-
Posts
2280 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by DoPi
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
o dziękuję Gusiaczku za info. Mattilu za miejsce na watku :) A jak teraz wygladają relacje "dziewczyn" między sobą? Akceptacyjnie? czy raczej się nie widzą? -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że Dyzio tylko z powodu zmiany otoczenia zareagował atakiem. Wiem, że mu tam dobrze, ale nie ma swojego Maksa, za którym przepadał i olewał nawet ludzi, bo miał przy boku idola. Nie wierzę, żeby przeszedł zmianę bez stresu.Jakoś musiał odreagować. Tylko ta reakcja dla niego jest niebezpieczna. Co do Sary-boksi, to ja też nie wiem co lepsze. Czy jakoś interweniować jeszcze? Ona pewnie tak cały czas żyła. Tylko, że teraz niedowidzi i niedosłyszy i dlatego się gubi, więc pozostawianie jej na zewnątrz nie jest dobrym pomysłem. Nie wiem czemu nie może zostać w domu na czas wyjazdu domowników. Przy następnej wizycie zapytam. Tą miałam niezapowiedzianą i dobrze, bo zobaczyłam jak to wygląda. -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
oj no nareszcie jakaś konkretniejsza relacja :P Serwetka piękna jest z tymi koralikami. Tylko faktycznie nie przesadzaj , bo odrywasz się od mikroskopu i idziesz szydełkować. Bardzo mądre masz psy, że odrywają Cię od siedzących czynności. Natomiast patrząc z innej strony rzeczy robisz piękne , więc im więcej tym lepiej :D Dziewczynom na działce jest faktycznie super. Biegają wygrzewają się w słońcu, koledzy w odwiedziny przychodzą :) niech ten sezon trwa im jak najdłużej -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Ja Sławka rozumiem. Wczoraj byłam u Evelki (dziewczynka z dogo, aktualnie wyniesiona z Krakowa na wieś), ma 1,5 roczne bliźniaki. No i zagadałyśmy się a Franuś tymczasem dobrał się do proszku Vanish, rozsypał na pół kuchni i oczywiście na siebie, ale na szczęście nie wpakował do buzi. Oberwało nam się od męża Eveli, który pracował na polu i akurat wszedł jak wszystko tonęło w proszku. Franio został wymyty i przebrany :) a nadmienię, że Evela i Piotrek mają jeszcze 4 koty, królika, 7 koni, 4 psy. Wątek Czetusi, to wyrażę zdanie, że jakiś uspokajacz może jednak by się przydał na lot. To jednak jakieś zamieszanie będzie. :) -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Doszły pieniążki od Joli_Li 20zł, a Karusiap przelała 50 zł z konta fundacji od Irenas oraz 100 zł od siebie. Zaraz wrzuce do postu z rozliczeniami. Byłam u boksi-Sarusi z kolejna dostawa karmy. Nie zastałam właścicieli, a sunia była na podwórzu nieogrodzonym. Nie bardzo przytyła, a jak zaczęłam karmić ją i jej kolegę z reki to zjadała az sie kurzyło. Dostała jakieś 5 garści jedzenia. U mnie przez 2 dni prztyła 40 dkg. Zabiore ją na szczepienie przeciw wściekliźnie w przyszłym tygodniu to zważę. Sarusia jak podjeżdżałam pod dom to biegła za samochodem i merdoliła ogonkiem (kolor i wielkość podobna do samochodu właścicieli)pewnie myślała, że wracają. Potem dostałam sms-a z podziekowaniem za dostawę. Dyzio bieduś. Miał 3 atak padaczki :( Nie wróży to dobrze. Za często są te ataki. Myślę, że ustalą mu odpowiednio leki. Jest w dobrych rękach. Zostało 23,75 to moze zaszczepię Sarę? -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
bosssskie relacje :) fotki super, wiesci super, podłogi super, psiniec super :D teraz dopiero sie przyjrzałam jaka Czetka i Helcia malusie są. Nutusiu ode mnie jeszcze wysciskaj Sławka koniecznie, życząc wszelako samych wspaniałości :) fotorelacje z komentarzami uwielbiam. Żadnych przerw. -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
tak Dyzio ponoć dobrze. Jak z uśmieszkiem w smsie napisała pani Anita, sprawia pewne kłopoty wychowawcze. Pewnie szczeka, sika i koopale strzela. No ale może w końcu kiedyś się nauczy załatwiać poza domem swoje potrzeby. Jak był u mnie na weekendy to nic nie zrobił musiał pilnować tylko co jakies półtorej godziny na polko i tyle. No i po jedzeniu chwilkę tez trzeba go na polko. Ale wtedy byłam cały dzień w domu. Jednak trochę pracy trzeba włożyć , no i mieć czas. -
