-
Posts
2280 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by DoPi
-
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no ja myślę, że jakoś zasłużę, a jak nie to kupię na bazarku :P a zauważyłas o której Ci składałam życzenia? :) -
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
DoPi replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny na CITO bazarek imienny. Kto chętny do nazwania cw 5 zł za imię. No nie wiem, czy tak mogę oczywiście. przedstawiam większą sunię - gryzaka :D nie umiem inaczej wrzucić filmu. Naprawdę nie wiem, czy wzięłam te rodzinkę, którą miałam. W kojcu sunia bez smyczy tylko patrzy jak by mi wleźć na kolana. Acha nie ma opcji, żeby złapać na razie większego malucha. Wciska się w kat budy, a tam nie sięga moja ręka. Nie byłam u weta.Zapakowałam tylko mamę i małą, A jak oddalałam się od kojca to wychodziła z budy i tak się darła, że stwierdziła, że szkoda im stresu przysparzać. Suni nie leje się już z oczek. Maluchom jak były rozdzielone udało mi się podać na odrobaczenie. [url=http://pl.tinypic.com/r/15rd4l4/9]View My Video[/URL] -
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Cześć Mattilu, piłaś już kawę ze swoimi pieszczochami :) ja tu sobie wstałam i tak sama ze sobą sobie rozmawiam na dogo :) i piję kawę -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
no to najgorętszy dzień. Czetuchna ściski, mizianie i spokojnego lotu. Nutuś ja myślę, że Ty to odreagujesz wieczorem porządnie :) Niecierpliwie będę czekać na Wasze info, jak już ochłoniecie. -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
to na kubek to moje zaklepuję :P -
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
DoPi replied to auraa's topic in Już w nowym domu
wiem, że nie pisze się posta po poście :) dzień dobry, wstaliśmy już chwilkę temu, zjedliśmy śniadanie, zobaczyliśmy psy domowe. Nie bardzo się spodobały, ale cóż musiały się załatwić po nocy. starsza bąbelka to agresor dominuje malutką. Malusia dotknęła noskiem mojej ręki. No niestety na mój ruch uciekają do budy. -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
Nutusiu skarbie, wnerwianie innych to moja specjalność. Dzisiaj miałam sposób na Łukasza, żeby nie zasypiał za kierownicą, a wiecie jaki? tak co jakieś trzy godziny go wkurzałam tekstami, albo, że niedokładnie sprząta, albo, że leniwy, albo ....coś na temat jego dziewczyny. No i dojeżdżamy do Krakowa, a on mówi, że jakoś przez tą całą drogę spać mu się nie chciało. To powiedziałam, że przecież od czasu do czasu podnosiłam mu ciśnieni :D -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
Pierwsza, pierwsza składam życzenia OlkoFasolko: niech Ci się darzy na wszystkich frontach(no może bez pracowych w nadmiarze), zdrowia, wszelkiej pomyślności. Uśmiechu na co dzień i prawdziwych przyjaciół w biedzie (choć biedy absolutnie nie życzę). :) -
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
DoPi replied to auraa's topic in Już w nowym domu
dojechaliśmy, zdążyliśmy przed 20 tą jeszcze do weta na tzw.cito, bo sunia miała masakryczną ilość kleszczy. Szczeniaki sa dwa. Chyba tu na wątku wyczytałam, że miały być pieski, a przywiozłam 3 sunie. Mamunie i dwie dziewczynki. Może ja nie to stado przywiozłam ? :D Co się dało wyciągnąć z suni to wyciągnęliśmy na dwie ręce z doktorem. Reszta padnie bo sunia dostała na robale wewnętrzne i takie coś Bravecto na wszelkie skórne pasożyty. Małe dostały na robaki wewnętrzne i na pchły i kleszcze na skórę. To Bravecto drogie, bo 50 zł , ale podjęłam decyzję, że zagrożenie wszelkim robactwem jest bardzo duże i poprosiłam o podanie. Jutro chyba pojadę z nimi jeszcze raz do weta, bo suni faktycznie leje się z oczu, a doktor nie zwrócił na to uwagi. I tak został z nami po godzinach. Sunia bez smyczy merdoli ogonkiem. Jak tylko założe smycz, sunia leży na ziemi i nie ma mowy , żeby się podniosła, więc była wnoszona na rękach. Zgadnijcie ile waży, ta mała ....18 kg. Dziewczynki sa jak nie od pary. Choc w wieku zbliżonym jakieś2,5 miesiąca to jedna ta ze zdjęcia waży 3 kg druga...5,4 kg :) Ta mniejsza odważniejsza i nieagresywna. Ta większa niestety przy przenoszeniu gryzie, jak się jej uda tylko wywinąć łebek. Za wszystko zapłaciłam 80 zł. No i zakupiłam obróżkę, ale nie wiem za ile, bo nie zapłaciłam, bo nie miałam więcej gotówki. Kartą u doktora się nie płaci niestety. Kojec uszczelniliśmy jeszcze dokładniej i wymościliśmy budę. Buda jest ocieplana. Dałam na spód jeszcze poduszki i koc i na to nawrzucałam jeszcze siana (bo mam swinki morskie i miałam siano). One w tej stodole były włąsnie w sianie, to będą miały coś do czego sa przyzwyczajone. Jednego żałuję, że kojec nie jest przykryty od góry. Ale to 30m2 ogrodzonego terenu, więc na dach nie starczyło. Buda duża. Psiaki weszły od razu do budy. Sunia jak na prawdziwą matkę przystało, pilnuje wejścia, a szczyle za nią schowane. Dostały jeść i pić i wszystko spędzlowały. Karma została po Karmelku Royal dla szczeniąt, więc pełnowartościowa. No tylko nie mam jej za dużo. Mam jeszcze małe opakowanie Peddigree junior. To do poniedziałku starczy. Nie daje na razie suni mamuni nic innego , bo nie wiem czy maluchy się nie dobiorą do jej karmy, a to duże kulki są. Wprawdzie karma, którą dostałyśmy w pudełku na drogę też jest w dużych kulkach i maluchy żyją. W gabinecie wieksza szczylka zwymiotowała sporą ilość jedzenia i niestety były w tym robale bleeee... Oczywiście koopska maluchy tez uwaliły w gabinecie tak, że doktor to nas bardzo będzie lubił :) Przy mnie dziewczyny nie chcą jeść jeszcze, ale jak tylko się oddaliłam od kojca wszystko zostało zjedzone. Jak wychodzę na pole to sunia-mamunia szczeka, ale jak podchodzę do kojca to już nie szczeka tylko merdoli ogonkiem. Maluchy się chowają w budzie. No i jeszcze przed chwilą strzeliłam w lesie ze straszaka, żeby odgonić wszystko, czemu przyszłoby do głowy niepokoić moje stadko. I tak jestem w stresie, jak noc przejdzie. Teraz byłam jeszcze raz wymiziać sunie, żeby mnie zapamiętała. Dla tych co nie wiedzą w jakich warunkach mieszkam i czemu nie wzięłam rodzinki do domu, wyjaśnię: mieszkam w 35 m2 chatce kanadyjce. Śpię na poddaszu, gdzie stanąć można tylko na środku, bo potem to już skosy lecą do podłogi. Poddasze nie zamknięte, w sensie można spaść na dół. Na dole jedno pomieszczenie i łazienka. Mam 2 psy adoptowane. Owczarkę niemiecką Lusię i mieszankę podhalana z colli Marleya. Luśka niestety nie trawi suczydeł. Miałam jedną akcję , jak przeszła niewielka sunia od sąsiadek do mnie do ogrodu i Lusia ja złapała za duu...pke i machała jak zabawką. Na szczęście skończyło się dobrze, bo wbiła jej tylko zęby, a nie pogruchotała kości. Więc to jest nie do przeskoczenia. Marley natomiast kocha wszystkie stworzenia małe i duże. Mam tylko jednych sąsiadów, ale dziewczyny sa super i obiecały odwiedzać rodzinkę jak ja będę w pracy w ramach socjalizacji. Jedna studiuje, więc różnie jeżdzi na zajęcia, a druga uczy pływać dzieciaki i też ma różnie zajęcia. One z kolei tymczasują od czasu do czasu koty i szukają im domów, tak, że jesteśmy zwierzolubnym towarzystwem :) Jutro może uda się zrobić jakieś zdjęcia i może uchwycimy drugą dziewczynkę. -
no to też brałam pod uwagę, że nie pojawi się dziecko, które może okazac się mieć alergię na psa :)
-
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
DoPi replied to auraa's topic in Już w nowym domu
jedziemy jutro, wymienione dzisiaj tarcze i klocki u mechanika. Nutusia jakby co to masz mnie w domu na weekend i to jeszcze z synem. Mam nadzieje jednak, że wszystko pójdzie ok. -
acha Panowie pracują w domu tzw. freelancerzy, więc minimalna ilość samotnych godzin Karmelka. Denerwuję się bardzo dalej. Zakupiona karma Purina, gryzaki, legowisko, podkłady. Po przyjeździe Karmelek z panem Igorem spali sobie razem godzinkę w łóżku. Tak bym nie chciała się pomylić.
