Jump to content
Dogomania

DoPi

Members
  • Posts

    2280
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DoPi

  1. no z praca to tak bywa. Niby urlop, a jak sie wraca to nie wiadomo do czego ręce włożyć, bo to czekało i tamto i tego też się nie dało. Zazdroszczę Wam trochę Waszych spacerów i rozmów . Pięknie jest u mnie, tylko czasem żałuję, że oprócz psiaków nie mam z kim podzielić się wrażeniami. No, ale żeby nie było tak smutnawo to dodam, że spokojnie :komuna" by mi wystarczyła :D Ja do lasu idę z Luśką na smyczy, a Marley luzem. Luśka jakby wypruła za lisem, sarną, dzikiem, to żadna siła by jej nie odwołała. Raz tak miałam i więcej nie chce mieć. Skończyło się dobrze, bo wróciła do domu cała i szczęśliwa. Po zaprowadzeniu Marleya do domu poszłam jej szukać do lasu. Fajnie chodzi się samemu z latarka po ciemnym lesie :) A efekt końcowy to zawał serca, bo słyszycie , że coś biegnie w Waszą stronę, łamiąc gałęzie, a nie widzicie. I wypada na Was wielki pies, cały ścieszony. Ozorem robiąc Wam lifting :D
  2. no popatrzcie , jak już nasze szczeniaki nie wzbudzają zainteresowania, to nie jest dobrze z adopcjami. Nadzieję jednak mamy, że wszyscy nasi podopieczni znajdą w końcu swoje domki :)
  3. ha przypomniało mi się, że Lara też mi nasikała na kołdrę. Potem następnego dnia w to samo miejsce na kołdrze. Kołdra z pierza do prania super. zwinęłam kołdrę, na materac napsikałam odświeżaczem powietrza i jak na razie się nie powtórzyło. Jednakowoż w sobotę nie wytrzymała i nasikała na wykładzinę przy drzwiach . No więc wczoraj praktycznie w to samo miejsce nasikała znowu. Poza tym wypuszczana często nie zrobiła nic więcej. Dalej jest z dużą rezerwą do obcych. W sobotę musiałam iść na cito do dentysty, bo bolało jak .....nie wiem co i zostawiłam Larę u sąsiadów. No to na początku była panika, posiusiane i pokupane. Potem było lepiej i nawet dała się pogłaskać. Oczywiście jak wróciłam, radość taka, że nie wiedziała co ma robić, żeby ją okazać. W domu pies radosny, zaczepny i kochany :) No i mówiłam, że Mela bedzie miała stojące uszy jak wilczur! i wyszło na moje. Z zębami natomiast też coś się dzieje, bo Lara mlaska, oblizuje prawą stronę, a jak popatrzyłam w paszczę (choć nie łatwo było) to wydaje mi się, że z tyłu wyrasta jej trzonowiec podwójnie. Marley już boi sie wyjść na pole, bo jest "napastowany " przez Larę. Luśkę tak nie zaczepia, bo ją jednak musiała złapać zębami za karczycho. Ma malutką rankę za uszkiem. Pani Diana w odpowiedzi na mojego maila napisała: "Pani Doroto, zapraszamy serdecznie na piwko :D Poza tym obiecuję, że damy znać jeśli będziemy z Milką (i piwkiem... ;)) w okolicach Krakowa. PS. Chcielibyśmy jakoś pomóc Pani Fundacji, ale tak na prawdę nie wiemy jak się nazywa. Dlatego proszę o przesłanie np. numeru konta i adresu, na który moglibyśmy coś wysłać. Proszę też o informację co jest w tej chwili najbardziej potrzebne." No i co jej odpowiedzieć?
  4. Lara również odrobaczona. ja nie wiem o co chodzi z tą nauką czystości u panienek obydwu. No idzie jak po grudzie. Przecież skoro wytrzymują całą noc, to może by już załapały, że załatwiamy sie na polu. Zwłaszcza, że z lara wychodze co 2 godziny
  5. No i jak Wam zycie płynie? myslę, ze Rudzik jest zadowolony z obrotu sprawy, czyli powrotu w opiekuńcze ramiona Marysi :) No, ale jednakowoż przydałoby się już do swojego stałego domku się przyzwyczajać.
