Jump to content
Dogomania

DoPi

Members
  • Posts

    2280
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DoPi

  1. Olka Ty to normalnie wytwórnia jesteś! chyba muszę Cię zabrać do naszej przyjaciółki Nutusi, żeby Cię oderwać od szydełka i preparatów :) ale cudeńka robisz naprawdę!
  2. zima u nas, troszkę mrozi pod lasem więc wylegujemy się w pieleszach
  3. kolejne przepiękne "psie" miejsce. No zazdrość mnie zeżre (ale może schudne od tego;) ) a fotek psich na dogo nigdy za dużo nie ma . Panie Kasie do roboty! :P
  4. też bym pooglądała Berecika w "nowej odsłonie" :) ale dajmy dziewczynie odpocząć :)
  5. super wieści, a miejscówka Igły przepiękna. Wiadomości o Melusi jak miód na serce. Z racji częściowego przywiązania do niej cieszę się ogromnie. Nutusiu masz naprawdę super "rękę" do znajdowania odpowiednich domów dla swoich podopiecznych.
  6. wyczuwając zimę, mój grudnik zakwitł drugi raz a tu kadr z 19.15 - dalej sypie śnieg, Lara szaleje ze szczęścia :)
  7. Lara to jakiś "antychryst". Dzisiaj chyba nad ranem obżarła dwie książeczki (skąd wzięła, nie wiem) "czy się spowiadać" oraz "rachunek sumienia". Wiem, że trwa Wielki Post. Może to jakaś sugestia była :) poza dwoma telefonami , brak innych. No a tu znowu zima. Kto to widział, żeby jeszcze śnieg sypał tak okropnie. Te mazy na zdjęciach to nie feler tylko tak sypało
  8. serwetka jest z kaczką czy kurczakami, bo ja bym wolała kurczaki żółciutkie :P
  9. Jak kupię nowe kapcie, to spróbuję zostawić stare nasmarowane czymś. Gorzej jak jej zasmakuje. Krysiu do zabawy ma pluszaki, dostaje też małe patyczki ze skóry do gryzienia. Jednak jak tylko przyuważy kapeć to zostawia zabawki. No i niestety tak jak u Ciebie Larka zjada np.wkładkę skórzaną w pantoflu mam zjedzoną do połowy. Na szczęście jej nie zaszkodziła. Dzisiaj byłam z Marleyem do szczepienia i oczywiście Larcia pojechała z nami. Zważyłam ją - 9 kg. Porcje dostaje taką jak moja Lusia i Marley 1,5 filiżanki (w przypadku wagowym jej karmy to jakieś 15 dkg) dwa razy dziennie okraszone miękkim jedzieniem puszkowym, albo rosołkiem, albo olejem kujawskim. Zaznaczam, że nie jest pulchna. Jednak nie ma się co dziwić, że nie tyje, bo po pierwsze rośnie, a po drugie spala biegając po polu. Wczoraj przyjechał do nas Maks(mix amstaffa) i on biega jak oszalały po całej działce, a ta pchła można powiedzieć, że dotrzymywała mu kroku.
  10. No to wielce szczęśliwe zakończenie, Maryś otrzymujesz order "psiego uśmiechu". Rudek-Kuba dla samych terenów spacerowych mógłby zostać. O mieszkalnych nie wspominając. Ja bym chętnie została dla samego morza :)
  11. Lara w zasadzie już zaakceptowała i smycz i obrożę i szelki, ale ma takie odruchy "chcę w innym kierunku". Ja zatrzymuje się wtedy i czekam aż jej przejdzie(bo po chwili przechodzi). Zaczynałam od obroży, potem dopinanie smyczy i puszczanie jej razem ze smyczą. No, ale ona to zapatrzona w inne psy i najważniejsze dla niej było lecieć za innymi. Potem wzięłam smycz i chodziłam tam gdzie ona chciała, czasami lekko próbując korygować kierunek marszu. No a teraz to tak jak napisałam wyżej. Tylko nie mogę jej brać na dłuższej smyczy, bo wtedy biega tam i z pwrotem i koniec końców mam nogi obwiązane :D
  12. Ty Nucia to ogarniasz wszystko. W zasadzie powinnaś pracować w logistyce. Co do Olki, to zaraz jej wysiądzie ramię i kręgosłup, bo zamiast pół godziny to siedzi godzinami i szydełkuje na bazarki. :)
  13. Marysiu , miałam napisać, że Rudzik ma tak samo pod górkę jak Larcia. Teraz jednakowoż bardzo się cieszę i trzymam kciuki. Za Waszą podróż i pozytywną wizytę. :)
  14. o to Fasolka ma tak jak Larka . Ze mną z socjalizowana, obcy niepotrzebni i trzeba się przed nimi chować, ale tylko na "wyjeździe" U mnie w zasadzie dzisiaj mam trzeci przypadek zaakceptowania obcej baby w chacie. Tzn nie ucieka. I nawet położy się koło niej na sofie. Tylko sprawa jest taka, że sofa jest po prostu jej legowiskiem i ewentualnie na brzeżku może ktoś usiąść.:) Kurczę, nic nie wiem na temat ciąży urojonej u suniek. Muszę poczytać. Maryś jak sesja? Porobiłabym jakieś zakłady. 5,8 czy 5,9 ? :)
  15. zazdroszczę Helci domku. Mnie to nikt pączka nie upiekł :D
  16. cudne 3 dziewczyny,a Zosi gratuluję zdobycia kolejnego stopnia narciarskiego. :)