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
A brzuchol się Polci uspokoił? bo myślę, że te 3 koopy to jednak coś z podrażnionego żołądka były. Moze cos chapsnęła na spacerze? Ja wieczorem nie jestem w stanie sprawdzić, czy psiury cos tam nie posmakuja. Ostatnio wyobraźcie sobie Luska zjada wykopana przez siebie glinę :) czegos jej brakuje? -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
ooo ja chce Mikołka :) no i prosze napisać, co tam u Nusi i Amigi, bo to psi watek jest, a ja dawno nie słyszałam o dziewczynkach. Nie wspomnę, że obrazka też nie ogladałam. :P w tym tygodniu Alfikowa obiecała poszukac kosza z włóczkami. Pogoniłam, żebyście miały z czego robić :) -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
no tak na brzuch dobra orzechówka , ona od razu pomaga tez na trzęsące się ręce :) a teraz będziemy czekać na zdjęcia z "upychania" Czetki do kontenerka :D -
Młoda Nuria przeżyła spotkanie z samochodem,teraz zostaje u mnie na zawsze
DoPi replied to AMIGA's topic in Już w nowym domu
no kochane , bo powiem jak w piosence "bo jak nie my to kto" :) całą naszą aktywnością udowadniamy wszystkim, że się da :P a co tam u Nusi Olka? zarobiona jesteś? czy co? pewnie zaplatała się we włóczki :P -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
a że terrorysta to ja się zgodzę w zupełności. Mnie też terroryzował. Siadał koło mojej nogi i wyciągał główke do góry i patrzył tymi niewidzącymi oczami tak, że nie było mowy, zeby się na niego gniewac, bo znowu cos zbroił :) Oj w sobotę wymarzłam na cmentarzach, no i teraz kichawka mi się włączyła. -
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
no jak po kolei? a kto ustali, które będzie pierwsze a które ostatnie? a może w ogródku cos leży smacznego i ten z przodu to zje? nigdy nie wiadomo co czai się za progiem, więc koniecznie trzeba to oszczekać już na wejściu! :D na spacerach też, tak na wszelki wypadek, a niech wiedza te inne stwory kto idzie :) -
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
DoPi replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
o ja, ale się dzieje tutaj. Nutusiu, masz i tak mnóstwo pokładów cierpliwości. Odnośnie obsługi w sklepach ZOO to trzeba trafić, żeby ktoś się znał na towarze. W sklepach często pracują młodzi z przypadku, co im sie nawet nie chce zapoznać z asortymentem, bo za chwilę pójdą gdzieś indziej pracować. No i podwójna sterylka to wyzwanie. U mnie zawsze była walka z kubraczkami. I zawsze były wylizane z 2 szwy. Orzeszki to super sprawa, bo i zabawy troche i posmakować coś można, tylko sprzatania potem jest trochę. Gapiszonek biedny pewnie ma depresję jesienną (mnie też coś dopada).A może coś jej się kojarzy z tą porą roku? -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Alfikowo dziękuję za bazarek. :) Rudzia , a da się na fejsa wrzucic bazarek Alfikowej? Jola_li bardzo dziękuję za oferowaną pomoc, ale ja nie wiem, czy tak mozna po prostu wpłacac komuś na psa co ma dom? ale potrzebuje pomocy? W sobotę zawiozłam trochę karmy od mojej sasiadki(tak z 4 kg) . Boksia Sarusia spała w domu, a pani mówiła, że kupiła jej pedigree i Sarusia nabrała wigoru po niej. Dyzio się aklimatyzuje w nowym domku. Zaczął od tego, że "wygryzł" z posłania Silvera (40 kg psa) na co sa dowody. i ma chętnych do bawienia się. [url=http://www.tinypic.pl/31j96gwfai66][/URL]chociaż tak patrząc, to czy niewydaje się smutny :( [url=http://www.tinypic.pl/mhpzek1rvo6l][/URL] -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Nie wliczyłam do wydatków kasy za odrobaczenie sary i tych 20 zł. na karme. I tak nie ma z czego wrócić. jeżeli czegoś nie mogłam odliczyć proszę o info. Pani to taka mało wylewna i odnisłam