  6. Niebieski to mój kolor , a Fasolci bardzo w nim do "twarzy" :)
  7. e tam po co to czekać na zdjęcia takiego brzydala. pewnie pychol "rozdeptany trampek" jeszcze bardziej sie rozdeptał :D
  8. Joluś ja podpisałam na fejsie. Jestem przeciwna w ogóle wycinaniu jakichkolwiek drzew. Moja chatka stoi tuż przy lesie i w zimie wycinają (planowo wg leśniczego) masę drzew. Potem jak idę na spacer to takie wielkie polany z karczami pozostają. Na szczęście zalesiają od razu, ale sadzonki są maniunie i wiele lat upłynie zanim z tej sadzonki urośnie drzewo. Widok ciągniętego za ciągnikiem drzewa bardzo przygnębia. Natomiast jest w lesie wiele drzew złamanych, czy wyrwanych z korzeniami po burzach, których jakoś nie usuwają. No, ale odbiegłam od psiego tematu. Bardzo przepraszam.
  9. to co? ponarzucamy się Mattilu? może odgruzowuje dom :) Po moim wyjeździe właściwie nie musiałam odgruzowywać, oprócz lodówki, gdzie przewrócił się słoik z likierem kokosowym i zalał wszystkie półki. Dziecko nie zauważyło :D
  10. no kochana, jakoś musiała się bronić przecież. No i ile można wytrzymywać dogryzania innej, obcej baby?! Ja myślę, że nigdy nie mamy pewności jak zareaguje pies w danej stresującej sytuacji. Patrząc jednak i na Luśkę i na Maksa , mogę powiedzieć, ze pewne rzeczy są do przepracowania. Choć bez dozoru bym ich nie zostawiła :)
  11. Nutusiu, rozliczenia ja pisze w pierwszym swoim poście. Zaraz dopiszę twój wydatek. Wpłatę Elik juz wpisałam. Elu bardzo dziękuję za bazarek :) Jeździmy z Larą samochodem do pracy, bo wyobraźcie sobie za psa w pociągu życzą sobie 4,50 w jedna stronę. W dwie to 9 zł. Przy spadku ceny paliw za ropę taniej jest samochodem (o całe 5 zł, jak dorzucić jeszcze tramwaj do pociagu :D ). Niestety Lara beze mnie nie zostanie z nikim innym. jest lament i nauczyła się "wyć do księżyca" jak mawiaja kolezanki z pracy. Jak pojechałam załatwić sprawy służbowe w mieście i zostawiłam ją z dziewczynami, to ani smaczki, ani głaskanie i przytulanie nie przynosiło efektu. Potrafiła usiąść na podłodze przed dziewczyną, zadrzeć łebek do góry i zacząć wyć. wracałam z miasta taksówka na cito. Nutusiu ja mam wyrzuty sumienia, że zostawiłam Ci Melę na głowie. Mało masz swoich problemów? to jeszcze sobie kolejny wzięłaś. Z czystością u Lnas tez jest kicha. Np. dzisiaj rano po spacerze było śniadanie i kilka minut później przyłapałam na nastawianiu się w domu na koopsko. udało mi sie otworzyć drzwi i wybiegła na pole. Natomiast w pracy dzisiaj najpierw właściciel budynku kręcił głowa, bo zauważył Larę, że sika na jego trawnik, a potem po 10 minutowym spacerze tyle co weszliśmy do budynku, a ona przy ochronie koopsko uwaliła. Zobaczymy kiedy dostanę upomnienie i zakaz przyprowadzania psów. No i wrzucam Wam filmik z zachowania Larusi w pracy.