  17. Wizyta wypadłą pomyślnie. Jednak jak zadzwoniłam sie umówić, to państwo się chyba wystraszyli bo poprosili o dwa dni do namysłu. Po konsultacji z Nutusią zadzwoniłam do nich-niestety nie odebrali telefonu. Napisałam, żeby może przyjechali do mnie na kawę i zobaczyli Larę i wtedy zdecydowali, czy sobie poradzą. Niestety brak odzewu na sms-a jak również informacji jaka jest ich decyzja. Pan z Niepołomic nie odbiera telefonu. Ja chyba nie umiem rozmawiać z kandydatami na DS. Tak jak i na wizyty się nie nadaję. Może przejaskrawiłam płochliwość Lary. Już sama nie wiem. Zawsze staram się powiedzieć o wszystkich problemach, żeby potem nie było pretensji i zwrotów z adopcji. :( Dzwoniła również dziewczyna z Warszawy , której tydzień wcześniej inny pies zagryzł 7 kg pieska. No ale niestety Lara za duża. Ona teraz waży 8 kg. Pani chciała malutkiego pieseczka. Doszedł mi jeszcze mały problem, a mianowicie Larcia podgryza buty. Ona krótko śpi pomimo dużej ilości ruchu. I wstaje sobie po cichutku , idzie do mnie łapie za kapeć i na swoje łózio. Ja potem wstaje i mam obgryzionego kapcia. Wczoraj natomiast schowałam kapcie pod narzutę to zeszłą na dół i obżarła pół zamka z butów zimowych. Ja zabieram jej buty , mówię nie wolno, a ona macha ogonkiem. No i wystarczy, ze kapeć sapdnie mi z nogi i nie zauważę, a ona go już obrabia. Boję się krzyknąć na nią, żeby się nie wystraszyła. No i boję się, że jak zabior buty, to sie weźmie za kable, albo co innego. Chyba jakaś taka nieporadna się zrobiłam. Niech mnie ktoś adoptujeeeeeeeee
  18. trzymam kciuki, żeby szybko się wyleczyło :)
  19. oczywiście czekamy i dalej trzymam kciuki, żeby nie wywinęła tam jakiego numeru :)
  20. Nutusiu zapomniałas, że mój Łukasz profesjonalnie pierze sofy i fotele i wykładziny i tapicere w samochodach? przecież przyjedziemy i wypierzemy.
  21. sam Tłustochowicz opatrywał Amigę? i jak tam dzisiaj z jej łapą?
  22. czekamy na dorzucenie Meli do albumu? dajemy czas na aklimatyzację? :)
  23. fajnie, że Bezunia sie aklimatyzuje. Może to "nie było łatwo" było do wstawania? dla mojego syna to takie przestawienie byłoby najgorsze :D
  24. dzisiaj dwa telefony. Jeden z Katowic drugi z Niepołomic. Katowice chłopak z dziewczyną. Rozmowa super. Wszystko pięknie. Nutusia pomogła znaleźć dziewczę do wizyty przedadopcyjnej , ona z Gliwic wie,c znalazła chłopaka Pawła z Katowic. Mogła być wizyta już dzisiaj , ale chłopak idzie do pracy (w rozmowie ze mną deklaracja, że mogą się zwolnić, no ale w ostatniej chwili to może trudno) Niemniej w rozmowie wyszło przejęzyczenie i Basia powiedziała, że to wizyta dla Luny, a pan odpowiedział, że Luna już nieaktualna, bo czekają na inną wizytę. Dopiero po rozłączeniu Basia się zorientowała, ze pomyliła imiona i zadzwoniła, że to o Larę chodzi. Niemniej taki sygnał niepokojący się wydał , bo dlaczego zrezygnowali z Luny? nie wiem co to za psina, ale już coś mi nie daje spokoju. No jutro wizyta, na którą idzie Paweł od Basi. Tak rozmawialiśy, że trzeba zwrócić uwagę na wypowiedzi między wierszami. Lara nie jest łatwym psem. To sunia, z którą muszą popracować, żeby się do nich przekonała, zwłaszcza, że Laruś się już do mnie przyzwyczaił i będzie to dla niej stres. Pan z Niepołomic chciał Larusię do swojej drugiej suni. Mieli dwa psiaki i jeden odszedł. I brakuje im i psiakowi drugiego pieska. Powiedziałam, że jak wizyta w Katowicach wypadnie niepomyślnie to do niego zadzwonię. Larusia teraz nieświadoma niczego śpi sobie koło mnie na sofie. A takie zdjęcia zrobił mi fotograf nasz gazetowy w ostatnim dniu pracy
  25. poruszali jej to bardziej boli i utyka. Bidusia. Ty lepiej idź do jakiego specjalisty. Bo człowiekowi jak się ściaga paznokiec to pod znieczuleniem, to nie wiem czemu psu nie można znieczulic, Przeciez płacimy za znieczulenie. Możesz spróbować na Dąbiu na Bajecznej 1 jest wet Maciek. Dobry jest tylko kolejki sa i tanio nie jest. Natomiast jeśłi pamiętasz moją Łatkę co miała szczeniaki, to ropiała jej łapa, nie stawała na niej. Pani weterynarz z Oswiecenia nic nie nalazła, a pojechali na Centralną i ten chyba "pan Jurek"? od razu powiedział, że ma wbite i wyciągnął kawałek drutu. On chyba nie jest lekarzem tylko technikiem ale z praktyka. On mi uratował Szantusie przy pierwszym skręcie żoładka.
×
×
  • Create New...