wrazenie, że nie wiedziała jak sie ma zachowac, choc powiedziała, że nie myslała, że spotka "taką miłą panią" :D -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Olcia dzieki,za wrzucenie info na portale i do Wieliczki. Rudzia-Bianka sunia z Izdebnika. Ponoć jej nawet szukali, tylko na polach ponad nimi. Nie przypuszczali, że ona odejdzie daleko od domu. Sarusia zamerdała ogonkiem. Być może jutro dostanę od sąsiadki jakąś kartoflaną karmę Josery jakieś 5 kg, to zawiozę i od razu sprawdzę warunki. No a wczoraj odwieźliśmy Dyzia do pani Anity we Wrocławiu. Oczywiście nie obyło się bez "śląpania" z mojej strony. Pożarłam się z synem, bo mi powiedział, że jak tak będę ryczała, to nie pozwoli mi już wziąć tymczasa. Ja jemu brzydko (bo choleryk jestem), co on ma do tego i żeby zapoznał się ze słowem "empatia". Koniec końców jednak pogodziliśmy się, bo dziecko powiedziało, że zabierze mnie w miejsce, gdzie dużo zwierzątek w klatkach siedzi to mogę je uratować. No i zabrał mnie do....ZOO. Nie ubliżając małpa z niego. Wieczorne informacje były takie, że Dyziek jakoś nie bardzo się przejął zmiana miejsca. zwłaszcza, że pani Anita ma kota i psa 40 kg, który kocha wszystkie stworzenia. Z dzisiaj jednak info, że sam nie chce zostawać i szczeka i wariuje. No i że chodzi w kółko. Moim zdaniem konieczne jest zwiększenie dawki, bo Dyziek przytył i waży 8,7kg a dawke ma na 5,8 kg. Pani Anita dzisiaj miała się informowac u wetów neurologów o dawkę. A ja jestem pod ogromnym wrażeniem kliniki weterynaryjnej, bo jest ogromna z oddzielnymi budynkami do różnych chorób. Kliniki małego zwierzecia i dużego i neurologiczne itd. tak jak u nas klinika UJ przy Kopernika. Chciałabym tam pracować, ale nie zrobię już studiów weterynaryjnych. Mózg nie ten :( Zaraz zrobię rozliczenie z podróży i wrzuce w wydatki. -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Sara pojechała do domu. Ma 14 lat. Pani powiedziała, że nie ma pieniędzy na weterynarza i karmę. Psina żywiona tym co im zostanie z obiadu. Ale mieszka w domu. Zwiała, bo się czegoś wystraszyła, a mają niegrodzony dom. Gdybym tylko podsunęła myśl o zrzeczeniu to pewnie nie byłoby problemu, ale tak jak Nutusia pisała, jak zabrać 14 letniego psa z domu, w którym spędził tyle lat? Nie odniosłam złego wrażenia, jeśli chodzi o nich. Tam 4 dzieci najmłodsze 5 lat. Powiedziałam, że pomogę jej z karmą i może coś gdzieś uzbieram na szczepienie na wściekliznę. Od razu dzisiaj zapłaciłam za tabletki na odrobaczenie 25 zł, bo też z tego powodu może być chuda. No i dałam jej 20 zł (więcej nie miałam) na karmę. Karmę kazałam moczyć, bo zęby ma Sara w strasznym stanie. Tylko też problem skąd wziąć kasę? bazarku na psa, który ma właściciela nie zrobimy. Pojutrze spróbuje coś wyżebrać w pracy i u znajomych(jutro jade z Dyziem). Tylko, że trzeba by mieć jakieś stałe dostawy. Wetka powiedziała, że ona to przede wszystkim, by jej zapewniła po prostu godną starość, bo nie wiadomo ile jeszcze pożyje.Nie wiadomo, czy by przeżyła operację usunięcia listew mlecznych. Dlatego przede wszystkim trzeba jej zabezpieczyć porządne żywienie. Oczywiście mam wszystkie dane właścicielki oraz zgodę na wizyty u nich w domu. Jeszcze spróbuje coś dowiedzieć się w gminie, czy nie mogliby pomóc zamiast płacić np. za psa zrzeczonego do schroniska( tak trochę naciągnę). -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
a Boksia nazywa się Sara i niedosłyszy. Dzisiaj jak wypuściłam z kojca to sobie chodziła po ogrodzie i jak zawołałam ją głośno "Sara" to podeszła do mnie i zamachała kikucikiem ogonka :) -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
no ale samochodem jeździ to na paliwo ma. No nic zobaczę faktycznie jak się z nią spotkam. -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
