał takiej furii że ledwo go utrzymałam - dopiero się uspokoił ja o zgrozo dostał przez łeb :-(. Naprawdę nie wyrobiłam i mocno tą babę o*******iłam tym bardziej że naprawdę tych ludzi dość często widujemy z tą suką i zawsze są akcję że suka mordę drze i próbuje doskoczyć - tyle że mało mnie to interesowało do momentu puki psa byli w stanie utrzymać. Naprawdę mam wrażenie że to ludzie wyprani z mózgu, bez kagańca, prowadzi baba która jest ciągnięta za sobą jak szmata, suka nie szkolona ani nic w tym stylu... Przecież wiedząc jakiego mam psa powinnam go zabezpieczyć, ja rozumiem że mogą być sytuację że wleziemy na kogoś i nasz pies jest podminowany i naprawdę ciężko go uspokoić. Nie wiem jakie tak naprawdę ma szanse stado psów (w typie: mastifa tybetańskiego, hovawarta + 20kg kundel) z 'takim psem z wielką mordą', wiem że one dostają szczękościsku - szczerze nigdy nie chcę się o tym przekonać 'który pies silniejszy'. Tego samego wyjścia miałam inna sytuację tym razem z gościem bez psa. Widzieliśmy że jakiś dziwny gościu i Szaman się zaczął na niego przyczajać. Posadziłam psy, kazałam zostać i czekam z mamą aż się facet upłynni. Dróg było sporo w danym miejscu. Facetowi się ewidentnie nie śpieszyło, gadał do siebie. Byłam pewna że gościu widząc całą sytuację (wpatrywał się w psy i widział reakcję Szamana, widział że go koryguje i uspakajam), wlazł centralnie na nas - pomimo że sam chodnik był 4m szerokości to pchał się na mnie z psem. Jak Szaman wyrwał z mordą (suki ofc dołączyły...) to nagle jak by facet się ocknął, odsunął i wyskoczył z komentarzem 'a tym co, ja tylko chciałem się przytulić, jak tak można'. Jak już przy sytuacjach to 2dni temu jakiś gościu szybkim krokiem 'wlazł na nas' i łapę do Szamana i mu kaganiec rusza. Szaman się wku**** i go walnął kagańcem, a że miał ograniczone ruchy przez to że gościu mu za kaganiec trzymał to trafił mu w ... klejnoty :evil_lol:. Później się burał że psa nie umiem upilnować, nie wyrobiłam i stwierdziłam że jak się obcemu psy w kaganiec paluchy wtyka to niech się cieszy że ich nie stracił. I właśnie dlatego moje psy chodzą w kagańcach, bo są duże i włochate to ludzie lezą do nich z łapami 'się tulić, głaskać' i inne pierdoły. Często sami bezmyślnie prowokują sytuację. Mam wrażenie że nie da się uniknąć takich ludzi i sytuacji mieszkając w większym skupisku ludzi, w blokowisku. Jeszcze gorzej jest gdy się ma kudłatego psa który wygląda jak misiu do przytulania, jak miałam dużą ONkę to ludzie omijali szerokim łukiem odwracając wzrok - teraz jest to nie możliwe, albo się wpatrują psu w gały, albo lezą z łapami.
-
Aresztowana i zastraszana polka próbująca uratować swojego psa!
Maron86 replied to akasha3791's topic in Prawo
Mój angielski od lat nieużywany kuleje więc czy ja dobrze rozumiem: że pub należy do właściciela akity akita byłą zamknięta we własnym prywatnym pomieszczeniu dzieciaka zostawili rodzice samopas niech biega sobie i buszuje po pubie? Jeśli tak to wcale się nie dziwie że nie kazali uśpić psa, tu winni byli wyłącznie rodzice dzieciaka który biegał samopas po miejscu w którym nie powinien się znaleźć. No i osobiście uważam że gdyby ta akita faktycznie chciała ugryźć to by dzieciak biegał dziś bez głowy. Porównajmy obrażenia dzieciaka z obrażeniami kobiety która została pogryziona przez Tajfuna... Tajfun by dzieciaka zeżarł. Jeśli się porówna również sytuacje w których te dwa psy pogryzły, to nie ma tu dla mnie porównania. Pies na spacerze, w miejscu publicznym, bez kagańca, niewychowany zaatakował kobietę i ją poharatał. Pies we własnym pomieszczeniu spał, wparował dzieciak do pokoju i rzucił się do akity żeby się bawić/tulić (opis z linka), pies go na moje oko ostrzegł że ma się odwalić. -
Cieszę się że już jest dobrze :)
-
Dostała rano serek z lekiem + 2gie jedzenie z osłonką, chwilowo jest 'cisza'. Dostanie zaraz (tylko ostygnie) pierś kaczki z brokułem z marchewką z makaronem domowej roboty oraz tłuszczykiem z rosołki + osłonkę (można dawać do 3tab. dziennie). Mam nadzieje że ładnie zje i nie będzie wymiotów :) Też się cieszę, naprawdę byliśmy załamani całą tą sytuacją .... Powoli zaczyna znów się do łóżka wpychać, ale wpuszczana tylko z pieluchą ;)
-
Jak tam psiak, dalej miewa bóle? Zrobiliście prześwietlenie klaty?