Jump to content
Dogomania

DoPi

Members
  • Posts

    2280
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DoPi

  1. na razie filmik. No i kiedy Lara ma mieć czas na załatwianie potrzeb fizjologicznych. :) https://www.youtube.com/watch?v=VA0QVzqN0Dk
  2. no teraz to trzeba informacji z 3 miejsc :) . U Larusa wszystko ok. oprócz tego, ze dalej jest u mnie. Uczymy się czystości. Trochę ciężko idzie. Jak się bawi lub wystraszy to posikuje. Często wychodzi na pole, ale czasami nie ma kiedy się załatwić, tak jak Melka u Nutusi. Wiadomości od Milci z wczoraj. Bałam się zadzwonić do pani Diany normalnie. Jednak opłacało się, bo wczoraj już Milcia nic nie nabroiła :). Mamy wszyscy więc nadzieję, że idzie ku dobremu. Niestety ponieważ pan Wojtek nakrzyczał na nią jak zobaczył drzwi, to Milusia się go boi dalej. Jak jest z nim sama to chowa się pod stół lub stolik w kuchni. Rana po sterylce ładnie zagojona. Ślinianka nie powiększa się. Pani Diana jest traktowana już bardzo dobrze tzn. Milusia już skacze po niej :D. Czystość na 5+ tzn żadnego problemu od początku, oprócz jednego razu jak podsikała, ale to raczej ze stresu (tak powiedziała pani). Ponownie podsunęłam pomysł z kongiem, bo gryzaków nie rusza. Na zdjęciach domowych Mila wychodzi raczej na zestresowaną, bo z aparatem pan Wojtek chodzi. Pani Diana powiedziała, że zrobią zdjęcia na polu i podeślą, Szwy po niedzieli dopiero będą wyjmowane, no i badanie kału i krwi zaordynował ichniejszy weterynarz.
  3. ręce opadają, normalnych ludzi na tym świecie trzeba szukać ze świecą. :Normalni" czyli m.in. odpowiedzialni. Szkoda tego czasu i czekania. Może Bianka byłaby już w domu. Malagos PW Ci wysłałam.
  4. Nutusiu dzięki za zdroworozsądkową wypowiedź. Bardzo bym chciała, żeby się ułożyło im jak najlepiej. Ja zawsze słowo pisane odbieram dużo gorzej niż rozmowę. Zaraz wpadam w histerię. Trzeba mnie stawiać do pionu. Pani Diana to naprawdę jest ciepła osoba. I mam nadzieję, że uda im się Milkę przyuczyć do pozostawania w domu. Zwłaszcza, że na 6-7 godzin, a nie tak jak u mnie 11. Moje psiury ostatnio zżarły Ranigast, a dzisiaj posiekały 3 czerwone cebule(dzisiaj nie było mnie 15 minut). Po Ranigaście im nic nie było, a po cebuli się okaże. Na razie śpią. Oczywiście to moje zżarły , bo Larus była ze mną. śpimy, budzimy się bo pańcia wstała od kompa, śpimy dalej Memory i Wiktor bardzo dziękuję za wpłatę 100 zł. Już została ujęta w rozliczeniu moim. Nutusi również bardzo dziękuję za przerzucenie mi 100 zł z wątku Imciocha :)
  5. tak też napisałam do pani, żeby nie myślała, że ją okłamałyśmy. No, ale jednak wszystkie 3 dziewczyny są problematyczne. Dzisiaj zadzwoniła starsza pani z Krakowa o spokojną suczkę dorosłą. Wczoraj dziewczę z Warszawy - studentka o Larę. Prosiłam, żeby zobaczyła na Melę i się odezwała, ale się nie odezwała. Bardzo się boję o Milusię. Pan jak wrócił i zobaczył drzwi to nakrzyczał na nią i Mila się wycofała. W ogóle nie podchodzi do pana Wojtka. Za panią Dianą chodzi jak Mela za Nutusią. U Magdy za mną tak samo chodziła. Czystość zachowuje, bo pani się nie skarżyła. Na spacery po schodach już idzie ładnie i windą jeździ też spokojnie. Chciałabym, żeby im się ułożyło. Dla niej to był ogromny stres. Zabrali jej dzieci, przewieźli do innego domu (Nutusi)pokroili, oddali do obcego domu i obcych ludzi. No mnie się płakać chce.