-
O matko, ale się działo. Do teraz jestem w szoku. Ale po kolei. Rano dostałam smsa, że pan Błazej napisał do mnie na fejsie i czy mogłabym odczytać wiadomość. Więc porzuciwszy zestawienia po kryjomu weszłam na fejsa. No i tam pan się przedstawił, powiedział, że chcieliby z partnerem adoptować Karmelka. Opisał , gdzie mieszkają jak pracują i czy możemy się spotkać. Ponieważ Karmelek był ze mną zaproponowałam, żeby przyszli do mnie zapoznać się. Jakoś tak koło 15 tej pojawiło się dwóch młodych , przystojnych dobrze ubranych facetów. Młodych dla mnie bo ok 30 ,30+. No weszli zostali obskoczeni przez Karmelka i obszczekani ciut. Usiedliśmy. No i ja wyciągam ankiete przedadopcyjną (od Weszki dostałam) i lecim przez pytania na wszelkie psie ważne tematy. Przy okazji pogadaliśmy o ich zwierzakach w domach rodzinnych, bo każdy ma. Zwierzaki odchodziły ze starości albo z powodu choroby. U jednego starsza sunia miała problemy sercowe i odeszła na zawał. U drugiego z kolei mieli psiaki przygarniali tez błąkjące się koty, z którymi pan Igor spał w łóżku. mieszkają w wynajmowanym mieszkaniu od koleżanki psiary i nie ma żadnych przeciwskazań do trzymania psa w mieszkaniu. Na Kazimierzu mieszkają. W kamienicy. Mieszkanie 50m2. Widać było po nich, że chcą dobrze wypaść. Co jakiś czas oczywiście któryś z nich miział Karmelka, który między innymi zaczął obgryzać sznurówki w ich butach. Raczej im nie przeszkadzało(choć rzuciłam okiem na buty to to nie było CCC :) ) No i wyszło, że jutro Karmel będzie jechał z nami do Mińska , a to 10 godz. w samochodzie. I tu lekkie zaskoczenie to oni może go po prostu wezmą, żeby się nie męczył w drodze. Mnie zatkało i przegrzały mi się zwoje mózgowe. Jak to tak hop i zabiorą mi psinę? Poprosiłam o chwilkę i poszłam do moich dziewczyn obok, którym kazałam podsłuchwać naszą rozmowę. Zapytałam co o nich myślą, uzyskałam odpowiedź, że będzie dobrze-sensowni są. Ale mieszkania nie widziałam. Na korzyśc przemawiało, że to kolega mojej jedej dziennikarki, któa wyraziła się o nim, że to dobry człowiek jest. Zauważcie-nie fajny, a dobry. No to ja wyszłam i powiedziałam, że dobrze, ale w sobotę do nich przyjeżdz=żam zobaczyć jak mieszkają i w ogóle. Teraz sobie myślę, że dobrze, bo zobaczę jaki karmelek będzie po dwóch dniach u nich. Czy wystraszony, czy rozrabiak. Oczywiście zapraszają kiedy tylko będę chciała. Zapowiedziałam, żeby żadnych gości nie było na oglądanie psa przez te dwa dni, bo musi się u nich zadomowić i przyzwyczaić. No oczywiście, rozumieją. No to umowa adopcyjna do przeczytania i podpisania. Wtedy się dopiero zaczęło, bo moje dziewczyny wyszły do nich, a wcześniej dały znać do reszty ciotek zakładowych. Przyleciało8 bab pożegnać się z Karmelkiem i każda, która przychodziła patrzyła na chłopaków i pytała, jaki gdzie no i oczywiście, ze jakby co to będą mieć pod górke, bo wszystkie im oczy wydrapią. Szkoda, że nie widzieliście dwóch 30 lenich facetów czerwonych jak buraki. Karmelek został wsadzony do kontenerka ze swoimi zabawkami. No i poszli sobie. Na korytarzu przy windzie jeszcze 2 baby na nich napadły. Myślę, że jak wyszli to pomyśleli, ze to jakiś specjalny zakład pracy jest. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Na takim speedzie. W ciągu 1,5 godziny zadzwoniłam do nich 5 razy z instrukcjami. Jeśli oni to przeżyją to znaczy, że im bardzo zależało na Karmelku.Jesli nie to zabiorę im raz dwa jeśli tylko coś mi się nie spodoba.Nie minęło może 1,5 godziny dostałam info na fejsie: Podróż dobrze, ale zdecydowanie bardziej wolał być pod kurtką Igora niż w transporterze Emotikon smile Dobrze dobrze, wszystko dobrze Już ma legowisko Już je Ładnie sika Koopka na pewno będzie Emotikon wink