  12. zaraz na nia napadnę, o nowe zdjęcia :P
  13. w każdym kompie jest też paint i nim też można zmniejszać zdjęcia. Ten watek za chwilę stanie się hitem, za sprawą bardzo ciekawych i humorystycznych wpisów. Normalnie obie Panie Kasie "wymiatają" . :D
  14. Prezent fantastyczny. Zosia na pewno zrozumie, że ktoś musi zostać i opiekować się Polą. Widać, że Polcia to Zosi psiak jest. Ta to dopiero by tęskniła.:) Udanej podróży i wrażeń mnóstwo ze zwiedzania "Paryżewa" :)
  15. o rany, ale super wygląda pod kwiatami :)
  16. ja tez pozdrawiam wszystkich serdecznie. kocio biedasiek jest. Wiem co czuje, bo własnie wylatała mi kolejna plomba i boli. Czeka mnie leczenie kanałowe. "Komunę " polecam, ale trochę jednak czułam się niewykorzystana :) Nutka Ty nie narzekaj na Sławka, bo się w końcu zbiesi :P przy takiej gromadzie o pomyłkę nietrudno :D dobra juz przestaję, bo znowu mi wytykać będą, że faworyzuję w tym stadle Sławka :) Sławciu, no i kto Ci teraz zrobi kawkę-pocieszycielkę ? :)
  17. a jechałam od poczatku, bo Kreski szukałam i żaden mi sie nie otworzył :(
  18. Malagos a, dzwoniłaś może do Pani z Krakowa? czy za daleko? to daj znać, bo obiecałam pani poszukać suni jakiejś.
  19. dobra odpuszczę Ci.:) a tu masz przykład Luśki krwiożerczej , jak z wiekiem może sie zmienić.
  20. do mnie dzwonił pan z Mielca. Taksówkarz, pochował 2 psy 12 i 13 lat. Rozpaczaja z zona i sie zastanawiają nad adopcją Lary. Niestety jak wspomniałam o sterylce, to trochę się wycofał. uważa ,że jego psiak, który miał raka i kazali usunąć jądra, przez kastracje zrobił sie zupełnie innym psem i zszedł w niedługim czasie. Rozmowę zakończylismy, że państwo się zastanowią. Szkoda byłoby, bo pańciostwo z rodzaju dbających. Do Warszawy jeździli do weterynarza, żeby ratowac psa. No, ale cóż na razie czekam. dzisiaj był telefon od pani z Izabelina. Młode małżeństwo z 10 m-cznym dzieckiem. Odszedł im piesek niedawno i pusto w domu. Pani zapytała tylko, czy nie przypuszczam jak Lara do dzieci. No do mojego syna z rezerwą :D wyślę jej filmik jak biega po ogrodzie z moimi psami. Oczywiście powiedziałam, że ją socjalizuję i, że boi sie obcych. No i wspomniałam o Meli, że Melcie mamy pod Warszawą. Wyslę jej zdjęcia Meli też, bo przysłała adres mailowy. a tu macie przykład jak Lara traktuje Maksia, ze biedak nie ma jak sie pomieścić :D
  21. Szczyle Ola ja mysle, że Amiga odpuściła już innym psiakom. Po tylu tymczasach nie widzi juz różnicy między szczeniorami a dorosłymi psami, zwłaszcza jak będzie na wyjeżdzie :) No i gdzie sa zdjęcia nusi? miała robione przecie na kanapie jeszcze na pewno razem z ferajną Nutusi
  22. Wiadomości z domciu Milusi. To odpowiedź na mój telefon. A zaczęłam rozmowę, że aż się boje do nich dzwonić :) "Pani Doroto, Proszę się nie obawiać, nie chcemy jej na pewno oddać. Mila to wspaniały pies i moje serce już trzyma w garści, a Wojtek już też prawie się zakochał :) Przepracujemy to jakoś i damy radę. Zniszczenia są spore ale na szczęście po ślubie planujemy wielki remont, więc można powiedzieć, że Mila zaczęła już rozbiórkę ;) Poza tym rozumiemy, że psina nie miała jeszcze czasu się u nas zagnieździć i musimy przekonać ją, że nie mamy zamiaru jej opuścić.Na pewno się nie poddamy. Nie mamy też żadnych pretensji do Pani, przekazałam tylko relację ze zdarzeń. Mogę być tylko wdzięczna, że dostałam taki prezent noworoczny :) W weekend prześlę zdjęcia Mili ze spaceru i z domu. Zapalenie spojówek na razie leczymy antybiotykiem i kropelkami, więc pewnie szybko przejdzie. Mila dzielnie znosi wszystkie zabiegi"
  23. halo, chciałam wejść na niektóre wątki i poczytać i linki nie działają, nie wiecie, czy trzeba jakoś specjalnie wchodzić?
  24. Andzia, wrzuć tu link z FB o tej pani z Krakowa. Na wszelki wypadek, bo ja mam Larę ogłoszoną w Krakowie.
×
×
  • Create New...