  6. Wysłałam pani Dianie od Milusi parę informacji jak postępować z adoptowanym psem w nowym domu. Poniżej odpowiedź "Przeczytałam na razie pierwsze dwa i zauważyłam już jeden z błędów - nie powinniśmy jej karcić za niszczenie rzeczy. Dzisiaj po powrocie do domu, Wojtek zauważył, że straty były już o wiele mniejsze ;), drzwi (na zdjęciu stan z wczoraj) nie ruszyła prawie wcale, podrapała lekko boazerię. Tym razem nie została skarcona - mam więc nadzieję, że Milka coś już załapała :), ale zobaczymy co będzie jutro. Na razie zostawiamy ją na coraz dłużej samą. W załączniku "dzieło" Milki. Byłyśmy u weterynarza, Mila miała straszne zapalenie spojówek - teraz już jest lepiej. Dodatkowo okazało się, że ma jednak ok 8 lat. Ślinianki i rana po sterylizacji są ok. " To zniszczenia poczynione przez Milusię. :( Napisałam pani Dianie, że jeśli ich zniechęciła tym do siebie, to żeby dali znać. Nie chciałabym, żeby została w domu, w którym będą ją tylko tolerować zamiast kochać.
  7. Nucia jak to wytropiłaś, przecie niedawno żeś pisała tutaj :P czyzby zaskoczona nowym dogo? :D
  8. halo OlkaFasolka , może juz wiesz jak zrobić,żeby watki z nowymi informacjami były na pierwszej stronie? bo mi się na końcu wyswietlacie niewiedziec czemu :(
  9. a Larus nie chce podchodzić do ludzi jak sie ją woła. Do mnie podbiegnie jak wracam do pokoju w pracy i merdoli ogonkiem. Jak ja uczyć, żeby podchodziłana zawołanie? no i chowa mi sie pod biurko jak ktoś chce ją pogłaskać. Wychodzi wtedy z kojca powolutku (bo ma otwarty cały czas) i czmych pod biurko, pod moje nogi. Co dalej robić? Jak uzyskać dalsze postępy? Śpi ze mną, je z ręki już bez oporów. Rano jak Łukasz został na noc pobiegła do niego i skakała po nim przez chwilkę merdając ogonkiem. No ale za chwilkę już biegnie za psami i w nosie ma człowieka.
  10. Oby gospodarzom wystarczyło cierpliwości. Trzymam kciuki, bo to fajni ludzie są. U nas wczoraj w pracy wysiadło ogrzewanie , pracowałam w 17 stopniach i trochę mnie wyziębiło. Coś "łazi mi po kościach" . Jutro może uda mi się poleżeć, tylko muszę co 2 godziny wychodzić z Larusem (teraz tak ja będe nazywać, bo nadżarła z Melą 3 segregatory odkryć Larusa - oczywiście Nutusi segregatory). Musi się jakoś w końcu nauczyć załatwiać na polu. W kojcu, w którym jest w pracy nie załatwi się w ogóle, ale jak tylko wyjdzie z kojca od razu na wykładzinkę jest siuranie. W domu też tak jest. Dzisiaj zanim zdążyłam się poubierać, bo mróz siarczysty to ona juz załatwiła siuranie i koopanie na wykładzinę. Gdyby było lato to wylatałabym z nia w piżamce, a tak to w piżamce trochę zimnawo jest :D Relacja z pobytu u Nutusi? było superowo, trochę tylko jak w komunie, bo nie za dużo mogłam się wykazać, Nutka goniła w większości sama. Amiga została zagoniona do szydełka i zrobiła mi serwetke z kotem do naszycia na poduszkę :) dziękuję bardzo Olu. :) Nutusia gotowanie wzięła na siebie, a o miotłę i mopa musiałam się bić. Nie wiem, może się bali, że im zepsuję?! no wprawdzie pierwsza miotła wzięta przeze mnie spadła z kija :D Olka miała myć naczynia, to odebrali jej tę przyjemność. Zakupili