-
no piękny to on nie jest, ino mały jezd :D
-
j
-
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
DoPi replied to auraa's topic in Już w nowym domu
ponieważ mam dużo telefonów o Karmelka, to od razu wszystkim mówię, o suni z maluchami :) -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Jessssss już 26 ty listopada Czetuchna makijażu na podróż nie zapomnij :) -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
o matko, ale jej dobrze, znaczy Helusi. No i nie wiem dlaczego się szkaluje tak Liluchnę. Powinna powiedzieć tak jak mój syn "nie dość, że się coś zrobi, to jeszcze narzekasz" :D a powiedzenia zapożyczam na stałe :) -
dziewczynyyyyy, mam chętnych na Karmelka sporo. Jednak co dobre zdjęcia to dobre. Po tych moich komórkowych nikt sie nie odezwał, a wczoraj powiesiłam na fejsie te od mojego fotoreportera i telefony się urywają. No i udostępnienia na fejsie poleciały w dużej ilości. No i bach, przychodzi do mnie (do pracy) para zapoznać się z Karmelkiem. Pan Błażej z partnerem. Warunki z opowieści dobre. Pracują w domu, są freelancerami. Mieszkanie 50m2, mieli w domach rodzinnych psy. Oczywiście na wizytę przed adopcyjną pojadę. No i co Wy na to?
-
Przerażona sunia i jej maluchy już w nowych domach. Powodzenia!!!
DoPi replied to auraa's topic in Już w nowym domu
dziewczyny sorry, ale dzień nie nleżał do najłatwiejszych. Rano nic dodac nic ująć zepsuł mi się samochód. Zostawiłam na parkingu przydrożnym w lesie. Całe szczęście, że sąsiadka jechała i mnie zgarnęła, bo przecie ja ze szczeniakiem do pracy. W pracy szefowa powiedziała, że jak chce urlop na piątek, to muszę oddać wszystkie zestawienia do czwartku. Musze się sprężać dlatego nawet nie zajrzałam na dogo. Po samochód przyjechało dziecko coś postukało, przedmuchało i odwiozło pod chatę. Acha, bo włączył mi się ABS i zaczęło coś szorować w kołach tylnych, a jak wysiadłam to śmierdziało. Po jego zabiegach ABS się wyłączył i przestało szurać i śmierdzieć. Jednak jutro pojedzie do mechanika sprawdzić, żebyśmy w połowie drogi nie stanęli. Zaraz będę dzwonić do pani opiekunki psiaków. kilometrow mam trochę więcej niż do Mińska mi siezdawało. Płatnymi odcinkami jest 435km , jest się szybciej, ale drożej bo opłaty autostradowe. Droga na Kielce -Radom 374 km ale dłużej się jedzie niewiele. Znaczy autostradą jakby dziecko docisnęło bylibyśmy na pewno krócej niż pokazują wyliczenia mapowe. Nie wiem jednak czy chce, żeby dociskał :) Acha czy sunia ma jakąś obróżkę, udało się jej założyć? czy mam coś kombinować, bo w razie czego nie wiem jaką dużą -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
spoko luz powiem po młodocianych. Żeby tylko w powietrzu nic się nie stało, to z resztą się powiedzie. No, ale "dygotek" Nutusi nie zazdroszczę. Nie da się przejść nad tym do porzadku. Trzymam kciuki i już :) -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no kochana ja mam nadzieję, że zanim wyruszymy do Was to domek się znajdzie, bo maluch choc urody średniej to podbija serca ludzi. :) Proszę teraz o zdjęcia Nusi, bo to jej wątek oraz ostatnie relacje z rehabilitacji :) -
no śpi niestety w kojcu na poddaszu. Mogłabym go wziąć do łózia, ale niestety nie mam zamkniętego poddasza i boję się, żeby nie spadł ze schodów. Faktycznie z tego co pamiętam Dyzio był chyba dwa razy odrobaczany, a na pewno dwa razy szczepiony na wirusówki, więc może mi się pomyliło. Zapytam doktora. No i wybawili mi go znowu w pracy i padł. Śpi sobie w swoim kojcu. Teraz już zostawiam otwarty kojec i Karmelek traktuje go jak swój domek. Jak go cos wystraszy od razu biegnie do kojca. :)