dziewczyny od wczoraj kombinuje jak koń pod górkę. Z Nutusią na telefonie. Nakłamałam się trochę do właścicielki. Umówiłam się z nią dzisiaj w lecznicy u nas w Kalwarii. Chciałam wczoraj u mojego doktora w Krakowie, bo on współpracuje z KTOZ-em, żeby babie wygarnął na temat stanu psa. Niestety pani nie zna Krakowa i boi się do niego wjechać. Więc wydzwoniłam moje wetki kalwaryjskie i poprosiłam, żeby trochę postraszyły ją. Powiedziałam też,że zgłosiłam też do schronu krakowskiego i zainteresowali się, dlaczego pies jest w takim stanie. Pani powiedziała,że miała ostatnio biegunki. No jakoś u mnie nie ma biegunek i wcina jedzenie jak nie wiem. Ustaliłyśmy z Nutusia, która pomagała mi przy ogarnięciu sprawy, że muszę ją zgłosić w schronach i w gminach, żeby nie było, że ukradłam psa. No i powysyłałam maile ze zdjęciami do schronów i gmin. Na korzyść właścicielki przemawia, że szukała psa. hahaha własnie dostałam sms-a od właścicielki, że nie może zapłacić za dzisiejszą wizytę u weterynarza. Napisałam, że dzisiaj nic nie będziemy płacić. Czy ja mam ja zapytać, czy stac ja na leczenie i utrzymanie psa, czy zapytac, czy sie jej zrzeknie? co robic radźcie -
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
DoPi replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
drogie ciotuchny. Po pierwsze primo, Dyzia odwozimy z Łukaszem we czwartek. Zakupiłam już dużo papierowych ręczników do otarcia łez (chusteczki za małe) Po drugie secundo, zaszczepiony został na wirusówki drugi raz, a nie na wściekliznę (u weta było moje dziecko, które jak widac ogarniete bardzo jest). Boksia po przeglądzie. Wiek określony na 13-15 lat. Zęby w stanie makabrycznym-nadziąślaków nie ma na szczęście. Uszy brudne okrutnie, ale nie chore-wyczyszczone zostały. Wieloródka rzekła pani doktor. Waży 22 kg. Tylko wydaje mi sie byc większa niz np. Liluchna. Niestety na listwie mlecznej guzy. Przy sutku piątym zarówno prawym, jak i lewym, oraz pomiędzy sutkiem 3 a 4. Narośl koło prawej przedniej łapy prawdopodobnie nie złośliwa.Serducho jak na te lata w dobrym stanie. Osłuchana została. Przy oglądaniu zębów wyszczerzyła sie na doktorkę, co ją zdziwiło, że boksia się szczerzy w ogóle. No i na koniec skasowała nas na 35 zł. :( wiedząc, że dopiero co odłowiłam psa i w jakim pies jest stanie(zwłaszcza niedożywienia). nic to następnym razem pojadę do Krakowa. Bo porównajcie sobie za szczepienie wirusówek u obcego lekarza 55 zł zapłaciliśmy. Za drugie u "naszego" doktora 25 zł. Spora różnica prawda? Boksia juz je i to ze sporym apetytem i tak furgoli jak je. Dzisiejsza noc z przerwa była. Po wczorajszym wieczornym spacerze i kolacji boksia poszła spać(19.30) Dołożyłam jej kocyk do podusi do budy. Godzin 1.30 obudził mnie jękliwy szczek z kojca(chata nie bardzo dźwiękoszczelna). Więc wybiegłam do niej. Patrzę, a ona ma łeb w dziurze w siatce, którą już Łukasz uszczelniał. Dalej w kojcu cos mi się bieli. Świecę latarką, a to podusia wywleczona pod jodełkę. Dałam smaczka, pogłaskałam i poszłam spać. Poszczekała jescze chwilkę i się uspokoiła. 5.40 znowu pobudka ( a miałam wstać o 6.30) to już ubrałam się i wyszłam do niej. Zapięłam smycz i udałysmy się na spacer do lasu. Jakoś nie bardzo było widac po niej,że ma 13 lat. Na polance miałyśmy atrakcję, bo natknełyśmy sie na jelenia . najpierw usłyszałam taki jakby ryk, a potem dopiero zobaczyłam. Szybciutko odwróciłam uwagę suni i lekkim truchtem udałysmy sie z powrotem, bo co mu bedziemy przeszkadzać w ryczeniu. Nie powiem, ze jak wrzasnął parę metrów ode mnie to nie dostałam zawału :) no ale wróciłyśmy. Boksię jeszcze puściłam luzem w ogrodzie, zeby pochodziła sobie bez smyczy, to poszła na taras poobserwowac z góry. Potem sniadanko i poszła spać do budy. jak wyjeżdżałam to nie wychyliła nosa. Ma zaćme na oczach i jak wołam to nie za bardzo reaguje, ale głową jak obserwuje to robi takie szybkie ruchy. Pewnikiem zmysły przytłumione wiekiem. Dziure zatkałam kolejna deseczką. Zobaczymy, czy dała radę. :)