zmywarkę! :D Nie wiem czy pisałam, bo oprócz encyklopedii Larusa to jeszcze dziewczynki napoczęły Mrożka (funkiel nówka) i chciały się ubrać w biżuterię Nutusi wysypując zawartość pudełka na ziemię. Nie wspomnę już o zasikanych chodniczkach i zbieraniu co chwilę koopsk pomimo wychodzenia co 2-3 godziny na pole. Pilować też trzeba było kabli od choinki i kabli od laptopów i opasek od stoliczka rattanowego (trochę się nie udało - zostało nadgryzione). W sylwestra Nutusia wymysliła fondue mięsne. zamarynowała mięsko i smażylismy sobie w garnku na stole na patyczkach, a do tego 5 dipów różnych i sałatka zrobiona przez Ulę. NO i jeszcze 29go Mazowszanka przywiozła jesli dobrze pamietam Morelówkę pyszną nalewkę, a Ola porzeczkowe wino. Juz sie bałam, że wpadnę w alkoholizmy :D
  11. dobrze, że wróciliście szczęśliwie :) też nie bardzo mogę ogarnąć nowe dogo. O co chodzi z tym otrzymywaniem powiadomień za każdym razem jak wchodzę na jakiś wątek? Mattilu rozpracowałaś to może? Było mi bardzo miło, że mogłam się z Wami spotkać. Zosia jest przeuroczym "stworzonkiem". A Wy taką "modelową" rodziną :) żeby więcej było na świecie takich "ciepłych" ludzi, to świat byłby zdecydowanie piękniejszy. U nas jutro święto i nie idziemy do pracy. Planuję wylegiwanie w łóżku, (choć coś po kościach przelatuje).
  12. witam ciepło (pomimo mrozów) panią Kasię. Bardzo lubię czytać takie wpisy. Czyta się jak książkę. Tematyka jest odpowiednia i ciekawa :D a zdjęcia - radość dla "ócz" :)
  13. ależ Ty masz dużo miejsca do biegania. Fasolka wybrała siedzisko w moim ulubionym kolorze :)
  14. Marysiu, bardzo dobrze i gospodarnie zrobiłaś. Mela u Nutusi niestety w sobotę i niedziele wyła i piszczała. Pomimo noszenia i przytulania. Na chwilke sie uspokajała i znowu zaczynała "śpiewy". Wczoraj Nutusia wyjeżdżała z domu, a Sławek otwierał jej bramę, no i mała zaczęła wyć i do niej dołaczyła cała reszta. Jak Magda nie zwariuje , to będzie dobrze. Mila w nowym domu pozostawiona sama na 7 godzin, wydrapała do połowy drzwi z obicia, poodrywała listewki i uszkodziła w pokoju roletę. Nie wiem, czy państwo ją uczyli pozostawania w domu, jak radziłyśmy z Magdą. Ja zrozumiałam, że raz wyszli na klatkę na 15 minut. Może źle zrozumiałam. W kazdym razie wesoło nie jest. Dobrze, że mieszkanie jest przed remontem. Mila miała zostawione kurze łapki do gryzienia. Nie zainteresowała się nimi. Dzisiaj Państwo idą do weterynarza, będą pytać czy jej nie podać czegoś na uspokojenie. Więc tak różowo to nie jest. Zobaczymy, czy panu Wojtkowi (mieszkanie jest jego) wystarczy cierpliwości. :(
  15. no i mamy kolejny rok za sobą, oby w tym (i w następnych też oczywiście) wszystkie nasze zwierzaki tymczasowe znalazły swoje domy. Na czele z Rudzikiem i Fasolką :)
  16. ja z reguły jak mam wolne piję kawę sama i teraz stwierdzam z praktyki - o wiele lepiej smakuje kawa w towarzystwie dogomaniaczek :) Nutusiu, Sławku- dziękuję za gościne ogromnie. Nuci za udzielaną pomoc przy sterylce i adopcji Milusi. Sławkowi za rozmowy i towarzystwo m.in.palacze :D
  17. biedna Amisia :( bardzo ma to ucho rozerwane? wstawisz zdjęcie?
  18. kochane cioteczki. Nowy rok przyniósł nam dom stały dla Milusi :) tuż po sterylce zadzwoniła pani z Warszawy z pytaniem o Milę. Umówiłyśmy się, że dzisiaj podjedziemy do nich na wizytę przed adopcyjną. Postanowiłyśmy z Nutusią, że weźmiemy Milusię, ponieważ przeprowadzona rozmowa telefoniczna wypadła pozytywnie. Państwo są narzeczeństwem i mieszkają we własnym mieszkaniu na Ursynowie. II piętro z windą. Państwo mieli już zakupiona smycz (2 szt) i obróżkę, ale okazała się za mała. Zasugerowałyśmy, że lepsze będą szeleczki to państwo jutro wymienią. Jak przyszłyśmy była przygotowana miseczka z jedzeniem i piciem dla Milci. Mila czuła się trochę nieswojo, po schodach (5 szt) nie umie chodzić, więc Nutusia podpowiedziała jak można za pomocą smaczków ją nauczyć chodzić po schodach. Z windą była zapoznana u mnie w pracy więc poszło lepiej. Milusię państwo przekupywali smaczkami, które również mieli przygotowane. Państwo pracują obydwoje, z tym że pan pracuje 5-6 godzin.Ponieważ wszystko wypadło dobrze- zostawiliśmy Milcię już w nowym domu. Trochę się martwię, czy nie będzie tęsknić za mną, bo bardzo sie przywiązała do mnie. Oczywiście poprosiłyśmy w razie czego o telefon. Dzisiaj juz nie bedę dzwonić, ale jutro ponarzucam się troszkę. No i doszłam do wniosku, że to miejscówka Nutusi i jej fluidy zadziałały :)
  19. uf juz po zabiegu. Było trochę stresu. Zabieg był dłuższy, gdyż okazało się, że Mila była na granicy cieczki. Oprócz tego wyczułam pod brodą u niej guzka. Doktor od razu przy jednym znieczuleniu poptrzył na to. Prawdopodobnie , to torbiel gruczołu śliniankowego. Za pomocą strzykawki wyciągnął jakiś płyn. Dostała przeciwzapalne lekarstwo dodatkowo. Oprócz tego odrobaczyliśmy maluchy i zaszczepiliśmy drugi raz na wirusówki. Zabrałam też lekarstwa na trzecie odrobaczanie maluchów i Mili. Pomimo komplikacji doktor pozostał przy cenie 200 zł, a odrobaczenia i szczepienia 110 zł. Jutro jedziemy jeszcze raz do kontroli z Milusią. Oczywiście nie obyło sie bez przygód. Jadąc z lecznicy zatrzymałam się po chleb. W samochodzie 2 szczyle, Milusia , dwie baby i sunia Amigi Nusia (też była do kontroli), a samochód powiedział "dalej nie jadę". Nie wiem o co mu chodziło, bo już laweta po nas jechała. Dziewczyn z psami, pan taksówkarz powiedział,że nie weźmie. Nutusia ściągnęła swoją koleżankę, żeby je zabrał do domu, bo przecież zimno. Milusia powoli się wybudzała i skuczała za mną. Bałyśmy się, żeby nam psiaki nie zmarzły. Jeszcze raz spróbowałam odpalić iiiiiiii.............odpałił! Teraz odstresowujemy się i pilnujemy, żeby maluchy nie dokuczały Milusi.
  20. otrzymałam życzenia od Karmelka-Foresta z informacją, że wychodzą już na spacery :)
  21. Ty uważaj sobie !! jadę po Ciebie ! :D
  22. piękna piosenka i życzenia Marysiu - dziękuję.
  23. dobrze, że to Amiga napisała, bo powiem szczerze też mam wielkie obiekcje co do najazdu na Nutusię. Jednak przeważyła moja chęć spotkania się z "dobrymi fluidami". No i zobaczymy, czy uda się przeżyć te kilka dni w "komunie" , czy się już na drugi dzień pozabijamy :D ( jakby co to mamy rozjemcę Sławka mam nadzieję )
  24. no cóż Czetka to już podróżniczka na luzie. Nie wyglada na taką, któa się stresuje czymkolwiek. Po prostu światowa z niej dziewczynka :) A Helcia pokazuje, ze jeszcze dużo radości i niespodzianek przyniesie swojej pani. :) Myślę, że takie wiadomości i życzenia już sprawiają, że wznosimy się w górę :D
×
×
  • Create New...